logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: demony
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-12-13 10:28
Anioły i Demony - Dan Brown

Nauka mówi mi, że Bóg musi istnieć. Mój umysł twierdzi, że nigdy Go nie zrozumiem. A serce podpowiada, że wcale nie powinnam,

Like Reblog Comment
review 2016-12-13 10:27
Anioły i Demony - Dan Brown

Drugą książka Dana Browna, którą miałam okazję przeczytać były "Anioły i demony", które podobały mi się o wiele bardziej niż "Kod Leonarda da Vinci". Zresztą tak samo było z filmem.

 

Tak naprawdę jest to pierwszy tom, w którym poznajemy Roberta Langona. W tej części historyk sztuki zostaje pilnie wezwany do CERN, w którym ma za zadanie zidentyfikować zagadkowy wzór wypalony na ciele zamordowane fizyka. Wskazówki, które odkryje zaprowadzą go do Watykanu, a tam robi się coraz ciekawiej.

 

Napięcie w książce budowane jest stopniowo. Zagadki, które towarzyszą Langonowi nie są jednak tak efektowne jak w "Kodzie Leonarda da Vinci". Jednak naprawdę lepiej się bawiłam przy "Aniołach i demonach" niż przy "Kodzie..."

 

Zastanawiam się, skąd moje upodobnianie do spisków, teorii spiskowych, tajemnic, odkrywania tego co nieznane? Może to przez Indiana Jones, który pod wieloma względami przypomina mi głównego bohatera, czyli Roberta Langona. Różni ich wygląd, ale są podobni jeśli chodzi o zamiłowanie do tajemnic i ich rozwiązania. Nawet zawody ich są w pewnym sensie pokrewne. Archeologi (Indiana Jones) a historyk sztuki (Robert Langon). No przecież widać, że oboje kochają historie. 

 

U Dana Browna dodatkowo wszelakie tajemnice i teorie spiskowe są wplątane w chrześcijański kościół. Chyba to sprawiło, że zainteresowałam się tymi książkami, choć może bardziej rozreklamowanie "Kodu.." i jego antyreklama w kościele, która prawdę mówiąc (dla mnie) okazała się lepszą reklamą niż polecenie książki przez znajomego.

 

Jeśli zaś chodzi o fabułę. No cóż, ja ją kupuję. Choćby fakty były naciągane nie wiadomo ja bardzo - nawet nie wnikam jak bardzo, bo i po co, to i tak uwielbiam rozwój akcji i tajemnic w powieści. Zresztą chyba każdy wie, iż książka ta jest literaturą rozrywkową i nikt raczej serio nie traktuje faktów podanych przez autora. 

 

Najważniejsze, że wszystko w powieści się klei i każdy element układanki pasuje do siebie. A dzięki temu książkę się szybko czyta, a raczej się ją pochłania.

 

I zakończenie. Jak i poprzednio - tym złym okazuje się ktoś, kogo się nie spodziewamy. Ale to nie jest zbytnio ważne, bo później jeszcze następuje zwrot akcji, który był genialny i który pozostanie w mojej pamięci na długi czas.

Like Reblog Comment
review 2015-07-09 10:20
Anioły i demony - Dan Brown

Świetny kryminał, prawdziwy page-turner! Poleciłabym zwłaszcza tym, którzy byli w Rzymie i kojarzą opisywane miejsca i zabytki. Miło sobie powspominać, bardzo dużo detali, naprawdę pięknie oddana sceneria, która tak naprawdę nie pełni tylko roli tła, ale powiedziałabym, że Rzym i Watykan są pełnoprawnymi bohaterami tej książki. Są jednak dwie drobne rzeczy, do których się przyczepiam. Pierwsza, pomimo całej sympatii, którą darzę postać Roberta Langdona, miałam nieodparte wrażenie przesadnego nawiązania do Jamesa Bonda, (nijak się to ma do mojego wyobrażenia profesora historii sztuki). Oraz druga - nie wiem czy tak jest tylko w polskim tłumaczeniu czy też w oryginale - nagromadzenie wyrazu "zdobycz" i "nagroda" w stosunku do Vittorii. Po kilkakrotnym natknięciu się na nie w tym samym rozdziale, po czym w następnym i kolejnym, słowa te stały się prawdziwie irytujące. Jednakże, to tylko drobnostki, które tak naprawdę nic nie ujmują tej wciągającej historii. Polecam!

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-10 13:01
Powrót z wojny, a kraj w rozsypce, czyli Razumowski zostaje milicjantem
Demony czasu pokoju - Przechrzta Adam

“Demony czasu pokoju” to według mnie najlepsza część cyklu poświęconego Aleksandrowi Razumowskiemu, cyklu będącym prequelem do innej serii książek, rozgrywających się już w naszych czasach. “Demony czasu pokoju” są tak dobre, jak “Chorągiew Michała Archanioła”, czyli powieść pana Przechrzty, którą poznałem jako pierwszą, i która podobała mi się najbardziej.

 

Cykl znany jest przede wszystkim z akcji. To taka pieśń żołnierska, którą autor umieścił w przedziwnym otoczeniu: otóż Razumowski to agent wojennajej razwiedki, wojskowego wywiadu ZSRR. I to się po prostu dziwnie czyta, od samego początku całość jest tu co najmniej ciekawa; skąd się wziął pomysł pisarza na kreowanie historii właśnie w tym kraju, i w takim czasie? Stalin i Beria, walka wewnętrzna GRU i NKWD, mnóstwo podłości… To jest fantastyka, jednak na końcu mamy pewne wyjaśnienia, wedle których wiele z okrucieństw tu obecnych nie wzięło się z wyobraźni autora, ale z dokumentacji dotyczącej działalności radzieckiej bezpieki. Cały czas trwania cyklu “Demony…” trochę trudno się odnaleźć w świecie, w którym Razumowski jest otoczony postaciami znanymi z historii, jasno określanymi jako zbrodniarze. Tu czasem przedstawiani inaczej, jakby niejednoznacznie.

 

Ciekawe, prawda? W cyklu Jacka Piekary w ogóle nie przeszkadza mi (a nawet przeciwnie: przyciąga mnie) świat, w którym Chrystus zszedł z krzyża i pozabijał swoich wrogów. A u pana Przechrzty przedstawianie Stalina jako groźnego, ale jednocześnie dość “ludzkiego”, nie pozbawionego różnych emocji bohatera mnie cały czas niepokoiło. Cóż, widać zależy od czytelnika, każdego kręci co innego. :)

 

Napisałem, że to najlepszy tom. Według mnie tak właśnie jest; Razumowski w swojej pełnej zawirowań historii idzie w bardzo ciekawym kierunku. Widać w “Demonach czasu pokoju” pewne spięcie całości, widać, że wiele zgromadzonych wydarzeń z historii bohatera wziętych razem powoduje zmiany, widać nawet szykujące się zmiany w samym ZSRR. Rośnie ciekawość czytelnika względem tego, co będzie dalej; bohater ma przed sobą tak wiele otwartych drzwi, że aż swędzi z chęci poznania dalszych przygód.

 

Bardzo podoba mi się także niezwykle oszczędne stosowanie elementów nadprzyrodzonych. I tu, podobnie jak w poprzednich tomach, specjalne zdolności Razumowskiego nie stają się przyczyną nagłych, totalnych zwrotów akcji czy rozwiązań obrażających inteligencję czytelnika. Choć potrafi więcej, przeważnie Razumowski jakby nie pamięta o swoich talentach nabytych w wyniku tajemniczych działań z poprzednich części. To przede wszystkim wojskowy, śledczy, żołnierz, wojownik i po prostu niezły koleś, przyzwoity facet, i co najważniejsze: wiarygodny. Bardzo jestem ciekaw czy będzie ciąg dalszy, czy coś nas jeszcze czeka. Niby nie lubię tasiemców, ale to jest tak dobra rozrywka, że wyjątkowo mam nadzieję, że to nie wszystko, bo z Razumowskim bawiłem się świetnie w Leningradzie, nieźle w czasie wojny i wspaniale w czasie pokoju.


Fabryka Słów 2015

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-03-01 11:06
Adam Przechrzta - "Demony wojny", część 1 i 2
Demony wojny - część 2 - Adam Przechrzta
Demony wojny - część 1 - Adam Przechrzta

Doktor Przechrzta wciąż bawi się doskonale, opowiadając o dalszych losach agenta GRU, Aleksandra Razumowskiego. Przypomnę, że teoretycznie jest to kontynuacja naprawdę niezłej “Chorągwi Michała Archanioła” i nieco słabszych już “Białych nocy”, jednakże to nie sequel, a prequel - o Razumowskim słyszymy właśnie w wyżej wymienionych powieściach, a teraz poznajemy jego wojenne losy, czyli to, co się działo po “Demonach Leningradu”.

 

Jest to opowieść wypełniona akcją, stawiająca duży nacisk na braterstwo żołnierzy. Adam Przechrzta przedstawia nam bohaterów radzieckich, w taki dość prosty, czarno-biały sposób. Ci z NKWD są źli, ci z GRU to porządni żołnierze, wiecie, tak jak do dziś mówi się o nazistach, dzieląc na złe SS i porządną Abwehrę. Książki nie mają nikogo uczyć historii - to fantastyka - a jednak nieco dziwnie się czyta o mądrym strategu Stalinie i porządnych agentach wywiadu, dzielnie walczących z nazistami w Wojnie Ojczyźnianej, jednocześnie prowadząc grę z własnymi rodakami z konkurującej organizacji. No ale jeśli czytamy o romansach z wampirami, to dlaczego nie zrobić ze Stalina dobrotliwego wujaszka?

 

...nie, to jednak nie pasuje. Ale nie szkodzi, bo powieść jako coś, co ma czytelnikowi pozwolić odsapnąć, odpocząć, spisuje się… no, może nie nieźle, ale poprawnie.

 

Razumowski powoli staje się kimś w rodzaju nadczłowieka, zgodnie z tym, co pamiętamy z poprzednich części. Co ciekawe, akurat ten motyw wykorzystywany jest stosunkowo rzadko, a ogromną większość problemów agent załatwia siłą posłuchu u swoich ludzi oraz siłą po prostu. Subtelny to on nie jest, co też ma swój klimat. Każdy tom “Demonów wojny” oferuje także romans, niestety z rolą kobiety dość jednoznacznie określoną. W drugiej części wydaje się, że autor da nam odetchnąć od tego całego żołnierskiego patosu, robi bowiem z Razumowskiego agenta w Breslau, takie połączenie Stirlitza z Klossem, ale nic z tego - nawet w mundurze Wehrmachtu Razumowski natychmiast nawiązuje nić porozumienia z “dobrymi, tylko wykonującymi rozkazy” Niemcami.

 

Zawsze sobie powtarzam, że nie każda powieść musi być “Ojcem chrzestnym”. Takie, które pozwalają po prostu zabić czas, zapomnieć o problemach, rozerwać się - takie też są potrzebne. Idealna lektura na podróż, albo na czytelniczego kaca, gdy zarzucimy się trudnymi książkami i trzeba po prostu odetchnąć. Choć z oczywistych powodów wolałem czytać o bohaterze narodowości polskiej, to przyznam uczciwie, że Razumowski też jest ok, i na pewno sięgnę po kontynuację jego przygód, rozgrywających się już po wojnie.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?