logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: komiks
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-10-19 22:12
Kindle Paperwhite 3 z 32 GB pamięci – w Japonii

 

Czytniki Kindle Paperwhite w japońskim oddziale Amazonu miały już kiedyś większą pamięć w porównaniu do modeli z innych rynków. W roku 2013 różnica między 4 GB (Japonia) a 2 GB (reszta świata) wydawała się całkiem znaczna. Większą pamięć czytników Kindle z japońskiego rynku tłumaczono potrzebami miłośników mangi. Przypuszczam, że firmie jednak nie opłacało się robić dwóch różnych wersji Paperwhite'a i w końcu zrezygnowano z wersji o mniejszej pamięci. Było to zrozumiałe tym bardziej, że konkurencja oferowała więcej. A do tego w czytnikach innych producentów często można było dołożyć jeszcze kartę pamięci. Tym razem Amazon ponownie zdecydował się na podobny, ale bardzo konkretny krok – teraz wersje zakupione na rynku japońskim mają 32GB pamięci wewnętrznej.

 

W modelu Kindle Paperwhite 3 na rynek japoński zmieści się teraz więcej bohaterów mangi (źródło: amazon.co.jp)

 

Przyczyna takiej decyzji może być zrozumiała, gdy wiemy, iż komiksy cieszą się bardzo dużym powodzeniem na rynku japońskim. Jednocześnie pliki z ich elektronicznymi wersjami mogą być znacznie większe od standardowych wydań e-booków w formacie używanym przez czytniki Kindle. Przykładowo, króciutki, dwudziestostronicowy komiks „Introduction to Basic Perspective Drawing” (jap. 遠近法基本講座), w pliku EPUB (księgarnia Kobo) ma objętość 5,6 MB. To samo wydanie w formacie AZW3 (księgarnia Amazon) zajmuje około 6,8 MB. Tyle mniej więcej mają książki w formacie MOBI sprzedawane w naszych księgarniach. A w przypadku wspomnianego komiksu, to przecież tylko 20 stron!

 

„Introduction to Basic Perspective Drawing” pobrane z Amazonu ma objętość 6,8 MB, ale zeszyty mangi przeciętnie liczą dziesięć razy więcej stron (i megabajtów jak sądzę) (źródło: amazon.com)

 

Szybki przegląd mangi w wersji elektronicznej w japońskim Amazonie pokazał, że przeciętnie jeden zeszyt ma około 200 stron. Przy objętości 68 MB na e-booka, faktycznie 3 GB jakie dają do dyspozycji dzisiejsze modele Kindle nie wydaje się pamięcią zbyt dużą. Producent zapewnia, że nowy model pomieści do 700 komiksowych publikacji. Warto dodać, że ostatnia aktualizacja oprogramowania (wersja 5.8.5) czytników Kindle została wzbogacona o bardzo szybkie kartkowanie (po przytrzymaniu palca na krawędzi ekranu).

 

Przytrzymanie palcem na krawędzi ekranu umożliwia teraz naprawdę szybkie kartkowanie. Kindle bez dwóch zdań pokazuje tu swoją sprawność. Powyższa ilustracja, to animowany GIF, a nie zapis sposobu działania wspomnianej funkcji (źródło: amazon.co.jp)

 

Nowa wersja czytników Kindle Paperwhite 3 dostępna jest (na razie) tylko w japońskim oddziale Amazonu. O ile standardowy model (wi-fi, z reklamami) kosztuje tam 14 280 JPY (ok. 543 PLN) to za analogiczne urządzenie z pamięcią 32GB trzeba zapłacić dwa tysiące jenów więcej (ok. 619 PLN). Nowy model dostępny jest tylko z wi-fi jako kanałem łączności bezprzewodowej. Nie ma wersji z przesyłką zakupów przez sieć telefonii komórkowej. Można się domyślać, że Amazon spodziewa się znacznego transferu danych przy zakupach plików z komiksami i zawczasu ograniczył koszty ponoszone przy wykupieniu transferu 3G. Chętnym do ew. zakupu Kindle w wersji japońskiej przypominam, że w Europie nie mamy szans na wyegzekwowanie firmowej gwarancji w razie zepsucia lub uszkodzenia sprzętu.

 

Kobo, główny konkurent czytników Kindle w Japonii, też o mandze zapewne nie zapomina (Hiroszima, 2013 r.)

 

Podsumowanie

Czy klucz do serca japońskich czytelników wiedzie przez mangę? Na to wydaje się wskazywać popularność mangi w Japonii czy choćby eksponowanie komiksów w czytnikach prezentowanych w japońskich sklepach. Co na to Kobo?

 

 

 

 

Na stronie produktu umieszczony jest film prezentujący możliwości Kindle Paperwhite 3 Manga. [Aktualizacja] filmu na stronie czytnika w sklepie już nie ma, ale został umieszczony na YouTube  (źródło: youtube.com)

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-01 20:51
Gry Jaskółek

Zeina Abirached

Kultura Gniewu, 2014

 

Na dzień dziecka recenzja gatunku, który najbardziej kojarzy się z dzieciństwem. Dzieci, wrażliwe na bodźce graficzne i wszelką pstrokaciznę, znacznie lepiej reagują na obrazki, niż na pokryte drobnym maczkiem białe kartki. Komiks, bo o nim właśnie mowa, wciąga i bawi niczym najlepsza kreskówka, czyta się go szybko i równie szybko o nim zapomina.

 

Tylko, że komiks o którym piszę dla dzieci raczej nie jest. Nie ma feerii kolorów i zabawnych przygód. Owszem, jego lektura nie zajmie zbyt wiele czasu, ale mimo to ciężko o nim zapomnieć.

 

Zaina Abirached urodziła się w 1981 roku w Beirucie, stolicy Libanu. Miała pecha, bo przyszła na świat w mieście ogarniętym konfliktem. Od 1975 r. do 1990 r. na terytorium państwa toczyła się wojna domowa pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami, co gorsza w tym samym okresie państwo znajdowało się pod okupacją syryjską. W wyniku działań militarnych śmierć poniosło ok. 120000 osób, rozpoczął się również masowy exodus Libańczyków. Bombardowania zniszczyły główne miasta a ograniczone racje żywieniowe, jak również problemy z dostawą wody i prądu sprawiły, że wiele osób znalazło się na skraju nędzy.

 

Historią tą Zaina dzieli się z czytelnikiem w komiksie „Gry Jaskółek”. Jego fabuła jest prosta: noc, bombardowanie, dzieci same w domu, rodzice próbują wrócić. Jedyną bezpieczną częścią mieszkania Zainy jest pozbawiony okien przedpokój, w którym kolejno zaczynając gromadzić się najbliżsi sąsiedzi. Każdy z nich przychodzi ze swoim własnym bagażem doświadczeń wojennych, na życiu każdego z nich konflikt odcisnął dość pokaźne piętno. Zaina przedstawia nam ich historie pokazując równocześnie, jak wyglądało życie w okupowanym mieście, rozrysowuje nawet pokrętne ścieżki, którymi musieliby biegnąc ich rodzice, by uniknąć kuli snajpera. Wokół tylko barykady i długie sznury samochodów w kolejce po podstawowe produkty (w tym wodę).

 

Czytając ten komiks nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że choć prezentuje w sumie tylko niewielki, wręcz mikroskopijny wycinek tragedii jaka spotkała mieszkańców oblężonego miasta (Barbara Demick oblężeniu Sarajewa poświęciła całą książkę), to jednak historia ta trafia do mnie mocniej, niż nie jeden „poważny” reportaż. Myślę, że to za prawą ilustracji, które idealnie uzupełniają treść przekazywaną za pomocą tekstu, idealnie odzwierciedlając emocje towarzyszące bohaterom. Przeciwnicy komiksu mogą powiedzieć, że przecież gros reportaży wzbogacone jest materiałem graficznym i zdjęcia lepiej odzwierciedlają rzeczywistość, niż odręczne bazgroły. To prawda, jednak rysunek nie pojawia się w tego typu komiksach w celu wiernej reprodukcji zdarzeń, a raczej ukazania emocji, pewnych prawidłowości. Nie twierdzę, że komiks może zastąpić dokument, ani że jest od niego lepszy. Po prostu działa na odbiorcę w zupełnie inny sposób i ma coś innego na celu.

 

Wiele osób porównuje „Gry Jaskółek” do „Persepolis” Marjane Satrapi. Jest to porównanie niemal naturalne, oba komiksy przedstawiają świat widziany oczami małych dziewczynek, obie narracje mają miejsce na Bliskim Wschodzie (Persepolis to oczywiście Iran), w obu przypadkach bohaterkom przyszło żyć w trudnych czasach. Tylko, że mała Marjane na naszych oczach dorasta, jej opowieść nie ogranicza się do jednego wieczora, ale rozlewa się na kilkanaście lat. „Persepolis” to wielowątkowa, znacznie głębsza opowieść, która, abstrahując już od młodzieńczych perypetii bohaterki, pokazuje znacznie większy wycinek historii jej ojczyzny i znacznie lepiej nas w niego wprowadzając. W „Grach Jaskółek” trochę tego brakuje, po zakończonej lekturze czuć niedosyt, zarówno ze względu na kwestię stricte fabularną, jak i ze wzglądu na brak informacji o opisanym konflikcie. Ale może właśnie to miała na celu Zaina? Zaintrygować czytelnika i zmusić go do dalszych poszukiwań? Kto wie.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-05-20 06:54
Komiks wierszem po ukraińsku

 

Biuro Literackie, 2015

 

Komiks jest dziedziną sztuki, z którą większość czytelników ma dość duży problem. Pamiętam, jak kiedyś w jednej z grup wzajemnej adoracji czytelniczej na Facebooku wybuchła żywa dyskusja, czy komiks, który jakby nie było składa się w większości z obrazków, można w ogóle uznać za literaturę. Ku mojemu zdziwieniu, zwolenników opcji dyskryminującej komiks było wielu, jednak ich argumenty ograniczały się do wniosków wysnutych z przykładu Marvela. A przecież komiks to nie tylko superbohaterowie, którzy chcą chronić świat, to również całe spektrum innych technik i tematów, czasem nie mniej poważnych, niż te, które stanowią podstawę literatury z górnej półki.

 

Wrocławskiej Biuro Literackie wpadło na dość nietypowy pomysł, by połączyć ze sobą dwie skrajne formy literackie, popowy komiks i wyrafinowaną poezję. Od 3 lat organizuje konkurs dla rysowników, którzy chcą się stawić czoła zadaniu ubrania wiersza w rysunkową formę. W tym roku uczestnicy musieli zmierzyć się z twórczością artystów ukraińskich, których wiersze obecne są w ofercie wydawnictwa już od lat. Najlepsze z nadesłanych prac zostały wydane w formie unikalnego albumu, w którym poezja łączy się z ilustracją, tworząc zupełnie nowe dzieło.

 

Przed uczestnikami postawiono więc niełatwe zadanie. Poezja brzmi pięknie, jednak nie zawsze można z powodzeniem ją zwizualizować. Prawdziwy problem powstaje, gdy poeta zamiast snuć w miarę uporządkowaną opowieść, daje się ponieść emocjom, tworząc tekst o dość enigmatycznej wymowie. Na tym jednak nie koniec trudności. Jak już wspomniałam, w tym roku bank wierszy wypełniała poezja ukraińska, która chyba dla większości polskich czytelników jest produktem egzotycznym, wciąż czekającym na oswojenie. Trzeba uważać na wszelkie smaczki kulturowe i społeczne ukryte w wierszach, nawiązania i komentarze.

 

Pokonkursowy almanach to zbiór 16 prac interpretujących wiersze 11 poetów. Każda z nich wykonana została odmienną techniką, każdy artysta miał swój własny pomysł na rysunek. Począwszy od ścisłego trzymania się tekstu i dosłownego przetłumaczenia słów poetów na język obrazu, aż po autorską interpretację utworów. Od kolażu, przez wymyślne grafiki, aż po niesforne, jakby odręczne kreślenie kresek. Prace prezentują się świetnie, rozmaitość potwierdza tylko wielotorowość współczesnej szkoły komiksu.

Na tle wszystkich prac zdecydowanie wyróżnia się komiks Edyty Bystroń oparty na wierszu „Bożonarodzeniowe naśladowanie Żadana” Jurija Izdryka, jedna z trzech laureatek pierwszej nagrody. Sukces zapewnił jej przede wszystkim wybór wyjątkowo plastycznego wiersza traktującego o hollywoodzkich wampirach i nieco przewrotne zinterpretowanie jego treści. Całość zamknęła w tradycyjnej, „dymkowej” formie komiksu z ilustracjami, które choć mogą wydawać się nieco zbyt proste, wręcz niedbałe, to jednak idealnie współgrają z wierszem Izdryka. To, przynajmniej w moim odczuciu, jedyna praca która jest komiksem, takim z krwi i kości, a nie zaledwie ilustracją do wiersza.

 

Bo z resztą bywa już różnie. „Szyjąca kobieta” Hałyny Kruk została zilustrowana przez Agnieszkę Świętek niezwykle starannie, ściśle nawiązując do myśli przewodniej wiersza. I tak mamy tutaj słowa wyszywane na różne sposoby, wklejki materiałów i projektów, naparstki, centymetry, igły itp. Efekt świetny, ale to wciąż tylko ilustracja. Nie inaczej jest w przypadku zinterpretowanego przez Radka Jakubiaka wiersza Nazara Honczara „[czy mnie bawisz czy nudzisz]”, gdzie całość została sprowadzona do trzech planszy z tekstem utworu i pomysłowymi ilustracjami. Czy jednak taka „plakatowa” forma może zostać nazwana komiksem?

 

Zbiór „Komiks wierszem po ukraińsku” prezentuje się świetnie, jednak w trakcie czytania kolejnych wierszo-komiksów napotkałam na pewien nieoczekiwany problem. Otóż czasami otoczka przeszkadzała mi skupić się na treści wierszy, zwłaszcza, jeśli dany utwór był nieco bardziej abstrakcyjny, a jego interpretacja odbiegała od jego treści. Po pierwszym zapoznaniu się z albumem bez problemu mogłam przypomnieć sobie wszystkie komiksy, jednak gdyby ktoś spytałby mnie, czego konkretnie te wiersze dotyczyły, z doprecyzowaniem treści niektórych prac miałabym już problem. Natomiast w przypadku wyróżnionego komiksu „Kijów w maju” Uadzimira Pazniaka duże, czarno-białe plansze działały tak na mój wzrok, że nie byłam w ogóle w stanie odczytać maleńkiego tekstu skrytego wśród czarno-białej szachownicy rysunku. Całe szczęście na końcu almanachu zostały zamieszczone wiersze w wersji saute, co, jeśli weźmiemy pod uwagę również komiksy z odręcznie pisanym (lub tak stylizowanym) tekstem, jest świetnym rozwiązaniem.

 

Komiks i wiersz mogą istnieć wspólnie i stanowią idealne rozwiązanie dla tych, którzy na dźwięk słowa „poezja” dostają gęsiej skórki. Jest to rozwiązanie typowo popowe i w żaden sposób natłok wzorów i kolorów nie może zastąpić czarnego tekstu zapisanego na białej kartce. Może za to stanowić zaczyn do stworzenia zupełnie nowego, odrębnego dzieła. Wystarczy dobry pomysł i, nie ma co się łudzić, plastyczny tekst.

Like Reblog Comment
review 2015-03-15 16:52
Wyprawa w głąb lasu
Niedźwiedź, kot i królik - Michał Rostocki,Maria Rostocka
Komiks Niedźwiedź, kot i królik ukazał się jednocześnie w Polsce i we Francji. W Polsce drukowała go Kultura Gniewu, francuskiego wydania podjęło się wydawnictwo Éditions Michel Lagarde. Ten niemy komiks stworzony został przez małżeństwo — Marię Rostocką (rysunki) i Michała Rostockiego (scenariusz). Mroczny i nad wyraz poważny, mistrzowsko ilustrowany, z niejasnym, pokrętnym przesłaniem. Niepokojąca atmosfera miejsc, dynamika zdarzeń, a równocześnie przygaszony, ponury klimat sprawiają, że komiks już na pierwszy rzut oka intryguje widza. Sylwetki zwierząt są jakby niedopracowane, a jednak doskonale wyrażają ludzkie emocje. Niektórzy porównują je do postaci z bajek La Fontaine'a. Tyle że cała presja przekazu spada tutaj na ilustracje, bo w komiksie brakuje zarówno opisów, jak i dialogów (kilka słów pojawia się dopiero na końcu). Wbrew pozorom, do wartościowego odczytania tego komiksu potrzeba sporej świadomości i dojrzałości. Komiks z pewnością nie nadaje się dla dzieci. Jest poniekąd prześmiewczy, a poniekąd przerażający. Zresztą, posłuchajcie!
 
Właśnie zachodzi słońce i po ziemi suną długie cienie trzech człekokształtnych postaci. Jedna z nich pcha coś przed sobą. W powietrzu unosi się zapach tytoniowego dymu. Zaraz wejdą w las i znikną między gęsto rosnącymi drzewami. Wydaje się, że ich wędrówka nie jest bezcelowa, choć nikt nie mówi o jej przeznaczeniu. Tu nikt nic nie mówi. Postaci przypominają szemranych zbirów lub wyrzutków, których łączy tylko ten marsz, niejasny sens sytuacji, w której się znaleźli. Nie są przyjaciółmi. Widać ich tępe, zdradzieckie spojrzenia, wyszczerzone zęby. Niedźwiedź, kot i królik idą razem przez las. Nie jest to bynajmniej historia dla dzieci. Królik pali papierosy, kot nocą opróżnia flaszki, a despotyczny niedźwiedź nadużywa przemocy. Te humanoidalne postaci uosabiają typowe ludzkie wady; targa nimi próżność, złość, egoizm, są złośliwe i mają podejrzane zamiary. A jednak idą razem i kolektywnie pokonują przeszkody stojące im na drodze. Dokąd zmierzają? Z każdą chwilą ich marszu postronny obserwator zaczyna zauważać coraz więcej. Pojawiają się dziwne symbole, przeczucia, aż w końcu powoli wyłania się prawdziwy cel tej mrocznej pielgrzymki. 
 
Niedźwiedź, kot i królik poszukują jakiegoś sacrum...
 
Like Reblog Comment
text 2014-02-10 20:06
Prezent urodzinowy Gdyni

Dzisiaj Gdynia obchodzi 88 urodziny - otrzymanie praw miejskich w 1926 roku. Wydawnictwo Inne uświetniło tę okazję wydaniem komiksu „Miasto z widokiem”, który jest zbiorem pięciu łączących się ze sobą opowieści graficznych z akcją umiejscowioną w przedwojennej Gdyni.

 

Poszczególne historie opowiadają o ludziach, którzy próbują ułożyć sobie życie w nowych, powojennych i pozaborowych, okolicznościach czasu międzywojnia.

 

Losy głównych postaci splatają się ze sobą w epizodyczny sposób tworząc z odrębnych fabuł misterny ciąg zdarzeń. Miejscem spotkań i mijań jest Gdynia, która w dwudziestoleciu pełniła rolę mitu zjednoczenia i stała się wcieleniem Polskiej Potęgi Morskiej.

 

Miasto jest tłem dla ukazania wachlarza porażek i sukcesów ówczesnego pokolenia oraz politycznych, społecznych, narodowościowych i ekonomicznych problemów czasu dwudziestolecia międzywojennego. Jedną z wyraźniej zarysowanych kwestii jest sprawa wielkiej migracji wewnętrznej, jaka miała miejsce w pierwszych latach kryzysu 1929-1930.

 

Charakterystycznym dla Gdyni rezultatem tej wędrówki ludów jest wielokulturowość oddana w książce poprzez bardzo zróżnicowaną tkankę językową. Jednakże celem opowieści, zebranych w książce „Miasto z widokiem”, nie jest zilustrowanie podręcznika historii. Fabuła skupiona jest przede wszystkim na kolejach losu bohaterów, którzy korzystając z czasu stabilizacji, pragną doświadczyć wreszcie smaku życia.

 

Wykorzystany w publikacji Miasto z widokiem gatunek opowieści graficznej pozwala w subtelny sposób pokazać w warstwie wizualnej przedwojenną Gdynię i zmiany zachodzące w jej przestrzeni w latach 1926-1937. Ilustracje grafików, pracujących w różnych technikach rysunku i malarstwa, wydobywają z krótkich historii wyjątkowy urok dwudziestolecia. Każda z fabuł oddana jest w innej stylistyce graficznej korespondującej z wydźwiękiem emocjonalnym i scenariuszowym odcinka. Dołożono wielu starań, aby zachowane zostały wszelkie realia epoki oraz zgodność ówczesnych lokalizacji.

 

Komiks został uzupełniony komentarzem Dagmary Płazy-Opackiej, która przez ostatnie 14 lat pełniła funkcję dyrektora Muzeum Miasta Gdyni oraz merytorycznym komentarzem dotyczącym formy autorstwa dr hab. Jerzego Szyłaka, profesora Uniwersytetu Gdańskiego, autorytetu w dziedzinie badań nad gatunkiem powieści graficznej.

 

Autorką scenariuszy jest Elżbieta Żukowska – literaturoznawca, scenarzystka teatralna i publicystka. Opowieści ubrane zostały w graficzną formę przez rysowników: Jakuba Babczyńskiego, Pawła Garwola, Łukasza Godlewskiego, Tomasza Kleszcza i Łukasza Rydzewskiego.

Source: gdyniakulturalna.pl/miasto-z-widokiem
More posts
Your Dashboard view:
Need help?