logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Susan-Dennard
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
url 2017-12-13 15:22
Truthwitch for free, today only (US and Canada only)
Truthwitch - Susan Dennard

Awesome, I had been wanting to get a copy of this one. You have to sign up for the Tor Teen newsletter, but that's it.

Like Reblog Comment
text 2017-10-12 16:54
"Wiatrodziej" - recenzja
Wiatrodziej - Susan Dennard

”Kałuża krwi.

Rozlewa się na bok, wpływa w jaśniejącą

na podłodze plamę księżycowego światła,

a potem wraca, gdy fale przechylają okręt

na drugą burtę.”

Zbliża się wojna – i nie ma żadnej szansy na pokój. Cesarzowa została porwana, prawdodziejka zmuszona do współpracy, księcia Merika uznano za martwego, a Iseult musiała sprzymierzyć się z krwiodziejem. W całym Czaroziemiu zawierają się dziwne sojusze, dawni sprzymierzeńcy wydają się nimi już nie być, a widmo odległego sojuszu zanika coraz szybciej, gdy wszystkich ogarnia chaos międzynarodowego konfliktu.

„Ale pragnienie… To zupełnie nowe doświadczenie,

o tyle trudniejsze, że nieustannie miała przed oczami

wilgotne od słonej wody namorzony. Ani kropla tej

wody nie nadawała się do picia.”

Safi i Vanessa wędrują ze znienawidzonymi przez tą pierwszą Bardami. Nie ma szans na ratunek, bo moce cesarzowej są stłumione, a to, czy ktoś kłamie, czy mówi prawdę, tak naprawdę nie jest zbyt pomocne. Iseult, zamiast zbliżać się do swojej więziosiostry, cały czas się od niej oddala, a osobą, która pomaga jej przeżyć, jest Krwiodziej, który w pewnym momencie orientuje się, że jego towarzyszka nie jest, tak jak wszyscy sądzili, więziodziejką, ale że posiada zupełnie inne zdolności.

Merik musi się ukrywać, głównie przed swoją siostrą, która w jego opinii zleciła podpalenie Jany, a to, jak bardzo poparzone ma ciało, powoduje, że ludzie ze strachem zaczynają go nazywać Furią, imieniem mitycznej postaci, która przynosi zgubę. Po jego stronie stoi tylko Cam, jedyny ocalały oprócz niego ze statku majtek. Vivia bezskutecznie poszukuje tajemnego, podziemnego miasta, które może pomóc uratować jej miasto. Mimo że wie, na co powinna zwrócić uwagę, jej działania zawsze kończą się fiaskiem i sądzi, że już nic nie uda jej się zrobić.

„- Czekaj! Zostań! Is, proszę!

- Kiedy nie mogę. – Zgrzytnęła zębami.

- Powiedz mi tylko, czy jesteś bezpieczna.

I nie kłam, Is. Bo i tak będę wiedzieć.”

W drugim tomie serii o Czaroziemiu, więziobrat staje przeciwko więziobratu, najbliższe sobie przyjaciółki nie wiedzą o swoich losach nic poza tym, że każdej z nich grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, księstwa i królestwa są na krawędzi wojny, a pokój, mimo że nie minęło jeszcze obiecane dwadzieścia lat rozejmu, jest już tylko wyblakłym wspomnieniem. Iseult, Safi, Merik, Vivia – każdy z bohaterów ma swoje zadanie, musi spełnić to, co zostało dla nich przewidziane, a los niczego im nie ułatwia. Jedyną rzeczą, którą wiedzą, jest to, że w każdej chwili może spotkać ich śmierć.

Susan Dennard wykonała kawał dobrej roboty, tworząc w jednej historii w zasadzie kilka wątków, które chwilowo jeszcze nie łączą się w jedną historię. Nic się nie wyjaśnia, a problem piętrzy się za problemem i nikt nie wie, jak sobie z nimi poradzić. „Wiatrodzieja” czytałam bardzo długo, wolniej niż „Prawdodziejkę”, dlatego, że Merik nie jest moim ulubionym charakterem. Uwielbiam za to Safiyę, która ani trochę nie jest dumną domną, za jaką większość napotkanych ludzi ją ma, Iseult, która oddałaby wiele za to, by jednak być mitycznym Cahr Awenem i sprzymierzyła się z krwiodziejem, oraz Aeduana, który tylko czysto pozornie nie ma w sobie nic dobrego i już dawno przestał martwić się skradzionymi pieniędzmi. Mam nadzieję, że w trzeciej części zbytnio się nie zmieni, bo złamie mi to serce. Nie mogę się już doczekać trzeciej części i gdy tylko pojawi się w księgarniach, będę ją miała, choćbym musiała wydać ostatni grosz.

„Upłynęła doskonała pod każdym względem

noc, którą spędziła z Safi, chichocząc i dzieląc

się opowieściami z minionych dwóch tygodni.

Szumiały sosny, szemrał strumyk, tańczyły świetliki.”

Like Reblog Comment
review 2017-10-07 18:58
Prawdodziejka - Susan Dennard
Zamiast powolnego wprowadzenia – ucieczka z coraz bardziej niebezpiecznego miasta.
Zamiast dwóch zwykłych przyjaciółek, więziosiostry – jedyna na świecie prawdodziejka, o której istnieniu nikt nie wie – i nie może wiedzieć, oraz nie do końca wykształcona więziodziejka, połączone rytuałem, wiążącym ich na zawsze.
Zamiast pięknych sukien i balu – broń i walka.
Zamiast podanych na tacy informacji o świecie Czaroziemia, w którym panuje dwudziestoletnia przerwa od wojny – stopniowe ujawnianie informacji i ukazywanie stopnia skomplikowania wydarzeń, który miały miejsce w przeszłości i ich wpływ na chwilę obecną.
Małe, biedne państewka, w których znalezienia odpowiedniej ilości jedzenia dla mieszkańców graniczy z cudem, kontra wielkie imperia, chcące zagarnąć wszystkie znajdujące się nieopodal ziemie mniej znaczących władców.
„- Nie chcę mówić – a nie mówiłam?
- To nie mów.”
Wszystko to znajdziecie w „Prawdodziejce” Susan Dennard. Dwie przyjaciółki, Safiya i Iseult, muszą uciekać. Miasto, w którym mieszkają, staje się dla nich zbyt niebezpieczne. Zmuszone są rozdzielić się i szukać pomocy w miejscach, w których spodziewały się jej najmniej. Safiya znajduje pomoc w osobie swojego stryja, którego opuściła lata wcześniej, Iseult – w swojej matce i jej uczennicy, które już dawno się od niej odwróciły, jednak w pomocy jej upatrują swoją szansę na uwolnienie się spod wpływu czarodzieja, który przejął władzę nad ich maleńką wioską. Ich tropem podąża Aeduan – śmiertelnie groźny krwiodziej, będący w stanie wyczuć krew każdego człowieka na świecie i przez to wskazać na przykład miejsce jego zamieszkania.
„Starczyło jej jedynie czasu by do niego krzyknąć:
Krwiodziej mnie ściga! Powiedz to mojemu wujowi! -
Po czym minęła go i pomknęła w dół pustą drogą,
oświetloną jedynie blaskiem księżyca.”
Łączą się znów na statku księcia Merika – w jego interesie leży bezpieczne przetransportowanie Safiyi, a co za tym idzie – również Isseult, do umówionego portu, który ma zabrać prawdodziejkę daleko od tak niebezpiecznego dla niej świata. W świecie Czaroziemia przyjaciel może okazać się wrogiem, wróg najbliższym sprzymierzeńcem, a losy ludzi splątują się w przedziwny sposób.
„Jeżeli strony zgadzają się na podane warunki,
muszą poniżej złożyć swoje podpisy.
Jeżeli którakolwiek ze stron nie wypełni
warunków tej umowy, jego lub jej
imię zniknie z tego dokumentu.”
Susan Dennard wykreowała zupełnie nowy, fantastyczny świat, w którym ludzie dzięki swoim mocom są w stanie panować na przykład nad siłami natury, wykryć, czy inni mówią prawdę, wykryć więzi mijających ich na ulicy przechodniów – a wszystko w akompaniamencie dobiegającego końca dwudziestoletniego pokoju i zbliżającej się po raz kolejny wojny. Zdecydowanie polecam po nią sięgnąć wszystkim fanom fantastyki, w której nic nie jest oczywiste – bo nagle może okazać się jednak, że białe jest czarne, a czarne jest białe.
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-11-26 07:59
Truthwitch - final thoughts
Truthwitch - Susan Dennard

Not sure if this book is really worth 4 stars, probably more like 3.5 or 3.75 but I decided to round up -  mainly because it's has two female protagonists who are best friends, practically sisters really, who are so close no one will turn them against each other. It's a beautiful relationship between women and something that is sadly lacking in most books.

 

Also love that cover!! not super factual with what actually happens in the book, but boy it looks great!!

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2016-11-26 07:42
Finished!!
Truthwitch - Susan Dennard

I did notice a bit of a ..... lack of information when it came to some of the back-ground details. Such as: Does everyone have powers? or just some people? If some people don't have powers what is their role in the universe, common folk? and how do they feel about it?

 

I also wanted to say that while yes there are boats and sea monsters I personally wouldn't recommended (or compare) this book/series to Robin Hobb fans. It's a completely different flavour and the main components are different (e.g. There's no conscious boats for one, which is a massive part of Robin Hobb books). It's like saying Vegemite and Promite are the same.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?