logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: recenzja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-09-20 06:55
KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle (część II)

Pierwszą część recenzji Kindle Oasis 2 poświęciłem uwagom na tematy techniczne. W części drugiej przedstawiam więcej wrażeń z codziennego korzystania podczas pięciu tygodni intensywnych testów.

 

Kindle Oasis 2

Kindle Oasis 2 z okładką typu origami

 

Czytanie książek

Kindle Oasis 2 sprawnie radzi sobie z książkami w formacie MOBI, AZW3 (KF8), KFX oraz PDF. Te dwa pierwsze są najbardziej odpowiednie do polskojęzycznych e-booków. Trzeci z wymienionych - najnowszy format przeznaczony dla czytników Kindle, nie ma obsługi języka polskiego. Książki (zarówno własne jak i zakupione) do czytnika można wgrywać przez kabel USB lub bezprzewodowo. Każdy czytnik Kindle ma swój unikalny adres e-mail, na który można wysłać pliki. Omówiłem to szczegółowo w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”.

 

Książki  w czytnikach Kindle nie zawsze mają okładki (od lewej: audiobook z Audible, PDF z polskiej księgarni, MOBI z wtyczki Push to Kindle)

 

Wadą oprogramowania czytników Kindle jest to, że nie wszystkie książki (szczególnie te pochodzące z polskich sklepów) będą wyświetlać się z okładkami. Jeśli to kogoś denerwuje, zawsze można widok biblioteki zmienić z „Grid” na „List”. Po wybraniu tej drugiej opcji na ekranie mieści się więcej tytułów. Pokazywanie zawartości biblioteczki w czytnikach Kindle bywa konfundujące dla początkujących użytkowników. Aby nie mieć z tym kłopotów trzeba zrozumieć czym się różni opcja „All” od „Downloaded” (lewy górny róg okna biblioteczki. Po wybraniu pierwszej opcji będą wyświetlane wszystkie pozycje, które są na naszym koncie. Natomiast wybranie „Downloaded”, spowoduje wyświetlenie tylko tych pozycji, które mamy pobrane do pamięci czytnika.

 

Zmiana stron działa szybko i bez żadnych problemów, zarówno dotykiem jak i przy pomocy fizycznych przycisków

 

Książki otwierają się błyskawicznie, więc po wskazaniu palcem okładki, pozostaje cieszyć się lekturą i zmieniać stronę za stroną. A strony zmienia się bardzo sprawnie zarówno przy pomocy dotyku jak i klawiszy. Bardzo mnie cieszy, że do Kindle powróciły fizyczne przyciski zmiany stron. Sprawdzają się one w Oasisie 2 znakomicie. Ich umieszczenie w bocznej ramce obok ekranu to dobry pomysł. Podobne rozwiązanie znamy choćby z PocketBooka InkPada 2 czy najnowszego Bookeena (Nolim i Saga). Fakt, że są tylko po jednej stronie w niczym nie przeszkadza. Można z nich korzystać zarówno trzymając w prawej jak i lewej ręce. Po obrocie urządzenia o 180º, tak samo obraca się także (błyskawicznie) obraz na ekranie. Jeśli jednak chcemy, aby ekran obrócił się tylko o 90º, trzeba użyć kontekstowego menu w książce.

 

W ustawieniach dla praworęcznych (domyślne), górny przycisk służy do zmiany stron na następną. Można to w ustawieniach zmienić, wybierając opcję "Reverse"

 

Poza wspomnianym sprawnym otwieraniem i wyświetlaniem e-booków, jedną z cech ułatwiających czytanie, jest możliwość powiększenia ilustracji. Tego mi brakuje u niektórych konkurentów (np. PocketBook). A w kindelku wystarczy dwa razy stuknąć w ilustrację i widzimy ją powiększoną na cały ekran. W wielu książkach – bezcenne. Nie bez znaczenia dla komfortu czytania jest również bezbłędna obsługa przypisów. W większości czytników są z tym mniejsze lub większe problemy. W Oasisie 2 działa to w zasadzie bezbłędnie. Miałem problem z jedną książką z wypożyczalni Legimi, ale to raczej wina samego e-booka, bo w innych przypadkach się coś takiego nie powtórzyło.

 

W starszych plikach MOBI, w ustawieniach formatowania nie ma opcji regulacji pogrubienia tekstu

 

Możliwości definiowania wyglądu tekstu są dość standardowe. Po wywołaniu menu (dotknięcie w górnej części ekranu i wybranie ikonki „Aa”) otrzymujemy w menu „Font” możliwość wyboru czcionki (znakomita Caeclia i Bookerly); regulację wielkości (14 poziomów) oraz regulację pogrubienia liter (dla książek w nowszej wersji formatu MOBI). Druga zakładka „Page”, pozawala na podstawowe ustawienia odstępu między wierszami, marginesów, orientacji strony (pozioma i pionowa) oraz wyrównania tekstu (justowanie, wyrównanie do lewego marginesu). Ostatnia zakładka „Reading Settings” umożliwia włączenie zegara w nagłówku strony (bardzo miła opcja) oraz zdefiniowanie sposobu wyświetlania postępów czytania.

 

Menu formatowania strony w pliku MOBI (od lewej: odstępy między wierszami, marginesy, orientacja strony i wyrównanie tekstu)

 

Szczególnie warto zwrócić uwagę na dwie nowe cechy, których nie było w starszych czytnikach Amazonu. Mam na myśli pogrubianie tekstu (pięć poziomów, ale nie działa w starszej wersji formatu MOBI) i wgrywanie własnych czcionek. Te funkcje stosunkowo niedawno trafiły do nowszych modeli czytników Kindle (nie ma ich np. w Kindle Paperwhite 1), choć konkurencja oferowała je od dawna. Są one od razu dostępne w Kindle Oasis 2. Akurat w Kindle Oasis 2 dobrych czcionek w zasadzie mi nie brakuje (no, może poza Kobo Nickel). Ekran i czcionki Oasisa 2 - są na najwyższym poziomie. Pogrubianie natomiast może się przydać szczególnie osobom, dla których dostępne liternictwo jest zbyt delikatne a wgranie grubszego kroju jest zbyt trudną operacją. W każdym razie miłe, że jest możliwość lepszego dopasowania wyglądu tekstu w razie potrzeby.

 

Definiowanie sposobów wyświetlania postępów czytania

 

Pewnym mankamentem pozostaje raczej skromny zakres regulacji wielkości tekstu (14 poziomów). Mnie on najczęściej wystarcza. Jeśli nie, można wgrać i samodzielnie definiować plik „konfiguracyjny”, w którym użytkownik definiuje stopień zmiany wielkości czcionki w każdym skoku.

 

Dla mnie w sferze ciekawostek pozostaje możliwość czytania w tzw. trybie nocnym. Funkcję można włączyć w sekcji „Accessibility” ustawień. Polega to na negatywowym odwróceniu wyświetlanego przez czytnik obrazu (i nazywa się „Invert Black and White”). Działa nie tylko z tekstem, ale odwraca kolory globalnie. Również w menu czy stronie głównej. Jednak czytanie białego tekstu na czarnym tle to nie dla mnie.

 

Do zdecydowanych pozytywów zaliczam kolejną „ciekawostkę” wprowadzoną w Kindle Oasis 2, a mianowicie możliwość wyłączenia dotyku na ekranie. Przydaje się to, jeśli np. czytnik przenosimy czy wkładamy na chwilę do kieszeni (np. podczas wsiadania do autobusu, przesiadek) i nie chcemy aby przypadkowo zmieniły się w tym czasie strony. Funkcję wywołać można z menu ustawień (trzy kropki), a nazywa się „Disable Touchscreen”. Dotyk powraca po wyłączeniu i ponownym włączeniu czytnika przyciskiem wyłącznika.

 

Wyłączenie i ponowne włączenie czytnika przywraca obsługę dotykowego ekranu 

 

Podsumowując, stwierdzam, że Kindle Oasis 2 to przykład sprzętu, na którym codzienne czytanie jest bardzo przyjemne. Widać, że czytnik został zaprojektowany z myślą o wygodzie czytelników i udało się ten zamysł zrealizować.

 

Pliki PDF w Kindle Oasis 2

PDF to nie jest format najlepiej sprawdzający się w czytnikach książek. Najnowszy Kindle daje jednak spore nadzieje na ogarnięcie e-booków w takiej postaci. Kindle Oasis 2 najszybciej (ze znanych mi czytników) radzi sobie z plikami PDF. I to radzi sobie bardzo dobrze. Sprawdzało mi się to zarówno podczas okazywania „bilecików do kontroli” w pociągach jak i przy dłuższym czytaniu książek. W ramach dostosowania PDFu do czytnika Kindle, można korzystać z obrotu obrazu o 90º, zwiększenia kontrastu oraz trybu kolumnowego (np. pozwala to m.in. na obcinanie marginesów).

 

Kindelki nie mają tak rozbudowanych narzędzi do przystosowywania PDFów jak to jest w np. PocketBookach czy Bookeenach, to prawda. Ale Oasis wyświetla i przetwarza takie pliki tak sprawnie, że rekompensuje to braki w możliwości przycinania marginesów czy przetwarzania na tekst (tzw. rozpływ). Dzięki błyskawicznie działającemu trybowi kolumnowemu (wywołanie przez dwukrotne stuknięcie w ekran z wyświetlonym PDFem) i większemu ekranowi, PDFy zyskały w Oasisie 2 nowe życie. Należy pamiętać, że PDF to wciąż format, z którym nawet PocketBooki czy Kindle miewają kłopoty, ale Oasis 2 ma pod tym względem dużo do zaoferowania. W ramach testu przeczytałem w całości książkę w formacie PDF, zawierającą dużo graficznych „udziwnień” oraz fotografii. Pomimo kilku(nastu) potknięć (dłuższe wczytywanie stron ze zdjęciami), czytało mi się całkiem sprawnie.

 

Ustawienia wyświetlania PDFów (kontrast, marginesy i orientacja strony)

 

 

Ani Kindle nie jest ideałem do wyświetlania PDFów, ani PDF nie jest formatem dla czytników. Ale połączenie szybkiej obróbki z większym ekranem (siedem cali, 300 ppi) daje już całkiem sporo możliwości czytania dokumentów w tym formacie.

 

 

 

 

Słownik, podkreślenia, Wikipedia

W recenzowanym czytniku nie mam powodów do narzekania na działanie słowników i Wikipedii. Choć w sumie tak, muszę zaznaczyć, że z powodu braku spolszczenia, nie ma możliwości skorzystania z opcji tłumaczenia obecnej w menu czytnika. W okienku „Translation”, które znajdziemy po wybraniu słowa w tekście, brak języka polskiego. Możemy tłumaczyć z języka arabskiego, chińskiego, duńskiego, angielskiego, fińskiego, francuskiego, niemieckiego, hindi, włoskiego, japońskiego, koreańskiego, norweskiego, portugalskiego, rosyjskiego i hiszpańskiego. Ale polskiego tłumacza nie uświadczymy. Mechanizm tłumaczenia (Kindle korzysta z usługi Bing Microsoftu) działa poprawnie. W przykładowym krótkim tekście, który przetestowałem (tłumaczenie z rosyjskiego na angielski) nie odnaleziono kilku (na kilkadziesiąt) wybranych (trudniejszych dla mnie) słów. Dla polskich użytkowników, ważne jest, że wciąż można zainstalować sobie własny słownik. I tutaj w przypadku języka angielskiego króluje BuMato, a niemieckiego DePl. Dla słownika języka polskiego – mamy SJP dzięki wysiłkowi Internautów.

 

Natomiast zdecydowaną wadą czytników Kindle (w tym także recenzowanego Oasisa) jest brak możliwości korzystania z polskich znaków na klawiaturze ekranowej. Skutkuje to m.in. ograniczonymi możliwościami wyszukiwania. Nie możemy wyszukiwać słów zawierających polskie znaki (np. ą, ś, ź itp.).

 

 Efektem braku spolszczenia Kindle jest m.in. brak firmowych słowników z językiem polskim. Na szczęście można zainstalować własne

 

Wybierając czytnik marki Kindle, warto więc pamiętać, że ma bardzo przyjazne mechanizmy wspierające czytelnia w pracy nad tekstem, ale nie zawsze sprawdzą się one w przypadku polskiego czytelnika. Wszystko rozbija się o brak spolszczenia i wynikające z tego konsekwencje (brak firmowych słowników itd.).

 

Audiobooki

W przypadku audiobooków mamy rzeczywiście do czynienia ze słynnym „zamkniętym ekosystem” Amazonu. I faktycznie tym razem dotyka to zwykłego użytkownika, szczególnie w Polsce. Do czytnika, który ma obsługę audiobooków, nie możemy wgrać własnych plików. Jedyny akceptowany przez Kindle format, to książki audio zakupione w serwisie Audible. W sklepie jest osobna sekcja audiobooków w różnych językach (np. po hiszpańsku, portugalsku czy chińsku), ale nie natrafiłem na polskie.

 

Nie mam słuchawek BT, więc audiobooka testowałem na głośniku. W tramwaju czy pociągu jednak by mi się taki zestaw średnio sprawdził...

 

Czytnik nie posiada gniazdka audio ani głośników. Jedyna opcja odsłuchu to podłączenie odbiornika (np. głośnik, słuchawki) przez łącze Bluetooth. Nie jest to zbyt wygodne. Ja na przykład nie odczuwam najmniejszej potrzeby posiadania bezprzewodowych słuchawek BT, więc testowałem funkcję audio na głośniku. Ale z drugiej strony w podróży słuchawki byłyby nieodzowne. Konfiguracja samego połączenia z urządzeniem audio jest prosta i sprowadza się do sparowania. Odtwarzanie jest płynne i nie powinno nastręczać kłopotów. Książki audio nie są specjalnie wydzielone w bibliotece, ale mają oznaczenie Audible.

 

Ekran odtwarzania audiobooka

 

 

Bateria

Kindle Oasis 2 nie wyłącza się, lecz przechodzi w dwa tryby uśpienia. Przy częstym korzystaniu z urządzenia, wybudzanie trwa szybko. Jeśli czytnik dłużej nie jest używany, wtedy uruchomienie będzie trwało ciut dłużej - kilka sekund. W zwykłym użytkowaniu takie rozwiązanie sprawdza się nieźle pod względem wygody korzystania.

 

Bateria w moim Oasisie 2 jest największym zaskoczeniem tego testu. Dopóki korzystałem z czytnika sporadycznie, nie widziałem problemu. Ale podczas intensywnego testu na potrzeby recenzji, zaczęły się schody... Mój egzemplarz jest chyba wadliwy, ponieważ co chwilę muszę go ładować. To „co chwilę” oznacza przynajmniej raz w tygodniu, a bywa, że i dwa razy. Zazwyczaj czytam na czytnikach przy wyłączonym oświetleniu i załączonym wi-fi. Przy takim korzystaniu z Oasisa 2, poziom naładowania baterii po prostu niknie w oczach. Szczególnie jeśli w książce dokonuję jeszcze jakiś zaznaczeń. Nie pomaga czyszczenie pamięci i przywracanie ustawień fabrycznych po aktualizacji oprogramowania. Mój czytnik trzeba ładować za często. Nawet wyrobiłem sobie nawyk sprawdzania poziomu naładowania baterii w Oasisie przed wyjściem z domu, co w przypadku innych czytników już dość dawno nie miało miejsca.

 

Ale poza słabymi wynikami mojego egzemplarza, jest też chyba coś na rzeczy. Na forum Mobileread założony został nawet na ten temat osobny wątek („new Oasis battery life”). I jest to nawet jeden z najliczniej komentowanych ostatnio tematów w sekcji Kindle. W momencie, gdy piszę te słowa, w wątku było prawie pięćset wpisów a ich liczba ostatnio szybko rosła. Z wypowiedzi wielu dyskutantów można wnioskować, że Oasis ma baterię, która często nie jest w stanie zapewnić komfortu, do jakiego byliśmy przyzwyczajeni w wielu innych czytnikach.

 

Czas działania na jednym ładowaniu wydłuża się przy wyłączonym wi-fi. Widuję wypowiedzi osób, które się zarzekają, że „nie potrzebują w czytniku łączności sieciowej ani żadnych innych bajerów”. W takim przypadku bateria może być wystarczająca. Ale nie dla mnie, ja ciągle korzystam z przesyłania tekstów przez wi-fi.

 

Podsumowując, prawdopodobnie baterie w Oasis 2 są za słabe, a w moim egzemplarzu trafiła się wręcz kiepska. Zaraz po zakończeniu testu zgłaszam to jako usterkę i po raz pierwszy na własnej skórze przećwiczę procedurę reklamacyjną w Amazonie.

 

Podsumowanie

Gdyby nie bateryjna mizeria mojego egzemplarza, Kindle Oasis 2 mógłbym uznać za czytnik, który mimo wygórowanej ceny, reprezentuje najwyższą jakość, za którą rzeczywiście warto zapłacić ok. tysiąc złotych. Ze względu na cenę, nie jest to raczej czytnik dla osób sporadycznie sięgających po lekturę. Ale aktywni czytelnicy docenią wygodę, którą oferuje Kindle Oasis 2. To, ogólnie rzecz biorąc (lub baterię pomijając), znakomity czytnik, w którym dobry projekt w połączeniu z bardzo starannym wykonaniem (za wyjątkiem baterii w moim egzemplarzu), dał w efekcie udany produkt. Wygodnie się na nim czyta, ma bardzo dobry ekran, szybko i stabilnie działa. Szczególne wrażenie robi szybkość przetwarzania PDFów i działanie przeglądarki WWW. Trudno mi jednak Oasisa 2 polecić w stu procentach, a to z powodu wspomnianej słabowitej baterii. Przypadłość mojego egzemplarza nie jest zupełnym wyjątkiem niestety. W tak drogim sprzęcie to nie powinno mieć miejsca. Albo przynajmniej producent, zamiast pisać o „tygodniach używania na jednym ładowaniu” (niem. „Wochenlang lesen mit nur einer Ladung”), mógłby informować o „kilku dniach”? Przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym zakupie, trzeba też pamiętać, że zamówić go do Polski można tylko przez wspomnianego wcześniej pośrednika pocztowego.

 

Kindle Oasis 2

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli chcesz mieć znakomity czytnik, który może wymagać ładowania baterii nawet raz/dwa razy w tygodniu, to Kindle Oasis 2 jest dla Ciebie. Ale są też na rynku inne bardzo dobre czytniki z większym (niż 6 cali) ekranem, np. spod znaku Kobo (Aura ONE, Aura H2O), PocketBook (inkPad 3) czy Tolino (Epos), które kupisz taniej. A zaoszczędzone w ten sposób pieniądze można przeznaczyć na e-booki.

 

Plusy:

- bardzo dobry ekran;

- bardzo dobre wykonanie i wzornictwo;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- lekki;

- bardzo dobra ergonomia korzystania;

- bardzo sprawne działanie;

- bardzo precyzyjna reakcja na dotyk;

- częste aktualizacje oprogramowania wewnętrznego;

- bardzo dobra integracja z usługami zewnętrznymi (synchronizacja postępów czytania, bezprzewodowa wysyłka e-booków);

- bardzo szybkie wczytywanie i przetwarzanie PDFów;

- wodo/pyłoodporność;

- wyświetlanie zegara w nagłówku strony czytanek książki;

- możliwość powiększania ilustracji zawartych w e-bookach;

- możliwość czasowego wyłączenia dotyku;

- znakomite wbudowane czcionki,np. Caecilia czy Bookerly (można też dograć własne, ale nie ma potrzeby);

 

Minusy:

- słaba bateria;

- wysoka cena;

- brak spolszczenia;

- brak podziału wyrazów (w większości e-booków);

- mało rozbudowane narzędzia do przetwarzania PDFów;

- brak możliwości bezpośredniego zakupu do Polski;

- sporadyczny brak okładek dla niektórych książek spoza Amazonu;

- brak możliwości zmiany nudnego wygaszacza ekranu (np. na okładkę czytanej książki czy własną grafikę).

 

Dane techniczne Kindle Oasis 2 wg producenta:

 

Ekran: przekątna 17,7 cm (7 cali) ekran E-Ink Carta i rozdzielczością 1680×1264 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Waga: 194 g;

Rozmiary: 159×141×3,4–8,3 mm;

Żywotność baterii: tygodnie;

Pamięć: ok. 6,2 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego; dostępna wersja z 32 GB);

Wodoodporność: tak;

Czcionki: 9 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Obsługiwane formatu audio: audible;

Łączność: Wi-Fi, USB (2.0);

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek, zakładki, wbudowana przeglądarka WWW, unikalny adres e-mail, konto w chmurze Amazonu, automatyczne dopasowanie poziomu oświetlenia, Bluetooth.

Like Reblog Comment
text 2018-09-11 20:28
inkBook Lumos – jest także DRUGA RECENZJA

 

Wczoraj pisałem o recenzji czytnika inkBook Lumos, która ukazała się w serwisie Good e-Reader. Czytnik oceniono najniżej jak to możliwe. inkBook Lumos trafił także kilka tygodni temu do autora bloga „The Digital Reader”. Mamy więc okazję poznać drugą recenzję tego czytnika. Jakie opinie o inkBooku można spotkać w tej recenzji? Równie kiepskie, krótko mówiąc. Nate Hoffelder pisze wprost: kupcie coś innego (ang. „Buy something else”). Czym uzasadnia swój werdykt? Zobaczmy...

 

inkBook Lummos w rękach autora serwisu The Digital Reader (źródło: https://the-digital-reader.com)

 

W recenzji zamieszczonej na The Digital Reader możemy znaleźć garść pozytywnych jak i negatywnych uwag. Autor zaznacza, że da radę korzystać z ekranu o niskiej rozdzielczości. Podoba mu się regulacja temperatury barwowej oświetlenia. I na tym chyba koniec dobrych cech wspomnianych w tej recenzji inkBooka Lumosa. Do negatywów zaliczono przede wszystkim oprogramowanie czytnika. Czytnik reklamowany jest jako dający możliwość korzystania z zewnętrznych aplikacji - „Dodaj funkcjonalności, których potrzebujesz”. Problem w tym, że z tej funkcji nie udało się recenzentowi skorzystać (przynajmniej w przypadku amazonowej aplikacji Kindle). Lektura trzech e-booków na inkBooku skłoniła do konstatacji, że Lumos ma zawierającą błędy i działającą niestabilnie aplikację do czytania (ang. „runs a buggy and unstable reading app”). Był także sfrustrowany działaniem fizycznych klawiszy zmiany stron. W sumie recenzent sugeruje zapłacić trochę więcej np. za Kobo Clarę HD i mieć porządny sprzęt z porządnym oprogramowaniem.

 

Czytnik reklamuje hasło „Dodaj funkcjonalności, których potrzebujesz”, jednak recenzentowi nie udało się dodać aplikacji do czytania, której potrzebował (źródło: inbook.pl)

 

W komentarzach pod recenzją, dwie (ukrywające się pod pseudonimami) osoby piszące z sieci komputerowej firmy Arta Tech, próbowały poprawić wizerunek czytnika. Tłumaczyły, że inkBook Lumos to nie tablet, ma wystarczającą ilość RAMu a system zainstalowany w czytniku jest wystarczający. Jest jednak jeden problem – praktyka wykazała w czasie testu, że tak stary system jednak nie jest wystarczający. Według recenzentów czytnik jest ospały a oprogramowanie niestabilne. No i nie można korzystać z aktualnych wersji programów do czytania e-booków. Nie wiem, jak Wam, ale mnie już recenzji inkBooka Lumosa wystarczy.

 

Pełna recenzja dostępna jest na stronie serwisu The Digital Reader: „InkBook Lumos Review: Buy Something Else”.

 

Like Reblog Comment
text 2018-09-10 15:00
inkBook Lumos – jest już PIERWSZA RECENZJA

inkBook Lumos to najnowszy, podstawowy czytnik rodziny inkBooków, dostarczany właśnie do sklepów przez wrocławski ArtaTech. Jeden z egzemplarzy tego modelu trafił do rąk autorów znanego serwisu Good e-Reader, od 2009 roku zajmującego się m.in. czytnikami oraz rynkiem e-booków. Kanadyjczycy mieli więc szansę w pierwszej kolejności opublikować recenzję tego urządzenia. Ukazała się ona z datą 9 IX 2018 r.

 

iknBook Lumos ma podobno „wszystko, czego potrzebujesz”. Recenzenci najwyraźniej się z tym nie zgadzają... (źródło: inkbook.pl)

 

Najnowsza propozycja opatrzona logo inkBook „na papierze” wygląda obiecująco (jak na swoją cenę), choć oczywiście bez fajerwerków. To obecnie najtańszy, w ofercie ArtaTechu, czytnik z wbudowanym oświetleniem. Na oficjalnej stronie produktu przeczytamy ponadto: „Wszystko, czego potrzebujesz - inkBOOK Lumos zapewnia najważniejsze funkcje czytnika ebooków: doświetlenie, wsparcie dla książkowych formatów, zmianę wyglądu tekstu”. Jak się okazuje, parametry wyszczególnione w specyfikacji, to nie wszystko.

 

Parametry inkBooka Lumos wg producenta (źródło: inkbook.pl)

 

 

inkBook Lumos został oceniony w recenzji serwisu Good e-Reader najniżej jak tylko można. Dostał jedną „gwiazdkę” na dziesięć możliwych. Wśród pozytywnych cech czytnika wspomniano m.in. wsparcie dla Adobe DRM, wbudowane oświetlenie, odczyt wielu formatów plików, obecność systemu Android i dostęp do (Google Drive) Midiapolis Drive. Dość dobrze prezentuje się także aplikacja do czytania e-booków. Lista negatywów jest już znacznie dłuższa i poważniejsza. W recenzji narzekania dotyczą przede wszystkim powolnego działania, słabego ekranu, przestarzałego androida (na którym mało co dziś się uruchomi), niedziałających funkcji (np. słownik), nieprzyjaznego i niestabilnego oprogramowania, kłopotów ze zmianą stron. To wszystko prowadzi do konstatacji, że prosta czynność czytania została w inkBooku zamieniona w bolesne doświadczenie (ang. „make the simple act of reading an agonising experience”).

 

 

inkBook Lumos oceniony 1/10 wg Good e-Reader (źródło: goodereader.com)

 

Recenzja zaczyna się stwierdzeniem, że „Czytnik inkBook Lumos to być może najgorszy czytnik jaki zrobiono w ciągu ostatnich czterech lat” (ang. „The Inkbook Lumos e-reader might be the worst e-reader made in the past four years.”), a kończy się zdaniem: „Unikałbym tego czytnika za wszelką cenę, nawet jeśli kosztuje 99 EUR” (ang. „I would avoid this e-reader at all costs, even if it costs 99 euros.”). Ja osobiście nowego inkBooka jeszcze nie miałem w rękach. Pozostaje poczekać na recenzje kolejnych osób, które także już otrzymały Lumosa z Arta Techu do zaprezentowania w swoich serwisach.

 

Pełna recenzja dostępna jest na stronie serwisu Good eReader: „Inkbook Lumos E-Reader Review

 

[Aktualizacja 15 IX 2018 r.]

Druga recenzja tego czytnika jest zatytułowana „Recenzja inkBook Lumos: kup coś innego" (ang. „InkBook Lumos Review: Buy Something Else”). Więcej we wpisie „inkBook Lumos – jest także DRUGA RECENZJA”.

Like Reblog Comment
review 2018-09-09 14:35
KINDLE OASIS 2 – recenzja największego czytnika z rodziny Kindle

Czytnik książek elektronicznych Kindle Oasis 2 (2017) to najnowszy czytnik z rodziny Kindle. O jego wyjątkowości, wśród bieżącej oferty Amazonu, decyduje całkiem sporo. Są to m.in. fizyczne przyciski zmiany stron, wodoodporność, płaski front, większy ekran i aluminiowa obudowa. No i cena, bo Kindle Oasis 2 to obecnie najdroższy czytnik w ofercie Amazonu.

 

Kindle Oasis 2

 

Pomimo, że ten model nie jest wysyłany do Polski, trudno mi było nie sięgnąć po niego w celu przetestowania i przekonania się – „czy warto?”. Jeśli jesteście także zainteresowani odpowiedzią na to pytanie, a nie mieliście jeszcze okazji poczytać na najmłodszym kindelku, zapraszam do lektury mojej recenzji. W pierwszej części przedstawię czytnik bardziej od strony technicznej, a w drugiej – wrażenia z codziennego użytkowania.

 

Ekosystem Kindle

Czytniki Kindle są znakomitym przykładem integracji urządzenia z księgarnią. Wszystkie czytniki Kindle mają bardzo podobne oprogramowanie i funkcje, więc tak jest i w tym przypadku. Kindle Oasis 2 ma oczywiście zintegrowaną księgarnię z e-bookami. W tym modelu jest także dodatkowo możliwość odsłuchu książek audio. Niestety mogą one pochodzić tylko z serwisu Audible.

 

Książki audio (z Audible) można także kupić wprost z czytnika

 

Obok samych czytników, Amazon oferuje także do czytania e-booków aplikacje (Kindle oraz Kindle Lite) dla urządzeń mobilnych (iOS, Android OS). Jeśli kupimy lub wyślemy na swoje amazonowe konto książkę, będziemy mogli ją czytać na czytniku oraz w mobilnych aplikacjach (wersja Lite jest tu wyjątkiem), a postępy będą synchronizowane między urządzeniami. Dodatkowym ułatwieniem może być fakt, że jeśli zakupimy czytnik samodzielnie, otrzymamy egzemplarz już przypisany do naszego konta. Czytnik ze sklepu wymaga rejestracji w Amazonie (ponieważ bez niej nie możemy liczyć na wsparcie gwarancyjne). Do logowania w czytniku należy używać tych samych danych, co w amazon.de czy amazon.com.

 

Czytnikowa przeglądarka zaskakująco sprawnie radzi sobie ze stronami WWW, w tym z obsługą sklepu amazon.com

 

Centralną częścią ekosystemu jest księgarnia amazon.com, do której są przypisani klienci kupujący e-booki z Polski. Wciąż brak jest w tym sklepie książek elektronicznych po polsku. W związku z tym koronny argument za czytnikami Kindle – integracja z największą księgarnią – raczej dla klientów z Polski często staje się argumentem marginalnym. Ale za to przeważają inne zalety (jakość, sprawność działania) i brak księgarni w czytniku nie przeszkadza w popularności tej marki w naszym kraju. Na szczęście polskie księgarnie nie ignorują obecności czytników Kindle w Polsce i oferują nie tylko możliwość zakupu, ale też i wysyłkę e-booków wprost na adres czytnika. Właśnie ta ostatnia cecha, możliwość wysłania książki do kindelka jest (moim zdaniem) bardzo ważną cechą urządzenia (i ekosystemu Kindle). W ten sposób trafiają do mojego Oasisa nie tylko książki ale też długie artykuły ze stron WWW, wysyłane wprost z przeglądarki. Służyć do tego mogą różne wtyczki. Ja korzystam z firmowej „Send to Kindle” (nie obsługuje ona Opery) oraz „Push to Kindle” (ta działa także w Operze). Przesłane przez księgarnie lub przez użytkownika pliki trafiają do konta w chmurze na amazon.com (oraz do czytnika rzecz jasna).

 

Do pobierania artykułów ze stron WWW uzywam najczęściej wtyczki „Push to Kindle”, ponieważ obsługuje także usługę Send-to-PocketBook

 

Księgarnia Amazon oferuje także możliwość wypożyczania e-booków. Jednak dla polskich czytelników bardziej interesującą ofertą jest zapewne dostęp do takiej usługi z e-bookami po polsku. Taką ofertę ma Legimi. Jej atrakcyjność umniejsza jednak znacznie uboższa oferta książek, które można wypożyczyć na czytnik Kindle, w porównaniu do pełnej oferty. Podczas premiery polskiej usługi, aplikacja zarządzająca miała kłopoty z recenzowanym czytnikiem. Teraz sprawdziłem i mogę potwierdzić, że książki z Legimi można bez problemu wypożyczyć na Kindle Oasis 2.

 

Podsumowując, ekosystem Kindle to sprawne i przemyślane rozwiązanie. Wcale nie jest takie zamknięte, jak go malują przeciwnicy. A to m.in. dzięki polskim księgarniom i wypożyczalniom, które korzystają z furtek pozostawionych przez Amazon.

 

Gdzie kupić Kindle Oasis 2?

Skoro Kindle Oasis 2 jest związany ze sklepem Amazon, miejsce zakupu czytnika powinno być dla nas oczywiste – amazon.de (niemiecki oddział obsługuje zakupy z Polski). Jednak wcale nie tak łatwo nowego Oasisa kupić. Choć jest w ofercie niemieckiego Amazonu, to nie można Oasisa 2 zamówić z dostawą do naszego kraju. Ba! Nawet gdybyśmy się wybrali do Niemiec, i chcieli go kupić w jakimś sklepie stacjonarnym, to może się okazać to bardzo trudne (mi się taka sztuczka nie udała,w końcu musiałem zamówić wysyłkowo). O ile Oasis 2 bywa wystawiany na półce do oglądnięcia, to egzemplarzy, za które można od razu zapłacić w kasie, po prostu nie uświadczymy.

 

Kindle Oasis 2 (pierwszy z lewej) obecny na półce berlińskiego sklepu sieci MediaMarkt, ale bez możliwości zakupu na miejscu

 

Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy może być fakt, że Oasis 2 na niemieckim rynku sprzedawany z wyraźną zniżką w porównaniu do innych europejskich rynków. O ile w sąsiedniej Francji oferowany jest on (najtańsza wersja) za prawie 250 EUR, to w RFN kosztuje 20 EUR mniej. Prawdopodobnie to efekt m.in. z silnej konkurencji na rynku niemieckojęzycznym w postaci sojuszu Tolino.

 

Amazon nie wysyła do Polski Kindle Oasis 2

 

Jeśli jednak chcemy kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski, pozostaje nam np. opcja zamówienia do Polski przy pomocy sprawdzonego pośrednika pocztowego. Polega to na tym, że najpierw kupujemy samodzielnie czytnik w niemieckim Amazonie (podając niemiecki adres pośrednika Mailboxde). Zakupy z Amazonu docierają do magazynu na terenie Niemiec, a tam (po uiszczeniu opłaty za pośrednictwo) paczka ma naklejaną nową etykietkę i jest przesyłana do nas. Całą procedurę szczegółowo opisałem (na bazie własnych doświadczeń) w poradniku „Jak kupić Kindle Oasis 2 z dostawą do Polski.

 

Przepraszam, że nie zrobiłem „unboxingu” zaraz po zakupie, ale w pudełku standard: czytnik, kabel USB, ulotki :)

 

Czytnik Kindle Oasis 2 oferowany jest także przez różnych sprzedawców w naszym kraju, ale często kosztuje on nawet 400 PLN drożej niż w Amazonie. Zdecydowanie więc nie polecam zakupu w polskich sklepach, tym bardziej, że żadnego z nich nie ma wśród autoryzowanych sprzedawców czytników Kindle.

 

Konstrukcja

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to asymetryczność urządzenia. Front Oasisa 2 jest płaski, a ekran nie jest zagłębiony w ramce obudowy, jak to zazwyczaj bywa w czytnikach. Za to tył ma z jednej strony zgrubienie a reszta jest (jak na czytnik) bardzo cienka. W grubszej części znajduje się bateria, gniazdo microUSB i wyłącznik - więc ta część jest też wyraźnie cięższa). Różna grubość obudowy sprawia mi kłopoty podczas czytania, gdy czytnik położony jest na stole (bez okładki). Kindle leży wtedy tak, że każde naciśnięcie przycisku zmiany stron powoduje podniesienie cieńszej części. Działa to trochę jak huśtawka i nijak nie sprzyja czytaniu. Czytając przy jedzeniu, używam więc zazwyczaj podstawki.

 

Do czytania przy jedzeniu, czytnik umieszczam na podstawce

 

To nie koniec asymetrycznych rozwiązań. Z prawej strony ekranu znajdują się dwa fizyczne przyciski zmiany stron. Lekko wystają ponad powierzchnię więc są łatwo wyczuwalne i łatwo się nimi posługiwać. Możemy też czytnik odwrócić (oczywiście wraz z tekstem) i przyciski będziemy mieli wtedy po lewej stronie czy też pod ekranem. Korzystanie z nich jest wygodne, ale podobnie jak wyłącznik, mogłyby być ciut większe.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron to bardzo pozytywna cecha Kindle Oasis 2

 

Tył czytnika wykonany jest z jednego kawałka aluminium. To sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Od razu po wzięciu czytnika do ręki czuć, że może to być coś porządnego i trwałego. Podobnie jak w czytniku Nook Glowlight Plus, także i tu jednak przeszkadzała mi trochę kanciastość aluminiowej obudowy. Podczas dłuższego trzymania czytnika w jednej ręce, nie raz zdarzało mi się konstatować, że jego róg wyżłobił mi w dłoni całkiem spore zagłębienie. Kolejnym felerem takiej konstrukcji jest potencjalna trudność w bezpiecznym rozebraniu tak skonstruowanego czytnika na potrzeby samodzielnej naprawy. Użytkownicy fizycznie włamujący się do czytnika to oczywiście zdecydowana mniejszość, ale się zdarzają. Ja na przykład byłem uradowany, gdy z prosty sposób mogłem wymienić pęknięty ekran w starym Kindle 3 Keyboard. Dałem mu nowe życie i sprawiłem sporo radości jego właścicielowi. Wiem, że z Kindle Oasis 2 taka sztuka mi się nie uda.

 

Krople na ekranie Kindle Oasis 2 mogą działać jak dotyk palcem (tu akurat woda wywołała menu)

 

Czytnik jest wodoodporny. Nie należy jednak tego traktować jako zachęty do dłuższego zanurzania go w wodzie (tym bardziej w innych płynach). W instrukcji obsługi możemy wyczytać, że sprzęt powinien być szybko wyciągnięty z wody, jeśli do niej trafi. Trzeba go wtedy wysuszyć, trzymając pionowo z gniazdem microUSB w dół.

 

Obok gniazda microUSB umieszczono także diodę sygnalizującą poziom naładowania baterii (mała kropka po lewej). Wyłącznik jest także na krawędzi, ale po przeciwnej stronie obudowy

 

Amazon ma w ofercie dwie wersje kolorystyczne. Czytniki z grafitową obudową można kupić z 8 GB lub 32 GB pamięci wewnętrznej. Jest też wersja z łączem 3G, ale ona występuje tylko z 32 gigabajtami pamięci. Jest także edycja złota, która dostępna jest tylko z 32GB (259,99 EUR). Mam wrażenie, że jeśli ktoś nie pobiera audiobooków i nie czyta opasłych PDFów, 8 GB w tym momencie powinno wystarczyć. Ja słucham audiobooków z plików mp3 a nie z amazonowego Audible, więc przedmiotem recenzji jest wersja z 8 GB pamięci.

 

Asymetryczny tył obudowy

 

Ogólnie wygląd i wykonanie czytnika wzbudza zaufanie i dobrze się sprawdza w codziennym użytkowaniu. Zwróciłem uwagę na mankamenty, ale one nie przekreślają dobrych wrażeń z korzystania z Oasisa 2. Fakt, że recenzowany czytnik ma większy ekran, nie wpływa negatywnie na jego mobilność. Dzięki węższym ramkom, rozmiary Oasisa 2 tylko nieznacznie przekraczają to, do czego się przyzwyczaiłem w Kindle Paperwhite czy Kindle Voyage. Gdyby mnie ktoś pytał, co zmienić konstrukcyjnie w Oasisie, to bym na pewno zasugerował większe (wszystkie trzy) fizyczne przyciski.

 

Ekran

Kindle Oasis 2 został wyposażony w ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego. Jako jedyny z rodziny Kindle, ma on większą przekątną od reszty dawnej i bieżącej oferty producenta (poza Kindle DX z 2009 roku). W Kindle Oasis 2 jet siedmiocalowy E-Ink o rozdzielczości 1680×1264 piksele (300 ppi). Stanowi on bardzo mocną stronę tego czytnika. Ekran reaguje szybko, dotyk obsługuje precyzyjnie. Zaznaczanie tekstu bywa męczące w różnych czytnikach, ale w Oasisie nie miałem z tym problemów (choć czasem się pojawiały przy zaznaczaniu któregoś z kolei fragmentu na tej samej stronie). Tekst wyświetlany jest na nim znakomicie, nawet przy korzystaniu z delikatnych czcionek. Czerń nie wydaje się tak wyraźna jak np. w Kindle Voyage, ale wciąż Oasis ma bardzo wysoki kontrast, z wyraźnie zarysowaną i wypełnioną czernią w czcionkach.

 

Pełna moc oświetlenia w Kindle Voyage (po lewej) i Kindle oasis 2 (po prawej). W tym drugim ciężko się dopatrzeć nierówności w rozprowadzaniu światła

 

Równie dobrze wygląda wbudowane oświetlenie. Trudno dostrzec 12 LEDów doświetlających ekran. Ciężko dopatrzeć się choćby delikatnych smug czy cieni, które całkiem nieźle widać w innych, starszych czytnikach w tym np. Kindle Paperwhite 3 czy nawet Kindle Voyage. Dotychczas w żadnym czytniku z rodziny Kindle nie spotkałem oświetlenia, które by mi nie odpowiadało pod kątem temperatury barwowej. W przypadku recenzowanego modelu, odcień jest cieplejszy niż np. w Kindle Voyage, czy Paperwhite. Ale wciąż bardzo przyjemny.

 

Tekst w Kindle Voayage (po lewej) jest lepiej wypełniony czernią niż w Kindle Oasis 2 (po prawej)

 

W Oasisie 2 nie korzystałem (podobnie jak w innych czytnikach) z automatycznej regulacji poziomu oświetlenia. Choć akurat w recenzowanym czytniku funkcja ta zdaje się działać w miarę sensownie, to jednak mi się to wciąż słabo sprawdza. Pozostaję więc przy ręcznym regulowaniu natężenia światła (o ile go w ogóle używam).

 

No i sam rozmiar ma znaczenie. Siedem cali to zauważalnie więcej niż „tradycyjne” sześć, ale wciąż jest to rozmiar całkiem mobilny. Dzięki temu na ekranie mieści się więcej (ok. 30%) tekstu i rzadziej trzeba zmieniać strony. W Oasisie jest także większe menu (ikonki, opisy). Może to być pomocne dla osób mających kłopoty ze wzrokiem (jest jeszcze dodatkowa opcja powiększająca opisy menu). Przy niewielkiej grubości i wadze sprzętu, jest to czytnik, który przyjemnie mieć przy sobie także w podróży.

 

W drugiej części recenzji przedstawię wrażenia z codziennego czytania na Kindle Oasis 2

 

Na koniec pierwszej części testu, podkreślić warto, że Kindle Oasis 2 to bardzo udany następca kosmicznie drogiego modelu Kindle Oasis. Amazon w końcu pokazał coś innowacyjnego, co z przyjemnością recenzuję. Od ostatniego testu poprzedniego kindelka – Paperwhite 3, minęło już trzy lata. Jest to jakieś świadectwo niezbyt priorytetowego podejścia do czytników u amerykańskiego giganta. Oby na tym firma nie poprzestała.

 

Zapraszam na drugą część recenzji, w której przedstawiam więcej wrażeń z codziennego czytania (w sumie kilka książek) na Kindle Oasis 2.

 

Like Reblog Comment
review 2018-08-11 20:51
Cała książka bez uśmiechu – Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

Do sięgnięcia po „Całe lato bez Facebooka” zachęciła mnie lektura książki tego samego autora - „Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea”. Jak przy „Niezwykłej podróży” bawiłem się znakomicie, tak przy „Całym lecie” wynudziłem się jak mops.

  

Nowy Jork w stanie Teksas (źródło: Google Street View)

 

„Całe lato bez Facebooka” opiera się na kilku założeniach, które mają być zapewne zabawne. Przynajmniej mają taki potencjał. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, żeby za dużo nie zdradzić ewentualnym czytelnikom, można jako przykład podać miejsce akcji – Nowy Jork w stanie Kolorado (Stany Zjednoczone Ameryki). Nie mylić z Nowym Jorkiem w stanie Nowy Jork! Prawda jakie to zabawne? Niestety, do mnie jakoś nie dotarła zabawność opisywanych sytuacji ani kwintesencja słownych żarcików powtarzanych co chwilę, jakby ktoś nie załapał za pierwszym razem, albo chciał się znowu pośmiać kilka akapitów dalej.

 

Zdaję sobie sprawę, że do książki nie można podchodzić zbyt poważnie. Jest trochę pastiszem powieści kryminalnych, trochę hołdem złożonym literaturze a trochę słowną zabawą. Autor nabija się nawet z poradników dotyczących rozwoju osobistego, czym zjednał sobie moją sympatię. Ale to jednak nie wystarczy, żeby stworzyć coś zabawnego. Puértolasowi, jak dla mnie, w całej książce udały się dwa akapity. Cytuję jeden z nich poniżej, jako przykład tego, jak mogło by być fajnie, a nie było.

 

PizzIkea należała do lokali nowego typu, mieszczących się przy jednej z handlowych ulic Woodville. Idea była prosta: klient przechodził najpierw przez ogromny „show room”, w którym prezentowano apetyczne pizze ulokowane w sztucznych kuchniach zaludnionych całymi rodzinami manekinów, a następnie schodził piętro niżej, by samodzielnie dobrać poszczególne składniki, które miały znaleźć się na jego pizzy. Markaritå, Kwattrø Formåggi, Pepperøni – to tylko niektóre z przysmaków oferowanych w tej restauracji.”

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Jeden ze sklepów Ikea w stanie Kolorado, nie wiem, czy w środku jest PizzIkea (źródło: Google Street View)

 

Główna bohaterka (i jednocześnie narratorka) jest policjantką, karnie przeniesioną do takiego miejsca, gdzie w zasadzie nic się nie dzieje i trudno nawet logicznie uzasadnić istnienie w takim miejscu posterunku policji. Pragnie jednak wyrwać się z powrotem do Nowego Jorku (wiecie, tego w stanie Nowy Jork, he... he...), a do tego potrzebuje prawdziwej zbrodni z amerykańskim rozmachem, czyli skutków działań seryjnego mordercy. No i jak raz właśnie w takiej sprawie rozpoczyna śledztwo, choć zdaje się być osobą średnio do tego się nadającą. Bo mimo tego, że jej miłością są książki i znajduje raz po raz cytaty z literatury pasujące do bieżącej sytuacji, to... w prowadzeniu śledztwa zdaje się być głupia jak but z lewej nogi. Trochę to denerwuje, jeśli trwa przez niemal całą książkę. No bo ileż można?

 

Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”

 

Podsumowując, albo ja jestem o kilkadziesiąt lat za stary na taką lekturę, albo ta książka jest po prostu słaba. A może jedno i drugie?

 

E-booka można kupić np. w księgarni Ebookpoint: Romain Puértolas „Całe lato bez Facebooka”; dostępna jest także w bibliotecznym abonamencie Legimi.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?