logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: recenzja
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-01-22 20:26
PocketBook Basic Lux, czyli prosto i jasno - recenzja czytnika (część druga)

 

Pierwszą część recenzji czytnika PocketBook Basic Lux poświęciłem na omówienie spaw technicznych oraz opinii na temat ekranu. W drugiej część przedstawiam wrażenia z codziennego korzystania i garść uwag na temat lepszego wykorzystania możliwości urządzenia.

 

PocketBook Basic Lux w ukośnych promieniach zimowego słońca

 

PocketBook Basic Lux – na co dzień

Obsługa bez dotykowego ekranu w czytniku PocketBook Basic Lux sprawdza się w codziennym użytkowaniu. Przystępując do testów, trochę się obawiałem mojego powrotu do czytnika, który ma tylko przyciski. Ostatnim takim urządzeniem, które recenzowałem, był TrekStor Pyrus Mini. A było to prawie cztery lata temu! Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne. Programiści wykonali niezłą robotę i nie miałem kłopotów z przestawieniem się na obsługę czytnika bez dotykowego ekranu. Po ponad miesiącu używania wciąż trudno mi się jednak wyzbyć starych przyzwyczajeń. Odkładając czytnik i tak go za każdym razem wyłączam, obawiając się przypadkiem dotknąć ekranu i np. nie zmienić strony niechcący. W Basicu takich problemów nie ma.

 

Przyciski służące do obsługi czytnika znajdują się pod ekranem

 

Pierwsze uruchomienie czytnika nie wymaga podejmowania specjalnie ważkich decyzji. W zasadzie, po wyrażeniu zgody na warunki korzystania z czytnika, można na nim od razu czytać. Nie trzeba go podłączać do internetu, nie trzeba się nigdzie logować. Wystarczy wgrać książki i gotowe. Jeśli jednak chcemy wykorzystać drzemiący w nim potencjał, to przede wszystkim warto uruchomić połączenie sieciowe i usługę Send-to-PocketBook.

 

Podczas pierwszego uruchomienia można skonfigurować od razu usługi sieciowe (jak. np. Dropbox czy Send-to-PocketBook), ale nie ma takiej konieczności. Z czytnika da się też korzystać bez dostępu do sieci

 

Wgrywanie książek pochodzących z księgarń jak i własnych plików może odbywać się  tak jak w innych PocketBookach. E-booki do czytnika najprościej jest skopiować przez kabel USB. Pamięć wewnętrzna to aż 8 GB, powinna pomieścić tysiące e-booków. Jeśli mamy książki na karcie microSD (do 32 GB), wystarczy włożyć ją do gniazda umieszczonego w dolnej krawędzi obudowy czytnika. Do dyspozycji są także dwie usługi bezprzewodowe: Dropbox i Send-to-PocketBook. Ta pierwsza umożliwia synchronizację zawartości ze specjalnym katalogiem w dysku sieciowym, a ta daje możliwość wysyłki na przypisany czytnikowi adres poczty elektronicznej. Konfiguracja usługi polega na zalogowaniu się w czytniku lub stworzeniu nowego konta w usłudze. Na podany adres użytkownika otrzymamy list umożliwiający aktywację czytnika i przypisanie mu adresu e-mail. Wystarczy potwierdzić i usługa powinna być aktywna. Ja korzystam z Send-to-PocketBook na bieżąco, przesyłając dłuższe teksty ze stron WWW. Służy mi do tego wtyczka (dostępna dla różnych przeglądarek) „Push to Kindle”. Na szczęście daje ona możliwość wysyłki także na adresy w domenie @pbsync.com, więc w sumie działa jak „Push to PocketBook”. Podając adres czytnika, można także wysyłać sobie bezpośrednio zakupy m.in. z księgarni Ebookpoint, Woblink czy Publio.

 

Wtyczka „Push to Kindle” może generować ze stron WWW pliki EPUB do zapisania na dysku lub wysyłać je do PocketBooka

 

Ekran startowy czytnika jest prosty, ale funkcjonalny. Mamy na nim przede wszystkim listę „Najnowszych wydarzeń”. To lista ostatnio otwieranych i wgranych czy przesłanych plików. W górnym pasku można otworzyć menu, w którym jest podana informacja o stanie naładownaia baterii (procentowo) oraz otrzymujemy dostęp do ustawień wi-fi, uruchamiania synchronizacji, menedżera zadań, możliwość przejścia do ustawień czytnika, wyszukiwania książek oraz regulacji poziomu oświetlenia. Natomiast poniżej listy książek umieszczono cztery duże ikony: Książki („Książnica” we wcześniejszych wersjach oprogramowania wewnętrznego), Słownik, Aplikacje i Ustawienia. Dolny pasek pokazuje stan czytnika – datę, połączenie z wi-fi, włączenie oświetlenia symbolizuje okonka żarówki, godzinę i stan naładowania baterii. Zarówno otwarcie książek jak i poszczególnych opcji w menu odbywa się przez podświetlenie i zatwierdzenie przyciskiem OK.

 

Ekran startowy PocketBook Basic Lux

 

Czytanie książek nie sprawia w recenzowanym czytniku problemów. Początkowo obawiałem się, czy PocketBook Basic Lux ma wszystkie udogodnienia znane z droższych modeli firmy. Szczególnie miałem zastrzeżenia co do przystosowywania do małego ekranu plików PDF. Ale na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne. Nawet bez dotykowego ekranu można ustawić wszystkie parametry, dające większe szanse na dość wygodne czytanie książek również w tym formacie. O ile jest to możliwe na ekranie o przekątnej sześciu cali oczywiście. Przyciski zmiany stron umieszczone po bokach mogą czasem sprawiać problemy. W ich naciśnięcie trzeba wkładać (jak dla mnie) trochę za dużo siły. Jest jednak alternatywa, można użyć pierścienia. Naciśnięcie jego brzegów (prawo/lewo) także umożliwia zmianę stron przy użyciu znacznie mniejszej siły nacisku. Dzięki temu, że jest umiejscowiony w pośrodku obudowy, łatwiej też z niego korzystać czy to kciukiem lewej czy prawej dłoni. To ułatwia korzystanie z urządzenia, gdy ma się wolną jedną rękę (np. w tramwajach czy autobusach).

 

PocketBook Basic Lux posiada wszystkie możliwości dopasowania PDFów, które są obecne w droższych modelach tej marki

 

Formatowanie książek wyświetlanych przez czytnik zależy od dostarczonego pliku, ale PocketBook ma oczywiście swoje możliwości dopasowania (w pewnym zakresie) odstępu między wierszami, marginesów, wielkości i kroju czcionki (15 odmian). Co bardzo ważne, czytnik ma wbudowany podział wyrazów dla polskojęzycznych e-booków. Zdarzają się wpadki przy podziale, ale generalnie wygląda on dobrze. Można też zrezygnować z wyświetlania paska pokazującego m.in. numery stron i bieżący czas. Brakuje natomiast możliwości wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania) oraz wyświetlenia na całą stronę ilustracji zawartych w e-bookach.

 

Formatowanie e-booków obejmuje m.in odstępy miedzy linijkami, wielkość marginesów oraz dzielenie wyrazów, brakuje wciąż justowania

 

Biblioteczka w PocketBookach daje duże możliwości różnorodnych sposobów wyświetlania i sortowania plików. Bardzo podoba mi się to, że pomimo wielości usług (Dropbox, Send-to-PocketBook), formatów czy lokalizacji plików (pamięć wewnętrzna, karta pamięci, różne katalogi) książki można wyświetlać i przeglądać w ujednolicony sposób. Biblioteczka jest rzeczywiście biblioteczką. Książki można wyszukiwać, sortować czy filtrować sposób ich wyświetlania. Poza grupowaniem według typów plików, ważne dla niektórych użytkowników może być wyświetlanie wg katalogów utworzonych w pamięci czytnika czy karcie pamięci.

 

Biblioteczka PocketBooka umożliwia wszechstronne sortowanie i filtrowanie księgozbioru

 

PocketBook Basic Lux poprawnie wyświetla informacje o książce (metadane) o ile są poprawnie zdefiniowane w EPUBie

 

Jedyne, co budzi moje zastrzeżenia w codziennym użytkowaniu, to szybkość działania czytnika. Podobnie, jak w innych PocketBookach, pełny start chwilę trwa, w tym przypadku około 5 sekund. Widać postęp, bo nie jest to tak długo, jak w starszych modelach (np. ok. 10 sek. w InkPadzie 2). No ale kolejne kilka (3 do 4) sekund zabiera otwieranie książki. W sumie więc od momentu przyciśnięcia wyłącznika, do rozpoczęcia lektury minąć musi prawie 10 sekund. Niby niedługo, ale w porównaniu z konkurencją, to jednak sporo. Ale uwaga! Jeśli ustawimy w czytniku start wraz z automatycznym otwarciem na ostatnio czytanej stronie, czas wydłuża się do 14-15 sekund. Sugeruję więc, aby w codziennym użytkowaniu ustawić sobie włączanie czytnika na oknie startowym i samodzielne otwieranie ostatnio czytanej książki.

 

Włączanie czytnika na ekranie głównym, zamiast na ostatnio czytanej stronie, przyspiesza start czytnika

 

Również inne czynności zabierają recenzowanemu PocketBookowi trochę więcej czasu, niż w przypadku nowszych, bardziej zaawansowanych modeli. Ale akurat to przy tańszym czytniku nie budzi wielkich zastrzeżeń. Musiałem sobie tylko wyłączyć domyślnie zdefiniowany sposób zmiany wielkości czcionki. Nie zmienia się wielkości tekstu zbyt często (pewnie raz na kilka książek), a często wywoływałem tę opcję przez pomyłkę, zamiast zmiany stron. Warto zaglądnąć do menu ustawień osobistych i wyłączyć zmianę wielkości tekstu w „mapowaniu klawiszy”.

 

Warto poświęcić chwilę i zdefiniować lub przedefiniować niektóre ustawienia klawiszy (Ustawienia/Ustawienia osobiste/Mapowanie klawiszy), tak aby mieć łatwy dostęp do rzeczywiście wykorzystywanych funkcji

 

Oprogramowanie czytnika działa stabilnie i bez błędów. Może poza jednym. Mogę mieć jedynie zastrzeżenia do opóźnienia wyświetlania ekranu uśpienia. Przyciśnięcie wyłącznika zdaje się nie mieć żadnego wpływu na czytnik, bo wciąż jest wyświetlana na przykład ostatnia czytana strona. Naciśnięcie dowolnego klawisza wywołuje jednak ekran uśpienia i wiadomo, że czytnik jest wyłączony. Nie miałem takich objawów przed ostatnią aktualizacja oprogramowania.

 

Ekran czytnika podczas korzystania ze słownika

 

Samodzielne modyfikacje ustawień czytnika zdecydowanie zasługują w PocketBookach na uwagę. Ja stawiam na pierwszym miejscu możliwość wgrania własnych krojów czcionek. Te, które otrzymujemy od producenta niezbyt mi się podobają. Zazwyczaj więc do katalogu .system/fonts grywam Bookerly czy Bitter. Zarówno pliki w formacie TTF jak i OTF wyświetlane są poprawnie. Do czytnika można wgrać również własne słowniki. Pliki w formacie DIC powinniśmy wgrać do katalogu .system/dictionaries. Jest dostępny m.in. słownik języka polskiego (bazujący na sjp.pl).

 

Wgrane (do katalogu ./system/fonts) pliki *.otf lub *.ttf pojawiają się jako czcionki do wyboru. Tu przykład kroju Bookerly

 

Do PocketBooka można dodać także własny ekran wygaszania. Do tego należy użyć pliku np. w formacie JPG (najlepiej w odcieniach szarości i w rozmiarze 1024x758 pikseli), wgranego do katalogu „Photo”. Potem trzeba go sobie wyświetlić w czytnikowej aplikacji „Galeria”. Wciśnięcie przycisku „OK” wywołuje menu, z którego należy wybrać „Logo wyłączania”. Od najbliższego startu czytnika, wybrana grafika będzie wygaszaczem.

 

Zdefiniowany przez użytkownika wygaszacz pojawi się do (również późniejszego) wyboru w liście "Logo wyłączania"

 

Codzienne korzystanie z PocketBooka Basic Lux to pozytywne doświadczenia. Trzeba się liczyć z tym, że niektóre operacje (jak np. zmiana wielkości czcionki, włączanie) mogą chwilę potrwać. Jednak samo czytanie jest przyjemne i płynne, a dodatkowo możliwe w miejscach o słabym oświetleniu. I to w czytnikach przecież chodzi.

 

Etui

Podczas testów PocketBooka korzystałem z dwóch typów filcowych etui, pochodzących ze sklepu sklep.donicz.com. Obydwa są porządnie, estetycznie wykonane z syntetycznego materiału przypominającego filc. W dotyku tkanina nie jest tak przyjemna jak naturalny materiał. Wydaje się za to trwalsza i nie mechaci się. Obydwie testowane okładki wykonane są z materiału o grubości 4 mm. Moim zdaniem to trochę za mało, żeby czytnik spokojnie wrzucić do plecaka lub torebki. Obawiałbym się, że ekran po spotkaniu np. z zabłąkanymi kluczami czy innym twardym przedmiotem mógłby zostać uszkodzony. Znakomicie takie etui sprawdzi się natomiast jeśli mamy na czytnik osobną kieszonkę, albo chcemy go nosić np. w kieszeni kurtki czy płaszcza. Czytnik chroniony jest wtedy przed przypadkowym zarysowaniem, a urządzenie wciąż jest smukłe i niegrube – nie sprawi kłopotów przy noszeniu. Wspomnianego etui używam także w domu, aby czytnika nie pochlapać czy nie porysować obudowy, np. podczas przesuwania z kąta w kąt po kuchennym stole.

 

Etui można zamówić z wyszytym napisem

 

Jedna z testowanych okładek to etui typu wsuwka w kolorze brązowym. Widać na niej, że producent oferuje możliwość wyszycia napisu zleconego przez klienta. W moim przypadku jest to „Cyfranek” :)

 

W brzeg etui wszyta jest mała metka producenta

 

Druga okładka przyda się bardziej do dłuższego noszenia, ponieważ zapięcie na rzep chroni czytnik przed przypadkowym wysunięciem się. Do tej wersji wybrałem szary „niebrudzący” kolor, z kilku dostępnych.

 

Etui zapinane na rzep lepiej chroni czytnik przed przypadkowym wysunięciem

 

Producent, pod adresem sklep.donicz.com oferuje różnorodne okładki wykonane z syntetycznego filcu do wielu urządzeń obecnych na rynku. Co ważne, można zamówić także etui dla konkretnego urządzenia, według podanych wymiarów.

 

Podsumowanie

PocketBook Basic Lux to udany czytnik w przystępnej cenie. Spokojnie mogę go polecić szczególnie osobom, które mają ograniczony budżet, ale zależy im na stosunkowo lepszym ekranie i wbudowanym oświetleniu. W przypadku tego modelu nie ma obawy, że „skoro tani to pewnie gorszy”. Nic takiego! PocketBook Basic Lux to także znakomite rozwiązanie dla osób, które boją się, że coś przestawią w tekście, przypadkowo dotykając ekranu. Bardzo go polubiłem za funkcjonalność i przyjazność obsługi (no, może poza klawiaturą ekranową). Ciężko mi się będzie z nim rozstać na czas testu kolejnego czytnika. Na pewno będę do niego wracał bo po prostu przyjemnie się na nim czyta.

Warto pomyśleć o PocketBooku Basic Lux, gdy wybieramy czytnik dla starszej osoby. Moje doświadczenia wskazują, że polskie menu i obsługa przy pomocy fizycznych przycisków może lepiej się sprawdzić niż w przypadku dotykowego ekranu. Wbudowane oświetlenie, poprawiające komfort czytania przy słabszym świetle zewnętrznym będzie w tym przypadku również atutem.

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli potrzebujesz przyjaznego czytnika do połykania książek, nawet przy słabym oświetleniu zewnętrznym, PocketBook Basic Lux jest tym, czego szukasz - prosto, niedrogo, ale z dobrym ekranem i wbudowanym oświetleniem.

 

Plusy

- wyrazisty, kontrastowy ekran E-Ink o wyższej rozdzielczości (212 ppi);

- wbudowane oświetlenie ekranu;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- spolszczone menu;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- podział wyrazów w e-bookach wg polskich reguł (od firmware w wersji 5.17.999);

- ekran bez odcisków palców dzięki obsłudze czytnika przy pomocy przycisków;

- bezprzewodowa wysyłka własnych plików i zakupów z kilku polskich księgarni (m.in. Woblink, Ebookpoint, Publio);

- możliwość doinstalowania własnych słowników, czcionek, wygaszacza ekranu.

 

Minusy

- długi czas startu i wywoływania niektórych opcji (np. zmiana wielkości czcionki, notatki, usypianie);

- zainstalowane dwa słowniki (angielski i angielsko-niemiecki);

- zbyt intensywny minimalny poziom oświetlenia;

- dużo manewrowania przyciskami podczas korzystaniu z klawiatury ekranowej;

- brak możliwości powiększenia ilustracji zawartych w e-booku;

- brak możliwości wymuszenia justowania tekstu;

- brak polskiego słownika (angielsko-niemiecki oraz Webster's Dictionary 1913).

 

PocketBook Basic Lux - plusy zdecydowanie przeważają nad minusami

 

 Dane techniczne PocketBook Basic Lux (wg producenta):

Ekran: przekątna 6 cali ekran E-Ink Carta z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 758×1024 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 212 ppi;

Waga: 170 g;

Rozmiary: 174,4×114,6×8,3 mm

Pamięć: ok. 6,8 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 256 MB;

System: linux;

Główne funkcje: Dropbox, Send-to-PocketBook, czytnik kanałów RSS, kalkulator, zegar, kalendarz, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, przeglądarka zdjęć;

 

Oficjalna strona produktu: https://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-basic-lux

Like Reblog Comment
review 2018-01-21 15:39
PocketBook Basic Lux, czyli prosto i jasno - recenzja czytnika

 

PocketBook Basic Lux należy do dość unikalnego rodzaju czytników. Rzadko można teraz spotkać nowe urządzenia tego typu, które mają ekran niedotykowy ale o bardzo dobrych parametrach i do tego wbudowane oświetlenie. Ten czytnik zwrócił moją uwagę właśnie dość nietypowym mariażem wspomnianych cech. Dlatego, po prawie dwóch miesiącach intensywnego testowania w domu i w podróży, zapraszam do zapoznania się z recenzją PocketBooka Basic Lux. Poniżej część pierwsza...

 

PocketBook Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – (prawie) cały po polsku

PocketBook konsekwentnie dostosowuje swoje czytniki do lokalnych wymagań. Objawia się to m.in. dostosowywaniem oprogramowania urządzeń dla sieci księgarskich (np. Francja, RFN), czy konkretnych usług (np. wypożyczalnia Legimi w Polsce i RFN). Czytniki wprowadzane na polski rynek, mają od dawna spolszczone menu i polską wersję instrukcji obsługi. Niedawno rozwiązano w nich także problem dzielenia wyrazów w polskich e-bookach. Nie trzeba już kombinować, aby EPUBy ładniej wyglądały. W tym momencie brakuje do szczęścia chyba tylko polskich słowników. Należy niniejszym pochwalić PocketBooki, jako najbardziej spolszczoną markę czytników.

 

Polskie napisy na pudełku to nie nowość, ale warto docenić firmę za wprowadzenie dzielenia wyrazów w polskich e-bookach

 

Skoro producent oferuje porządną, polską instrukcję obsługi, nie będę więc, jak w poprzednich recenzjach, skupiał się krok po kroku na wyjaśnianiu działania poszczególnych funkcji. Odeślę do pliku w czytniku lub na stronie WWW (można ją pobrać tutaj). Skupię się za to na moich wrażeniach oraz uwagach, które mogą być pomocne w codziennym i bardziej komfortowym korzystaniu z urządzenia.

 

Pierwsze strony polskojęzycznej wersji instrukcji obsługi dla PocketBooka Basic Lux

 

PocketBook Basic Lux – od strony technicznej

PocketBook Basic Lux miał premierę w połowie roku 2017. Swoim wyglądem, kształtem, rozmiarami oraz sposobem obsługi, nawiązuje do pierwszego modelu tej linii produktów. Mam na myśli PocketBook Basic, który na rynku pojawił się w 2011 roku. O ile od tego czasu z zewnątrz czytniki serii Basic zmieniły się niewiele, o tyle w środku to już zupełnie inna bajka.

 

PocketBook Basic na berlińskich targach IFA w 2012 roku (Berlin, 2012 r.)

 

PocketBook Basic Lux można ulokować pomiędzy modelami najprostszymi i najtańszymi a średnimi. Te najtańsze mają dziś zazwyczaj dotykowy ekran E-Ink o rozdzielczości 800x600 pikseli (167 ppi) ale bez wbudowanego oświetlenia. Droższa grupa posiada zazwyczaj większość zaawansowanych funkcji (dotyk, wbudowane oświetlenie, wodoodporność). Przy okazji porównania najciekawszych czytników obecnych na rynku, recenzowanego PocketBooka umieściłem jednak w grupie najtańszych urządzeń. Więcej o tym można przeczytać we wpisie „Jaki czytnik e-booków wybrać? (listopad 2017 r.)”. Jego cena stanowi górną granicę opisanych w tekście podstawowych modeli.

 

PocketBook Basic Lux to pełnoprawny czytnik, choć pozbawiony jest kilku funkcji obecnych w bardziej zaawansowanych urządzeniach tego producenta. Przede wszystkim nie ma dotykowego ekranu, nie obsługuje wypożyczalni Legimi, zainstalowane ma tylko dwa słowniki, nie posłuchamy na nim plików audio, a mechaniczny lektor nie przeczyta na głos książki. Jednak na jego korzyść przemawia m.in. kontrastowy e-papier wyższej (212 ppi) rozdzielczości, wbudowane oświetlenie, obsługa kart microSD i bezprzewodowe usługi PocketBooka (Sent-to-PocketBook, synchronizacja z Dropboksem).

 

Obecnie producent oferuje trzy modele serii PocketBook Basic:

 

PocketBook Basic 3

PocketBook Basic Touch 2

PocketBook Basic Lux

ekran (przekątna)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

15,2 cm (6”)

ekran (rozdzielczość)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 800×600 pikseli (167 ppi)

E-Ink Carta 1024×758 (212 ppi)

płaski front

nie

nie

nie

ekran dotykowy

nie

tak

nie

wodoodporność

nie

nie

nie

wbudowane oświetlenie

nie

nie

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

-

-

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

8

8

8

masa [g]

170

180

170

wymiary [mm]

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

174,4×114,6×8,3

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

tak

kolor obudowy

czarny, biały

czarny

brązowy

dodatkowe uwagi

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

obsługa kart microSD do 32 GB

premiera rynkowa [rok]

2017

2016

2017

cena katalogowa [PLN]

329

359

409

 

Pierwsze, co zwraca uwagę (poza ekranem), to obsługa czytnika przy pomocy fizycznych przycisków. Oprogramowanie czytnika jest dobrze dopasowane do takiego funkcjonowania. Przyciski służące do obsługi czytnika zostały umieszczone poniżej ekranu. Składa się na nie czterokierunkowy pierścień z przyciskiem „OK” w środku oraz dwa przyciski zmiany stron. Duże znaczenie ma przycisk po lewej stronie, ponieważ nie służy tylko do cofania się o stronę w tekście, ale również np. do wycofywania się z otwartego menu czy podświetlonej opcji. Ogólnie posługiwanie się przyciskami jest bardzo intuicyjne. Trudności mogą sprawiać rzadziej wykonywane, ale potrzebne czynności - na przykład warto pamiętać, że wywoływanie trybu przechodzenia do przypisów następuje po długim naciśnięcie przycisku OK. Tak samo trzeba wejść w ten tryb powracając do tekstu książki.

 

Za obsługę czytnika odpowiedzialne są fizyczne przyciski umieszczone pod ekranem

 

Na dolnej krawędzi obudowy znalazły się gniazda (microUSB i kart microSD) oraz wyłącznik. Do tego ostatniego można mieć zastrzeżenia, bo jest dość mały. Nie dostrzegałem tego, dopóki nie zacząłem używać firmowej okładki. Kiedy czytnik jest lekko schowany w okładce, we włączenie czytnika trzeba włożyć trochę uwagi.

 

PocketBook Basic Lux dostępny jest (na razie) tylko w wersji brązowej. Plecki są czarne, lekko gumowane i wyprofilowane, co ułatwia trzymanie czytnika (jeśli czytnik nie jest w okładce). Plastik użyty do wykonania obudowy jest dobrej jakości. W dotyku sprawia pozytywne wrażenie. Co najważniejsze, nie czuć tak „taniości” jak w Kindle 7 czy Tolino Page.

 

PocketBook Basic Lux - dolna krawędź obudowy (od lewej: wyłącznik, gniazdo kart microSD, gniazdo microUSB)

 

Podsumowując, PocketBook Basic Lux od strony technicznej prezentuje kolejny etap ewolucji linii podstawowych czytników firmy, lekko wykraczając (również ceną) poza to, co zwykliśmy uważać za „czytnik podstawowy”.

 

Gdzie kupić PocketBooka?

Czytniki marki PocketBook mają oficjalnego polskiego dystrybutora i posiada on swój sklep internetowy pod adresem czytio.pl. Poza tym, PocketBooki można nabyć również w sieciowych sklepach z elektroniką. Gorzej, jeśli chcielibyśmy go dotknąć i pooglądać bezpośrednio, w takim przypadku nie mam dobrych wieści. Sprzedawcy oferujący PocketBooki, nawet ci posiadający sklepy stacjonarne (np. Empik) – odsyłają do swoich internetowych oddziałów.

 

Jedyny dostępny w fizycznym sklepie egzemplarz modelu PocketBook Basic Lux, jaki udało mi się znaleźć w sieci Euro RTV (źródło: euro.com.pl)

 

PocketBook Basic Lux – ekran

Ekran, najważniejsza część czytnika książek, ma w tym przypadku bardzo ładny kontrast - tło jest jasne a litery dobrze wypełnione czernią. Nawet przy dłuższym czytaniu bez pełnego odświeżania artefakty są trudno dostrzegalne (mam na myśli tzw. ghosting charakterystyczny dla papieru elektronicznego). W ustawieniach czytnika można zdefiniować pełne odświeżanie ekranu co jedną, trzy, pięć lub dziesięć stron. Nie wybrałem żadnej z tych opcji, bo można tę funkcję całkiem wyłączyć. Tak też uczyniłem i ani przez chwilę tego nie żałowałem. Nawet po przeczytaniu wielu stron, tekst pozostaje wyraźny i trudno dostrzec artefakty.

 

Pełna moc wbudowanego oświetlenia (PocketBook Basic Lux po lewej, Kindle Voyage po prawej)

 

Najważniejszą cechą, która wyróżnia właśnie ten czytnik, wśród innych modeli w cenie do 400 złotych, jest wbudowane oświetlenie. Mile zaskoczyła mnie równomierność rozłożenia światła, którego źródłem jest (aż) osiem LEDów ulokowanych pod górną ramką otaczającą ekran. Rozkład nie jest idealny, ale wygląda to nawet lepiej niż w niektórych, droższych czytnikach. W moim egzemplarzu widać lekki cień u góry ekranu. Można się go dopatrzyć, ale nie przeszkadza to w czytaniu. Zastrzeżenia można mieć jedynie co do zakresu regulacji poziomu natężenia światła. Minimalny poziom powinien być mniejszy. Szczególnie osoby czytające w ciemnościach, mogą najmniejszy poziom oświetlenia ekranu, uznać za zbyt jasny. Co ważne, włączenie oświetlenia nie powoduje zszarzenia tekstu, co widać niekiedy w innych czytnikach.

 

Zarówno kontrast jak i kolor tła ekranu to mocna strona PocketBooka Basic Lux

 

Podsumowując, zarówno ekran jak i wbudowane oświetlenie to bardzo mocne strony PocketBooka Basic Lux.

 

 

Ekran PocketBooka Basic Lux również oświetlony zimowym dziennym światłem prezentuje się bardzo dobrze (zdjęcie dodane już po publikacji recenzji, bo zza chmur w końcu wyjrzało słońce)

 

Już dziś zapraszam na drugą część recenzji. Omawiam w niej wrażenia z codziennego korzystania z czytnika.

Like Reblog Comment
review 2018-01-07 20:16
Onyx Boox Max Carta – recenzja czytnika (do PDFów) z ekranem 13,3 cala

 

Zaskakująco duży i zaskakująco lekki - to pierwsze wrażenia, gdy trzynastocalowego Onyksa weźmie się do ręki. Onyx Boox Max Carta z ekranem, o przekątnej 13,3 cala, na pewno nie jest typowym czytnikiem. Choćby dlatego warto poświęcić mu chwilę uwagi. Nietypowość wynika m.in. z dobrej czytelności PDFów, które są piętą achillesową czytników książek. W dużym Onyksie otrzymują nową szansę na zaistnienie w czytnikach. Zapraszam na wyniki testu największego i najdroższego czytnika, jaki miałem okazję używać.

 

Czytnik Onyx Boox Max Carta

 

Onyx Boox Max Carta od strony technicznej

Koncepcja czytnika książek z dużym ekranem nie jest nowa. Ale dzięki wersji Mobius ekranu E-Ink o przekątnej 13,3 cala, idea odżyła na nowo i zmaterializowała się zarówno w czytnikach (np. przeznaczonych tylko do plików PDF - Sony DPT) czy monitorach komputerowych (np. Dasung Paperlike). Onyx Boox Max Carta jest kolejnym przykładem wykorzystania papieru elektronicznego E-Ink Mobius w wielofunkcyjnym czytniku książek elektronicznych.

 

Onyx Boox Max Carta w całej okazałości - duży, ale stosunkowo lekki

 

Wspomniany ekran, zagłębiony lekko w obudowie, sprawia pozytywne wrażenie. Czytnik nie ma wbudowanego oświetlenia a obsługa dotykowa realizowana jest przez rysik. Być może dlatego, oryginalny ekran nie jest przesłonięty dodatkowymi warstwami co pozytywnie wpływa na czytelność oraz kontrastowość obrazu.

 

Rysika lepiej nie gubić, bez niego ani rusz

 

Po uruchomieniu widzimy ekran startowy, który jest dość typowy dla chińskich czytników. U góry znajdziemy pasek informacyjny. Zakres wyświetlanych opcji jest dość duży: poziom naładowania baterii, stan połączeń bezprzewodowych, informacje ze sklepu Google Play, aktualny czas, ikony wywołujące odświeżenie ekranu i przełączenie w tryb szybkiego wyświetlania A2 oraz wywołanie ustawień systemowych. Większą część ekranu (poniżej paska) zajmuje lista ostatnio otwartych dokumentów i (jeszcze niżej) ostatnio dodanych do pamięci plików. Ta ostatnia lista nie odświeża się samodzielnie. Zobaczyć można nowe tytuły dopiero po wejściu do biblioteczki. Wtedy następuje przeskanowanie pamięci i dodanie nowości.

 

Zrzut ekranu startowego (w oryginale w odcieniach szarości) z programami do wyboru, w których można otworzyć plik PDF

 

Dół ekranu startowego zajmują ikony: Biblioteka (uporządkowany księgozbiór), Pamięć (katalogi w pamięci urządzenia i na zewnętrznej karcie microSD), Aplikacje (systemowe i doinstalowane samodzielnie), Ustawienia (kilka podstawowych ustawień systemowych), Notatka (szkicownik) oraz Przeglądarka (WWW).

 

Aplikacje zainstalowane domyślnie w czytniku (poza tymi, które mają kolorowe ikonki)

 

W czytniku zainstalowany jest Android OS w wersji 4.0.4 wraz ze sklepem Google Play. Można więc liczyć na spolszczenie informacji systemowych, podobnie jest z onyksową nakładką na system (tu bywają braki w przekładzie). Teoretycznie jest także możliwość zainstalowania całej mnogości androidowych aplikacji. Należy mieć jednak na uwadze, że zarówno wersja systemu operacyjnego, jak i wydajność procesora oraz możliwości ekranu, są dość odległe od współczesnych tabletów i smartfonów. Nie wszystkie aplikacje uda się więc zainstalować, a i te zainstalowane, niekoniecznie będą działać sprawnie. Przetestowałem kilka z nich:

- Kindle Lite – nie udało się zainstalować (wymagany Android OS w wersji 4.4);

- Legimi – działa sprawnie, po okrojeniu „tabletowych” ustawień graficznych;

- Pocket – wolne działanie, nie udało mi się zmienić rozmiaru czcionki używanej w artykułach;

- Audio Player – sprawne działanie, dobra jakość dźwięku.

 

Czytnik domyślnie nie wyłącza się całkowicie, ale przechodzi w stan uśpienia. Uruchomienie go w takiej sytuacji trwa błyskawicznie. Jeśli jednak, z jakiegoś powodu, czytnik jest całkiem wyłączony, czas startu jest (jak na czytnik) bardzo długi, bo wynosi ponad 50 sekund.

 

W posługiwaniu się Onyksem pomagają cztery fizyczne przyciski

 

Poniżej ekranu, na froncie obudowy znajdują się cztery fizyczne przyciski. Ułatwiają one pracę z czytnikiem podczas wywoływania menu (przycisk pierwszy z lewej), zmiany stron (środkowe) oraz powrotu do poprzedniego ekranu (pierwszy z prawej). Zarówno wyłącznik jak i gniazda znajdują się na dolnej krawędzi.

 

Dolna krawędź obudowy zawiera (od lewej): mikrofon, gniazdo kart microSD, microUSB i audio 3,5 mm oraz wyłącznik

 

Pod względem technicznym czytnik sprawia dobre wrażenie. Pozytywnie wyróżnia się szczególnie ekran i stosunkowo niewielki ciężar urządzenia. Zarówno samo wykonanie, jak i użyte materiały robią dobre wrażenie. Jedno, do czego można mieć zastrzeżenia, to szybkość pracy urządzenia. Na polecenia użytkownika, system reaguje dość sprawnie, choć często z ociąganiem. Również dotyk rysika nie zawsze działa od razu.

 

Onyx Boox Max Carta i pliki PDF

Onyx Book Max Carta jest jednym z nielicznych pozytywnych wyjątków jeśli chodzi o obsługę plików PDF w czytnikach. Otwieranie i czytanie dokumentów w PDF w większości czytników książek jest dość (lub nawet bardzo) kłopotliwe. Szczególnie, jeśli dokumenty są kolorowe i zawierają dużo elementów graficznych. Pliki takie zazwyczaj mają ustawioną wielkość strony A4 - znacznie przewyższającą rozmiar ekranu czytnika. Skalowanie lub wyświetlanie stron po kawałku nie wychodzi im zazwyczaj na dobre (ani czytnikom, ani dokumentom). Zarówno elektronika jak i sam ekran czytnika często nie daje sobie rady ze sprawnym wyświetlaniem zawartości takich plików. W testowanym Onyksie jest jednak inaczej! Dzięki ekranowi o rozmiarach niewiele mniejszych od strony A4, czytanie PDFów może być wygodne.

 

Pliki PDF zapisane jako kartka A4 nie stanowią dla recenzowanego Onyksa większego problemu

 

Zastosowany w recenzowanym Onyksie ekran to E-Ink Mobius o wymiarach 203x271 mm (kartka A4 ma 210x297 mm). Nie oszałamia rozdzielczością (207 ppi) w porównaniu do najnowszych ekranów (300 ppi) o mniejszych przekątnych. Ale (warto podkreślić jeszcze raz) dzięki dobremu kontrastowi i wyraźnemu zaczernieniu tekstu, obraz jest przyjemny dla oka.

 

Mój "wielki" czytnik do PDFów, czyli PocketBook InkPad 2 na tle Onyksa...

 

Otwieranie plików (nie tylko PDF) trwa dość długo. Co ciekawe, wielkość pliku czy ilość stron niespecjalnie wpływa na czas wczytania dokumentu. Przykładowo, przewodnik Lonely Planet (ok. 80 MB) jest otwierany w 18 sekund. Z kolei, na miniaturowy plik tekstowy (3 str., 12 KB), trzeba czekać aż 12 sek. Kiedy jednak plik jest już otwarty, praca z nim jest całkiem przyjemna i szybka.

 

Menu dopasowywania PDFów

 

W Onyksie trudno mówić o błyskawicznym kartkowaniu, ale podczas czytania wszystko idzie sprawnie. Strony, nawet skomplikowane, czy np. takie, które składają się głównie ze zdjęć (np. przewodniki), szybko są wyświetlane w całości. Dzięki dużym rozmiarom ekranu, zazwyczaj nie są potrzebne kombinacje z kadrowaniem czy przeskalowywaniem dokumentu.

 

Notatki można wykonywać przy użyciu różnych narzędzi (ikony na dole ekranu) a potem eksportować (ikony na górze ekranu) 

 

W tym Onyksie po raz pierwszy miałem ochotę przeczytać książkę składającą się głównie z elementów graficznych - „Blondynkę na safari”. I poszło całkiem sprawnie. Również po raz pierwszy chciałem pomniejszyć na ekranie czytanego PDFa - najlepiej dwie strony na jednym ekranie - ale tej opcji nie znalazłem.

 

Zakreślenia i notatki można eksportować - tak wyglądają w komputerowej przeglądarce PDFów

 

Ogólny, pozytywny obraz psują trochę pojawiające się czasami niedoróbki zainstalowanego oprogramowania. Na przykład nie byłem w stanie zmusić domyślnego programu, do poprawnego wyświetlania pliku w trybie trójkolumnowym. Teoretycznie można ustawić szerokość poszczególnych kolumn (domyślne ustawienia nie pasowały do układu tekstu) ale odpowiednie ustawienie linii podziału (strony na kolejno wyświetlane ekrany) nie powiodło się.

 

Powiększanie wycinka strony w pliku PDF (od góry, kolejno): oryginalna strona, zakreślony wycinek do powiększenia oraz powiększony fragment

 

Onyx Boox Max Carta na co dzień

Recenzowany Onyx może być oczywiście wykorzystywany tak jak „normalny” czytnik. Zainstalowane domyślnie programy pozwolą na otwarcie książek zapisanych w popularnych formatach, na przykład EPUB, MOBI czy FB2. Korzystanie z tego akurat czytnika może jednak wymagać zmiany zachowań czytelniczych. A to z dwóch powodów. Pierwszy, to dość duża dowolność w interpretowaniu sposobów formatowania tekstu przez zainstalowane domyślnie programy. Zarówno programy opracowane na potrzeby czytnika (Oreader, Neo Reader) jak i dodatkowe, potrafią ignorować formatowanie tekstu. O te zewnętrzne programy trudno mieć do Onyksa pretensje, ale choć jeden program, poprawnie czytający EPUBy, firma mogłaby zrobić. Być może trzeba więc będzie poszukać jednego, ulubionego ale innego programu poprawnie wyświetlającego poprawnie EPUBy.

 

Domyślnie zainstalowany OReader, posiada tryb wyświetlania dwóch stron tekstu np. w plikach EPUB

 

Drugi czynnik, mogący wpływać na zachowania czytelnicze, to rozmiar urządzenia. Ja akurat często czytam przy śniadaniu. Niestety, kuchenny stół okazywał się zazwyczaj za mały (szczególnie jeśli ktoś jeszcze z domowników obok mnie siedział) i musiałem przenosić się z lekturą na Onyksie gdzie indziej (lub na czas śniadania brać mniejszy czytnik).

 

Onyx Boox Max Carta (po lewej) i Kobo Aura  H2O (po prawej)

 

W recenzowanym Onyksie, bardzo miło zaskoczyło mnie gospodarowanie energią. Chińskie czytniki z Androidem nie radzą sobie z tym najlepiej (delikatnie to ujmując). Przyznaję, że w czasie testów nie miałem zainstalowanych żadnych dodatkowych programów korzystających intensywnie z połączenia internetowego (np. sprawdzających dostępność plików i synchronizujących postęp czytania). Może dzięki temu zużycie baterii było niskie. Przez trzy tygodnie wgrywania, kasowania, sprawdzania ustawień, czytania itp., czytnik ładowałem dwa razy (a teraz wciąż ma ponad 50% poziomu naładowania baterii).

 

Obecny w czytniku OReader nie widzi czcionek doinstalowanych w czytniku przez użytkownika

 

Uważam, że Onyks to czytnik raczej do codziennej pracy, niż codziennego czytania.

 

Podsumowanie

Onyx Boox Max Carta nie jest urządzeniem dla każdego. Zarówno rozmiar ekranu jak i cena (w Polsce ok. 3,5 tys złotych), predysponują go do specyficznych zastosowań. Czytnik wielkości kartki A4 trudno nazwać mobilnym urządzeniem. Noszenie go przy sobie, albo czytanie w podróży to słaby pomysł. Chyba, że musimy czytać dużo dokumentów w PDFach albo przeglądać je w terenie (np. na budowie).

 

Ekstremalne, ale możliwe - Onyx Boox Max Carta może służyć za ekran komputera

 

Po raz kolejny przekonuję się, że rozwiązania typu „dajemy Ci wolność w Androida, instaluj co chcesz” nie sprawdzają się jako środowisko przyjazne użytkownikowi skupionemu na czytaniu. W wykonaniu chińskich dostawców OEM, sprowadza się to raczej do stwierdzenia „to, co sprzedajemy nie zawsze działa jak powinno. Nie bierzemy za to odpowiedzialności, bo jeśli coś się nie podoba, to przecież możesz sobie sam coś zainstalować”. Ergonomia pracy z czytnikami marki Onyx, inkBook, Icarus czy innymi tego typu klonami, zdecydowanie mi nie odpowiada. Nie dlatego, że są słabe technologicznie (recenzowany Onyx pod względem wykonania stoi na wysokim poziomie), ale pod względem wygody korzystania. W przypadku czytników jestem coraz bardziej za ujednoliconym, całościowym podejściem do czytania – włączam, mam księgozbiór pod ręką w jednym miejscu, a książki wyświetlane są poprawnie w porządnie działającym programie. I już. Dlatego nie mogę polecić ani tego testowanego, ani żadnego innego Onyksa (zakładam, że mają takie samo oprogramowanie) jako „codziennego” czytnika. Ale jako wyspecjalizowane urządzenie do PDFów – Onyx Boox Carta Max nadaje się jak najbardziej.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli (w swojej pracy) regularnie i długo korzystasz z plików PDF, a do tego jesteś prawnikiem lub architektem i wolisz czytać z przyjaznego ekranu E-Ink, w taki czytnik warto zainwestować. A w wolnym czasie i tak trzeba mieć ze sobą bardziej mobilny sprzęt.

 

Onyx Boox Max Carta (w tle) i Kobo Mini (na pierwszym planie)

 

P.S.

Serdecznie dziękuję firmie 71media, właściciela sklepu z czytnikami – czytio.pl, za użyczenie sprzętu do testów.

 

Plusy

- dobry, kontrastowy ekran;

- szybka praca z (otwartymi) plikami PDF;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- niewielka waga (w stosunku do wielkości);

- obsługa kart microSD;

- długa praca na jednym ładowaniu baterii;

- obsługa plików dźwiękowych (w tym TTS);

- spolszczone menu;

- możliwość instalowania własnych czcionek (do niektórych programów);

- dobra bateria i zarządzanie energią;

- możliwość instalowania własnych aplikacji z Google Play;

- możliwość wykorzystania jako ekran komputerowy.

 

Minusy

- bardzo wysoka cena;

- mała mobilność;

- długie otwieranie plików;

- obsługa ekranu rysikiem;

- nieprzyjazne menu;

- brak polskich słowników;

- sporadycznie niedziałające funkcje;

- brak bezprzewodowej wysyłki plików (chyba, że w doinstalowanej aplikacji).

 

Dane techniczne wg producenta:

Ekran: przekątna 33,8 cm (13,3”) ekran E-Ink Mobius 1650×2200 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy (rysik), 207 ppi;

Waga: 550 g (choć producent podaje 480 g, waga kuchenna jest nieubłagana);

Rozmiary: 325 × 237 × 7,5 mm

Pamięć: dostępne ok. 12,7 GB (zainstalowane 16 GB, pomniejszone o pliki systemu operacyjnego). Z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD;

Obsługiwane formaty tekstowe: TXT, HTML, RTF, FB2, FB2.zip, DOC, DOCX, PRC, MOBI, CHM, PDB, DOC, EPUB, PDF, DjVu;

Obsługiwane formaty graficzne: JPG, PNG, GIF, BMP;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: MP3 (gniazdo audio 3,5 mm oraz głośnik);

Łączność: Wi-Fi, Bluetooth;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 1 GB;

System: Android 4.0.4;

 

16 GB zamontowanej pamięci w czytniku Onyx Boox Max Carta można rozszerzyć kartą microSD

 

Oficjalna strona czytnika: https://onyxboox.com/boox_max-carta

 

Like Reblog Comment
review 2017-12-16 17:21
„Biały tygrys”, czyli Indie w czasach globalizacji
Biały Tygrys - Aravind Adiga

Byłem niedawno (po raz pierwszy) w ogrodzie zoologicznym w New Delhi. Chyba dlatego nie mogłem nie powrócić do lektury jednej z najlepszych książek o tematyce indyjskiej. Mam na myśli “Białego tygrysa” Aravinda Adigi. Tak samo, jak główny bohater wspomnianej powieści, i ja odwiedziłem delhijskie ZOO, w poszukiwaniu białego tygrysa. Na szczęście, cała tygrysia rodzina ma w Delhi (jak na ZOO) całkiem spory wybieg i podziwianie biało-czarnych kotów sprawiało mi całkiem sporo radości. Pomagała trochę świadomość, że żadne białe tygrysy nie żyją na wolności - tylko w ZOO...

 

 Biały tygrys w ZOO (New Delhi, listopad 2017 r.)

 

„Patrzyłem, jak chodzi. Przez szpary w ciemnym ogrodzeniu błyskały oświetlone słońcem czarne pręgi i biała sierść - niczym na wyświetlanym w zwolnionym tempie starym, czarno-białym filmie. Przemierzał jak zaczarowany wciąż tę samą trasę, od jednego  końca zagrody do drugiego, w identycznym tempie.

Chodząc w ten sposób, sam siebie hipnotyzował - inaczej nie zniósłby tej klatki.”

„Biały tygrys” Aravind Adiga

 

„Biały tygrys” Aravinda Adigi został w Polsce wydany w 2008, niemal równolegle z oryginałem i chwała za to polskiemu wydawcy. Mimo upływu lat, tekst się nie zestarzał. Opisywane w tekście dynamiczne zmiany, jakie obserwował bohater, wciąż w Indiach są widoczne na każdym kroku Jednak jeszcze dużo wody w Gangesie upłynie, zanim odmienią się, pokazane przez autora, mechanizmy społeczne czy polityczne oraz gospodarka kraju.

 

W Jama Masjid (New Delhi, listopad 2017 r.)

  

„Biały tygrys” to trochę taka indyjska wersja mitu o awansie „od pucybuta do milionera”. Nie jest to jednak optymistyczna wizja awansu społecznego dokonującego się dzięki błyskawicznie postępującej globalizacji. Czarny humor przeplata się z gorzkim tragizmem losów głównego bohatera. Wzniosłe idee społeczne zderzają się z twardą rzeczywistością „Ciemności”, czyli światem indyjskiej prowincji rządzonej przez bezwzględnych posiadaczy ziemskich. Dodatkowego kolorytu książce dodaje fakt, że główny bohater „spowiada” się premierowi Chin. A one są poniekąd największym rywalem Indii w Azji. Stawia to opisywane w książce Indie, w dość słabym świetle, ociera się o zdradę stanu i tym silniej oddziałuje na czytelnika (szczególnie indyjskiego).

 

 „Kojec dla Kogutów” to ulubiona metafora Aravinda Adigi (New Delhi, listopad 2017 r.)

 

„Rozumiem, że wy, żółtoskórzy, pomimo sukcesów w dziedzinie kanalizacji, wody pitnej i złotych medali olimpijskich, demokracji nie macie. Jakiś polityk mówił w radiu, że dlatego was pokonamy: może i nie mamy kanalizacji, wody pitnej ani złotych medali olimpijskich, ale przecież mamy demokrację.

Gdybym to ja miał stworzyć państwo, najpierw bym zdobył rury kanalizacyjne, potem demokrację, a dopiero na końcu wziąłbym się do rozdawania broszurek i posążków Gandhiego, ale co ja tam wiem? Jestem tylko mordercą!”

„Biały tygrys” Aravind Adiga

 

Główny bohater książki nie wstydzi się swego awansu ekonomicznego i społecznego, który został osiągnięty dzięki przemocy. trochę go to uwiera, ale co więcej, niemal do tej przemocy nawołuje. Ostrzega, że w końcu najubożsi Indusi wyrwą się ze społecznych więzów kastowego społeczeństwa. Pokazuje równocześnie, jak taki awans jest (wciąż) niezwykły we współczesnych Indiach. Oby się mylił.

 

 Centrum handlowe Ambience Mall (Gurgaon, listopad 2017 r.)

 

Choć pochwaliłem Prószyńskiego za szybkie wydanie książki, to niestety nie mogę tego samego powiedzieć o e-booku. Wersji elektronicznej (oficjalnej) „Białego tygrysa” niestety nie ma w sprzedaży. Pozostaje poszukać wersji papierowej. W każdym razie, do przeczytania powieści gorąco zachęcam.

Like Reblog Comment
review 2017-10-24 21:07
PocketBook Touch HD – wypożyczalnia Legimi w trybie wysokiej rozdzielczości

 

PocketBook Touch HD zostanie lada dzień wzbogacony o obsługę wypożyczalni Legimi. Tym samym osoby poszukujące najlepszego rozwiązania w tym zakresie mają, prosty wybór – jest nim właśnie PocketBook Touch HD.

 

PocketBook Touch HD Ruby Red

 

Dlaczego właśnie PocketBook Touch Lux HD? Jest kilka powodów:

- po pierwsze - od strony sprzętowej to najsprawniejszy czytnik, oferowany (zapewne wkrótce) przez Legimi. Jego głównym atutem jest bardzo dobry ekran E-Ink Carta 300 ppi;

- po drugie - również pod względem oprogramowania, wprowadzony właśnie PocketBook, oferuje wygodę, taką jak inne PocketBooki. Księgozbiór (również ten pochodzący z wypożyczalni) znajduje się w jednym miejscu i pobrane książki można czytać tak jak inne, czyli korzystać w nich m.in. ze słowników;

- po trzecie - sam dostęp do oferty Legimi. PocketBook (w odróżnieniu od oferty dla czytników Kindle), oferuje możliwość wyboru z pełnej bazy wypożyczalni (w tym również nadaje się do korzystania z usługi bibliotecznej).

W niniejszym wpisie zebrałem moje wrażenia z testu wypożyczalni Legimi na PocketBooku Touch HD. W chwili, gdy piszę te słowa, usługa została chwilowo wyłączona. Ruszy ponownie, wraz z udostępnieniem nowej wersji oprogramowania wewnętrznego na ten model czytnika. Ma to nastąpić w końcu października i będzie dostarczane jako uaktualnienie OTA (przez wi-fi).

 

PocketBook Touch HD

Ten model PocketBooka obecny jest na rynku od roku. Natomiast wersja Ruby Red (od pierwowzoru różniąca się kolorem obudowy), została wprowadzona całkiem niedawno, bo miesiąc temu.

Na pierwszy rzut oka, Touch HD jest bardzo podobny do modeli z serii Touch i Touch Lux (np. do recenzowanego przeze mnie modelu Touch Lux 2). Przy bliższym spojrzeniu, widać jednak wyróżniające go cechy. Obudowa, przy dotyku, sprawia przyjemne wrażenie solidności. Plastik obudowy jest mniej śliski, niż w modelach serii Touch Lux. Tylną część pokryto małymi wgłębieniami, co daje większą pewność uchwytu (jeśli nie używamy okładki). Czytnik pochodzi tym razem z fabryki firmy Netronix, uznanego dostawcy sprzętu, m.in. czytników Tolino i Kobo. Widać i czuć, że powstał z trochę lepszych materiałów w porównaniu z poprzednimi modelami firmy. Praktyka wykazuje, że również rubinowy kolor obudowy może być istotnym elementem wyboru czytnika.

 

Plecki czytnika PocketBook Touch HD Ruby Red

Najważniejszym wyróżnikiem Touch HD jest jednak dotykowy ekran E-Ink Carta (z oświetleniem) o rozdzielczości 300 ppi (1072 × 1448 pikseli). To najlepszy dostępny obecnie sześciocalowy ekran z papieru elektronicznego. Ma trochę bardziej szary i matowy odcień tła, przy bezpośrednim porównaniu do Kindle Voyage. W tym drugim tło jest bardziej kremowe. Jednak zarówno reakcja na dotyk jak i kontrast obrazu oraz zaczernienie tekstu, sprawiają bardzo dobre wrażenie. Drugim atutem PocketBooka są umieszczone pod ekranem fizyczne klawisze zmiany stron. Moim zdaniem znakomicie usprawniają one czytanie. Szczególnie wtedy, gdy trzymamy czytnik jedną ręką. Ciekawym uzupełnieniem może też być możliwość korzystania z mechanicznego lektora Ivona. Funkcja TTS (zamiany tekstu e-booka na mowę) daje szansę kontynuowania lektury, nawet wtedy, gdy zmęczą się oczy.

 

Na dolnej krawędzi obudowy znajdziemy port microUSB, gniazdo audio 3,5 mm, gniazdo kart microSD, reset i przycisk zasilania

 

Wypożyczalnia Legimi na PocketBooku – jak to jest zrobione?

Czytniki PocketBook otrzymały możliwość obsługi wypożyczalni Legimi w sierpniu zeszłego roku („PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków”). Obecnie działa ona na czterech modelach: PocketBook Touch Lux 2, PocketBook Touch Lux 3, PocketBook Sense. Wkrótce dołączy do nich PocketBook Touch HD. Aplikacja Legimi jest częścią oprogramowania wewnętrznego czytnika i instaluje się automagicznie na urządzeniu, zastępując księgarnię BookLand i usługę PocketBook Cloud. Aby uzyskać dostęp do wypożyczalni, można kupić czytnik w księgarni Legimi lub pobrać aktualny firmware (odpowiednia wersja wkrótce powinna być dostępna przez wi-fi - jako OTA). Jeśli, pomimo aktualizacji, na czytniku nie pojawi się Legimi, lub nie będzie możliwe logowanie do usługi – trzeba skontaktować się ze wsparciem PocketBooka lub Legimi (np. pisząc np. na adres help@pocketbook-int.com). W zgłoszeniu koniecznie należy przesłać numer seryjny posiadanego czytnika (jest na pudełku lub w menu ustawień - O urządzeniu/Model urządzenia).

 

Jeśli abonament nie działa, należy przesłać numer seryjny czytnika do wsparcia Legimi lub PocketBooka

 

Pierwsze uruchomienie nowej aplikacji, zaczyna się od zalogowania na istniejące konto Legimi. Warto je założyć wcześniej. Do korzystania z wypożyczalni konieczne jest opłacenie abonamentu lub aktywacja usługi bibliotecznej (więcej na ten temat we wpisie „Legimi w bibliotece – za darmo...”). Po zalogowaniu, program samoczynnie pobierze listę książek, które znajdują się na naszym koncie (również tych, które zostały zakupione w Legimi). Jeśli tak się nie stanie, warto się upewnić, że mamy połączenie z internetem i wybrać ikonę w prawym górnym rogu aplikacji, a tam opcję „Synchronizuj”. Lista książek widoczna jest w zakładce „Moje książki”. Gdy jest ich dużo, to ich przeglądanie może być kłopotliwe. Niestety, przez ostatni rok nie wzbogaciła się funkcjonalność aplikacji. Przydało by się na przykład sortowanie, ukrywanie przeczytanych książek, czy ich usuwanie z listy. Szczególnie uciążliwe jest dla mnie przewijanie całej listy, aby dotrzeć do ostatnio dodanej książki. Wtedy można pobrać ją do pamięci czytnika. Na szczęście od momentu pobrania, można już z aplikacji Legimi nie korzystać, ponieważ e-book widoczny jest jako „normalna” książka w czytnikowej biblioteczce. To bardzo ułatwia lekturę, ponieważ w takiej książce można korzystać ze wszystkich dobrodziejstw czytnika: własnych czcionek, słownika, zakreśleń, dzielenia wyrazów (o ile zezwolił na nie wydawca) czy TTSu.

 

Funkcja TTS (Ivona) pozwala na odsłuchiwanie e-booków przy pomocy mechanicznego lektora

 

Poza tym, aplikacja Legimi wyświetla informacje na temat rodzaju abonamentu i statystyki czytania. Podobnie, jak to jest na innych urządzeniach, i tutaj mogą pojawić się zafałszowania, jeśli czytamy o północy. Wtedy „przeczytane” minuty mogą zostać zaliczone w statystykach do następnego dnia.

 

Książki wypożyczone z Legimi, widoczne są zarówno na ekranie startowym, jak i w biblioteczce czytnika

 

Nie znam jeszcze ceny czytnika, oferowanego wraz z abonamentem Legimi. Na stronie księgarni brak, na razie (?), informacji na ten temat.

 

PocketBook Touch HD – co nowego?

Omawiany model PocketBooka to nie tylko krok do przodu pod względem sprzętowym i obsługa wypożyczalni Legimi. Czytnik ma również trochę odmienne oprogramowanie od tego, jakie znamy z poprzednich modeli tej marki. Do najważniejszych zmian można zaliczyć rezygnację z wyboru spośród dwóch programów wyświetlających e-booki. Wcześniej był to Adobe Reader i FB Reader. Znikła więc w podręcznym menu opcja „Otwórz w”. Taki ubytek nie boli, bo trochę uprościła się obsługa czytnika.

 

PocketBook Touch HD otrzymał bardziej zwarty wygląd menu ustawień tekstu

 

Najważniejszą zmianą, moim zdaniem, jest to, że od razu otrzymujemy wbudowane reguły dzielenia polskich słów. Nie trzeba już wgrywać własnego pliku, aby książki (EPUB, FB2) miały dzielenie wyrazów. Choć akurat w przypadku tej funkcji, kupujący e-booki w polskich księgarniach, mogą poczuć się trochę zawiedzeni. Z niezrozumiałych dla mnie względów, w wielu przetestowanych przeze mnie plikach, ta opcja jest zablokowana przez wydawców! Sprawdziłem kilkanaście ostatnio zakupionych e-booków i tylko kilka z nich umożliwiało podział wyrazów realizowany w czytniku. Jeśli chcemy się cieszyć pełnią możliwości Toucha HD, wtedy nie obejdzie się np. bez samodzielnej edycji pliku EPUB, aby włączyć podział wyrazów. [Aktualizacja 3 XIII 2017 r.] Okazuje się, że nie bez winy było tu także oprogramowanie czytnika. Nowa wersja oprogramowania (5.17 z 21 XI 2017 r.) poprawia ten błąd.

 

Jeśli wydawca na to zezwolił, czytnik wyświetli podział wyrazów

 

Efektem poprawek w nowym oprogramowaniu, jest także wyświetlanie pełnych informacji o książce. Potrzebny jest tylko do tego porządnie zdefiniowany opis (metadane) pliku. Niestety, i w tym przypadku może nas spotkać zawód ze strony wydawców. Przeglądając ostatnio zakupione w polskich księgarniach książki, dopiero za jedenastym razem trafiłem na odpowiednio przygotowany EPUB. Przy okazji, brawa dla Wydawnictwa Czarna Owca!

 

Metadane w e-booku z polskiej księgarni, to wciąż rzadkość :(

 

Zmodyfikowane zostało również menu formatowania wyglądu e-booka w czytniku. Dolny pasek jest bardziej uporządkowany (np. wyświetlana jest tylko nazwa kroju czcionki, a nie wszystkie jej odmiany) i przejrzysty. Wciąż bardzo brakuje jednak możliwości wyrównania tekstu do lewego i prawego marginesu (justowania).

 

PocketBook Touch HD bardzo dobrze (jak na czytnik) radzi sobie z PDFami - tutaj wyświetlanie w trybie rozpływu

 

Tradycyjnie już, oprogramowanie PocketBooka daje największe możliwości (wśród czytników e-booków) obsługi plików PDF. Dzięki ekranowi o wyższej rozdzielczości, dają się one czytać trochę wygodniej niż na starszych modelach. Podczas testów kilka razy wystąpił problem z zapamiętywaniem moich ustawień dla czytanego PDFa. Zdarzyło się, że ponownie musiałem włączyć np. obcinanie marginesów, aby tekst książki był ładnie rozłożony na całą szerokość ekranu. Może to kwestia jednego PDFa, muszę w tym zakresie jeszcze trochę zrobić testów.

 

8 GB pamięci wewnętrznej można rozszerzyć kartą microSD

 

PocketBook bez specjalnego rozgłosu zwiększył wielkość pamięci wewnętrznej z 4 do 8 GB, w czytnikach dostarczanych do sklepów w ostatnich kilkunastu miesiącach. PocketBook Touch HD ma od początku 8 GB i wejście na karty microSD (do 32 GB), więc tu się akurat nic nie zmieniło od premiery urządzenia. Możliwość rozbudowy pamięci przyda się np. miłośnikom słuchania muzyki w tle. Nie korzystam z tego za często, ale mam zawsze na karcie kilka ścieżek dźwiękowych, umożliwiających zagłuszenie np. współpasażerów, relacjonujących przez telefon swoje perypetie medyczne czy matrymonialne. Jeśli np. bateria w telefonie jest na wyczerpaniu, czytnik bywa ratunkiem.

 

Odtwarzacz MP3 może być miłym dodatkiem, gdy trzeba zagłuszyć otoczenie

 

Poza tym tak jak w poprzednich modelach, mamy możliwość dodania własnych słowników, własnego wygaszacza ekranu, własnych czcionek.

 

Zaletą korzystania z Legimi na PocketBooku jest traktowanie wypożyczonych książek jak inne e-booki. Dzięki temu można w nich korzystać np. z zainstalowanych słowników

 

Podsumowanie

PocketBook Touch HD to najlepszy czytnik tej marki, z jakim miałem do czynienia. Z przyjemnością mi się na nim czyta, dzięki sprawności funkcjonowania i przyjazności oprogramowania. Podoba mi się również bogactwo jego możliwości, choć niekoniecznie trzeba ze wszystkich opcji korzystać. Sądzę, że klienci oferty abonamentowej Legimi będą zadowoleni z wprowadzenia usługi właśnie na ten czytnik. Tym bardziej, że daje dostęp do pełnego zakresu e-booków dostępnych w wypożyczalni.

 

Mam nadzieję, że wydawcy zaczną bardziej dbać o wygląd swoich publikacji elektronicznych i nie będą wyłączać justowania czy dzielenia wyrazów. W przypadku korzystania z wypożyczalni Legimi jest to o tyle ważne, że nie mamy możliwości samodzielnego poprawienia wyglądu tekstu poprzez ingerencję w zawartość pliku. A może Legimi zacznie na to zwracać uwagę wydawnictwom? Zapewne ma większe możliwości „nacisku” niż pojedynczy czytelnicy.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi – czy rozważasz zakup abonamentu na wypożyczalnię Legimi, czy chcesz z niej korzystać z pobliskiej bibliotece – PocketBook Touch HD jest obecnie najlepszym czytnikiem do skorzystania z tej oferty. Ale i bez Legimi to bardzo dobry czytnik, który dostarczy sporo frajdy przy czytaniu e-booków.

 

W solidnym pudełku, obok czytnika, znajdziemy kabel USB oraz ulotkę o konieczności ochrony ekranu

 

P.S.

Dziękuję Legimi za udostępnienie usługi abonamentowej, przed oficjalną premierą, na czas testów PocketBooka Touch HD.

 

 

Plusy

- bardzo dobry ekran;

- brak artefaktów (ghostingu) nawet przy wyłączeniu pełnego odświeżania ekranu podczas czytania;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- sprawna reakcja na dotyk;

- równomierne oświetlenie ekranu;

- szeroki zakres regulacji oświetlenia;

- polskie menu;

- instrukcja obsługi po polsku;

- obsługa wypożyczalni Legimi w pełnym zakresie;

- integracja księgozbioru (również z Legimi) w jednym miejscu;

- bezprzewodowa przesyłka plików (wysyłka na adres e-mail, Dropbox);

- dzielenie wyrazów w plikach FB2 i EPUB (o ile pozwala na to wydawca);

- możliwość korzystania z e-booków Legimi jak z innych książek wgranych do pamięci czytnika (korzystanie ze słowników - np. słownik języka polskiego sjp.pl w wersji przygotowanej przez athame, zaznaczanie tekstu, wykonywanie notatek); 

- możliwość dogrania własnych krojów czcionek;

- sprawna (jak na czytnik) obsługa plików PDF;

- sprawna obsługa TTS i plików MP3 (również w tle) przez gniazdo audio (mini jack 3,5 mm);

- możliwość rozszerzenia pamięci kartą microSD.

 

Minusy

- długi start po całkowitym wyłączeniu;

- brak opcji wyrównania tekstu do lewego i prawego marginesu (justowania) w ustawieniach sposobu wyświetlania e-booka;

- brak możliwości sortowania/usuwania książek na półce w aplikacji Legimi;

- niektóre książki z Legimi nie mają włączonego podziału wyrazów, choć sam czytnik umożliwia automatyczny podział (błąd poprawiony w aktualizacji oprogramowania czytnika do wersji 5.17 z 21 XI 2017 r.);

- wyłączenie niektórych standardowych opcji czytnika (np. PocketBook Cloud, księgarnia BookLand);

- pocketbookowa aplikacja Legimi nie obsługuje wypożyczalni audiobooków z abonamentu;

- po zakończeniu okresu opłaconego abonamentu, tracimy dostęp do wypożyczonych książek.

 

Dane techniczne (wg producenta):

Ekran: przekątna 6 cali ekran E-Ink Carta HD z wbudowanym oświetleniem i rozdzielczością 1072×1448 pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi;

Waga: 180 g;

Rozmiary: 175×113,5×9 mm

Pamięć: ok. 6,4 GB wewnętrznej (8 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego), z możliwością rozszerzenia kartą pamięci microSD o pojemności do 32 GB;

Czcionki: 15 krojów łacińskich czcionek (możliwość dodawania własnych);

Obsługiwane formaty tekstowe: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI);

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF;

Obsługiwane formaty dźwiękowe: MP3;

Łączność: Wi-Fi;

Procesor: 1 GHz;

Pamięć RAM: 512 MB;

System: linux;

Główne funkcje: ReadRate, Dropbox, Send-to-PocketBook, PocketBook Sync, przeglądarka Internetu, czytnik kanałów RSS, kalkulator, odręczny notatnik, zegar, słowniki, gry: szachy, pasjans, Sudoku, Scribble, odtwarzacz audio, TTS oraz PocketBook Cloud (albo Legimi);

 

Oficjalna strona Legimi: https://www.legimi.pl/czytnik/;

Oficjalna strona PocketBook Touch HD: http://www.pocketbook-int.com/pl/products/pocketbook-touch-hd

 

[Aktualizacja 3 XI 2017 r.]

PocketBook Touch HD otrzymał aktualizację oprogramowania wewnętrznego do wersji 5.17.821 (firmware z 25 X 2017 r.). Uaktualnienie rozsyłane jest przez internet (OTA), należy więc podłączyć czytnik do wi-fi, aby z niego skorzystać. Tym samym można na Touchu HD korzystać w pełni z wypożyczalni Legimi.

 

Jeśli macie ten czytnik, chcecie korzystać z Legimi, a nie możecie uzyskać dostępu, to podajcie numer seryjny urządzenia, pisząc na adres wsparcia PocketBooka: help@pocketbook-int.com.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?