logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: literatura-polska
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-12-03 15:44
KSIĘGA WYSP OSTATNICH - Anna Klejzerowicz

Anna Klejzerowicz gościła w moich skromnych blogowych progach już wiele razy. To wszechstronnie uzdolniona gdańszczanka - pisarka, publicystka, fotograf, redaktor. Jest autorką książek kryminalnych, kryminalno-historycznych i obyczajowych, przez wiele lat współpracowała z teatrem Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie, jak fotograf i redaktor publikacji teatralnych. Z wykształcenia jest mgr resocjalizacji.

 

Anna Klejzerowicz  Księga wysp ostatnich_Anna Klejzerowicz

Wydawnictwo REPLIKA rok 2017

Stron 285

 

Księga wysp ostatnich to kryminał łączący w sobie historię ze śledztwem dziennikarskim, które prowadzi gdański dziennikarz Emil Żądło.

 

W jednej z gdańskich willi zostają odnalezione zwłoki dwóch mężczyzn. Jednym jest znany naukowiec i bibliofil, a drugim zwykły włamywacz. Policja, mimo najszczerszych chęci nie potrafi rozwiązać zagadki tych śmierci, ale w śledztwo angażuje się były policjant a obecnie bardzo dociekliwy dziennikarz. Emil Żądło wraz ze swoją partnerką Martą odkrywają, że zamordowany bibliofil, prywatnie brat znajomego Marty, był w posiadaniu bardzo cennego starodruku, który zniknął  z domu naukowca. Kolejne ślady odkryte przez dziennikarza brną w ślepy zaułek, ale Żądło się nie poddaje. Determinacji w odkryciu prawdy dodają mu kolejne śmierci osób, być może wiedzących coś na temat zaginionej księgi. Czy policji i dziennikarzowi uda się odnaleźć księgę i odnaleźć winnych dokonanych morderstw? Czy angażując się w śledztwo, Emil i Marta nie ryzykują swojego życia?

 

 

Przyznam szczerze, że czekałam na kolejną książkę tej autorki z zapartym tchem.  Stęskniłam się już za Emilem Żądło, którego poznałam we wcześniejszych powieściach z tej serii i nie mogłam się już doczekać kolejnej historyczno-kryminalnej zagadki.

Autorka od samego początku aż do końca potrafi trzymać czytelnika w napięciu graniczącym z uczuciem grozy.

 

Cytat, strona 25

(…) Nagle zabytkowe drewniane schody naprzeciwko wielkiej jadalni zaskrzypiały pod jego miękkim przecież, zamszowym obuwiem, specjalnie w tym celu zakupionym. Widocznie obluzowała się jakaś stara deska. Zastygł w bezruchu z bijącym sercem… I może właśnie dlatego nie od razu usłyszał szelest, a następnie inne odgłosy – stłumione, niewyraźne. Jakby sapnięcie i zaraz po nim głuchy dźwięk (…)

 

Cytat, strona 256

(…) Powiew od morza szarpał gałęziami, coś postukiwało, pogwizdywało w koronach lip i kasztanowców, coś szeptało, skrzypiało w zaroślach. (…) Na tym tle panująca wokół cisza była niemal namacalna. (…) Obaj czuli, ze panuje tu zła energia, coś nie było w porządku. Coś się tu wydarzyło. (…)

 

Emil Żądło jest dziennikarzem śledczym, byłym policjantem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia. Odważny a zarazem wyjątkowo dociekliwy, potrafi wejść wszędzie, i zachowując się często bardzo irracjonalnie, zwłaszcza jeżeli zagrożone jest bezpieczeństwo kogoś z jego najbliższych. O swoją partnerkę jest wręcz chorobliwie zazdrosny, co powoduje nierzadkie spięcia między nimi. Ale widać, że oboje są do siebie stworzeni.

 

Autorka ma niesamowitą umiejętność tworzenia postaci. W tej książce, jak i w poprzednich również, postacie są bardzo wyraziste, każda jest pewnego rodzaju indywidualnością i kiedy czytelnik poznaje daną osobę, z łatwością potrafi ją sobie wyobrazić nie tylko wizualnie, ale również osobowościowo. A kiedy jeszcze bohaterowie powieści prowadzą ciekawe rozmowy, i dialogi wciągają niemal tak jak sama fabuła, to czegóż chcieć więcej?

 

Akcja dziennikarskiego śledztwa przeplatana jest w tej powieści różnymi opowieściami historycznymi. Dla jednych może to być dodatkowym atutem powieści, urozmaiceniem, odskocznią od współcześnie prowadzonego śledztwa a dla drugich cenną wiedzą (prawie) encyklopedyczną.  We mnie autorka potrafi za każdym razem wzbudzić głód dalszej wiedzy. Anna Klejzerowicz, niby angażuje czytelnika w śledztwo, a przy okazji (a może całkiem świadomie) uruchamia w nim ciekawość historyczną. Tak jest i tym razem. Ze współczesnego Gdańska przenosi nas/czytelników do Biblioteki Aleksandryjskiej czy tajemniczej wyspy Thule, przy okazji przedstawiając Pyteasza z Massilii.

 

Myślę, że kto nie miał jeszcze okazji poznać powieści, których głównym bohaterem jest dziennikarz śledczy Emil Żądło, to jest ku temu czas najwyższy. Przy okazji poznawania pięknego Gdańska, jego dzielnic i okolic, można zafundować sobie wycieczkę w przeszłość, tak daleką, że niewielu z nas potrafi ją sobie wyobrazić. A gdy ta daleka historia ociera się o nasze ziemie, o nasz Bałtyk i być może o nasze Wybrzeże to… chyba nikt nie oprze się poznaniu jej bliżej.

 

Muszę jeszcze dodać, że chociaż rzadko kiedy sięgam po książkę sugerując się okładką, to seria z Emilem Żądło mnie po prostu zachwyciła. Już z samej okładki bije w czytelnika jakaś tajemnica.

 

Jeżeli ktoś lubi połączenie historii i sztuki z intrygą kryminalną a także odrobiną romansu to z pewnością jest to książka dla niego. Czegóż chcieć więcej do miłego spędzenia czasu. Uprzedzam jednak aby nie sięgać po książkę w środku tygodnia, kiedy na drugi dzień czeka nas dzień pracy, najlepiej zacząć czytać w przededniu weekendu lub innego wolnego dnia ponieważ od tej książki trudno jest się oderwać.

 

Wyspa Thule

Thule (Thile), czy istniała? Pyteasz z Massylii określił Thule jako najbardziej na północ wysuniętą spośród Wysp Brytyjskich, najbardziej odległą, gdzie letnie zrównanie dnia z nocą przypada razem z zimowym. Według relacji Pyteasza, wyspa ta miała znajdować się 6 dni żeglugi na północ o wyspy Wielka Brytania.

 

diara

Czy taką dierą mógł płynąć Pyteasz? Takie starogreckie galery, początkowo wiosłowe, a następnie żaglowo-wiosłowe, o dwu rzędach wioseł budowano od około VII w.p.n.e.

 

Manuskrypt

Jak cenny musi być taki starodruk, żeby poświęcić za niego kilka ludzkich żyć?

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-11-27 19:51
LENIUSIOŁKI - Anna Sakowicz

Anna Sakowicz to polska autorka, po której książki sięgam bardzo chętnie. Pisarka gościła już na moim blogu i pewnie zagości jeszcze nie raz. Nie będę się na jej temat rozpisywała, ponieważ przedstawiłam już tę autorkę w kilku swoich wcześniejszych wpisach, kiedy dzieliłam się swoimi doznaniami po spotkaniu autorskim i po przeczytaniu jej kilku książek: To się da, Szepty dzieciństwa czy Złodziejka marzeń.

 

Anna Sakowicz   Leniusiołki_Anna Sakowicz

Wydawnictwo BJ Serwice rok 2017

stron 31

Leniusiołki to książeczka edukacyjna dla dzieci i… dla dorosłych.

 

Leniusiołki_Anna Sakowicz

 

Siedmioletnia Amelka jest śliczną i mądrą dziewczynką. Mieszka w domku razem ze swoimi rodzicami, ma śliczny pokoik, który być może byłby bardziej śliczny gdyby nie fakt, że Amelka bardzo nie lubi w nim sprzątać. Początkowo mama robiła to za nią, ale w końcu się zbuntowała i przestała za Amelkę sprzątać. Niestety jak każda mama, starała się znaleźć przyczynę niechęci córki do sprzątania, bo bałagan w pokoju Amelki coraz bardziej ją przerażał. Któregoś dnia mama znalazła w Internecie niepokojącą wiadomość, że w pokoju córeczki być może mieszkają… małe stworki – Leniusiołki. Czy uda się mamie Amelki znaleźć te niebezpieczne dla dziecka stworki? Czy ktoś przybędzie z pomocą? Czy Amelka pozwoli Leniusiołkom na opuszczenie swojego pokoju.

 

Przyznam szczerze, że dawno żadna książeczka dla dzieci nie zadziałała tak na moją wyobraźnię, i chociaż bardzo dorosła już ze mnie osoba, w pewnym momencie pomyślałam sobie, że do mojego domu też chyba się wprowadziły Leniusiołki. Dlaczego tak pomyślałam nie będę opisywać w szczegółach, ale wyobraźnia zadziałała.

 

Napisałam, że jest to książeczka edukacyjna dla dzieci i dla dorosłych, bo uważam, że wszystkie książeczki dla dzieci niosą jakieś przesłania dla ich rodziców, dziadków, czy opiekunów. W tej historyjce autorka bardzo ciekawie przedstawiła sposób uczenia dzieci, i przystosowywania ich do obowiązków domowych. Jak wielu rodziców, większość rzeczy robi za swoje dzieci, a potem, kiedy ich pociechy są już na tyle duże, że mogą wiele zrobić same – a tego nie robią – rodzice są oburzeni, zasmuceni, załamani, i pytają siebie „co ja takiego zrobiłam źle, że moje dziecko nie chce tego, czy tamtego robić?”.

 

Kiedyś do mojego domu przyjechał w odwiedziny chłopiec około dwunastu-trzynastu lat. Miły, grzeczny, ale całkowicie nieprzystosowany do życia. Jakież było jego zdziwienie, kiedy zwróciłam mu uwagę na to, że naczynia po posiłku każdy z nas SAM zanosi do kuchni i wkłada do zmywarki. Jeszcze większe zdziwienie było, kiedy zapytałam go, dlaczego nie ścieli SWOJEGO łóżka. Mama tego chłopca wszystko robiła za niego, a on… po prostu nie miał zielonego pojęcia, że takie rzeczy może robić sam.

 

Ale wracając do książeczki, i do problemu małej Amelki. Rodzice dziewczynki martwili się o córkę, bo nie potrafili zrozumieć, że mądra, zdrowa, dobrze ucząca się dziewczynka, nie lubi sprzątać. Wiem, to odwieczny problem wielu dzieci, ale pamiętajmy „czego Jaś się nie nauczy…” i tak dalej.

 

Bardzo spodobał mi się pomysł z Leniusiołkami, i chociaż uważam, że nie można się oprzeć takim ślicznym, mięciutkim i przyjemnym stworkom, to czasami trzeba zwalczyć w sobie tę chęć pobłażania im we wszystkim. Każde dziecko ma prawo do chwili lenistwa, ale ma też obowiązek nauczenia się podstawowych czynności życiowych. Nie tylko dzieci ulegają leniusiołkowym wpływom, ale jak odpowiednio się do tego przygotujemy, to te śliczne stworki nie zagrożą naszemu zachowaniu.

 

Moja wnuczka jest jeszcze za malutka, żeby czytać jej książeczki. Ale ja mam na to sposób, trzymając książeczkę w rękach opowiadam jej własnymi swoimi słowami tak, aby zrozumiała. I jakież było mojej zdziwienie, kiedy któregoś dnia zamknęła Leniusiołka w jego kartoniku i zabrała się za zbieranie zabawek. SAMA.

 

Pięknie ilustrowana książeczka może wiele nauczyć, i myślę, ze Leniusiołki są właśnie taką lekturą, która nie tylko bawi, ale przede wszystkim uczy. Mili, sympatyczni książkowi bohaterowie, potrafią czasami więcej zdziałać niż w kółko powtarzane słowa rodzica.

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Leniusiołki_Anna Sakowicz

Leniusiołki_Anna Sakowicz

 

Autorem pięknych ilustracji jest Andrzej Niezgoda

 

Ta książeczka to przeciwieństwo wielu emitowanych w telewizji bajek i filmów animowanych dla dzieci, w których coraz więcej jest przemocy i zła. Tutaj nawet zło, ukazane zostało w ciepły i milusi sposób. Bo przecież Leniusiołki są złe, bo powodują u dzieci niechęć do sprzątania, a jednak jak można ich nie polubić? Można je nawet kochać, i nie koniecznie trzeba się ich pozbywać w brutalny sposób, można bardzo delikatnie usunąć z życia.

 

Leniusiołki_Anna Sakowicz

 

Jak można nie pokochać takich ślicznych stworków? (zdjęcie pozwoliłam sobie "pożyczyć" z bloga autorki Kura Pazurem)

 

Polecam tę książeczkę wszystkim rodzicom i dziadkom i wszystkim opiekunom dzieci, bez względu na to czy mieszkają z dzieckiem czy tylko goszczą je od czasu do czasu. W ciepły, zabawny sposób, można nauczyć dziecka wielu rzeczy, można obudzić w nim chęć robienia czegoś, co przyniesie przyjemność nie tylko dorosłym. Nasz Leniusiołek jest uwielbiany przez całą rodzinę, nie tylko przez moją wnusię, ale do tej wielkiej miłości mamy pewien dystans.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-22 16:28
SAMSON- Piotr Bolc
Samson - Piotr Bolc

Samson to mocny kryminał miejski, którego fabuła umiejscowiona została w mieście Tczew.

 

 Alek Jakusz – były policjant, jest gdańskim detektywem. Kiedy otrzymuje anonimową informację dotyczącą sprawy, którą prowadzi, porwania córki pewnego biznesmena wyjeżdża z Gdańska na prowincję. W planach ma zmianę swojego dotychczasowego życia i tak właściwie przestaje zajmować się sprawą zaginionej dziewczynki. Do spółki z kolegą, byłym funkcjonariuszem, kupuje starą kamienicę, w której otwierają klub nocny ze striptizem. Jednak o spokoju Jakusz musi zapomnieć, przynajmniej na jakiś czas. Miasto, które ma być jego nowym domem, przyjmuje go dość brutalnie. Wszyscy starają się mu udowodnić, że jest niechcianym gościem. Zaczyna się dla niego bezlitosna walka na śmierć i życie w trakcie której były detektyw przekonuje się, kto tak właściwie rządzi w tym mieście. Czy uda mu się zaprowadzić spokój w swoim nowym miejscu zamieszkania? Jakie powiązania z miejscową gangsterką mają władze miasta i policja? Czy niemłody już wiekiem mężczyzna zazna spokoju takiego o jakim myślał, czy będzie zmuszony opuścić miasto?

 

 Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej książki stwierdziłam, że zaskoczyłam samą siebie. Ja – zdeklarowana przeciwniczka wulgaryzmów, przemocy i brutalności pochłonęłam to tomiszcze w kilka wieczorów.

 

Książka nie jest łatwa, sposób zachowania głównego bohatera, pięćdziesięcioletniego mężczyzny, niby twardziela, który jednak na każdym kroku ostro i brutalnie obrywa od miejscowej chuliganerii (i nie tylko) jest tak sporny, że nie wiadomo czy współczuć mu, czy go potępiać.

 

Autor nie oszczędza czytelnika zarówno pod względem gangsterskiej gwary ulicznej, czyli pospolitych wulgaryzmów, ani pod względem dość szczegółowych opisów brutalnych spotkań cielesnych. Przyznam szczerze, że początkowo ta „łacina podwórkowa” trochę mi przeszkadzała, w pewnym momencie stwierdziłam jednak, że skoro weszłam w takie a nie inne środowisko, to muszę to jakoś przetrawić.

 

Książka gruba, ale nie jest w stanie czytelnik się nudzić. Dla mnie, osoby znającej miasto, w którym odgrywa się fabuła to było coś ekstra, ponieważ często „widziałam” miejsca opisywane przez autora. Wartka akcja przeplatana przemyśleniami głównego bohatera nie pozwalała na oderwanie się od lektury. Do tego świetne dialogi, chociaż czasami „zgrzytające” wyrazami ordynarnymi i bardzo wyraziście przedstawione osobowości bohaterów stworzone bardzo charakterologicznie, to z pewnością atuty tej powieści.

 

Moim zdaniem jest to mocny męski kryminał, ale chętnie przeczyta go również niejedna kobieta. Ukazana w nim „płeć piękna”, chociaż z tej strony dość trudnej, odważnej seksualnie i mało pruderyjnej, nie jest jednak tak zła, na jaką została wykreowana. Tych dziewczyn bardziej się żałuje niż potępia je. Jest jeszcze ta strona uczciwości uczuciowej, trudna do zrozumienia a jednak taka autentyczna. Człowiek zachowujący się brutalnie wobec innych potrafi być bardzo opiekuńczy wobec kogoś, kto może nawet na to nie zasługuje, będąc jednocześnie zamkniętym w swojej sferze samotności i szczerości wobec siebie. Myślę, że mało jest takich mężczyzn jak Samson, potrafiących przyznać się do błędu i zadbać o kogoś, kto tak właściwie oczekuje od niego niemożliwego.

 

Ciekawa fabuła, nieprzewidywalne i zaskakujące zwroty akcji, ukazane na tle bezprawia i zachowań ludzi, którzy powinni być stróżami prawa, oraz szokujące zaskoczenie  to majstersztyk polskiego kryminału.

 

Dość wyrazista okładka ewidentnie kojarzy się z brutalnością i mocną męską lekturą, myślę, że ktoś, kto zdecyduje się na sięgnięcie po tę książkę, nie będzie żałował swojej decyzji. Ukazanie odwagi na tle strachu, pozytywnego uczucia na tle złych emocji i uczciwości na tle dozwolonego bezprawia to trudna sztuka. Temu autorowi się to udało. Polecam książkę nie tylko panom, myślę że panie lubiące kryminały również będą usatysfakcjonowane.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-22 15:54
Która jego jest - S. M. Borowiecky

Która jego jest to druga część powieści, będącej połączeniem powieści sensacyjnej z thrillerem.

 

Zoja Pietrowna mieszkająca w Nowym Jorku, przyjeżdża do Polski aby pochować swoją babcię. Z początkową obojętnością stwierdza, że ani babci nie pamięta ani nie żywi wobec niej bliższych uczuć. W rodzinnej miejscowości babci, kontaktuje się z księdzem Piotrem, który pomaga jej w odebraniu ciała staruszki ze szpitala i uczestniczy w ostatniej jej drodze. Śmierć babki jest bardzo zagadkowa a Zoja wielu sytuacji następujących po pogrzebie nie jest w stanie przewidzieć. Tajemna droga prowadząca do rozwiązania zagadki dotyczącej jej pochodzenia staje się z każdym dniem coraz bardziej niebezpieczna nie tylko dla niej . Tajemniczy ludzie zaczynają specyficzne podchody, bardzo tragiczne w skutkach. A do tego na jaw wychodzą kolejne zagadkowe fakty dotyczące nie tylko pochodzenia Zoi. Wśród osób towarzyszących jej jest Serge Magdi, człowiek tak zagadkowy, że do końca nie wiadomo po czyjej jest stronie. Kto jest przyjacielem a kto wrogiem? Czy ukrzyżowana na dachu Bazyliki kobieta ma coś wspólnego z Zoją i jej babką? Jakie powiązania mają naziści wykonujący kiedyś brutalne eksperymenty na dzieciach z Kościołem i Watykanem?

 

Pierwszą część „Ani żadnej rzeczy” pochłonęłam zaledwie w kilka wieczorów. Zabierając się za drugą część, byłam już przekonana, że po raz kolejny wkraczam w świat bliski „Kodu Leonarda da Vinci” i Dana Browna. Od początku powieści zaskakuje czytelnika umieszczona między kartami fabuły tajemnica, którą trudno połączyć z czymkolwiek. I tak jak w pierwszej części, w kontynuacji intryga goni intrygę, a wszystko kotłuje się między teraźniejszością, wojenną przeszłością i jeszcze dalszą genealogią z początków chrześcijaństwa. Moim zdaniem, fabuła tej powieści może urazić osoby głęboko wierzące, ponieważ ta książka jest nie tyle bardzo szokująca, co powoduje zasianie w umyśle czytelnika wielu wątpliwości. Zaburza dotychczasową wiedzę, którą wpajano nam przez lata. Ile w tym jest fikcji, a ile prawdy… tego nie domyśli się nikt.

 

W tej powieści walka o życie powiązana z walką o odkrycie ostatniej karty prawdy są zarówno niezrozumiałe jak i szokujące. Ale to tylko część trzymającej w napięciu fabuły. Jak napisał o tej książce Alek Rogoziński: „Akcja pędzi jak rollercoaster (…)" To fakt.

Ta powieść to połączenie mocnego kryminału z ostrym thrillerem. I muszę przyznać, że ktoś, kto podejdzie do tej lektury tak jak ja, z pewnością zafunduje sobie kilka nieprzespanych nocy.

 

W tej książce, zarówno w pierwszej części jak w drugiej, fikcja miesza się z faktami, ale nawet ten irrealizm jest tak wiarygodnie przedstawiony, że momentami miałam trudności z oddzieleniem prawdy od fikcji literackiej, jaką zaprezentowała nam autorka. Powtórzę to, co napisałam dzieląc się z Wami opinią po przeczytaniu pierwszej części: „Jedno jest pewne, od pierwszej strony nie można się oderwać od stron książki. I chociaż momentami akcja jest tak poprowadzona, że trudno uwierzyć w to co się czyta to i tak cały czas fabuła trzyma czytelnika mocno w napięciu”.

 

Z pewnością nie zaliczę tej książki do lekkich, łatwych i przyjemnych, ale do tych z gwarancją nie tyle szokującą, co zaskakującą, a takie książki często wielu osobom pozostają w pamięci na długo. Jeżeli ktoś jest miłośnikiem powieści Dana Browna i temu podobnych, to ta książka jest właśnie dla niego. Niesamowite tajemnice, wstrząsające fakty, zaskakujące informacje… każdy wie, że od takiej fabuły trudno jest się oderwać.

 

Ale, żeby nie było tylko tak słodko, muszę przyznać, że dyskomfort powodowało dość trudne czytanie treści, która prawdopodobnie niedopatrzeniem osoby odpowiedzialnej za skład, narobiła bałaganu i w wielu miejscach wyrazy były ze sobą połączone tak, że czasami musiałam przeczytać dwa razy, aby zrozumieć sens słów. Sporym minusem, a właściwie to największym zaskoczeniem było dla mnie zakończenie powieści, które niestety nie do końca wyjaśniło mi pewne wątki. Może zbyt trudny okazał się dla mnie ten temat, a może po prostu byłam pewna innego zakończenia. Napomknę tylko, że strasznie się na końcu poryczałam.

 

Polecam tę powieść czytelnikom o mocnych nerwach, ciekawych historii nazizmu i Kościoła, preferujących szybkie akcje i sensacyjne wątki. Ostrzegam jednak, kiedy ktoś zacznie czytać, to nie będzie mógł się oderwać.

Source: ksiazkiidy.blox.pl
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-04-22 15:40
ZŁODZIEJKA MARZEŃ_Anna Sakowicz
Złodziejka marzeń - Anna Sakowicz
Anna Sakowicz to autorka bloga Kura Pazurem, oraz świetna polska pisarka, o której (niestety) jeszcze wiele osób nie słyszało. Bardzo chciałabym aby jej książki czytane były zawsze i wszędzie, bo… są lekkie, łatwe i przyjemne. O autorce pisałam już w moich wcześniejszych wpisach i osoby chętne poznania tejże pisarki zapraszam do wpisów: To się da i Szepty dzieciństwa.
 

                                    Anna Sakowicz  Złodziejka marzeń_Anna Sakowicz

Wydawnictwo Szara Godzina rok 2016

stron 238

 

Złodziejka marzeń, to pierwsza część trylogii kociewskiej, współczesna powieść obyczajowa, której fabuła została umiejscowiona w miejscowości Starogard Gdański.

 

Joanna, z zawodu nauczycielka polonistyki, postanawia skorzystać z przywileju przysługującego nauczycielom i decyduje się na roczny urlop zdrowotny. Mama Joanny sprytnie postanawia wykorzystać ten fakt i podstępem "zmusza" córkę do zamieszkania przez ten rok w domu ciotki, która podobno jest bardzo chora i potrzebuje opieki. Jak się okazuje na miejscu, cioci bardziej potrzebne jest towarzystwo i odrobina młodości w domu niż opieka. Joanna nie przyzwyczajona do błogiej bezczynności bardzo szybko angażując się w życie Starogardu poznaje wielu ciekawych ludzi. Wciąga się w wolontariat na rzecz hospicjum dla dzieci i… zaczyna pisać bajki. Jak potoczy się życie pani nauczycielki, czy zamieszkanie z ciocią pomoże Joannie znaleźć inne strony życia i cieszyć się nie tylko byciem matką wspaniałej nastolatki i nauczycielką? Czy Joanna spotka kogoś, do kogo jej samotne serce zabije mocniej? Ile trosk, a ile przyjemności przyniesie jej mieszkanie na Kociewiu?

 

Trylogię kociewską zaczęłam czytać od środka, to znaczy od drugiej części „To się da”, i poznałam już główną bohaterkę wcześniej. Muszę przyznać, że autorka wykreowała w swoich książkach osobę tak pełną ciepła, optymizmu i pozytywnej energii, że nie można Joanny nie polubić. Pozostali bohaterowie są różnorodni ale też bardzo ciekawi pod względem osobowości, począwszy od córki Joasi, cioci i przystojnego sąsiada oraz dziewczynek przebywających w hospicjum a skończywszy na osobach trzecioplanowych i dalszych.

 

Książka napisana z dużą dawką humoru porusza tematy, które często nie są do śmiechu. Ale przedstawione przez autorkę epatują jakimiś pozytywnymi wartościami. Nadzieją. Odwagą. Spokojem (chociaż życie i temperament głównej bohaterki do spokojnych raczej nie zaliczam).

 

Poruszony w powieści wątek związku homoseksualnego wcale nie jest szokujący ani nieprzyzwoity. A wątek chorób terminalnych dotyczący dzieci przebywających w hospicjum, napawa nadzieją i… często zmusza do kruchego uśmiechu. To, jak autorka przedstawiła podejście chorych dzieci do swojej sytuacji zdrowotnej to po prostu chapeau bas. Miałam kiedyś kontakt z chorymi w hospicjum i wiem, że dla wielu z nich pogodzenie się z chorobą, to coś niezwykłego, bo w obliczu bólu i cierpienia wierzą… wierzą w cud… wierzą w lepsze życie po śmierci… wierzą w siebie.

 

Po przeczytaniu książki długo zastanawiałam się nad tym, jak to się udało autorce, że wymyślając tak humorystyczną fabułę i tak pozytywną bohaterkę potrafiła wpleść w tę komediową fikcję tak poważne tematy. Myślę, że dobrze iż zdecydowała się na taki krok, ponieważ daje nam – czytelnikom, dowód na to, że życie ani nie jest tylko usłane różami, ani nie jest tylko dramatem. W każdym człowieku można znaleźć i pozytywy i negatywy czyli – SAMO ŻYCIE.

 

Powieść została napisana w osobie pierwszej, czytając ją miałam wrażenie, że słucham zwierzeń jakiejś mojej bliskiej znajomej. Utrzymana w ciepłym, trochę zabawnym i optymistycznym nastroju, a trochę odbiegająca od tego i przechodząca w poważny ton, wywołuje raz uśmiech raz wzruszenie.

 

Jest to lektura, która zmusza do zastanowienia się na wieloma wątkami. Fabuła łamiąca stereotypy i pokazująca, że w życiu nigdy nie jest za późno na zrobienie czegoś nowego zarówno dla siebie jak i dla innych. I najważniejsze, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany i rozpoczęcie nowego życia.

 

Polecam tę powieść szczególnie czytelniczkom w wieku 40+, ale myślę, że bez względu na wiek i na płeć każdy znajdzie w niej coś dla siebie. To świetna lektura, która pozwoli na pełny relaks. Czyta się ją jednym tchem dzięki nie tylko ciekawej fabule, ale również interesującym, często zabawnym dialogom. Cieszę się, że jestem w posiadaniu trzeciej części i jestem pewna, że moje spotkania czytelnicze z dorobkiem tej autorki nie skończą się na tej trylogii, ponieważ na mojej półce „do przeczytania” czeka już kolejna powieść autorki.

Source: ksiązkiidy.blox.pl
More posts
Your Dashboard view:
Need help?