logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: księgarnia
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-09-18 16:07
Pocztówka do Publio (i kody rabatowe)

Zasady zabawy są proste - my wysyłamy pocztówkowe pozdrowienia z wakacji do Publio, a księgarnia odwzajemnia się upominkiem. Nie wiem, jak Wy - ale ja osobiście bardzo lubię takie akcje. Więc i w tym roku pracowicie wybrałem temat pocztówki, nagryzmoliłem pozdrowienia, nakleiłem znaczek by w końcu przetestować sprawność funkcjonowania skrzynek pocztowych spod znaku Magyar Posta.

 

Skrzynka, z której została wysłana pocztówka do Publio

 

W zeszłym tygodniu Publio odwdzięczyło mi się dość przesyłką, której daleko do zwiewności pocztówki. A to ze względu na dołączenie papierowej książki :) Pięknie dziękuję!

 

"Pocztówka" z Publio

 

Mam nadzieję, że Wy także bawiliście się z Publio. Jeśli jednak ktoś nie zdążył w tym roku wysłać wakacyjnych pozdrowień, to może za rok będzie ku temu okazja. A póki co, na pocieszenie proponuję na przykład kod zniżkowy do księgarni na -25%. Kto pierwszy - ten lepszy! A pocztówkę ekipie Publio i tak możecie wysłać :)

 

Zniżkowe kody na zakupy w księgarni publio.pl - kto pierwszy, ten lepszy

 

Like Reblog Comment
text 2017-08-06 11:24
Kobo wycofuje pliki PDF ze swojej księgarni

 

Nad listą moich książek w księgarni Kobo pojawiła się ostatnio notatka, że Kobo nie będzie już oferował publikacji w formacie PDF. Myślę, że tę informację należy traktować trochę szerzej...

 

Nawet większy ekran w Kobo Aura H2O nie gwarantuje obecnie wygodnego czytania PDFów, w przyszłości nie będzie lepiej...

 

 

W notce napisano:

„Ważna aktualizacja

Od 1 listopada Kobo nie będzie udostępnić do pobrania twoich e-booków w formacie PDF. Postaramy się zastąpić twe PDFy, odpowiednikami w formacie EPUB, ale może się zdarzyć, że niektóre nie będą mogły być zastąpione.

Poinformujemy cię na adres poczty elektronicznej, których książek nie możemy zamienić. Aby się nimi dalej cieszyć, musisz je pobrać przed 1 listopada.”

 

 

Notatka na temat wycofania plików PDF z księgarni Kobo (źródło: kobobooks.com)

 

Nie spodziewam się, że macie w swojej biblioteczce masę książek z księgarni Kobo. Nie spodziewam się też, że jest wśród nich sporo PDFów. Ja nie mam ani jednego. Piszę o kroku Kobo w kontekście podejścia firmy (jako producenta czytników) do PDFów. Czytniki tej marki nigdy nie przodowały pod względem obsługi plików w formacie PDF. Jednak przy wyborze czytników, pada często pytanie: „co PDFami?”. Czytniki Kobo pozostają bardzo dobrymi, przyjaznymi urządzeniami. Jednak w świetle powyższego przesłania, na wygodne czytanie PDFów nie ma co liczyć ani teraz ani też w przyszłości.

 

Like Reblog Comment
text 2017-07-24 07:43
Księgarnia ebookoo.pl znika z rynku

 

Ebookoo.pl to kolejna księgarnia kończy działalność i znika z naszego rynku e-booków. Działała niemal 2,5 roku. Właśnie przekształca się w blog o tematyce literacko-kulturalny. To kolejny w tym roku sklep z e-bookami, który kończy swoją działalność, lub wyłącza niektóre usługi. Najpierw sporo zamieszania wywołał list z cdp.pl („cdp.pl wyłącza wirtualne półki - pobierz e-booki”), potem przyszedł czas na eclicto.pl („Księgarnia eClicto kończy działalność”) a teraz ostatecznie znika ebookoo.pl (jako sklep). Świat Czytników donosił jeszcze ostatnio o wycofaniu się z Polski księgarni "Book & Walk". A to dopiero połowa 2017 roku :(

 

Strona ebookoo.pl na Facebooku w trakcie przemeblowania, nowe logo, ale wciąż obecna informacja o książkach w niskich cenach (źródło: facebook.com)

 

Sam założyłem konto w księgarni Ebookoo.pl dwa lata temu i, przyznam szczerze, trochę o niej zapomniałem. Zapisałem się zrazu do newslettera, ale otrzymywałem go dość rzadko. Może to dlatego? A może zdecydowało moje przywiązanie do innych księgarni, które w zasadzie codziennie zwracają moją uwagę coraz to nowymi akcjami? Do księgarni, które są stale aktywne w różnych mediach począwszy od newsletterów, przez Instagram czy Facebooka? Do marek, które mają wsparcie poważnych wydawnictw? Pomimo tego, że w calibre rośnie stosik nieprzeczytanych e-booków, regularnie śledzę akcje czy to w Publio, Woblilku, Virtualo czy w Ebookpoint. Trudno orzec dlaczego ebookoo.pl nie zapisało się w mojej pamięci, może to jednak skleroza...

 

Kapitał ebookoo.pl to teraz m.in. spora grupa osób obserwujących profil FB (źródło: facebook.com)

 

Pod koniec lutego tego roku otrzymałem (jak zapewne i pozostali klienci księgarni) list informujący o konieczności pobrania zakupów na własny dysk. Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, awaryjnie może liczyć (w miarę możliwości) na wsparcie właściciela serwisu. Nie da się już jednak zalogować do księgarni ani samodzielnie pobierać z niej plików.

 

Ebookoo.pl ma być teraz blogiem literacko-kulturalnym (źródło: ebookoo.pl)

 

We wczorajszym wpisie, autor nowego bloga tłumaczy się z zamknięcia księgarni. Wskazał m.in., że: „Niestety, brak odpowiedniego doświadczenia przy prowadzeniu tak dużego w swoim zakresie projektu oraz brak nieograniczonego limitu czasowego

Like Reblog Comment
text 2016-09-20 18:55
Sainsbury’s nie daje rady – dział e-booków przejmuje Kobo

Pół roku temu internetowy oddział sieci sklepów Sainsbury’s przejął konta klientów księgarni Barnes and Noble. Amerykański sklep zniknął wtedy z Europy. Tłumaczono to cięciem kosztów i ratowaniem centrali (więcej na ten temat we wpisie „Nook znika z Europy”). Mogło się wydawać, że brytyjska sieć handlowa uzyska w ten sposób grupę nowych klientów i to pozwoli jej na rozwinięcie skrzydeł. Tak się nie stało. Sainsbury’s ogłosił dziś wycofanie się z cyfrowego rynku. Firma ma się skupić na swojej tradycyjne działalności – sprzedaży produktów spożywczych (w tym również przez internet). Klienci działu cyfrowej rozrywki - Sainsbury’s Entertainment on Demand - mogą przenieść swoje biblioteczki do księgarni Kobo.

 

Strona "Sainsbury’s Entertainment on Demand" 1 XII 2016 r. zniknie z sieci (źródło: https://www.sainsburysentertainment.co.uk)

 

To kolejny sukces Kobo w przejmowaniu kont likwidowanych księgarni internetowych. Tak stało się wcześniej w przypadku Sony, Tesco, Flipkarta (więcej na ten temat we wpisie „Flipkart w Indiach odstępuje od e-booków na rzecz Kobo”) czy księgarni Waterstones (więcej we wpisie „Waterstones - brytyjska sieć księgarska wybiera e-booki Kobo”).

 

Oficjalna informacja dla klientów cyfrwego oddziału Sainsbury's (https://www.sainsburysentertainment.co.uk)

 

Firma staje przed kolejnym, trudnym zadaniem zachowania lojalności, rozżalonych zapewne, klientów. Bo kto by nie był podenerwowany, gdyby po raz drugi w ciągu roku zlikwidowano księgarnię, do której był przywiązany choćby poprzez czytnik? Sytuacja tym bardziej nie wygląda różowo, że brytyjski rynek e-booków zdominowany jest przez czytniki i książki pochodzące z Amazonu. Szacuje się, że amerykański potentat handlu internetowego ma 90% rynku książek elektronicznych na Wyspach. Trudno się dziwić, że kolejni konkurenci nie są w stanie sprostać takiej konkurencji. Czy Kobo da radę?

 

Like Reblog Comment
text 2016-07-08 11:50
Składam reklamację - wadliwy e-book z księgarni Kobo

Reklamacje wadliwych e-booków nie należą niestety do rzadkości. Przynajmniej w moim wypadku. Pisałem już o tym kilka razy (m.in. „Sześć żywotów e-booków”). I nie jest to tylko nasz problem, bo na przykład w Wielkiej Brytanii wprowadzono nawet specjalne ustawodawstwo ułatwiające zwroty wadliwych produktów elektronicznych („W Wielkiej Brytanii można w świetle prawa zwrócić wadliwego e-booka”). Mimo wielu doświadczeń, wciąż uważam, że w książkach elektronicznych nie powinno być błędów. Przecież nie trzeba drukować errat, tak łatwo poprawić zauważone wady, tak szybko można rozpowszechnić poprawioną wersję. Raz po raz jednak wadliwe wydania elektroniczne trafiają wprost z księgarń na mój czytnik.

 

Reklamuję wady e-booka "Tam gdzie pieprz rośnie"

 

Reklamowanie książek zawierających błędy nie w każdej polskiej księgarni jest czynnością prostą i łatwą. Bywa bardzo sprawnie i miło. Bardzo często trwa to jednak tygodniami, a nawet miesiącami i nie zawsze kończy się sukcesem. Najbardziej się umordowałem chyba z bookrage.org. Teraz dwa razy się zastanowię, zanim tam coś jeszcze kupię. Omijam szerokim łukiem publikacje Wydawnictwa M i Psychoskok, które ignorowały zgłaszane im błędy. Przy kolejnych zakupach preferuję te sklepy, które sprawnie reagują na zgłaszane uwagi dotyczące literówek, błędów ortograficznych czy wadliwego formatowania tekstu. Tak jest w kraju, a jak za granicą? Przy okazji testowania czytnika Kobo Glo HD („Kobo Glo HD - recenzja czytnika z sześciocalowym ekranem 300 ppi”), postanowiłem sprawdzić też sposób zakupu książek w firmowej księgarni kobobooks.com. Było to dla mnie o tyle ważne, że Kobo ma dość zamknięty system łączący sklep z czytnikami. Sam zakup przebiegł sprawnie, ale jak się okazało i tym razem książka nadawała się do reklamacji.

 

Reklamacja w księgarni Kobo

Przy okazji testowania czytnika chciałem kupić e-booka w języku polskim o tematyce indyjskiej. Takie założenie pozwoliłoby mi połączyć przyjemne z pożytecznym. W zasobach księgarni trafiłem na dwie pozycje spełniające moje oczekiwania. Pierwszą z nich można było pobrać bezpłatnie. To zaowocowało recenzją na moim blogu („Bajki indyjskie dla młodzieży i nie tylko”) oraz udostępnieniem poprawionej przeze mnie wersji w pliku EPUB, MOBI i PDB (iSilo). Druga książka kosztowała 0,99 USD – i zakupiłem ją podczas testu czytnika. Recenzja tej publikacji również trafiła na cyfranek.booklikes.com (wpis: "Tam gdzie pieprz rośnie" - w poszukiwaniu indyjskiej kuchni).

 

Reklamację składałem poprzez formularz na stronie sklepu w sekcji "Contact Kobo Customer Care" (źródło: https://kobo.frontlinesvc.com/app/ask_NAform_T)

 

Książka "Tam gdzie pieprz rośnie" Marcina Miszczaka nie jest długa, ale napotkałem w niej około dwudziestu różnego rodzaju błędów. Tekst nie tyle jest źle złożony, co przygotowany dość niechlujnie – bo chyba bez korekty językowej. Być może e-book powstał wyłącznie siłami własnymi autora, a te ewidentnie nie wystarczyły. Postanowiłem wykorzystać fakt zakupu wadliwej książki, do przetestowania procedury reklamacji w księgarni Kobo. Co prawda cena nie zachęcała, do poświęcania sprawie uwagi i czasu. Ale czego się nie robi dla uzyskania sensacyjnego wpisu na blogu?

 

Książka nie jest długa, ale błędów sporo

 

Niestety, szybko okazało się, że sensacji raczej nie będzie... Pierwsza rozmowa z konsultantką w księgarni Kobo trwała wszystkiego parę minut klepania w klawiaturę (po angielsku). Zostałem poproszony o podanie numeru zamówienia i powodu reklamacji. Po chwili dowiedziałem się, że sprawa zostanie przekazana do działu zajmującego się zwrotami za zakupy i rozwiązana do 48 godzin. Faktycznie, następnego dnia moje konto w księgarni zostało zasilone kwotą 0,99 USD.

 

Po pierwszej rozmowie, moje konto w księgarni zostało zasilone kwotą 0,99 USD

 

Jednak nie tego oczekiwałem, ponieważ wszystkie (obydwie) interesujące mnie publikacje ze sklepu w zasadzie już przeczytałem i dalszych zakupów w Kobo chwilowo nie planuję. Nie pozostało nic innego, jak porozmawiać ze wsparciem ponownie i poprosić o zwrot pieniędzy na konto. Drugi kontakt okazał się jeszcze krótszy od poprzedniego. Już po kilku zdaniach, konsultantka stwierdziła, że przekazuje moją prośbę dalej i w ciągu 24-48 godzin otrzymam informację na ten temat. No i tyle, pieniądze mam na koncie. To chyba najnudniejszy wpis, jaki umieściłem na moim blogu.

 

Strona księgarni z rzeczoną publikacją

 

Podsumowanie

Pozostaje podziękować Kobo za błyskawiczne działanie, zgodne z moimi oczekiwaniami. Bo oczywiście, w głębi ducha, nie chciałem żadnej sensacji tu opisywać. Niniejszym przekazuję wyrazy uznania dla firmy, która potrafi, mimo globalnego zasięgu (a może właśnie dlatego), szybko i sprawnie rozpatrzyć reklamację. Podejrzewam, że nikt się tam nie przejął książką za dolara i do tego w języku polskim i nawet nie zaglądnął do tekstu i nie sprawdził, czy faktycznie mam rację. Można się spodziewać, że ktoś mówiący po polsku w Kobo pracuje, ale chyba nie w dziale reklamacji. Chociaż, kto wie? Ale to już nie mój problem. Ja pozostałem zadowolonym klientem, który nie będzie się obawiał kolejnych zakupów w księgarni Kobo. Pozostaje mi tylko czekać, aż w ofercie sklepu pojawi się więcej polskojęzycznych pozycji, najlepiej o tematyce indyjskiej...

 

 Na koniec jeszcze przesłano mi prośbę o wypełnienie ankiety na temat kontaktu ze sklepem

 

P.S.

I jedyny zgrzyt w całej operacji spowodowała zachłanność mojego banku. A może moje skąpstwo? W sumie jestem z Galicji... Otóż zwrot jest mniejszy od kwoty wydanej na zakup. Pomiędzy datą zakupu książki (10 III 2016 r.) a zwrotem pieniędzy na konto (7 VII) średni kurs dolara wzrósł z 3,932 PLN do 4,004 PLN. Mogłoby się wydawać, że z tego powodu na konto dostanę zwrot nawet większy niż koszt zakupu. Przecież kupowałem od banku dolary taniej, a sprzedaję drożej. Ale jest też różna cena kupna i sprzedaży walut. Uwzględniłem to w moich oczekiwaniach. No więc akurat kurs sprzedaży i kupna dolarów w obydwu przypadkach wynosiły tyle samo – 3,97 PLN. Jeżeli dobrze rozumiem operacje walutowe – kupowałem od banku dolary przy takim samym kursie, jak mu je sprzedawałem. A mimo wszystko jestem stratny na operacji. Niby niewiele, bo 25 groszy, ale to 6% zapłaconej kwoty – to już mało nie jest. Nauczka na przyszłość – z tym bankiem zagranicznych zakupów z przewalutowaniem już robił nie będę.

 

Na koncie bankowym operacje w dolarach wygląda nieźle, gorzej wychodzi w złotówkach

 

Ktoś z Was ma doświadczenia z reklamowaniem e-booków w zagranicznych księgarniach?

More posts
Your Dashboard view:
Need help?