logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: felietony
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-09-15 18:50
Ewa Szumańska - "Felietony"
Felietony - Ewa Szumańska

Na samym początku lat 90-tych zaprzyjaźniłam się z pewną znacznie ode mnie starszą osobą, która „od zawsze”, co nie było wtedy takie zwyczajne, prenumerowała Tygodnik Powszechny. Mnie wówczas bardzo mało znany od razu przypadł do gustu i przywoziłam od owej znajomej wielkie płachty Tygodnika do spokojnego czytania.

 

Oczywiście po takim czasie mało które teksty pamiętam dokładnie. Ale pamiętam, że czytanie zaczynało się od ostatniej strony gdzie można było znaleźć felietony między innymi Ewy Szumańskiej. Te pamiętam wyjątkowo wyraźnie zarówno ze względu na ich specyficzny charakter, rys rzetelnego namysłu, zwartą bardzo myśl, jak również specyficzny wygląd. Były to zazwyczaj trzy krótkie, wyraźnie oddzielone akapity z ogromną ilością ładunku do przemyślenia.

 

Wydawnictwo Warstwy wydało teraz te Tygodnikowe felietony, pomyślałam więc, że z sentymentu przypomnę sobie kilka. Ale też, przyznam, nie oczekiwałam po tej pozycji jakiegoś zaskoczenia czy w ogóle wielkich wrażeń.

 

I tu zupełna pomyłka. Teksty te, nawet po tylu latach zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Ile różnych wspomnień konkretnych odczuć, myśli z tamtych lat. Ile mądrych, uniwersalnych spostrzeżeń dotyczących naszej polskiej rzeczywistości. Jak wspaniałe są teksty dotyczące starości i upływającego czasu.

 

Mimo, że książka ogromna i na pewno nie do czytania „od deski do deski”, tak właśnie ją pochłonęłam, czując, że to pozycja, którą trzeba mieć pod ręką i wracać do niej po kawałeczku.

 

Polecam tym, których interesują ciekawe osobowości, a taką na pewno był Ewa Szumańska. Na końcu książki jest zresztą niedługi ale treściwy rozdział na temat autorki. I tym, pewnie coraz mniej licznym w obecnym czasie, którym namysł na przemijającą rzeczywistością zarówno w wymiarze ogólnym jak i osobistym nie jest jeszcze całkowicie obcy.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-08-24 17:02
Dorota Masłowska - "Więcej niż możesz zjeść"
Więcej niż możesz zjeść. Felietony parakulinarne - Dorota Masłowska

Jeśli ktoś chciałby zdobyć ciekawe przepisy albo przynajmniej rozsądne porady dotyczące jedzenia lub gotowania, nie ma co sięgać po tę pozycję.

Natomiast jeśli ktoś ma ochotę na fajną zabawę literacką i ogólnie trochę się pośmiać, to byłby to jak najbardziej dobry wybór.

I jeszcze cytat:

 

"Mam nadzieję, że nie tylko czytacie moje przepisy, ale również nie wahacie się ich realizować Nie zawsze są one zdrowe, ale należy pamiętać o tym, że najbardziej niezdrowy ze wszystkiego jest brak szczęścia.
Smacznego!"

 

Dodam tylko, że słowo "przepisy" należy tu rozumieć bardzo umownie ;-)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-01 11:59
Subiektywny alfabet współczesności

"B jak Bauhaus" Deyan Sudjic

 

zdjęcie-15

 

Jak czytamy w podziękowaniach autora, ta książka miała być początkowo „konwencjonalnym słownikiem”. Na całe szczęście Internet zabił ten pomysł, a wydawca podpowiedział Sudjicowi napisanie książki bardziej subiektywnej oraz osobistej. Właśnie dzięki temu tak dobrze się ją czyta.

 

„B jak Bauhaus”, mimo swojej formy, nie jest ani słownikiem, ani alfabetem. Jest raczej podróżą sentymentalną autora po świecie designu, architektury i mediów. Znajdziemy tu po trochu wszystkiego – i przybliżenie sylwetek znaczących postaci (Rozdziały o Utzonie, Sottsassie), i analizę zjawisk oraz idei (zbieractwo, forma kontra funkcja, znaczenie i oddziaływanie przedmiotów codziennego użytku), i przedstawienie współczesnych technologii i ich znaczenia dla świata (klawiatura QWERTY, YouTube, gry komputerowe).

 

Nie są to jednak suche biogramy i definicje. Jeśli Sudjic pisze o slumsach, to robi to z perspektywy własnej podróży do Indii. Jeśli pisze o tożsamości narodowej, odwołuje się do historii swojej rodziny i poplątanych losów Bałkanów. Jeśli pisze o modzie, wspomina czasy młodości i pierwszy sztruksowy krawat w turecki wzór. Sudjic pisze więc nie z perspektywy znawcy czy obserwatora (choć oczywiście mu tych funkcji nie odmawiam), a uczestnika wydarzeń. Z czytelnikiem dzieli się nie tyle faktami, co własnymi odczuciami i przemyśleniami.

 

Dla mnie osobiście najciekawsze okazały się te rozdziały, w których Sudjic opowiada o młodości w Wielkiej Brytanii. Trochę wynika to z mojego uwielbienia dla „Velvet Goldmine”, trochę z liźnięcia obrazu UK po wojnie przy okazji biografii Bowiego czy Beatlesów. Coś mnie w kolejnych dziesięcioleciach historii Wielkiej Brytanii pociąga, może muzyka, może moda, może świadomość, że nie jedna Polska musiała się podnieść po wojnie. A w sumie niewiele na ten temat czytałam, więc z radością przywitałam te fragmenty „B jak Bauhaus”.

 

Lektura była też okazją do zapoznania się z bliżej mi nieznanymi ludźmi. Ileż w końcu można słuchać o Le Corbusierze czy Gropiusie ;) Szczególnie zainteresował mnie rozdział „m jak muzeum” i sylwetka wcześniej zupełnie mi nieznanej Hilli Rebay – może kobiety niespecjalnie dla świata sztuki zasłużonej, ale intrygującej. Niezależnie jednak od tematu, Sudjic pisze wyjątkowo lekko, a konstrukcja książki sprawia, że można czytać ją nie tylko od deski do deski, ale też wybiórczo, skacząc po interesujących nas zagadnieniach.

 

Gruba i w twardej oprawie, książka może sprawiać wrażenie ciężkiej, ale w rzeczywistości jest – podobnie jak styl, którym ją napisano – lekka i piękna. Papier jest przyjemnie miękki, a pierwsze strony kolejnych rozdziałów – błękitne. I tylko zdjęć mi chwilami brakowało, bo chciałam wiedzieć, jak właściwie wygląda omawiane krzesło lub inny przedmiot, kultowe przecież. A nawet tysiąc słów nie da tego efektu, co zobaczenie designu. Zdaję sobie jednak sprawę, że wtedy książka musiałaby mieć trochę inną formułę. Z radością dostawię ją do kolekcji tytułów od Karakteru, mojego ulubionego wydawnictwa, które nigdy nie zawodzi mnie ani treścią, ani formą. Choć jedna zaskakująca rzecz zdarzyła się w tym wydaniu – w trzech ostatnich rozdziałach niebieskie strony są przesunięte i nie pokrywają się z początkami kolejnych haseł. Pozostaje mi się pocieszać, że może ten błąd dotyczy niewielkiej liczby egzemplarzy, mam więc coś rzadkiego ;)

 

„B jak Bauhaus” wydaje mi się znacznie lepszy od innej znanej mi książki Sudjica, „Języka znaków”, którą uważałam za zbyt chaotyczną. Mimo różnorodności omawianych zjawisk, postaci i przedmiotów „B” pozostaje uporządkowana i pobudzająca w podróży przez epoki i tematy. Napisana jest lekko i z pasją, osobiście i ciekawie.

Source: agnieszkazak.com/2015/05/29/subiektywny-alfabet-wspolczesnosci
Like Reblog Comment
review 2014-02-27 13:45
Wydobyte z mroku
Reflektorem w mrok - Tadeusz Boy-Żeleński

 

Na "Reflektorem w mrok" trafiłam nieco przypadkiem, przeglądając biblioteczną półkę z wymieszanymi zbiorami reportaży, esejów i felietonów. Pokaźny, bordowy tom ze złotymi, tłoczonymi literami wyróżniał się na tle bardziej kolorowych, nowszych okładek. Początkowo zastanawiałam się, czy podołam takiemu wyzwaniu, ale po przebrnięciu przez niezbyt zachęcający wstęp dalsza lektura była czystą przyjemnością.

 

O czym właściwie jest ten zbiór felietonów? O Krakowie, takim, jaki pamięta go Boy-Żeleński. O literaturze i sztuce, ale nie tej "na piedestale", ale tej żywej, tworzonej przez ludzi i dla ludzi. O artystach na co dzień, a nie tylko zachowanych w legendzie. O młodym państwie polskim, niektórym jego problemach i proponowanych przez Boya rozwiązaniach. Oraz o zwykłych ludziach - tych, których te problemy dotykają.

 

 

To, co najbardziej zadziwia mnie w felietonach Boya jest ich aktualność - choć może brzmieć to dziwnie w stosunku do tekstów napisanych w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Niektóre z poruszonych tam problemów, jak np. rozwiązania prawne dotyczące aborcji, są nadal aktualne, ciągle nierozwiązane. Zdawać by się mogło, że żyjemy w czasach tak odmiennych, a jednak czytając o przestarzałym programie nauczania w szkołach czy irracjonalnym prawie (którego przykładów Boy-Żeleński przytacza bardzo wiele) miałam dziwne uczucie deja vu...

 

 

Obok tak poważnych tematów "Reflektorem w mrok" jest też bogatym zbiorem anegdot dotyczących artystów, ówczesnego życia (nie tylko artystycznego), obyczajów, a nawet języka polskiego. Prawdziwą perełką jest dla mnie esej "Historia pewnych mebli" w którym dowiadujemy się o zaskakującej pasji Wyspiańskiego, czyli... projektowaniu mebli. O ile jednak meble owe były niezwykle piękne - projektując je Wyspiański ściśle trzymał się zasad proporcji - o tyle zupełnie nie nadawały się do normalnego użytku:

 

 

Co się tyczy mebli, Wyspiański miał swoje odrębne pojęcia. Pojedynczy mebel nie był dla niego rzeczą samą w sobie, ale składową cząstką architektonicznej niejako kompozycji, którą był cały pokój. Miejsce i ustawienie każdego mebla było ściśle oznaczone. [...] Z jednym tylko nie liczył się Wyspiański zupełnie, mianowicie...z anatomią ciała ludzkiego i z ludzkimi potrzebami. Sam nie miał tych potrzeb zupełnie, będąc czystym niejako duchem, ożywionym niezłomną wolą [...] Surowość była najwybitniejszą cechą tych mebli, dużych, ciężkich, z ogromną przewagą kloców drzewa, o chudo wysłanym siedzeniu, zbudowanych z samych linii prostych, bez jednej falistości, bez jednego wygięcia.

Anegdot, zwłaszcza dotyczących artystów, jest tam znacznie więcej - Boy chce w ten sposób przedstawić czytelnikom prawdziwy obraz ich życia, nie tylko ten ugładzony przez legendę dziedzictwa narodowego. Również w przypadku twórców, których autor nie znał osobiście, m.in. Mickiewicza, pragnie pokazać ich życie takim, jakie było naprawdę, ze wszystkimi mniej i bardziej chlubnymi aspektami. Zdjąć ich z piedestału, uczynić przystępnymi dla mas.

 

 

"Reflektorem w mrok" jest tylko bardzo małym wycinkiem z twórczości Boya-felietonisty, nieco już dziś zapomnianej. Mimo upływu ponad osiemdziesięciu lat od napisania tych szkiców, wciąż zachwycają one lekkością języka i trafnością spostrzeżeń. Nie mam wątpliwości, że autor w większości przypadków osiągnął to, co zamierzał - zachował dla potomnych obraz międzywojennej Polski, ludzi, miejsc i obyczajów. Uważam, że naprawdę warto poznać te felietony, zarówno dla wiedzy jaką możemy zdobyć, jak i po prostu dla samej przyjemności ich czytania.

 

 

 

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?