logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Stanisław-Lem
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
quote 2017-09-01 16:25
(…) zabrakło głupców w całym Kosmosie, chociaż niektórzy mówią, że ich jeszcze sporo, a tylko drogi nie znają.
Like Reblog Comment
review 2017-09-01 16:19
Bajki robotów (Stanisław Lem. Dzieła, #7) - Stanisław Lem

"Bajki robotów" to poznanie wszechświata, w którym żyją roboty, machiny. Poznane światy nie są zamieszkane przez ludzi, czy inne potrzebujące tlenu, jedzenia stworzenia. Odkrywanie go w poznanych bajkach było naprawdę oczarowujące.

 

To już moja druga książka Lema, którą miałam przyjemność poznać. Pierwszą był "Powrót z gwiazd", który przypadł mi do gustu, aczkolwiek na początku się go dość ciężko czytało przez język, który łatwy nie był. Z "Bajkami robotów" sprawa jest przyjemniejsza, bo i język łatwiejszy. Mało w nim słów niezrozumiałych, stworzonych na potrzeby książki... może nie mało, tylko te słowa jest o wiele łatwiej rozszyfrować, bo czy ktoś miałby problem z słowem "intelektryk"? 

 

Może w przypadku tych bajek nie będę opisywać każdej kolejno, bo wiadomo - są lepsze i gorsze, ciekawsze i mniej ciekawe. Zresztą uważam, że w "Bajkach robotów" każdy znajdzie sobie swój ideał.

 

Za to strasznie, ale naprawdę strasznie spodobały mi się wyrazy w książce. Na przykład określenie rycerzy - elektrycerze (cudowne) albo określenie "bladawca". Choć bladawiec według robotów nie jest człowiekiem (ani razu nie było słowa "człowiek") to jednak przy każdym opisie bladawca pomyślało się o człowieku. Chociaż rurki z truciznami? Czy otwory... w sumie bladawiec w ustach robotów brzmi naprawdę ciekawie. Jak egzotyczny okaz zwierzęcia. I wiele, wiele innych. Przy tych nazwach aż ciężko się nie uśmiechnąć. 

 

Forma bajek przypomina te nam znane. Większość jest o królach, królewnach, rycerzach, potworach, a nawet możemy znaleźć smoka. Różnica polega na tym, że królowie, królewny, rycerze, smok to roboty. Zaś miejsce akcji to kosmos i różnorodne planety. Każda bajka zawiera też morał. 

 

W ogóle po lekturze stwierdziłam, że chciałabym zobaczyć "Bajki robotów" na dużym ekranie. Może jako serial animowany? Ale dla dorosłych. Mogłoby z tego wyjść coś naprawdę fajnego.

 

Tytuł lektury wskazuje na coś dla dzieci. Jednak tak naprawdę książka jest dla starszych czytelników. Znajdziemy w niej bowiem czasem makabryczne sceny. A nawet rozważania na temat samobójstwa (!!) czy rozważania na temat śmierci, sensu życia (lub jego bezsensu jak kto woli). 

 

W bajkach obecny jest też humor. Co prawda jest on przeważnie tzw. czarnym humorem. Jednak naprawdę podczas lektury można się uśmiechnąć do książki. ;)

 

Plusem jest też fakt, że wszystkie bajki rozgrywają się w jednym uniwersum. Bladawiec w każdej opowieści, w której się pojawia, jest tą samą tajemniczą istotą, o której niektóre uczone roboty wiedzą więcej, inne mniej. Fascynacja niektórych robotów Bladawcem też nikogo nie dziwi. Każdego fascynuje to, co tajemnicze. Nawet jeśli się tego boi. 

 

W książce zobaczymy też jak autor się bawił językiem. I jakie to może być fajne. Tworzenie nowych wyrazów - to jedno. Ale podczas lektury możemy też znaleźć choćby maszynę tworzącą tylko wyrazy na "n" czy zmiany wyrazów, która wynikła z działania głuchego telefonu.

 

Lektura jest naprawdę przyjemna i bardzo wartościowa. "Bajki robotów" to historie, które powinien poznać każdy fan fantastyki. Legendy robotów mogą mieć w sobie cząstkę prawdy... no bo jeśli roboty staną się maszynami samodzielnie myślącymi... nie wiadomo, jak wówczas traktowaliby je ludzie - czy tak jak bladawce? Czy może okazaliby się od nich mądrzejsi? Może roboty mogłyby żyć obok ludzi jak choć "Futuramie". A może będą musiały uciekać, bo nie będą traktowani tak jak być powinni. Być może też dojdzie do jakiejś wojny z robotami. Wersji jest wiele. Tak wiele. Pomysłów daleko nie trzeba szukać - jest wiele filmów, seriali, książek, w których porusza się problem inteligencji maszyn. "Bajki robotów" to też jedna z hipotez na ten temat. Choć nie tylko.

 

Ogromnie polecam. :)

Like Reblog Comment
quote 2016-09-10 18:45
Człowiek musi jeść, pić i ubierać się; reszta jest szaleństwem.
Like Reblog Comment
review 2016-09-10 18:42
Gwiazdy... i świat, który ciężko zrozumieć.
Powrót z gwiazd (Stanisław Lem. Dzieła, #11) - Stanisław Lem

Tak naprawdę nie miałam w planach czytać Lema. I nie czytałabym go, gdyby nie porządki. I nie, to nie oznacza, że nie chciało mi się sprzątać. ;) Po prostu przy porządkach świątecznych znalazłam tą książkę. Okazało się, że mama ją dostała od kogoś i ją przeczytała, a później położyła na półkę. I tak sobie książka przeleżała kilkanaście lat.

Jest to książka dla fana antyutopii. Główny bohater (Hal) powrócił na Ziemię po podróży w kosmos. Trafił na swoją planetę, ale od czasu jego wyjazdu, wszystko uległo zmianie.
Wydaje się, że świat jest wręcz utopijny: brak wojen, brak zbrodni. Ale przy tym brakuje również chęci do odkrywania nowych rzeczy, nowych miejsc. Dlatego też jest to utopia z pozoru.

Muszę się przyznać, iż, choć książka przypadła mi do gustu, to na początku lektury czytało się ją ciężko. Język był trudny, przy tym było wiele niezrozumiałych dla mnie terminów. Jednak później wciągnęłam się w historię Hala. Odkrywałam świat, tak jak i on to robił. To co dla mnie było nieznane, dla głównego bohatera było takie samo. Dzięki temu lepiej się wczułam w sytuację Hala.

Dzisiaj krótko, ale to nie znaczy, iż książka jest zła. Dla mnie była świetna. Trochę skomplikowana, ale jednak wciągająca i to nie tylko ze względu na wątek romantyczny. Dużym plusem jest postać Hala, który robi wszystko, by zrozumieć świat, w którym się znalazł.

Do przeczytania książki ogromnie zachęcam :)

 

Plusy:
--> romantyczny wątek
--> antyutopia
--> główny bohater
 
Minusy:
--> krótka
--> początkowa ciężka
 
 
Like Reblog Comment
text 2016-05-14 18:10
Czy przyszłość książek zostanie napisana przez sztuczną inteligencję?

 

Znamy już przyszłość książek! No... może jeszcze nie do końca. Ale rząd japoński sprawia wrażenie, jakby był pewien, co przyniesie niedaleka przyszłość. Rada do Spraw Własności Intelektualnej, działająca pod kierownictwem premiera Shinzo Abe, rozpoczęła pracę nad nowym ustawodawstwem. Ma ono od 2017 roku zabezpieczyć prawa autorskie do utworów literackich, dźwiękowych i wizualnych stworzonych przez sztuczną inteligencję (SI)! Japończycy zauważyli, że obowiązujące w ich kraju prawo autorskie nie chroni należycie dzieł będących efektem działań sztucznej inteligencji. Teraz chronione są utwory, w których „myśli i uczucia zostały wyrażone w twórczy sposób”. Zdaniem wspomnianej Rady, to stwierdzenie może być niewystarczające do ochrony praw do twórczości nie będącej wytworem ludzkim, lub powstałej w wyniku tylko niewielkiej ingerencji człowieka.

 

„Dzień komputer napisał powieść. Komputer, kładąc nacisk na dążenie do własnej radości, przestał pracować dla ludzi.”

Cytat z „The day a computer writes a novel” (tłum. Google Translator)

 

Postępy w funkcjonowaniu sztucznej inteligencji najwyraźniej skłaniają japońskie władze do działań wyprzedzających. Jako przykład twórczych działań SI, podaje się opowiadanie, które poważnie było brane w tym roku pod uwagę w konkursie o nagrodę literacką im. Shinichi Hoshiego. Shinichi Hoshi był japońskim pisarzem, znanym najbardziej jako autor krótkich, kilkustronicowych opowiadań SF. Nie dziwi więc, że do konkursu mogą być zgłaszane również utwory nie napisane przez istoty ludzkie. W tym roku zgłoszono 11 takich tekstów. Jeden z nich, opowiadanie zatytułowane „Dzień, w którym komputer napisał powieść”, przeszło przez pierwszą fazę kwalifikacji do konkursu. Jurorzy nie wiedzieli, że w jego tworzeniu miała udział sztuczna inteligencja.

 

Prof Hitoshi Matsubara (źródło: futurism.com, fot.: Naoko Kawamura)

 

Oficjalnie twórcą jest zespół pracujący nad SI na Uniwersytecie Przyszłości w Hakodate. Przewodzi mu prof Hitoshi Matsubara z tamtejszego Wydziału Złożonych i Inteligentnych Systemów. Naukowcy wybrali słowa, zarys treści oraz stworzyli reguły konstrukcji tekstu. Resztę wykonał autonomiczny program. Wspomniane opowiadanie kończy się słowami: “Dzień, w którym komputer napisał powieść. Komputer, nadając priorytet dążeniu do własnej radości, przestał pracować dla ludzkości.”... Chętnie bym przetłumaczył więcej, ale wolę nie, w obawie przed naruszeniem nowelizowanego właśnie japońskiego prawa autorskiego :)

 

Hakodate w zimową noc (źródło: http://www.hakodate.travel)

 

Zmiany legislacyjne mają zabezpieczyć japońskie firmy przed nieautoryzowanym użyciem, przetwarzaniem i wykorzystywaniem utworów powstałych jako efekt działań sztucznej inteligencji. Premier Abe zapowiedział dbanie w ten sposób o nakłady finansowe poniesione przez japońskie instytuty badawcze czy przemysł. Powiedział m.in.: „Będziemy wspierać firmy i uczelnie pracujące nad innowacjami, zapewniając im korzystanie z własności intelektualnej” (wg www.japantimes.co.jp).

 

"Bajki robotów" bliżej niż dalej...

 

Czy tak będą powstawać już niedługo książki? W oparciu o algorytmy wzbogacone o dane opisujące upodobania czytelnicze? Ja wracam póki co, po raz kolejny, do lektury nieśmiertelnych „Bajek robotów”...

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?