logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: japonia
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2018-01-27 10:40
Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem

 

Kobo wkracza do Stanów Zjednoczonych, wchodząc w sojusz z Walmartem, największym detalistą na tamtejszym rynku. Do tej pory japońsko-kanadyjska firma starała się osiągnąć dobrą pozycję na rynkach, gdzie można było dużo osiągnąć nie ścigając się z lokalnym monopolistą. Na przykład Amazonem. Wygląda na to, że polityka firmy uległa niejakiej zmianie i zostanie podjęta walka o udziały w największym rynku książek elektronicznych.

 

Kobo Aura ONE najdroższy czytnik marki Kobo (źródło: kobo.com)

 

Współpraca z Walmartem ma być dwustronna. To znaczy Walmart pomoże Kobo w Stanach, a Rakuten (japoński właściciel Kobo) pomoże Walmartowi w Japonii. Do nowego partnerstwa, na terenie Stanów, Kobo wnosi przede wszystkim infrastrukturę informatyczną oraz wiedzę na temat funkcjonowania rynku e-booków. Firma posiada spore doświadczenie w tym względzie jak i bardzo rozbudowany system zarządzający. Dotyczy to nie tylko sprzedaży z internetowej księgarni, ale odnosi się również do danych na temat swoich klientów. W tym również informacji o zachowaniach czytelniczych rzecz jasna (wpis: „Kobo porzuca tablety na rzecz czytników książek, dlaczego?”). Kobo ma najsilniejszą pozycję w rodzimej Kanadzie, gdzie prowadzi księgarnię i dystrybucję czytników. Jest też (od roku) partnerem technologicznym dbającym o infrastrukturę informatyczną w niemieckim sojuszu Tolino. Firma obecna jest także na mniej rozwiniętych rynkach, budując sojusze z lokalnymi partnerami (wpis: „Kiedy Kobo wchodzi na nowy rynek – sześć zasad”).

 

Jeden z największych amerykańskich sklepów Walmart w Albany (źródło: maps.google.com)

 

Działania na rynku amerykańskim mają objąć sprzedaż czytników Kobo oraz kart podarunkowych w sklepach amerykańskiego detalisty. Walmart twierdzi, że ich sklepy odwiedza tygodniowo ok. 140 mln klientów. Kanadyjczycy mają w tym roku uruchomić internetową sprzedaż książek w wersji elektronicznej (także audio). Księgarnia będzie zintegrowana z już istniejącą platformą internetową Walmartu. Kobo oczywiście ma zapewnić dostęp do jak najszerszego katalogu publikacji. Firma chwali się, że posiada obecnie w swojej ofercie ponad sześć milionów pozycji (e-booków i audiobooków). Czytniki Kobo będzie też można kupić na stronie walmart.com. Planowana jest także, firmowana przez oba podmioty, nowa aplikacja mobilna (tylko dla iOS i Android OS) powiązana ze wspomnianą księgarnią.

 

Jeden z całodobowych sklepów Seiyu w Tokio (źródło: Google Street View)

 

Z kolei w Japonii działa już od roku 2000 sieć sklepów Seiyu, będąca własnością Walmartu. Na jej bazie powstanie w tym roku nowa marka „Rakuten Seiyu Netsuper”. Rakuten (właściciel Kobo) ma jej zapewnić internetową wersję sklepu, która będzie specjalizować się w dostawach zakupów (głównie spożywczych) do domu klienta. Źródłem zaopatrzenia będą zarówno już istniejące sklepy detaliczne jak i nowe centrum dystrybucyjne. Dostawy mają ruszyć w trzecim kwartale 2018 roku.

 

Podsumowanie

To dobra wiadomość dla czytelników w Stanach. Daje nadzieje na dalsze utrzymanie na rynku innowacyjnej marki, jaką jest Kobo i zmniejszenie monopolistycznej pozycji Amazonu. Cieszy mnie, że na rynku amerykańskim pojawi się choć jeden (bo Barnes and Noble ze swoim Nookiem słabo sobie radzi) poważny konkurent kindelków. Mam nadzieję, że skłoni to zarówno Amazon jak i Kobo do wprowadzania kolejnych czytnikowych innowacji. Opisywane partnerstwo na pewno nie zbliża czytników Kobo do Polski...

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-01-05 07:32
Kawałek najciekawszej historii Japonii podany w idealnej formie
Shogun - James Clavell

Jest dla mnie rzeczą niepojętą, że James Clavell jest tak stosunkowo mało znanym u nas pisarzem. Cały czas trwania lektury powieści Szogun próbowałem zrozumieć jak to możliwe? Bo książka tak totalnie zwala z nóg, jest tak niesłychanie dobra, że naprawdę trudno mi to pojąć.

 

Powieść opowiada o angielskim pilocie Johnie Blackthorne, który próbując przetrzeć szlak morski i odebrać w ten sposób nieco chwały Hiszpanom i Portugalczykom rozbija swój okręt w Japonii. Akcja dzieje się na przełomie XVI i XVII wieku, w czasie, gdy kraj ten przechodził ogromne zmiany. Zetknięcie filozofii i sposobu życia samurajów z obyczajami zachodnimi tym zmianom dopomogło, czego rezultatem było powstanie niejako nowego tworu państwowego, szogunatu. Książkę można traktować jako powieść historyczną, z jedną za to ważną uwagą: nie występują tu postaci historyczne. Jeżeli jednak czytelnik sobie uświadomi, że pan Yoshi Toranaga jest wyobrażeniem autora historycznej postaci niejakiego Iyeasu Tokugawy, wtedy wszystko robi się jasne.

 

Powieść robi wrażenie swoim rozmachem. James Clavell wykorzystuje Blackthorne'a, szybko przemianowanego lokalnie na Anjin-san (czyli po prostu: pilot) do zaprezentowania właśnie wpływu portugalskich katolików na świat japoński, w całości oparty na bushido, czyli drodze wojownika, zbiorze zasad, jakimi kierowali się samurajowie. Zasad tak niesłychanie imponujących, że aż przerażających. Nazwać feudalną Japonię zupełnie innym światem to zdecydowanie za mało; opisy pojęcia honoru, obowiązku i podporządkowania suzerenowi z jednej strony wywołują w czytelniku ogromny szacunek, ale z drugiej właśnie strach, bo przecież w ten sposób pojmowany honor w razie nieodpowiedniej władzy musi się skończyć tragedią. Co zresztą pokazała potem II wojna światowa, o której tu oczywiście nie ma ani słowa, jednak świadomość walk na Pacyfiku, kamikaze, gotowości oddania życia bez wahania oraz nieumiejętność poddania się są w Szogunie wspaniale wyjaśnione, właśnie poprzez historię tego kraju.

 

Jest jednocześnie powieść po prostu rewelacyjną przygodą, w której oprócz często bardzo dynamicznej akcji jest też mnóstwo polityki, zakulisowych rozgrywek, czasem lektura jest wręcz skomplikowana, tak wiele tu postaci, między którymi jest jeszcze więcej zależności. Przy czym autor zadbał, by te postaci były różne, by czytelnik potrafił je zrozumieć, utożsamić się, kibicować lub wręcz przeciwnie. I o ile kreacja Anjin-sana momentami bywa naiwnie papierowa; bohater zdaje się być często zbyt doskonały, utalentowany i inteligentny, tak kreacja bohaterów japońskich to absolutne mistrzostwo. Widać ich niemal jak żywych, tak obrazowe jest przedstawienie kolejnych losów; autor zdecydowanie musiał być pod ogromnym wrażeniem postaci samuraja, Toranaga-san urasta do rozmiarów giganta, i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek po lekturze nie pragnął szerzej dowiedzieć się o Tokugawie, pierwszym z rodu, który panował nad Japonią przez ponad ćwierć milenium.

 

Jest wreszcie Szogun także prawdziwą kopalnią wiedzy na temat filozofii życia Japończyków. Powieść funkcjonuje na zasadzie kontrastu: biały przybysz z Europy styka się z kompletnie inną rzeczywistością. Gdzie kobiety nie są kimś gorszym, gdzie seks nie jest tematem tabu, gdzie pieniądze jako takie nie mają absolutnie żadnego znaczenia, a władza nie jest przywilejem, ale obowiązkiem. To bardzo długa powieść, podczas której lektury czytelnik i tak boi się, że prędzej czy później dotrze do końca. Chciałoby się, by przyjemność trwała choćby dwa razy dłużej, rozstanie z bohaterami jest tak bolesne. Naprawdę nie rozumiem, jakim cudem nazwisko Jamesa Clavella jest tak stosunkowo mało znane. Taki talent to rzadkość.

Like Reblog Comment
text 2016-12-18 10:13
Kindle Manga – czy nowe oprogramowanie przyspieszy też „zwykłe” wersje Kindle?

 

Kindle Manga – specjalna wersja czytników Kindle Paperwhite 3 z rozbudowaną pamięcią (32 GB) i funkcją przyspieszania zmiany stron, ukazał się w Japonii w październiku tego roku (więcej we wpisie „Kindle Paperwhite 3 z 32 GB pamięci – w Japonii”).

 

 

Grafika reklamowa Kindle Manga (źródło: amazon.co.jp)

 

Jeden ze współautorów serwisu Good e-Reader wybrał się do Japonii i oczywiście od razu taki czytnik zakupił do testów. W japońskim Amazonie dostępna jest wersja w białej lub czarnej obudowie. Czytnik z reklamami (tańszy) kosztuje 16 280 JPY (ok. 590 PLN). Edycję Kindle Manga przeznaczono tylko na rynek japoński, można je połączyć z kontem tylko w japońskim oddziale Amazonu a sam sprzęt nie jest objęty gwarancją poza Japonią.

 

Trochę szpanu, trochę japońskich landszaftów i prezentacja zakupów na potrzeby recenzji w serwisie Good e-Reader - Kindle Manga (źródło: youtube.com)

Zakupiony przez nich egzemplarz blogerzy zestawili ze „zwykłym” Kindle Paperwhite 3 dostępnym na rynku północnoamerykańskim. Przedstawili także kilka ciekawych informacji (plotek?). Otóż po pierwsze – Kindle Manga rzeczywiście błyskawicznie zmienia strony, nie tylko tekstowe, ale i zawierające elementy graficzne (czyli mangę). Czytniki Kindle należą już i tak, do najszybciej działających, a jednak udało się je przyspieszyć. Po drugie, przyspieszenie nie dotyczy tylko treści zakupionych w Amazonie. Nie mamy więc do czynienia z optymalizacją amazonowych e-booków pod kątem funkcji oprogramowania.

 

Kindle Manga ma opcje przyspieszające wyświetlanie komiksów - "Page Refresh" i  "Virtual Panel" (źródło: Good e-Reader)

 

Dzękuję Athame z forum.eksiazki.org, który zwrócił uwagę, że również inne modele Kindle mają od niedawna panel ustawień dla plików mangi - faktycznie mój Voyage (firmware 5.8.7) takowy posiada. Można go otworzyć w odpowiednim pliku

 

Według autorów wpisu, daje to nadzieję na wprowadzenie podobnych udogodnień również w „zwykłych” czytnikach Kindle. Michael Kozlowski twierdzi: „Amazon ujawnił, że aktualizacje oprogramowania z ultraszybkim wyświetlaniem stron będą wypuszczane dla innych modeli Kindle w przyszłym roku. Nie wspomniano, których czytników będzie to dotyczyć, ale jest nadzieja, że przynajmniej bieżące modele będą nią objęte”(ang. „Amazon has disclosed that they will be pushing out a firmware update sometime in the new year and bringing this new ultra fast rendering engine to other Kindle models. They failed to mention specific e-readers, but at least there is hope that their current lineup will be supported.”). Oby to była prawda.

Pozostaje czekać na aktualizację, liczyć na to, że nasz czytnik ją dostanie i przygotować już sobie w głowie głośne „łał!” :)

 

Like Reblog Comment
text 2016-10-19 22:12
Kindle Paperwhite 3 z 32 GB pamięci – w Japonii

 

Czytniki Kindle Paperwhite w japońskim oddziale Amazonu miały już kiedyś większą pamięć w porównaniu do modeli z innych rynków. W roku 2013 różnica między 4 GB (Japonia) a 2 GB (reszta świata) wydawała się całkiem znaczna. Większą pamięć czytników Kindle z japońskiego rynku tłumaczono potrzebami miłośników mangi. Przypuszczam, że firmie jednak nie opłacało się robić dwóch różnych wersji Paperwhite'a i w końcu zrezygnowano z wersji o mniejszej pamięci. Było to zrozumiałe tym bardziej, że konkurencja oferowała więcej. A do tego w czytnikach innych producentów często można było dołożyć jeszcze kartę pamięci. Tym razem Amazon ponownie zdecydował się na podobny, ale bardzo konkretny krok – teraz wersje zakupione na rynku japońskim mają 32GB pamięci wewnętrznej.

 

W modelu Kindle Paperwhite 3 na rynek japoński zmieści się teraz więcej bohaterów mangi (źródło: amazon.co.jp)

 

Przyczyna takiej decyzji może być zrozumiała, gdy wiemy, iż komiksy cieszą się bardzo dużym powodzeniem na rynku japońskim. Jednocześnie pliki z ich elektronicznymi wersjami mogą być znacznie większe od standardowych wydań e-booków w formacie używanym przez czytniki Kindle. Przykładowo, króciutki, dwudziestostronicowy komiks „Introduction to Basic Perspective Drawing” (jap. 遠近法基本講座), w pliku EPUB (księgarnia Kobo) ma objętość 5,6 MB. To samo wydanie w formacie AZW3 (księgarnia Amazon) zajmuje około 6,8 MB. Tyle mniej więcej mają książki w formacie MOBI sprzedawane w naszych księgarniach. A w przypadku wspomnianego komiksu, to przecież tylko 20 stron!

 

„Introduction to Basic Perspective Drawing” pobrane z Amazonu ma objętość 6,8 MB, ale zeszyty mangi przeciętnie liczą dziesięć razy więcej stron (i megabajtów jak sądzę) (źródło: amazon.com)

 

Szybki przegląd mangi w wersji elektronicznej w japońskim Amazonie pokazał, że przeciętnie jeden zeszyt ma około 200 stron. Przy objętości 68 MB na e-booka, faktycznie 3 GB jakie dają do dyspozycji dzisiejsze modele Kindle nie wydaje się pamięcią zbyt dużą. Producent zapewnia, że nowy model pomieści do 700 komiksowych publikacji. Warto dodać, że ostatnia aktualizacja oprogramowania (wersja 5.8.5) czytników Kindle została wzbogacona o bardzo szybkie kartkowanie (po przytrzymaniu palca na krawędzi ekranu).

 

Przytrzymanie palcem na krawędzi ekranu umożliwia teraz naprawdę szybkie kartkowanie. Kindle bez dwóch zdań pokazuje tu swoją sprawność. Powyższa ilustracja, to animowany GIF, a nie zapis sposobu działania wspomnianej funkcji (źródło: amazon.co.jp)

 

Nowa wersja czytników Kindle Paperwhite 3 dostępna jest (na razie) tylko w japońskim oddziale Amazonu. O ile standardowy model (wi-fi, z reklamami) kosztuje tam 14 280 JPY (ok. 543 PLN) to za analogiczne urządzenie z pamięcią 32GB trzeba zapłacić dwa tysiące jenów więcej (ok. 619 PLN). Nowy model dostępny jest tylko z wi-fi jako kanałem łączności bezprzewodowej. Nie ma wersji z przesyłką zakupów przez sieć telefonii komórkowej. Można się domyślać, że Amazon spodziewa się znacznego transferu danych przy zakupach plików z komiksami i zawczasu ograniczył koszty ponoszone przy wykupieniu transferu 3G. Chętnym do ew. zakupu Kindle w wersji japońskiej przypominam, że w Europie nie mamy szans na wyegzekwowanie firmowej gwarancji w razie zepsucia lub uszkodzenia sprzętu.

 

Kobo, główny konkurent czytników Kindle w Japonii, też o mandze zapewne nie zapomina (Hiroszima, 2013 r.)

 

Podsumowanie

Czy klucz do serca japońskich czytelników wiedzie przez mangę? Na to wydaje się wskazywać popularność mangi w Japonii czy choćby eksponowanie komiksów w czytnikach prezentowanych w japońskich sklepach. Co na to Kobo?

 

 

 

 

Na stronie produktu umieszczony jest film prezentujący możliwości Kindle Paperwhite 3 Manga. [Aktualizacja] filmu na stronie czytnika w sklepie już nie ma, ale został umieszczony na YouTube  (źródło: youtube.com)

Like Reblog Comment
text 2016-05-14 18:10
Czy przyszłość książek zostanie napisana przez sztuczną inteligencję?

 

Znamy już przyszłość książek! No... może jeszcze nie do końca. Ale rząd japoński sprawia wrażenie, jakby był pewien, co przyniesie niedaleka przyszłość. Rada do Spraw Własności Intelektualnej, działająca pod kierownictwem premiera Shinzo Abe, rozpoczęła pracę nad nowym ustawodawstwem. Ma ono od 2017 roku zabezpieczyć prawa autorskie do utworów literackich, dźwiękowych i wizualnych stworzonych przez sztuczną inteligencję (SI)! Japończycy zauważyli, że obowiązujące w ich kraju prawo autorskie nie chroni należycie dzieł będących efektem działań sztucznej inteligencji. Teraz chronione są utwory, w których „myśli i uczucia zostały wyrażone w twórczy sposób”. Zdaniem wspomnianej Rady, to stwierdzenie może być niewystarczające do ochrony praw do twórczości nie będącej wytworem ludzkim, lub powstałej w wyniku tylko niewielkiej ingerencji człowieka.

 

„Dzień komputer napisał powieść. Komputer, kładąc nacisk na dążenie do własnej radości, przestał pracować dla ludzi.”

Cytat z „The day a computer writes a novel” (tłum. Google Translator)

 

Postępy w funkcjonowaniu sztucznej inteligencji najwyraźniej skłaniają japońskie władze do działań wyprzedzających. Jako przykład twórczych działań SI, podaje się opowiadanie, które poważnie było brane w tym roku pod uwagę w konkursie o nagrodę literacką im. Shinichi Hoshiego. Shinichi Hoshi był japońskim pisarzem, znanym najbardziej jako autor krótkich, kilkustronicowych opowiadań SF. Nie dziwi więc, że do konkursu mogą być zgłaszane również utwory nie napisane przez istoty ludzkie. W tym roku zgłoszono 11 takich tekstów. Jeden z nich, opowiadanie zatytułowane „Dzień, w którym komputer napisał powieść”, przeszło przez pierwszą fazę kwalifikacji do konkursu. Jurorzy nie wiedzieli, że w jego tworzeniu miała udział sztuczna inteligencja.

 

Prof Hitoshi Matsubara (źródło: futurism.com, fot.: Naoko Kawamura)

 

Oficjalnie twórcą jest zespół pracujący nad SI na Uniwersytecie Przyszłości w Hakodate. Przewodzi mu prof Hitoshi Matsubara z tamtejszego Wydziału Złożonych i Inteligentnych Systemów. Naukowcy wybrali słowa, zarys treści oraz stworzyli reguły konstrukcji tekstu. Resztę wykonał autonomiczny program. Wspomniane opowiadanie kończy się słowami: “Dzień, w którym komputer napisał powieść. Komputer, nadając priorytet dążeniu do własnej radości, przestał pracować dla ludzkości.”... Chętnie bym przetłumaczył więcej, ale wolę nie, w obawie przed naruszeniem nowelizowanego właśnie japońskiego prawa autorskiego :)

 

Hakodate w zimową noc (źródło: http://www.hakodate.travel)

 

Zmiany legislacyjne mają zabezpieczyć japońskie firmy przed nieautoryzowanym użyciem, przetwarzaniem i wykorzystywaniem utworów powstałych jako efekt działań sztucznej inteligencji. Premier Abe zapowiedział dbanie w ten sposób o nakłady finansowe poniesione przez japońskie instytuty badawcze czy przemysł. Powiedział m.in.: „Będziemy wspierać firmy i uczelnie pracujące nad innowacjami, zapewniając im korzystanie z własności intelektualnej” (wg www.japantimes.co.jp).

 

"Bajki robotów" bliżej niż dalej...

 

Czy tak będą powstawać już niedługo książki? W oparciu o algorytmy wzbogacone o dane opisujące upodobania czytelnicze? Ja wracam póki co, po raz kolejny, do lektury nieśmiertelnych „Bajek robotów”...

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?