logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: dramat
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2018-06-08 13:31
SZKARŁATNA GŁĘBIA - Krzysztof Bochus

Krzysztof Bochus urodził się w 1955 roku. Z wykształcenia jest politologiem. Z zawodu dziennikarzem, publicystą, pisarzem i wykładowcą akademickim. Pracował m.in. w „Nowej Wsi” i koncernie prasowym „Burda”, był redaktorem naczelnym miesięcznika „Sukces”, a jego teksty ukazywały się m.in. w takich tytułach jak „Przegląd Tygodniowy”, „Wprost” czy „Focus”. Jest autorem trzech książek: „Czarny manuskrypt”, „Martwy błękit” i „Szkarłatna głębia”, które mimo swojej krótkiej bytności na rynku księgarskim, cieszą się ogromnym zainteresowaniem czytelników.

 

Krzysztof Bochus  Szkarłatna głębia_Krzysztof Bochus

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

stron 404

 

Szkarłatna głębia to kryminał policyjny retro, którego fabuła umieszczona została w roku 1934 na terenach Elbląga, Gdańska i okolic Mierzei Wiślanej.

 

W elbląskim domu modlitwy zostają znalezione zwłoki starszego gminy menonickiej. Okrutnie okaleczone świadczą o tym, że oprawca był bardzo brutalny. W krótkim czasie dochodzi do kolejnego makabrycznego odkrycia, którego ofiarą jest również członek wspólnoty menonitów. Do rozwikłania tych zagadek zostaje oddelegowany radca kryminalny Christian Abell, którego zadanie jest o tyle trudne, że natrafia on wewnątrz wspólnoty na dziwny mur milczenia. Abell nie poddaje się, lecz kiedy wydaje mu się, że jest już o krok do zakończenia śledztwa, zostaje porwana jego narzeczona, której z powodu stanowczości radcy grozi wielkie niebezpieczeństwo. Porywacz jest równie zdeterminowany jak policjant. Czy uda się Abellowi doprowadzić sprawę do końca? Podda się presji porywacza, czy postawi na swoim? Jak silna jest więź łącząca ludzi nie tylko we wspólnotach takich jak mennonici?

 

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora, i już mogę stwierdzić śmiało, że będę robiła wszystko, aby nie było ostatnim. Książka jednocześnie mnie zbulwersowała jak zachwyciła. Lubię kryminały retro, chociaż do tej pory nie miałam z nimi aż tak dużego kontaktu, ponieważ do tej pory w większej ilości przeczytałam jedynie książki Marcina Wrońskiego, czy Maureen Jennings.

 

W swojej powieści autor zabiera czytelnika w świat dość odległy, pozostawiając go na jakiś czas w surowym klimacie lat 30. w okolicach Prus Wschodnich. Mamy więc okazję pobyć trochę w niemieckim Elblągu, zwiedzić katedrę we Fromborku i „zmarznąć” w skutych lodem i okrytych śnieżnymi zawiejami wioskach na Mierzei Wiślanej zamieszkałych przez wspólnoty menonickie.

 

Nie jest łatwo oderwać się od kart książki, chociaż za pośrednictwem dość upartego, głównego bohatera, każde kolejne tropy prowadzące do rozwiązania zagadki nagle okazują się „drogami donikąd”. W czasie swojego dochodzenia policjant odkrywa nie tylko jak maniakalne potrafią być idee ludzi walczących o „własne cele”, ale również jak silne potrafią być emocje związane ze zwykłymi ludzkimi namiętnościami. I tak jak w każdej grupie ludzi, często walka o władzę czy po prostu zwykła ludzka chciwość potrafi zakryć wizerunek życia, tak i we wspólnocie tak zamkniętej i swoistej jak menonici, może okazać się, że są większe priorytetu od spuścizny religijnej przodków.

 

Bardzo realnie ukazany świat w przededniu wybuchu II W.Ś., w którym liczą się koneksje, pieniądze i władza, to z pewnością duży plus tej powieści. Realizm tego okresu, ukazany jest tak naturalistycznie, że wystarczy zamknąć oczy, i człowiek przenosi się w lata 30. ubiegłego wieku.

 

Wciągająca fabuła w połączeniu z ciekawymi dialogami i wyjątkowymi osobowościami bohaterów to coś, co nie pozwoliło mi na zbyt częste przerwy w czytaniu. I chociaż ja, istota bardzo wrażliwa na ból i cierpienia innych z ciężkim sercem wczytywałam się w sceny opisujące bardzo brutalne, wręcz makabryczne, to muszę przyznać, że autor opisał je dość obrazowo. Jeszcze teraz wzdrygam się na samo ich przypomnienie.

 

W tej niesamowitej historii wciągającej nas nie tylko w głąb społeczności mennonitów, czy w brutalne morderstwa, mamy okazję poznać również niektóre tajniki wydobywania bursztynu w ówczesnym czasie, oraz siłę chciwości jaka kryje się za posiadaniem tej kopalnianej żywicy, cieszącej się do dziś uznaniem wielu, nie tylko producentów biżuterii.

Ale w tej brutalnej, ostrej, policyjnej fabule, znalazły się również wątki spokojne, pełne pozytywnych emocji, delikatnym erotyzmem wplecione w narrację. Nie pozostawiające w czytelniku złudzeń, że zdeterminowany w pracy, bezwzględny w dążeniach do prawdy policjant potrafi być czułym mężczyzną.

 

Muszę jeszcze dodać, że ciekawostką zapewne dla wielu czytelników, są umieszczone na końcu książki przypisy, dotyczące wielu historycznych miejsc, zdarzeń i ludzi.

 

Ta książka z pewnością zachęciła mnie do sięgnięcia po wcześniejsze powieści tego autora i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to zrealizować, chociaż na moich półkach czeka wiele książek do przeczytania.

 

kościół

Dawny kościół mennonitów w Elblągu

 

Całym sercem polecam tę lekturę nie tylko miłośnikom kryminałów retro, czy kryminałów w ogóle. Myślę, że usatysfakcjonuje ona również miłośników historii, a nawet romansów. A ta odrobina makabry i grozy, no cóż… to taka mała pikanteria dodana narracji. Polubiłam radcę kryminalnego Christiana Abella i mam ochotę na jeszcze niejedno spotkanie z nim.  

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-05-29 16:16
CZERWONY PAJĄK - Katarzyna Bonda

Katarzyna Bonda jest osobą, którą zna każdy czytelnik, a nawet ci, którzy książek nie czytają wiedzą, kim ona jest. Urodziła się w 1977 roku w Białymstoku, wychowała w Hajnówce, w rodzinie o korzeniach białoruskich. Z wykształcenia jest dziennikarką i scenarzystką, ale postanowiła zostać autorką kryminałów, co udało jej się całkiem dobrze, ponieważ wszystkie jej książki zdobyły statusy bestsellerów. Zanim została sławną, wydała trylogię kryminalną z Hubertem Meyerem, ale największą sławę przyniosła jej chyba seria z profilerką Saszą Załuską. Jej książki zdobyły wiele nagród, a prawa do wydań zagranicznych zostały sprzedane do 12 krajów. Wiem, że pisarka ma równie wielu fanów co pseudo krytyków, ale myślę, że i jedni i drudzy motywują ją do być tym, kim jest. A jest osobą bardzo drobiazgową, otwartą na ludzi i z dużym poczuciem humoru, o czym można się przekonać uczestnicząc w spotkaniach autorskich.

 

Katarzyna Bonda Czerwony pająk_Katarzyna Bonda

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

stron 810

 

Czerwony Pająk, to kryminał polityczno-mafijny, czwarta i ostatnia zarazem część z cyklu „Cztery żywioły Saszy Załuskiej”.

 

Córka profilerki Saszy Załuskiej, zostaje uprowadzona przez nieznanych sprawców. Policja jest bezradna, więc Sasza postanawia wszcząć własne śledztwo. Porywacze wiedzą, że kobieta zrobi wszystko, aby odzyskać córkę i nie wahają się przed niczym. Żądają aby dostarczyła im pewne dokumenty, obciążające znanych polityków. Prywatne śledztwo Saszy wykazuje, że porwanie dziewczynki jest powiązane z zagadkowym samobójstwem byłego oficera wywiadu, pseudonim Dziadek, będącego kiedyś jej przełożonym. W starej torpedowni w Gdyni zostają znalezione zwłoki kobiety, wielu podejrzewa, że są to zwłoki Saszy Załuskiej, ale tylko komendant Robert Duchnowski, zanim zostaną wykonane badania DNA może potwierdzić lub zaprzeczyć tym podejrzeniom. Czy zwłoki kobiety z torpedowni i porwanie córki Saszy Załuskiej mają ze sobą coś wspólnego? Jak daleko sięgają macki polityków, wplątanych w rozgrywki mafijne? Czy Saszy uda się doprowadzić swoje śledztwo do końca z pozytywnym wynikiem?

 

Książki tej autorki, mimo swoich objętości, dosłownie pochłaniam. Tę ostatnią, również przeczytałam w tempie ekspresowym, nie dlatego, że akcja dzieje się w Trójmieście, a ja, mieszkanka Wybrzeża wręcz uwielbiam książki, których fabuła dzieje się właśnie tu. Fabuła tej powieści wciągnęła mnie od samego początku. Wielu czytelników Katarzyny Bondy uważa, że w jej książkach jest około 70% fabuły obyczajowej, a tylko 30% kryminału. Tych, którzy nie czytali jeszcze tej powieści zapewniam, że w tej części jest około 95% fabuły kryminalnej, (takiej polityczno-mafijnej) a 5% fabuły obyczajowej.

 

W tej części poznajemy przeszłość Saszy Załuskiej, sięgającej jej dzieciństwa i wczesnej młodości.

 

Autorka trzyma czytelnika w napięciu, oferując swoisty spacer po gangsterskim Trójmieście lat 1998, 2000 i 2016.

 

Polityka to śliski temat, ale pisarka nie boi się eksperymentować z tym tematem. W swojej powieści sprytnie wplata politykę i korupcję polityczną w świat trójmiejskich mafii. Wciągając się w fabułę, często zastanawiałam się, kto tak właściwie zarządza tymi mafijnymi grami – sami gangsterzy, pseudo biznesmeni, czy politycy. Trzeba przyznać, że stopniowo budowane napięcie, jest jak magnes i nawet ktoś taki jak ja, kto polityką się nie interesuje, wciągnie się w ten wir intryg, szulerstw, zakłamania i zdrad. Akcja ani na moment nie zwalnia, co powoduje, że emocje nie opuszczają czytelnika ani na chwilę.

 

(…) To tutaj bierze swój początek polski biznes. W służbach. A pieniądze to władza. Władza to polityka. Polityka to gra. Wystarczy wiedzieć jak układać karty, a wszystko da się usprawiedliwić, wyjaśnić, przeforsować. Koło się zamyka. (…)

 

Świetnie moim zdaniem ukazana władza kobiet mafii, nawet wówczas, gdy ich mężowie są albo w więzieniu, albo (już) na tamtym świecie. Solidarność tych kobiet, podszyta jest jednak ograniczonym zaufaniem do siebie nawzajem. W ich przyjaźni nie ma miejsca na sentymenty, jest za to miejsce na władzę.

 

W książce nie brakuje wątków psychologicznych, na przykład wątek Gosi - dziewczyny oddanej przez matkę do Domu Dziecka, która po latach spotyka się ze swoim biologicznym ojcem, gangsterem i pedofilem, gustującym w nastolatkach. W tej surowej, ostrej, momentami brutalnej fabule znalazły się fragmenty bardzo wzruszające, i przyznam się do tego, że chwilami z trudnością panowałam nad tym wzruszeniem.

 

(…) Z czasem zrozumiała, że nie było w tym jej winy. Po prostu miała nieszczęście urodzić się z łona kobiety, która nie potrafiła wziąć na siebie odpowiedzialności za własne błędy. To poczucie niższości ujawniało się jednak w najmniej oczekiwanych momentach i była niemal pewna, że już zawsze będzie patrzyła na inne rodziny podejrzliwie, szukając w nich rys, pęknięć, bo sama w głębi duszy nie wierzyła, że zasługuje na miłość. Dlatego tlił się w niej nieustannie gniew. (…)

 

Co łączy Gosię z Saszą Załuską? Kim była Gosia, a kim jest Sasza?

 

Autorka z w swojej powieści zabiera czytelnika w różne dziedziny życia zarówno policyjnego, wprowadza w tajniki entomologii czy profilerki, a także w życie gangsterki bazującej na milionowych zyskach, brutalności i naiwności ludzkiej. Jak wiele wspólnego ma ze sobą ówczesna polityka z fikcją literacką tej powieści. Myślę, że fantazja autorki bazowała na tym, co się dzieje na obecnej płaszczyźnie politycznej i co się działo za tak zwanych „złych czasów”, w których rządziła Komuna.

 

W tej ostatniej części spotykamy prawie wszystkich bohaterów wcześniejszych powieści. Odkrywamy kurtyny fałszu i zachłanności, zanurzając się w przeszłość. Tą złą, komunistyczną, socjalistyczną, przeszłość Solidarności i Ubecji.

 

Ciekawie ukazane osobowości bohaterów są chyba tylko dodatkiem do fabuły, a dialogi z typowym slangiem gangsterskim tego wszystkiego dopełniają. Jeżeli dodamy do tego drobiazgowe opisy miejsc, (które znam lub znałam) to chyba nie trzeba dodawać niczego więcej.

 

Polecam tę powieść nie tylko miłośnikom dobrych kryminałów. Myślę, że ta lektura zadowoli każdego czytelnika, i każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Mnie książka bardzo się podobała, ale wiadomo, są gusta i guściki.

 

Torpedownia w Gdyni

Torpedownia w Gdyni

Miejsce znalezienia kobiecych zwłok w czerwonej sukience. Torpedownia na Babich Dołach w Gdyni, od lat wabi miłośników nurkowania w opuszczonych miejscach. Szkoda, że obiekt ten niszczeje od lat.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2018-02-21 16:56
MARTWA JESTEŚ PIĘKNA - Belinda Bauer

Belinda Bauer urodziła się w 1962 roku. Jest brytyjską pisarką powieści kryminalnych, która wcześniej zajmowała się dziennikarstwem i scenografią. Za scenariusz The Locker Room otrzymała nagrodę Carla Foremana - BAFTA. Dorastała w Anglii i Afryce Południowej. Jej debiutancka powieść „Blacklands” otrzymała od Brytyjskiego Stowarzyszenia Kryminałów w roku 2010, nagrodę Złotego Sztyletu za najlepszą powieść kryminalną w 2010 roku. Powieści tej pisarki zostały przetłumaczone na kilka języków. Mam nadzieję, że w Polsce również będziemy mogli cieszyć się jej wszystkimi powieściami.

 

 

Wydawnictwo MUZA.SA rok 2018

Stron 448

 

Martwa jesteś piękna to thriller, powieść psychologiczna, której fabuła umiejscowiona została współcześnie, w Londynie.

 

Eve Singer jest około trzydziestoletnią singielką, mieszkającą z chorym na Alzheimera ojcem. Jest reporterką telewizyjną, opisującą zbrodnie. Pracuje w telewizji, jako reporterka kryminalna, ale jej kariera utknęła właśnie w martwym punkcie. Kobieta zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by sprostać oczekiwaniom żądnych sensacji widzów. Podobnie jest z mordercą: on również karmi się śmiercią, która go zachwyca. Jako mały chłopiec uratowano mu życie wszczepiając serce, i dlatego myśli, że każda śmierć daje mu kolejną szansę na życie. Ma w zwyczaju reklamować swoje makabryczne występy, nazywając je wystawami. Chce, aby wszyscy podziwiali piękno umierania. Ale dla większej reklamy i publiczności potrzebuje pomocnika. Kiedy kontaktuje się z Eve, dziennikarka początkowo cieszy się, że jako pierwsza będzie mogła przesłać relację z miejsca zbrodni. Jednak szybko zrozumie, że zabójca ma dwie obsesje. Pierwszą jest mordowanie ludzi w miejscach publicznych. A drugą – ona sama…

 

Cytat z książki. (…) - Dobrze wiesz, że mówię prawdę, Eve. Pracujemy w bardzo podobnych branżach. Ja również nie mogę żyć bez śmierci. To moje paliwo. Jesteśmy tacy sami i mamy takie same potrzeby. - Jak śmiesz mówić, że jesteśmy tacy sami! – Nadal miała rozedrgany głos, ale przynajmniej przestała się jąkać. – Dzieli nas przepaść! Przecież ty jesteś pieprzonym mordercą! (…)

 

Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam tak mocnej książki. Może dlatego, że ostatnio unikam thrillerów, ale ta wciągnęła mnie dosłownie od pierwszej strony. To książka z tych, które od początku do końca trzymają czytelnika w bezlitosnym napięciu. I chociaż wątek główny, co rusz przeplatany jest wątkami obyczajowymi, często bardzo dramatycznymi niemającymi wiele wspólnego z fabułą książki, to przyznam szczerze, że trudno mnie było od tej lektury odciągnąć.

 

Prawie cały czas towarzyszą czytelnikowi ciekawe postacie, nie tylko głównych bohaterów, których osobowości zostały przedstawione wyjątkowo fachowo i realistycznie. Ich portrety psychologiczne, to dosłownie majstersztyk. Eve, przedstawiona początkowo w dość negatywny sposób, jako hiena dziennikarska, karmiąca swoje reporterskie ego tragedią innych ludzi po pewnym czasie zaczyna wzbudzać w czytelniku coś w rodzaju sympatii.

 

To samo jest z mordercą, niby bezwzględny, karmiący swój umysł krwią i śmiercią innych, gdzieś w środku jest biednym, chorym człowiekiem. Wartka akcja, która wypełnia fabułę nie pozwala na nudę. Przyznaję jednak, że w pewnym momencie czytania musiałam zostawić książkę i na kilkanaście minut zająć myśli czymś innym. Wystraszyłam się bicia własnego serca, które mogłoby nie wytrzymać napięcia. Może to głupie i śmieszne, ale nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy można w trakcie czytania dostać na przykład zawału serca. Teraz wiem, że można, na szczęście go nie dostałam.

 

Z pewnością nie jest to lektura dla czytelników o słabych nerwach, a ja najwyraźniej do takich się zaliczam. Interesujące, trzymające w napięciu dialogi są kolejnym plusem tej powieści. Momentami bardzo błyskotliwe, czasami napisane z humorem, ale z pewnością równie przyciągające jak fabuła. Nie zawsze udaje się autorowi zgrać ciekawą intrygę z dobrze poprowadzonymi dialogami, a jak do tego jeszcze umieści w swojej książce postacie, które zaciekawiają tak jak fabuła, to… czy trzeba coś więcej na ten temat pisać?

 

Świetnie wykreowane wątki psychologiczne, dotyczące mordercy i jego spojrzenia na śmierć, oraz wątek psychologiczny dotyczący kontaktów dziennikarki ze swoim chorym ojcem i ze współpracownikami, to kolejne dowody na to, że autorka zna się na tym o czym pisze. Myślę, że bardzo wnikliwie przygotowała się do tego. Dodam jeszcze pracę dziennikarzy opisaną tak szczegółowo i realnie, że w trakcie czytania dosłownie można było „zobaczyć” co i jak robią, zobaczyć ich w akcji tak, jakby się oglądało to w telewizji. W trakcie czytania pomyślałam sobie, że wciągając się w tę historię, czuję się tak, jakbym jechała w rozpędzonym Pendolino. Chcę jak najwięcej zobaczyć, ale nie mam możliwości wysiąść. Pociąg momentami przyspiesza, momentami zwalnia, ale się nie zatrzymuje. Taka właśnie jest ta powieść, momentami akcja przyspiesza tak, że trudno złapać oddech, a po chwili spokojnie przenosi czytelnika w inny regestr treści.

 

Mimo mocnych wrażeń, uważam, że styl pisarski autorki jest lekki chociaż bardzo wyrazisty. Malowniczo wręcz opisane miejsca czy sytuacje pozwalają na to, aby wyobraźnia czytelnika zadziałała w pełnej krasie.

 

Tytuł książki z pewnością też przyciągnie niejednego czytelnika, chociaż sama okładka… no cóż z pewnością kojarzy się z mroczną stroną życia, bo wiadomo ćmy to ciemność, noc… Moim zdaniem okładka jest dość zagadkowa. Z całą stanowczością stwierdzam, że jest to książka z tych, których fabuła na długo pozostaje w pamięci czytelnika.

 

Często określam książki, że są takie, które się czyta, takie którymi się delektuje i takie które się pochłania, to tę właśnie lekturę zaliczam do tych ostatnich, ja tę książkę dosłownie pochłonęłam w kilka wieczorów (co niestety miało ujemny wpływ na moje funkcjonowanie, w ciągu dni następujących po tych nocnych czytaniach). Nie można tej książki czytać ot tak sobie. Jak już się weźmie ją do ręki, to ona „zachowuje się” jak mocno trzymający magnes. Polecam tę książkę szczególnie miłośnikom kryminałów i thrillerów, ale o naprawdę mocnych nerwach. I chociaż sensacyjne i psychologiczne wątki przodują w tej lekturze, to czytelnik znajdzie w niej również mały romans. 

 

 

Wiem, że te zdjęcia są drastyczne, ale taka właśnie jest też ta książka

Source: ksiazkiidy.blox.pl
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-01-31 18:43
LATAWCE - Agnieszka Lis

Agnieszki Lis, stałym czytelnikom mojego bloga przedstawiać nie muszę, ponieważ gościła na nim już kilkakrotnie i pewnie zagości jeszcze nie raz. Jeżeli ktoś jednak nie poznał tej autorki i jej twórczości, to zapraszam do wcześniejszych wpisów „Pozytywka”, „Samotność we dwoje”, czy „Karuzela”.

 

Agnieszka Lis  LATAWCE_Agnieszka Lis

Wydawnictwo CZWARTA STRONA rok 2018

stron 149

 

Latawce to dramat psychologiczny.

 

Grzegorz, od momentu rozstania rodziców, nie potrafi poradzić sobie z własnym życiem. Rozpad małżeństwa i wyprowadzenie się ojca z domu jest dla niego czymś trudnym do zaakceptowania. Dobry uczeń, z każdym kolejnym miesiącem staje się osobą wegetującą w szkole, a otaczający go świat emanuje tylko złem. Z czasem chłopak zaczyna coraz bardziej staczać się w swojej egzystencji i szukać pociechy w używkach, szczególnie narkotykach. Nadopiekuńcza matka, próbująca znaleźć ratunek dla ukochanego synka, nieświadomie popycha go coraz głębiej w ten trudny dla niego do zrozumienia świat, w pewnym momencie tracąc nad synem nie tyle kontrolę, co tracąc z nim rzeczywisty kontakt. Co musi się wydarzyć w życiu młodego człowieka, aby zrozumiał, że droga, którą kroczy nie jest tą właściwą? Dlaczego tak trudno znaleźć człowieka, który jest nie tyle pomocą, co zwyczajnym, przyjemnym obcowaniem z uzależnieniem i obojętnością wobec świata?

 

Wbrew pozorom, chociaż tytuł książki kojarzy się raczej z miłym i dziecięcym wspomnieniem, książka ta jest dość brutalna w swojej prostocie przekazu. Myślę, że określenie „brutalna” nie jest w tym przypadku czymś bardzo złym, ale użyłam tego określenia dlatego, że chciałam podkreślić jak bezsensowne i bolesne dla innych może być czasami zachowanie tych z pozoru najbardziej kochających osób.

 

Historia głównego bohatera porusza do głębi, i chociaż w niektórych momentach miałam ochotę wstrząsnąć tym chłopcem i porządnie mu przyłożyć, to z drugiej strony bardzo mi go było żal. Ale jeszcze bardziej wstrząsnąć miałam ochotę jego matką, której ślepa, nadopiekuńcza miłość nie pozwalała na to, aby chłopak poznał twardość życia. Miłość rodzicielska potrafi być okrutna, chociaż jako matka zdaję sobie sprawę z tego, że często zamiast dawać ukojenie, rani.

 

Biorąc książkę do ręki nie spodziewałam się tego, że poruszy ona we mnie tak antagonistycznie nastawione wobec siebie emocje. Znając już „pióro” autorki, domyślałam się, że nie będzie to lektura lekka, bowiem Agnieszka Lis należy do tych kobiet, które z powodu swojej bardzo wrażliwej i empatycznej osobowości, wyciągną na światło dzienne najboleśniejszy koszmar. I dobrze, że ktoś ma odwagę pisać, czy mówić głośno o tym, co często „nas nie dotyczy”. Jak wiele razy słyszymy o czyimś dramacie, i przechodzimy obok tego zbyt obojętnie, bo „nas to przecież nie dotyczy”.  Słysząc o czyimś dramacie, współczujemy nawet, ale za chwilę już nie pamiętamy, bo „nas to nie dotyczy”. A ileż takich dramatów rozgrywa się wokół nas?

 

Narkotyki to nie jest problem tylko tego, kto bierze. To problem wszystkich. Jaką mamy gwarancję, że nasze dziecko kiedyś po nie sięgnie? Jaką mamy gwarancję, że aby uciec „na chwilę” od problemów nie skorzystamy z okazji i… nie spróbujemy?

 

Moim zdaniem największym problemem głównego bohatera nie było uzależnienie od narkotyków, jego największym problemem było znienawidzenie otoczenia w momencie, kiedy jego świat zawalił się, bo rodzice postanowili się rozejść. Być może zabrakło wówczas kogoś, kto wytłumaczyłby temu dziecku istotę tego, że tak w życiu bywa, a on nie jest ani pierwszym, ani ostatnim, który musi przez to przejść. Z pewnością dla jego matki to również była ciężka do przeżycia batalia, ale ona musiała sobie z tym poradzić – bo była dorosłą.

 

Przychodzi taki moment, że jest za późno i na nic mają się wszelkie starania, ale chyba warto się zastanowić nad tym, dlaczego jest za późno? Dlaczego wcześniej nie został TEN problem dostrzeżony.

 

Autorka w piękny, zmysłowy sposób ukazała na podstawie postrzegań dwojga młodych ludzi wizję życia. Pozwolę sobie zacytować fragment rozmowy Anny – dziewczyny wywodzącej się z biednej, patologicznej (tak wywnioskowałam z treści książki) rodziny, z chłopcem z rodziny rozbitej, ale stabilnej finansowo (bohaterem książki), któremu tak właściwie niczego nie brakowało, oprócz tego, że nie potrafił zaakceptować danej sytuacji rodzinnej, nie potrafił zaakceptować siebie i świata go otaczającego.

 

(…) – Grzegorz, po co ty tutaj?

- Życie to bagno, nie myślisz?

- Myślę, że trzeba z niego zrobić słoneczną plażę.

- Nie bardzo ona słoneczna. (…)

 

Różne wizje postrzegania świata nie zależą od kwestii materialnej, stabilnej rodzinnie, czy zawodowo, zależą wyłącznie od podejścia do życia i zaakceptowania go takim jakim w rzeczywistości jest. A główny bohater tego długo nie potrafił zrobić.

 

Ta lektura, to moim zdaniem apel. To wołanie o pomoc dla tych, którym można jeszcze pomóc nie czekając aż zdarzy się cud lub jeszcze większy dramat. Czy Grzegorzowi się udało?

 

Książka napisana została dość specyficznie, dialogowo. Czytelnik musi domyślić się głównego wątku fabuły poprzez wczytywanie się w krótkie dialogi, i przekazywane przez autorkę myśli. Często metaforyczne. Z pewnością po przeczytaniu tej historii, na długo pozostanie w głowie każdego czytelnika myśl nie tyle dotycząca głównego bohatera, czy jego matki, ale myśl dotycząca wszelkich problemów, z którymi nie zawsze potrafimy sobie poradzić.

 

Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, ale jeżeli ktoś zdążył już poznać styl i tematy, jakie porusza w swoich książkach autorka, ten z pewnością nie będzie zdziwiony. Odważne ukazywanie bólu, zarówno tego fizycznego jak i psychicznego, i wszelkich problemów jakie mają miejsce we współczesnym świecie, nie należy do łatwych ale dobrze, że są osoby, które nie boją się mówić o tym głośno. To lektura na jeden wieczór, ale na tych kilkudziesięciu stronach ukrytych zostało tyle emocji, że pozostaną one na długo po skończeniu książki.

 

Dla kogoś, kto jeszcze nie miał okazji poznać twórczości tej autorki, na końcu książki znajdują się obszerne fragmenty innych jej powieści, które serdecznie polecam.

Source: ksiazkiidy.blox.pl
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-10-12 11:12
Szymek, Tośka, Wera i paru innych, czyli kilka godzin czystej przyjemności
Rdza - Jakub Małecki

“Ślady” tego autora czytałem prawie rok. Taka była to lektura, dająca od siebie odpocząć, nie skłaniająca do pośpiechu. “Rdzę” przeczytałem w parę godzin. Od dosłownie pierwszych słów zostałem wciągnięty w życie Szymka a potem i jego babci, kolegi, rodziców i sąsiadów. Wszystko, co miałem wczoraj zrobić, zrobię dzisiaj. Wczoraj tylko “Rdza”.

 

Zachwyciła mnie mnogość tematów, które zostały tu poruszone. Zachwyciło mnie także pokazanie ludzi jako istot wyjątkowych, w sensie: tak od siebie odmiennych, tak różnych. Ale tego akurat się spodziewałem, z tego autora już znamy. Początkowo chciałem parę motywów, które są poruszone w książce przytoczyć, ale ostatecznie stwierdziłem, że nie o to chodzi, żeby zdradzać, chodzi o to, żeby zachęcać. No to zachęcam.

 

Książka opowiada o ludziach i o życiu tych ludzi. Bywa niewesoła, ale autor pisząc o dramatach, tych mniejszych i większych nie popada w egzaltację, nie cierpi wraz z bohaterami, nie próbuje przemycać żadnych sugestii o niby uszlachetniającym cierpieniu. I takiego przedstawienia dramatu jestem fanem. I tak sobie myślę, że obok “Króla” wiadomego autora jest “Rdza” najlepsza powieścią jaką przeczytałem w ostatnich paru latach. A autor jest na drodze, gdzie każda kolejna książka wydaje się być jeszcze lepszą od poprzedniej. Aż się boję co będzie potem, w sensie: kiedy? Bo ja już bym chciał.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?