logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Rodzina
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-07-10 12:40
O miłości i drugich szansach - "Powiedz wreszcie prawdę" Dany Reinhardt
Autor: Dana Reinhardt
Tytuł: Powiedz wreszcie prawdę
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Jaguar

 

Jak wiele gotowi są zrobić ludzie dla poczucia akceptacji, przynależności do grupy? Kłamstwa, koloryzowanie, przemilczanie niewygodnych faktów - ostatecznie to i tak nie wychodzi nikomu na dobre. Dostosowywanie się do oczekiwań innych za wszelką cenę zawsze jest złym pomysłem. Jeśli bowiem nie akceptują nas takimi, jacy jesteśmy naprawdę, w momencie gdy rozwieje się iluzja, wszystko się rozpadnie. Dość boleśnie przekonał się o tym bohater powieści Dany Reinhardt Powiedz wreszcie prawdę.
Siedemnastoletniego Rivera właśnie rzuciła dziewczyna. Kompletnie zaskoczony i zdruzgotany nastolatek nie może się z tym pogodzić. Początkowo wierzy, że jeśli się zmieni, zdoła jeszcze odzyskać ukochaną Penny. Ulubiona zupa dziewczyny i kwiaty to jednak za mało. Nawet urocza młodsza siostra nie jest w stanie zmiękczyć jej serca. W drodze do domu chłopakowi rzuca się w oczy czarny napis na białej markizie: "Druga Szansa", a umieszczone na drzwiach słowa robią na nim takie wrażenie, że postanawia wejść do środka. Odbiera to jako znak od losu, pomoc w walce o Penny. Życie ma jednak wobec niego trochę inne plany.
Powiedz wreszcie prawdę to krótka, skłaniająca do refleksji powieść o miłości, przyjaźni, odrzuceniu, uzależnieniach, o kłamstwach i ich konsekwencjach. Chociaż w zasadzie nie dzieje się tu zbyt wiele, lektura mimo wszystko jest ciekawa i wciągająca. River od razu zyskał moją sympatię, podobnie jak jego przyjaciele. Szkoda tylko, że Maggie, Luke i Will zostali przedstawieni tak pobieżnie, podobnie zresztą jak uczestnicy spotkań Drugiej Szansy. Obserwujemy, jak krok po kroku główny bohater brnie w kolejne kłamstwa. Choć wie, że robi źle i pragnie wyjawić prawdę, właściwy moment, by to zrobić, nigdy nie nadchodzi. Sytuacja komplikuje się coraz bardziej, a on nie potrafi się z niej wyplątać.

Powieść Dany Reinhardt czytało mi się szybko i przyjemnie. Choć żałuję, że była taka krótka i nie miałam możliwości bliższego poznania większości bohaterów, wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zabawna, ale i skłaniająca do refleksji nad życiem, przekonująco i realistycznie ukazuje problemy i emocje towarzyszące nastolatkom. Jesteśmy świadkami rozstania i rodzącego się nowego uczucia, dzielimy z bohaterem ból, poczucie odrzucenia i zagubienia. Towarzyszymy mu, gdy próbuje naprawić sytuację i zdefiniować siebie na nowo, gdy mierzy się z przeciwnościami losu i przezwycięża własne obawy. Wbrew pozorom to lektura nie tylko dla młodych czytelników, myślę, że każdy może w niej znaleźć coś dla siebie. Polecam!
Zuzanna
 
Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/07/o-miosci-i-drugich-szansach-powiedz.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-30 20:57
Siła nieuniknionego przeznaczenia - "Spętani przeznaczeniem" Veroniki Roth [CARVE THE MARK #2]
Autor: Veronica Roth
Tytuł: Spętani przeznaczeniem
Cykl: Carve the Mark, tom 2
Liczba stron: 516
Wydawnictwo: Jaguar
Premiera: 23 maja 2018
 
Po lekturze "Naznaczonych śmiercią" byłam bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów, których zdążyłam już polubić. Liczyłam na więcej akcji i szybsze jej tempo oraz na bliższe poznanie pozostałych planet należących do wykreowanego przez Veronikę Roth wszechświata. Jak wypadła kontynuacja historii Cyry i Akosa? Zapraszam na recenzję.
Po wydarzeniach w amfiteatrze nasi bohaterowie odlatują z Voa. Kanclerz Thuvhe zamierza udać się do Siedziby Zgromadzenia, ale pozostali mają inne plany. Obawiają się, że Isae skieruje swój gniew także przeciwko nim i będzie dążyła do zemsty bez względu na konsekwencje. Dlatego umieszczają ją w kapsule ratunkowej i wystrzeliwują ze statku. Cisi postanawia jej towarzyszyć. Reszta załogi kieruje się na Ogrę, do siedziby buntowników. Czy uda im się zapobiec nadciągającej wojnie? Jak poradzą sobie w obliczu rewelacji ujawnionych przez miejscową wyrocznię?
W pierwszym tomie dało się wyraźnie odczuć, jak powoli rozwija się akcja. Czytałam kolejne strony i rozdziały, które nie przynosiły w zasadzie nic nowego. Na szczęście tym razem nie miałam już takiego wrażenia. Działo się zdecydowanie więcej, dzięki czemu z każdym następnym zdaniem wciągałam się w tę historię coraz bardziej. Kilka razy dałam się poważnie zaskoczyć autorce - takiego rozwoju sytuacji się nie spodziewałam. Cieszyło również ponowne spotkanie z interesującymi bohaterami, chociaż Cyra i Akos momentami zaczynali mnie już irytować. Spięcia między nimi i brak komunikacji wydawały mi się dziecinne i nie do końca zrozumiałe, ale dobrze, że mogłam się wtedy skupić na pozostałych bohaterach, wcale nie mniej intrygujących. Z przyjemnością zwiedzałam razem z nimi dwie kolejne planety - Ogrę i Othyr, chociaż przyznaję, że pewien niedosyt pozostał. Liczyłam po cichu na poznanie wszystkich dziewięciu...
 
Była też jedna rzecz, która mnie niezmiennie dziwiła i rozpraszała. I chodzi tu o narrację. Wydarzenia relacjonowali na zmianę różni bohaterowie - Cyra, Akos, Eijeh, Cisi - i to był całkiem fajny zabieg, podobał mi się. Nie rozumiem jednak, dlaczego narracja pierwszoosobowa przechodziła nagle w trzecioosobową i to tylko w przypadku rozdziałów dotyczących Akosa. W pierwszym tomie również mnie to zastanawiało, ale tutaj jeszcze bardziej rzucało się w oczy.
Chociaż powieść "Naznaczeni śmiercią" mnie nie zachwyciła, to jednak zdołała zainteresować mnie na tyle, że sięgnęłam po kontynuację z wielką ciekawością i jeszcze większymi oczekiwaniami. Akcja, która nabrała tempa dopiero pod koniec pierwszego tomu, tutaj rozwijała się o wiele szybciej, a kolejne zwroty akcji naprawdę zaskakiwały. Wreszcie mogłam dać się wciągnąć lekturze, nie narzekając, że za mało się dzieje. "Spętanych przeznaczeniem" czytałam z prawdziwą przyjemnością, z zapartym tchem śledząc poczynania bohaterów. W moim odczuciu drugi tom wypadł zdecydowanie lepiej niż pierwszy, czyniąc serię Carve the Mark naprawdę wartą uwagi. Polecam!
Zuzanna
 
Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/sia-nieuniknionego-przeznaczenia.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-28 07:00
Krwawe zmagania z losem w "Naznaczonych śmiercią" Veroniki Roth [CARVE THE MARK #1]
Autor: Veronica Roth
Tytuł: Naznaczeni śmiercią
Cykl: Carve the Mark, tom 1
Liczba stron: 536
Wydawnictwo: Jaguar
 

 

Co czyni nas takimi, jacy jesteśmy? Pochodzenie, więzy krwi, kraj, w którym przyszło nam żyć? Do jakiego stopnia możemy kontrolować nasz los, kształtować swoją przyszłość? Czy w ogóle mamy jakiś wpływ na to, w jaki sposób potoczy się nasza historia, a może o wszystkim decyduje przeznaczenie lub przypadek?
Niełatwo odnaleźć się w świecie, gdzie każdy człowiek ma jakąś przyszłość, ale los posiadają jedynie wybrańcy. Ujawnione w wizjach wyroczni mogą zwiastować wielki sukces lub... narażać na śmiertelne niebezpieczeństwo. Gdy Zgromadzenie niespodziewanie podaje je do publicznej wiadomości, prowokuje ciąg brutalnych, krwawych wydarzeń - władca ludu Shotet nie cofnie się przed niczym, by uchronić się przed zapowiedzianym upadkiem. Zleca porwanie braci Keresethów - Akosa i Eijeha - pochodzących ze znienawidzonego ludu Thuvhe. Liczy na to, że z pomocą wyroczni zmieni przypisany mu los i wkrótce podporządkuje sobie całą planetę. Nie waha się wykorzystywać własnej siostry, Cyry, która samym dotykiem potrafi sprawić niewyobrażalny ból, choć sama również bezustannie go odczuwa. W jego oczach czyni to z niej idealne narzędzie tortur i... kata. Przydziela jej na służącego Akosa - ze względu na swój specyficzny dar jest on jedyną osobą zdolną ulżyć jej w cierpieniu. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak wiele będzie go kosztować ta decyzja.
Ciekawe fantastyczne krainy tworzone przez autorów od podstaw niezmiennie mnie intrygują i przyciągają. Ogromnie się więc ucieszyłam, widząc, że w tym przypadku będę miała szansę poznać cały wszechświat wykreowany przez Veronikę Roth. Dziewięć planet oplecionych tajemniczą wstęgą nurtu, każda z nich inna, zaludniona przez odrębny naród o charakterystycznych cechach, a do tego Zgromadzenie czuwające nad nimi wszystkimi... i ingerujące w ich sprawy. Zapowiadało się naprawdę dobrze. Trochę rozczarowuje fakt, że w zasadzie poznajemy bliżej tylko dwie z tych planet, ale mam wielką nadzieję, że w drugim tomie znajdą się i te pozostałe. Bohaterowie również zrobili na mnie całkiem dobre wrażenie, szczególnie Cyra, która wciąż odkrywa siebie i z każdym krokiem zmienia się na lepsze. No i zaintrygował mnie cały szereg postaci drugoplanowych - od Teki, Isae, Joreka, aż po Sifę i Ymę - liczę na to, że jeszcze niejednego się o nich dowiem, czytając kontynuację tej historii.
 
Chociaż jednak pomysły autorki na fabułę i kreację świata przedstawionego przypadły mi do gustu, a bohaterowie zaciekawili, całość nie zrobiła na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia. Owszem, czytało się to całkiem dobrze, ale biorąc pod uwagę objętość powieści, nie działo się w niej zbyt wiele. Czytałam kolejne rozdziały z nieprzyjemnym wrażeniem, że akcja niemal stoi w miejscu. Czasem zdarzało jej się przyspieszyć, ale zadowalające tempo zyskała dopiero na koniec, pozostawiając mnie z głębokim poczuciem niedosytu.
Pierwsze spotkanie z twórczością Veroniki Roth zdecydowanie nie powaliło mnie na kolana, ale też nie zdołało mnie zbyt mocno znudzić. Akcja rozwijała się powoli, zbyt wiele razy grzęznąc po drodze w mało istotnych opisach. Kolejne wydarzenia powinny czytelnika porywać, ciągnąc go dalej za sobą, a nie kazać mu na siebie niecierpliwie czekać. Żałuję, że tak się stało, bo w moim odczuciu ten świat i ta historia miały naprawdę dobry potencjał. Autorka zdołała mnie nimi autentycznie zainteresować i wciąż liczę na to, że drugi tom zrobi na mnie lepsze wrażenie, gdyż ten był po prostu... niezły. Jeśli nie przeszkadza Wam brak porywającej akcji i przewijające się co jakiś czas brutalne sceny, możecie dać mu szansę. 
Zuzanna
 
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Jaguar!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/06/krwawe-zmagania-z-losem-w-naznaczonych.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-06-01 07:55
Szczere do bólu eseje o macierzyństwie - "Liga (nie)złych mam" Avital Norman Nathman
Autor: Avital Norman Nathman
Tytuł: Liga (nie)złych mam
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Kobiece

 

Mit Idealnej Matki otacza (i osacza) nas z każdej strony. Atakuje wizerunkiem kobiety, która perfekcyjnie wywiązuje się ze wszystkich swoich obowiązków, tych rodzinnych i tych zawodowych, a przy tym znajduje jeszcze czas, by zadbać także o siebie. Zawsze nienagannie ubrana i umalowana, a u jej boku dzieci grzeczne niczym aniołki. Gotuje tylko zdrowe, organiczne posiłki, udziela się w przeróżnych komitetach i klubach. Nigdy się nie irytuje, nie traci cierpliwości i zawsze, ale to zawsze, podejmuje właściwe decyzje. Brzmi znajomo?
36 kobiet, z których żadna nie nazwałaby siebie matką idealną, postanowiło podzielić się ze światem swoimi sposobami na macierzyństwo. I chociaż każda historia składająca się na "Ligę (nie)złych mam" jest inna, łączy je jedno, bardzo ważne przesłanie: Mit Idealnej Matki to zło. Dlaczego? Bo nikt nie jest idealny. Cokolwiek zrobisz, jakiegokolwiek wyboru dokonasz na swojej drodze, nigdy taka nie będziesz. Zawsze znajdzie się ktoś głęboko przekonany, że robisz coś źle i nie zawaha się wytknąć ci tego. Twoje dziecko jest marudne albo urządza scenę w sklepie - jesteś złą matką. Chce jeść tylko niezdrowy makaron z serem - jesteś złą matką. Pozwalasz mu oglądać telewizję albo wychodzisz często z domu i zostawiasz je pod opieką kogoś innego - jesteś złą matką. Każdy powód jest dobry, a Wojny Mamusiek trwają w najlepsze, napędzane iluzją doskonałości. Autorki esejów mówią: dość! Dzieląc się szczerze swoimi doświadczeniami, przyznając do błędów i porażek, przywracają wiarę w nasze rodzicielskie kompetencje. Matkę idealną zastępują matką wystarczająco dobrą, rezygnując z pogoni za nierealnym mitem. Kierują się sercem, wyznaczając własne ścieżki i definiując na nowo pojęcie dobrego macierzyństwa.
Promowana wszędzie wokół perfekcja zdecydowanie nie działa na nas dobrze. Widząc, że ktoś ze wszystkim może radzić sobie lepiej, zaczynamy zwykle kwestionować swoje kompetencje. A jeśli dodatkowo sprawia wrażenie, jakby przychodziło mu to z łatwością, podczas gdy od nas wymaga niemałego wysiłku - wątpimy w siebie jeszcze bardziej. Dodajmy do tego jeszcze ciągłe osądzanie, krytyczne komentarze, nieprzychylne spojrzenia i całe mnóstwo "dobrych" rad... Pragnąc być idealną matką, skazujemy się na masę niepotrzebnego stresu, a cel tak czy inaczej pozostaje nieosiągalny. A matka wystarczająco dobra? O ile nie zdołamy przestać się przejmować opiniami innych ludzi, i tak mamy przerąbane. Wszystko, cokolwiek zrobimy lub powiemy, może przez kogoś zostać uznane za niewłaściwe. Jeśli dbamy o swój wygląd, na pewno poświęcamy swoim pociechom zbyt mało uwagi, a jeśli czujemy się i wyglądamy jak zombi... cóż, tym bardziej nie mamy co oczekiwać pozytywnych reakcji. Nawet fakt, czy rodzimy naturalnie czy przez cesarskie cięcie, może dla kogoś stanowić wyznacznik dobrej lub złej matki. To absurdalne, bo przecież nie zawsze wybór należy do nas, ale w takich smutnych czasach przyszło nam żyć.
"Liga (nie)złych mam" to książka, którą powinna przeczytać każda matka. Zwłaszcza ta zagubiona, samotna, przytłoczona obowiązkami i wiecznie niewyspana. W znoszonych dresach, bez makijażu, wciąż zastanawiająca się, co jest z nią nie tak, bo wszystko przychodzi jej z takim trudem. Ta lektura otworzy jej oczy i doda sił. Uświadomi, że jest wystarczająco dobra i nie musi się zadręczać nieosiągalną perfekcją. Wszystkim pozostałym ten zbiór oryginalnych, przystępnie napisanych esejów pokaże fragmenty prawdziwego macierzyństwa, bez idealizowania i przekonywania, że istnieje jakaś jedna jedynie słuszna recepta na dobre rodzicielstwo. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie.
Polecam z całego serca!
Zuzanna
 
Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu :)
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/05/szczere-do-bolu-eseje-o-macierzynstwie.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2018-04-29 08:20
11-latek w pogoni za marzeniami - "Do zobaczenia w kosmosie" Jacka Chenga
Autor: Jack Cheng
Tytuł: Do zobaczenia w kosmosie
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: YA!
Premiera: 28 lutego 2018
 
Alex ma zaledwie 11 lat, ale nie patrzcie na niego przez pryzmat jego wieku. Gdyby zależał on bowiem nie od metryki, ale od stopnia odpowiedzialności, to według takiej "odpowiedzialnościowej" miary chłopiec byłby zdecydowanie starszy. Swoją dojrzałością i troską o innych mógłby zresztą zawstydzić niejednego dorosłego. Wyrusza w podróż, by spełnić swoje największe marzenie, ale zupełnie się nie spodziewa, co z tego wyniknie.
Zafascynowany astronomią chłopiec konstruuje własny model rakiety. Pragnie zabrać go ze sobą na SHARF - festiwal przeznaczony dla ludzi podzielających tę pasję. Jego marzeniem jest wystrzelenie w kosmos złotego iPoda, na którym systematycznie nagrywa relacje dla istot pozaziemskich. Choć Alex ma tylko 11 lat, wszystko organizuje sam. Korzysta z filmików instruktażowych i symulatorów, by zbudować rakietę. Pomaga układać gazety w kiosku, a za zarobione w ten sposób pieniądze kupuje sobie bilet na pociąg. Świadomy kiepskiej sytuacji materialnej swojej rodziny (mieszka tylko z matką, brat wyprowadził się do innego miasta), pokrywa wszystkie koszty związane z jego ukochanym psem, Carlem Saganem. Przed wyjazdem przygotowuje nawet obiady dla mamy, na każdy dzień jego nieobecności. Wreszcie wyrusza ze swoim szczeniakiem w drogę. Dokąd go zaprowadzi?
Bohater wykreowany przez Jacka Chenga zrobił na mnie największe wrażenie w tej opowieści. Odpowiedzialny, troskliwy, ufny, realizujący swoje marzenie z godną pochwały determinacją, a do tego obdarzony naprawdę imponującą wiedzą. To wciąż dziecko, a jednak jest w nim więcej dorosłego niż w niejednym pełnoletnim obywatelu. Zarabia, gotuje obiady(!), opiekuje się matką, która niemal go nie zauważa, pochłonięta oglądaniem kolejnych seriali lub zamknięta we własnym pokoju. Ich role są tutaj kompletnie odwrócone, ale dzielny chłopiec wspaniale sobie radzi. Oczywiście nadal jest w nim też sporo z dziecka, ale zupełnie nie przeszkadzało mi to w lekturze. Przeciwnie, sprawiło, że stała się jeszcze ciekawsza. A z Alexa uczyniło postać, którą z miejsca pokochałam. Podobał mi się również pomysł autora na sposób narracji. Zamiast tradycyjnych rozdziałów, tekst został podzielony na... kolejne notatki głosowe nagrywane przez chłopca, łącznie z informacją o czasie ich trwania.
"Do zobaczenia w kosmosie" to mądra i niezwykle poruszająca opowieść o odpowiedzialności, nadziei, rodzinie i pogoni za marzeniami. Choć bohaterem i jednocześnie narratorem Jack Cheng uczynił młodego chłopca, jest to moim zdaniem lektura dla osób w każdym wieku. Historia Alexa pozwala spojrzeć na świat ufnymi oczami dziecka i lepiej zrozumieć jego sposób myślenia. Jest również bogata w informacje związane z astronomią, a przy tym nie brak w niej humoru. Polecam ją wszystkim bez wyjątku.
 

Za egzemplarz książki dziękuję serdecznie Wydawnictwu YA!

Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2018/04/11-latek-w-pogoni-za-marzeniami-do.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?