logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: recenzja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2022-05-11 19:30
Recenzja: „Wciśnij reset”, i najlepiej zrobić to od razu

Książka przeznaczona jest chyba głównie do wielbicieli gier komputerowych. Ja graczem jestem takim raczej umiarkowanym. Dość powiedzieć, że opisywane w książce amerykańskie firmy tworzące gry komputerowe są dla mnie (poza największymi) zupełnie nieznane. Dość powiedzieć, że opisywani w książce twórcy gier komputerowych są dla mnie kompletnie obcy. Dość powiedzieć, że opisywane w książce gry są dla mnie znane zwykle jedynie z tytułu, ale nigdy w nie nie grałem. Uznaję przeto, że nie jest to książka kierowana wprost do mnie. No ale nie jest tak, że tematyka funkcjonowania branży komputerowej jest mi obojętna. To kolejna książka związana z szeroko pojętą Doliną Krzemową, po którą sięgnąłem. Na końcu wpisu załączam listę książek o zbliżonej tematyce, które tu recenzowałem lub przynajmniej ostatnio czytałem.

 

To w zasadzie jedyna gra, w którą gram mniej lub bardziej stale od pierwszej wersji do dziś

 

A wracając do „Wciśnij reset”... Książka jest pomyślana trochę jako opowieść o losach ludzi związanych ze znanymi (jak sądzę) firmami tworzącymi w ostatnich latach gry komputerowe. Nie sprawdziłem tego dokładnie, ale pojawiające się w grze tytuły (poza legendarnymi) to głównie „strzelanki” (nawet jeśli bohater posługuje się akurat mieczem a nie karabinem maszynowym) i przygodówki polegające głównie na odkrywaniu lochów. A jako, że w żadną z opisywanych bliżej w książce gier nie grałem, stąd może moje umiarkowane zainteresowane samą książką.

 

Chyba jednak największym problemem podczas lektury „Wciśnij reset” nie była nieznajomość tytułów nad którymi pracowali bohaterowie opowieści. Denerwowało mnie to, że w zasadzie kolejne rozdziały niewiele się od siebie różniły. Wszystkie w zasadzie mniej lub bardziej powielały ten sam schemat:

- start;

- kilku facetów ma fajny pomysł na grę;

- zakładają firmę lub przyjmują się do już istniejącego studia;

- brakuje im kolejnych milionów dolarów więc szukają inwestorów;

- kolejni inwestorzy inwestują fundując bardzo wysokie pensje szefostwu i bardzo niskie programistom, którzy jednak cieszą się zapewnianymi w firmie „bonusami” jak darmowe bilety do kina lub służbowe komputery;

- szefostwo zachęca wszystkich do pracowania po 12 godzin przez sześć dni w tygodniu, bo rok temu minął termin wypuszczenia gry na rynek a budżet już został przekroczony wielokrotnie a szefostwo musi się wykazać na giełdzie wzrostami przychodów;

- do ukończenia gry, która już w niczym nie przypomina pierwowzoru zatrudniane są setki kolejnych pracowników;

- wszyscy pracują w pocie czoła po dwanaście godzin dziennie aż do dnia, gdy zostają wezwani do salek konferencyjnych i wylani bez odprawy bo na koncie firmy są tylko długi;

- niektórzy wynoszą sprzęt z firmy na poczet zaległych wypłat;

- większość (poza szefostwem) budzi się ze snu w obcym mieście (do którego przeprowadzili się za pracą) bez pracy, rodziny, ubezpieczenia zdrowotnego, pensji i pieniędzy na czynsz;

- większość ludzi jedzie na drugi koniec Stanów, zgadzając się pracować za niskie stawki po dwanaście godzin dziennie, żeby spłacić koszty przeprowadzki i mieć ubezpieczenie zdrowotne;

- i tak w kółko aż do wypalenia, ewentualnie przeniesienia się do Europy i podjęcia normalnej pracy, ewentualnie porzucenia branży, ewentualnie założenia własnej firmy, która będzie rozpaczliwie szukać inwestorów skłonnych wyłożyć miliony dolarów bo kilku facetów ma fajny pomysł na grę;

- goto start.

 

Jason Schreier „Wciśnij reset. Triumfy i fakapy w przemyśle gier wideo”

Ale jest jedna wartość dodana. Poznałem słowo crunch. Trochę mnie zdziwiło, że od razu na początku książki pojawiał się bardzo często ten termin, który jest dla autora oczywisty, a którego zrazu nie rozumiałem. Ale w jednym z rozdziałów zostaje to jednak wprost wyjaśnione: „oznaczało to crunch, czyli przepracowanie długich nocy i weekendów”. To ja jednak dalej nie będę inwestował w gry i pozostanę przy mojej ulubionej „Cywilizacji” Sida Meiera, w którą tradycyjnie gram już od pierwszej wersji...

 

Jason Schreier „Wciśnij reset. Triumfy i fakapy w przemyśle gier wideo”- w postaci e-booka można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint.

 

Dolina Krzemowa (i okolice) w literaturze

 

„Piloting Palm” Andra Butter, David Pogue

„Innowatorzy” Walter Isaacson

„Steve Jobs” Walter Isaacson

„Jednym kliknięciem” Richard L. Brandt

 

Jeff Bezos i era Amazona. Sklep, w którym kupisz wszystko” Brad Stone

Bezonomika. Jak Amazon zmienia nasze życie i czego uczą się od niego najlepsze firmy na świecie” Brian Dumaine

„Netflix. To się nigdy nie uda” Marc Randolph

„Zła krew” John Carreyrou

„Republika Samsunga. Azjatycki tygrys, który podbił świat technologii” Geoffrey Cain

Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie” Heike Geissler

Wciśnij reset. Triumfy i fakapy w przemyśle gier wideo” Jason Schreier 

 

Like Reblog Comment
review 2022-04-10 13:56
Recenzja: Udawaj aż do skutku, czyli „Zła krew”
Zła krew - John Carreyrou

Marzenia nieźle się sprzedają. Któż by nie chciał zobaczyć świetlanej przyszłości tu i teraz? Albo przynajmniej jutro? Nie ma problemu, ktoś na pewno ma już w tej sprawie biznesplan. Gorzej, gdy marzenia trzeba zmaterializować... „Udawaj aż do skutku” to być może najważniejsze motto firm działających w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej. Zdaje się, że mantrę tę powtarzają sobie w kółko zarówno założyciele, szefowie jak i pracownicy – od małych start-upów do gigantów nowoczesnych technologii. Nie mamy obiecanego produktu – udawaj aż do skutku. Nie działa coś, co miało trafić na rynek już dawno temu – udawaj aż do skutku. Może się w końcu uda. Jeden pracownik powie, że to niemożliwe – pewnie nie czuje ducha Doliny Krzemowej. Drugi pracownik mówi, że się nie da – pewnie nie pasuje do filozofii firmy. Trzeci powie, że da radę – zatrudniamy! A potem produkt trafia do konsumentów... Ileż razy niedziałające sprzęty i wieszające się oprogramowanie było jest i będzie kwitowane prostą odpowiedzią ze wsparcia technicznego: „u nas działa”? Nie zliczymy. Ale to wszystko przestaje być „zabawne”, gdy w grę chodzi ludzkie życie (i miliony dolarów wyłożone na to wszystko z kieszeni małych i wielkich inwestorów).

 

John Carreyrou „Zła krew” (źródło: marginesy.com.pl)

 

Tak mniej więcej się stało w przypadku firmy Theranos, opisanej przez Johna Carreyrou, dziennikarza „The Wall Street Journal”. Firma ta osiągnęła ogromny sukces w postaci setek milionów dolarów pozyskanych od inwestorów i 9 mld USD wyceny rynkowej. A to wszystko nie posiadając produktu, który obiecywała. Osiągnęła przede wszystkim wielki sukces marketingowy, sprzedając marzenia bazujące na ludzkim strachu przed pobieraniem krwi (igły, potencjalnie zły wynik testu wskazujący na chorobę), braku powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych Amerykanów (koszty trudne do zaakceptowania przez przeciętnego pacjenta) i dominacji wielkich firm diagnostycznych (wysokie ceny usług, walka z „Wielkim Bratem”) działających na rynku amerykańskim.

 

Cieśnina Golden Gate (Kalifornia, Stany Zjedn., luty 2019 r.)

 

„Zła krew” Johna Carreyrou to znakomita lektura, ukazująca wyniki jego dziennikarskiego śledztwa. Książka dotyczy największego jednostkowego „przekrętu” w Dolinie Krzemowej i warto się z nią zapoznać, mając też na uwadze i wiele dobrych rzeczy, które zrobiły dla nas różne firmy high-tech.

 

John Carreyrou „Zła krew” - w postaci e-booka można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint.

 

 

Dolina Krzemowa (i okolice) w literaturze

 

„Piloting Palm” Andra Butter, David Pogue

„Innowatorzy” Walter Isaacson

„Steve Jobs” Walter Isaacson

„Jednym kliknięciem” Richard L. Brandt

 

Jeff Bezos i era Amazona. Sklep, w którym kupisz wszystko” Brad Stone

Bezonomika. Jak Amazon zmienia nasze życie i czego uczą się od niego najlepsze firmy na świecie” Brian Dumaine

„Netflix. To się nigdy nie uda” Marc Randolph

„Zła krew” John Carreyrou

„Republika Samsunga. Azjatycki tygrys, który podbił świat technologii” Geoffrey Cain

Praca sezonowa. Miesiąc w Amazonie” Heike Geissler

 

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
Like Reblog Comment
review 2022-03-15 21:10
Recenzja: CAŁKIEM podstawowy Tolino Page 2

Pierwszy czytnik z rodziny Tolino (Tolino Shine) trafił na rynek dziewięć lat temu. Bieżąca oferta urządzeń tej marki obejmuje zarówno czytniki z ekranem o przekątnej sześciu cali jak i większe – siedmio- i ośmiocalowe. Obecnie najtańszy z nich to Tolino Page 2. Zadebiutował w październiku 2019 roku jako propozycja dla osób, które nie chcą zbyt dużo inwestować w tego typu sprzęt. No i przy okazji konkurencja dla Kindle 10 – podstawowego czytnika z Amazonu, który jest największym graczem na niemieckojęzycznym rynku e-booków. Zapraszam do lektury konsumenckiej recenzji będącej wynikiem miesięcznego testowania Tolino Page 2.

 

Tolino Page 2

 

Tolino Page 2 od strony technicznej

Tolino Page 2 sprzętowo jest identyczny z modelem Kobo Nia, ponieważ teraz to Rakuten Kobo odpowiada za stronę techniczną czytników Tolino. Po wzięciu czytnika do ręki można się domyślić, że przy jego projektowaniu decyzje podejmowali przede wszystkim księgowi. Plastik obudowy, choć solidny, sprawia raczej tandetne wrażenie. Na szczęście jego matowa faktura (szczególnie na ramce wokół ekranu) ogranicza odbicia światła, co poprawia komfort czytania. Czytnik nie należy także do smukłych i najlżejszych przy swoich 179 gramach.

 

Chropowaty plastik ułatwia trzyma nie czytnika Tolino Page 2

 

Jak na niedrogi w zamyśle czytnik, znalazł się w nim ekran o całkiem dobrych parametrach. Tolino Page 2 wyposażono w dotykowy ekran E-Ink Carta o przekątnej sześciu cali. To standardowy rozmiar, szczególnie dla tańszych urządzeń. Ale już jego rozdzielczość należy do wyższych niż standardowa dla najtańszych modeli (jak Kindle 10).

 

Fizyczny przycisk powrotu do ekranu startowego zastąpiono gestem

 

W czytniku zabrakło (obecnego we wcześniejszych modelach) fizycznego przycisku wywołującego ekran startowy. Jedynie w dolnej krawędzi znajduje się wyłącznik, obok którego umieszczono gniazdo microUSB. Wyłącznik, choć niezbyt wygodny w dostępie, działa sprawnie i wiadomo, kiedy został on naciśnięty.

 

Wyłącznik i gniazdo microUSB w Tolino Page 2 umieszczono na dolnej krawędzi obudowy

 

Bieżąca oferta czytników rodziny Tolino

 

Tolino Page 2

Tolino Shine 3

Tolino Vision 6

Tolino Epos 2

ekran (przekątna)

15 cm (6”)

15 cm (6”)

17,8 cm (7”)

20,3 cm (8”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta

1024 × 768

(212 ppi)

E-Ink Carta

1448 × 1072

(300 ppi)

E-Ink Carta 1200

1680 × 1264

(300 ppi)

E-Ink Carta Mobius

1920 × 1440

(300 ppi)

płaski front

nie

nie

nie

tak

ekran dotykowy

tak

tak

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

tak

tak

wbudowane oświetlenie

tak

tak

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

nie

tak

(smartLight)

tak

(smartLight)

tak

(smartLight)

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

16

8

procesor [GHz]

1,0

1,0

1,8

1

masa [g]

179

166

215

195

wymiary [mm]

159,8 × 112,5 × 9,1

164 × 113 × 9,3

161,6 × 144,6 × 5,9-10,5

177,5 × 159 × 3,9-6,72

fizyczne przyciski zmiany stron

nie

nie

tak

tak

kolor obudowy

czarny

czarny

czarny

czarny

dodatkowe uwagi

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką, żyroskop, USB-C

integracja z chmurą Tolino Cloud 25 GB, zgodny z wypożyczalnią Onleihe, usypianie okładką, żyroskop

premiera rynkowa [rok]

2019

2018

2021

2019

cena katalogowa

89 EUR

(ok. 415 PLN)

119 EUR

(ok. 555 PLN)

169 EUR

(ok. 785 PLN)

299 EUR

(ok. 1 385 PLN)

 

Ekran w Tolino Page 2

Zastosowany w Tolino Page 2 sześciocalowy (przekątna 15 cm) ekran dotykowy E-Ink Carta wykonany jest w technologii papieru elektronicznego. Posiada wyższą (jak na podstawowy sprzęt) rozdzielczość 1024 × 768 pikseli (212 ppi). W ramce pod ekranem znajduje się pięć LED-ów odpowiadających za jego oświetlenie. Rozprowadzenie światła jest dość równomierne, choć przy brzegach można dostrzec lekkie przyciemnienie, a na dole smugi. Nie przeszkadza to w czytaniu i po chwili zatopienia w lekturze, przestaje się to zauważać. Temperaturę barwową oświetlenia bym określił jako raczej chłodną, ale całkiem akceptowalną. Również zakres regulacji poziomu oświetlenia jest dość szeroki. Przydaje się to zarówno przy czytaniu w łóżku bez włączania lampki jak i w niedoświetlonych poczekalniach, autobusach czy pociągach. Oczywiście nie ma obowiązku korzystania z wbudowanego oświetlenia. Można je całkiem wyłączyć. Bez niego ekran także jest czytelny, oczywiście przy odpowiednim zewnętrznym świetle. Jeśli podczas czytania widzimy artefakty z poprzednich stron (tzw. ghosting), można w ustawieniach czytnika zwiększyć częstotliwość całkowitego odświeżania ekranu. Ja jednak mam tu wybraną opcję „Never (recommended)” i nie obserwuję pogorszenia jakości tekstu nawet przy dłuższym czytaniu. Ale zawsze można włączyć odświeżanie co 1, 10, 20 czy więcej stron jeśli artefakty jednak będą się pojawiać.

 

Tolino Page 2 (po lewej) w zestawieniu z „wzorcowym” ekranem Kindle Voyage (po prawej) oczywiście wypada na korzyść tego drugiego, ale nawet w niedrogim czytniku Tolino ekran nie wygląda źle

 

Słabą stroną ekranu jest reakcja na dotyk. Nie jest on zbyt czuły. Co jakiś czas muszę ponowić dotknięcie ekranu aby zmienić stronę. Również precyzja dotyku budzi moje zastrzeżenia. Zawsze trzeba dotykać ekran odrobinę na prawo od docelowego miejsca. Przesunięcie nie jest duże, ale np. przy pisaniu na klawiaturze ekranowej staje się to zauważalne, bo co jakiś czas trafia się nie w te klawisze (literki), co trzeba. Pod tym względem Tolino Page 2 odstaje od droższych modeli obecnych teraz na rynku.

 

Oświetlenie ekranu szczególnie w dolnej części ma widoczne nierówności, ale nie przeszkadzają w czytaniu

 

Tolino Page 2 jako konkurent Kindle 10

Zarówno cena, jak i niewyszukane wzornictwo oraz użyte w Tolino Page 2 podzespoły, plasują go na rynku zachodnioeuropejskim jako bezpośredniego konkurenta Kindle 10. Recenzowany Tolino oficjalnie kosztuje 89 EUR, ale ostatnio zazwyczaj oferowany jest w cenie 69 EUR. Kindle 10 natomiast kosztuje w niemieckim Amazonie 90 EUR (wersja bez reklam) lub 80 EUR (wersja z reklamami). Jednak bardzo często można go kupić nawet za 55 EUR (wersja z reklamami). Widać więc, że poziom cenowy obydwu czytników jest zbliżony, choć Amazon stosuje zdecydowanie większe i częstsze przeceny. Jeśli się przyjrzeć specyfikacji, w Tolino warto zauważyć lepszy ekran, o rozdzielczości 212 ppi, podczas gdy w Kindle 10 jest to tylko 167 ppi.

 

Choć katalogowa cena Tolino Page 2 wynosi 89 EUR, to ostatnio oferowany jest zwykle po 69 EUR (źródło: ebook.de)

 

A jak wygląda zestawienie tych dwóch czytników w praktyce? Różnice nie wydają się bardzo znaczące, gdy położymy obydwa czytniki obok siebie. Kindle 10 ma twardy, gładki plastik obudowy (Tolino Page 2 jest chropowaty i twardy) i w dotyku wydaje się trochę przyjemniejszy. Dodatkowo zaokrąglenia obudowy przy krawędziach sprawiają, że Kindle wydaje się smuklejszy i bardziej poręczny. Choć z drugiej strony chropowata powierzchnia obudowy Tolino ułatwia trzymanie urządzenia w ręku, gdy jest bez okładki. Także matowa ramka wokół ekranu jest bardzo dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie odbija światła i nie widać tak na niej odcisków palców, jak to bywa w innych czytnikach. Ekran w Tolino Page 2 ma trochę jaśniejsze tło, trochę bardziej wyraziste litery choć są one mniej nasycone czernią. W sumie więc tekst na ekranie Tolino jest dzięki temu trochę bardziej wyrazisty. Na korzyść Kindle 10 przemawia zaś fakt, że zmienia trochę szybciej strony.

 

Podsumowując, Tolino Page 2 i Kindle 10 pod względem technicznym to bardzo podobne produkty. Za Kindle przemawia milsza w dotyku obudowa i trochę szybsza zmiana stron, a na korzyść Tolino - bardziej wyrazisty tekst.

 

Ekosystem Tolino

Czytniki Tolino, w tym Page 2, są elementem dobrze przemyślanego ekosystemu. To efekt współpracy konsorcjum niemieckich księgarzy i (od strony technicznej) japońsko-kanadyjskiego producenta czytników Rakuten Kobo. Sojusz Tolino jest reakcją na dominującą pozycję Amazonu na bardzo lukratywnym (w skali świata) niemieckojęzycznym rynku książek. Podstawę jego funkcjonowania stanowi sieć ponad dwóch tysięcy stacjonarnych księgarń, głównie na terenie Niemiec (m.in. Thalia Mayersche, Weltbild, Hugendubel, Osiander) ale też Austrii, Szwajcarii, Holandii oraz Włoch. W większości z nich można nie tylko przetestować i nabyć czytniki ale i uzyskać na ich temat poradę od księgarzy.

 

Jedna z tysięcy stacjonarnych księgarni (Thalia) należących do sojuszu Tolino (Drezno, sierpień 2015 r.)

 

Kolejne elementy ekosystemu to księgarnie internetowe, aplikacja mobilna (iOS i Android OS) oraz przeglądarkowa. No i oczywiście same czytniki. Jako, że czytniki są zintegrowane z firmowymi sklepami, zarówno zakupione e-booki jak i własne pliki samodzielnie wgrane na konto czytelnika (25 GB) mogą być otwierane na różnych urządzeniach, a postępy czytania synchronizują się w tle. Ułatwiają ten proces także tysiące hot-spotów Deutsche Telekom AG, z którymi czytniki Tolino łączą się bezpłatnie. Punkty dostępowe (na terenie RFN) zlokalizowane są m.in. na przystankach komunikacji miejskiej, dworcach, w pociągach IC czy hotelach.

 

Usługa Tolino Cloud umożliwia sprawną synchronizację postępów czytania np. pomiędzy czytnikiem i aplikacją mobilną

 

Jak z powyższego wynika, czytnik Tolino jest przeznaczony przede wszystkim na rynek niemieckojęzyczny. Nie zmienia to faktu, że można z niego korzystać wygodnie także w Polsce. Samodzielnie zakupione książki w formacie EPUB można wgrywać zarówno przez kabel USB jak i przez konto w chmurze.

 

Tolino Page 2 – pierwsze kroki

Jako, że czytniki Tolino są przypisane do księgarni, w której zostały kupione, od razu po uruchomieniu jesteśmy proszeni o podłączenie czytnika do internetu i zalogowanie na konto klienta. Jeśli nie chcemy tego robić, da się z czytnika korzystać także bez logowania. Książki można wtedy wgrywać do pamięci czytnika przez kabel USB. Nie będziemy jednak wtedy mieli dostępu do słowników (chyba, że sami je wgramy w postaci plików) oraz konta w chmurze, które umożliwia bezprzewodową przesyłkę e-booków na czytnik.

 

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia samouczek. Tu pokazane są na przykład strefy dotyku ekranu: lewa część to strona wstecz, środkowa - menu, a prawa - strona w przód

 

Niestety, czytniki Tolino nie są spolszczone, więc nie ma co liczyć na polskie menu, czy inne ułatwienia jak podział wyrazów wg polskich reguł czy polskie znaki na klawiaturze ekranowej. Menu dostępne jest m.in. po angielsku czy niemiecku. Przy wyborze języka angielskiego, zegar wyświetla godziny w trybie „angielskim” czyli dwunastogodzinnym. Trochę to denerwujące, bo jednak bym wolał mieć opcję wyświetlania w trybie dwudziestoczterogodzinnym. Korzystanie z czytnika jest raczej intuicyjne i nie powinno być kłopotliwe nawet w przypadku osób z ograniczoną znajomością języków obcych.

 

Czytnik Tolino może wyświetlać książki pochodzące nie tylko z księgarni, gdzie został kupiony (ekran po lewej) ale także z kont w innych sklepach wchodzących w skład sojuszu (ekran po prawej)

 

Po zalogowaniu na konto w księgarni, z której pochodzi czytnik, można także podłączyć do urządzenia nasze księgozbiory z innych sklepów wchodzących w skład sojuszu Tolino. O ile takie mamy. Można to zrobić w ustawieniach (Menu/My accounts/Link library/Continue). Tak więc nawet jeśli poprzedni czytnik Tolino był z innej księgarni, to wgrane tam książki wciąż można czytać na nowym urządzeniu bez ręcznego pobierania i kopiowania posiadanych już na innym koncie e-booków.

 

Oprogramowanie wewnętrzne Tolino Page 2

Czytniki Tolino działają pod kontrolą systemu operacyjnego Android. Użytkownik nie ma jednak dostępu do funkcji systemowych. Wygląd i możliwości wszystkich modeli Tolino są podobne. Tolino Page 2 posiada w zasadzie wszystkie funkcje, które można znaleźć w innych, także droższych modelach tej marki. Nie znajdziemy tu oczywiście np. samoczynnego obracania tekstu, ale wynika to z fizycznego braku w czytniku żyroskopu, a nie z obcinania funkcji oprogramowania w tańszym urządzeniu.

 

Ekran startowy czytnika Tolino (ekran po prawej) umożliwia także zarządzanie książkami z tego poziomu, na przykład ich wykasowanie czy dodanie do kolekcji (ekran po lewej)

 

Wygląd menu i sposób działania czytników Tolino nie zmienił się od paru lat. W górnej części ekranu startowego wyświetlona jest ostatnio czytana książka, a dwie mniejsze miniaturki obok to pozycje ostatnio czytane lub dodane do biblioteczki. Pasek okładek w dolnej części pokazuje książki rekomendowane przez księgarnię. Nie można tego wyłączyć, chyba, że wylogujemy się z konta i będziemy korzystać z urządzenia bez podłączenia do internetu. Ale miejsce zarezerwowane na ofertę sklepu i tak pozostanie.

 

Włączenie w czytniku opcji opisanych jako testowe może zniechęcić na przykład takimi informacjami o błędzie oprogramowania i konieczności restartu urządzenia

 

Odkąd Rakuten Kobo stał się partnerem technologicznym w Tolino i zaczął odpowiadać za m.in. oprogramowanie czytników, postęp w tym zakresie zamarł. W październiku 2020 roku wprowadzono do czytników Tolino w wersji „beta” nowy wygląd menu i nowe opcje modyfikacji wyglądu tekstu. I od tego czasu, jeśli użytkownik się na nową wersję przełączy, ciągle coś nie działa tak jak trzeba. A to nie wyświetlają się fragmenty tekstu wewnątrz e-booka, a to tekst nie pokazuje się przy pomocy takiej czcionki, jaką się wybrało, a to pojawi się okno, że program przestał działać. Dramat! W sumie więc od kilkunastu miesięcy faktycznie jest to oprogramowanie testowe, ale ileż można czekać na finalną edycję? Całe szczęście, że równolegle pozostawiono starą wersję programu wyświetlającego e-booki i ona działa mniej więcej tak samo jak w początkach rozwoju czytników Tolino.

 

Czytanie e-booków w Tolino Page 2

Czytnik dobrze sobie radzi z plikami EPUB. O pozostałych formatach (szczególnie PDF) w zasadzie można zapomnieć. A skoro już o PDF-ach, to owszem można je otwierać, ale jeśli tekst nie jest czytelny bez powiększenia, czytanie jest mordęgą. W czytniku nie znajdziemy żadnych opcji przycinania marginesów, czy dzielenia strony na kolejno wyświetlane ekrany. Ratunkiem może być opcja rozpływu (tzw. reflow), która wybiera z pliku sam test bez formatowania. Ale na pewno nie jest to wygodne czy bezbłędnie działające rozwiązanie.

 

Tolino Page 2 poprawnie wyświetla e-booki po polsku

 

Książki mogą trafiać do czytnika na dwa sposoby: przez kabel USB lub konto w chmurze Tolino. Pierwsza opcja jest najłatwiejsza, z czytnikiem współpracuje bez problemu np. program Calibre. Druga opcja, to przesłanie pliku za pośrednictwem swojego konta w chmurze Tolino Cloud (o pojemności 25 GB). Krok po kroku opisałem obydwie procedury w poradniku „Jak WGRAĆ własne e-booki do czytnika Tolino”. Na pliki użytkownika jest do dyspozycji ok. 6 GB pamięci wewnętrznej czytnika.

 

Przytrzymanie palcem słowa wywołuje menu z opcjami zaznaczenia tekstu (Highlight), dodania notatki (Write note), wyszukiwania w słowniku językowym (Look up) albo tłumaczenia (Translate)

 

Tolino ma całkiem dobre, choć podstawowe (jak na dzisiejsze czasy) możliwości modyfikacji wyglądu tekstu. Wielkość liter jest regulowana dość płynnie na dziewięciu poziomach. Użytkownik może również sam zdefiniować ten zakres jak też dodać własne kroje czcionek (o tym więcej w części „własne modyfikacje”). Tolino posiada możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania), co nie jest oczywistą funkcją w czytnikach konkurencji. W czytniku jest zainstalowana całkiem zgrabna czcionka Bitter, pozostałych siedmiu nie używam. Niestety, w bieżącej wersji oprogramowania nie działa w e-bookach dzielenie wyrazów według polskich reguł.

 

Możliwości modyfikowania wyglądu tekstu są dobre choć raczej podstawowe (ekran po lewej) a w czytniku domyślnie zainstalowano dość ładne czcionki (ekran po prawej akurat z dodaną samodzielnie czcionką Bookerly)

 

Podczas korzystania z Tolino Page 2 trzeba mieć na uwadze konieczność częstego ładownia akumulatora. W moim przypadku było to przynajmniej raz na tydzień. Mała pojemność baterii wynika zapewne z cięcia kosztów. Nie powinny temu jednak towarzyszyć marketingowe bzdury, które na przykład wstawiono na oficjalną stronę produktu, gdzie wspomniano o tygodniach czytania („weeks and weeks of battery life for long-lasting reading pleasure”). Przy codziennym czytaniu przeszkadza też niezbyt pewna reakcja ekranu na dotyk. Czasem trzeba dwa razy dotknąć ekran, aby zmieniła się strona. Miewam też z tego powodu trudności z wyborem odsyłacza np. do przypisów.

 

Tolino Page 2 – dodatki, własne modyfikacje

Tolino Page 2 posiada (podobnie jak droższe modele tej marki) także funkcje wykraczające poza te „podstawowe”, można go uzupełnić np. o własne czcionki czy słownik.

 

Zrzut ekranu

Jeśli potrzebujemy zrobić kopię ekranu, można do tego użyć systemowej opcji widocznej po dłuższym przytrzymaniu wyłącznika. W wyskakującym menu mamy opcję wyłączenia czytnika (Switch off), restartu (Restart) lub wykonania zrzutu ekranu (Screenshot). Pliki graficzne (*.png) zapisywane są automatycznie w katalogu DCIM.

 

Własne czcionki

Dodanie własnej czcionki jest możliwe poprzez wgranie plików TTF lub OTF (przy podłączeniu czytnika kablem USB do komputera) do katalogu „fonts” w pamięci urządzenia. Czcionki od razu pojawią się a menu formatowania tekstu. Skok regulacji wielkości tekstu można samodzielnie dostosować do własnych upodobań, poprzez edycję wartości liczbowych w pliku „size.csv” znajdującym się w tymże katalogu.

 

Po wgraniu plików czcionek, na ekranie czytnika powinna pojawić się informacja, że zostały pomyślnie zainstalowane

 

Własne słowniki

Tolino Page 2 powinien akceptować pliki słowników w formacie quickdic. Na przykład słownik angielsko-polski jest do pobrania tutaj. Z kolei tutaj można znaleźć wiele innych (w tym niemiecko-polski oraz włosko-polski). Należy wybierać te, które mają w nazwie „v.006”. Rozpakowany z pobranego archiwum plik trzeba skopiować do pamięci urządzenia, a konkretnie do katalogu „./tolino/dictionaries”. Wtedy już można wybrać własny słownik w menu czytnika (Settings/Language/Dictionaries) - będzie w zakładce „Look Up” (językowe) albo „Translate” (do tłumaczenia).

 

W czytniku można zainstalować własne słowniki, tu na przykład aktywny jest angielsko-polski

 

Własny wygaszacz ekranu

W czytniku Tolino można ustawić własny wygaszacz ekranu (obok domyślnego czy okładki czytanej właśnie książki). W tym celu należy wgrać (przez kabel USB) do czytnika swój plik graficzny np. w formacie JPG (najlepiej o wymiarach 1024 × 768 pikseli) do katalogu DCIM w pamięci czytnika. Po bezpiecznym wysunięciu urządzenia z komputera, należy wejść do menu „Settings/Advanced settings”. Za definiowanie wygaszacza odpowiada opcja „Own image from folder” w sekcji „Sleepscreen” i tu należy wybrać swój plik.

 

Jako wygaszacz ekranu można ustawić (od góry): domyślną grafikę, okładkę czytanej książki lub własny obraz wgrany do katalogu DCIM

 

Eksport notatek i podkreśleń

Dość łatwo można wyeksportować własne notatki, zakładki i fragmenty zaznaczonego tekstu. Co prawda nie będzie w nich polskich znaków (jako, że brak ich na klawiaturze ekranowej), ale są przynajmniej łatwo dostępne po podłączeniu czytnika z komputerem przez kabel USB. Aby mieć do nich dostęp, należy skopiować plik „notes.txt” znajdujący się w głównym katalogu pamięci Tolino. W razie kłopotów z polskimi znakami, należy wybrać kodowanie UTF-8 podczas importowania dokumentu.

 

Przy importowaniu pliku z notatkami do edytora tekstów, trzeba ustawić kodowanie UTF-8

 

Tolino Page 2 – gdzie kupić?

W 2021 roku księgarnie Tolino zaprzestały wysyłki czytników bezpośrednio do Polski. Wcześniej nie było z tym raczej problemu, choć nie wszystkie oferowały taką opcję. Teraz najtaniej można ten czytnik kupić w polskim Amazonie, gdzie Tolino Page 2 kosztuje obecnie 411 PLN. Oferowany jest także przez inne polskie sklepy, choć trochę drożej.

 

Podsumowanie

Tolino Page 2 to prosty, podstawowy czytnik, jednak pełniący w zasadzie poprawnie swoje funkcje. Można z niego spokojnie korzystać... dopóki w ustawieniach nie włączymy nowych opcji, które pozostają przez lata w wersji testowej („beta”). Wtedy zaczynają się dziać rzeczy dziwne. Na szczęście nie trzeba z nich korzystać i jedyne co może wtedy denerwować, to niezbyt precyzyjne działanie warstwy dotykowej ekranu i odczucie lekkiej tandetności plastiku obudowy. Warto też pamiętać, że cięcie kosztów odbiło się nie tylko na materiale obudowy ale także na pojemności baterii. Wystarcza ona raptem na jakiś tydzień czytania. Podsumowując, akurat ten model Tolino nie wzbudził mojego entuzjazmu.

 

Tolino Page 2 jest zapakowany dość prosto - w bąbelkową kopertę i pudełko z cienkiej tektury

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: Tolino Page 2 można rozważyć do zakupu tylko przy znacznie obniżonej cenie, na przykład na poziomie do 60 EUR. Ale na pewno nie za 89 EUR. Lepsze rozwiązanie w tej cenie to choćby Kindle 10 lub PocketBook Basic Lux 3.

 

 Plusy:

- aktualizacje oprogramowania obejmują nawet bardzo stare modele czytników;

- możliwość wgrywania własnych plików przez chmurę (25 GB);

- sprawna synchronizacja postępów czytania z aplikacją mobilną i przeglądarkową;

- dobry ekran o średniej rozdzielczości;

- wbudowane oświetlenie ekranu;

- możliwość wgrania i dopasowania stopni zmiany wielkości własnych czcionek;

- możliwość ustawienia własnego wygaszacza, słownika;

- matowa ramka obudowy wokół ekranu.

 

Minusy:

- niezbyt precyzyjna reakcja lub sporadycznie brak reakcji ekranu na dotyk;

- słaba bateria;

- brak regulacji temperatury barwowej oświetlenia;

- rzadkie aktualizacje oprogramowania;

- błędy oprogramowania (dotyczy nowych funkcji w wersji „beta”);

- brak wysyłki pliku bezpośrednio do czytnika;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak możliwości powiększania rycin zawartych w tekście;

- brak języka polskiego;

- brak podziału wyrazów wg polskich reguł;

- błędy w wyświetlaniu polskich znaków w opisach i spisach treści książek;

- reklamy książek na ekranie startowym;

- wymuszona integracja z niemiecką księgarnią.

 

Parametry Tolino Page 2 wg producenta:

Ekran: dotykowy E-Ink Carta o przekątnej 6 cali (15,2 cm), 16 odcieni szarości, 1024×768 pikseli (212 ppi); regulowane natężenie wbudowanego oświetlenia;

Wymiary: 159,8×112,5×9,1 mm;

Masa: 179 g;

Procesor: 1GHz NXP i.MX6;

RAM: 512 MB;

Pamięć wewnętrzna: 8 GB (ok. 6 GB dostępne na pliki użytkownika);

Łączność: wi-fi, kabel micro USB;

Formaty e-booków: EPUB, PDF;

Języki menu: angielski, francuski, hiszpański, niderlandzki, niemiecki, włoski (brak polskiego);

Słowniki: angielski, francuski, hiszpański, niderlandzki, niemiecki, włoski, 12 słowników do tłumaczenia (brak polskiego);

Dodatkowe usługi: 25 GB w chmurze na pliki użytkownika, bezpłatne hot-spoty Deutsche Telekom na terenie RFN;

System operacyjny: Android OS;

Kolor obudowy: czarny.

 

Strona produktu: https://mytolino.de/produkte/tolino-page-2/

Like Reblog Comment
review 2022-01-29 16:35
Recenzja: inkBook Calypso Plus – kolejny czytnik z TŁUMACZEM Google

inkBook Calypso Plus miał premierę rynkową w grudniu 2020 roku. Ze względu na cenę i parametry, lokuje się jako średniej klasy sprzęt, który według strony WWW produktu ma się cechować głównie:

- polskim menu (czyli jak PocketBook i Bookeen),

- czytaniem bez limitu (czyli jak wszystkie inne czytniki);

- ekranem E-Ink o jakości papieru (czyli jak prawie wszystkie inne czytniki);

- otwieraniem wielu formatów (czyli jak wszystkie inne czytniki);

- wolnością czytania „po polsku i bez reklam” (czyli jak prawie wszystkie inne czytniki za wyjątkiem specjalnej edycji Kindle z reklamami).

 

inkBook Calypso Plus

 

Nie wynika więc z tego, dlaczego inkBook Calypso Plus miał by być wart większej uwagi. Moim zdaniem trzeba jednak od razu dodać, że ten model stanowi rzeczywisty postęp w porównaniu z poprzednimi produktami tej marki. Czy ten progres wystarczył, aby mnie przekonać do korzystania z inkBooka? To pytanie głównie mnie nurtowało podczas miesiąca ciągłego testowania. Zapraszam do lektury konsumenckiej recenzji modelu inkBook Calypso Plus.

 

InkBook Calypso Plus od strony technicznej

Czytnik inkBook Calypso Plus wygląda podobnie jak jego poprzednicy. Front jest płaski, fizyczne przyciski zmiany stron umieszczono (po dwa) z jego prawej i lewej strony. W moim egzemplarzu są one dobrze przymocowane i poprawnie reagują na nacisk. Pod ekranem znajduje się fizyczny przycisk „wstecz” umożliwiający m.in. powrót do poprzedniego menu lub wyjście z aplikacji. Wyłącznik umieszczony jest na pleckach. W dolnej krawędzi obudowy znajduje się gniazdo ładowania (micro USB) oraz kart pamięci microSD.

 

inkBook Calypso Plus - gniazdo micro USB i kart microSD znajduje się na dolnej krawędzi obudowy

 

Z tymi kartami microSD to w inkBooku jest kłopot. Gniazdo osadzone jest dość głęboko w obudowie. Aby z niego korzystać, trzeba mieć dość długie i twarde paznokcie lub posłużyć się czymś, co pozwoli nam wepchnąć kartę aby ją włożyć czy wyjąć. Mi sprawdzają się nożyczki. Wiem, że to głupie, więc nie korzystam z tego gniazda jeśli bardzo nie muszę. Tym bardziej, że karta zwykle zahacza o obudowę i nigdy nie mam pewności, czy po włożeniu jeszcze ją kiedyś wyjmę.

 

Wyłącznik czytnika umieszczono na wypukłych pleckach, więc uniwersalne okładki nie będą pasować na inkBooka. Trzeba korzystać z firmowych lub np. filcowych wsuwek

 

inkBook Calypso Plus to pierwszy model tej marki, który wyposażono w dość nowy system operacyjny Android 8.1. Wcześniej przez wiele lat inkBooki miały archaicznego Androida, co skutkowało ospałym działaniem, brakiem stabilności oraz zgodności z wieloma aplikacjami. Zastosowanie nowego Androida wyszło czytnikowi zdecydowanie na plus.

 

inkBook Calypso Plus umożliwia (po doinstalowaniu odpowiedniej aplikacji) odtwarzanie audiobooków lub odczytywanie tekstów w aplikacjach obsługujących TTS (np. Pocket) przy pomocy łącza BT. Do zdjęcia akurat nie chciał się połączyć z radiem, ale ogólnie ta funkcja działa

 

inkBook Calypso Plus – ekran

Ekran w recenzowanym inkBooku to jedno z największych pozytywnych zaskoczeń. Teoretycznie powinien być słabszy od tego, który znam z poprzednika, czyli inkBooka Prime HD. W inkBooku Calypso Plus zastosowano dotykowy papier elektroniczny E-Ink Carta o przekątnej sześciu cali wyświetlający 212 ppi (punktów na cal), zaś w Prime HD było to 300 ppi. Ale inkBook Calypso Plus tu wygrywa w każdym calu z poprzednikiem. Teraz przynajmniej jest jakiś przyzwoity kontrast! Tekst może i jest trochę mniej wygładzony, ale raczej czarny niż szary.

 

Zakres regulacji natężenia i temperatury barwowej oświetlenia sprawdza się w praktyce

 

Również oświetlenie ekranu, zarówno pod względem równomierności rozłożenia światła jak i regulacji natężenia oraz temperatury barwowej są dobre. Zapewne zastosowany w tym modelu ekran jest tańszy od tych z najwyższą rozdzielczością, to akurat jakościowo wyszło w tym przypadku wyraźnie lepiej.

 

Fizyczne przyciski zmiany stron umieszczone są po obu bokach ekranu

 

InkBook Calypso Plus – sposób funkcjonowania

Czytnik inkBook jest pomyślany zupełnie inaczej w porównaniu do większości urządzeń tego typu. Zazwyczaj (bez względu na system operacyjny) działa to tak, że wszystkie książki zgromadzone są w biblioteczce i z niej można otworzyć e-booki. Nie jest ważne, czy to kupiona książka, czy pobrana strona WWW czy e-bok z wypożyczalni. W inkBooku Calypso Plus jest odwrotnie. Tu otwiera się aplikacje, które mają ograniczony zasób książek i plików, które obsługują. A więc na przykład zainstalowany domyślnie program inkReader nie pozwoli na otwarcie książki pobranej na czytnik przez aplikację Legimi czy Empik Go. Z kolei inne aplikacje nie widzą plików wgranych do pamięci i widocznych w czytnikowej biblioteczce. Cały księgozbiór zgromadzony na czytniku jest podzielony między aplikacje i trzeba pamiętać, gdzie jest jaka książka.

 

 

Ekran startowy czytnika zawiera pasek ikon nawigacyjnych i informacyjnych oraz opuszczane menu w górnym pasku. Główna część poświęcona jest na ostatnio czytane i ostatnio dodane pozycje (miniaturki okładek są dość przypadkowe). Dolny pasek aplikacji można częściowo przekonfigurować w ustawieniach czytnika (uwaga: to zrzut ekranu i dlatego obraz jest kolorowy)

 

InkBook Calypso Plus obsługuje bezprzewodową wysyłkę plików na unikalny adres poczty elektronicznej, który jest mu przypisany. Adres zostaje podany w momencie rejestracji w usłudze „Wyślij książkę na inkBooka” i składa się z kilkunastu liczb i cyfr w domenie @send2device.inkbook.eu. Warto go sobie zapamiętać w kontaktach skrzynki pocztowej, ponieważ wpisywanie go przy każdej wysyłce może być uciążliwe. E-booka wysyłamy jako załącznik, pisząc e-mail na ten właśnie adres. Aby trafił on na czytnik, trzeba pamiętać o ręcznym włączeniu wi-fi. Nawet wybranie opcji „Synchronizuj teraz” z menu czytnika nie aktywuje w nim połączenia bezprzewodowego koniecznego do pobrania e-booka. Możemy sobie synchronizować i synchronizować i nic z tego nie wyjdzie. Poza tą przypadłością usługa działa sprawnie i pliki raczej bez opóźnienia trafiają do pamięci czytnika. Niektóre polskie księgarnie (np. Ebookpoint, Virtualo i Woblink) także umożliwiają bezprzewodową wysyłkę zakupów wprost z naszego konta w sklepie. Ta opcja akurat działa mniej sprawnie, na przykład niektóre e-booki, które sobie wysłałem z księgarni Woblink nigdy nie dotarły na mój czytnik.

 

Po skonfigurowaniu wysyłki na inkBooka, przy zakupionej książce pojawia się taka opcja (np. w księgarni Ebookpoint)

 

Jeśli jednak nie chcemy, nie musimy czytnika podłączać do internetu. Po wyjęciu z pudełka (i wgraniu własnych plików) jest gotów do czytania.

 

InkBook Calypso Plus na co dzień

Na recenzowanym inkBooku przeczytałem kilka e-booków i kilkadziesiąt tekstów przesłanych ze stron WWW. Czytnik działa znacznie bardziej stabilnie w porównaniu do poprzednich modeli tej marki. Jeśli pojawiają się okna z informacją, że „Aplikacja ... przestała działać”, to szybko samoczynnie znikają i system je od razu restartuje. A to zdecydowanie mniej denerwuje niż w Lumosie czy Prime HD.

 

Biblioteczka w inkBooku umożliwia sortowanie (ekran po prawej) i filtrowanie e-booków (ekran po lewej)

 

Biblioteczka w inkBooku ma dość ubogie możliwości sortowania czy filtrowania. E-booki uporządkować można według daty dodania, tytułu, autora i ostatniego otwarcia. Książki mogą być pogrupowane na ulubione, przeczytane lub czytane. Całość jest prezentowana w postaci listy tytułów i miniaturek lub samych miniaturek. W tym drugim trybie, miniaturki często są błędnie przypisane do poszczególnych plików i wprowadzają użytkownika w błąd. Po miesiącu ciągłego korzystania z czytnika (w czasie przygotowywania tego tekstu) w biblioteczce mam spory galimatias. Pomieszanie miniaturek powoduje, że zdarza mi się otworzyć nie tę książkę, którą chciałem. Irytujące na dłuższą metę.

 

 

Wgrane książki mogą dostać losowe miniaturki okładek (ekran z lewej i ekran z prawej) i z oporami pojawiają się w biblioteczce (brak ostatnio dodanych e-booków na ekranie po prawej)

 

W biblioteczce chyba losowo przydzielane są miniaturki okładek. Na przykład zmiana widoku księgozbioru z kafelków (ekran po lewej) na listę (ekran po prawej) może je zmienić (czerwone strzałki) lub zostawić takie same (zielona strzałka)...

 

Wyłączony czytnik długo się uruchamia. Po naciśnięciu włącznika trzeba czekać długie 27 sekund aby się wyświetlił ekran startowy. Czytnik po wyłączeniu nie pamięta, co i gdzie było ostatnio otwarte, zawsze jest to ekran startowy. Trzeba więc jeszcze kilka sekund doliczyć na otwarcie ostatnio czytanej książki. Warto więc ustawić czytnik tak, aby się nie wyłączał tylko usypiał. Wtedy budzi się szybko i można od razu czytać. Niestety, wtedy znacznie szybciej wyczerpuje się bateria.

 

Czytnik ogólnie działa niespiesznie, co zazwyczaj nie jest jakoś specjalnie kłopotliwe, ponieważ mieści się to w „średniej czytnikowej”. Problem pojawia się wtedy, gdy wykonujemy jakiś gest, na przykład dotkniemy ekran aby otworzyć książkę – i nic się nie dzieje. Nie bardzo wiadomo, czy czekać bo może się jednak inkBook obudzi czy naciskać ekran drugi raz, bo może „nie załapał”. Nigdy nie wiem, która akcja lepsza. Czytnik też nie wie, więc czasem czekam i czekam aż wiem, że już się nie doczekam. A czasem znowuż dotykam ekranu ponownie, ale się okazuje, że jednak coś tam już pod obudową się działo, więc wyszło głupio bo on zareagował a ja mu nie wierzyłem. I wywołałem niechcący kolejną akcję tym moim niepotrzebnym w sumie dotknięciem. I wyszedłem na głupca co to nie potrafi ocenić, co się dzieje z czytnikiem... Albo zawiesiłem aplikację. Niby mała rzecz, lecz irytuje za każdym kolejnym razem. Podobnie jest z niektórymi opcjami menu, a szczególnie strzałką „powrotu”. Nigdy nie wiem, czy ekran nie zareagował i dlatego np. nie mogę wyjść z książki z powrotem do biblioteczki, czy też po prostu ta opcja czasem działa a czasem nie.

 

Jednym z większych problemów jest połączenie z internetem. W czytniku wi-fi nie uruchamia się automatycznie. A powinno! Jakaś funkcja czy aplikacja nie działa? No cóż, pewnie potrzebuje dostępu do internetu. Faktycznie, ale trzeba się tego domyśleć i samodzielnie włączyć wi-fi. W kilku aplikacjach opracowanych dla inkBooka (np. Publio) dodano opcję „włącz wi-fi”. Więc przynajmniej nie trzeba otwierać górnego menu czytnika. Ale niewielkie to pocieszenie. Takie zachowanie to spora uciążliwość dla osób, które korzystają z różnych aplikacji zainstalowanych na czytniku. W szczególności z aplikacji obsługujących wypożyczalnie, które dla prawidłowego funkcjonowania powinny mieć połączenie z internetem.

 

Czytanie książek w inkBooku Calypso Plus

Domyślnie inkBook Calypso Plus obsługuje przede wszystkim format EPUB. Ale daje radę także z formatem MOBI i FB2. Szczególnie w przypadku MOBI czytnikowi należy się duża pochwała, ponieważ dla nich wyświetlają się poprawnie miniaturki okładek, a tekst ma podział wyrazów, co nawet w czytnikach Kindle nie jest oczywiste. A jest to format opracowany dla Kindle właśnie. Tymczasem w plikach EPUB podziału wyrazów według polskich reguł brak, a z miniaturkami okładek jest loteria.

 

inkReader (domyślna aplikacja do wyświetlania e-booków) pracuje znacznie stabilniej niż w poprzednich modelach, ale i tak zdarzają mu się upadki

 

Wgrywanie plików do czytnika jest raczej uciążliwe. Calibre łączy się z nim bardzo długo, a sam czytnik (przynajmniej pod MS Windows) pokazuje się jako „Wewnętrzna pamięć współdzielona” i nie ma do niego dostępu przez menedżer plików inny niż windowsowy Explorer. A w nim wszystko trwa długo.

 

Do otwierania e-booków służy domyślnie zainstalowany inkReader. Podczas testowania odmówił współpracy tylko kilka razy, co jest dużym krokiem do przodu w porównaniu z poprzednimi wersjami. O ile w poprzednich modelach inkBooków napis „Aplikacja inkReader przestała działać” pojawiał się dość często, to w Calypso Plus takich przypadków miałem kilka. Jednak w porównaniu z innymi markami czytników było to jednak „aż kilka przypadków”. Za dużo czytników miałem w rękach, by się zachwycać tym, że domyślna aplikacja do wyświetlania e-booków przeważnie działa i się zawiesza tylko sporadycznie. Tu wciąż jest sporo do poprawy. Mam nadzieję, że zdarzą się jeszcze jakieś aktualizacje oprogramowania dla tego modelu i poprawią one na przykład stabilność inkReadera.

 

inkReader umożliwia zmianę wyglądu tekstu poprzez zmianę wielkości i rodzaju czcionki (ekran po prawej) po wygląd strony (ekran po prawej)

 

Jak to w czytnikach bywa, także w recenzowanym inkBooku można modyfikować sposób wyświetlania tekstu. Tu oczywiście wszystko zależy od możliwości aplikacji. W przypadku inkReadera opcje są raczej podstawowe. Po dotknięciu ekranu w środkowej części (w otwartym e-booku) otrzymujemy dostęp do menu, w którym znajdują się następujące opcje (od lewej):

- przemieszczanie się w tekście książki;

- spis treści;

- wybór czcionki i jej wielkości;

- ustawienia strony (wyświetlanie w trybie odwróconych kolorów, orientacja strony, regulacja marginesów oraz interlinii);

- zakładki, zakreślenia i notatki.

 

Podobnie jak w innych czytnikach zakres regulacji poszczególnych parametrów nie jest duży. No może poza wielkością tekstu. Ten można regulować od mikroskopijnego do gigantycznego. Szkoda, że w „czytelnym” zakresie przeskok jest zbyt duży i tekstu często nie mogę dopasować do tego, co by mi odpowiadało. Czcionka jest zwykle ciut za mała lub za duża.

 

InkBook a pliki PDF

Domyślnie zainstalowana aplikacja otwiera także pliki PDF. Posiada ona kilka ustawień, które powinny przystosować nieprzyjazny czytnikom format do wyświetlenia na niezbyt dużym ekranie. Znajdziemy tu trzy tryby:

- normalny – czytnik nie przetwarza wyglądu tekstu;

- rozpływ – czytnik przekształca (o ile to możliwe) plik w zwykły tekst (zwykle gubi przy tym formatowanie, ale za to można czytać bez lupy);

- bez marginesów (tu tekst staje się czytelny w oryginalnym układzie, ale widzimy tylko część strony).

 

Ręczne ustawienie zakresu marginesów pozwala powiększyć tekst do czytelnych rozmiarów ale może też spowodować obcięcie tekstu, co uniemożliwia płynne czytanie PDF-ów

 

Ten ostatni tryb wyświetlania jest najbardziej potrzebny, ale nie działa jak powinien. Na nic się zdadzą obcięte marginesy gdy obcięty jest też tekst i każdą stronę trzeba przesuwać palcem, aby zobaczyć jej dolną część. Jak z powyższego wynika, inkBook zwyczajnie nie nadaje się do czytania książek w formacie PDF o ile nie są one jakoś specjalnie sformatowane dla małego ekranu – a zwykle nie są, albo nie mamy w oczach mikroskopu – a zwykle nie mamy.

 

InkBook a wypożyczalnie e-booków

inkBook Calypso Plus domyślnie wyposażono w aplikacje obsługujące obydwie polskie wypożyczalnie działające na czytnikach: Legimi i Empik Go. Jeśli nie są od razu zainstalowane, można je pobrać z „firmowego sklepu” inkBook Apps. W tym właśnie miejscu znajdziemy ich wersje dostosowane do inkBooków.

 

Legimi

Aplikacja Legimi działa całkiem sprawnie. Umożliwia dostęp do całego księgozbioru Legimi, w tym też oczywiście wypożyczalni. Z poziomu aplikacji można dodawać książki na naszą półkę. Niestety szwankuje integracja aplikacji z oprogramowaniem czytnika. Trzeba wciąż pamiętać, aby ręcznie włączyć wi-fi, zanim zaczniemy z niej korzystać o ile chcemy na przykład przeglądać katalog czy mieć synchronizację postępów czytania. Sama aplikacja nie potrafi automagicznie aktywować połączenia czytnika z internetem. Sam się na tym kilka razy złapałem, że chcąc kontynuować lekturę na telefonie, nie mogłem tego zrobić, ponieważ aplikacja w inkBooku nie miała połączenia z internetem i nie przesłała do serwerów Legimi postępów mojego czytania.

 

Aplikacja Legimi w inkBooku akceptuje własne czcionki użytkownika i ma też jedną całkiem ładną - Sanchez. Wciąż brakuje podziału wyrazów, choć jest już ta opcja w pełnej wersji aplikacji mobilnej

 

Po otwarciu książki nie znajdziemy tu wielu opcji formatowania tekstu e-booka, ale co bardzo miłe – można dodać własne czcionki. Jeśli ktoś, jak ja, ma swoje ulubione kroje, które do tego są czytelne na ekranie E-Ink, to bardzo przydatna opcja. W aplikacji jest też całkiem ładna czcionka Sanchez. Trochę gorzej jest z płynnością zmiany stron. Co jakiś czas tekst znika i pojawiają się denerwujące animacje oznaczające wczytywanie kolejnych partii tekstu. Nie do końca też rozumiem sposób obsługi aplikacji przez przycisk „wstecz”. Tu także pojawia się problem z jej integracją. Czasem wybranie tego przycisku na górnym pasku menu czytnika powoduje wyjście z książki do menu aplikacji, a czasem cofanie się w tekście. Fajnie by było, gdyby czytnik działał bardziej przewidywalnie.

 

Na firmowym blogu poświęconym inkBookom znajduje się informacja, że „na inkBOOKu działa pełna aplikacja Legimi”. Gdyby ktoś w to uwierzył, to na wszelki wypadek sprostuję, że tak nie jest. Otóż w aplikacji na inkBooki nie można napisać recenzji przeczytanej książki, jak to jest w pełnej wersji. Można tylko ocenić książkę, ale niekoniecznie się to zapisze na naszym koncie, jeśli wcześniej nie włączyliśmy ręcznie wi-fi w czytniku... Dodatkowo wersja na inkBooki nie doczekała się wciąż podziału wyrazów. A ma to już aplikacja mobilna Legimi.

 

Empik Go

Aplikacja obsługująca wypożyczalnię Empik Go wygląda i działa podobnie do wersji mobilnej. Czytelność niektórych elementów jest jednak trochę mniejsza ze względu na użyte kolory. Powinna być bardziej dopasowana do czarno-białego ekranu. E-booki czyta się w obrębie tej aplikacji. Wygląd tekstu można modyfikować w bardzo podstawowym zakresie, wciąż brakuje ładnej czcionki (są trzy do wyboru) i dzielenia wyrazów.

 

W aplikacji Empik Go warto sobie ustawić zmianę stron przyciskami głośności (ekran po lewej), wtedy klawisze zmiany stron będą je zmieniać. Obecna aplikacja dla inkBooków przypomina za bardzo wersję mobilną i niektóre opcje (ekran po prawej) jak na przykład szare tło, są zbędne bo tylko pogarszają odbiór tekstu na ekranie E-Ink

 

Ibuk Libra, ebookpoint Biblio

Można spróbować korzystania z Ibuk Libra czy ebookpoint Biblio, ale jest to straszna mordęga. Dałem im szansę, ale dość szybko ich działanie mnie zniechęciło. Szkoda mi zdrowia i czasu.

 

Podsumowując, aplikacje obsługujące polskie wypożyczalnie Legimi i Empik Go sprawdzają się w działaniu. Niewygodne jest to, że nie można w nich zacząć czytania zaraz po uruchomieniu czytnika (chyba, że jest tylko uśpiony). Trzeba za każdym razem marnować czas dodatkowo na otwarcie aplikacji i wybranie książki, którą chcemy czytać. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do takiego rozwiązania, jak w innych czytnikach, że uruchamiają się one od razu na ostatnio czytanej stronie – w inkBooku trzeba zrezygnować z takiego rozbestwienia (albo wymusić pozostawanie czytnika cały czas tylko w trybie uśpienia, bez wyłączania).

 

Bateria

Testy baterii inkBooka przeprowadziłem zupełnie nieprofesjonalnie porównując prawie siedmioletni egzemplarz Tolino Vision 3 HD (Android OS) i prawie nowym inkBookiem Calypso Plus (Android OS). Zdecydowanie wygrał Tolino, który potrafi oszczędnie gospodarować energią, a do tego jesteśmy w przypadku czytników przyzwyczajeni. Według dystrybutora inkBooka, jedno naładowanie baterii zapewnia „do tygodnia pracy (30 min. dziennie przy wyłączonym WiFi i Bluetooth, włączonym doświetleniu na najniższej jasności). To bardzo uczciwe postawienie sprawy, w odróżnieniu od bajań o możliwościach pracy na jednym ładowaniu w opisach poprzednich modeli tej marki. Na szczęście teraz w materiałach promocyjnych nie pojawiają się już takie informacje, jak np. przy inkBooku Lumosie, gdzie niby „dzięki baterii o pojemności 2000 mAh, ładujesz urządzenie co kilka tygodni. Korzystaj kiedy tylko chcesz ze swojego inkBOOKa, nie obawiając się o ładowarkę” czy inkBooku Prime HD, w którym miały być „tygodnie działania na jednym ładowaniu baterii”. W inkBooku Calypso Plus nie ma co liczyć na ładowanie rzadziej niż raz w tygodniu przy regularnym korzystaniu. To słabo, ale przynajmniej nikt nas nie oszukuje, że będzie inaczej.

 

Więcej na temat moich testów wytrzymałości baterii w inkBooku można przeczytać we wpisach „Test: inkBook Calypso Plus - jak się spisuje BATERIA?” oraz „Test: inkBook Calypso Plus - jak się spisuje BATERIA podczas CZYTANIA?”.

 

Aplikacje zewnętrzne

Czytnik inkBook Calypso Plus faktycznie daje możliwość instalacji aplikacji, które mogą się przydać. Niestety, w poprzednich recenzowanych modelach była to raczej teoria niż opcja do zrealizowania w praktyce. Aplikacje albo były niezgodne z Androidem zainstalowanym w inkBooku albo działały ospale tudzież niestabilnie. Tym razem programy (przynajmniej te zebrane w inkBook Apps) faktycznie dają się uruchomić i nawet działają. To duży krok naprzód. Trzeba jednak pamiętać, że często nie są to najbardziej aktualne wersje. Mogą na przykład nie mieć poprawek błędów czy wszystkich funkcji obecnych w bieżących wersjach. Jednak ich aktualizacja może spowodować dużo wolniejsze, lub nawet złe działanie w inkBooku. Z tym trzeba uważać. Wiele innych aplikacji można spróbować wgrywać także przez „sklep” APK Pure. Czy i co będzie działać – trzeba samodzielnie przetestować.

 

Publio

Aplikacja księgarni Publio daje dostęp do wcześniej założonego konta w księgarni. I to w zasadzie tyle. Jest przy tym jednym z wyjątków w sposobie działania inkBooka, ponieważ akurat przy jej pomocy można pobrać pliki, które będą widoczne (i da się je otworzyć) także z poziomu czytnikowej biblioteczki. Da się w ten sposób czytać zarówno książki, które mamy na półce w księgarni jak i na przykład zaprenumerowaną prasę. Przy braku automagicznej wysyłki zaprenumerowanej prasy na inkBooka, to właśnie przez tę aplikację pobieram na czytniku kolejne wydania „Wyborczej”.

 

Aplikacja Publio umożliwia odbiór prenumerowanej prasy (ekran po lewej), ale trzeba samodzielnie pobrać w aplikacji dany numer (ekran środkowy), który będzie widoczny w biblioteczce (ekran po prawej)

 

ReadEra

Ktoś zaprawiony w bojach z inkBookami polecił mi w internetach abym zainstalował aplikację ReadEra. Instalacja się udała, aplikacja działała stabilnie, ale cóż – nie wytrzymałem z nią zbyt długo. Nie widziała wgranych przeze mnie czcionek. Trzeba kupić wersję Premium aplikacji, aby to obsługiwała. No i nie dało się wyłączyć animacji zmiany stron. Każde przejście na kolejny ekran łączy się z chwilowym przesunięciem całego tekstu na lewo. Niby niewiele, może kilka milimetrów ale jednak. W książce czy w czytniku – nieważne, nie lubię jak mi skacze tekst przed oczami. Nie wiem, czy to kwestia wersji (testowałem 21.12.11) czy niedostosowania do pracy na czytniku. Trudno, pożegnaliśmy się.

 

Pocket

Z aplikacji Pocket nie korzystałem we wcześniej recenzowanych inkBookach, ponieważ było to ponad moje siły. Nawet jeśli już coś się otwierało, to jakość tekstu była bardzo słaba. Tym razem aplikację Pocket zainstalowałem, wybierając spośród wersji udostępnionych przez dystrybutora, czyli z inkBook Apps. Ogólnie aplikacja działa, choć nie wszystkie zapisane na moim koncie teksty udało mi się otworzyć. Dla porównania – czytnik Kobo nie miał z tymi dokumentami żadnych kłopotów. Na korzyść tej wersji można powiedzieć, że nie wszystkie teksty z mojego konta Pocket są dostępne na Kobo, a na inkBooku są widoczne i się otwierają. Czytelność tekstu pozostawia sporo do życzenia, ponieważ aplikacja (w wersji bezpłatnej) korzysta z czcionki, która nie jest dostosowana do ekranu E-Ink. Może dlatego litery są trochę niewyraźne.

 

Aplikacja Pocket działająca na inkBooku potrafi odczytywać po polsku (ekran po lewej) pobrane teksty (ekran po prawej)

 

Wattpad

Pytania o dostęp do tego serwisu na czytnikach widzę raz po raz na facebookowych grupach książkowych. Aplikacja Wattpad znajduje się na liście wybranych przez dystrybutora do zasobów inkBook Apps. Faktycznie aplikacja zainstalowała się i działa. Można w niej czytać i komentować testy zamieszczone w serwisie. Ja próbowałem przebrnąć przez jedną publikację, ale było ciężko iw końcu poddałem się. Zacząłem nawet komentować. Autorka nie uwzględniła co prawda moich uwag o błędach w tekście, ale na jedno z pytań przynajmniej odpowiedziała, że pisząc go miała 16 lat. No cóż, nie jest to serwis dla mnie. Nie lubię się zbytnio denerwować błędami językowymi, brakiem logiki i głupotami w czytanej historii.

 

Tekst wyświetlany w aplikacji Wattpad wygląda słabo (ekran po lewej) i niewielkie są opcje poprawy jego wyglądu. Ale jeśli ktoś się uprze, to da się czytać i komentować (ekran po prawej)

 

Niestety nie da się w aplikacji wyłączyć animacji i każda zmiana strony łączy się z denerwującym skakaniem lub przewijaniem tekstu po ekranie. Jeśli ktoś jest zdeterminowany czytać teksty z Wattpada, to może da radę. Ja jakoś nie.

 

Tłumacz Google

Integracja z usługą tłumacza Google jest niewątpliwie najbardziej wyróżniającą czytnik spośród konkurencji. Można z translatora korzystać zarówno w domyślnym inkReaderze jak i w niektórych doinstalowanych aplikacjach.

 

Jeśli czytnik nie jest połączony z internetem, tłumaczenie może się nie udać (ekran po lewej i środkowy), nawet jeśli mamy pobrany pakiet off-line. Wtedy trzeba ręcznie uruchomić wi-fi i Google Tłumacz zadziała (ekran po prawej)

 

Niestety aplikacja okazała się lekkim niewypałem gdy przyszło co do czego. Zabrakło pełniejszej integracji z oprogramowaniem czytnika. Owszem, aplikacja się zainstalowała, owszem bez problemu pobrałem pakiety do tłumaczenia off-line. Ale... nie zawsze działa. A kiedy brak tłumaczenia, to trzeba podłączyć czytnik do internetu. Oczywiście tylko ręcznie. A kiedy już się połączy, to okazuje się, że jednak można było dane słowo przetłumaczyć. To dość irytujące zachowanie. Może to by było do wybaczenia, gdyby dotyczyło zewnętrznych aplikacji, ale jeśli połączenia z internetem nie potrafi wznowić domyślny program do wyświetlania e-booków, to raczej słabo.

 

InkBook Calypso Plus - gdzie kupić?

Recenzowany czytnik jest dostępny w sklepach z elektroniką, zarówno stacjonarnych jak i wysyłkowych. Należy tylko uważać przy ewentualnym zakupie w serwisach ogłoszeniowych. Wiele razy widziałem oferty typu „inkbook caplypso plus etui” lub „inkbook calypso + 3m legimi”. Przy obydwu ogłoszeniach można się zasugerować, że chodzi o sprzedaż modelu InkBook Calypso Plus, ale tak nie jest. Jak się już można domyślić (lub sprawdzić po bliższym przyglądnięciu się zdjęciom oferowanego produktu), ta pierwsza oferta zawiera starszy model inkBook Calypso wraz okładką. Ta druga zaś dotyczy również tego starszego inkBooka Calypso wraz z kodem na trzy miesiące dostępu do wypożyczalni Legimi. Zdecydowanie nie warto się decydować na tego typu zakup nawet przez pomyłkę. InkBook Calypso, czyli ten starszy bez „Plusa” w nazwie, nie jest wart zainteresowania. A już na pewno nie jest wart wydania kilku stówek.

 

Korzystając z serwisów ogłoszeniowych, trzeba uważać aby się nie dać oszukać (źródło: olx.pl)

 

Dystrybutor oficjalnie wycenił czytnik inkBook Calypso Plus na 539 PLN.

 

Podsumowanie

Czytnik marki inkBook po raz kolejny mnie zawiódł. Może dlatego, że przystępując do recenzji inBooka Calypso Plus spodziewałem się po nim znacznie więcej niż w przypadku poprzedników (inkBook Lumos, inkBook Prime HD). Zarówno w recenzjach jak i sponsorowanych publikacjach internetowych, które wcześniej czytałem lub oglądałem, ten model przedstawiany był jako taki, który w końcu działa i udaje mu się robić to, co obiecuje dystrybutor. Niestety, niestabilność oraz błędy oprogramowania czytnika oraz nieprzyjazne podejście do użytkownika zepsuło mi to wrażenie. Mimo wszystko, warto podkreślić, że inkBook Calypso Plus faktycznie jest najlepszym do tej pory modelem tej marki. Co prawda poprzeczka do tej pory nie była ustawiona zbyt wysoko, więc nie było to zbyt trudne do osiągnięcia. Przypomnę, że serwis Good e-Reader uznał, że  inkBook Lumos jest najgorszym czytnikiem ever... Ale jeśli ktoś by się decydował koniecznie na inkBooka, to obecnie warto wybrać tylko ten model. Może się przydać chyba tylko osobom, które chcą czytać na czytniku np. treści z serwisu Wattpad lub korzystania z tłumacza Google. Trudno mi sobie wyobrazić inne powody, bo konkurencyjne czytniki robią to co trzeba lepiej niż inkBooki.

 

inkBook Calypso Plus

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: zamiast wydawać (tak jak ja) pieniądze na inkBooka, uczcie się na cudzych (czyli moich) błędach. Zainwestujcie te 539 PLN w coś innego, bo podobna kwota pozwoli na zakup lepszego czytnika spod znaku Kindle, PocketBook, Tolino czy Kobo.

 

Plusy:

- tłumaczenie przy użyciu, zintegrowanej z inkReaderem, usługi Google Translator;

- aplikacje dostarczone w inkBook Apps działają;

- menu w języku polskim;

- dobra obsługa formatu MOBI;

- działające fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość instalacji w inkReaderze własnych czcionek;

- własne aplikacje do obsługi wypożyczalni Legimi i Empik Go;

- możliwość bezprzewodowej wysyłki własnych plików oraz zakupów z polskich księgarni;

- szybki start z uśpienia;

- możliwość prenumeraty prasy (przez własną aplikację Publio).

 

Minusy:

- błędy oprogramowania;

- konieczność ciągłego ręcznego włączania wi-fi aby korzystać z internetowych funkcji aplikacji;

- szybko wyczerpuje się bateria;

- brak dostępu do książek w jednym miejscu (każda aplikacja ma własny księgozbiór);

- brak dzielenia wyrazów wg polskich reguł;

- brak polskiego słownika;

- brak możliwości powiększania ilustracji zawartych w e-booku;

- brak możliwości czytania (ekran po ekranie) plików PDF;

- nie pobiera sam przesłanych bezprzewodowo e-booków;

- błędne wyświetlanie miniaturek plików w biblioteczce;

- długi start z wyłączenia;

- długie łączenie z Calibre;

- niewygodny dostęp z komputera do pamięci wewnętrznej;

- niewielki wybór okładek na czytnik (poza firmowymi).

 

Parametry wg dystrybutora:

Ekran: 6-calowy dotykowy E Ink Carta 212 ppi, oświetlenie o regulowanej barwie i natężeniu;

wymiary: 159×114×9 mm;

masa: 155 g;

procesor: Quad-Core Cortex A35 z taktowaniem do 1,6 GHz;

pamięć wewnętrzna: 16 GB (ok. 11,6 GB dostępne na aplikacje i pliki użytkownika);

łączność: Wi-Fi (802.11b/g/n), BT, micro-USB 2.0;

karta pamięci: microSD (do 32 GB);

język menu: polski, angielski, niemiecki, francuski, rosyjski, ukraiński i inne;

wspierane formaty: EPUB i PDF (reflow) z Adobe DRM (ADEPT), MOBI (bez DRM), TXT, FB2, HTML, RTF;

system operacyjny: Android OS 8.1;

kolory obudowy (tylko plecki i krawędzie, ponieważ ramka wokół ekranu zawsze jest czarna): czerwony, niebieski, czarny, szary, różowy, żółty, burgundy, very peri, green.

 

Oficjalna strona produktu: https://inkbook.pl/calypso-plus-black

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
Like Reblog Comment
text 2022-01-19 07:50
Recenzja: Kindle Paperwhite 5 (2021) czyli najszybszy EKRAN na rynku

Czytniki Kindle zdobyły sobie na świecie dużą popularność, a to głównie dzięki umiarkowanym cenom (szczególnie w czasie promocji cenowych), prostocie obsługi oraz ich dobrej jakości. No i stoi za nimi jedna z bogatszych amerykańskich korporacji, co też nie jest bez znaczenia.

  

Kindle Paperwhite 5 (11. generacji)

 

Kindle Paperwhite 5 wydaje się więc być „skazany na sukces”, choć Amazon jakoś go nawet specjalnie nie reklamuje i sprzedaje go po prostu jako „All-new Kindle Paperwhite (8 GB)”. Można się więc zastanawiać, czy Kindle Paperwhite 5 zasługuje na uwagę? Czy utrzymał poziom wcześniejszych modeli serii Kindle Paperwhite? O tym próbowałem się przekonać, używając go od dnia gdy do mnie trafił, czyli od końca października 2021 roku.

 

 Kindle Paperwhite 5 – co nowego, co starego?

Recenzowany model to piąta generacja linii czytników Paperwhite. Nowy model wyróżnia się od poprzedników przede wszystkim większym ekranem. Kindle Paperwhite 5 ma ekran wykonany w technologii papieru elektronicznego - E-Ink o przekątnej 6,8 cala (17,3 cm) i najwyższej dostępnej rozdzielczości 300 ppi (punktów na cal). Dotychczasowe modele tej linii miały ekrany sześciocalowe (15,2 cm). Wprowadzenie czytnika z większym (niż zazwyczaj) ekranem daje użytkownikom większy wybór wśród czytników marki Kindle. Obecnie podstawowy model (Kindle 10) ma ekran o przekątnej 6 cali, kolejny 6,8 cala (Kindle Paperwhite 5), a największy jest siedmiocalowy (Kindle Oasis 3).

 

 Porównanie wielkości ekranu i sposobu wyświetlania biblioteczki w Kindle Paperwhite 5 (po lewej) i Kindle Paperwhite 1 (po prawej)

 

Drugą nowością w czytniku serii Paperwhite jest regulacja temperatury barwowej oświetlenia. Ta opcja była do tej pory zarezerwowana tylko dla najdroższego modelu Kindle Oasis. Zwiększyła się też liczba LED-ów (do 17), czego efektem jest bardziej równomierne rozłożenie światła padającego na ekran.

 

 Kindle Paperwhite 5 wyposażono w gniazdo USB-C

 

Trzecia nowość to gniazdo USB-C służące do ładowania akumulatora i transferu plików z komputera. To standard, który zadomowił się już w droższych smartfonach. W czytnikach wciąż jest raczej nowością. Kindle Paperwhite 5 to pierwszy model tej marki z gniazdem USB-C.

 

Kindle Paperwhite 4 i Kindle Paperwhite 5 – porównanie parametrów

 

Kindle Paperwhite 4

(10. generacja)

Kindle Paperwhite 5

(11. generacja)

Kindle Paperwhite 5 Signature Edition

(11. generacja)

data premiery

2018

2021

2021

pamięć wewn. [GB]

8/32

8

32

ekran (przekątna)

6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080

6,8' (17,3 cm) E-Ink Carta 1200

6,8' (17,3 cm) E-Ink Carta 1200

rozdzielczość [ppi]

300

300

300

wbudowane oświetlenie

tak

(5 LED-ów)

tak

(17 LED-ów)

tak

(17 LED-ów)

regulowana temperatura barwowa

nie

tak

tak

wodoodporność

tak

tak

tak

przyciski zmiany stron

nie

nie

nie

łączność

wi-fi, BT (audio)

wi-fi, BT (audio)

wi-fi, BT (audio)

wymiary

167 × 116 × 8,18

174,2 × 124,6 × 8,1

174,2 × 124,6 × 8,1

masa

182

205

208

kolor obudowy

czarny, śliwkowy, niebieski, zielony

czarny

czarny

dodatkowe cechy

płaski front

płaski front, TTS (tylko angielski), USB-C

płaski front, TTS (tylko angielski), USB-C, czujnik natężenia światła, ładowanie bezprzewodowe

 

Chwilę po rynkowej premierze Kindle Paperwhite 5, do sprzedaży trafiła też jego trochę bardziej rozbudowana wersja. To Kindle Paperwhite 5 Signature Edition. Od podstawowego modelu różni się większą pamięcią wewnętrzną (32 GB), wbudowanym czujnikiem światła (automatycznie reguluje natężenie wbudowanego oświetlenia) oraz możliwością bezprzewodowego ładowania (ładowarka sprzedawana jest osobno lub w specjalnym zestawie).

 

 Plecki czytnika są gumowane, co ułatwia trzymanie i zostawianie śladów naszych dłoni

 

Podobnie jak poprzednik - Kindle Paperwhite 4, także najnowszy model jest wodoodporny i ma płaski front. Plecki urządzenia wykonane są z gumowanego, miłego w dotyku plastiku. Kindle Paperwhite 5 posiada to samo oprogramowanie wewnętrzne, a więc i taką samą funkcjonalność, jak pozostałe modele tej rodziny.

 

Podsumowując, Kindle Paperwhite 5 zarówno pod względem materiałów użytych do konstrukcji jak i wykonaniem, wzbudza zaufanie i sprawdza się w praktyce dłuższego użytkowania. Ponownie stanowi wyraźną ewolucję serii lecz nie wnosi nic nowego, czego by nie miała wcześniej konkurencja. Po raz kolejny mamy do czynienia z bardzo porządnym czytnikiem klasy średniej.

 

Gdzie kupić Kindle Paperwhite 5?

Od momentu rynkowej premiery czytnik sprzedawany jest oficjalnie w polskim Amazonie. Dostępne są obydwie jego wersje (zarówno z 8 GB jak i 32 GB pamięci wewnętrznej). Nie ma natomiast możliwości zakupienia tu ładowarki bezprzewodowej. Jest ona dostępna w zestawie z samym czytnikiem, ale tylko w niemieckim Amazonie i to bez opcji wysyłki do Polski. Jeśli jesteśmy zainteresowani takim pakietem, trzeba skorzystać z usług pośrednika pocztowego. Jak to zrobić opisałem, bazując na własnych doświadczeniach, w poradniku na temat zamawiania Kindle Oasis 3 („Poradnik: Jak zamówić Kindle Oasis 3 do Polski (teraz taniej o 50 EUR)”).

 

 

Kindle Paperwhite 5

(8 GB, wi-fi, czarny, bez reklam)

689,99 PLN

 

lub 155,03 EUR

 

Kindle Paperwhite 5 Signature Edition

(32 GB, wi-fi, czarny, bez reklam)

869,99 PLN

 

lub 196,38 EUR

Kindle Paperwhite 5 Signature Edition

(32 GB, wi-fi, czarny, bez reklam)

259,97 EUR

(przez pośrednika pocztowego)

 

Z polskiego sklepu Amazonu można czytniki Kindle zamawiać zarówno na konkretny adres (np. domowy) jak i do paczkomatów InPost. Sama dostawa jest bezpłatna.

 

Wraz z czytnikiem w pudełku znajduje się kabel USB-C, którym można przesyłać pliki oraz ładować wewnętrzny akumulator. Nie ma potrzeby kupowania osobnej ładowarki, jeśli mamy już inną np. od tabletu czy smartfona. Czytnik Kindle może być ładowany także z portu USB w komputerze. Aby bateria dłużej funkcjonowała należy pamiętać, aby jej nie rozładować do zera. Najlepiej podłączyć czytnik do ładowarki, gdy poziom naładowania spadnie w okolice 10%.

 

Ekran E-Ink w czytnikach książek jest raczej delikatny. Warto od razu zaopatrzyć się w okładkę, która będzie chronić czytnik, a szczególnie właśnie ekran. Ze względu ma zmianę rozmiaru obudowy w najnowszym modelu z rodziny Paperwhite, trzeba jednak zwracać uwagę, aby w opisie znalazła się informacja, że pasuje ona do Paperwhite „11. generacji” lub „model 2021”. Obecnie Amazon oferuje trzy wersje firmowych okładek:

- materiałowe po 139,99 PLN: czarna, granatowa i fioletowa;

- skórzane oferowane są po 209,99 PLN (czarna, czerwona, granatowa oraz fioletowa);

- korkowa (ciemna i jasna) w cenie 249,99 PLN.

 

Firmowe okładki od ok. 115 PLN

 

ciemna korkowa okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

249,99 PLN

 

jasna korkowa okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

249,99 PLN

 

czarna skórzana okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

209,99 PLN

 

czerwona skórzana okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

209,99 PLN

 

granatowa skórzana okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

209,99 PLN

 

fioletowa skórzana okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

209,99 PLN

 

czarna materiałowa okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

139,99 PLN

 

granatowa materiałowa okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

139,99 PLN

 

fioletowa materiałowa okładka firmowa na Kindle Paperwhite 5 (11. generacja)

 

139,99 PLN

 

Kindle Paperwhite 5 – ekran

Jak już wspomniałem, ekran w recenzowanym modelu jest większy niż „standardowe” sześć cali, które do tej pory używano w serii Paperwhite. Według zapowiedzi producenta, zastosowano w nim nowej generacji ekran E-Ink Carta 1200, który miał być bardziej kontrastowy i szybciej zmieniać strony. I tak! Ekran zastosowany w Kindle Paperwhite 5 jest wyraźnie szybszy od stosowanych do tej pory. Prawdopodobnie to obecnie najszybszy na rynku ekran E-Ink. Umożliwiło to nawet wprowadzenie nowej opcji przy zmianie stron. Dodano animację, która może przypominać bardziej kartkowanie. Nie polecam włączania tej opcji, ale jest i pokazuje możliwości nowego ekranu. Natomiast nie mogę dopatrzeć się w nim wyraźnie lepszego kontrastu i nasycenia czernią. Moim zdaniem (potwierdziłem to ślepymi testami wśród domowników) dorównuje jakością Kindle Oasis 3, ale wciąż mam wątpliwości czy pobił pod tym względem Kindle Voyage.

 

 Zarówno Kindle Paperwhite 5 (pod spodem) jak i Kobo Libra 2 (na wierzchu) mają ekran E-Ink Carta tej samej generacji i bardzo podobną jakość obrazu, ale w Kindle znacznie szybciej działa zmiana stron

 

Tutaj także (jak w poprzednim modelu – Kindle Paperwhite 4) front czytnika jest płaski. Ekran zabezpieczono dodatkową warstwą plastiku. Na szczęście nie pogarsza ona specjalnie kontrastu i wyrazistości tekstu. Likwiduje przy okazji problem paprochów wpadających między ramkę a ekran, z czym często jest problem w przypadku ekranów zagłębionych w obudowie. Nie zmienił się natomiast sposób obsługi, bo ekran reaguje na dotknięcia pewnie i szybko.

 

Kindle Paperwhite 5 posiada szeroki zakres regulacji temperatury barwowej oświetlenia ekranu: od ciepłej (po lewej, na zdjęciu słabo to wyszło, powinna być bardziej pomarańczowa) do chłodnej (po prawej)

 

Za oświetlenie w Kindle Paperwhite 5 odpowiada siedemnaście LEDów. Jest ich znacznie więcej niż do tej pory w serii Paperwhite, ponieważ oświetlenie ma regulowaną temperaturę barwową. Moim zdaniem to bardzo przydatna funkcja. W dość dużym zakresie można samodzielnie dopasowywać barwę oświetlenia do własnych upodobań, pory dnia czy światła zewnętrznego. Jest ono także bardzo równomiernie rozłożone. Nie widać smug, charakterystycznych dla pierwszych modeli tej serii czy niektórych urządzeń konkurencji. Wbudowane oświetlenie można całkowicie wyłączyć. Ja je włączam tylko przy niekorzystnych warunkach zewnętrznego oświetlenia (czytanie w poczekalni, autobusie itp.). Ekran jest na tyle kontrastowy, że na co dzień zapominam o wbudowanym oświetleniu.

 

 Porównanie wielkości ekranu Kindle Paperwhite 5 (po lewej) i Kindle Oasis 3 (po prawej)

 

Podsumowując, ekran w Kindle Paperwhite 5 jest bardzo dobry, oświetlenie równomierne, a reakcja na dotyk szybka i pewna. Jego ogromnym atutem jest bardzo szybka zmiana stron. Poza tym tekst wygląda ładnie, nawet jeśli korzystamy z krojów czcionek niezbyt dopasowanych do ekranu E-Ink. Pod względem kontrastu i wyrazistości tekstu nie wyróżnia się specjalnie od Kindle Oasis 3 czy Kindle Voyage. Trudno jest dostrzec (charakterystyczne dla ekranów z papieru elektronicznego) smugi czy pozostałości z poprzednich stron (tzw. ghosting). Jakość wyświetlanego tekstu może zawstydzić niejednego konkurenta.

 

 Ekran Kindle Paperwhite 5 (po lewej) mieści niewiele mniej tekstu niż Kindle Oasis 3 (ekran po prawej). To około 1 i 1/4 linijki więcej na stronę w przypadku tego największego modelu Kindle

 

Ekosystem Amazonu

Kindle Paperwhite 5 jest częścią ekosystemu największego internetowego sklepu, co ma swoje zarówno mocne jak i słabe strony. Najczęściej stawianym tu zarzutem jest „zamknięty ekosystem”. W skrócie – tak, częściowo to prawda, ale najważniejsze jego elementy (z punktu widzenia użytkownika) są otwarte i wręcz przyjazne. Więcej na ten temat można przeczytać we wpisie „Dziesięć MITÓW o czytnikach Kindle – PRAWDA czy FAŁSZ?”).

 

Bezprzewodowa wysyłka plików na Kindle (Send-to-Kindle) może być wykorzystana w postaci aplikacji komputerowej (tu pokazana), wtyczki do przeglądarki WWW lub z konta naszej poczty elektronicznej

 

Najważniejszą funkcją ekosystemu Kindle, dostępnym dla wszystkich użytkowników, jest możliwość bezprzewodowego przesyłania e-booków wprost do czytnika na adres poczty elektronicznej. Dotyczy to nie tylko własnych plików, ale także e-booków zakupionych np. w polskich księgarniach. Każdy czytnik Kindle ma własny adres, co umożliwia łatwą przesyłkę dokumentów. Podając e-mail urządzenia w ustawieniach naszego konta w księgarni i zezwalając na otrzymywanie przesyłek ze sklepu (poprzez dodanie adresu sklepu do listy zaufanych), otrzymujemy funkcjonalność podobną do tej, jak byśmy korzystali z księgarni Amazon. Więcej na ten temat można znaleźć w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”.

 

Faktycznego zamknięcia czytnika można jednak doświadczyć w przypadku audiobooków. Czytniki Kindle odtwarzają wyłącznie tylko te pochodzące z firmowej księgarni Audible. Nie można do recenzowanego urządzenia wgrać własnych plików, na przykład audiobooka w formacie MP3 zakupionego w innym sklepie. Jeśli interesuje nas odtwarzanie polskojęzycznych audiobooków, to choć znajdziemy je w Audible, to wybór jest wciąż ograniczony.

 

Kindle Paperwhite 5 – co ogarnąć na początku?

Jeśli Kindle Paperwhite 5 będzie kolejnym czytnikiem tej marki, to spokojnie możecie opuścić ten fragment recenzji. Na początku kilka słów dla początkujących.

 

Pierwsze włączenie czytnika dobrze jest poprzedzić założeniem konta w Amazonie (o ile go nie posiadamy). Dane logowania z jednego Amazonu (np. amerykańskiego) działają także w innych (np. polskim). Czytniki zamówione do Polski, przypisane są do centrali sklepu i widoczne na naszym koncie w amazon.com. Nie będzie ich widać ani w ustawieniach sklepu amazon.pl ani amazon.de.

 

Pierwsza konfiguracja Kindle Paperwhite 5

Początkowa konfiguracja Kindle sprowadza się do wyboru języka menu. Niestety nie znajdziemy tu polskiego.

 

 Przy pierwszym uruchomieniu czytnika zostaniemy zapytani o język menu. Niestety brak polskiego. Ja wybieram angielski (ekran po lewej) w odmianie brytyjskiej (ekran po prawej)

 

Po wybraniu języka (ja na przykład wybieram angielski brytyjski) należy połączyć czytnik z bezprzewodowym internetem (można przy tym odznaczyć pole „Save Password to Amazon” jeśli nie chcemy, żeby hasło dostępu do wi-fi zostało zapamiętane w Amazonie) i zalogować się na utworzone wcześniej amazonowe konto. Można to zrobić w czytniku, lub skorzystać z telefonu z zainstalowaną aplikacją Kindle. Zostaniemy jeszcze zapytani o chęć instalacji owej aplikacji na telefonie i przyłączenie się do serwisu Goodreads. Te kroki można pominąć.

 

 Podczas pierwszego uruchomienia, możemy być zapytani i instalację aplikacji mobilnej Kindle (ekran po lewej) lub połączenie z serwisem Goodreads (ekran po prawej). Obydwa kroki można pominąć

 

Po zakończeniu procesu rejestracji, czytnik powinien być widoczny na naszym koncie w sklepie amazon.com (w sekcji „Content and Devices”). Od razu warto sprawdzić adres poczty elektronicznej, jaki został mu przypisany (należy wybrać trzy kropki w prawym górnym rogu ekranu, a znajdziemy go w menu: Settings/Your Account/Send-to-Kindle E-mail). E-mail przyda się do pełniejszego korzystania z urządzenia – a konkretnie bezprzewodowego wysyłania własnych plików z komputera i zakupów z polskich księgarni.

 

 

 Adres poczty elektronicznej czytnika (domena @kindle.com) znajduje się w zakładce „Send-to-Kindle E-mail”

 

Jednak jeśli po wyborze języka menu, nie będziemy chcieli łączyć czytnika z internetem i kontem w Amazonie, można tego nie robić. Na czytniku będzie można czytać e-booki wgrane przez kabel USB. Nie będziemy mieć jednak dostępu do usług związanych z siecią, jak na przykład przesyłanie bezprzewodowe czy wyświetlanie haseł Wikipedii. Ale podstawowa funkcja, czyli wyświetlanie e-booków, będzie działać.

 

 Kindle Paperwhite 5 można używać bez rejestracji i podłączenia do wi-fi. Trzeba wtedy własne e-booki wgrywać przez kabel. Rejestrację czytnika można w każdej chwili podjąć wybierając z czytnikowej biblioteczki opcję „Set Up Your Kindle”

 

Wgrywanie e-booków do Kindle Paperwhite 5

Można się zabrać za czytanie. Jeśli nasze konto w księgarni Amazon jest puste, trzeba do czytnika wgrać lub przesłać pliki. Szerzej o różnorodnych sposobach dodawaniu e-booków do czytnika napisałem w poradniku „Jak wgrać książki do czytnika Amazon Kindle?”. Ale w skrócie - najprościej jest skopiować (przez kabel USB), posiadany plik MOBI, z komputera do katalogu „documents” znajdującego się w pamięci wewnętrznej czytnika.

 

 

Po zakupie e-booka, możemy mieć opcję wygenerowania i pobrania właściwego pliku z konta (jak tutaj przykładowo w księgarni ebookpoint.pl). W takim przypadku wybieramy format MOBI: „generuj mobi »” (ekran u góry), potem trzeba chwilę odczekać (ekran środkowy) i dopiero pobrać plik lub wysłać go do czytnika (ekran na dole)

 

Warto także skonfigurować przesyłanie wprost do czytnika książek, które na przykład kupimy w polskich księgarniach. Wszystkie polskie najpopularniejsze księgarnie (publio.pl, ebookpoint.pl, woblink.com oraz virtualo.pl), udostępniają taką usługę. Szczegóły konfiguracji usługi znaleźć można we wspomnianym wcześniej wpisie o wgrywaniu e-booków. Podczas codziennego korzystania z czytnika, zdziwiło mnie, że pliki wysłane do czytnika bezprzewodowo nie zawsze można zobaczyć od razu w biblioteczce. Widać je na ekranie głównym (Home), ale już w biblioteczce (Library) nie zawsze się pokazują. Miałem kilka takich przypadków. Nie wiem, od czego to zależy.

 

 

Ekran startowy czytnika (Home) składa się z ostatnio otwieranych/dodanych plików (Your Library), zapisanych pomysłów na dalszą lekturę (Your Reading List) i kilkudziesięciu propozycji z księgarni Amazon (Most Wished for Kindle Books i następne). Do widoku biblioteczki można się przełączyć na dole ekranu (Library). W górnej części ekranu znajduje się opuszczane menu z podstawowymi ustawieniami (jak np. natężenie oświetlenia), wyszukiwaniem w pamięci czytnika i w księgarni (Search Kindle) oraz wejściem do ustawień czytnika (trzy kropki)

 

Na podobnej zasadzie wysyłki bezprzewodowej działają wtyczki do przeglądarek WWW (np. Send to Kindle czy Push to Kindle), przy pomocy których można przesłać do czytnika artykuły znalezione w sieci. Konfiguracja wtyczek polega zazwyczaj na dodaniu do zaufanych adresów (na naszym koncie), konta e-mail, z którego będą trafiać do nas pliki oraz oczywiście adresu czytnika (w ustawieniach wtyczki).

 

Biblioteczka w czytniku

Czytniki Kindle są ściśle powiązane z Amazonem. Powiązanie z firmową księgarnią widać przede wszystkim na ekranie startowym, gdzie wyświetlane są propozycje ze sklepu. Ale nie musimy ich oglądać. Jeśli jednak czytnik wyłączymy na widoku biblioteczki, to przy następnym starcie na tym właśnie widoku wystartuje następnym razem. Czytniki Kindle obsługują przede wszystkim e-bookowy format MOBI (w różnych odmianach: *.mobi, *.azw3 czy *.kfx). Na szczęście polskie księgarnie również zapewniają książki w tej formie (zazwyczaj łącznie z plikami EPUB). Również wypożyczalnie Legimi i Empik Go oferują wgrywanie e-booków przez dedykowaną aplikację obsługującą Kindle (zarówno dla MS Windows jak i Mac OS). Wszystkie wgrane na konto lub do pamięci wewnętrznej e-booki (niezależnie od pochodzenia) są widoczne w czytnikowej biblioteczce. Widać tu skupienie na czytaniu. Książka jest w centrum uwagi i o to chodzi w czytniku.

 

 

Książki w biblioteczce można wyświetlać jako listę tytułów (List) lub miniaturki okładek (Grid). Sposób prezentacji ustawiamy w menu „Sort” (prawa górna część ekranu w widoku biblioteczki)

 

Sposób wyświetlania zawartości biblioteczki może powodować zrazu lekką dezorientację. Otóż wyświetlane na nim e-booki mogą znajdować się zarówno na koncie użytkownika w chmurze jak i w pamięci urządzenia. Pomiędzy tymi dwoma trybami można przełączać się w lewym górnym roku (odpowiednio „ALL” to wszystkie dostępne e-booki, a „DOWNLOADED” to zawartość pamięci czytnika).

 

 

W biblioteczce można się przełączać między widokiem (ekran po lewej) wszystkich e-booków znajdujących się na koncie (ALL) i tych, które są pobrane do pamięci czytnika (DOWNLOADED). Zawartość biblioteczki (ekran po prawej) można filtrować (FILTER) oraz sortować (SORT)

 

Druga przydatna opcja (odpowiedzialna za wyświetlanie zawartości biblioteczki) znajduje się w prawy górnym rogu ekranu. Są tu dwie pozycje „FILTER” oraz „SORT”. W pierwszym przypadku możemy ograniczyć zawartość ekranu np. do pozycji nieprzeczytanych (Unread), kolekcji (Collections) czy wgranych książek („Books” lub „Docs”). Ogólnie „Books” to książki zakupione w Amazonie, a „Docs” to wgrane samodzielnie e-booki. Ale z tą regułą bywa różnie. Z kolei „SORT” umożliwia zmianę sposobu wyświetlania samych e-booków. Może się to odbywać w postaci listy (List) lub miniaturek okładek (Grid). Jako, że Kindle ma kłopot z wyświetlaniem okładek (dla książek spoza firmowej księgarni), więc sporo użytkowników woli tę drugą opcję. Książki mogą być uporządkowane wg daty otwarcia (Recent), tytułu (Title), autora (Author) lub kolekcji (Collection).

 

 Dostęp do biblioteczki mamy także z poziomu sekcji "Content and Devices" na koncie w amazon.com. Można tam np. zbiorczo usuwać pliki, których już nie potrzebujemy. Nie będą się wtedy pokazywać w czytniku

 

Czytanie

Dotknięcie palcem okładki (czy tytułu) publikacji, otwiera ją. Jeśli pliku nie ma w pamięci czytnika, zostanie pobrany z naszego konta. Ale oczywiście do tego czytnik musi mieć połączenie z internetem.

 

Kindle Paperwhite 5 jako czytnik książek

Czytanie książek to oczywiście główna funkcja Kindle Paperwhite 4. Czytnik wywiązuje się z niej bardzo dobrze. E-booki otwierają się szybko, a ich strony zmieniają się błyskawicznie. Kindle Paperwhite 5 wygrywa pod tym względem z najnowszymi produktami konkurencji czy z Kindle Oasis 3 – najdroższym czytnikiem firmowanym przez Amazon.

 

 Kindle Paperwhite 5 ma wyraźnie węższe ramki wokół ekranu w porównaniu z poprzednimi modelami z tej serii. Mnie to nie przeszkadza, nie zdarzyło mi się np. przypadkowo dotykać ekranu i zmieniać strony. Ale podczas przenoszenia (bez okładki), najpierw go wyłączam aby ekran nie był aktywny

 

Ważną cechą czytników książek elektronicznych jest możliwość dopasowywania wyglądu tekstu do upodobań czytelnika. Kindle nie ma w tym względzie rozbudowanych możliwości. Nie ma go za co specjalnie tutaj pochwalić. Ale to co oferuje, zazwyczaj jest wystarczające dla większości użytkowników. Choć przy korzystaniu ze starszej wersji plików MOBI (wersja wciąż stosowana np. w polskich wypożyczalniach) słychać wiele narzekań, głównie na wyrównywanie tekstu do lewego marginesu i brak podziału wyrazów według polskich reguł.

 

W opuszczanym menu u góry strony znajduje się przycisk „Dark Mode” (ekran po lewej), który odwraca kolory (ekran po prawej). Ja osobiście z tego nie korzystam, ale wiem, że są zwolennicy takiego wyświetlania tekstu. Szczególnie podczas nocnego czytania bez światła zewnętrznego

 

Za ustawienia wyglądu tekstu tradycyjnie odpowiadają opcje otwierane ikonką „Aa” (pokazuje się po dotknięciu górnej krawędzi ekranu w otwartym e-booku). W ich zakres wchodzi zmiana kroju pisma (czcionki) i układu tekstu (margines, odstęp między linijkami, orientacja pozioma i pionowa). Te ustawienia mogą być zapisane jako wzorce (Themes). 

 

 Ikona "Aa" otwiera menu opcji formatowania wyglądu tekstu. Obok niej (ekran po lewej) znajdują się (kolejno od lewej) ikonki otwierania spisu treści i zakreśleń, zakładek oraz wyszukiwania. Po otwarciu menu „Aa” mamy dostęp (ekran po prawej) do zapisanych ustawień (Themes), czcionki (Font) oraz regulacji orientacji tekstu (pionowa, pozioma), odstępów i marginesów

 

W czytniku znajdziemy zarówno szeryfowe jak i bezszeryfowe kroje czcionek (w sumie dziewięć). Szczególnie ładnie (jak dla mnie) wygląda Bookerly i Caecilia. Można wgrać także własne czcionki, kopiując pliki OTF lub TTF do katalogu „fonts” w pamięci czytnika. Wielkość tekstu można regulować pod względem wielkości (czternaście rozmiarów) jak i pogrubienia (pięć poziomów, opcja dostępna w nowszych typach plików). Trochę inaczej to wygląda w różnych wersjach plików MOBI. W starszej z nich opcji formatowania jest mniej (np. bez możliwości wymuszenia justowania czy pogrubienia czcionki).

 

 W menu „Font” (ekran po lewej) można wybierać spośród dziewięciu krojów pisma, pogrubiać tekst (5 poziomów) i zmieniać rozmiar (14 poziomów). Menu „Layout” (ekran po prawej) umożliwia zmianę orientacji tekstu (Orientation), wielkości marginesów (Margins) oraz odstępu między wierszami (Spacing). W polskojęzycznych e-bookach nie działa wymuszanie justowania (Aligment)

 

 W starszej wersji formatu MOBI nie działa na przykład pogrubienie czcionki (ekran po prawej - „Bold Not Available”)

 

Warto pamiętać, że po wgraniu dużej ilości książek (np. po zakupie czytnika) może szybko spadać poziom naładowania baterii. Czytnik nowe pliki indeksuje, co zżera sporo prądu. Potem już bateria sprawuje się całkiem poprawnie i wydaje mi się ona lepsza niż w Kindle Paperwhite 4, który dość często (jak na Kindle) wymagał ładowania.

 

 Pracę z tekstem może ułatwić opcja zakreślania (Highlight) lub dodawania notatki (Note). Można też udostępniać zaznaczony cytat w serwisie Goodreads (Share) lub wyszukiwać podobne słowa w tekście (ikonka lupki). Zaznaczanie tekstu jest łatwe, trzeba przez chwilę przytrzymać dane słowo palcem (lub przeciągnąć wzdłuż fragmentu, który chcemy wybrać)

 

Przygotowanie własnego pliku? Można ale nie trzeba

Polskie księgarnie sprzedają e-booki w formacie MOBI, który jest przygotowany specjalnie dla czytników Kindle. Takie pliki są sprawnie przetwarzane przez czytnik oraz poprawnie wyświetlane. Nie ma problemów z wyświetlaniem polskich znaków. Mi jednak czasem takie gotowe pliki się nie podobają. Bywa, że nie mają justowania (wyrównania do prawego i lewego marginesu), brak w nich zazwyczaj dzielenia wyrazów, a i marginesy czytnik wyświetla zbyt duże jak dla mnie. Dlatego (choć to trochę uciążliwe) przygotowuję sobie zazwyczaj własne wersje zakupionych książek. Jak to robię, opisałem w tekście: „Poradnik: Jak zrobić MIŁY dla oka plik dla czytników Kindle?”. Nie ma konieczności modyfikowania plików z księgarń, ale jeśli ktoś ma ochotę, zachęcam do spróbowania i cieszenia się ładniejszym wyglądem książki.

 

Czytanie książek w formacie pliku PDF na Kindle Paperwhite 5

Kindle Paperwhite 5 (podobnie jak inne czytniki tej marki) nie ma rozbudowanych funkcji, pozwalających na przystosowanie plików PDF do wyświetlania na małym ekranie. A to jest zwykle największy problem przy plikach tego rodzaju. W zasadzie mamy tu dwie opcje. Pierwsza z nich to obrót tekstu na ekranie (tryb poziomy). Druga to wywołanie trybu kolumnowego (dwukrotne puknięcie w ekran), w którym mogą zostać obcięte marginesy. Jeśli to wystarczy do uzyskania czytelnego tekstu, to w zasadzie można wygodnie czytać. Strony zmieniają się sprawnie i są dzielone na części - ekran za ekranem. 

 

 W plikach PDF jest mniej opcji formatowania tekstu (Ekran po lewej), bo tylko orientacja strony, (nieużyteczne) marginesy oraz regulacja kontrastu. Jeśli dwoma puknięciami w ekran wywołamy tryb kolumnowy (ekran po prawej), można liczyć na bardziej czytelny tekst

 

Jeśli mamy plik tekstowy (ale nie skany stron włożone do PDF-a) można pokusić się o wysłanie go np. przez Send-to-Kindle z opcją konwersji na plik AZW3. Czasem rezultaty takiej konwersji bywają akceptowalne. Do korzystania ze słowników, nie trzeba wykonywać konwersji. Słowniki działają także na „zwykłym” PDF-ie.

 

 Jeśli strona z pliku PDF jest pokazywana w całości na ekranie, może być nieczytelna (ekran po lewej). Dwukrotne stuknięcie w ekran może poprawić czytelność po przez wywołanie trybu kolumnowego i obcięcie marginesów (ekran środkowy). Ale elementy znajdujące się na marginesie mogą pojawiać się na kolejnych ekranach i popsuć płynność czytania (ekran po prawej)

 

Kindle Paperwhite 5 – słowniki

Brak spolszczenia Kindle Paperwhite 5, skutkuje również brakiem w czytniku polskich słowników. Są jednak dostępne trzy bezpłatne rozwiązania. Przy tłumaczeniu z języka angielskiego dysponujemy słownikiem BuMaTo (tu kopia), a depl.pl dla niemieckiego. To dobre choć jedyne słowniki, mogące wspierać pracę z obcojęzycznymi tekstami. Jest także dostępnych kilka kompilacji słownika języka polskiego (sjp.pl). Innych słowników zwyczajnie brak. Nawet w Amazonie nie ma co liczyć na możliwość zakupu wartościowego słownika. Przykre ale prawdziwe.

 

 Wybranie słowa umożliwia jego tłumaczenie, które pojawia się  w osobnym oknie (ekran u góry). Słowniki zainstalowane w czytniku, można przełączać (ekran na dole)

 

Instalacja słowników w Kindle Paperwhite 5, jeśli już mamy odpowiedni plik, jest prosta. Pobrany słownik (np. dla języka niemieckiego „Slownik pol-niem www.depl.pl.prc”) wgrywamy przez kabel USB do katalogu „documents/dictionaries” w pamięci czytnika. Po odłączeniu czytnik powinien go rozpoznać jako słownik. Będzie automatycznie wybierany, gdy będziemy tłumaczyć słowa z książki w danym języku. Jeśli mamy ich kilka, zawsze jest możliwość wskazania tego, który w danym momencie nas interesuje. Można to zrobić w dolnej części okna tłumaczenia i na wyświetlonej liście wskazać odpowiedni słownik.

 

Kindle Paperwhite 5 jako czytnik prasy

Nie mam zbyt dużego doświadczenia z prasą na czytniku, ponieważ mam czas na jedną gazetę. Mój wybór padł na „Gazetę Wyborczą” prenumerowaną za pośrednictwem księgarni Publio. Wszystko w tym przypadku działa bardzo dobrze: codziennie rano nowy numer gazety wgrywa się automagicznie do czytnika i gdy się obudzę (oraz wybudzę czytnik), mogę zacząć lekturę (np. przy śniadaniu).

 

 Spis treści gazety można w Kindle przeglądać w dwóch trybach, albo jako nagłówki z fragmentem tekstu (ekran po lewej) albo jako bardziej tradycyjną listę (ekran po prawej)

 

Wersja na Kindle ma przejrzysty spis treści (co w gazecie jest niezwykle ważne) i łatwo się po nim poruszać. Posiada dwa tryby wyświetlania zawartości czasopisma. W jednym z nich wyświetlany jest podgląd tekstu poszczególnych artykułów, co ułatwia podjęcie decyzji – czytać czy pomijać. Bardzo wygodne jest też korzystanie z gestu (przesunięcie palcem od dolnej ramki w górę) pozwalającego szybko przeskoczyć do kolejnego tekstu. Nie bez znaczenia jest też możliwość powiększania ilustracji, co szczególnie pomaga przy infografikach, zdjęciach lub serii „Andrzej rysuje”.

 

 Szczególnie przy czytaniu prasy (ekran po lewej) przydaje się opcja powiększania rycin. Wywołuje się ją poprzez przytrzymanie wybranego elementu graficznego (ekran środkowy). Wybranie ikonki z lupką powiększa grafikę (ekran po prawej) 

 

Podsumowanie

Na czytniku Kindle Paperwhite 5 przeczytałem w sumie kilkadziesiąt różnych tekstów, poczynając od „zwykłych” e-booków, przez prasę codzienną i wysyłane samodzielnie wpisy ze stron WWW. Ani razu mnie nie zawiódł, nie zawiesił się, nie przyciął, nie zaskoczył brakiem reakcji. To nie jest idealny czytnik. Brakuje mu przede wszystkim przycisków zmiany stron, dostępności słowników czy spolszczenia. Ponadto, z powodu marnowania ekranu na duże marginesy, musiałem sobie opracować sposób na „miłe dla oka” e-booki. Nie skorzystamy też na nim ze wszystkich usług, które mają do dyspozycji użytkownicy tego czytnika w innych krajach. Jednak podsumowując, to udane urządzenie, na którym dobrze się czyta. I o to przecież chodzi.

 

 Kindle Paperwhite 5

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: Kindle Paperwhite 5 to sprawnie i szybko działający oraz prosty w obsłudze czytnik z ciut większym (niż przeciętnie) bardzo przyzwoitym ekranem. Jeśli nie przeszkadzają Wam ograniczenia ekosystemu Kindle, zdecydowanie warto wydać na niego siedem stówek, a jeszcze lepiej poczekać na jedną z licznych obniżek cen.

 

Plusy

- solidna konstrukcja;

- bardzo dobry i bardzo szybki ekran (czas zmiany stron, kontrast i wypełnienie czernią tekstu);

- płaski front;

- znakomita reakcja na dotyk;

- stabilność i prostota oprogramowania;

- bezprzewodowa wysyłka e-booków (również z polskich księgarni);

- regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- powiększanie rycin i tabel zawartych w książce;

- wodoodporność (a przy okazji trochę pyłoodporność);

- ładne czcionki (np. Caecilia, Bookerly);

- możliwość instalowania własnych czcionek (OTF, TTF);

- możliwość instalowania własnych słowników;

- szybkie i sprawne przetwarzanie plików PDF;

- możliwość wyświetlania zegarka podczas lektury;

- duża różnorodność okładek, zarówno firmowych jak i od zewnętrznych producentów;

- bardzo dobry stosunek jakości/możliwości do ceny, szczególnie przy samodzielnym zakupie z niemieckiego Amazonu (w czasie promocji cenowych);

- współpraca z wypożyczalniami: Legimi i Empik Go.

 

Minusy

- ekran o trochę słabszym kontraście niż np. w starszym modelu Kindle Voyage;

- małe możliwości istotnej regulacji (a w zasadzie redukcji) wielkości marginesów;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- brak spolszczenia (instrukcji obsługi, menu, klawiatury, słowników);

- mało opcji dostosowania PDFów do małego ekranu;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- okładki wgranych książek mogą się nie pojawiać, albo też mogą się pojawiać i chyba nikt do końca nie wie, jakie są reguły rządzące tym zjawiskiem.

 

 

Często czytam przy jedzeniu, dlatego polecam małą podstawkę, na której można postawić czytnik na stole (więcej we wpisie „PODSTAWKA z Aliexpress, czyli podstawa WYGODNEGO czytania przy jedzeniu”)

 

Parametry Kindle Paperwhite 5 wg producenta

Ekran: przekątna 17,3 cm (6,8 cala) ekran E-Ink Carta 1200 i rozdzielczością 300 ppi, 16 odcieni szarości, dotykowy, z regulacją temperatury barwowej oświetlenia;

Masa: 205g;

Rozmiary: 174,2 × 124,6 × 8,1mm;

Żywotność baterii: do 10 tygodni;

Pamięć: ok. 6,5 GB wewnętrznej (8GB pomniejszona o pliki systemu operacyjnego);

Czcionki: 10 krojów łacińskich czcionek;

Obsługiwane formaty tekstowe: Kindle Format 8 (AZW3), Kindle (AZW), TXT, PDF, MOBI, PRC;

Łączność: Wi-Fi, USB-C;

System: linux;

Główne funkcje: słowniki (bez polskiego), przeszukiwanie książek (klawiatura ekranowa bez polskich znaków), zakładki, wbudowana przeglądarka WWW.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

TRANSLATE with x
// <![CDATA[ var LanguageMenu; var LanguageMenu_keys=["ar","bg","ca","zh-CHS","zh-CHT","cs","da","nl","en","et","fi","fr","de","el","ht","he","hi","mww","hu","id","it","ja","tlh","ko","lv","lt","ms","mt","no","fa","pl","pt","ro","ru","sk","sl","es","sv","th","tr","uk","ur","vi","cy"]; var LanguageMenu_values=["Arabic","Bulgarian","Catalan","Chinese Simplified","Chinese Traditional","Czech","Danish","Dutch","English","Estonian","Finnish","French","German","Greek","Haitian Creole","Hebrew","Hindi","Hmong Daw","Hungarian","Indonesian","Italian","Japanese","Klingon","Korean","Latvian","Lithuanian","Malay","Maltese","Norwegian","Persian","Polish","Portuguese","Romanian","Russian","Slovak","Slovenian","Spanish","Swedish","Thai","Turkish","Ukrainian","Urdu","Vietnamese","Welsh"]; var LanguageMenu_callback=function(){ }; var LanguageMenu_popupid='__LanguageMenu_popup'; // ]]>
 
TRANSLATE with
COPY THE URL BELOW
<!--a id="TwitterLink" title="Share on Twitter"> image image
Back
EMBED THE SNIPPET BELOW IN YOUR SITE
Enable collaborative features and customize widget: Bing Webmaster Portal
// <![CDATA[ var intervalId = setInterval(function () { if (MtPopUpList) { LanguageMenu = new MtPopUpList(); var langMenu = document.getElementById(LanguageMenu_popupid); var origLangDiv = document.createElement("div"); origLangDiv.id = "OriginalLanguageDiv"; origLangDiv.innerHTML = "<span id='OriginalTextSpan'>ORIGINAL: "; langMenu.appendChild(origLangDiv); LanguageMenu.Init('LanguageMenu', LanguageMenu_keys, LanguageMenu_values, LanguageMenu_callback, LanguageMenu_popupid); window["LanguageMenu"] = LanguageMenu; clearInterval(intervalId); } }, 1); // ]]>
More posts
Your Dashboard view:
Need help?