logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: recenzja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2017-08-22 11:48
Tolino Page – recenzja podstawowego modelu z rodziny Tolino (część II)

 

Przedstawiam drugą część wyników mojego testu czytnika Tolino Page, niedrogiego modelu z rodziny Tolino. W pierwszej części omówiłem go od strony sprzętowej, teraz zapraszam do lektury uwag na temat jego użytkowania.

 

Tolino Page - pierwszy krok to wybór języka menu, polskiego brak

 

Tolino Page pierwsze kroki

Jak już wspomniałem, czytniki Tolino pomyślane są jako element księgarskiego ekosystemu, który nie funkcjonuje w Polsce (żadna księgarnia Tolino nie ma u nas sklepów). Decydując się na ten czytnik, należy pamiętać, że nie otrzymamy integracji z księgarnią oferującą polskie e-booki. No ale w sumie, żaden porządny czytnik nie ma integracji z polską księgarnią. Nie skorzystamy też w Tolino z bezpłatnego dostępu do wi-fi na terenie Polski (tak jak użytkownicy Tolino w RFN). Jednak jeśli się z tym brakiem pogodzimy, dostrzeżemy, że z czytnika można korzystać całkiem sprawnie i w naszym kraju.

 

Do logowania należy użyć takich samych danych jak na koncie w księgarni, z której pochodzi czytnik

 

Pierwsze uruchomienie łączy się z koniecznością rejestracji czytnika poprzez konto w księgarni, do której jest przypisany. Można także dodać konta z innych sklepów wchodzących w skład sojuszu Tolino, ale nie jest to konieczne. Zarządzanie nimi znajduje się w sekcji „My accounts/Link library” ustawień urządzenia. Po zalogowaniu uzyskujemy dostęp do konta w chmurze, na które trafiają np. zakupy z niemieckiej księgarni. Dla polskiego użytkownika ważniejsza jest możliwość bezprzewodowego wgrywania własnych książek (np. przy pomocy komputerowej przeglądarki WWW).

 

Ekran startowy po pierwszym uruchomieniu czytnika (okładki książek oryginalnie mogą być kolorowe, ale oczywiście na ekranie czytnika zobaczymy je w odcieniach szarości)

 

Ekran startowy w górnej części pokazuje trzy ostatnio czytane/dodane pozycje, a 1/3 powierzchni u dołu zajęta jest przez reklamy z księgarni. W lewym górnym rogu znajduje się ikona otwierająca menu, po prawej zaś ikona przeszukiwania biblioteczki (lub księgarni). W górnym pasku podawane są informacje o stanie czytnika (od lewej: stan synchronizacji z kontem, godzina, połączenie z siecią bezprzewodową, poziom naładowania baterii). Zgrzytem jest brak możliwości wyświetlania zegara dwudziestoczterogodzinnego, jeśli mamy ustawiony język angielski menu. Moim zdaniem zdecydowanie zbyt mało miejsca przeznaczono na książki użytkownika a brak możliwości wyłączenia propozycji księgarni to strata powierzchni ekranu startowego.

 

Z poziomu ekranu startowego można zdecydować o pobraniu, skasowaniu czy przesunięciu książki do kolekcji

 

Należy jednak projektantów pochwalić za możliwość zarządzania (tymi trzema) książkami z ekranu startowego. Nie trzeba wchodzić do biblioteki, żeby je pobrać z chmury, skasować czy przenieść do kolekcji. Do ekranu startowego zawsze można szybko wrócić przy użyciu przycisku znajdującego się pod ekranem.

 

Ekran menu ustawień Tolino Page

 

Menu ustawień (wywoływane w lewym górnym rogu ekranu startowego) zawiera sześć głównych elementów:

  • przycisk szybkiego przejścia do trybu samolotowego (WLAN/Flight mode);
  • ustawienia logowania do sklepu (u mnie „Weltbild Shop”, ze względu na pochodzenie czytnika);
  • prosta przeglądarka WWW (Web browser ) startująca domyślnie ze stroną google.de;
  • ustawienia (Settings) sieci bezprzewodowej, pełnego odświeżania ekranu i słowników (Reading settings), języka menu (Language), cyfrowego hasła blokady czytnika (Numbers lock), czasu (Time) oraz zarządzania energią i przywracania stanu fabrycznego (Advanced settings);
  • logowanie do chmury Tolino, kont w innych księgarniach Tolino oraz Adobe DRM (My accounts);
  • instrukcja obsługi oraz informacje o stanie baterii i zajętości pamięci (Information and help). Tu także można sprawdzić numer seryjny czytnika oraz wersję zainstalowanego oprogramowania wewnętrznego.

 

W menu ustawień jest dostęp do instrukcji obsługi

 

Niestety czytnik Tolino musi być powiązany z księgarnią. To chyba jedyna niedogodność przy pierwszym uruchomieniu. Jeśli ktoś nie chce korzystać z bezprzewodowego przesyłania plików, można później przełączyć czytnik w tryb samolotowy. Może to też dać dłuższy czas pracy na baterii. Ja akurat korzystam z wi-fi bo przesyłam sobie pliki przez konto w chmurze. Czytnika nie wyłączam, wystarczy jak się usypia. Nie mam zastrzeżeń do zarządzania energią. Jeśli jednak urządzenie będzie leżało długo nieużywane, warto je wyłączyć. Tę opcję znajdziemy w wyskakującym menu, które pojawia się na ekranie po dłuższym przytrzymaniu wyłącznika. W tym menu znajdziemy także opcję restartu oraz wykonania zrzutu ekranu (Screenshot).

 

Tolino Page na co dzień

Do dyspozycji użytkownika pozostaje ok. 2,1 GB z czterech gigabajtów pamięci, w jakie wyposażono czytnik. To dość standardowo. Tolino Page najlepiej radzi sobie z plikami w formacie EPUB. Nie zauważyłem aby miał jakieś problemy z wyświetlaniem polskich e-booków. Można do niego bez problemu wgrywać własne książki, w tym np. pochodzące z polskich księgarni:

  • przez kabel USB do katalogu „Books” (przy użyciu calibre lub przez menedżer plików);
  • bezprzewodowo, poprzez synchronizację z kontem w chmurze Tolino (25 GB).

 

Menu dostosowywania sposobu wyświetlania EPUBa

 

Tolino ma całkiem spore możliwości dopasowania wyglądu tekstu an ekranie. Wielkość tekstu może być regulowana dość płynnie na dziewięciu poziomach. Użytkownik może również sam zdefiniować ten zakres (o tym więcej w części „własne modyfikacje”). Zainstalowane w czytniku czcionki nie należą do najładniejszych, ale Bitter ma dla mnie całkiem przyjemny wygląd. Dwie czcionki: Droid Serif i OpenDyslexic niepoprawnie wyświetlają polskie znaki. Można też zainstalować własne kroje. Standardowo możemy zmieniać odległość między liniami oraz marginesy. Natomiast cenię Tolino za możliwość wymuszenia wyrównywania do prawego i lewego marginesu (justowanie).

 

Menu działań z plikiem PDF to (od lewej): obrót, spis treści, rozpływ, zakładki, rozciągnięcie, powiększenie, pomniejszenie

 

Czytanie na Tolino książki w formacie PDF nie jest dobrym pomysłem. Czytniki te posiadają tryb rozpływu (tzw. reflow), ale jest on bezużyteczny. PDF może być czytelny pod warunkiem, że po obróceniu o 90°, będzie miał odpowiednią wielkość tekstu. Można go też ew. powiększyć (służą do tego ikony + i – w menu PDFa). Zmieniać strony da się wygodnie przez dotknięcie ekranu w dolnej części. To inaczej niż w książkach w formacie EPUB, w których strony zmienia się przez dotknięcie na brzegach ekranu. Czytnik całkiem sprawnie będzie dzielił strony na kolejno pokazywane ekrany. Przeczytałem tak testowo jedną książkę i poszło całkiem sprawnie. Niestety, w Tolino nie da się korzystać w PDFach ze słownika ani nie ma możliwości precyzyjnego dopasowania sposobu wyświetlania tekstu. Jeśli w trybie poziomym będzie czytelny – to dobrze – jeśli nie – no to trudno.

 

Wybrany tekst można podkreślić (Highlight), opisać (Write note), wyszukiwać w słowniku (Look up) oraz przetłumaczyć, ale tylko pojedyncze słowa (Translate)

 

Czytnik posiada standardowe możliwości zaznaczania tekstu, zakładek czy dodawania własnych notatek. Jeśli chcemy je mieć także poza czytnikiem, można je później znaleźć jako plik tekstowy „notes.txt” (polskie znaki kodowane w UTF-8), który jest w katalogu głównym pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Notatka przypisana do zaznaczonego tekstu i jej wygląd w pliku notes.txt, zaimportowanym do edytora OpenOffice

 

Codzienne korzystanie z czytnika jest przyjemne. Startuje błyskawicznie, książki wczytuje sprawnie, a zmiana stron działa bez zwłoki przy każdym dotknięciu ekranu. Oprogramowanie nie ma denerwujących niedoróbek, może poza obsługą PDFów i czcionek wgranych przez użytkownika.

 

Zawartość biblioteczki można sortować według autorów, tytułów, Codzienne korzystanie z czytnika mogą ułatwić kolekcje - wirtualne półki w biblioteczce

 

Tolino Page – własne modyfikacje

Wszystkie czytniki Tolino pracują pod kontrolą zamkniętego Androida, który dość dobrze skrywa firmowa nakładka. Nie można wgrywać własnych aplikacji. Użytkownik ma niewielkie możliwości ingerencji w oprogramowanie czytnika. Tolino daje jednak użytkownikowi całkiem sporo możliwości modyfikacji zachowań oprogramowania czytnika:

- dzielenie wyrazów w polskich e-bookach – można włączyć po instalacji pliku przygotowanego przez athame z forum.eksiazki.org. Plik reguł hyph_pl.dic należy skopiować (po rozpakowaniu archiwum) z komputera (przez kabel USB) do katalogu „.tolino/hyphenDicts” w czytniku (w komputerze trzeba włączyć wyświetlanie plików ukrytych/systemowych). Od tego momentu książki, które mają zdefiniowany poprawnie język polski, będą wyświetlane z podziałem wyrazów (chyba, że mają to zablokowane). Nie ma potrzeby specjalnego przerabiania książek poza czytnikiem;

- własny wygaszacz – jako, że Tolino nie mają żadnego wyboru grafiki pojawiającej się jako wygaszacz, można ją przygotować samodzielnie. Najlepiej jeśli plik w formacie jpg będzie czarno-biały o rozdzielczości ekranu, czyli 800x600 pikseli. Należy nadać mu nazwę suspend.jpg i wgrać do katalogu głównego pamięci czytnika. Przykładową grafikę można pobrać tutaj;

 

Pobrany plik należy pod nazwą suspend.jpg wgrać do głównego katalogu pamięci czytnika

 

- własne czcionki – wgranie plików *.ttf lub *.otf do katalogu „fonts” w czytniku, umożliwia używanie ich w e-bookach. W obecnej wersji oprogramowania czytnik źle używa większości przetestowanych przeze mnie zewnętrznych krojów - jedna czcionka pojawia się np. jako cztery odmiany (osobno: pogrubiona, kursywa itp.) co uniemożliwia poprawne wyświetlanie formatowania tekstu;

 

W obecnej wersji oprogramowania wewnętrznego, dodawanie własnych czcionek nie działa poprawnie (np. tutaj Caecilia widoczna jako cztery oddzielne kroje)

 

- definiowanie skoku wielkości czcionki - do każdego zainstalowanego kroju czcionek można zdefiniować rozmiary odpowiadające za dziewięć poszczególnych stopni wielkości tekstu wyświetlanego w czytniku. Wartości te zapisane są w pliku size.csv, który umieszczony jest w katalogu „fonts”. To plik tekstowy, w którym wartości definiujące skok rozmiaru liter oddzielone są przecinakami. Nie trzeba edytować tego pliku i można nawet o tym nie wiedzieć i sprawnie korzystać ze skalowania tekstu. Ale można to zrobić, jeśli komuś przejście między rozmiarami liter nie odpowiada;

- własny słownik – można używać plików w formacie quickdic. W internetach jest dostępnych kilka plików, np. słownik angielsko-polski oraz polsko-angielski w formacie quickdic (np. EN-PL.quickdic.v006). Taki plik należy wgrać do katalogu „.tolino/dictionaries” w czytniku. Aby skonfigurować czytnik do korzystania z tego słownika, należy wejść do menu urządzenia, a następnie w sekcji „Reading settings” i zakładce „Dictionaries” wskazać wgrany wcześniej „Polish-English” w sekcji „Translate”. Od tej pory wskazanie opcji „Translate”, z wyskakującego menu przy wybranym w tekście słowie, przeniesie nas do tegoż słownika.

 

Własny słownik dodany do menu tłumaczeń

 

Podsumowanie

Tolino Page wydaje się dość nudnym i przeciętnym urządzeniem. Nie zachwyca parametrami, wzornictwem ani użytymi materiałami. Warto jednak pamiętać, że nie jest też złym czytnikiem. Toino Page to przykład, że można sprzedawać całkiem przyzwoite, funkcjonalne, sprawnie działające urządzenie w cenie 49 EUR (ok. 210 PLN, w czasie promocji cenowych). Jak na warunki polskie to bardzo tanio, a o rynku niemieckim to nawet szkoda gadać.

 

Nakładka Tolino na androida jest wygodna a oprogramowanie działa sprawnie. Czasami jednak wyzierają podstawy systemu... i nie są one w języku angielskim ani niemieckim, ale inżynierów z fabryki dostarczającej urządzenia

 

Należy pamiętać, że Tolino dość często aktualizuje oprogramowanie wszystkich swoich modeli, tych najdroższych i tych najtańszych, tych najnowszych i tych najstarszych. Oprogramowanie Tolino Page posiada taką samą funkcjonalność jak znacznie droższe urządzenia tej marki. Niższa cena ma odbicie w słabszych komponentach, ale nie wpływa na realizację podstawowego zadania czytników – uprzyjemniania kontaktu z e-bookami.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli szukasz najtańszego i funkcjonalnego czytnika a nie chcesz przepłacać za tandetę np. zalegającą półki polskich marketów elektronicznych – Tolino Page może być tym, czego potrzebujesz.

 

Tolino Page - można sprzedawać całkiem przyzwoite, funkcjonalne, sprawnie działające urządzenie w cenie 49 EUR

 

Plusy

- konkurencyjna, umiarkowana cena (szczególnie jak na Tolino);

- lekki;

- możliwość wgrania i dopasowania stopni wielkości własnych czcionek;

- możliwość wgrania własnego słownika i polskich reguł dzielenia wyrazów;

- sprawnie działająca chmura (wysyłanie książek, synchronizacja między czytnikiem i aplikacjami mobilnymi);

- bezpłatne hotspoty (na terenie RFN);

- 25 GB w chmurze na własne książki;

- te same rozmiary co Tolino Shine (szeroki wybór okładek);

- dość wygodne czytanie PDFów, ale tylko ze stronami mniejszymi niż A4;

 

Minusy

- tandetny plastik obudowy;

- toporny wyłącznik;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak spolszczenia;

- słaba rozdzielczość ekranu;

- nieprzydatny rozpływ (tzw. reflow) w PDFach;

- sporadyczne kłopoty z nieprecyzyjną reakcją na dotyk;

- reklamy książek na ekranie startowym;

- wymuszona integracja z niemiecką księgarnią.

 

Przejęcie części technologicznej Tolino przez Rakuten Kobo na razie nie wpłynęło na sposób działania czytników, ale przyszłość może jeszcze pokazać wykorzystanie rozwiązań opracowanych oryginalnie przez Deutsche Telekom

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 15,24 cm (6 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 800×600 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy (na podczerwień);

Waga: 170 g;

Rozmiary: 175x116x9,7 mm;

Pamięć: 2,1 GB wewnętrznej (4GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Pamięć w chmurze: 25GB (pojedyncze pliki do 500MB);

Czcionki: 6 krojów czcionek w 9 wielkościach (w tym Droid Serif i OpenDyslexic nie wyświetlają poprawnie polskich znaków;

Obsługiwane formaty: ePub, TXT i PDF;

Łączność: Wi-Fi (802.11 bgn), ponad 40 000 bezpłatnych hotspotów T-Mobile na terenie RFN;

Procesor: 81 MGHz Freescale i.MX6;

Pamięć RAM: 256 MB;

System: zamknięty Android;

Główne funkcje: własne kolekcje książek, słowniki (możliwość użycia własnego w formacie quickdic), do 5 urządzeń synchronizowanych poprzez chmurę; przeszukiwanie książek, wbudowana przeglądarka WWW;

Oficjalna strona WWW: http://mytolino.de/tolino-page/ebook-reader/

 

Tolino Page od tyłu

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-08-20 12:04
Tolino Page – recenzja podstawowego modelu z rodziny Tolino

 

Pierwszy czytnik Tolino recenzowałem trzy lata temu. Był to model Tolino Shine, który debiutował na rynku w 2013 roku. Moja recenzja była pierwszą prezentacją czytnika Tolino w polskim internecie. Wspominam o tym dlatego, że czuję się trochę jakbym wracał w przeszłość. A to dlatego, że testowany przeze mnie przez ostatnie miesiące Tolino Page, wprost nawiązuje do pierwszego urządzenia z rodziny Tolino. Ma niemal identyczną obudowę, przynajmniej pod względem wymiarów. Jest jednocześnie w obrębie marki Tolino czymś nowym, ponieważ po raz pierwszy ma to być niedrogi, podstawowy czytnik. Aż do tej pory Tolino nie konkurowało ceną. Teraz ma się to zmienić. Zapraszam do lektury recenzji najtańszej oferty w ramach rodziny Tolino – Tolino Page.

 

Tolino Page

Tolino Page - najtańszy czytnik e-booków z rodziny Tolino

 

Tolino - ekosystem

Sojusz niemieckich księgarzy, znany szerzej jako Tolino, w udany sposób przeciwstawił się dominacji Amazonu na rynkach niemieckojęzycznych. Udało się m.in. dzięki temu, że stanowi przemyślaną, dopracowaną i udaną całość. Na Tolino składa się sprzedaż e-booków oraz czytników i tabletów połączonych z największymi niemieckimi księgarniami m.in. sieci: Thalia, Libri, Hugendubel, Mayersche, Osiander czy Weltbild. Do tego dochodzą usługi dodatkowe jak konto w chmurze o pojemności 25 GB oraz sieć bezpłatnych hot-spotów, z którą mogą (na terenie RFN) łączyć się bezpłatnie urządzenia mobilne. Początkowo partnerem technologicznym był Deutsche Telekom, a obecnie zastąpił go kanadyjski Kobo (więcej we wpisie: „Rakuten Kobo przejmuje część Tolino od Deutsche Telekom”). Udział Amazonu w sprzedaży e-booków w RFN jest bardzo wysoki (ok. 50%). Jednak Tolino powstrzymało dominację Amerykanów, która wydawała się nieuchronna. Czytniki (i księgarnie) Tolino można spotkać głównie w krajach, gdzie często kupowane są e-booki po niemiecku. Poza Republiką Federalną, sojusz jest obecny w Szwajcarii, Austrii, Niderlandach, Belgii i we Włoszech.

 

Wszystkie księgarnie Tolino mają wspólną aplikację. Ułatwia to dostęp do zakupów z różnych źródeł jak i własnej biblioteczki w chmurze

 

O funkcjonowaniu i sytuacji Tolino pisałem sporo m.in. przy okazji poprzednich recenzji czytników Tolino (Tolino Shine, Tolino Vision 2, Tolino Vision 3 HD). Zainteresowanych, zachęcam do zaglądnięcia do tych tekstów.

 

Gdzie kupić?

Czytniki Tolino można kupić w wymienionych wcześniej księgarniach. Nie ma ich jednak w naszym kraju. Również sklepy z elektroniką użytkową, na terenie wspomnianych wcześniej państw, oferują czytniki tej marki. W Polsce brak jest oficjalnego przedstawiciela. Większość niemieckich księgarni wysyła jednak zakupy do Polski. Pochodzące stamtąd czytniki są oczywiście na gwarancji. W razie kłopotów, można liczyć na kontakt po angielsku, ale nie jest to regułą.

 

Weltbild bookshop in Wien

Recenzowany egzemplarz Tolino Page pochodzi z niemieckiej księgarni Weltbild, która ma swoje odziały również w Austrii i Szwajcarii (Wiedeń, 2014 r.)

 

Przesyłka czytników na terenie Niemiec jest bezpłatna. Za paczkę do Polski trzeba dopłacić od prawie 7 do 10 EUR:

buecher.de - 6,95 EUR;

ebook.de - 7,50 EUR;

hugendubel.de - 7,50 EUR;

mayersche.de - 7,50 EUR;

weltbild.de - 10,00 EUR;

bol.de, buch.de, buchhandlung.de, thalia.de, osiander.de - nie wysyłają do Polski.

 

Dostępność czytników Tolino (źródło: mytolino.de)

 

 

Tani czytnik Tolino faktycznie podjął walkę cenową z największym konkurentem – Kindle 8. Tolino Page wyceniono zrazu na 69 EUR i taka pozostała jego cena na co dzień. Niektóre księgarnie wyceniają go teraz na 79 EUR, żeby 69 EUR móc podać jako stałą ofertę promocyjną. W ciągu ostatnich miesięcy Tolino Page oferowany bywał najtaniej za 49 EUR. Z kolei Kindle 8 (wersja z reklamami) oferowany jest na rynku niemieckim za 70 EUR, a w ramach promocji jego cena spada do 60 EUR. Jak obydwa modele wyglądają pod względem parametrów – podaję poniżej.

 

Przykładowa promocja cenowa czytnika Tolino Page (źródło: buecher.de)

 

Tolino Page jest również w ofercie niemieckiego Amazonu. Obecnie oferowany jest za 56,94 EUR (przesyłka do Polski bez dodatkowych opłat). Niestety, to oferta tylko dla członków usługi Prime. Można ją zamówić i zrezygnować przed upływem pierwszego, bezpłatnego okresu testowego. Jak ją anulować, opisałem tutaj.

 

Tolino Page – czytnik podstawowy

Kształt Tolino Page nie jest czymś zupełnie nowym, ponieważ wykorzystano wzór Tolino Shine. Recenzowany model został prawdopodobnie pomyślany, jako tańsza, a co za tym idzie i uproszczona, wersja pierwowzoru. Dzięki niższej cenie, można zapewne łatwiej przełamać niechęć klienta do wydania sporej sumy (w porównani choćby z książką) na pierwszy czytnik. Zachętą do wprowadzenia taniego Tolino być może były również częste promocje cenowe podstawowych czytników Amazonu (Kindle 8, a wcześniej Kindle 7). Wcześniej czytniki Tolino, raczej nie należały do tanich.

 

W Tolino Page gniazdo microUSB ukryto pod klapką umieszczoną w dolnej krawędzi obudowy

 

O tym, że kwestie finansowe mocno przyświecały projektantom recenzowanego urządzenia, można się przekonać już biorąc Tolino Page do ręki. Dotknięcie plastiku obudowy, pozwala się przekonać, że przyoszczędzono. Pod tym względem Tolino Page niebezpiecznie zbliżył się do chińskich produktów OEM, które znamy jako czytniki firmowane przez polskich dystrybutorów. Obudowa jest solidna, twarda, szorstka ale mimo tych przymiotników taka „niezbyt niemiecka”. Na szczęście na plastiku obudowy tchnienie tandety się kończy. Brak gniazda kart pamięci to kolejne świadectwo przyoszczędki. Klapka umieszczona w dolej części obudowy skrywa tutaj (w odróżnieniu od Tolino Shine) tylko gniazdo microUSB, diodę sygnalizującą ładowanie akumulatora i dostęp do przycisku reset.

 

Tolino Page switch

Wyłącznik umieszczony na górnej krawędzi obudowy działa dość topornie

 

W codziennym użytkowaniu największe moje obawy budziła jednak nie obudowa a wyłącznik. Przy każdym uruchamianiu czytnika, wydaje mi się, że muszę coraz silniej wciskać przycisk aby włączyć czy wyłączyć urządzenie. Oczyma wyobraźni nawet widziałem, jak przycisk wpada w końcu do środka obudowy, miażdżąc ekran. Nic takiego się nie stało, ale fakt faktem – wyłącznik działa topornie i trudno wyczuć, kiedy załapał, a kiedy nie. Na szczęście czytnik startuje błyskawicznie, więc widać, czy udało się go uruchomić.

 

Pod ekranem umieszczony jest przycisk wywołujący ekran startowy

 

Całkiem sprawnie i bez zgrzytów działa za to przycisk „Home” umieszczony pod ekranem. Trudno go nacisnąć przypadkiem i wiadomo, kiedy został użyty bo można to łatwo wyczuć ale i swoją funkcję realizuje bez zwłoki. Ekran jest zagłębiony w obudowie. Otaczająca go ramka sprawia na mnie wrażenie trochę za szerokiej, choć to zapewne kwestia gustu.

 

Tolino Page box

Tolino Page - zawartość pudełka

 

Czytnik sprzedawany jest w kartonowym pudełku, a przed uszkodzeniem chroni go w środku... bąbelkowa folia. Brzmi to nieciekawie, ale wygląda całkiem ładnie. No i sprawdza się, o czym świadczy fakt, że czytnik dotarł do mnie z Niemiec nieuszkodzony. W pudełku znajduje się także broszurka i kabel USB.

 

Porównanie parametrów podstawowych modeli Tolino, Kindle i PocketBooka:

 

Tolino Page

Kindle 8

PocketBook Basic 3

rynkowa premiera

2016

2016

2017

ekran o przekątnej 15,2 cm (6”)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Pearl 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

ekran dotykowy

tak

tak

nie

fizyczne przyciski

wyłącznik, wywołanie ekranu startowego

wyłącznik

wyłącznik, zmiana stron, czterokierunkowy pad

wymiary [mm]

175×116×9,7

160×115×9,1

174,4×114,6×8,3

masa [g]

170

161

170

pamięć wbudowana [GB]

4

4

8

gniazdo kart pamięci

nie

nie

tak

wbudowane oświetlenie

nie

nie

nie

wi-fi

tak

tak

tak

bezprzewodowa wysyłka książek

chmura tolino cloud

e-mail, chmura Amazon

e-mail, Dropbox

aplikacje mobilne

tak

tak

tak

kolor

beżowy

czarny, biały

czarny, biały

cena katalogowa

69 EUR

82,68 EUR

329 PLN

przesyłka do Polski

od 6,95 EUR do 10 EUR (zależnie od księgarni)

bezpłatna

(z amazon.de)

zależnie od sklepu

(w Polsce)

 

Tolino Page otrzymał w 2017 roku nagrodę iF DESIGN AWARD (źródło: http://ifworlddesignguide.com/)

 

Czytnik Tolino Page, co mnie trochę zaskoczyło, został wyróżniony za estetykę, wzornictwo i funkcjonalność. W 2017 roku otrzymał niemiecką nagrodę iF DESIGN AWARD. Widzę przynajmniej kilka lepszych kandydatów do takiej nagrody wśród czytników e-booków, ale o Tolino Page bym raczej nie pomyślał w pierwszej ani drugiej kolejności. Ale w końcu co ja się tam znam, jestem tylko konsumentem...

 

Ekran

Nowości marki Tolino, przyzwyczaiły nas do coraz lepszych parametrów kolejnych czytników. Tolino Page, pod względem ekranu, to jednak krok wstecz nawet w stosunku do pierwszego modelu serii. O ile pierwszy Tolino Shine miał sześciocalowy ekran o rozdzielczości 1024×758 pikseli, to w Tolino Page zastosowano E-Ink Carta 800×600. Daje to gęstość 167 ppi, podczas gdy w Tolino Shine było to 212 ppi. Powyższe liczby nie sprawiają dobrego wrażenia, ale po kilku tygodniach czytania, mogę powiedzieć, że to nie jest zły ekran. E-Ink Carta użyty w Tolino Page jest dość kontrastowy, a kremowe tło sprawia przyjemne wrażenie. Owszem jest widocznie słabszy, jak na dzisiejsze czasy. Szczególnie uwidacznia to bezpośrednie porównanie z Kindle Voyage, czy Kobo Aura H2O. Potwierdzają to moje ślepe próby. Ale należy pamiętać, że Tolino Page to zupełnie inny zakres cenowy. W sumie więc otrzymujemy akceptowalny sprzęt, w którym (słabsze) parametry są adekwatne do (niższej) ceny.

 

 

Maksymalny rozmiar czcionki w Kindle 3 Keyboard (po lewej) i Tolino Page (po prawej)

 

Podczas testów ostatnich kilku czytników, już zapomniałem, co to tzw. ghosting. Na ekranie Tolino Page widać niestety (po jakimś czasie) pozostałości tekstu z poprzednich stron. O ile w Tolino 2, czy Tolino 3 HD wyłączałem w ustawieniach całkowite odświeżanie ekranu, o tyle w Tolino Page zastosowałem pełne odświeżanie co 40 stron. To wciąż nie jest zły wynik, a pozwala na wyświetlanie bieżącego (a nie przeszłego) obrazu na ekranie.

 

Minimalny rozmiar czcionki w Kindle 3 Keyboard (po lewej) i Tolino Page (po prawej)

 

Sporadycznie zdarzały mi się problemy z dotykiem. O ile strony zmieniają się sprawnie, to nie zawsze tekst zaznaczał się tam, gdzie chciałem. Nieźle działały za to przypisy, z czym był problem zarówno w Vision 3 jak i Vision 3 HD. Wniosek stąd taki, że przyczyną kłopotów z przechodzeniem do przypisów raczej nie jest oprogramowanie a sprzęt – dotyczy to czytników z płaskim frontem. Nie było to poważnym kłopotem w Tolino Shine, nie jest nim także w Tolino Page.

 

Tolino Page - górna część ramki z logo sojuszu Tolino

 

Już teraz zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawiam moje opinie o czytniku, codziennym użytkowaniu i możliwościach dopasowania do własnych upodobań.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

Like Reblog Comment
review 2017-07-08 13:33
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Nook Glowlight Plus zadebiutował w październiku 2015 roku. Do tej pory pozostaje jedynym czytnikiem książek elektronicznych w ofercie amerykańskiej sieci księgarskiej Barnes and Noble. Od razu przyznam, że nie mam specjalnego sentymentu do Nooków. Moje pierwsze spotkanie z czytnikiem Nook Simple Touch GlowLight nie było zachęcające, a to z powodu przykrego dla oczu, niebieskawego oświetlenia. Postanowiłem jednak sprawdzić, jakie wrażenie sprawia Nook GlowLight Plus. Zapraszam na recenzję jednego z bardziej egzotycznych czytników, który nie jest oficjalnie sprzedawany poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie dziwi więc, że brak jest w polskich internetach omówień tego modelu. Jedyną recenzję udało mi się namierzyć na blogu „Świat jutra” (dzięki Becky z forum.eksiazki.org). Być może szerszego omówienia Nooka są ciekawi obecni posiadacze starszych modeli tej marki, którzy myślą o czymś nowszym. Może nawet o nowszym Nooku? Zatem poznajcie go, oto Nook Glowlight Plus.

 

Nook Glowlight Plus jest wodoodporny

 

Barnes and Noble

Recenzowany czytnik, Nook Glowlight Plus, firmowany jest przez sieć księgarską Barnes & Noble. To wciąż jedna z największych sieci księgarń w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w roku 2016 sprzedała ponad 19 mln e-booków, co plasuje ją na trzecim miejscu na rynku amerykańskim (pierwsze miejsce Amazon ze sprzedażą 406 mln). Firma boryka się jednak w ostatnich latach ze sporymi kłopotami. Prawdopodobnie złożyły się na to m.in.: ostra konkurencja ze strony Amazonu, niekonsekwentna polityka w zakresie e-booków i wręcz wrogie działania w stosunku do własnych klientów. Przykładowo do najdziwniejszych kroków właściciela Nooków należy drastyczne obcięcie w czytnikach tej marki przestrzeni na wgrywanie plików użytkowników (do 500 MB) i uniemożliwienie klientom pobierania zakupionych w księgarni publikacji w formie pliku np. do własnych komputerów (na potrzeby kopii zapasowych) czy innych urządzeń (spoza rodziny Nook).

 

Księgarnia stawia na słowo drukowane, czego przykładem jest akcja „Summer reading program”, w którym uczniowie, na podstawie pisemnych recenzji swoich lektur, mogą otrzymać darmową książkę

 

Dodatkowo, rok temu firma zachowała się jak na typową amerykańską korporację przystało i w obliczu finansowych kłopotów, wycofała się z brytyjskiego rynku. Dbając o centralę firmy, skupiła się na prowadzeniu biznesu w Stanach, pozostawiając europejskich klientów na lodzie (wpis: „Nook znika z Europy”). Obrazu po bitwie dopełniają statystyki z Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie Amazon ma odpowiadać za 60% rynku książek papierowych i 95% publikacji elektronicznych. Do tego wszystkiego, internety raz po raz obiegają informacje o sporych stratach finansowych firmy (liczonych w milionach dolarów, tylko w odniesieniu do samego oddziału firmy odpowiedzialnego za Nooka) przy milionowych zarobkach kolejnych dyrektorów.

 

Nook Glowlight Plus – gdzie kupić?

Nie mam niestety dobrych wieści dla osób zainteresowanych najnowszym czytnikiem marki Nook. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce, choć na przykład jeszcze w roku 2013 ówczesne Nooki były (poza rodziną Kindle) najczęściej kupowanymi czytnikami na Allegro! Po wycofaniu się księgarni Barnes & Noble z Europy, praktycznie wyschło „tradycyjne” źródło dostaw tych urządzeń na nasz rynek. W poprzednich latach znakomita większość Nooków w Polsce pochodziła z wyprzedaży lub serwisów w Wielkiej Brytanii. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem serwisu eBay. Do tego, przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością opłat celnych, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Siłą Barnes & Noble jest rozległa sieć sklepów na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których można także kupić Nooki

 

 

Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, można poczekać na pozbywanie się czytników przez amerykańskich użytkowników lub kupić Nooka na miejscu – czyli np. w jednej z ponad sześciuset fizycznych księgarni Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka Glowlight Plus wynosi 129,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana jest do stu dolarów.

 

Nook – ekosystem

Księgarnia Barnes & Noble działa obecnie wyłącznie na rynku amerykańskim. Firma skupia się raczej na książkach papierowych. Wciąż oferuje publikacje elektroniczne oraz urządzenia i aplikacje mobilne, ale czyni to bez przekonania. Jeden z głównych elementów ekosystemu – czytnik Nook – zyskał sobie kilka lat temu wielu wrogów po tym, jak producent ograniczył przestrzeń dostępną dla plików użytkownika. Posiadacze Nooków pomstowali, że 500 MB w czytniku na własne pliki to zdecydowanie za mało. Nook Glowlight Plus na szczęście daje użytkownikowi do dyspozycji trochę ponad 2,8 GB pamięci. Jest jednak dość ściśle przywiązany do księgarni. E-booki zakupione w księgarni B&N będą się synchronizować zarówno z urządzeniami mobilnymi jak i firmową aplikacją. Polskie książki da się bez problemu wgrywać jedynie przez kabel USB. Nie ma możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików. Czytnik jest widoczny, po podłączeniu do komputera, jako urządzenie USB. Biblioteczką można zarządzać również przy użyciu programu calibre.

 

Calibre radzi sobie z zarządzeniem biblioteczką w Nooku

 

Księgarnia Barnes & Noble ma w swojej ofercie (poza czytnikami) również tablety i aplikację mobilną. Aplikacja „Nook: Read eBooks & Magazines”, jak sama nazwa wskazuje, służy do czytania publikacji elektronicznych, synchronizacji zakupów oraz postępów czytania między różnymi urządzeniami. Przeznaczona jest dla użytkowników z rynku amerykańskiego. Jeśli chcemy ją zainstalować, trzeba pobrać z innego źródła niż sklep Google Play. Można to zrobić np. ze strony Good e-Reader App Store.

 

Aplikację mobilną można pobrać ze sklepu Good e-Reader, co pozwoli ominąć ograniczenia regionalne Google Play

 

Aplikacja umiarkowanie nadaje się do czytania polskich e-booków, co nie jest zaskoczeniem. Brak dzielenia wyrazów powoduje, że justowany tekst wygląda niezbyt ładnie. Poza tym aplikacja mobilna ma dość podobny wygląd i funkcje, jak ta w czytniku. Dysponuje np. tylko jednym słownikiem – języka angielskiego (Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary, Eleventh Edition). Ma też dodatkowe cechy, których brakuje w czytniku. Ostatnia wersja tego programu została wzbogacona o ciekawą funkcję wyszukiwania głosowego. Wykorzystuje w tym celu mechanizmy Google’a. Androidowa wersja działa dość sprawnie. Aplikacji można użyć zarówno do czytania e-booków zakupionych w Barnes & Noble, jak i własnych plików wgranych do katalogu „NOOK” w pamięci urządzenia mobilnego. Aplikacja mobilna ma, jak się okazuje, większe możliwości od firmowego czytnika (znajdzie np. pliki przesłane bezprzewodowo).

 

Aplikacja mobilna umożliwia wyszukiwanie głosowe w katalogu księgarni

 

Jest jeszcze aplikacja na komputery osobiste (NOOK for PC), ale ona nie jest już chyba rozwijana. Można w niej czytać zarówno publikacje zakupione w księgarni B&N, jak i własne pliki dodane z dysku.

Zakupów książek można dokonywać także za pośrednictwem czytnika. Jeśli w ustawieniach konta podany jest numer karty płatniczej, transakcja jest szybka i prosta. Zakupiona publikacja pojawia się automagicznie w biblioteczce czytnika. Czytnik dobrze wpisuje się w system sprzedaży e-booków. Łatwo można w nim kupić książki z firmowej księgarni, ale dostęp do własnych plików jest niestety utrudniony, choć możliwy.

 

Zarówno w aplikacji mobilnej jak i w czytniku udostępniono „B&N Readouts”, krótkie teksty do codziennego czytania w odcinkach

 

Nook Glowlight Plus – ekran

Nook Glowlight Plus to pierwszy (i póki co ostatni) czytnik księgarni Barnes & Noble, który wyposażono w ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 300 ppi (1440x1080 pikseli). Takie parametry, przy przekątnej sześciu cali (15,1 cm), nie robią już dziś specjalnego wrażenia, choć są wciąż zarezerwowane dla droższych urządzeń. Na wbudowane oświetlenie składa się pięć LEDów, umieszczonych pod górną częścią ramki otaczającej ekran. Światło ma lekko niebieskawy odcień i jest bardzo równomiernie rozprowadzane i trudno dopatrzeć się cieni, które w innych czytnikach zdarzają się w różnych miejscach ekranu. Odnoszę wrażenie, jakby tekst lekko tracił na kontraście przy włączonym oświetleniu. Obsługa dotykowa jest dość sprawna. Dotknięcie ekranu po bokach zmienia strony na kolejną (po prawej stronie)  lub poprzednią (po lewej stronie). Wskazanie środka ekranu wywołuje menu. Nie ma możliwości zmiany tych ustawień. W codziennym korzystaniu z Nooka, problemy pojawiają się przy wybieraniu przypisów. W tym przypadku czytnik nie sprawdza się, podobnie jak Tolino. Często przypis udaje mi się wybrać dopiero za czwartym lub piątym razem.

 

Połowa poziomu oświetlenia w Nooku (po lewej) i Kindle Voyage (po prawej) wykazuje lekkie przebarwienia, przy jednocześnie dość równomiernym rozłożeniu natężenia światła

 

Poziom oświetlenia ustawiony na 75% pozwala określić, że Kindle Voyage (po prawej) ma trochę większy zakres regulacji natężenia i bardziej kremowy odcień niż Nook Glowlight Plus (po lewej)

 

Niby więc fajnie… Jednak za każdym razem, gdy zabieram się za czytanie, zastanawiam się, czy aby na pewno patrzę na ekran E-Ink Carta 300 ppi? Obraz nie jest tak kontrastowy i wyraźny jak być powinien... Widzę delikatną różnicę, na niekorzyść Nooka, gdy go bezpośrednio porównam np. z Kindle Voyage czy nawet (teoretycznie słabszym) ekranem w Kobo Aura H2O. Być może jest to wina szybki pokrywającej front Nooka, a może też trochę białej ramki naokoło ekranu. Płaski front może być odpowiedzialny za lekkie „rozmycie” obrazu, podczas gdy biała ramka może dawać subiektywne wrażenie bardziej szarego tła. W przeprowadzonym przeze mnie „ślepym” teście, ekran Nooka opisywany był również przez inne osoby, jako „bardziej szary” a tekst „mniej wyraźny” niż w Kindle Voyage. Na plus należy zaliczyć praktyczny brak artefaktów z poprzednich stron, które bywały typową przypadłością poprzednich generacji ekranów E-Ink.

Żeby było jasne, na Nooku nie czyta się źle. Różnica w stosunku do Kindle Voyage czy Kobo Aura H2O nie jest drastyczna, jednak zauważalna, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu. Jednym słowem – parametry podane w specyfikacji, to jeszcze nie wszystko.

 

Nook Glowlight Plus – konstrukcja

Urządzenia mobilne z rodziny Nook dostarcza obecnie Amerykanom dwóch uznanych producentów. Tablety pochodzą z fabryk południowokoreańskiego Samsunga, a czytniki wytwarza tajwański Netronix. Recenzowany Nook na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. Czytnik posiada kilka cech, wyróżniających go na rynku, choć nie unikalnych. Należy wymienić tu przede wszystkim zgodność z normą IP67. Zapewnia to wodoodporność (w słodkiej wodzie) do 30 min. na głębokości do 1 m. Powinno też zapewnić odporność na pył i brud. Podobne właściwości mają także niektóre czytniki Kobo, Tolino czy PocketBook.

Drugą cechą jest płaski front. To w czytnikach wciąż dość rzadkie rozwiązanie, choć obecne np. w Kindle Voyage czy droższych modelach Tolino. Niektóre z firm z takiego rozwiązania rezygnują w nowszych konstrukcjach (np. PocketBook w przypadku InkPada 2).

 

Metalowa obudowa Nooka to unikat wśród czytników

 

Nook Glowlight Plus ma także jedną całkiem unikalną cechę. Mianowicie wyróżnia się na tle konkurencji metalowymi pleckami. Zarówno tył jak i brzegi obudowy urządzenia wykonane są z jednolitego kawałka aluminium w trudnym do określenia kolorze. Specjaliści od marketingu być może opiszą go np. jako szampański. Ja nie będę go określał, żeby się nie wygłupiać. Zwyczajnie nie mam pojęcia, jak go nazwać. Metalowa konstrukcja sprawia bardzo solidne wrażenie i wzbudza zaufanie do trzymanego w ręku sprzętu. W codziennym korzystaniu nie jest już tak szampańsko. Między ramkami ekranu a metalową krawędzią jest mniej więcej milimetrowa szczelinka, w którą uwielbiają wpadać paprochy. Również kant obudowy wbija mi się w rękę nawet przy krótkim użytkowaniu. Dość szybko więc sprawiłem sobie okładkę.

 

Wyłącznik znajduje się na lewej krawędzi obudowy

 

Nook Glowlight Plus ma tylko jeden fizyczny przycisk. To wyłącznik, który umieszczono na lewej krawędzi obudowy. Działa sprawnie, choć trochę „twardo”. Poniżej ekranu znajduje się logo Nooka, które jest jednocześnie dotykowym odpowiednikiem przycisku wywołującego ekran domowy.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy gniazdo microUSB. Podłączony do niego kabel służyć może do ładowania baterii jak i przesyłania plików do pamięci czytnika. Ładowanie baterii sygnalizowane jest pomarańczowym kolorem diody ukrytej w lewym dolnym rogu ramki otaczającej ekran.

 

Gniazdo microUSB służy do ładowania baterii i przesyłania plików przez kabel USB

 

Można więc w sumie powiedzieć, że Nook Glowlight Plus jest solidnie wykonanym, wyróżniającym się wśród konkurencji czytnikiem.

 

 

Nook Glowlight Plus sprzedawany jest w solidnym kartonowym pudełku (wraz z ulotką informacyjną i kablem USB)

 

To tyle od strony sprzętowej. W drugiej części recenzji zaprezentuję moje wrażenia z codziennego użytkowania czytnika podczas prawie dwóch miesięcy konsumenckich testów. Można ją znaleźć tutaj.

Like Reblog Comment
review 2017-05-13 17:11
Kobo Aura H2O – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 6,8 cala (część III)

 

Zapraszam na trzecią część wyników testu czytnika Kobo Aura H2O, która poświęcona jest mniej oczywistym cechom urządzenia. O ile w pierwszej części recenzji opisałem stronę sprzętową a w drugiej wrażenia z użytkowania, o tyle teraz trochę o przeróbkach oprogramowania.

 

Kobo Aura H2O w ciepłych objęciach filcowej okładki z filcaki.com.pl

 

Statystyki, nagrody za czytanie i kepub

Kolejnym wyróżnikiem czytników Kobo jest dość unikalny format KEPUB. Takie e-booki mogą w czytnikach Kobo działać szybciej i dodatkowo mieć: statystyki dotyczące czytania (Reading stats) oraz rozszerzone możliwości formatowania tekstu. Do dwu pierwszych funkcji najprościej wejść z ekranu głównego czytnika (Menu „Extras”). Do statystyk mamy także dostęp w czasie czytania książki przez wejście z menu w dolnej części ekranu. Czasy czytania podawane przez czytnik dotyczą bieżącej lektury jak i całej biblioteczki. W pierwszym przypadku jest to czas spędzony nad książką czy pozostały do końca rozdziału czy całego tekstu (tylko dla plików w formacie kepub). Wśród liczb opisujących biblioteczkę mamy między innymi ogólną ilość godzin poświęconą na lekturze przy użyciu czytnika.

 

Książka w formacie KEPUB to m.in. statystyki czytania, ale także marnowanie ekranu na nagłówek (tytuł książki) i stopkę (tytuł rozdziału), które są na każdym ekranie

 

Plik w formacie KEPUB można (domyślnie) kupić w księgarni Kobo lub otrzymać np. w programie calibre (w locie) podczas kopiowania e-booka do czytnika. W tym celu należy w ustawieniach programu zaznaczyć, że taki właśnie chcemy mieć plik w Kobo.

 

Przykładowe nagrody w czytniku Kobo

 

 

Mnie niezmiennie bawią nagrody za czytanie (zdobywane zarówno za czytanie jak i np. udostępnienie cytatu). Niby nic, ale za przeczytanie długiej książki czy za podjęcie lektury w określonych porach, otrzymujemy „odznaki”. Ja ich jakoś za często teraz nie dostaję, ale i tak co jakiś czas sprawdzam, jakie mam na koncie.

 

Reset ustawień czytnika, jak widać powyżej, zeruje także statystyki czytania

 

Kobo - własne modyfikacje

Oprogramowanie czytników Kobo jest dość dobrze rozpoznane przez użytkowników i podatne na modyfikacje. Nie ma konieczności stosowania opracowanych przez społeczność modyfikacji, ale chcąc czytnik przystosować do polskich warunków i własnych upodobań, warto o tym pomyśleć. Trzeba jednak zachować w tym rozwagę i mieć świadomość, że wszelkie zmiany w oprogramowaniu wykonujemy na własną odpowiedzialność. Przypomnę tutaj kilka uwag, które wcześniej napisałem już przy moich wcześniejszych recenzjach czytników Kobo.

 

Kobo akceptuje własne czcionki użytkownika (tu Amazon Ember Bold oraz Bookerly), wgrane do katalogu /fonts

 

Własne czcionki. Do czytników Kobo w łatwy sposób można dodać własne czcionki. Pliki *.ttf należy wgrać do katalogu /fonts utworzonego w pamięci czytnika. Można w ten sposób korzystać na przykład z opracowanej na potrzeby książek elektronicznych kroju Bookerly. Przy kopiowaniu, należy pamiętać o odpowiednich nazwach plików. Może to wyglądać na przykład tak:

Bookerly-Regular.ttf

Bookerly-Bold.ttf

Bookerly-BoldItalic.ttf

Bookerly-Italic.ttf

Ale mnie akurat w Kobo i tak najbardziej podoba się zainstalowana domyślnie Caecilia i tej używam :)

 

Jest również kilka modyfikacji, które można uzyskać poprzez edycję pliku konfiguracyjnego „Kobo eReader.conf”. Plik ten znajduje się w katalogu ./kobo/Kobo czytnika. Przed wprowadzaniem jakichkolwiek zmian, warto wykonać jego kopię zapasową na dysku komputera. Plik można otwierać i modyfikować w edytorze tekstowym, nie w MS Word czy OpenOffice Writer. Najlepiej użyć systemowego Notatnika, edytora Notepad++ lub podobnego programu pracującego w trybie tekstowym. Oto usprawnienia, które warto wprowadzić:

zdefiniowanie Polski, jako lokalizacji w ustawieniach regionalnych. Dzięki temu zegar będzie pokazywał czas w systemie dwudziestoczterogodzinnym, a w wyszukiwarce zostanie uwzględniona polska Wikipedia (zamiast anglojęzycznej). We wspomnianym pliku należy podmienić frazę „en_US” na „pl_PL” w linijce „CurrentLocale=en_US” (sekcja „[ApplicationPreferences]”). Konieczny jest restart czytnika, aby zmiana została zastosowana;

 

Wprowadzenie Polski, jako regionu, pozwala m.in. wyświetlać godzinę w systemie 24-godzinnym

 

- możliwość wyłączenia nagłówków i stopek na ekranie w czytanej książce. Usunięcie obydwu elementów umożliwia wprowadzenie frazy „FullScreenReading=true” w sekcji „[FeatureSettings]”. Jeśli wspomnianej sekcji brak, należy ją w pliku dopisać. Po restarcie Kobo, w menu Settings/Reading settings” pojawi się opcja „Show header and footer:”. Jej odznaczenie wyłączy wspomniane elementy. Tekst na ekranie zajmie znacznie więcej miejsca. Przy wyłączonym wyświetlaniu numerów stron w stopce, postępy lektury można w każdej chwili sprawdzić poprzez wywołanie statystyki czytania. W bieżącej wersji oprogramowania ta modyfikacja może powodować czasami obcinanie tekstu przy prawym marginesie. Jeśli tak się dzieje, trzeba z niej zrezygnować lub włączyć w formatowaniu e-booka wyrównywanie tekstu do lewego marginesu.

 

Modyfikacja "FullScreenReading=true" wprowadza do menu "Reading settings" możliwość wyłączenia nagłówków i stopek ("Show header and footer:")

 

Wygląd dwóch kolejnych stron pliku KEPUB z nagłówkami i stopkami

 

Ten sam tekst (co powyżej) ale z wyłączonymi nagłówkami i stopkami - zysk to wyświetlenie siedmiu linijek tekstu więcej

 

Korzystam również z kilku usprawnień, wymagających większej interwencji w oprogramowanie wewnętrzne czytnika. Są to:

- podział wyrazów wg polskich reguł. Uzupełnienie, dzięki któremu uzyskać można dzielenie wyrazów w plikach KEPUB i artykułach zapisanych na koncie Pocket;

- własny słownik w Kobo. Uzupełnienie, dzięki któremu można korzystać z polskojęzycznego słownika.

 

Możliwości jest znacznie więcej, ale to temat bardzo rozległy i materiał na osobny wpis.

 

Okładka

Zainspirowany nieustannymi narzekaniami wielu czytelników, że e-booki nie pachną a czytniki książek elektronicznych nie szeleszczą tak estetycznie, jak papierowe książki, postanowiłem przy okazji recenzji Kobo Aura H2O przetestować jak najbardziej „naturalną” okładkę. Początkowo mój wybór padł na etui z materiału konopnego, ale dostępność takowych jest dość ograniczona. Zdecydowałem się więc na filc. Recenzowany przeze mnie Kobo Mini, ma się nieźle w filcowym, wsuwanym etui zakupionym w sklepie filcaki.com.pl. Poszedłem więc tym śladem, tym bardziej, że firma oferuje nie tylko standardowe okładki na najbardziej popularne urządzenia, ale również nietypowe - na wymiar. W ofercie są okładki na różne czytniki, m.in. Kobo. Na potrzeby niniejszego testu Kobo Aura H2O wybrałem okładkę tradycyjną – otwieraną jak książka.

 

Wsuwane etui na Kobo Mini było dobrym zakupem, co zachęciło mnie do sięgnięcia po filcową okładkę również na recenzowany model

 

W okładce wybranej do testu, czytnik w rogach przytrzymują gumki

 

Po miesiącu użytkowania, mogę stwierdzić, że dwa najważniejsze założenia okładka spełniła. Pierwsze to oczywiście ochrona czytnika, który nosiłem w plecaku czy w kieszeni zimowej kurtki. Gruby, równiutko i estetycznie zszyty filc, zapewnia ochronę czytnika. Drugie założenie, czyli zbliżenie czytnika „do natury” chyba także wypadło pozytywnie. Co prawda czytnik chroniony filcem, wciąż nie przypomina w dotyku papierowej książki, ale jest też zdecydowanie mniej „plastikowy” oraz miły, czy nawet „ciepły” w dotyku.

 

Przy wyborze okładki kierowałem się możliwością postawienia czytnika na stole. Niestety, nie pamiętałem o tym, że w  czytnikach Kobo nie ma obracania tekstu na ekranie (poza PDFami)

 

Muszę jednak zaznaczyć, że okładka nie do końca spełniła moje oczekiwania. Częściowo jednak z mojej winy! Po pierwsze, planowałem, że będzie mi służyć również jako podstawka. Po odwinięciu zaczepu, można ją tak ustawić, że czytnik poziomo stoi na stole (na przykład podczas czytania przy śniadaniu). Niestety, nie pamiętałem, że w Kobo brak jest możliwości obrotu tekstu na ekranie przy wyświetlaniu e-booków. Czytnik może więc stać obrócony na stole, ale tekstu obrócić już się nie da... Drugi problem dotyczy projektu okładki. Gumki mocujące czytnik zasłaniają klapkę na dolnej krawędzi urządzenia. Każdorazowe podłączenie czytnika do komputera wymaga otwarcia klapki, a tego nie da się zrobić bez wyciągnięcia go z okładki. Trzeba przynajmniej wypiąć gumki przytrzymujące go od dołu. Nie da się ukryć, że w czasie testowania, co chwilę jest taka potrzeba. Podobnie, czytnik musi być wyjęty z okładki podczas ładowania. Już po dwóch tygodniach takich operacji zauważyłem, że do odciągnięcia, wciąż naciąganych, gumek potrzeba coraz mniej siły. Póki co, wciąż trzymają pewnie, ale obawiam się, co będzie dalej. Trzeci problem dotyczy zapięcia. Rzep trzyma raczej słabo. Albo powinien być większy, albo mocniejszy.

 

Każdorazowe ładowanie lub podłączenie kablem do komputera, łączy się z wyciąganiem czytnika z gumek, mocujących go do okładki. Nie wpływa to dobrze na ich trwałość

 

Podsumowując, przekonałem się do filcowych okładek, przynajmniej tych, które mam z filcaki.com.pl. Do tej pory nie żywiłem dla filcowych etui szczególnych sympatii, uważając, że zbyt słabo chronią ekran czytnika. Podczas testu Kobo Aura H2O, nie tylko polubiłem czytnik, ale i okładkę. Decydując się na zakup filcowego etui należy się liczyć, z jego mniejszą trwałością (łatwiej go uszkodzić czy zabrudzić niż skórę czy skaj). Jednak (jak dla mnie) ewentualny krótszy żywot filcu, rekompensują walory estetyczne. Nie znaczy to, że inne okładki nie mogą być estetyczne, ale w tym przypadku mam tu na myśli głównie „dotyk natury”.

 

Po kilku tygodniach użytkowania, rzep stracił trochę swej mocy. Powinien być solidniejszy

 

Nowa czy stara Aura H2O?

Na rynku lada chwila pojawi się jest już nowa wersja H2O, następca recenzowanej tutaj Aury H2O („Kobo Aura H2O edition 2 – pod koniec maja w sklepach”). Najważniejszy element czytnika – ekran – pozostał w nowym modelu ten sam. Podstawową innowacją drugiej edycji będzie regulowana ciepłota barwowa oświetlenia i zwiększona do 8 GB pamięć wewnętrzna. Pod względem wagi bliżej nowej wersji do czytników sześciocalowych, niż większych (Kindle Paperwhite jest raptem o 5g lżejszy od nowej Aury). Zabrakło natomiast gniazda kart pamięci.

 

Porównanie czytników Kobo Kobo Aura H2O i Kobo Aura H2O edycja 2

 

Kobo Aura H2O

(do kupienia nowe i używane)

Kobo Aura H2O edycja 2

(do kupienia nowe)

data premiery

2014

2017

ekran E-Ink (przekątna)

Carta (6,8”)

Carta (6,8”)

wbudowane oświetlenie

tak

tak

rozdzielczość [piksele]

1430x1080, 265 ppi

1430x1080, 265 ppi

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

tak

montowanie ekranu w obudowie

zagłębiony

zagłębiony

pamięć wbudowana [GB]

4

8

waga [g]

233

210

gniazda

microUSB, misroSD

microUSB

wymiary [mm]

179 x 129 x 9,7

172 x 129 x 8,9

wodoodporność

tak

tak

cena katalogowa (poza promocjami)

179

179

 

Być może premiera nowej wersji spowoduje obniżki cen recenzowanego modelu, z których warto skorzystać. Pomimo dwóch lat na rynku, to wciąż znakomity sprzęt. Tym bardziej, że dostępność nowej Aury może być utrudniona. Mianowicie nie zapowiedziano premiery tego modelu na rynku niemieckim. A właśnie stamtąd najlepiej (najtaniej) można kupić czytniki Kobo. Można się spodziewać, że Kobo w ogóle wycofa z Niemiec czytniki firmowane swoją nazwą. Po wejściu do aliansu Tolino, być może nowe Kobo, w tym druga edycja Aury H2O ukaże się właśnie jako Tolino?

 

Podsumowanie

Kobo Aura H2O to kolejny czytnik tej marki, na którym się nie zawiodłem. Pod względem technicznym jest jednym z najlepszych czytników, które miałem w rękach. Bardzo dobry ekran, sprawna i precyzyjna reakcja na dotyk sprawia, że korzystanie z tego urządzenia jest przyjemnością.

Nie inaczej jest ze stabilnością oprogramowania i komfortem czytania. Należy zaznaczyć, że przystępując do testów, wiedziałem czego się po nim mogę spodziewać, a czego nie. Znając ekosystem Kobo, nie liczyłem więc na bezprzewodową wysyłkę własnych e-booków. Znając oprogramowanie, wiedziałem, że nie poczytam na nim wygodnie książek w formacie PDF. Dwie największe wady wszystkich czytników tej marki nie zniechęciły mnie jednak. Z każdym dniem testu niepokoiłem się coraz bardziej, bo te dość konkretne wady coraz mniej mi przeszkadzały! Trzeba mieć świadomość, że w polskich warunkach ten czytnik nie wykaże swoich wszystkich atutów i pogodzić się z tym, lub zapomnieć o Kobo. Ja się pogodziłem i mogę uznać Kobo Aura H2O za bardzo dobry czytnik. Czytanie na nim sprawia przyjemność, a codzienne korzystanie przekonuje, że wiadomo na czym się skupić – na książkach.

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli zdajesz sobie sprawę z ograniczeń ekosystemu Kobo a chcesz mieć sprawnie działający czytnik z bardzo dobrym i trochę większym (niż standardowo) ekranem – moim zdaniem po prostu warto zainwestować w czytnik Kobo Aura H2O.

 

Plusy:

- bardzo dobry, duży ekran o wysokiej rozdzielczości;

- precyzyjna, niezawodna reakcja na dotyk;

- czytelne zainstalowane czcionki (np. Caecilia, Kobo Nickel)

- szeroki zakres płynnej regulacji rozmiaru czcionki;

- integracja usługi Pocket;

- płynna regulacja poziomu oświetlenia gestem;

- możliwość powiększania rycin w tekście;

- możliwość łatwego dogrania własnych czcionek;

- wodoodporność;

- sympatyczne „nagrody” za czytanie;

- gniazdo kart microSD.

 

Minusy:

- marnowanie miejsca na marginesy u góry i na dole ekranu (dla mnie zbędne nagłówki i stopki);

- brak bezprzewodowej wysyłki własnych e-booków;

- mizerna obsługa PDFów;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak funkcji obracania ekranu (poza PDF);

- brak wsparcia dla języka polskiego (menu, słowniki);

- ograniczona dostępność okładek na czytnik;

- złe wyświetlanie cudzysłowów;

- złe wyświetlanie polskich znaków przez kilka zainstalowanych czcionek (Gill Sans, Malabar, Kobo UD Kakugo, Open Dyslexic).

 

Kobo Aura H2O można kupić m.in. w Amazonie (bezpłatna dostawa)

Kobo Aura H2O

(używany na gwarancji z Amazon Warehouse)

cena 149,26 EUR (ok. 640 PLN)

Kobo Aura H2O

cena: 168,36 EUR (ok. 720 PLN)

 

Dane techniczne (według producenta):

Wymiary: 179 x 129 x 9,7 mm;

Masa: 233g;

Ekran: przekątna 17,2 cm (6,8”) Carta E-Ink HD, 1430 x 1080 pikseli, 265 dpi, dotykowy, wbudowane przednie oświetlenie z regulacją poziomu natężenia;

Procesor: 1 GHz;

Łączność bezprzewodowa Wi-Fi (802.11 b/g/n);

Kolor: czarny;

Pamięć wewnętrzna: 4 Gb (ok. 3,2 GB na pliki użytkownika);

Złącze USB Micro USB 2.0;

Czcionki: 11 krojów (możliwość instalacji własnych krojów czcionek) z płynną regulacją wielkości (48 stopni);

Obsługiwane języki (menu oraz słowniki): angielski, francuski, niemiecki, hiszpański, holenderski, japoński, włoski, portugalski;

Obsługiwane formaty e-booków: EPUB, EPUB3, PDF, MOBI, TXT, HTML, XHTML, RTF, CBZ, CBR, również z Adobe DRM;

Gniazdo kart pamięci microSD: do 32 GB;

Dodatkowe cechy: wodoodporność;

Instrukcja obsługi (plik PDF): Kobo Aura H2O - User Guide

 

Korzystając z moich odsyłaczy przy zakupach Kobo, motywujecie mnie do dalszej pracy :)

More posts
Your Dashboard view:
Need help?