logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: pamięć
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-05-04 11:14
Miłość, której się nie zapomina - "Niezapominajki" Moniki Fudali
Autor: Monika Fudali
Tytuł: Niezapominajki
Liczba stron: 102
Wydawnictwo: Novae Res
 
Ból po stracie bliskiej osoby niezwykle trudno wyrazić słowami. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu na to, by sobie z nim poradzić, oswoić go. Każdy przeżywa żałobę inaczej, czy to dając upust emocjom czy zamykając się w sobie. Sięgając po "Niezapominajki" Moniki Fudali, wkraczamy do świata osoby pogrążonej w głębokim żalu po odejściu członka rodziny.
Starsza siostra Chrisa, Emily, zginęła tragicznie w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę. Najbliższa rodzina nie potrafi otrząsnąć się po jej śmierci. Matka popada w pracoholizm, niemal wcale nie bywa w domu. Zamyka się na wszystko, zapominając, że ma jeszcze syna, który również bardzo cierpi. Chris z kolei dużo czasu spędza na cmentarzu, odwiedzając grób siostry prawie codziennie. Zaintrygowany bukietem niezapominajek - ulubionych kwiatów Emily - pojawiających się w każdą sobotę, postanawia poznać tajemniczego nieznajomego, który je przynosi. W ten sposób spotyka Dantego, czternastoletniego chłopca na wózku inwalidzkim.
Choć "Niezapominajki" to książeczka niewielkich rozmiarów, autorka zawarła w niej bardzo wiele. Pięć osób dotkniętych ogromną stratą, pięć indywidualnych reakcji na ból zakorzeniony głęboko w sercu. Nie tylko mamy szansę poznać i zrozumieć cierpienie wynikające ze straty ukochanej osoby, ale także otrzymujemy przesłanie pełne optymizmu. Nawet po tak traumatycznym doświadczeniu można żyć dalej, dostrzegając piękno świata i ciesząc się nim. Wcale nie wyklucza to pielęgnowania pamięci o zmarłym. Wręcz przeciwnie, pomaga skupić się na dobrych wspomnieniach, tych najlepszych, szczęśliwych chwilach, jakie były naszym udziałem.
Ta wyjątkowa opowieść o stracie i radzeniu sobie ze śmiercią najbliższych z pewnością każdego czytelnika skłoni do poważnych refleksji. Pomoże zrozumieć, co dzieje się w sercu i w myślach osoby pogrążonej w żałobie, dając jednocześnie nadzieję na to, że z czasem ból przygaśnie i przestanie przytłaczać. Sama obecność drugiego człowieka, choćby nawet zupełnie obcego, może zdziałać bardzo wiele. Gdy uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy sami z naszym cierpieniem, zmienia się wszystko.
Polecam!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/05/miosc-ktorej-sie-nie-zapomina.html
Like Reblog Comment
quote 2017-04-21 10:05
Spisywanie celów do osiągnięcia weszło mi w krew, podobnie jak wiara w to, że nie ma drogi na skróty. Dopiero po setkach czy tysiącach powtórzeń opanowałem moją ulubioną pozę, nauczyłem się ciętych ripost, tańczyć tango w "Prawdziwych kłopotach", malować piękne kartki urodzinowe i mówić "Jeszcze tu wrócę" w odpowiedni sposób.
Like Reblog Comment
review 2017-04-21 09:55
Pamięć absolutna - Arnold Schwarzenegger

Rzadko czytam biografie, autobiografię, bo przeważnie mnie one zanudzają. Jednak, gdy zobaczyłam tą książkę jako dodatek do "Poradnika domowego", to uznałam, że muszę tą gazetę kupić, a książkę przeczytać. Owszem, odczekała ona swoje wśród innych książek "do przeczytania". Jednak we środę uznałam, że wreszcie jest czas na nią.

 

Na początku trochę się bałam, że książka po prostu mnie zanudzi. Jednak byłam ciekawa, jakie życie miał Arnold Schwarzengger. 

 

Szczerze, kojarzyłam go jedynie z aktorstwa. Może jeszcze gdzieś mi mignął w świecie polityki. Jednak tak na prawdę myśląc "Schwarzengger" widziałam oczami wyobraźni "Terminatora". Ogólnie, kojarzył mi się z takimi niezbyt fajnymi (dla mnie) filmami. Chociaż równocześnie pamiętam "Pamięć absolutną" w nim roli głównej. Film, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.

 

Odczucia po książce mam podobne jak po filmie "Pamięć absolutna". Biografia ta zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Choć bardziej to życie Arnolda, jego upór i determinacja, spowodowały, że zaczęłam go nawet podziwiać.

 

Pomysł na tytuł jest świetny. "Pamięć absolutna" chcąc, nie chcąc nawiązuje do filmu, w którym Arnold grał jako aktor. Myślę, że ten tytuł sprawił, iż bardziej zachęciłam się książką.

 

Książkę tą można ocenić według dwóch kategorii:

 

1) jako książkę biograficzną. Przy ocenie tej części książki skupiamy się na życiu Arnolda i jego wspomnieniach. Język jest przyjemny. Kilka razy pojawił się uśmiech na mojej twarzy, czytając niektóre fragmenty. Jednak czasem robiło się nudno. Równocześnie zauważyłam, że niektóre zachowania Arnolda mnie raziły. Super, odniósł ogromny sukces. Sukces, który należy podziwiać. Jednak czasem miałam wrażenie jakby uważał, że coś mu się należy, bo jest super.

 

Na pewno plusem jest fakt, że potrafi przyznać się do błędu. Nie ukrywa swoich błędów, nie wybiela ich. Pisze, że coś wydawało mu się dobrą decyzją, jednak z perspektywy czasu widzi, że to było błąd. To było fajne.

 

Nie jestem pewna, czy potrafiłabym się zaprzyjaźnić z takim człowiekiem jak Arnold. Jednak na pewno zacznę go podziwiać, bo osiągnął dużo, bardzo dużo. I to przede wszystkim dzięki swojej pracy. Jednak czasem miałam wrażenie, że on ciągle chce czegoś więcej. Uda mu się w jednej dziedzinie, to musi spróbować w następnej. Nie potrafi chyba żyć robiąc tylko jedną rzecz, mieć obrany tylko jeden kierunek kariery. Bardziej mogę to oddać, dzieląc biografię na poszczególne etapy z jego życia:

 

a) dzieciństwo. 

Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, iż pochodził z Austrii. Nigdy się tym nie interesowałam, więc po prostu fakt ten mnie trochę zaskoczył. Zresztą podobnie jak siła jego psychiki, która napędzała go do działania. Widać, że już od dziecka potrafił obrać sobie cel, do którego dążył. To jest niesamowite. 

 

b) Arnold i kulturystyka. 

Byłam pewna, że przy etapie jego życia, w którym zajmował się kulturystykę, się zanudzę. Jednak przyznam, że ten etap naprawdę mnie ciekawił. Było w nim wiele smaczków, które czytało się z wypiekami na twarzy. 

 

c) Arnold w świecie filmowym.

Oj, jego debiut, który nie był debiutem. :D

Ogólnie ta część lektury też jest ciekawa. Być może dlatego, że zawsze fascynował mnie świat filmowy i ciekawiło mnie "jak tam jest". 

Arnold Schwarzenegger opisał jak rozpoczęła się w jego przypadku kariera filmowa. Od porażek do sukcesów. Jak zamieniał swoje filmowe wady w zalety. Jak zdobywał rolę, jaki obrał sobie kierunek. Naprawdę fajnie się to czyta.

 

d) Arnold jako polityk.

Tutaj byłam pewna, że będę się nudzić i tak też było. Naprawdę ciężko mi się czyta o politycznych ruchach, zdobywaniu władzy, sondażach itp. 

Polityczna kariera jest najnudniejsza. Ale też kilka razy przy tej części miałam wrażenie, że Arnold potrafi niezbyt fajnie wypowiedzieć się o kimś innym, wręcz go obrazić, gdy ma w tym cel i widzi, że to skutkuje.

 

e) Arnold w rodzinie.

Jego życie rodzinne... wow

Cud, miód i orzeszki. Chociaż fajnie się czytało o jego miłości, o Marii, o ślubie i tak dalej. Chyba ją naprawdę kochał. Takie odniosłam wrażenie, choć mogę się mylić.

 

2) jako poradnik.

Książka ma też walor motywacyjny. Ba, na końcu znajdziemy zasady Arnolda, którymi kierował się w życiu i dzięki którym odniósł sukces.

Ale już na początku czytając, możemy zauważyć jak pracował nad swoim życiem. Możemy też wziąć z niego przykład. Choćby, by być czymś naprawdę dobrym, zrobić mnóstwo powtórzeń tej rzeczy. I wypisywać cele, które zamierza się osiągnąć oraz podpunkty, które pomogą nam obrać dobry kierunek naszemu życiu.

 

Według mnie Arnold Schwarzengger jest inspirującym człowiekiem. Szczególnie, że dzięki tej książce już widzę potrzebę zmian, które chce (a nawet muszę) zrobić w życiu. I po napisaniu tej recenzji, zabieram się za zmianę swojego życia. :)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-04-27 20:31
Myśl jak Sherlock Holmes

 

Maria Konnikova

Agora, 2015

 

Nie wierzę poradnikom, nie wierzę, że jedna książka może pomóc mi (czy komukolwiek innemu) naprawić życie. Nie ufam autorowi, który mówi mi, co mam jeść i co mam zakładać do pracy, nie mając pojęcia kim jestem. Ponadto nie sięgam po bestsellerowe książki z poradami, bo, moim zdaniem, żadna z nich nie mówi o czymś, o czym bym do tej pory nie wiedziała.

 

No dobrze, ostatnio po jedną sięgnęłam, ale muszę przyznać, że było to niejako w akcie desperacji. Przełom lutego i marca miał zdecydowanie kiepski wpływ na moją kondycję umysłową. Dopadło mnie dziwne rozkojarzenie, rozdrażnienie, kłopoty z pamięcią i kreatywnym myśleniem. Na rynku ukazała się wówczas książka „Myśl jak Sherlock Holmes”, pozycja reklamowana jako bestseller „New York Timesa”, który sprawi, że zaczniemy myśleć jak wykreowany przez Doyle’a bohater. Zachęcona pozytywnymi opiniami przełamałam się i skusiłam na pierwszy poradnik w moim życiu.

 

Czy dowiedziałam się czegoś nowego z tej książki, co pomogłoby mi usprawnić moje myślenie?

Nie.

 

Zacznijmy od tego, że „Myśl jak Sherlock Holmes” nie jest typowym poradnikiem i chyba w zamyśle autorki nie miał nim być. Maria Konnikova, autorka tej pozycji, zamiast dawać nam gotową, „magiczną” receptę na usprawnienie naszych procesów myślowych, snuje tutaj opowieść o tym, jak funkcjonuje nasz mózg i świadomość. Nie powiedziała mi jednak ona o niczym, czego bym już wcześniej nie wiedziała. Jestem w pełni świadoma, że kształtujemy sobie opinie o świeżo poznanych osobach na podstawie pierwszego wrażenia, że w życiu kierujemy się głównie skojarzeniami i że lepiej zapamiętujemy te fakty, czy wydarzenia, z którymi łączą nas silne (przeważnie pozytywne) emocje. Nawet przytoczone przez nią przykłady i zagadki nie były mi obce. Sprawdziła się więc moja teoria na temat tego typu książek – jeśli ktoś chce się podzielić z szerszym gronem odbiorców innowacyjnym odkryciem, robi to za pomocą publikacji stricte naukowej, a nie książki skierowanej do masowego czytelnika. Wydawnictw tego typu jest na naszym rynku na pęczki i większość z nich prawi dokładnie o tym samym. O pamięci i dedukcji również.

 

Dlaczego więc ta została bestsellerem?

 

Nieocenioną zaletą tej książki jest nie treść, którą przekazuje, ale sposób, w jaki to robi. Konnikova postanowiła bowiem wyjaśnić czytelnikowi wszystkie niuanse ludzkiej pamięci na przykładzie samego Sherlocka Holmesa. Każdy rozdział książki rozpoczyna od przytoczenia fragmentu przygody tego słynnego detektywa, którą potem krok po kroku analizuje, próbując wykazać, które mechanizmy u niego zadziałały, a które zawiodły (bo i tak się zdarza). Pod koniec książki początkową scenę z „Psa Baskervilllów” autorka rozbraja dosłownie na czynniki pierwsze, by poddać analizie, jak zadziałała dedukcja Holmesa i jak zawiodła w przypadku drogiego Watsona. Autorka nawet całą koncepcję funkcjonowania naszego mózgu opiera na cytacie tego bohatera, porównując go do pustego poddasza, które należy umeblować. Holmes gra w tym tekście zdecydowanie pierwsze skrzypce dodając temu wykładowi o zabarwieniu naukowym znacznie ciekawszy wydźwięk.

 

Muszę przyznać, że gdyby nie postać słynnego detektywa, pewnie nie przeczytałabym tej książki do końca. Decyzja Konnikovej, by oprzeć jej quasi-poradnik na tym bohaterze sprawiła, że czytałam tę książkę nie jako książkę o pamięci, ale właśnie jako książkę o Holmesie, jako wnikliwą analizę bohatera literackiego oraz jego autora (bo ten też zagadki rozwiązywał).

 

Dla mnie „Myśl jak Sherlock Holmes” to analiza tytułowej postaci opatrzona wyjaśnieniami naukowymi, a nie książka, która sprawi, że ja zacznę myśleć tak jak on. Gotowych wskazówek jest tutaj mało, górę bierze teoria opatrzona sowicie przykładami. Dlatego jeśli ktoś poszukuje ćwiczeń poprawiających pamięć, czy dedukcję, powinien raczej sięgnąć po inną pozycję. Natomiast fani Holmesa powinni bez cienia wątpliwości sięgnąć po tę książkę i pogrążyć się w tej lekturze. Na pewno nie będzie to czas stracony.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-02-21 08:08
Mam przeczytane 100 z 204 stron ... i wystarczy
Pamięć absolutna - Piers Anthony,Andrzej Kaniewski

Książka jako adaptacja filmu (bardzo dobrego) będącego adaptacją opowiadania (świetnego), czyli druga pochodna można by powiedzieć:) No więc wartość tej drugiej pochodnej w punkcie 100 jest bardzo mała wg moich wyliczeń:) Wystarczy...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?