logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: zaloba
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-09-12 19:44
[PRZEDPREMIEROWO] "Goodbye Days" Jeffa Zentnera
Autor: Jeff Zentner
Tytuł: Goodbye Days
Liczba stron: 434
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 13.09.2017

 

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z opisem powieści "Goodbye Days", od razu pomyślałam, że ta książka będzie dobra. Mocna, poruszająca, pełna silnych emocji. Jak mogłaby nie być, skoro w wyniku jednej drobnej decyzji głównego bohatera w wypadku ginie trzech jego najlepszych przyjaciół?
Carver, Eli, Blake i Mars stanowią zgraną paczkę najlepszych przyjaciół. Nie brak im szalonych pomysłów, a wyjątkowe poczucie humoru sprawia, że potrafią rozbawić każdego. Pewnego dnia, czekając na pozostałych, Carver wysyła SMS: "Gdzie jesteście, chłopaki? Odpiszcie". Wszyscy trzej jadą akurat autem, które prowadzi Mars. Zaczyna pisać odpowiedź... lecz nigdy jej nie kończy. Dochodzi do wypadku, a chłopcy giną na miejscu. Carver bardzo mocno przeżywa tę tragedię. Nie tylko traci w jednej chwili trzech najlepszych przyjaciół, ale w dodatku jest głęboko przekonany, że to on ponosi winę za ich śmierć. Gdyby tylko mógł cofnąć czas, nie wysłałby tego SMS-a... Wyrzuty sumienia i obezwładniające poczucie straty nie pozwalają mu normalnie funkcjonować. Gdy dochodzi do tego jeszcze strach przed więzieniem (sędzia Edwards, ojciec Marsa, domaga się śledztwa prokuratorskiego i postawienia Carverowi zarzutów), chłopaka zaczynają dręczyć ataki paniki.
Początkowo sądziłam, że obawy nastolatka związane z procesem i ewentualną odsiadką są mocno przesadzone i że to wyłącznie przejaw jego paranoi. Bo wypadek spowodował przecież kierowca, pisząc SMS-a w trakcie jazdy, a nie Carver, wysyłając do niego wiadomość. Jednak w miarę rozwoju sytuacji przekonałam się, że jakkolwiek absurdalnie by to brzmiało, jego strach w żadnym wypadku nie był bezpodstawny. Tragedia, która go dotknęła, została jeszcze spotęgowana niechęcią i odrzuceniem otoczenia. Jedynym źródłem wsparcia (poza rodzicami, z którymi nie chce rozmawiać), pozostają dla niego starsza siostra, Giorgia, i była dziewczyna Eliego, Jesmyn.
"Goodbye Days" to przejmująca opowieść o stracie, przeżywaniu żałoby, dojmującej samotności i poszukiwaniu przebaczenia. Młody, 17-letni chłopak w jednej chwili traci swoje beztroskie, szczęśliwe życie i zostaje wrzucony w sam środek koszmaru. Nagle znajduje się w sytuacji bez wyjścia, która bezpowrotnie wszystko zmienia. I choć powieść skupia się na Carverze, rodziny ofiar wypadku, pozbawione synów, braci i wnuków, cierpią jeszcze mocniej, a ich doświadczenia ogromnie poruszają i przytłaczają.
Książka Jeffa Zentnera pełna jest silnych emocji. Mimo iż fabuła skupia się wokół śmierci i żałoby, nie brak tu również fragmentów radosnych, ciepłych, łagodzących ból i niosących nadzieję. Akcję przeplatają wspomnienia szczęśliwych, beztroskich chwil spędzonych wspólnie z przyjaciółmi, które najlepiej ilustrują tę wyjątkową łączącą ich więź. Towarzyszymy im przy realizacji zabawnych i szalonych pomysłów, ale dowiadujemy się również, jakie mieli pasje, co było dla nich w życiu ważne. Zbieramy wspólnie fragmenty układanki, odłamki pozwalające stworzyć niemal pełny obraz każdego z nich. Ta mądra i niezwykle poruszająca powieść najpierw otoczy Was ciemnością żalu, smutku i samotności, a potem pocieszy, pokazując światełko w tunelu i dając nadzieję. Szczerze polecam!

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/09/przedpremierowo-goodbye-days-jeffa.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-05-23 21:03
[PRZEDPREMIEROWO] Eric Lindstrom "Do zobaczenia nigdy"
Autor: Eric Lindstrom
Tytuł: Do zobaczenia nigdy
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 24.05.2017
 
Parker Grant od 9 lat jest niewidoma. W kontaktach z nią obowiązują pewne Reguły. Najistotniejsze są dwie:
Reguła#1: Nie oszukuj mnie. Nigdy. Zwłaszcza wykorzystując moją ślepotę. Zwłaszcza publicznie.Reguła# Nieskończoność: Nie dostaniesz drugiej szansy. Nadużyj mojego zaufania, a już nigdy ci nie zaufam. Zdrada jest niewybaczalna.
To jak, jesteś gotów zaryzykować?
 
Gdy Parker miała 7 lat, jej matka wypiła butelkę wina i wsiadła za kierownicę. Kobieta spowodowała wypadek, w którym sama zginęła, a jej córka straciła wzrok. Niedawno zmarł również ojciec dziewczyny. Do jej domu przeprowadza się ciotka ze swoją rodziną. To jednak nie koniec zmian. W związku z likwidacją liceum Jeffersona, tamtejsi uczniowie zostają przeniesieni do szkoły Parker. Wśród nich jest także Scott Kilpatrick - były najlepszy przyjaciel i chłopak. Dlaczego były? Złamał Regułę nr 1 i podpada pod Regułę Nieskończoność.
Główna bohaterka to nastolatka jedyna w swoim rodzaju. Choć jest niewidoma, każdego ranka wychodzi sama z domu i biega. Zanim zaczną się lekcje, siedzi przed szkołą z przyjaciółką, Sarah, udzielając porad (głównie sercowych) innym uczniom. Mogą zawsze podejść do nich i opowiedzieć o swoich problemach, wiedząc, że zostaną wysłuchani. Mimo że życie tak ciężko ją doświadczyło, stara się żyć normalnie, przynajmniej na tyle, na ile to możliwe. Od śmierci taty przyznaje sobie gwiazdki za każdy dzień, kiedy nie płakała...
Historia stworzona przez Lindstroma ogromnie mnie poruszyła. Już sama utrata wzroku w tak młodym wieku to poważny dramat. A do tego jeszcze śmierć obojga rodziców - Parker to szesnastolatka, która przeszła tak wiele! Podziwiałam jej siłę woli i starania, by normalnie funkcjonować i być traktowaną tak, jak pozostali, bez taryfy ulgowej. Choć to postać niepozbawiona wad (powiedzmy szczerze, często bywa po prostu wredna), ujęła mnie swoją bezpośredniością, specyficznym poczuciem humoru, tym, że dla przyjaciół gotowa jest zrobić wszystko. Te wyjątkowe relacje i pierwsze szkolne miłości dodawały powieści kolorów. "Do zobaczenia nigdy" okazało się szczerą i wzruszającą opowieścią o radzeniu sobie z niepełnosprawnością, o tolerancji, przeżywaniu żałoby, o dojrzewaniu, przyjaźni, miłości i zaufaniu. Ja nie mogłam się oderwać, polecam i Wam!
 
Za egzemplarz książki gorąco dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal :)
'
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/05/przedpremierowo-eric-lindstrom-do.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-05-04 11:14
Miłość, której się nie zapomina - "Niezapominajki" Moniki Fudali
Autor: Monika Fudali
Tytuł: Niezapominajki
Liczba stron: 102
Wydawnictwo: Novae Res
 
Ból po stracie bliskiej osoby niezwykle trudno wyrazić słowami. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu na to, by sobie z nim poradzić, oswoić go. Każdy przeżywa żałobę inaczej, czy to dając upust emocjom czy zamykając się w sobie. Sięgając po "Niezapominajki" Moniki Fudali, wkraczamy do świata osoby pogrążonej w głębokim żalu po odejściu członka rodziny.
Starsza siostra Chrisa, Emily, zginęła tragicznie w wypadku samochodowym spowodowanym przez pijanego kierowcę. Najbliższa rodzina nie potrafi otrząsnąć się po jej śmierci. Matka popada w pracoholizm, niemal wcale nie bywa w domu. Zamyka się na wszystko, zapominając, że ma jeszcze syna, który również bardzo cierpi. Chris z kolei dużo czasu spędza na cmentarzu, odwiedzając grób siostry prawie codziennie. Zaintrygowany bukietem niezapominajek - ulubionych kwiatów Emily - pojawiających się w każdą sobotę, postanawia poznać tajemniczego nieznajomego, który je przynosi. W ten sposób spotyka Dantego, czternastoletniego chłopca na wózku inwalidzkim.
Choć "Niezapominajki" to książeczka niewielkich rozmiarów, autorka zawarła w niej bardzo wiele. Pięć osób dotkniętych ogromną stratą, pięć indywidualnych reakcji na ból zakorzeniony głęboko w sercu. Nie tylko mamy szansę poznać i zrozumieć cierpienie wynikające ze straty ukochanej osoby, ale także otrzymujemy przesłanie pełne optymizmu. Nawet po tak traumatycznym doświadczeniu można żyć dalej, dostrzegając piękno świata i ciesząc się nim. Wcale nie wyklucza to pielęgnowania pamięci o zmarłym. Wręcz przeciwnie, pomaga skupić się na dobrych wspomnieniach, tych najlepszych, szczęśliwych chwilach, jakie były naszym udziałem.
Ta wyjątkowa opowieść o stracie i radzeniu sobie ze śmiercią najbliższych z pewnością każdego czytelnika skłoni do poważnych refleksji. Pomoże zrozumieć, co dzieje się w sercu i w myślach osoby pogrążonej w żałobie, dając jednocześnie nadzieję na to, że z czasem ból przygaśnie i przestanie przytłaczać. Sama obecność drugiego człowieka, choćby nawet zupełnie obcego, może zdziałać bardzo wiele. Gdy uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy sami z naszym cierpieniem, zmienia się wszystko.
Polecam!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/05/miosc-ktorej-sie-nie-zapomina.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-03-12 20:36
Rodzina bardzo nieidealna - "Moje córki krowy" Kingi Dębskiej
Autor: Kinga Dębska
Tytuł: Moje córki krowy
Liczba stron: 254
Wydawnictwo: Świat Książki
 
Kiedy człowiek dowiaduje się, że jest ciężko chory, jego świat rozpada się na kawałki. To zawsze wielki cios nie tylko dla niego, ale również dla jego otoczenia. Jak w takiej sytuacji reagują najbliżsi? O czym myślą? W jaki sposób wpływa to na ich codzienne życie? Kinga Dębska proponuje wgląd w myśli i odczucia dwóch dorosłych sióstr przeżywających chorobę obojga rodziców.
Marta i Kaśka to dwie kobiety po czterdziestce, siostry o skrajnie odmiennych charakterach, które nigdy nie potrafiły się dogadać. Starsza, aktorka w popularnym serialu, od dziecka odczuwała silną presję, by we wszystkim być najlepsza. Rodzice oczekiwali, że będzie tą silną, mądrą i zorganizowaną. I taka właśnie się stała. Przez lata tłumiąc emocje, nauczyła się chować za fasadą osoby twardej i nieczułej. Tak właśnie postrzega ją młodsza siostra, Kaśka. Sama rozemocjonowana, wiecznie użalająca się nad sobą, domagająca się uwagi i współczucia od każdego. Nic dziwnego, że darzą się wzajemną niechęcią i trudno im wytrzymać w swoim towarzystwie. Gdy u ich mamy zostaje zdiagnozowany nowotwór, dzielą się obowiązkami i starają się jej pomagać. Radość z pokonania choroby nie trwa jednak długo - raka zastępuje pęknięty tętniak i śpiączka. Wkrótce na siostry spada kolejny cios. Los nie oszczędza także ich ojca - lekarze wykrywają u niego guza mózgu...
"Moje córki krowy" to opowieść o radzeniu sobie z chorobą i śmiercią najbliższych. O trudnych relacjach rodzinnych. O tym, że nawet w obliczu wielkiej straty, musimy w jakiś sposób oswoić swój ból i żyć dalej. Narracja prowadzona naprzemiennie z punktu widzenia Marty i Kaśki, miała chyba sprawić, że czytelnik lepiej wczuje się w ich sytuację, że głębiej go ta historia poruszy. Czy poruszyła i mnie? Owszem, trochę tak. Ale tych drobnych, mało istotnych spraw było tak wiele, że cierpienie i żałobę zepchnęły na dalszy plan. Momentami było przygnębiająco, momentami zabawnie, ale... czegoś mi w tej książce brak. Nie rzuciła mnie na kolana, choć skłamałabym, mówiąc, że jest zła. Jeśli przemyślenia dwóch pokręconych kobiet postawionych w obliczu poważnej choroby i śmierci mogą Was zaciekawić, zachęcam do lektury.
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2017/03/rodzina-bardzo-nieidealna-moje-corki.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-10-25 13:01
"Will, coś ty nam wszystkim zrobił?" - "Kiedy odszedłeś" Jojo Moyes

"Zanim się pojawiłeś" zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przez kilka dni nie mogłam się otrząsnąć po lekturze tej książki. Dlatego mając pod ręką kontynuację, od razu po nią sięgnęłam, aby jak najszybciej dowiedzieć się, co było dalej... Jeśli przygoda z Willem i Lou jeszcze przed Wami, a nie lubicie spoilerów - odradzam dalsze czytanie!
18 miesięcy po wydarzeniach z pierwszej części znów spotykamy Louisę. Pracuje na londyńskim lotnisku, w pubie Pod Koniczynką. Po scenie w Paryżu spodziewałam się raczej, że faktycznie stosuje się do rad Willa i żyje pełnią życia. Tymczasem wydaje się, że stoi w miejscu. Utknęła w pracy bez perspektyw, z dala od rodziny, a choć ma własne mieszkanie - wcale nie czuje się tam jak w domu. Pogrążona w głębokiej żałobie, żyje właściwie z dnia na dzień i nie znajduje w sobie siły, by cokolwiek zmienić. Jakby mało jej było nieszczęść, któregoś razu spada z dachu - i chociaż ma ogromne szczęście, wychodząc z tego cało - wszyscy myślą, że zrobiła to specjalnie. Rodzice wymuszają na niej udział w spotkaniach grupy wsparcia dla osób w żałobie. Czy wysłuchiwanie zwierzeń obcych ludzi przy kiepskich ciasteczkach może jej w czymkolwiek pomóc? Albo chociaż randka z "Kompulsywnym Bzykaczem"? No cóż, najlepiej przekonajcie się sami, bo czeka Was niejedna niespodzianka.
Lou bardzo się zmieniła, to już nie jest ta sama osoba, którą poznaliśmy w "Zanim się pojawiłeś". I trudno się temu dziwić. Zupełnie nie rozumiem narzekań i krytykowania książki za to, że niby jest zbyt dołująca (jakby pierwsza część wcale nie była...). Odejście Willa odcisnęło piętno na wszystkich... Ale Lou... straciła przecież człowieka, którego pokochała ponad wszystko. W dodatku wcale nie musiało się tak stać. Wciąż dręczą ją wyrzuty sumienia, że mogła zrobić więcej, by zmienić jego zdanie. Czego można się spodziewać w takiej sytuacji? Że popłacze sobie kilka dni i dziarsko ruszy na podbój świata, bo dostała w testamencie trochę kasy? Dziewczyna utraciła MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA i to jeszcze w TAKI sposób. To oczywiste i naturalne, że coś takiego ją złamało, kompletnie rozbiło, zmieniło. Że czuje pustkę, której nic nigdy nie wypełni i nie potrafi sama sobie z tym poradzić. 
Towarzyszenie Lou w jej bólu jeszcze bardziej spotęgowało żal, jaki czułam do Willa po lekturze pierwszej części... Ona ofiarowała mu bezwarunkową miłość, a w zamian on zafundował jej traumę, jakiej nie zapomni do końca swoich dni. Co gorsza, najpierw utwierdzał ją w przekonaniu, że jest wyjątkowa, aby później stwierdzić, że ona i jej uczucie mu nie wystarczy. Owszem, ewidentnie polubił ją i podobała mu się, ale nie znaczyła dla niego aż tyle, by dać jej - im - choć cień szansy. By odsunąć swoją decyzję w czasie, by przynajmniej spróbować. Zachował się jak człowiek, który wszystko już wie, wszystko przeżył i wszystkiego doświadczył. A tymczasem wiedział tak niewiele... Myślę, że on Lou nie kochał. Może nawet nie wierzył w taką miłość, jaką ona go obdarzyła. Ale swoim wyborem wyrządził krzywdę wszystkim, którym na nim zależało. Może i miał do tego prawo, ale szkoda, że nie wziął pod uwagę tych, którzy mieli żyć dalej... (wybaczcie, ale musiałam się z kimś podzielić swoimi przemyśleniami, a nie chciałam spoilerować przy poprzedniej recenzji).
"Kiedy odszedłeś" to przede wszystkim opowieść o przeżywaniu żałoby i próbach uporządkowania sobie życia na nowo po utracie ukochanej osoby. Nie jest to jednak książka całkowicie przesiąknięta smutkiem i rezygnacją, nie brak w niej również momentów humorystycznych. Szczerze się uśmiałam, czytając o zabawie Thomasa po obejrzeniu "Avatara" czy scenę, gdy ojciec Louisy przychodzi na przyjęcie ze swoim "przesłaniem". Podczas gdy pierwsza część była zdominowana przez Willa i wszystko skupiało się wokół niego, tutaj o wiele więcej się dzieje. Pokazując konsekwencje jego decyzji, zwłaszcza te, których w żaden sposób nie był w stanie przewidzieć, kontynuacja książki Jojo Moyes prowokuje jeszcze więcej głębokich przemyśleń o życiu. Gdybym miała wybierać, to większe wrażenie wywarło na mnie "Kiedy odszedłeś" - jako powieść głębsza, pełniejsza, ukazująca wszystko w szerszej perspektywie... Po prostu świetne uzupełnienie "Zanim się pojawiłeś".
Polecam!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2016/10/cos-ty-nam-wszystkim-zrobi-kiedy.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?