logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Android
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2024-05-11 09:35
Recenzja: Onyx Boox Palma - czytnik w smartfonowym formacie

Czytnik Onyx Boox Palma to niezupełnie czytnik ale i niezupełnie smartfon, tudzież niezupełnie tablet. Ale w sumie jest to, wbrew powyższemu stwierdzeniu, całkiem wszechstronne i poręczne urządzenie. Dość powiedzieć, że właśnie na Palmie została napisana spora część tekstu tej recenzji, w której podzielę się miesięcznymi doświadczeniami z czytania na wspomnianym urządzeniu.

 

Onyx Boox Page - czytnik w smartfonowym formacie

 

W recenzji skupiłem się przede wszystkim na funkcjach typowych dla czytnika. Choć w miarę możliwości i potrzeb rozszerzałem moje doświadczenia także o dodatkowe możliwości płynące z dobrej wydajności sprzętu i obecności systemu operacyjnego Android OS w wersji 11.0. I właśnie jako „czytnik” będę Palmę tutaj określał. Zapraszam do lektury.

 

Onyx Boox Palma od strony technicznej

Onyx Boox palma zaprezentowany został w lipcu 2023 roku. Gdy we wrześniu tegoż roku zobaczyłem go na Targach IFA 2023 w Berlinie, stwierdziłem, że muszę go przetestować. Chwilę później trafił do sprzedaży także w naszym kraju, a więc to wciąż dość nowe urządzenie.

 

 

Sześciocalowy Onyx Boox Palma (po lewej) w "smartfonowym" formacie obok sześciocalowego czytnika Onyx Boox Poke 5 (po prawej) w "czytnikowym" formacie (Berlin, wrzesień 2023 r.)

 

Cechą charakterystyczną recenzowanego czytnika jest kształt zbliżony do smartfona. Zarówno obudowa, rozmieszczenie fizycznych przycisków jak i proporcje ekranu do złudzenia przypominają to, co znamy z telefonów pracujących pod kontrolą systemu Android OS. Jest to ważki atut przemawiający na korzyść Palmy. Mnóstwo użytkowników przywykło już zarówno do kształtu jak i do sposobu korzystania ze smartfonów o podobnych lub wręcz identycznych rozmiarach, co jest niewątpliwym atutem Palmy.

 

Onyx Boox Palma można zaliczyć do czytników o dużej wydajności i szybkości działania. Ośmiordzeniowy procesor i 6 GB pamięci operacyjnej sprawdzają się w codziennej pracy zarówno z tekstem jak i aplikacjami mobilnymi. Z zainstalowanych w czytniku 128 GB pamięci wewnętrznej, około 110 GB dostępne jest dla użytkownika. Daje to całkiem sporo przestrzeni na instalację aplikacji czy pliki audio, o e-bookach nie wspominając. Aby się przekonać o pojemności Palmy - zaznaczyłem właśnie na dysku sto publikacji (głównie w formacie EPUB i MOBI, trochę PDF-ów) i zajmują one w sumie ok. 500 MB. Gdyby jednak te 110 GB komuś nie wystarczało, można także skorzystać z gniazda kart pamięci microSD (dostęp przez tackę na krawędzi obudowy).

 

Całkiem sporą pamięć wewnętrzną (128 GB) można rozszerzyć przy pomocy karty microSD. Poniżej widoczny jest przycisk funkcyjny

 

Na krawędzi obudowy znajdują się trzy fizyczne przyciski - włącznika i regulacji głośności po prawej stronie oraz funkcyjny (do którego można przypisać różne akcje) po lewej. Co ważne, większość aplikacji do czytania, może wykorzystywać przycisk głośności do zmiany stron (ściszanie - kolejna strona, podgłaśnianie - poprzednia). Jeśli nie - w czytniku jest dodatkowo taka opcja pomagająca “oszukać” aplikacje, choć nie zawsze to działa.

 

 

Przyciski regulacji głośności mogą z powodzeniem służyć do zmiany stron w czytanej książce

 

Choć front Palmy jest płaski, więc ekran przykrywa warstwa go chroniąca, to obraz jest na nim wyraźny i kontrastowy. Nie trzeba naklejać już żadnej folii, bo producent zadbał o to, aby zminimalizować odblaski i powierzchnia była matowa. Na szczęście ktoś pomyślał i w Palmie nie ma tego co w smartfonach - lustrzanego błyszczącego frontu, który w większości telefonów dodatkowo tak męczy oczy.

 

Płaski front oznacza obecność dodatkowej warstwy ochronnej, ale nie powoduje ona wyraźnego pogorszenia jakości obrazu (choć tło jest trochę ciemniejsze niż we "wzorcowym" ekranie czytnika Kindle Voyage)

 

Na ekranie Onyksa można czytać przy świetle zewnętrznym, także słonecznym, ciesząc się bardzo dobrą czytelnością wyświetlanego tekstu. Zastosowany tu ekran E-Ink Carta 1200 jest wykonany w technologii papieru elektronicznego i ma najwyższą dostępną obecnie rozdzielczość 300 ppi (1648x824 piksele). Przekątna ekranu może być trochę myląca. Przy rozmiarze 6,13 cala (15,1 cm) użytkownicy czytników mogą się spodziewać całkiem sporej powierzchni. Jednak przy proporcjach “smartfonowych” sześciocalowa Palma to wciąż dość małe urządzenie. Wbudowane oświetlenie zapewnia równomierne rozprowadzanie światła i spory zakres regulacji zarówno natężenia jak i temperatury barwowej. Można więc czytać na Palmie także przy słabym świetle czy w ciemnościach. Można także dopasować czy oświetlenie ma być bardziej niebieskawe (zimne) czy żółtawe (ciepłe). Czytnik ma wbudowany czujnik światła. Powinien więc reagować automatycznie na zewnętrzne warunki oświetleniowe, dopasowując natężenie czy temperaturę barwową oświetlenia. Nie zauważyłem, żeby to działało sensownie, więc tę opcję wyłączyłem. Bezpośrednie zestawienie z “wzorcowym” ekranem Kindle Voyage pokazuje, że Onyx Boox Palma ma trochę ciemniejsze tło. Wypełnienie tekstu czernią jest jednak może trochę lepsze, co w sumie daje bardzo dobry efekt, zbliżony do testowego Kindelka.

 

Gniazdo USB-C znajduje się na dolnej krawędzi obudowy

 

Za łączność odpowiada gniazdo USB-C (z funkcją OTG i audio), dwuzakresowe Wi-Fi oraz BlueTooth. Pliki audio można nagrywać także przez mikrofon, a odtwarzać przez wbudowany głośniczek. Na pleckach czytnika znajduje się przeciętnej klasy aparat fotograficzny 16 MP. Bateria o pojemności 3950 mAh jest przyzwoita, ale nie wystarcza na specjalnie długo. Czytniki marki Onyx Boox nie należą do sprzętów oszczędnie gospodarujących energią, a tu mamy ośmiordzeniowy procesor, który jest pod tym względem wymagający.

 

W czasie moich testów Palma otrzymała aktualizację do najnowszej wersji oprogramowania wewnętrznego. Czytnik testowałem z firmware oznaczonym numerem 3.5.1 z 23 III 2024 r.

 

Onyx Boox Palma otrzymuje na bieżąco aktualizacje udostępniane także dla innych modeli tej firmy (ekran po lewej), ale denerwuje mnie dodane ostatnio wymuszanie potwierdzenia rejestracji konta na telefon (ekran po prawej)

 

Obawy budzą głosy osób, które mają zastrzeżenia co do łączenia się czytników marki Onyx z serwerami w Chinach. Warto więc mieć na uwadze, że prawdopodobnie także Palma nie jest najlepszym miejscem na przechowywanie wrażliwych danych czy to użytkownika czy firmy.

 

Podsumowując, wygląda na to, że Palma jest “przewartościowana” sprzętowo jak na potrzeby czytnika. Ogromna ilość pamięci wewnętrznej i operacyjnej oraz szybki procesor preferują urządzenie raczej do wykorzystania “tabletowego”. Czarno-biały ekran jednak tę opcję mocno ogranicza. Zarówno przednia szybka chroniąca ekran jak i plastik obudowy oraz sama jej konstrukcja sprawiają solidne wrażenie. Dokłada się do tego firmowe silikonowe etui, które powinno dobrze chronić urządzenia w razie upadku. Wspomniane etui jest bardzo dobrym rozwiązaniem także z tego powodu, że plecki czytnika są dość śliskie. Co prawda mogą one przypominać swoją fakturą kartkę zmiętego papieru, ale nie dają tak pewnego oparcia jak etui.

 

Onyx Boox Palma - początki

Umiarkowany ze mnie fan urządzeń marki Onyx Boox. Wynika to głównie z pogmatwanego sposobu ustawień i obsługi, a momentami wręcz nieprzyjaznego menu. Każdorazowo, gdy po raz pierwszy biorę do ręki nowy czytnik tej marki, robi mi się trochę słabo, jak pomyślę, ile w nim trzeba ustawiać, a może i uczyć się na nowo. Jeśli jednak ktoś ma tylko taki czytnik i spędza z nim cały czas, może to być mniej uciążliwe. W przypadku Palmy było tego wszystkiego jakby mniej. Może dlatego, że ma (z racji rozmiarów) uproszczone menu, może dlatego, że usunięto część opcji obecnych w większych czytnikach (np. firmowy sklep), a może dlatego, że niedawno recenzowałem Onyx Boox Page. W czasie testów wyłączyłem kulkę nawigacyjną, bo na małym ekranie miała ona jeszcze mniej sensu niż na większych czytnikach tej marki. To podręczne menu, któremu można przypisać różne działania np. całkowite odświeżanie ekranu) z wyświetlanej cały na ekranie czas kropki (może się też chować przy krawędzi ekranu).

 

Na początku warto uważnie przeglądnąć menu ustawień i zdefiniować m.in. sterowanie gestami (ekran po prawej) i czas przechodzenia czytnika w stan uśpienia (ekran po lewej)

 

Aby nie denerwować się podczas korzystania z Palmy, na początku koniecznie trzeba zaglądnąć do menu ustawień (ikonka z trybikiem) i ogarnąć m.in.:

 

– przycisk funkcyjny w menu “Ustawienia systemowe” - warto mu przypisać często powtarzaną czynność;

– kulka nawigacyjna w “Ustawienia systemowe” - ja wyłączyłem;

– rozmiar tekstu w “Wyświetlacz” - mniejsza czcionka pozwoli zmieścić opisy menu na małym ekranie Palmy.

– “Limit czasu wyłączenia” oraz “Automatyczne wygaszanie” w “Wyświetlacz” - pozwoli zdefiniować oszczędzanie energii. Ja mam wyłączanie ustawione co “12 Hours”;

– wybranie gestów służących do uproszczenia korzystania z czytnika użytkownika w menu “Nawigacja w systemie” - np. zdefiniowanym gestem przesunięcia palcem od dołu ekranu można łatwo wyjść z aplikacji w menu “Nawigacja dolna”;

– dodatkowe funkcje fizycznych przycisków “Przyciski głośności” w menu “Ustawienia systemowe” - zdefiniowałem sobie przejście do kolejnego lub poprzedniego rozdziału po przytrzymaniu klawiszy głośności.

 

Kulka nawigacyjna to punkt na ekranie (ekran po lewej), z którego w każdej chwili można wywołać podręczne menu definiowane przez użytkownika (ekran po prawej)

 

Nie warto żałować czasu na zapoznanie się z kolejnymi opcjami menu ustawień. Tym bardziej, że różne opcje bywają umieszczone w dość nieoczywistych miejscach, jak choćby automatyczne wyłączanie czytnika w menu “Wyświetlacz”, a nie np. w “Zasilanie”.

 

Onyx Boox Palma - codzienne czytanie

E-booki (najlepiej EPUB) można wgrywać do Palmy na wiele sposobów. Te, które pobierzemy w różnych aplikacjach zwykle są im przypisane. Ale te, które sami wgramy (także poprzez usługę chmurową czy wysyłkę Send2Boox) powinne być widoczne w czytnikowej biblioteczce (aplikacja Biblioteka). Tu także można sprawdzić statystyki czytania (tylko dla książek otwieranych w firmowej aplikacji NeoReader).

 

NeoReader ma kilka bardzo przydatnych opcji, jak na przykład przełączanie pomiędzy otwartymi dokumentami dzięki zakładkom u góry ekranu (ekran po lewej) oraz całkiem spore możliwości modyfikacji wyglądu tekstu, poczynając od stopniowego pogrubienia czcionki (ekran po lewej) po odstępy między akapitami czy sensownie regulowaną wielkość marginesów (ekran po prawej)

 

Wgrane samodzielnie pliki domyślnie otwierają się domyślnie w NeoReaderze. Można oczywiście zainstalować także inne programy, jak choćby KOReader. Czytanie jest bardzo wygodne, ponieważ pod prawym kciukiem mamy przycisk regulacji głośności, który może służyć do zmiany stron. Oczywiście strony można zmieniać także dotykając ekran przy krawędziach. Leworęczni nie są pozostawieni sami sobie, bo znajdujący się na lewej krawędzi przycisk funkcyjny można zdefiniować na różne sposoby, także do zmiany stron.

 

Przycisk funkcyjny po lewej stronie można przypisać do różnych akcji, także do zmiany stron kciukiem podczas trzymania w lewej ręce

 

NeoReader ma całkiem spore możliwości modyfikacji wyglądu tekstu. Co ważne, można także dodać własną czcionkę (pliki należy wcześniej wgrać do katalogu Fonts). Jeśli tekst nie jest kontrastowy, można skorzystać z opcji pogrubienia lub wzmocnienia liter. Regulacja wielkości czcionki szwankuje. Chyba nie została dopasowana do wielkości ekranu, bo po kilku krokach litery są już ogromniaste. Znacznie lepiej jest pod względem regulacji odstępów między liniami i akapitami. Również marginesy można ładnie zminimalizować. NeoReader posiada też unikalną opcję przekształcania obrazów (menu Kontrast/Mieszanie kolorów obrazu), dzięki której zdjęcia na czarno-białym ekranie pokazywane są z płynniejszym przejściem między odcieniami szarości.

 

NeoReader może m.in. przekształcić kolorowe ilustracje zawarte w e-bookach (ekran po lewej) w odcienie szarości, (ekran po prawej) co finalnie znacznie ładniej wygląda na ekranie czytnika (opcja "Mieszanie kolorów obrazu")

 

Dodatkową lecz bardzo przydatną opcją może być odczyt tekstu przez mechanicznego lektora (TTS), tłumaczenie przy pomocy Tłumacza Google oraz wyświetlanie zegarka na dolnym pasku stanu aplikacji. Aby jednak skorzystać z dobrych stron NeoReadera, trzeba na to poświęcić dłuższą chwilę, bo nie zawsze wiadomo co można ustawić w menu dolnym a co w górnym. Do tego nie wszystkie pozycje zostały w nich przetłumaczone na język polski.

 

Odczyt przez mechanicznego lektora Google (ekran po prawej) jest zaskakująco płynny i można tego słuchać bez zgrzytania zębami

 

Przy wczytywaniu kolejnych tytułów może być potrzebna lekka korekta ustawień (wielkość czcionki czy odstępów). Nie wszystkie pliki EPUB będą wyglądać tak samo jak to raz ustawiliśmy. Warto jeszcze dodać, że strony zmieniają się płynnie a nawet jeśli ustawiłem brak pełnego odświeżania ekranu, nie zauważyłem artefaktów z poprzednich stron (tzw. ghostingu).

 

Po skonfigurowaniu Tłumacza Google (ekran po prawej) można (także bez łączności z siecią tłumaczyć większe fragmenty tekstu (ekran po lewej)

 

Bateria wystarcza na około 5-7 dni intensywnego czytania i sporadycznego korzystania z innych aplikacji. Nie jest to zły wynik, szczególnie jak na czytnik marki Onyx. W czasie testów nie wyłączałem czytnika (sam się wyłączał po 24 godzinach), miałem cały czas włączone Wi-Fi i zazwyczaj wyłączone oświetlenie ekranu (wbudowanego oświetlenia używam tylko przy słabych warunkach oświetleniowych, np. w pociągu).

 

Onyx Boox Palma z Legimi i Empik Go

Obydwie polskie polskie wypożyczalnie e-booków (Legimi i Empik Go) działające na czytnikach, mają także swoje aplikacje mobilne. Bez problemu mogłem je zainstalować i używać na Palmie. W obydwu przypadkach zarówno czytanie jak i odtwarzanie audiobooków działało płynnie. Nie mam abonamentu w innych wypożyczalniach, więc nie mogłem ich w pełni przetestować. Skupiłem się więc na tych dwóch najpopularniejszych.

 

Na Palmie można zainstalować najnowsze wersje mobilnych aplikacji Legimi (ekran po lewej) i Empik Go (ekran po prawej), co daje także opcje słuchania audiobooków dostępnych w abonamencie

 

Legimi działa całkiem sprawnie. Jeśli ustawić ładną czcionkę (np. Sanchez) i wyłączyć animację zmiany stron, to można całkiem wygodnie czytać. Do problemów charakterystycznych dla Palmy można zaliczyć wyraźnie widoczną obecność na ekranie artefaktów z poprzednich stron (tzw. ghosting charakterystyczny dla ekranów E-Ink). Do problemów typowych dla androidowej aplikacji można zaś dodać brak obsługi przypisów. Bateria też drenowana jest znacznie szybciej niż przy czytaniu e-booków otwartych w firmowej aplikacji (NeoReader).

 

Czytanie w aplikacji Empik Go wygląda słabiej, bo brak tam ładnej czcionki do wyboru. Podobnie jak w Legimi, tu także nie działają przypisy. Niestety brak również podziału wyrazów. Podobnie jak w przypadku Legimi i tu bateria znacznie szybciej się wyczerpuje podczas czytania.

 

W obydwu aplikacjach można korzystać także z audiobooków. Dźwięk może być odtwarzany zarówno poprzez wbudowany głośniczek jak i poprzez przejściówkę USB C - miniJack czy bezprzewodowo dzięki łączu BT.

 

Jeśli nie przeszkadzają nam problemy charakterystyczne dla aplikacji androidowych (brak podziału wyrazów, szybsze wyczerpywanie baterii) a przeważają ich zalety (odtwarzanie audiobooków, traktowanie Palmy jak smartfon a nie czytnik) to recenzowane urządzenie powinno się jak najbardziej sprawdzić do korzystania z usług abonamentowych.

 

Rozpoznawanie pisma (OCR)

Recenzowany czytnik wyposażono w aparat fotograficzny i aplikację umożliwiającą przetwarzanie obrazu na tekst (OCR). Dzięki takiej opcji można wykonać zdjęcie (np. strony książki, której nie można wynosić z czytelni) i po chwili korzystać z czystego tekstu, który można przetwarzać w edytorze (formatować, przeszukiwać, kopiować fragmenty itp.).

 

 

Aparat fotograficzny (16 MP) oraz lampa błyskowa znajdują się na pleckach czytnika Onyx Boox Palma

 

Niestety, nie działa to z dokumentami w języku polskim. O ile testowe zdjęcie strony starej książki wyszło całkiem nieźle, o tyle wszystkie polskie znaki podczas rozpoznawania zostały całkowicie zignorowane. Ta funkcjonalność czytnika ma więc póki co raczej słabą przydatność dla polskiego użytkownika.

 

Rozpoznawanie tekstu (OCR) choć działa dość sprawnie nawet ze starych druków (ekran po lewej), to w przypadku tekstów polskojęzycznych rozczarowuje (ekran po prawej)

 

Onyx Boox Palma jako smartfon?

W kilku internetowych prezentacjach czy nawet recenzjach Palmy spotkałem się ze stwierdzeniami, że jedyną (poza ceną) wadą tego urządzenia jest brak karty SIM i możliwości jakie daje telefon. W sumie jednak Palma może przejąć całkiem sporo codziennych funkcji smartfonów. O ile jest podłączona do wi-fi. Oczywiście zależy to od potrzeb użytkownika. Czarno-biały ekran Palmy ogranicza możliwości graficzne - oglądanie filmów czy edycję zdjęć. Jednak wiele mobilnych aplikacji będzie sprawować się całkiem dobrze, jak choćby komunikatory, Facebook, kalendarz, poczta elektroniczna, nawigacja i statystyki aktywności fizycznej. Bankowości mobilnej nie polecam, ze względu na wspomniane już niewyjaśnione transfery danych z urządzeń marki Onyx do chińskich serwerów. A jak ktoś ma kartę SIM w smartwatchu, to już całkiem realne staje się skorzystanie z Palmy jako zastępnika telefonu.

 

Ekran startowy czytnika (ekran po lewej) do złudzenia przypomina to co znamy z androidowych smartfonów, ale na szczęście funkcje czytnikowe (jak choćby rozbudowana biblioteczka pozwalająca na połączenie z dyskiem sieciowym Dropbox) są dobrze rozbudowane (ekran po prawej)

 

Warto podkreślić, że instalacja zewnętrznych aplikacji jest prosta. Onyx Boox Palma od razu posiada opcję logowania na w sklepie Google Play. Powinno to umożliwić instalację większości aplikacji, których działanie na takim sprzęcie ma sens. Nie wszystkie będą działać tak, jak się spodziewaliśmy. Na przykład aplikacja Pocket, której używam do czytania tekstów ze stron WWW, nie działa z fizycznymi przyciskami. Nie mogę nimi zmieniać stron. Niby niewielki kłopot, ale przy czytaniu mi to przeszkadzało.

 

Dość powiedzieć, że jak już zaznaczyłem na wstępie, znaczna część tego tekstu została napisana na czytniku (Dokumenty Google). Musiałem tylko podpiąć klawiaturę BT i skonfigurować polski układ klawiszy. Na szczęście obyło się bez instalowania dodatkowych aplikacji, bo po sparowaniu system sam zapytał o układ klawiatury.

 

 

Onyx Boox Palma z podłączoną klawiaturą BT podczas pisania niniejszego tekstu

 

Może jeszcze jedno warto dodać na temat funkcjonalności Palmy. Tylko z nią udało mi się uruchomić synchronizację czytnika Kindle w ramach wypożyczalni Legimi. A dokładnie zadziałał zestaw Onyx Boox Palma - przejściówka USB OTG - kabel microUSB - Kindle Voyage. Inne kombinacje z domowymi urządzeniami (smartfon, Kindle 11, tablet itp.) nie zadziałały. Więcej we wpisie: “Poradnik: Nowy sposób działania Legimi na czytnikach Kindle (bez komputera)”.

 

Onyx Boox Palma - gdzie kupić?

Czytnik można kupić na przykład w sklepie polskiego dystrybutora marki Onyx Boox. Kosztuje obecnie 1369 PLN. W Polsce sprzedawana jest wersja z czarną obudową. W tym roku producent wprowadził na rynek także wersję białą, ale nie widziałem jej u nas. We wspomnianym sklepie dostępne jest również silikonowe etui (białe lub czarne), które widać na zamieszczonych tu zdjęciach.

 

Czytnika używałem z firmowym silikonowym etui w kolorze czarnym (po lewej)

 

 Onyx Boox Palma w sklepie Czytio

 

Onyx Boox Palma (czarny, 128 GB)

1369 PLN

 

Etui silikonowe czarne

69 PLN

 

Etui silikonowe białe

69 PLN

 

 

Do ochrony czytnika przewożonego w plecaku używam etui na telefon komórkowy

 

Na polskim rynku są także okładki no-name, jednak wysyłane przeważnie z Chin. Trudno mi je polecić, bo nie testowałem. Znalazłem także silikonowe etui w trzech kolorach - 16,58 USD na Aliexpress. Ja natomiast podczas wyjazdów nosiłem Palmę w plecaku w uniwersalnym sztywnym etui na smartfon.

 

Podsumowanie

Onyx Boox Palma to pierwszy czytnik tej marki, który polubiłem i całkiem przyjemnie mi się czytało, zważywszy oczywiście niewielkie rozmiary. Wpłynęła na to duża mobilność, wydajność sprzętu, bardzo dobra jakość ekranu oraz trochę uproszczone menu. To przykład sprzętu, który można traktować jak smartfon, jeśli nie pod względem funkcjonalności (działają nawet wymagające aplikacje mobilne), to przynajmniej mobilności - a więc mieć go przy sobie. Można też traktować jako czytnik, bo ekran jest czytelny zarówno w kiepskich (wbudowane oświetlenie) jak i bardzo dobrych (słoneczny dzień) warunkach oświetleniowych. Choć Onyx Boox Palma zapewne nie zastąpi czytnika każdemu czytelnikowi, bo lektura na większym ekranie jest jednak bardziej komfortowa.

 

Porada konsumencka na dziś: jeśli szukacie pierwszego czy nawet dodatkowego bardzo mobilnego czytnika, który zawsze zmieści się w kieszeni, torebce czy plecaku, nie ma co się więcej zastanawiać. O ile oczywiście pozwala na to budżet…

 

Plusy

  • poręczność i mobilność;

  • fizyczne przyciski zmiany stron;

  • sprawne i płynne działanie;

  • wyrazisty ekran bez odblasków;

  • dość nowa wersja Android OS;

  • spore możliwości dopasowania ustawień;

  • duże możliwości dopasowania wyglądu tekstu;

  • dostęp do Google Play store - możliwość instalacji aplikacji (w tym Legimi i Empik Go);

  • bardzo duża pamięć wewnętrzna;

  • możliwość rozszerzenia pamięci o kartę microSD;

  • spolszczone menu;

  • możliwość korzystania z Tłumacza Google;

 

Minusy

  • wysoka cena;

  • mała dostępność firmowych okładek chroniących ekran (są dostępne no-name);

  • pogmatwane menu;

  • nie zawsze fizyczne przyciski mogą zmieniać strony;

  • umiarkowany czas pracy na baterii;

  • funkcja rozpoznawania pisma (OCR) nie działa z językiem polskim;

  • szybkie drenowanie baterii przy korzystaniu z aplikacji Legimi czy Empik Go;

  • czytniki Onyx prowadzą niewyjaśnione transfery danych w tle z chińskimi serwerami;

 

 

Dane techniczne Onyx Boox Palma (wg producenta):

 

Ekran: przekątna 15,1 cm (6,13 cala) ekran E-Ink Carta 1200 z rozdzielczością 1648×824 piksele, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi, wbudowane oświetlenie z regulacją temperatury barwowej;

Waga: 170 g (195 g w firmowym etui);

Wymiary: 159×80×8 mm;

Pamięć: ok. 110 GB wewnętrznej (128 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego);

Obsługiwane formaty tekstowe: PDF, DJVU, CBR, CBZ, EPUB, AZW3, MOBI, TXT, DOC, DOCX, FB2, CHM, RTF, HTML, ZIP, PRC, PPT, PPTX;

Obsługiwane formaty graficzne: PNG, JPG, BMP, TIFF;

Łączność: Wi-Fi (2,4GHz, 5GHz), BT (5.0);

Audio: TTS (Google, Baidu), MP3, WAV, wbudowany mikrofon i głośnik;

Procesor: ośmiordzeniowy;

Pamięć RAM: 6 GB;

Bateria: 3950 mAh;

Aparat: 16 MP;

Gniazdo microSD;

System: Android OS 11.0;

USB: USB-C (OTG).

 

Oficjalna strona produktu: https://shop.boox.com/products/palma

 

Like Reblog Comment
text 2024-04-21 13:12
Poradnik: Nowy sposób działania Legimi na czytnikach Kindle (bez komputera)

Dobra wiadomość dla posiadaczy Kindelków i abonamentu Legimi. Teraz można wykonywać synchronizację przy użyciu telefonu bez potrzeby korzystania z komputera.

 

 

Onyx Boox Palma z podłączonym czytnikiem Kindle Voyage

 

Wypożyczalnia e-booków Legimi na czytnikach Kindle działa od 2017 roku (wpis: „Legimi na Kindle – poradnik, jak korzystać”). To dość unikalne rozwiązanie, pozwalające polskim użytkownikom czytników tej marki korzystać z usługi abonamentowej. Jednym z mankamentów rozwiązania zaproponowanego przez polską firmę jest konieczność korzystania przy tym z pośrednictwa aplikacji komputerowej. Jeśli więc komuś się skończył abonament, a nie miał pod ręką komputera z aplikacją, tracił dostęp na czytniku do wypożyczonych książek. Legimi właśnie ogłosiło, że rozwiązało ten problem, dając możliwość synchronizacji Kindelków za pomocą aplikacji mobilnej.

 

Synchronizacja Kindle z aplikacją mobilną Legimi

Aby skorzystać z nowej możliwości trzeba spełnić kilka warunków:

- posiadać w miarę nowe urządzenie mobilne (smartfon, tablet) pracujące pod kontrolą systemu Android OS;

- zainstalować najnowszą wersję aplikacji mobilnej Legimi (3.22.0 lub nowszą);

- posiadać kabel lub przejściówkę USB OTG podłączony do telefonu (musi być USB OTG, nie wystarczy zwykły kabel USB);

- posiadać kabel USB C (dla nowszych czytników) lub microUSB (dla starszych) podłączony do czytnika;

- posiadać czytnik Kindle, który jest obsługiwany przez wypożyczalnię Legimi;

- mieć aktywny abonament Legimi.

 

Od razu muszę zaznaczyć, że mi udało się przetestować to rozwiązanie w praktyce, ale wymagało to sporo kombinowania. Możliwe więc, że i u Was nie zagra to od razu. Dlaczego o tym piszę? Bo jeśli chcecie jechać z Legimi na urlop, to nie odkładajcie na ostatnią chwilę kupna przejściówki. Warto sprawdzić jeszcze w domu, czy nowe rozwiązanie faktycznie zadziała.

 

 

Do synchronizacji może służyć mała przejściówka USB OTG za kilkanaście złotych

 

U mnie przyczyna początkowej porażki była prozaiczna, mój telefon nie rozpoznaje podłączonego czytnika Kindle. Próbowałem różnych opcji. Sięgnąłem także po stary smartfon z gniazdem microUSB. Ale na nim nie mogłem zainstalować najnowszej wersji aplikacji Legimi (za stary Android). Zaś nowszy smartfon (Samsung z gniazdem USB C) nie połączył się z czytnikiem Kindle. Choć według aplikacji testującej, jest on zgodny z USB OTG. Testowałem jeden kabelek Ugreen oraz jedną przejściówkę w kształcie gniazdka. Zarówno kabel jak i przejściówka działają poprawnie z innymi urządzeniami (np. przy podłączaniu pendrive'a do czytników PocketBook), więc są sprawne. Próbowałem przez nie podłączać Kindle Voyage, Kindle 11, Kindle Scribe. Co w końcu u mnie zadziałało? Zestawienie dość nieoczywiste jak sądzę - czytnik Onyx Boox Palma plus Kindle Voyage.

 

Synchronizacja z użyciem aplikacji mobilnej Legimi w praktyce

Pierwszym i najważniejszym krokiem prowadzącym do korzystania z nowej opcji jest udane połączenie czytnika i telefonu. W moim przypadku musiałem na przykład włączyć opcję „Debugowanie USB” w ustawieniach systemowych Onyx Boox Palmy. Dopiero wtedy Onyx wykrył czytnik. Samo podłączenie polega na skorzystaniu z kabla (przejściówki) USB OTG od strony telefonu (tabletu) i zwykłego kabla USB ze strony czytnika. Czytnik powinien wtedy przejść w tryb USB. Jeśli tak się stanie, reszta powinna być prosta.

 

Aby nowa wersja aplikacji mobilnej Legimi (ekran po lewej) mogła się synchronizować z czytnikiem Kindle, trzeba włączyć w ustawieniach odpowiednią opcję (ekran po prawej)

 

Procedura aktywacji synchronizacji przebiega następująco:

- podłączamy czytnik do telefonu (tabletu) za pomocą przejściówki USB OTG i sprawdzamy czy Kindle przeszedł w tryb USB (jak na zdjęciu powyżej);

- uruchamiamy aplikację Legimi i (za pierwszym razem) w ustawieniach włączamy opcję synchronizacji (menu Więcej/Ustawienia/Używaj aplikacji Legimi do synchronizacji urządzenia Kindle). Należy oczywiście potwierdzić, ze chcemy „rozpocząć konfigurację urządzenia Kindle”. Raz aktywowane ustawienie nie wymaga ponownego włączania;

- w aplikacji pojawia się opcja „Wybierz katalog”, w której należy zezwolić aplikacji na dostęp do pamięci czytnika i potwierdzić wybór głównego katalogu pamięci wewnętrznej czytnika Kindle („Użyj tego folderu”);

- kolejny krok to rejestracja czytnika w aplikacji. Należy podać numer seryjny Kindelka lub pozwolić aplikacji na jego samodzielne sczytanie. Powinien pojawić się komunikat „Proces zakończony sukcesem”;

- wybieramy z „Mojej półki” tytuł, który chcemy przesłać na czytnik i rozpoczynamy synchronizację przyciskiem „Synchronizuj”;

- czekamy na zakończenie synchronizacji. W jej trakcie nowe tytuły zostaną przesłane do Kindelka, a stare otrzymają informację o tym, że mamy aktywny abonament i mogą być otwierane;

- korzystając z odpowiedniej opcji (np. menu telefonu na górnym pasku), wysuwamy bezpiecznie czytnik Kindle z telefonu;

- odłączamy kable i cieszymy się lekturą na czytniku.

 

Wykrycie czytnika Kindle przez aplikację Legimi uruchomi procedurę synchronizacji (ekran po lewej), w której należy wskazać katalog główny w pamięci Kindelka (ekran po prawej)

 

W moim przypadku pierwsza synchronizacja niby się udała, bo pojawiła się odpowiednia informacja i zmniejszył mi się limit tytułów, które mogę przesłać na Kindelka w danym miesiącu. Niestety czytnik nie wykrył żadnego nowego pliku e-booka. Musiałem ponowić synchronizację. Za drugim razem wszystko przebiegło sprawnie. E-book co prawda nie wyświetla miniaturki okładki w biblioteczce Kindle Voyage, ale książkę można czytać.

 

Przy pierwszym podłączeniu czytnik Kindle musi zostać zarejestrowany przez podanie numeru seryjnego (ekran po lewej), potem sama synchronizacja odbywa się z poziomu ekranu „Twoja półka” (ekran po prawej)

 

Przy kolejnej synchronizacji nie trzeba już wykonywać tych wszystkich kroków polegających na rejestracji czytnika. Przynajmniej w teorii, bo u mnie przy drugim podłączeniu aplikacja jakby „zapomniała”, że już to zrobiłem i musiałem przechodzić całą procedurę ponownie. Za kolejnym razem powinno wystarczyć podłączenie czytnika, wybranie folderu głównego w pamięci czytnika, wskazanie tytułu do synchronizacji z „Twojej półki”, odczekanie na zakończenie procesu i na koniec bezpieczne wysunięcie Kindelka.

 

Przy włączonej obsłudze czytników Kindle, na książkach pojawiać się będą ikonki informujące o statusie synchronizacji (ekran po lewej), a po udanej synchronizacji warto pamiętać o bezpiecznym odłączeniu czytnika (ekran po prawej)

 

Na jakich czytnikach Kindle można korzystać z wypożyczalni Legimi?

Wszystkie cztery bieżące modele Kindle (Kindle 11, Kindle Paperwhite 5, Kindle Oasis 3 i Kindle Scribe) współpracują z komputerową aplikacją służącą do synchronizacji wypożyczalni Legimi. Warto podkreślić, że dotyczy to także Kindle Scribe, z którym były przez chwilę kłopoty. Nie mam pewności jak jest obecnie z obsługą tego czytnika na komputerach Apple, ale maszyny pracujące pod MS Windows nie mają z tym kłopotu.

 

Bieżąca oferta czytników Kindle zgodnych z wypożyczalnią Legimi

 

Kindle 11

(11. generacja)

Kindle Paperwhite 5

(11. generacja)

Kindle Oasis 3

(10. generacja)

Kindle Scribe

(11. generacja)

data premiery

2022

2021

2019

2022

pamięć wewn. [GB]

16

16/32

8/32

16/32/64

ekran (przekątna)

6” (15,2 cm), E-Ink Carta

6,8” (17,3 cm) E-Ink Carta 1200

7” (17,7 cm) E-Ink Carta

10,2” (25,91 cm) E-Ink Carta 1200

rozdzielczość [ppi]

300 (1430×1080)

300 (1236×1648)

300 (1680×1264)

300

wbudowane oświetlenie

Tak

(4 LED-y)

tak

(17 LED-ów)

tak

(25 LED-ów)

tak

(35 LED-ów)

regulowana temperatura barwowa

nie

tak

tak

tak

wodoodporność

nie

tak

tak

nie

przyciski zmiany stron

nie

nie

tak

nie

łączność

wi-fi, BT (audio)

wi-fi, BT (audio)

wi-fi, BT (audio)

wi-fi, BT (audio)

wymiary

157,8×108,6×8

174,2×124,6×8,1

159×141×3,4–8,3

230×196×5,8

masa

158

205

188

433

kolor obudowy

czarny, granatowy

czarny

grafitowy, złoty

czarny

dodatkowe cechy

tryb odwrócony (nocny), USB-C

płaski front, TTS (tylko angielski), USB-C, bezprzewodowe ładowanie w modelu z 32 GB

płaski front, TTS (tylko angielski), żyroskop, opcja łączności 4G

płaski front, TTS (tylko angielski), USB-C, rysik w zestawie, żyroskop, czujnik oświetlenia

cena w amazon.pl [PLN]

509,99

789,99

869,99

999,99

1199,99

-

cena w amazon.de

[EUR]

113,69

175,70

196,37

229,99

259,99

 

382,42

413,43

434,10

465,11

 

Nie tylko wspomniane wyżej bieżące modele ale i te starsze, zgodne czytniki Kindle powinny współpracować z nową aplikacją mobilną. Pozostałe warunki pozostają bez zmian:

- konieczna jest synchronizacja przynajmniej raz w każdym okresie rozliczeniowym, - w zależności od abonamentu, na czytnik można przegrać 7 lub 10 e-booków miesięcznie.

 

Na próbę – 30 dni gratis

Jeśli ktoś chciałby przetestować działanie wypożyczalni, a nie miał do tej pory konta, to można skorzystać z 30 dni bezpłatnego okresu próbnego. Wystarczy wejść na stronę wypożyczalni z tego odsyłacza i aktywować abonament. W okresie darmowym karta nie zostanie obciążona. Jeśli jednak nie chcemy płacić, trzeba zrezygnować z abonamentu przed upływem bezpłatnego okresu próbnego.

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

Like Reblog Comment
review 2024-03-15 14:44
Recenzja: Onyx Boox Page - czytnik/tablet z przyciskami zmiany stron

Onyx Boox Page to siedmiocalowy tablet/czytnik, w którym producent prawdopodobnie chciał połączyć kilka pomysłów: otwarty Android, akceptowalna wydajność, fizyczne przyciski zmiany stron oraz niezbyt wygórowana cena. Czy się udało? Próbowałem się o tym przekonać w trakcie dwóch miesięcy testowania.

 

Onyx Boox Page - proste wzornictwo i fizyczne przyciski zmiany stron

 

W teście nie wziąłem pod uwagę wszystkich typowych czy potencjalnych „tabletowych” funkcji. Czarno-biały ekran E-Ink siłą rzeczy ogranicza funkcjonalność urządzenia jako typowego multimedialnego tabletu, choć ośmiordzeniowy procesor, wbudowany głośnik i łączność bezprzewodowa (wi-fi, BT) dają takie szanse. W recenzji skupiłem się jednak przede wszystkim na funkcjach typowych dla czytnika. Choć w miarę możliwości i potrzeb rozszerzałem moje doświadczenia także o dodatkowe możliwości płynące z obecności systemu operacyjnego Android OS w wersji 11.0. Ale właśnie jako „czytnik” będę Page w dalszej części wpisu określał.

 

Onyx Boox Page od strony technicznej

Czytnik Onyx Boox Page obecny jest na rynku od połowy 2023 roku. Zastąpił serię Leaf. Firma znana jest z tego, że co około pół roku wprowadza nowy produkt. Jednak tym razem, pomimo upływu sześciu miesięcy, Page wciąż jest oficjalnie oferowany przez producenta.

 

 

Onyx Boox Page - ekran o przekątnej siedmiu cali

 

Od poprzedniego modelu Onyx Boox Leaf 2, Page odróżnia nowsza generacja ekranu (E-Ink Carta 1200), szybszy procesor (osiem rdzeni) oraz większa pamięć operacyjna (3 GB). To powoduje, że czytnik działa całkiem płynnie i nie przycina się podczas korzystania nawet z nowszych wersji aplikacji. U poprzednika nie było to takie oczywiste. Recenzowany model mam od ponad pół roku i w tym czasie otrzymywał aktualizacje do najnowszej wersji firmware’u. Urządzenie testowałem z oprogramowaniem wewnętrznym w wersji 3.5 z listopada 2023 roku. Tuż przed publikacją tego tekstu, pojawiła się wersja 3.5.1 (datowana na 8 III 2024 r.). To miłe, że teraz producent nie zapomina o czytnikach obecnych kilka miesięcy na rynku, co nie było takie oczywiste jeszcze kilka lat temu.

 

Konstrukcja czytnika Page robi pozytywne wrażenie, głównie dzięki prostocie i dobrym materiałom użytym do wykonania obudowy. Dodatkowym atutem jest płaski front, na którym obok ekranu umieszczone są sprawnie działające fizyczne przyciski zmiany stron. W tym miejscu ramka otaczająca ekran jest trochę szersza, co ułatwia trzymanie czytnika. Wyłącznik umieszczony jest na dolnej krawędzi obudowy. Z boku znajdziemy gniazdo USB-C, głośnik, mikrofon i gniazdo kart microSD. Całkiem sporo tego jak na czytnik ważący 195 g. Prostotę konstrukcji podkreśla płaski front urządzenia. Podobnie jest z pleckami, ale one akurat nie są idealnie płaskie. Nie wiem, czy taki był zamysł, czy u mnie coś nie wyszło bo się wybuliły? W każdym razie u mnie firmowa okładka nie przylega idealnie do plecków czytnika.

 

W Onyx Boox Page fizyczne przyciski zmiany stron umieszczone są na froncie z boku ekranu, gdzie ramka jest szersza

 

Dotykowy ekran E-Ink Carta 1200 (1680×1264 piksele, najwyższa dostępna rozdzielczość 300 ppi) o przekątnej siedmiu cali prezentuje się bardzo dobrze. Pomimo płaskiego frontu (nad ekranem E-Ink jest dodatkowa warstwa zabezpieczająca) obraz jest ostry i kontrastowy. Wypełnienie liter czernią także jest dobre. Ale tu warto podkreślić, że bardzo wiele zależy od zachowania czytnika w stosunku do aplikacji, której używamy. Co bardzo przydatne - w domyślnym programie NeoReader służącym do wyświetlania e-booków, można płynnie regulować zarówno pogrubienie jak i kontrast tekstu. Dzięki tej funkcji (oraz wspomnianej dobrej jakości) ekran może spokojnie konkurować z „wzorcowym” Kindle Voyage. Co prawda Voyage ma trochę jaśniejsze tło, ale i tak w Page jest pod tym względem bardzo dobrze. To jeden z największych walorów recenzowanego czytnika.

 

Firmowa okładka jest wyprofilowana tak, aby uwzględnić fizyczne przyciski zmiany stron

 

Nawet przy długim czytaniu na ekranie nie widać tzw. ghostingu (artefaktów z poprzednich stron), ale może się on pojawić podczas korzystania z niektórych aplikacji mobilnych. Wbudowane oświetlenie o regulowanym natężeniu i temperaturze barwowej prezentuje się więcej niż poprawnie. Ma duży zakres regulacji tych dwóch parametrów. LED-y oświetlają ekran dość równomiernie i nawet nie mogę ich policzyć, bo się nie wyróżniają jaśniejszym miejscem, tam gdzie są zamontowane. Przy brzegach ekranu można dostrzec delikatne cienie, ale nie przeszkadzają one w czytaniu i po chwili zagłębienia się w lekturze przestaję je zauważać.

 

Onyx Boox Page poradzi sobie z najnowszymi wersjami większości aplikacji dzięki obecności Google Play Store i dobrym parametrom sprzętowym

 

Czytnik pracuje pod kontrolą Android OS 11.0 z firmową nakładką producenta urządzenia. Wciąż uważam, że jest ona nieprzemyślana albo przynajmniej jak dla mnie – nieprzejrzysta, nadmiernie skomplikowana czy wręcz momentami nieprzyjazna użytkownikowi. Sprawia wrażenie, jakby powstawała w wyniku doklejania i dokładania różnych funkcji bez jakiegoś całościowego spojrzenia pod kątem ergonomii użytkowania. Trudno się do niej przyzwyczaić, a jak już się to uda, to jest duża szansa, że przy okazji kolejnej aktualizacji ustawienia i wygląd ulegną zmianie. Ilość miejsc, w których poupychane są różne opcje i ustawienia sprawia zniechęcające wrażenie. To kolejny czytnik marki Onyx, przy którym musiałem kilka razy sięgnąć do instrukcji obsługi aby ogarnąć niektóre funkcje. Na przykład po to, by znaleźć wyjaśnienie znaczenia bliżej nieokreślonych ikonek umieszczonych w menu.

 

Bardzo komfortowo wygląda natomiast instalacja zewnętrznych aplikacji. Onyx Boox Page można spokojnie zarejestrować na swoim koncie Google i w ten sposób uruchomić dostęp do sklepu Google Play. Powinno to umożliwić instalację większości aplikacji, których działanie na takim sprzęcie ma sens. Chyba tylko raz podczas testu spotkałem się z odmową wgrania aplikacji (niezgodne urządzenie). Firmowy sklep można wyłączyć w menu Ustawienia/Ustawienia sklepu. Niestety nie da się go usunąć z dolnego paska menu ani odinstalować z czytnika i zajmuje niepotrzebnie miejsce na ekranie.

 

Jeśli wygląd zainstalowanej aplikacji budzi zastrzeżenia, można spróbować zmienić np. "ustawienia dpi" (ekran po lewej) przy pomocy funkcji "Optymalizuj" wywołanej długim przytrzymaniem palca na jej ikonie. A jeśli nie działają przyciski zmiany stron, przedefiniować je (ekran po prawej). Jednak nie zawsze daje to pożądany skutek

 

Należy mieć na uwadze, że w oprogramowaniu czytników Onyx wykryte zostały dziwne, niepotrzebne z punktu widzenia użytkownika, procesy łączenia się w tle z bliżej niezidentyfikowanymi chińskimi serwerami. Warto więc pamiętać, że nie jest to sprzęt do przechowywania wrażliwych danych. Osoby obeznane z tematem powinny rozważyć np. instalację firewalla.

 

Onyx Boox Page od początku

Podobnie jak przy recenzji czytnika Onyx Boox Poke 3, także przy Onyx Boox Page ta część tekstu w zasadzie powinna być kopią instrukcji obsługi, rozszerzonej dodatkowo o moje porady i doświadczenia. Nie ma to sensu, więc zainteresowanych odsyłam do instrukcji obsługi, choć niestety jest ona po angielsku. A na początku pracy z recenzowanym czytnikiem sporo rzeczy trzeba rozkminić, skonfigurować i ustawiać aby zachowywał się on jakoś sensownie. Kiedy już się to zrobi i o wielu opcjach zapomni, czytanie może być miłe.

 

Na początku koniecznie trzeba zaglądnąć do menu ustawień, co pomoże zmniejszyć ewentualną frustrację podczas korzystania z czytnika. Trzeba ogarnąć:

– sposób wyświetlania interfejsu w menu Ustawienia/Wyświetlanie systemu (tu można zmniejszyć np. rozmiar czcionki systemowej, co jest ważne dla czytelności opisów menu na małym ekranie);

– wybranie gestów służących do uproszczenia korzystania z czytnika użytkownika w menu Ustawienia/Ustawienia gestów (pozwoli to uniknąć brnięcia przez liczne opcje menu urządzenia np. poprzez przypisanie gestowi przesunięcia po ekranie akcji przeskoku do kolejnego rozdziału);

– dodatkowe funkcje fizycznych przycisków w menu Ustawienia/Ustawienia klawiszy bocznych (ja na przykład zdefiniowałem wyjście z aplikacji po długim przyciśnięciu jednego z klawiszy).

 

Na początku warto ustawić sobie m.in. wielkość czcionki menu (ekran po lewej) w "Wyświetlaniu  systemu" oraz reakcję czytnika na dłuższe przytrzymanie przycisku zmiany stron (ekran po prawej) w "Ustawieniach klawiszy bocznych"

 

Warto też chwilę poświęcić na edycję opuszczanego menu znajdującego się w prawym górnym rogu ekranu. Można (i warto) tam umieścić opcje, których nie da się łatwo znaleźć, a są często przydatne. Ja dodałem tam wykonanie zrzutu ekranu i zmianę orientacji ekranu. Przy tej okazji warto wspomnieć, że obróceniu w Onyksie ulega nie tylko tekst w aplikacji ale i większość elementów, z menu czytnika czy wygaszaczem ekranu włącznie. Niektóre aplikacje (np. Legimi) będą to ignorować. Te opcje można też włączać na przykład za pomocą tzw. „Kulki nawigacyjnej” (więcej o niej poniżej). Jest ich cała masa, ale warto w panelu umieścić tylko niezbędne przyciski, aby nie komplikować sobie życia.

 

Wspomniana kulka nawigacyjna to wyświetlany na ekranie cały czas przycisk, wywołujący podręczne menu. Ma to ułatwiać korzystanie z czytnika poprzez szybki dostęp do najczęściej używanych opcji. Kulkę można umieścić dowolnie w różnych miejscach ekranu. Po jej dotknięciu pojawia się rozwijane i co ważne, edytowalne menu (można przypisać sześć różnych opcji). Warto więc zdefiniować sobie szybki dostęp do potrzebnych funkcji, jak na przykład wybranie pełnego odświeżenia ekranu, wykonania zrzutu ekranu czy wyłączenia urządzenia. Dla mnie jednak takie rozwiązanie okazało się nieprzydatne, bo nie lubię jak coś mi się cały czas wyświetla na ekranie i na przykład zasłania tekst książki. Kulkę można niby wcisnąć gdzieś w kąt (da się też tak ustawić, aby sama tam się chowała), ale wtedy znowuż trudniej ją aktywować. Doceniam wysiłki producenta, żeby jakoś uprościć i uprzyjemnić użytkownikom korzystanie z zagmatwanego interfejsu czytnika, ale ten wynalazek do mnie nie przemówił. Gdyby menu przypisane do kulki było wywoływane fizycznym przyciskiem – cudo. Podobnie jest w czytnikach marki Bookeen. Ale jeśli „kulka” ma być ciągle na ekranie to jednak zwyczajnie ją wyłączyłem.

 

Własny wygaszacz ekranu w Onyx Boox Page

 

Miłym dodatkiem jest możliwość zdefiniowania własnego wygaszacza ekranu. Co ciekawe, ta opcja znajduje się nie w menu ustawień, ale jako osobna aplikacja („Wygaszacz ekranu”) w sekcji „Aplikacje”. Jakoś nigdy mnie nie bawiły domyślne grafiki wgrane do czytnika marki Onyx Boox, więc od razu skorzystałem. Aplikacja ma całkiem sporo ustawień i choć chyba nie wszystkie z nich działają, to spokojnie można wgrać do pamięci własną grafikę i ustawić jako wygaszacz. Za takowy może służyć także choćby ostatnio oglądana strona/grafika (np. bilet, karta pokładowa), co może być przydatne podczas podróży. Aby z tego skorzystać, należy wybrać w ustawieniach grafiki wygaszacza ostatnią pozycję, która jest opisana jako „Przezroczysty wygaszacz ekranu”. Możliwość ustawienia grafiki jako wygaszacza jest też w aplikacji „Galeria”, służącej do przeglądania plików graficznych. W takim przypadku trzeba sięgnąć do menu „Więcej” (gdy mamy wyświetlony plik) i tam wskazać „Ustaw wygaszacz ekranu” lub „Ustaw obraz wyłączenia”.

 

Onyx Boox Page na co dzień

Onyx Boox Page pracuje pod kontrolą systemu Android i nie należy do urządzeń, które wyjmiemy z pudełka i od razu zaczynamy na nim czytać. Korzystanie z czytnika nie jest tak wygodne jak w przypadku urządzeń nastawionych głównie na czytanie. Onyx Boox Page nie posiada na przykład jednej wspólnej biblioteczki, gdzie są wyświetlone wszystkie książki wgrane do czytnika. Każda aplikacja „sobie rzepkę skrobie”. Trzeba więc pamiętać, jaki tytuł i gdzie mamy dostępny. Czytnik można skonfigurować tak, aby startował np. z otwartą biblioteczką. Ale trzeba pamiętać, że w niej będą widoczne tylko te pliki, które samodzielnie wgramy do pamięci czytnika np. przez kabel USB.

 

Poza biblioteką, na dole ekranu znajduje się pasek ikon odsyłających do: sklepu (nieprzydatne), systemu plików (nieprzydatne jeśli korzystamy tylko z e-booków, które i tak są w biblioteczce), aplikacji (zarówno własnych jak i domyślnie dostarczonych przez producenta służących m.in. do konfiguracji czytnika) oraz ustawień czytnika (w tym kolejne aplikacje służące do konfiguracji).

 

Tylko wgrane samodzielnie książki można otwierać z poziomu biblioteczki (ekran po lewej), a to co czytamy w Neo Readerze jest liczone do statystyk (ekran po prawej)

 

Ciekawą opcją umilającą codzienne korzystanie są statystyki czytania. Należy je jednak traktować bardzo orientacyjnie. Obejmują one tylko aktywność w domyślnie zainstalowanej aplikacji czyli Boox Neo Reader. Jeśli używamy np. KOReadera czy aplikacji Legimi, nie będzie to wzięte pod uwagę. W grupach dyskusyjnych pojawiają się raz po raz pytania o tego typu statystyki. Jako że wspomniana opcja to jednak rzadkość w czytnikach, domyślnie obecna jeszcze tylko w urządzeniach marki Kobo, warto o niej wiedzieć.

 

Jeśli już wszystko skonfigurujemy, samo czytanie jest przyjemne. Książki otwierane są dość szybko (ok. 4-5 sekund). Czytnik działa żwawo, nie zacina się, choć niektóre funkcje niekoniecznie zawsze działają jak się spodziewamy. Na przykład przez dwa tygodnie nie byłem w stanie wysłać do czytnika plików za pomocą usługi BooxDrop. W przeglądarce internetowej widniały one jako dostarczone, a im bardziej ich w czytniku wyglądałem, tym bardziej ich w nim nie było. Po jakimś czasie nagle się pojawiły.

 

Włączanie czytnika trwa bardzo długo (ok. 36 sekund), więc przy codziennym korzystaniu zwykle go tylko usypiam. Wybudzenie z uśpienia jest natychmiastowe, można od razu podjąć przerwaną lekturę.

 

Onyx Boox Page – bateria to osobna historia

Nie jest tajemnicą, że bateria w urządzeniach z Androidem może być wyładowywana dość szybko. Szczególnie jest to widoczne w czytnikach Onyx Boox (czy inkBook), w których użytkownik może samodzielnie instalować aplikacje. Ale trzeba pamiętać, że nie wszystkie czytniki z Androidem mają krótki czas pracy na jednym ładowaniu. Bo były i są wciąż na rynku takie marki jak Sony czy Tolino. Czytniki te także pracują pod Androidem, choć nie dają możliwości instalowania aplikacji. Ładuje się je równie rzadko jak Kindle, Kobo czy PocketBooki. Jednak urządzenia Onyx Boox do takich nie należą i trzeba się liczyć z częstym ich podłączaniem do ładowarki.

 

W Page nie jest inaczej. Jedno naładowanie baterii powinno wystarczyć na trochę ponad tydzień pracy czytnika. Tego typu wyniki osiągałem przy dość „oszczędnych” ustawieniach:

- usypianiu czytnika (wyłączał się przy bezczynności dłuższej niż 12 godzin);

- domyślnie wyłączonym oświetleniu ekranu (zwykle czytam przy zewnętrznym oświetleniu);

- sporadycznym pobieraniu plików przez wi-fi (wi-fi mam włączone i czytnik sam zarządza tym połączeniem);

- domyślnie wyłączonym BlueTooth (włączaniu tylko w razie korzystania z funkcji audio).

Podczas takiego korzystania bateria jest wyczerpywana w tempie około 10% (całkowitej pojemności) na dobę. Włączenie oświetlenia skróci czas pracy na jednym ładowaniu. Korzystanie z aplikacji typu Legimi może wyczerpywać baterię do 40% pełnego naładowania na dobę. Zaś na przykład aplikacja Wattpad drenuje ją w oczach.

 

Obok wspomnianych „oszczędnych” ustawień, warto jeszcze ogarnąć opcje usypiania aplikacji pracujących w tle. Znajdziemy je pod ikonką śnieżynki w prawym górnym rogu zakładki „Aplikacje”. Większość zainstalowanych programów można profilaktycznie uśpić, żeby mieć pewność, że coś nie zżera prądu, gdy tego nie potrzebujemy.

 

Pomimo niezbyt długiej pracy na jednym ładowaniu baterii, zdecydowałem się tylko usypiać czytnik. Ustawiłem automatyczne wyłączanie dopiero po dwunastu godzinach bezczynności. Wyłączony czytnik uruchamia się (do ekranu startowego) ponad pół minuty. Uśpiony zaś, budzi się błyskawicznie. W trybie uśpienia Page nie wydaje się jakoś znacząco wyczerpywać baterii.

 

Onyx Boox Page – wgrywanie e-booków

Książki można wygrać do czytnika na bardzo wiele sposobów. Oczywiście zadziała kopiowanie plików z komputera przez kabel USB. Choć transfer plików jest bardzo szybki, nie jest to zbyt wygodne. Pod MS Windows czytnik widoczny jest tylko w systemowym Eksploratorze Plików. Nie pokazuje się „normalnie” jako zewnętrzny dysk choćby w Total Commanderze. Ale na szczęście można posłużyć się niezawodnym Calibre, który rozpoznaje i obsługuje czytnik bez problemu.

 

Onyx Boox zapewnia także własną usługę bezprzewodowego wysyłania oraz synchronizacji plików. Do dyspozycji otrzymujemy 10 GB na dysku sieciowym na własne pliki (e-booki, notatki). Konfiguracja usługi jest dość kłopotliwa. W każdym razie warto pamiętać, aby przy zakładaniu konta oraz logowaniu zawsze wybierać serwer europejski (zarówno na czytniku jak i na stronie WWW usługi). Tym razem nie instalowałem aplikacji służącej do wysyłki, bo ginęły w niej liki z polskimi znakami w nazwie. Pozostałem przy stronie https://eur.boox.com. Usługa służy m.in. do wysyłki plików EPUB i PDF. Próba wysyłki pliku *.doc (MS Word) zakończyła się niepowodzeniem. Za denerwujące (lub „zabezpieczające”) można uznać, że logowanie na czytniku wygasa chyba po po trzech tygodniach i trzeba od nowa autoryzować dostęp do konta. Trzeba mieć wtedy dostęp do konta e-mail, na które przychodzi kod weryfikacyjny.

 

Send2Boox funkcjonuje także jako wtyczka do przeglądarki WWW. Zrazu się bardzo tym ucieszyłem, widząc w niej alternatywę dla Push to Kindle. Niestety wtyczka Send2Boox potrafi generować ze stron WWW tylko dość pokraczne pliki PDF, co nie jest zbyt wygodną formą do czytania. Nie udało mi się wysłać utworzonego w ten sposób pliku automatycznie do czytnika. Również zapisanie strony WWW w przeglądarkowej wersji Send2Boox nie wgrało jej do czytnika. Przerosło mnie to albo zwyczajnie nie działa.

 

Poza tym można skorzystać z innych opcji związanych z możliwościami jakie daje Android OS i dostępne na ten system aplikacje mobilne. Powinny się sprawdzić dyski sieciowe jak np. Dropbox, ale tego akurat nie testowałem. Za to konto Dropbox podpiąłem sobie w czytnikowej biblioteczce (ikona chmury symbolizująca usługę OnyxSync). Do wyboru jest tam też Dysk Google, OneDrive i chińskie odpowiedniki. W ten sposób na przykład ustawiłem sobie automagiczną wysyłkę „Wyborczej” z Publio i co rano ją ze swojego dysku chmurowego pobierałem (a konkretnie z katalogu Aplikacje/Publio/Gazeta Wyborcza).

 

Boox Neo Reader – pliki EPUB

Boox Neo Reader jest domyślną aplikacją otwierającą pliki z czytnikowej biblioteczki. Podczas testu korzystałem głównie z e-booków w formacie EPUB, które pochodziły z polskich księgarń. Po otwarciu wyglądają one dobrze, choć nie od razu. Czasami trzeba chwilę poświęcić na modyfikację sposobu ich wyświetlania. A nie jest to oczywiste. Neo Reader ma masę ustawień w postaci ikon oraz często niewiele one mówiących opisów. Niektóre opcje zwyczajnie nie działają, albo ja nie byłem w stanie określić, na czym ich funkcja polega. Sytuację utrudnia fakt, że nie wszystkie pozycje menu są opisane, a jak już są opisane, to niekoniecznie jest to widoczne na ekranie. Interfejs programu Neo Reader (jak i samego czytnika) ewidentnie przeznaczony jest do korzystania na urządzeniach z większymi ekranami. Sprawia to wrażenie jednego wielkiego galimatiasu i dalekie jest nie tylko od elegancji co zwyczajnie od jakiegoś przemyślanego i zaplanowanego rozwiązania. Na wygląd tekstu mają też oczywiście wpływ czcionki. Ilość dostępnych w czytniku krojów przyprawia o zawrót głowy. Nie znalazłem ani jednej ładnej, ale Neo Reader akceptuje pliki wgrane przez użytkownika, więc używałem własnych. W czasie testów program działał bez specjalnego ociągania i zawiesił się bodaj raz. To bardzo dobrze jak na androidową aplikację.

 

Ustawienia formatowania e-booka w Neo Readerze są bardzo rozbudowane, zarówno dla wyglądu tekstu (ekran po lewej) jak i akapitów (ekran po prawej)

 

Dla porównania zainstalowałem sobie także KOReadera. Ten program także nie ma zbyt przyjaznego menu, za to jak raz się go ogarnie to daje znacznie więcej możliwości dopasowania wyglądu tekstu. Niestety, Onyx nie potrafi się uruchamiać tak, aby wyświetlać ostatnio czytaną w KOReaderze książkę. To znaczy, jeśli sam go usypiam wyłącznikiem to tak, ale jak sam się uśpi lub wyłączy, trzeba znowu odpalać KOReadera od nowa.

 

Menu ustawień e-booka otwiera się po dotknięciu ekranu w górnej części. Domyślnie otwiera się na zakładce "Postęp" (ekran po prawej), gdzie można też włączyć mechanicznego lektora (ikonka ze słuchawkami). Spis treści, zakładki, zakreślenia i notatki znajdują się w zakładce "Zawartość" (ekran po lewej)

 

Z Neo Readerem została zintegrowana usługa TTS (mechanicznego lektora), która całkiem nieźle się sprawdza. Ja wybrałem lektora Google. Wybrany głos (testowałem polski i angielski) brzmi dość naturalnie i nie przycina się. Można mieć zastrzeżenia co do wymowy niektórych zbitek czy słów (np. obco brzmiących nazwisk), ale ogólne wrażenia są zaskakująco pozytywne. Odsłuchiwać można przez słuchawki czy głośnik BlueTooth, ale też przy wykorzystaniu prostej przejściówki (USB-C-Mini jack) da się z powodzeniem korzystać ze słuchawek przewodowych.

 

Boox Neo Reader – pliki PDF

Czytnik dość szybko przetwarza pliki PDF. Poszczególne strony wczytują się sprawnie. Dopasowanie pliku PDF do siedmiocalowego ekranu może być pewnym wyzwaniem. A to między innymi z powodu obecności ustawień dotyczących tego rodzaju plików w dwóch różnych miejscach menu programu Neo Reader. Jedne ustawienia są na dole ekranu, pozostałe zaś w prawym górnym jego rogu.

 

Menu ustawień plików PDF to głównie "Format", gdzie można przyciąć marginesy czy zwiększyć kontrast tekstu (ekran po lewej) oraz "Nawigacja", gdzie można spróbować przekształcenia w plik tekstowy ("Rozpływ" na ekranie po prawej)

 

Pomimo mnogości ustawień brakuje mi jednego, czyli inteligentnego obcinania marginesów. Jest tylko „Automatyczne przycinanie marginesów PDF”, co nie zawsze działa zgodnie z oczekiwaniami. Można jeszcze skorzystać z tzw. rozpływu (przetworzenie formatowania PDF-a na „zwykły” tekst), choć czasem ta opcja działa, a czasem nie. Neo Reader ma sporo ustawień pozwalających na modyfikację jakości obrazu PDF-ów na czarno-białym ekranie. Można regulować kontrast czy nasycenie. Potrzeba i skuteczność tych narzędzi zależy od rodzaju czytanego dokumentu. Można także trafić na enigmatycznie wyglądające opcja jak np. „Importuj stare dane”...

 

Co ciekawe (i denerwujące) ustawienia dotyczące wyświetlania plików PDF (ekran po prawej) znajdują się też w menu wywoływanym w prawym górnym rogu ekranu (ekran po lewej)

 

Na duże uznanie mogłaby zasłużyć opcja „OCR”, gdyby nie brak wsparcia dla języka polskiego. OCR to automagiczne rozpoznawanie tekstu w PDF-ie, który jest skanem stron np. z książki. Dodaje to warstwę tekstową, która może być zaznaczana, tłumaczona itp. Taki skan zaczyna się zachowywać jak zwykły tekst. I co najważniejsze, przetwarzanie skanu na tekst jest w czytniku bardzo trafne. Niestety nie dotyczy to języka polskiego. Podczas rozpoznawania ignorowane są polskie znaki, więc np. „Łódź” zostanie przetworzona na „Lodz”, a „sąd” na „sad” itp.

 

Boox Neo Reader - Tłumacz Google

Zdecydowanie największym atutem zarówno w Boox Neo Readerze jak i ewentualnie innych aplikacjach (np. KOReaderze) jest opcja korzystania z Tłumacza Google. Oczywiście nie jest to konieczne, jeśli posiadamy dobry słownik w pliku, ale akurat w przypadku języka polskiego jest z tym spory kłopot. Producenci czytników nas nie rozpieszczają i tylko PocketBook ma zainstalowany domyślnie słownik angielsko-polski. Uzyskanie dostępu do usługi Google otwiera więc zupełnie nowe możliwości korzystania z tekstów obcojęzycznych.

 

Tłumaczenie przy pomocy słownika wymaga wgrania swojego pliku (ekran po lewej), więc niezłym pomysłem jest Tłumacz Google, gdzie można też tłumaczyć całe frazy (ekran po prawej)

 

Zainstalowanie aplikacji w czytniku umożliwia korzystanie z niej w różnych aplikacjach. Można też pobrać pliki słownikowe do wykorzystania wtedy, gdy nie mamy połączenia z internetem (off-line). Atutem korzystania z Tłumacza Google jest możliwość przekładu nie tylko pojedynczych wyrazów ale i całych akapitów tekstu.

 

Onyx Boox Page - wypożyczalnia Legimi

Najnowsza wersja aplikacji mobilnej Legimi (korzystałem z wersji 3.21.1) działa w czytniku i da się w niej czytać. Co ważne, w aplikacji działają fizyczne przyciski zmiany stron. Trzeba w ustawieniach włączyć opcję „obsługa przycisków głośności”. Jednak korzystanie z Legimi na recenzowanym czytniku łączy się także z pewnymi kompromisami. Ogólnie program się uruchamia i działa dość szybko. Po zalogowaniu można sprawnie pobierać książki i zacząć czytanie. Lektura jednak nie jest płynna. Co kilka(naście) stron pojawia się przerwa na wczytanie kolejnej partii tekstu. Dotyczy to zarówno książek z wypożyczalni, jak i zakupionych, znajdujących się na koncie użytkownika i pobranych do czytnika. Raczej irytujące. Dodać do tego trzeba też inne ułomności samej aplikacji, jak brak obsługi słowników oraz dopasowania jej do czarno-białych ekranów stosowanych w czytnikach książek. Jednak największym mankamentem korzystania z aplikacji Legimi na czytniku Onyx Boox Page pozostaje szybkie drenowanie baterii.

 

Nie udało mi się zainstalować rekomendowanej przez wielu użytkowników aplikacji Legimi w wersji 20.60.9 (ekran po lewej), ale w wersji 2.65.7 mogłem nawet wybrać własną czcionkę (ekran po prawej)

 

Wśród porad na temat korzystania z aplikacji Legimi na czytnikach Onyx Boox, najczęściej pojawia się taka, aby zainstalować ją w wersji 2.60.9. Niestety, system się przeciw takiej instalacji zbuntował. Najstarsza wersja aplikacji Legimi, jak mi na Page zadziałała nosi numer 2.65.7. Co ciekawe, mogłem w niej skorzystać z samodzielnie wgranej do czytnika czcionki. Nie spodziewałem się tego.

 

Dlaczego warto i tak rozważyć instalację Legimi mimo niedogodności? Po pierwsze Page nie jest liczony do limitu urządzeń jako czytnik lecz jako tablet, po drugie jeśli ktoś lubi mieć w aplikacji dostęp do zawartości całego katalogu usługi – tu jest to możliwe, po trzecie można się tu płynnie przełączać pomiędzy czytaniem, a słuchaniem audiobooków.

 

Onyx Boox Page – Serwis Wattpad

Co jakiś czas pojawiają się pytania o czytnik, na którym można czytać teksty z serwisu Wattpad. Onyx Boox Page umożliwia instalację mobilnej aplikacji tego serwisu w najnowszej wersji. Nie wiem, czy to norma, ale książka, którą zacząłem czytać ma brzydkie formatowanie tekstu. Linijki są bardzo blisko siebie, a przerwy między akapitami za to ma przepastne. No i tekst wyrównywany jest do lewego marginesu. Oczywiście nie ma podziału wyrazów. Ale wydaje mi się, że brak możliwości ładnego wyświetlania porządnie sformatowanego tekstu to raczej cecha tej aplikacji, a nie problem jej działania na czytniku. W korzystaniu na czytniku przeszkadza także brak przycisku „wstecz”. Ale na szczęście działa odpowiedni gest (przesunięcie palcem po ekranie od dołu do góry po prawej stronie ekranu) lub akcja przypisana do długiego przytrzymania jednego z przycisków zmiany stron.

 

Korzystanie z serwisu Wattpad to dla mnie jeden wielki dramat. Pomijając już poziom tekstów, wyświetlanie animowanych reklam w e-bookach woła o pomstę do nieba (ekran po lewej), a ceny abonamentu (ekran po prawej) są dla mnie zupełnie z kosmosu

 

Poza wymienionymi wyżej wadami, przy czytaniu denerwują animacje zmiany stron a jeszcze bardziej denerwują animowane reklamy wyświetlane na dole ekranu i w trakcie czytania. Pozbycie się ich to wydatek między 22 a 52 PLN/mies. Wciąż nie wyobrażam sobie, kto by mógł być tak zdesperowany, żeby tyle zapłacić, skoro w podobnej cenie można mieć dostęp do porządnej literatury w polskich wypożyczalniach e-booków.

 

W sumie więc aplikacja Wattpad działa, ale na czytniku niebyt się sprawdza także braku możliwości korzystania z fizycznych przycisków zmiany stron. Nawet pomimo wprowadzenia odpowiednich ustawień. Jak już wspomniałem wyżej aplikacja Wattpad zwyczajnie pożera baterię razem z kopytami.

 

Usługa Pocket na Onyx Boox Page

Na Page także przetestowałem jeszcze jedną ważną dla mnie usługę – Pocket. Korzystam z niej m.in. na czytnikach Rakuten Kobo i sprawdza się na nich świetnie. Niestety tylko na urządzeniach tej marki działa ona domyślnie. Ale oczywiście i tu można zainstalować androidową aplikację.

 

Wersja mobilna Pocket na Onyx Boox Page instaluje się i działa poprawnie. Artykuły ze stron WWW są przesyłane na nasze konto choćby dzięki wtyczce „Pocket (formerly Read It Later)” (Chrome, Opera) lub „Wyślij do Pocket” (Firefox). Poniekąd Pocket jest obecnie częścią Firefoksa. Jeśli uda się pobrać tekst ze strony WWW, to zazwyczaj można przyjemnie czytać. Choć niestety tekst jest szarawy i nie tak wypełniony czernią jak w „normalnych” e-bookach wyświetlanych na czytniku. Aplikacja działa sprawnie, do momentu, gdy trzeba pokazać zapisane artykuły w przeglądarce internetowej. Wtedy bywa, że się zawiesza. Odpuściłem.

 

Okładka na Onyx Boox Page

W związku z tym, że nowe modele marki Onyx Boox pojawiają się na rynku częściej niż pory roku, a z rynku znikają jeszcze szybciej, w zasadzie brak jest okładek pochodzących z firm trzecich. Na te najdroższe modele można jeszcze coś znaleźć ale w przypadku Page pozostaje tylko firmowa okładka.

 

Okładka jest mocowana na pleckach przy pomocy magnesów, nie obejmuje narożników

 

Firmowe etui jest lekkie (108g), bardzo ładnie wykonane i wygląda na trwałe. Okładka mocowana jest do plecków za pomocą dość silnych magnesów. Obejmuje plecki i front, ale nie zabezpiecza jakoś specjalnie rogów obudowy. Niestety, w moim przypadku plecki czytnika nie są idealnie płaskie. Może mam wybuloną baterię? Więc i okładka nie przylega do nich idealnie. Zdarza mi się, zamiast ją otworzyć od frontu, że odrywam ją od plecków. W każdym razie, jeśli chcemy czytnik z okładką, to trzeba kupować firmową.

 

Firmowa okładka nie odstaje wzornictwem od samego czytnika, choć miło by było, gdyby mogła też służyć jako podpórka

 

Onyx Boox Page – gdzie kupić?

Czytniki Onyx Boox oferuje wielu sprzedawców, w tym na przykład polski dystrybutor tej marki w sklepie czytio.pl. Według porównywarki cen, ma teraz najlepszą ofertę. Onyx Boox Page kosztuje tam obecnie 1219 PLN (plus okładka za 1 PLN, oferta ważna do 24 III 2024 r.). Normalnie okładka jest wyceniona na 119 PLN.

 

Onyx Boox Page w ofercie sklepu czytio.pl (źródło: czytio.pl)

 

Podsumowanie

Onyx Boox Page to przykład całkiem ładnego, poręcznego i wydajnego sprzętu z zainstalowanym w miarę nowym Androidem. Dobrze sprawdzają się tu fizyczne przyciski zmiany stron, czego brakowało mi we wcześniej recenzowanym modelu (Poke 3). Wykorzystany tu ekran E-Ink Carta 1200 budzi uznanie jakością obrazu. Ważne też, że dzięki dość aktualnej wersji systemu operacyjnego, Page daje spore możliwości korzystania z najnowszych wersji mobilnych aplikacji, co do mnie częściowo przemawia. Jednak trzeba pamiętać, że nie ma pewności iż wszystkie będą działać sensownie i stabilnie. W codziennym korzystaniu przeszkadza mi wciąż pierdylion opcji menu, ustawień zarówno systemowych jak i firmowych aplikacji, które są czasami źle opisane, a bywa, że wręcz nie działają. Do tego dochodzi brak jednej wspólnej biblioteczki na książki użytkownika (prawie każda aplikacja ma swoją biblioteczkę, niedostępną „z zewnątrz”).

 

Onyx Boox Page

 

W sumie korzystanie z Page jest dla mnie jednym wielkim galimatiasem, który za bardzo rozprasza i nie daje się skupić na najważniejszym – włączeniu czytnika i czytaniu.

 

Umiarkowanie wypadają w praktyce dość oczywiste opcje, jak czytanie plików PDF czy korzystanie z różnorodnych aplikacji mobilnych służących do czytania. W przypadku e-booków w formacie PDF brakuje opcji przystosowania tekstu do wygodnego czytania na siedmiocalowym ekranie. Zaś korzystanie z aplikacji typu Legimi wiąże się z szybkim (lub nawet błyskawicznym – przy aplikacji Wattpad) wyczerpaniem baterii czytnika.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli koniecznie potrzebujecie możliwości instalacji aplikacji mobilnych na wydajnie działającym urządzeniu wyposażonym w bardzo dobrej jakości ekran E-Ink, Onyx Boox Page może to zapewnić. Ale do wygodnego czytania i skupienia się na tekście może warto pomyśleć o bardziej przyjaznym czytniku innej marki, zaprojektowanym po prostu do czytania.

 

Plusy

- możliwość instalowania najnowszych wersji aplikacji mobilnych (także z Google Play Store);

- prosta, solidna konstrukcja;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- ekran wyświetlający ostry i kontrastowy tekst;

- częste aktualizacje oprogramowania;

- możliwość korzystania z Tłumacza Google;

- spolszczone menu;

- gniazdo USB-C;

- szybkie przetwarzanie plików PDF;

- wydajny sprzęt, pozwalający na płynną pracę aplikacji mobilnych;

 

Minusy

- skomplikowany w konfiguracji i użytkowaniu;

- nie startuje na ostatnio czytanej stronie (np. z Legimi, Empik Go);

- nieprzyjazny interfejs;

- szybkie drenowanie baterii przy korzystaniu z aplikacji Legimi;

- ekspresowe drenowanie baterii przy korzystaniu z aplikacji Wattpad;

- mały wybór okładek na czytnik (zarówno firmowych jak i firm trzecich);

- łączenie się w tle z chińskimi serwerami;

- brak języka polskiego w rozpoznawaniu tekstu (OCR).

 

 

Dane techniczne Onyx Boox Page (wg producenta):

 

Ekran: przekątna 17,6 cm (7 cali) ekran E-Ink Carta 1200 z rozdzielczością 1680×1264pikseli, 16 odcieni szarości, dotykowy, 300 ppi, wbudowane oświetlenie z regulacją temperatury barwowej;

Waga: 195 g;

Rozmiary: 156×137×6 mm;

Pamięć: ok. 23 GB wewnętrznej (32 GB pomniejszone o pliki systemu operacyjnego);

Obsługiwane formaty tekstowe: TXT, HTML, RTF, FB2, FB2.zip, DOC, DOCX, PRC, MOBI, CHM, EPUB, PDF, DjVu, ;

Obsługiwane formaty graficzne: JPEG, BMP, PNG, TIFF, CBR, CBZ;

Łączność: Wi-Fi (2,4GHz, 5GHz), BT (5.0);

Audio: TTS (Google, Baidu), MP3, WAV;

Procesor: 2,0 GHz (ośmiordzeniowy);

Pamięć RAM: 3 GB;

Bateria: 2300 mAh;

System: Android OS 11.0;

USB: USB-C.

 

Oficjalna strona produktu: https://shop.boox.com/collections/all/products/page

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

 

 

Like Reblog Comment
text 2023-08-13 10:07
Zapowiedź: PocketBook InkPad X Pro – czytnik z notatnikiem i ANDROIDEM

PocketBook zapowiedział w tym tygodniu nowe urządzenie, które po raz pierwszy w historii tej marki będzie połączeniem czytnika z notatnikiem, do tego pracującym pod kontrolą systemu operacyjnego Android OS. Prawdopodobnie jesienią tego roku trafi na nasz rynek PocketBook InkPad X Pro.

 

Zdjęcie czytnika PocketBook InkPad X Pro, który trafił do testów Federalnej Komisji Łączności w Stanach Zjednoczonych (źródło: fcc.gov)

 

Producent podał już garść informacji, ale do momentu premiery pozostało jeszcze sporo czasu tudzież niewiadomych. Czego można się spodziewać pod względem sprzętowym? Jak sama nazwa wskazuje, PocketBook InkPad X Pro jest następcą bardzo udanego InkPada X, który miał przynajmniej kilka bardzo dobrych cech. Po pierwsze, nowość wyposażono w ten sam co poprzednio, bardzo dobry i odporny na stłuczenia (zbudowany na plastiku a nie na szkle jak większość ekranów w czytnikach) dotykowy ekran E-Ink Carta Mobius o przekątnej 10,3 cala (26,1 cm) i rozdzielczości 227 ppi (1404 × 1872 piksele). Dzięki ekranowi typu Mobius InkPad X Pro będzie więc lżejszy od konkurentów w podobnych rozmiarach. Nową funkcją jest obsługa przy pomocy rysika typu Wacom. To trochę zwiększa masę w stosunku do poprzednika. Również obudowa jest taka sama jak w starszym modelu. Na szczęście pozostawiono fizyczne przyciski zmiany stron, choć szkoda, że przy okazji ich trochę nie powiększono.

 

PocketBook InkPad X Pro (źródło: mat. prasowe PocketBook)

 

Więcej zmian znalazło się w środku. W nowym czytniku zastosowano wielordzeniowy procesor (1,8 GHz), zwiększono pamięć operacyjną (do 2 GB) oraz pojemność baterii (3200 mAh). Jest to jednak wciąż mniej niż w konkurencyjnych produktach, a jak wiadomo Android ma niezaspokojony apetyt na wszystkie te trzy składowe. Największą bolączką wielu androidowych czytników na rynku (poza urządzeniami Sony i Tolino) jest słaba płynność pracy i błyskawiczne wyczerpywanie baterii. Praktyka wykaże, czy taka konfiguracja będzie wystarczająca do płynnego działania InkPada X Pro. Bez zmian pozostaje łączność wi-fi (2,4 GHz) oraz BT (4.2).

 

Porównanie podstawowych cech PocketBook InkPad X i PocketBook InkPad X Pro (Android)

 

PocketBook InkPad X Pro

(PB 1040D)

PocketBook InkPad X

(PB 1040)

ekran (przekątna)

26,12 cm (10,3”)

26,12 cm (10,3”)

ekran [piksele]

E-Ink Carta Mobius

1872×1404 (227 ppi)

E-Ink Carta Mobius

1872×1404 (227 ppi)

kolor

nie

nie

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

obsługa rysikiem

tak

nie

wodoodporność

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

tak

(SMARTlight)

tak

(SMARTlight)

pamięć wewnętrzna [GB]

32

32

procesor [GHz]

1,8 GHz (czterordzeniowy)

1,0 GHz (dwurdzeniowy)

pamięć RAM [GB]

2

1

masa [g]

350

300

bateria [mAh]

3200

2000

wymiary [mm]

249,2×173,4×7,7

249,2×173,4×7,7-4,5

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

kolor obudowy

szary

srebrny

audio

TTS i MP3 (BT, adapter USB)

TTS i MP3 (BT, adapter USB)

system operacyjny

Android OS 8.1

Linux 3.10.65

dodatkowe uwagi

USB-OTG, USB-C, żyroskop, rysik Wacom, etui, Google Play

USB-C, żyroskop, Send-to-PocketBook, Dropbox, Legimi, Empik Go, słowniki, zakończona produkcja

premiera rynkowa [rok]

2023

2019

cena katalogowa [PLN]

1899

1900

 

Największą nowością jest system operacyjny. PocketBook InkPad X Pro będzie pracował pod kontrolą Androida w wersji 8.1. To drugi czytnik tej marki z Androidem. O pierwszym z nich, sprzedawanym w Chinach, pisałem niedawno (wpis: „PocketBook InkPad Color Z ANDROIDEM... ale tylko w Chinach”). Android to najpowszechniej używany mobilny system operacyjny. Więc z jednej strony to dobra wiadomość dla użytkowników szukających czytników, na których można samodzielnie instalować aplikacje mobilne. Tym bardziej, że w InkPadzie X Pro ma być dostęp do Google Play. Z drugiej strony jednak konkurencja oferuje urządzenia z wersją 11 tego systemu operacyjnego, a na tablety i telefony trafia w tym momencie wersja 13. Jak to w androidowym świecie bywa, może się wkrótce okazać, że niektóre aplikacje zwyczajnie nie będą już działać z Anroidem w wersji 8.1 z 2017 roku.

 

System Operacyjny Android OS i funkcje notowania to najważniejsze nowości PocketBooka InkPada X Pro (źródło: mat. prasowe PocketBook)

 

W zapowiedzi nie podano, czy nowy PocketBook będzie posiadał zainstalowane aplikacje ważne dla polskich czytelników. Można się jednak spodziewać, że przynajmniej Legimi i Empik Go obecne we wszystkich bieżących modelach, będą dostępne także i tu. Bardzo mnie ciekawi, jaka aplikacja będzie domyślnie służyła do wyświetlania e-booków. Naturalnym pretendentem jest androidowy PocketBook Reader. Ma on całkiem sporo ustawień (na przykład szeroki zakres regulacji wielkości marginesów, integracja programu do tłumaczeń), czego brak w czytnikowej wersji. To także może oddać nowe możliwości w ręce czytelników.

 

Ważną funkcją jest w przypadku tego urządzenia jest też oczywiście obsługa rysika. Zastosowane rozwiązanie firmy Wacom powinno zagwarantować szybki czas reakcji na dotyk, a tym samym płynne notowanie bez denerwujących opóźnień. W tym momencie jednak trudno powiedzieć jak to zostanie ostatecznie rozwiązane, czy będzie to wersja upośledzona jak np. w Kindle Scribe czy z bardzo zaawansowanymi funkcjami jak np. w Kobo Elipsa 2E. W zapowiedzi wspomniano tylko, że będzie można eksportować (do firmowej chmury) odręczne notatki w postaci osobnych plików PDF lub PNG. Nie będzie więc zapewne opcji zamiany odręcznego pisma na maszynowe.

 

Czytnik PocketBook InkPad X Pro ma być na naszym rynku sprzedawany w cenie 1899 PLN (czytnik, rysik, etui, kabel USB).

 

Podsumowanie

PocketBook InkPad X Pro pozostaje więc wciąż niewiadomą. Dopiero w praktyce dowiemy się, jak producent poradził sobie z nowym systemem operacyjnym, nowymi funkcjami oraz wydajnością. Dla mnie ważną kwestią jest także organizacja pracy nowego czytnika. Do tej pory firmie należą się wyrazy najwyższego uznania za organizację czytnikowej biblioteczki i skupienie się na książkach, które są (bez względu na pochodzenie) w niej zawarte. Instalacja zewnętrznych aplikacji może skutkować tym, że każda z nich będzie sama zarządzać swoją biblioteczką i tym samym pogorszy się przyjazność czytnika. Bardzo jestem ciekaw, jak PocketBook mając wiele lat doświadczeń na polu czytników poradził sobie z Androidem pod kątem przyjazności dla użytkownika.

 

Warto na koniec zwrócić uwagę na to, że licznie obecne do tej pory na rynku androidowe czytniki i tablety pochodzenia chińskiego budziły (i budzą) poważne zastrzeżenia pod kątem prywatności i bezpieczeństwa danych. Wątpliwości pojawiały się na przykład w stosunku do tabletów Onyx Boox, które z bliżej nieznanych powodów regularnie wymieniają dane z chińskimi serwerami. Bardzo dobrze się więc stanie, że europejska firma będzie oferować konkurencyjne rozwiązanie, któremu można bardziej zaufać. Pozostaje mieć nadzieję, że wydajność będzie wystarczająca i PocketBook InkPad X Pro otrzyma wkrótce aktualizację do bardziej współczesnej wersji systemu operacyjnego.

 

[Aktualizacja 15 XII 2023 r.]

PocketBook InkPad X Pro dostępny jest już w sklepie polskiego dystrybutora marki PocketBook. Oferowany jest obecnie w cenie 1899 PLN.

 

 

 PocketBook InkPad X Pro w sklepie Czytio (źródło: czytio.pl)

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to


 

Like Reblog Comment
text 2023-08-03 11:11
PocketBook InkPad Color Z ANDROIDEM... ale tylko w Chinach

Na chińskim rynku obecny jest czytnik PocketBook InkPad Color pracujący pod kontrolą systemu Android OS. To nowość w czytnikach tej marki, które do tej pory korzystały wyłącznie z Linuksa.

 

 

PocketBook InkPad Color (Android) zadebiutował na chińskim rynku (źródło: pocketbook.cn)

 

Chińska wersja czytnika PocketBook InkPad Color (PB 742) nie ma swojego odpowiednika w Europie. Wygląda na to, że bliżej mu do modelu PocketBook InkPad Color 2 (PB 743C), który u nas jest (tak jak inne tej marki) w wersji linuksowej. Świadczy o tym procesor i wbudowane oświetlenie z regulacją temperatury barwowej. Choć z drugiej strony obudowa jest taka jak w pierwszej generacji kolorowych InkPadów.

 

Porównanie podstawowych cech PocketBook InkPad Color 2 i PocketBook InkPad Color (Android)

 

PocketBook InkPad Color (Android)

(PB 742)

PocketBook InkPad Color 2

(PB 743C)

ekran (przekątna)

19,81 cm (7,8”)

19,81 cm (7,8”)

ekran [piksele]

E-Ink New Kaleido

1872 × 1404 (300 ppi dla tekstu, 100 ppi dla kolorów)

E-Ink New Kaleido

1872 × 1404 (300 ppi dla tekstu, 100 ppi dla kolorów)

kolor

tak [4096]

tak [4096]

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

wodoodporność

nie

tak

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

tak

tak

pamięć wewnętrzna [GB]

32

32

procesor [GHz]

1,8 GHz (czterordzeniowy)

1,8 GHz (czterordzeniowy)

pamięć RAM [GB]

2

1

masa [g]

225

267

bateria [mAh]

2900

2900

wymiary [mm]

195 × 136,5 × 8

189,5 × 134 × 7,95

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

kolor obudowy

srebrny

srebrny

audio

TTS i MP3 (BT, adapter USB)

TTS i MP3 (BT, adapter USB)

dodatkowe uwagi

karta microSD do 32 GB, żyroskop, Jingdong Reading, WeChat Reading

żyroskop, Send-to-PocketBook, Dropbox, Legimi, Empik Go

premiera rynkowa [rok]

2023

2023

cena katalogowa

 1 899 CNY

1 499 PLN

 

Ale nie jest takie ważne, czy chińska wersja czytnika PocketBook InkPad Color bliższa jest europejskiej pierwszej czy drugiej generacji, ważniejsze jest to, że pracuje pod kontrolą systemu Android OS 8.1. To nowość w ofercie producenta, która może zmienić wiele w funkcjonowaniu urządzeń tej marki. Choć od razu można mieć obawy o 2 GB pamięci operacyjnej. Trudno powiedzieć, czy wystarczy to do płynnej działalności InkPada oraz obsługi nowszych aplikacji, które mają raczej rozbuchane wymagania. Przykładowo Onyx Boox Page, który niedawno trafił na rynek ma 3 GB pamięci RAM i jest chwalony za to, że w końcu płynnie działa. A właśnie do wydajności były zastrzeżenia w przypadku jego poprzednika, który miał 2 GB RAM-u.

 

PocketBook InkPad Color (Android) - parametry techniczne (źródło: pocketbook.cn)

 

Drugi potencjalny problem to stara wersja Androida, co nie napawa optymizmem pod kątem instalowania własnych aplikacji. Obecnie konkurencja (np. wspomniany Onyx Boox Page) oferuje w czytnikach Androida w wersji 11. A pojawiające się obecnie na rynku telefony mają raczej Androida 13. Za całkiem niedługą chwilę może się okazać, że wielu programów zwyczajnie nie uda się na tej wersji Androida (która jest w czytniku) zaktualizować.

 

PocketBook InkPad Color (Android) w chińskim sklepie (źródło: mall.jd.com)

 

No i na koniec obawy można mieć także pod względem baterii o pojemności 2900 mAh. Znakomicie się ona sprawdza w czytnikach PocketBook InkPad z Linuksem, ale czy udało się programistom producenta zoptymalizować system tak, by na jednym ładowaniu można było czytać dłużej niż kilka dni? Nie jest to łatwa sztuka, która udała się w przypadku czytników Sony czy Tolino, ale inkBooki czy Onyx Booki nie dają rady.

 

Nie wiem, na ile otwarty jest Andoid we wspomnianym czytniku, ale w opisie znajduje się informacja o możliwości instalowania własnych aplikacji. Może to dać czytelnikom całkiem nowe możliwości, których do tej pory PocketBooki nie oferowały. Czy tak będzie? Przekonamy się po premierze PocketBooka z Androidem w Europie.

 

Podsumowanie

Nie będę testował chińskiej edycji InkPada. Piszę o niej bo PocketBook po raz kolejny pokazuje iż nie boi się odważnych kroków. Zaoferowanie czytnika z otwartym Androidem może być ciekawą opcją dla firmy, która już nie musi sama martwić się o aplikacje popularne na lokalnym rynku, u nas choćby do obsługi Legimi czy Empik Go. To także ciekawa opcja dla użytkowników, którzy mogą na czytniku korzystać z samodzielnie wybranych aplikacji, których producent wcale nie planował w czytniku udostępniać. Doświadczenia z podobnymi rozwiązaniami spod marki inkBook czy Onyx Boox wskazują jednak, że może to też być dla czytelnika droga przez mękę w postaci nieprzyjaznego menu, niestabilnych aplikacji, błyskawicznego wyczerpywania baterii i braku możliwości aktualizacji. Oby tak nie było z PocketBookiem.

 

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to


 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?