logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: przygoda
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-09-26 15:44
ALCATRAZ KONTRA BIBLIOTEKARZE_2. KOŚCI SKRYBY - Brandon Sanderson

Brandon Sanderson to amerykański pisarz fantastyki i powieści przygodowych dla młodzieży, a także wykładowca twórczego pisania. Urodził się w 1975 roku w Lincoln w stanie Nebraska. Dwukrotnie otrzymał nagrodę Hugo za najlepsze opowiadanie. Ukończył Uniwersytet Brighama Younga. W Stanach Zjednoczonych jest poczytnym autorem książek nie tylko dla młodzieży, a seria powieści o Alcatrazie doczekała się już chyba pięciu części.

 

Brandon Sanderson  Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

Wydawnictwo IUVI rok 2017

stron 318

 

Alcatraz kontra Bibliotekarze 2. Kości Skryby to druga części powieści przygodowo fantastycznych dla (nastoletniej) młodzieży.

 

Alcatraz to trzynastoletni chłopiec, który jest skrzyżowaniem Emila z Lönnebergi, Ukochanego Urwisa i po części również Harrego Pottera. Jego przygody przypominają również perypetie, jakich doświadczył Indiana Jones. W tej części Alcatraz infiltruje Bibliotekę Aleksandryjską, która w/g autora książki nie została zniszczona i znajduje się w jednym z najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi. Alcatraz szuka w niej swojego ojca i dziadka, a towarzyszą mu jego przyjaciółka Bastylia, jej mama oraz jego kuzynka i wuj. Biblioteki jednak pilnują kustosze, którzy z cierpliwością namawiają każdego do wypożyczenia książki, jest jednak pewien warunek… Kto sięgnie po książkę, ten w zamian musi oddać swoją duszę. Czy Alcatraz wyjdzie z tego miejsca bez szwanku? Kim są wśród Bibliotekarzy Kości Skryby? Czy uda się chłopcu odnaleźć ojca i dziadka?

Jak wspomniałam wcześniej podczas dzielenia się z moimi czytelnikami opinią na temat pierwszej części (Alcatraz kontra Bibliotekarze 1. Piasek Raszida), jako dziecko, czy też młodzież, bardzo lubiłam czytać tego typu opowieści. I tym razem zdecydowałam się na powrót do takiej tematyki. Motywacją była przede wszystkim chęć odkrycia swoich reakcji po przeczytaniu książki dla dzieci będąc już mamą dorosłych dzieci, a nawet babcią. A skoro ja – osoba bardzo dorosła dałam się porwać tej niesamowitej książkowej magii, to z pewnością i młodsi czytelnicy dadzą się porwać.

 

Przeżycia Alcatraza i jego przyjaciół to pełne ciekawych zwrotów akcji przygody grupy osób o magicznych zdolnościach. Każdy z nich ma w sobie coś, co wyróżnia go od innych. Razem tworzą zgrany zespół, zdolny pokonać najgorsze przeciwieństwa.

 

Autor książki, co jakiś czas stara się przedstawić czytelnikowi, jako kłamca czy osoba nieistniejąca (wiem trochę to brzmi jak absurd), ale tymi swoimi wywodami potrafi często rozbawić do łez. Myślę, że nie tylko mnie – czyli osobę dorosłą. Ta niepozbawiona humoru i dużej dawki fantastyki (jaką potrafi wyobrazić sobie nie tylko młody czytelnik) powieść, wciąga niemal od samego początku. A z każdym kolejnym rozdziałem jest dużo trudniej oderwać się od jej stron. Magia fikcji działa.

 

Brandon Sanderson pisze w osobie pierwszej, za wszelką cenę próbuje przekonać czytelnika, że są to jego przygody spisane pamiętnikowo, które chce przekazać innym. Ale często wygląda to tak, jakby chwalił się swoimi osiągnięciami. Oczywiście ON jako ALCATRAZ. Wielu młodych ludzi ma tak wielką wyobraźnię, że potrafi opowiadać o swoich „przygodach” w nieskończoność, za każdym razem dodając inne szczegóły. Moim zdaniem taki przekaz fabuły jest najodpowiedniejszy dla młodego czytelnika, ponieważ bardziej zbliża go głównego bohatera.

 

Co jest ciekawym dodatkiem w tej książce, to z pewnością sporo ilustracji. Sama łapałam się na tym, że przerywałam czytanie i analizowałam obrazek. Chociaż… muszę się przyznać do tego, że niektóre z tych rysunków przyprawiały mnie o dreszcze. Co innego sobie coś lub kogoś wyobrazić, a co innego zobaczyć. Nigdy nie przepadałam za horrorami, a tu… niektóre ilustracje są dokładnie jak wycięte z najstraszniejszego horroru. Pamiętam jednak z okresu nastoletniego, że czasami sami dążyliśmy do tego, aby podniósł się nam poziom adrenaliny. Czytaliśmy mroczne opowieści, ukryci pod kocem przyświecając sobie latarką. Albo opowiadaliśmy niesamowite historie, w których duchy, strzygi czy inne zjawy były na pierwszym planie.

 

Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

 

Ta książka z pewnością jest dla odważnych. Polecam tę powieść jako mama i babcia, ponieważ ujęła mnie w jej fabule, pięknie ukazana bohaterskość i solidarność zuchów tej książki. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego – to motto, które z pewnością miał na myśli autor, wymyślając fabułę. Polecam tę powieść nie tylko dzieciom w wieku 12-14 lat, ale również dorosłym. Może czasami nawet lepiej jak rodzic pierwszy przeczyta książkę skierowaną do dziecka, bo przynajmniej wie, o czym dana lektura jest. Jeśli chodzi o mnie to przyznam szczerze, że bawiłam się przy tej powieści znakomicie, chociaż w pewnych momentach czułam dreszcz grozy i strachu. To taki mały powrót do lat młodości. Czasami warto na chwilę cofnąć się w czasie.

 

Alcatraz kontra Bibliotekarze. Kości Skryby

 Ilustracje w książce są dziełem Hayley Lazo, myślę, że wzbudzają ciekawość co do treści książki.

 

Biblioteka Aleksandryjska

 

P.S. TAKA CIEKAWOSTKA, którą znalazłam na stronie iPortal 50+

Biblioteka Aleksandryjska to największa i najwspanialsza biblioteka świata starożytnego. Założona przez władcę Egiptu, Ptolemeusza I Sotera, działała od III w. p.n.e. Nie była to jedynie pierwsza biblioteka „z prawdziwego zdarzenia”, w której zwoje uporządkowane były według kategorii i posiadały szczegółowe opisy bibliograficzne tak, jak robi się to dziś w każdej bibliotece, i która zadziwiała ogromem swojego księgozbioru. Była to przede wszystkim biblioteka, dzięki której najsławniejsi uczeni dali podwaliny pod wiele nauk – pracował tu choćby matematyk Euklides.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-03-04 15:16
Literatura przygodowa w otoczeniu science fiction, czyli nowoczesny Star Trek dla starszego czytelnika
Łatwo być bogiem - Robert J. Szmidt

Robert J. Szmidt to postać, która cieszy się ogromnym szacunkiem za dokonania w polskiej fantastyce. Człowiek-instytucja, osoba odpowiedzialna za liczne przedsięwzięcia na polu szeroko rozumianej fantastyki, od literatury począwszy, w tym także jako tłumacz, przez kreację magazynów i liczących się dziś nagród, do filmu a nawet gier wideo. A przy tym pisarz, który zawsze wywoływał u mnie uczucie głębokiej konfuzji. Oto twórca opowiadań, które w większości przypadków idealnie trafiały w mój gust, których tytuły pamiętam nawet po latach (co jak dla mnie jest czymś absolutnie niespotykanym) oraz powieści, których kompletnie nie byłem w stanie doczytać do końca, chyba że na siłę. Widząc nazwę: "Pola dawno zapomnianych bitew", którą kojarzę z opowiadań właśnie, tym razem jednak w formie powieści, postanowiłem kolejny raz zmierzyć się z książką pana Szmidta. I wreszcie trafiłem dobrze.

 

W przeciwieństwie do pozycji takich jak "Kroniki jednorożca. Polowanie", "Zaklinacza", czy "Apokalipsy według pana Jana", tym razem wrażenie, że powieść "sama się czyta", wrażenie znane z opowiadań pisarza właśnie, trwało długo, grubo przez ponad połowę książki. Po wstępie przedstawiającym interesującego bohatera i spotkanie z rasą Obcych, w którym mocno czuć niejakiego Deanikena, przechodzimy do części właściwej. Przedstawienie Henryana to literatura przygodowa na najwyższym poziomie, gdzie czytelnik coraz mocniej jest uderzany przez kolejne, nieprzewidziane elementy. A gdy sytuacja się nieco uspokaja, po całej tej dawce akcji, autor przechodzi do nieco innych klimatów, w których mocno czuć ducha starych, dobrych epizodów serialu Star Trek (jednak w bardzo nowoczesnym wykonaniu), a momentami nawet można odnieść wrażenie, że tekst podchodzi pod mistrza Roberta J. Sawyera. Tak, dwóch Robertów J., przypadek? Nie sądzę.

 

Autorowi udało się upchnąć w książce imponującą ilość pomysłów, czasem mocno od siebie odległych. Rzecz czyta się tak dobrze, jak dobrze ogląda się niezły film science fiction, w którym jest miejsce i na przedstawienie ciekawych koncepcji (więzienie tak straszne, że możliwość otrzymania szansy na samobójstwo jest nagrodą oraz znana z federacji zasada nieingerowania w cywilizacje będące na niższym poziomie rozwoju), ale też na sporo akcji i wyzwań, z którymi bohaterowie muszą się mierzyć. Owszem, w drugiej połowie powieści impet nieco traci na sile, jednak znowu przy końcówce robi się coraz bardziej ciekawie, i już bym sięgał po drugi tom cyklu, gdyby nie fakt, że na dzień dzisiejszy jest niedostępny w abonamencie Legimi. W każdym razie: zdecydowanie polecam, to czysta, niczym nieskrępowana rozrywka, przy czym nie znaczy to, że prymitywna lub prosta, wręcz przeciwnie. Wspaniała przygoda w ciekawej rzeczywistości pod dobrą zabawą skrywająca interesujące tematy.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-05-24 10:00
Kim są Awanturnicy z tawerny?
Awanturnicy - Mateusz Juszczyk

„Awanturnicy” to powieść przygodowo- historyczna, której akcja toczy się w latach  1647 – 1658. Wojna z Rosją oraz potop szwedki znacząco osłabiły siły i pozycje Rzeczpospolitej, ale wielu Polaków nie traci nadziei. Trudna sytuacja polityczna odciska swe piętno na gospodarce i stabilizacji społecznej, a Marcin Seradzki, podobnież jak wielu jego rodaków bardzo szybko odczuje bolesne skutki ówczesnego położenia.

Zagorzały patriota Marcin Seradzki, mieszka w Gdańsku, gdzie od lat pracuje jako ceniony szkutnik. Niestety na chwilę obecną Rzeczpospolita nie buduje nowych statków, więc brak zatrudnienia staje się przykrą codziennością. Kurczące się środki do życia to nie jedyny problem, z którym mierzy się Seradzki. Ciężko chory wuj, którym się opiekuje stopniowo traci siły, a jego śmierć stanie się dotkliwą stratą. Zdaje się, że teraz już nic „nie trzyma” Seradzkiego w rodzinnych stronach, więc decyzja, by skorzystać z propozycji pracy zaoferowanej przez księcia Kurlandii i Semigalii – Jakuba Kettlera, zdaje się oczywista.

 

Nowe możliwości, które otworzą się przed Sertadzkim sprawią, że z czasem znajdzie się w grupie kurlandzkich kolonizatorów. Życie na wyspie Tobago, gdzie proklamowana zostanie Nowa Kurlandia, zdaje się spełnieniem marzeń, tym bardziej, że na horyzoncie pojawia się miłość.

 

Czy bajka o nowym, dostatnim, pełnym miłości życiu może się ziścić?

 

Seradzki będzie musiał dokonać jednego z najbrudniejszych wyborów w swym życiu. Rzeczpospolita ponownie jest zagrożona, a oddanemu patriocie nie pozostaje nic innego, jak stanąć do walki…

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-01-29 12:35
Bella i Sebastian 2. Przygoda trwa! - Nicolas Vanier

Niniejsza książka jest drugą odsłoną przygód Sebastiana, który ma już 10 lat i jego wiernej przyjaciółki Belli, których mieliśmy okazję poznać w wydanej w roku 2013 powieści pt. „Bella i Sebastian”.

 

Życie ludzi powoli normalizuje się po zakończeniu II Wojny Światowej. Sebastian natomiast z ogromną niecierpliwością oczekuje powrotu do domu swojej przyjaciółki Angeliny. Niestety młoda kobieta wciąż się nie pojawia, tymczasem do Sebastiana i jego dziadka Cezara dociera tragiczna wieść – samolot, którym leciała Angelina w wyniku katastrofy, do jakiej doszło w Alpach spłonął i nikt z pasażerów nie przeżył…

 

Nasi bohaterowie są zdruzgotani otrzymaną wiadomością. Mały Sebastian nocą wymyka się z domu i udaje się do kamiennego szałasu, w którym niegdyś schroniła się Bella. Chłopiec nie wierzy, że jego przyjaciółka nie żyje, podobnego zdania jest również Cezar, postanawiają więc udać się na miejsce katastrofy i podjąć próbę odszukania kobiety. Jednak, aby tego dokonać muszą poprosić o pomoc jedyną osobę, która dysponuje samolotem… Problem polega na tym, iż osobą tą jest ojciec Sebastiana, o czym nasz mały bohater nie ma pojęcia, a Cezar nie ufa szorstkiemu w obejściu mężczyźnie…

 

Tak oto rozpoczyna się niezwykle emocjonująca i pełna niebezpieczeństw wyprawa, w której stawką jest odnalezienie Angeliny. Sebastian poznaje także nową przyjaciółkę, dziewczynka jest nieco starsza od niego, ma na imię Gabrielle, a jej postępowanie zdecydowanie nie przystaje do zachowania dziewczynek w jej wieku…

 

Powieść ta napisana została na podstawie scenariusza do filmu, o tym samym tytule, którego autorami są Juliette Sales i Fabien Juarez. Film ten w reżyserii Christiana Duguay wszedł na ekrany polskich kin w dniu 25.12.2015 roku.

 

W role głównych bohaterów wcielili się: Félix Bossuet jako Sebastian, Tchéky Karyo jako Cezar, Thylane Blondeau jako Gabrielle oraz Thierry Neuvic jako Pierre (ojciec Sebastiana).

 

Jest to historia o odwadze, determinacji oraz sile przyjaźni i miłości, które są w stanie bardzo wiele znieść i zmienić na lepsze w otaczającej nas rzeczywistości.

Jeśli więc macie ochotę na tę familijną, niesamowicie empatyczną, barwną oraz ekscytującą opowieść zachęcam Was najpierw do lektury, a potem do obejrzenia wspomnianej wyżej ekranizacji, które wg mnie zauroczą dużych i małych.

 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Domowi Wydawniczemu REBIS.

 

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *

http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2016/01/przygoda-trwa.html

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-26 08:45
Wayward Pines, czyli opowieść o tym jak nieźle zacząć i kiepsko skończyć
Wayward Pines. Bunt - Blake Crouch,Paweł Lipszyc
Wayward Pines. Krzyk - Blake Crouch,Paweł Lipszyc

Tom pierwszy trylogii Wayward Pines czytało się bardzo dobrze. Książka oparta była na pomysłach wielokrotnie już wykorzystywanych, a jednak Blake Crouch potrafił je tak wymieszać, że czytelnik dawał się i tak zaskoczyć, no i bawił świetnie. Konkluzja “Szumu” jednak była dość jasna: oto następuje koniec zagadek i zaczynamy powieść akcji, i trochę się obawiałem, że ta akcja może nie dać rady.

 

Kiedy bierzemy do rąk książkę będącą kolejnym podejściem do danego gatunku istnieje spore ryzyko, że rzecz będzie wtórna. I nie inaczej jest w przypadku “Buntu” i “Krzyku” - ileż razy czytaliśmy o zamkniętych społeczeństwach, które ktoś totalnie kontroluje, i wśród których wreszcie znajdują się odważni pragnący zmian? Nie wiem, jak Wy, ale ja wielokrotnie, bowiem fantastyka socjologiczna to jeden z moich ulubionych gatunków. Niestety jednak środkowy i ostatni tom trylogii to pozycje w całości oparte na akcji, chciałoby się nawet powiedzieć, że na sensacji. Rozważań socjologicznych tu próżno szukać. Krótkie akapity, pełne dynamiki wydarzenia, bohaterowie, którzy nie tracą czasu na rozmyślania, tylko od razu przechodzą do działania, nowe postaci pojawiające się jakby pod wpływem chwili… i nagle okazuje się, że kompozycja “Wayward Pines” zaczyna się chwiać, że autorowi nie starczyło energii na taką konstrukcję całości, jaką posiadał tom pierwszy.

 

“Szum” oferował świetne napięcie. Klimat jest jedną z najmocniejszych stron tej książki, której można się momentami nawet wystraszyć. W kontynuacjach jednak napięcia już próżno szukać, to jeden duży fajerwerk, napisany zresztą zgodnie z nowoczesnymi zasadami konstruowania cyklów: po udanym tomie pierwszym drugi musi obowiązkowo kończyć się cliffhangerem, tak, by czytelnik od razu sięgnął po kolejny.

 

Tak naprawdę nie mam żalu, że napięcie i tajemnica zostały wymienione na akcję. To nie jest niespodzianka, jak już pisałem - widać w końcówce “Szumu”, że takie właśnie rozwinięcie czytelnika czeka. Mam jednak żal o co innego: o coraz bardziej naiwne sceny, wręcz bzdurne rozwiązania (szczególnie jeśli chodzi o sytuację uczuciową w czworokącie Ethan, Theresa, Kate i Adam - duby smalone!) i mimo nawet pomysłowego zwieńczenia cyklu totalnie tragiczny epilog, który zamiast rozbudzać chęć na więcej, tę chęć przez zbędne wyjaśnienie tajemnicy niszczy. Końcówka wygląda jak pisana na kolanie, ech, wiecie, kończyć to trzeba umieć, tu tej umiejętności według mnie trochę zabrakło. Cykl zaczął się jak dla dorosłych, ale skończył jak dla nastolatków, poważnie, całe te “Wayward Pines” pamiętać będę z niezłego początku, a potem rozwinięcia i zakończenia niczym dla young adult, tylko wiek bohaterów się, kurde bele, nie zgadza.

 

Wayward

The Last Town

Wydawnictwo Otwarte 2014

More posts
Your Dashboard view:
Need help?