logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Nagroda-Nobla
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
review 2016-03-20 21:11
Pieśń Salomonowa - Toni Morrison

Trzecia powieść Toni Morrison z 1977 roku to książka, w której realizm łączy się z mitem, wnikliwa analiza czarnoskórych społeczności na północy i na południu USA przeplata się z aluzjami biblijnymi, a kluczem do historii rodu Macona Nieboszczyka jest piosenka-wyliczanka śpiewana przez czarnoskóre dzieci. Pieśń Salomonowa to książka niezwykła również z innego powodu – nie występuje w niej ani jeden biały bohater.

 

I mimo że w patriarchalnej murzyńskiej społeczności główną rolę odgrywają mężczyźni (na poły mityczny stary Salomon, Jake-Macon Nieboszczyk, jego syn Macon i wnuk, zwany Mleczarzem), jest to również poruszająca opowieść o losach kobiet. To one rodzą w bólach, bronią siebie i innych przed nieszczęściem, grzebią kości i opłakują zmarłych. A także śpiewają pieśni, w których żywa jest pamięć o przeszłości. Jak Piłat Nieboszczyk, siostra Macona (męskie imię było wybrane przez ojca na chybił-trafił z Biblii), która śpiewa starą wyliczankę o chłopcu spadającym z nieba na brzeg i czarnej pani wijącej się w bólach porodowych. Ale gdy jest taka potrzeba, Piłat potrafi też wbić nóż w serce mężczyźnie próbującym skrzywdzić jej dziecko.

 

 

http://www.literaturasautee.pl/piesn-salomonowa-toni-morrison/

Source: www.literaturasautee.pl/piesn-salomonowa-toni-morrison
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-01-10 08:23
Kuchenne rewolucje, czyli „Czasy secondhand” Swietłany Aleksijewicz
Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka - Swietłana Aleksijewicz,Jerzy Czech

W Rosji oraz państwach powstałych na ruinie byłych republik radzieckich wszystkie rewolucje zaczynały się (i kończyły?) w kuchni. Co najbardziej rozczarowuje ludzi radzieckich w wolności? Skąd bierze się tak ogromne poparcie dla Putina, Łukaszenki i innych przywódców odwołujących się wprost do tradycji imperialnej i retoryki zimnej wojny? 

 

Swietłana Aleksijewicz opowaida o tym w reportażach zebranych w tomie Czasy secondhand. Sprawdźcie sami.

 

Recenzja Czasów secondhand

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-02-10 17:58
Nobel noir, czyli styl i klasa Patricka Modiano
Przejechał cyrk - Patrick Modiano

Młodociany bohater w garniturze na wyrost, udający doświadczonego amanta, piękna kobieta w małej czarnej i sweterku (bo nie wiadomo, o co chodzi), lekko przeterminowany sybaryta w wytartej od lat marynarce i tajemniczy nieznajomi w drogich samochodach, pojawiający się znikąd i znikający w mroku – brzmi dobrze, prawda? Sceneria, postaci i rekwizyty rodem z filmów noir plus delikatnie surrealistyczna, nieco senna aura i nienachalny posmak egzystencjalizmu (ale bardziej przypominający Obcego niż Mdłości) to przepis na mikropowieść w stylu Patricka Modiano. Wspaniała mikstura.

 

Nie trzeba przejmować się tym Noblem, całym ciężarem niedocenionego, kurzącego się na półkach autora, którego wstyd nie znać, ale i tak nikt nie zna. To wyborna, wysmakowana literatura, która daje mnóstwo przyjemności – plasuje się gdzieś pomiędzy kryminałami Chandlera i filmami Antonioniego. Idealnie pasuje do niej Miles Davis ze ścieżki dźwiękowej do Windą na szafot. Zresztą, bohater trochę przypomina postać zamkniętą w windzie po dokonaniu zabójstwa. Niby decyduje o własnym losie, ale z drugiej strony biernie czeka na wyrok.

 

Przejechał cyrk to przypowieść o nieuchronności losu, ale daleko jej do ciężaru greckiej tragedii. Fatum wypełnia się niejako gdzieś obok głównego toru wydarzeń, bohater nie zdaje sobie sprawy ze swojego losu, a cierpienie pojawia się w zasadzie przypadkowo, co może być nieco zaskakujące dla czytelnika przyzwyczajonego do egzystencjalizmu w wydaniu Sartre'a i Camusa. Ale to wcale nie czyni koncepcji ludzkiego losu według Modiano mniej interesującą i wartą namysłu. A że w kryminałach Chandlera jest podobnie – tym lepiej, bo nie musimy śledzić kolejnej przydługiej i wiejącej nudą rozprawy filozoficznej. U Modiano bohaterowie są pokazani w działaniu, a nie w trwaniu (jak w Mdłościach).

 

Szkoda tylko, że po Noblu Modiano nie doczekał się sensownych, krytycznych wydań. Powznawiane mikropowieści wydane jak kieszonkowe powieści do pociągu już w kilka miesięcy po przyznaniu autorowi nagrody wysypują się z półek z przecenami – zupełnie niepotrzebnie. Gdyby je wszystkie złożyć w tom lub dwa i wydać jako dzieła zabrane, dorzucić porządny wstęp i tekst krytyczny, wstyd byłoby nie kupić, a jeszcze większy nie czytać. A tak Modiano chyba podzieli los tych wszystkich nieczytanych Noblistów, z Dario Fo i Le Clézio na czele. A szkoda, bo złą passę dla książek Modiano rozpoczęła już francuska minister kultury, która lunch z Modiano jadła, ale książek jego nie czytała (stan wiedzy z października, Fleur Pellerin jakoś nie wracała od tego czasu do tematu). Czy ktoś wie, co zamówili?

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-12-29 20:33
"Ostatnie tango w Paryżu" bez sceny z masłem, czyli kto się boi Patricka Modiano?
Zagubiona dzielnica - Patrick Modiano

 

91 słów, 639 znaków – tyle liczy całe hasło w polskiej Wikipedii o tegorocznym laureacie Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, Patricku Modiano (bez bibliografii i przypisów). Trochę to nie w porządku, bo przecież od ogłoszenia decyzji komisji noblowskiej mija już kwartał, a hasło po angielsku jest trochę bardziej rozbudowane i można je śmiało przetłumaczyć, choć rozmiar tej notki też nie powala. Pani minister od francuskiej kultury Modiano nie czytała. Może już nadrobiła zaległości, bo miała na to trochę czasu w święta. Nie ma zatem powodu, by dziwić się, że w Polsce autor ten był niemal nieznany (pięć krótkich książek było przed laty wydanych przy różnych okazjach i kurzyło się w bibliotekach, ale wznowienia pojawiły się dopiero późną jesienią 2014). Co straciliśmy i czy trzeba te straty nadrabiać gorączkowo?

 

Powiedzmy sobie szczerze – no jasne, że mamy w lekturze dobrej współczesnej literatury mnóstwo zaległości i nie dotyczy to tylko książek Modiano. Wspaniale, że wreszcie można kupić po polsku całą Munro, pojawiają się dobrze przygotowane wznowienia oraz pierwsze przekłady Toni Morrison, Ismaila Kadarego, Philipa Rotha i innych klasyków współczesności. W ramach odrabiania lekcji nie można zatem nie zajrzeć do cudem na ojczyzny łono przywróconego Patricka Modiano. Po lekturze Zagubionej dzielnicy mam jednak wrażenie, że komisja noblowska doceniła go co najmniej o kilkanaście lat za późno.

 

Skąd takie wrażenie? Gdzieś w sieci przeczytałem, że Zagubiona dzielnica to taki ekstrakt stylu autora, bo znajdziemy w niej zarówno proustowskie przywracanie pamięci i ustalanie poprzez to działanie własnej tożsamości, jak i ograniczenia formy utrzymane w duchu grupy OuLiPo, wcześniej jakimś cudem przez kapitułę ze Sztokholmu przeoczonej. Książka od razu przypomniała mi poetykę filmów Nowej Fali – bohaterowie przemierzają Paryż w sposób chaotyczny, przypadkowy niemal, podobnie jak postaci z dzieł Godarda i Malle'a. Jak się później okazało, moje skojarzenie nie było bezpodstawne – ze zdawkowych informacji na polskiej Wikipedii wynika, że Modiano napisał scenariusz filmowy we współpracy z Louisem Mallem.

 

W Zagubionej dzielnicy punkt wyjścia jest trochę podobny do sytuacji w filmie Tam, gdzie rosną poziomki Bergmana – uznany twórca (u Modiano – autor poczytnych kryminałów) przybywa do dawno zapomnianego miejsca (tym razem jest to Paryż), a przy okazji odbywa podróż sentymentalną po zakamarkach własnej podświadomości. Rolę proustowskiej magdalenki pełni w Zagubionej dzielnicy podany bohaterowi przez recepcjonistę hotelu kartonik, na którym widnieje nazwisko uruchamiające lawinę wspomnień, podsycanych przez odwiedziny u dawno niewidzianej znajomej. Pojawiają się też wątki kryminalne i erotyczne, ale mocno wpisane w wielowarstwową strukturę fabularną, utkaną z przenikających się nieustannie wspomnień i kolejnych magdalenek (stary zeszyt, notki z gazet itp.) wywołujących z niepamięci coraz to nowe obrazy paryskiego dolce vita sprzed lat.

 

Czyta się to wszystko z niekłamaną przyjemnością. Tak samo, jak ogląda się po latach filmy francuskich i włoskich reżyserów nowofalowych, opierających często swoje obrazy na podobnych fabułach (np. Noc Antonioniego) i tworzonych za pomocą podobnych środków wyrazu (skrótowość, wystrzeganie się sentymentalizmu, matematyczna precyzja w strukturze formalnej).

 

Ale też po lekturze Modiano pozostaje pewien niedosyt. Nie wiem, jak pozostałe książki tegorocznego Noblisty, do których jeszcze nie miałem okazji zajrzeć, ale Zagubiona dzielnica wydaje mi się trochę anachroniczna. Czytałem ją w taki sam sposób, w jaki oglądałem filmy Malle'a i Antonioniego – z perspektywy historycznej, bez poczucia, że twórca mówi o czymś bardzo ważnym dla mnie, że dotyka mojego świata. Na pierwszych stronach Paryż wygląda jak w turystycznym folderze, dalej śledzimy bohaterów ukształtowanych przez rok 1968 i dokonaną wtedy rewolucję obyczajową, ale w moim odczuciu wygląda to tak, jakby oglądać Ostatnie tango w Paryżu i przespać większość scen erotycznych, w międzyczasie przypominając sobie jakiś kryminał, Obsługiwałem angielskiego króla (trochę podobny główny bohater i jego historia) oraz wyjątki z Prousta.

 

Mam nadzieję, że jestem niesprawiedliwy i że w innych książkach Modiano znajdę dla siebie coś więcej. Zwłaszcza, że teraz kupić je można w każdym kiosku na dworcu kolejowym (sprawdziłem to przed świętami). Szkoda, że te króciutkie książeczki pojawiły się na naszych półkach bez wstępów i tekstów krytycznych, które byłyby bardzo przydatne jako wprowadzenie do lektury Modiano. Szkoda też, że wznowienie Zagubionej dzielnicy niczym nie różni się od wydania z 1993 roku poza gorszym papierem i brzydszą okładką. Ja akurat wypożyczyłem książkę z biblioteki, bo ktoś ją roztropnie przeniósł z półki „literatura francuska” do nowości. Sprytnie, naprawdę sprytnie.

 

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

 

 

Like Reblog Comment
text 2014-10-08 18:10
Afrykański nobel?

 

Już zaledwie godziny dzielą nas od poznania nazwiska tegorocznego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. To wciąż najbardziej prestiżowa nagroda literacka, stanowiąca w pewnym sensie ukoronowanie kariery każdego pisarza. Ponieważ lista nominowanych jest znana tylko członkom kapituły, całej reszcie populacji nie pozostaje tylko snuć przypuszczenia oparte na obecnych trendach i statystyce, wielokrotnie powołując się na zakłady bukmacherskie. Choć przeważnie podchodzi się do nich z przymrużeniem oka, w tym przypadku w ich proroctwach znajduje się dość duże ziarno prawdy. Czyje zwycięstwo zwiastują tym razem?

 

W tym roku zaszła zmiana. Według firmy bukmacherskiej Ladbrokes największe szanse na zdobycie nagrody ma nie dotychczasowy faworyt Haruki Murakami (który spadł na miejsce drugie), ale kenijski pisarz Ngũgĩ wa Thiong'o. Nie ma w tym nic dziwnego, już od dawna krążą plotki, że tym razem Nobel powinien powędrować do przedstawiciela „Czarnego Lądu”. Przypomnę, że w Polsce ukazały się dwie książki tego autora: Chmury i łzy oraz Ziarno pszeniczne, obie zostały wydane w latach 70.

 

Na trzeciej pozycji uplasowała się Swiatłana Aleksijewicz, białoruska pisarka i dziennikarka, dość dobrze znana polskim czytelnikom (jeszcze w tym miesiącu nakładem wydawnictwa Czarne ukazuje się jej najnowszy reportaż Czasy secondhand) Dalej znajduje się syryjski poeta Adonis, albańczyk Ismail Kadare (jego Wypadek znalazł się w gronie finalistów Nagrody Angelus) oraz francuz Patrick Modiano.

 

W pierwszej dwudziestce znajdują się również takie sławy jak Philip Roth, Joyce Carol Oates, Milan Kundera, Thomas Pynchon, pojawia się równie rumuński pisarz Mircea Cartarescu oraz Bob Dylan (którego Kroniki właśnie ukazały się na rynku polskim). Dość nisko w tym roku znalazła się natomiast Margaret Atwood, nikłe szanse na zwycięstwo wróży się również mojemu osobistemu faworytowi, Amosowi Ozowi, czy Salmanowi Rushdiemu.

 

A co z reprezentantami naszego kraju? W tym roku na liście znalazł się tylko jeden Polak, poeta Adam Zagajewski, ale za to na liście figuruje na wysokiej (i pechowej) 13 pozycji. Czy ma szanse na zwycięstwo? Życzę mu jak najlepiej, ale obawiam się, że na kolejnego polskiego noblistę przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać.

 

Nazwisko laureata zostanie ogłoszone jutro o 13:00.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?