logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: czechy
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-03-22 12:07
Wyniki badań czytelnictwa w Polsce i Czechach

 

Biblioteka Narodowa ogłosiła ostatnio wyniki badań czytelnictwa w naszym kraju. Liczby zaprezentowane w opracowaniu "Podstawowe wyniki badań czytelnictwa za rok 2015" nie napawają optymizmem. O ile we wcześniejszych latach było źle, to w roku 2015 sytuacja była jeszcze gorsza. Ponad 63% badanych osób nie przeczytało w zeszłym roku ani jednej książki. Czytelnictwo spada szczególnie wśród osób młodszych. Powiększa się udział osób, które po ukończeniu edukacji nie sięgnęły po żadną książkę. Jednocześnie najczęściej wymienianym autorem niezmiennie jest... Henryk Sienkiewicz.

 

Czytelnictwo w 2015 r. w wynikach badań Biblioteki Narodowej (źródło: http://www.bn.org.pl)

 

Wśród źródeł przeczytanych książek, dominują wypożyczenia od znajomych (prawie 35%). Zakupy stanowiły niewiele mniejszy udział. Na czwartym miejscu znalazły się biblioteki publiczne. A więc pożyczone książki stanowią prawdopodobnie największy udział wśród lektur Polaków. Autorzy badania podkreślają, że biblioteki mają szczególne znaczenie w środowiskach nienawykłych do regularnego czytania. Sądzę, że możliwość wygodnego pożyczania i komfortowego czytania książek elektronicznych wskaźniki czytelnictwa mogłaby wzmocnić. Tak się jednak, póki co, nie dzieje.

Warto przy okazji zauważyć, że brak jest w naszym kraju nowoczesnych bibliotek, które oferują książki elektroniczne w wygodnej do czytania formie (choćby na czytniki). Miałem ostatnio okazję się przekonać, że bibliotekarze uniwersyteccy również nie przecierają nowych szlaków. Odchodzą (na szczęście) od udostępniania publikacji w postaci skanów zapisanych jako pliki DJV. Teraz jednak preferują równie wrogi mobilnemu czytaniu format PDF. Kolejne, choć wciąż nieliczne instytucje, chwalą się możliwością czytania... w przeglądarce WWW na komputerach i tabletach. Nie są to moim zdaniem działania sprzyjające czytelnictwu e-booków.

Badano także czytelnicze zachowania Internautów. Polscy Internauci czytają więcej, choć niekoniecznie chodzi tu o książki. W omówieniu wyników wskazano, że „blisko jedna czwarta użytkowników internetu czyta blogi. Największą popularnością cieszą się blogi o tematyce hobbystycznej” - mam nadzieję, że do tej grupy internauci zaliczyli i mój :)

 

A jak to jest z czytelnictwem Internautów w Czechach?

Opublikowano właśnie wyniki badań wykonane na zlecenie czeskiej Biblioteki Narodowej (Národní knihovna České republiky). O badaniach tych informuje wiele czeskich serwisów internetowych, w tym również ebooky.cz, skąd zaczerpnąłem zamieszczone we wpisie infografiki. W lutym 2016 roku przebadano grupę 500 internautów w wieku ponad 15 lat. Nie jest to więc grupa porównywalna do polskiego badania omówionego powyżej. Ale wyniki sporo mówią o czeskim czytelnictwie, warto je poznać.

 

Jak czytają czescy internauci (źródło: http://www.ebooky.cz)

 

Wśród czeskich internautów książki czyta aż 87%, jednak generalnie uważają się za „słabych” czytelników. Większość z nich, bo 41% zadeklarowało, że czytuje od jednej do sześciu książek rocznie. W momencie badania ponad połowa czytała beletrystykę (większość tej grupy stanowiły kobiety) a na drugim miejscu (27%) znalazła się literatura fachowa i faktu (tu większość stanowili mężczyźni).

 

Na czym i jakie e-booki czytają czescy Internauci (źródło: http://www.ebooky.cz)

 

Aż 36% osób deklarujących w badaniu czytanie książek, sięga też po e-booki. Książki elektroniczne wyświetlane są przede wszystkim na komputerach (47%), na drugim miejscu są telefony (38%), trzecie należy do tabletów (34%) a czytniki książek znalazły się dopiero na czwartym miejscu z udziałem 28%. W kontekście dominacji czytania z ekranu komputera nie może więc dziwić fakt, że czescy internauci widzą przewagę papierowych książek jako mniej męczących oczy. Z czytników korzystają w większości kobiety, a pod względem poziomu edukacji - w większości osoby z wyższym wykształceniem. Osoby najczęściej używające czytników reprezentują grupę wiekową 35-44 lata.

Wśród źródeł e-booków dominuje pobieranie z zasobów internetowych (93%), prezenty stanowią 40%, zakupy 37% a pożyczenia w bibliotekach aż 21%. W żadnym mi znanym omówieniu wspomnianych badań nie padło jednak słowo „piracenie”.

 

87% respondentów nie wyobraża sobie całkowitego porzucenia książek papierowych (źródło: http://www.ebooky.cz)

 

Spora grupa badanych Czechów, bo aż 87%, nie jest przekonana do całkowitej rezygnacji w książek papierowych. Dominują argumenty o szczególnym uroku i fizycznym obcowaniu z papierowym wydaniem, jak też poręczności przy kartkowaniu i robieniu notatek oraz braku wygody przy czytaniu e-booka z komputera.

 

Podsumowanie

Czescy internauci czytają nie tylko strony WWW, ale i sporo książek. Są aktywniejszymi czytelnikami niż reszta populacji. Przeważnie pobierają e-booki z internetu. Najlepszym podsumowaniem tych badań jest stwierdzenie, iż 97% czeskich czytelników uważa czytanie książek za ważne dla edukacji. Budująca jest też opinia, iż 3/4 badanych uważa, że i dziś pisarz może być moralnym autorytetem.

 

P.S.

Poniżej zamieszczam odsyłacz do pełnej wersji prezentacji z konferencji prasowej "„Knih se jen tak nezbavíme“ aneb Krátký vhled do čtenářství české internetové populace"

 

To jest osadzony dokument pakietu Microsoft Office obsługiwany przez aplikację Office Online.

 

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-09-26 20:56
Dlaczego zazdroszczę Czechom luzu, czyli „Niewiedza” Milana Kundery
Niewiedza - Milan Kundera,Marek Bieńczyk

Późny Kundera, przynudzający po francusku o Homerze, Schönbergu i nieznanych mi czeskich poetach – to mój ulubiony Kundera. Nie ukrywam, że opowiadana po raz tysięczny historia o Ulissesie lądującym u Feaków zajmuje mnie o wiele bardziej niż wszystkie historie miłosne zawarte w całym, wznowionym u nas ostatnio przez W.A.B., dorobku Kundery. Dlatego napisana w 1999 roku Niewiedza to książka, do której wracam z niekłamaną przyjemnością, choć jednocześnie wywołuje we mnie zazdrość. O co? Zazdroszczę Czechom luzu i dystansu – w opowiadaniu własnej historii, w kinematografii, w miejskich rzeźbach etc. My tutaj, po sąsiedzku mamy z tym dużo większy problem.

 

Zazdrość Kundery to splatające się ze sobą losy kilkorga czeskich emigrantów. Jak zwykle u Kundery są to mężczyźni i kobiety mniej więcej w średnim wieku, ze sporym bagażem doświadczeń, ale też ogromną otwartością na nowe kontakty erotyczne. Do których – znów jak zwykle u Kundery – dochodzi, bo dojść musi. Ale nie one są w tej książce najważniejsze.

 

Przy okazji mniej lub bardziej zajmujących historii miłosnych (mnie jakoś nigdy nie były one w stanie zainteresować), Kundera opowiada o losach ludzi zanurzonych w Historii, uciekających przed przeszłością, szukających nowego miejsca po opuszczeniu ojczyzny. Opowiada też o tym, jak Czesi postrzegają sami siebie po upadku komunizmu. I tu Kundera niejednokrotnie mocno mnie rozczarowuje.

 

Bo powiedzmy sobie szczerze, że narzekanie bohaterów na to, że w mieście wiszą billboardy jest mocno naiwne – istnienie reklam nie ma zupełnie nic wspólnego z brakiem suwerenności narodu, który te reklamy wiesza (to naród wiesza billboardy?). Podobnie jest z sieczką, której w czeskim radiu podobno coraz więcej – nie ma w tym żadnego spisku przeciw wolności. Dlatego przy lekturze fragmentów, w których takie uogólnienia padają, mocno zastanawiałem się, czy Kunderze nie stępił się przypadkiem zmysł prawidłowego rejestrowania rzeczywistości (jak np. Rymkiewiczowi). Poza tym, co to za sieczka – rock, jazz, opera? Kundera chyba radia w 1999 roku nie słuchał. Albo trafił na Polskie Radio w ostatnich latach świetności.

 

Do tego wszystkiego Kundera jakoś wyjątkowo łatwo przyjmuje do wiadomości fakt, że Czesi jakoś się z tym swoim komunizmem ułożyli, że nie zamierzają nikogo w związku z tym rozliczać i nie mają żadnego problemu z tym, kto co robił i z kim to robił przed 1989 rokiem. U nas nie jest to takie proste. Są zatem dwie możliwości – albo Czesi rzeczywiście znaleźli dobrze działający sposób na odcięcie się od komunizmu, albo tylko tak mówią (mimo szwejkowskiej tradycji i rzeźb Černego). Po Kunderze jednak spodziewałbym się bardziej pogłębionej analizy.

 

A jeżeli kunderowska niewiedza, czyli tęsknota za domem (choć nie wiadomo, co się w nim dzieje, bo jest się daleko) jest rzeczywiście najbardziej dojmującym doświadczeniem narodu po 1968 roku, to pozostaje nam tylko pozazdrościć. Mam jednak wrażenie, że nawet w tym bardziej wyluzowanym od naszego narodzie jest trochę więcej, niż by chciał Kundera, narastającego gniewu, który gdzieś tam znajduje swoje ujście – w jakimś czeskim wariancie nacjonalizmu, ksenofobii i obskurantyzmu. Bo jakoś nie wierzę w to, że im się tak do końca udało tego uniknąć.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-07-04 11:22
O powieści kultowej i sprawach damsko-męskich – „Nieznośna lekkość bytu” Kundery
Nieznośna lekkość bytu - Milan Kundera

 

Milan Kundera ma w Polsce status kultowy. Kochamy go, bo udało mu się mówić o komunizmie i praskiej wiośnie w tak lekki, bezpretensjonalny sposób, na jaki nie było stać żadnego polskiego pisarza. W ogóle zazdrościmy Czechom dystansu do siebie, ale dobrze wiemy, że w Polsce by to nie przeszło – wyobrażacie sobie fontannę z chłopcami siusiającymi na kontury Polski? Nie? A na Czechy siusiają. Ale Kunderę kochamy też za coś jeszcze. Za nową formułę powieści, łączącą elementy eseju, powieści politycznej i współczesnego realizmu, takiego z dużą ilością pieprzu (liczne i dość dosłowne sceny erotyczne) i szczyptą sennego oniryzmu jak z Cortazara. Chyba najbardziej kochamy go za te garści pieprzu, o które w dobrej literaturze środkowoeuropejskiej wcale nie było tak łatwo.

 

Gdy byłem bardzo młodym człowiekiem, bardzo chciałem przeczytać Kunderę, w końcu to pisarz kultowy. Nie czytać Kundery to tak jak nie czytać Marqueza, Hłaski, Salingera (przyznam się bez bicia, że na Buszującego w zbożu jakoś się nie załapałem, wyrosłem). Miałem wrażenie, że jak przeczytam Kunderę, to automatycznie przybliżę się do momentu, w którym stanę się członkiem doborowego towarzystwa, do którego aspirowałem – starszych koleżanek, ich brodatych chłopaków i polonistek ze szkoły, które wzdychały Ach, Kundera...

 

Odświeżona po latach Nieznośna lekkość bytu trochę mnie rozczarowała. Ale tak jest zawsze, gdy mierzymy się z tekstem, który w bardzo wczesnej młodości uważamy za kultowy, a który ma też ewidentnie słabe punkty. Pewnych rzeczy przy pierwszym odczytaniu często nie zauważamy. Poza tym w zmienionym kontekście tekst może być odczytany w odmienny, czasami zaskakujący sposób. Ja tak mam z Nieznośną lekkością bytu, którą kiedyś czytałem z wypiekami na twarzy, a dziś moje odczucia oscylują między ogromną przyjemnością a lekkim zażenowaniem.

 

Powiedzmy sobie od razu: uwielbiam w tek książce wszystkie wątki polityczne, z rozczarowaniem opozycjonistami włącznie (Kundera miał odwagę przyznać, że działacze antykomunistyczni często byli tak samo nieudolni i śmiertelnie nudni jak partyjny beton, w Polsce udało się to tylko Konwickiemu). Uwielbiam fragmenty wykorzystujące poetykę eseju, a najbardziej dygresje Kundery o Beethovenie i motywie es muss sein (na początku chodziło o pieniądze, jakie ktoś był Beethovenowi dłużny, kompozytor nie chciał tego długu darować – z czasem motyw rozrósł się do rozmiarów imperatywu kategorycznego: es muss sein, tak być musi, by za miliony kochać i cierpieć katusze, by tak beznadziejnie poddawać się nieuchronności Losu). Do tych partii powieści wróciłem z ogromną przyjemnością.

 

Natomiast wątki erotyczne wydają się po latach najsłabszą stroną książki. W swoim czasie były z pewnością odważne i bezkompromisowo szczere, mogły być powiewem nowości w literaturze środkowoeuropejskiej, tak bardzo pruderyjnej, a najczęściej zupełnie pomijającej refleksję poświęconą seksualności lub korzystającej z klisz (piękna dziewica, panna młoda, kobieta-matka). Kundera te ciasne ramy rozsadzał, nic zatem dziwnego, że Polacy pokochali jego książki – echa tej fascynacji widać m.in. u Pilcha i Tokarczuk. W ogóle mam wrażenie, że bez Kundery nie byłoby Pilcha. Albo że Pilch pisałby trochę inaczej.

 

Jednak odnoszę również wrażenie, że erotyczne wątki Nieznośnej lekkości bytu źle znoszą próbę czasu. Nie rozumiem Tomasza, który nie potrafi poradzić sobie z kompulsywną niewiernością, a jago samousprawiedliwienia wydają mi się co najmniej staroświeckie (dzieli kobiety na jakieś podejrzane kategorie, a nie zauważa, że problem tkwi w nim, a nie w reszcie świata). W dodatku te spośród kobiet w powieści Kundery, które są bardziej świadome swoich potrzeb i swojej seksualności, to w gruncie rzeczy kobiety naśladujące męski schemat zachowań (Sabina i jaj symboliczny kapelusz zakładany przed lustrem w samej bieliźnie to dość wymowny symbol). Z drugiej strony męscy bohaterowie Kundery chwalą się doskonałą znajomością kobiet (Tomasz miał mieć ich ponad dwie setki), ale w gruncie rzeczy nie rozumieją ich wcale. I nawet się nie starają.

 

Mam wrażenie, że żyję w innym świecie. Takim, w którym nie czuję się rozdarty między romantycznym mitem doskonałej miłości, która okazuje się tylko idealistycznym wymysłem, abstrakcją, snem (aber es muss sein!) a dosłownością historii o małżeńskich zdradach. Cenię u Kundery to, że próbował mierzyć się z problematyką erotyczną w sposób absolutnie szczery i do dziś przekonujący, ale jego bohaterów najchętniej wymieniłbym na kogoś innego. No i poczucie lekkiego zażenowania wywołują we mnie zdania typu: Franz jechał na Sabinie i zdradzał swą żonę. Sabina jechała na Franzu i zdradzała Franza.

 

I tak się zastanawiam, czy moje starsze koleżanki i byłe polonistki naprawdę dobrze wybrały sobie obiekt westchnień. Może trzeba było szukać dalej? Chyba, że chodziło im o hybrydę powieści obyczajowej z polityczno-kulturowym esejem, wtedy to es muss sein, es muss sein, es muss sein, ja, ja, ja! Mam jednak wrażenie, że szło nie o to, tylko o bohaterów rozpaczliwie szukających miłości i wierzących w to, że życie jest gdzie indziej. A to mnie dziś u Kundery bierze najmniej.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-11-08 21:22
Send-to-PocketBook - nowa usługa w czeskich księgarniach e-booków

 

Czeskie e-księgarnie wprowadziły właśnie nową usługa przesyłania e-booków do czytników PocketBook. To pomysł na kolejne udogodnienie dla czytelników, obok znanej z polskich sklepów wysyłki do chmury Dropboksa lub bezpośrednio na czytniki Kindle.

 

Usługa Send-to-PocketBook trafiła właśnie do czeskich księgarń sprzedających e-bboki

 

Send-to-PocketBook

Czytniki PocketBook wyposażone w łączność bezprzewodową można wypełniać książkami na kilka sposobów. Jednym z nich jest wysyłka dokumentów na unikalny adres pocztowy, przypisany do czytnika. Użytkownicy mogą wysyłać samodzielnie książki pocztą elektroniczną, a po wywołaniu w czytniku aplikacji Send-to-Pocketbook są one pobierane przez wi-fi do osobnego katalogu w czytniku i od razu gotowe do lektury. Urządzenia tej firmy nie są jedynymi, która posiadają takie możliwości. „Od zawsze” miały takie rozwiązanie czytniki Kindle (send to Kindle). Inni producenci wdrażają podobne rozwiązania, choćby przez synchronizację z dyskami wirtualnymi (np. Dropbox) czy wysyłkę przez usługę Pocket (czytniki Kobo).

 

Czeska księgarnia rajknih.cz jest jednym ze sklepów oferujących wysyłkę nie tylko na Kindle ale i na PocketBooki

 

Send-to-PocketBook w praktyce księgarskiej (w Republice Czeskiej)

Według szacunków udziału poszczególnych marek czytników na polskim rynku, PocketBook może mieć drugie lub trzecie miejsce (po czytnikach z rodziny Kindle). Analogiczna sytuacja jest u naszych południowych sąsiadów. Wysyłka na czytniki Amazona jest u nas chlebem powszednim, więc wprowadzenie jej u Czechów nie jest dla nas niczym nowym. Ale integracja z PocketBookami to coś, czego u nas w księgarniach brak. Można się więc spodziewać, że i nasze księgarnie będą wprowadzać podobną usługę, aby przyciągnąć do siebie użytkowników PocketBooków. Postanowiłem przyglądnąć się, jak to działa w Czechach.

 

Księgarnia na potrzeby nowej usługi przygotowała ilustrowany poradnik dla swoich klientów

 

Współpraca z czytnikami PocketBook jest nową funkcją, wprowadzaną niedawno przez czeskie księgarnie. Została już dobrze zaimplementowana, choć księgarnie jeszcze nie wszędzie uzupełniły informacje o niej i wyjaśnienia jak z niej korzystać. Skorzystanie z niej po raz pierwszy może jednak wymagać trochę wysiłku od użytkownika. Pierwszym, co daje się zauważyć w menu głównym na przykład księgarni rajknih.cz, jest podział na książki dla Kindle ("e-knihy pro Kindle") i dla PocketBooków ("e-knihy pro PocketBook"). Trochę to dziwne, że „dyskryminowani” są posiadacze czytników innych marek, ale może takie są realia czeskiego rynku. Na szczęście są też wydzielone kategorie literatury lub po prostu wszystkie e-knihy.

 

"Novinka", czyli nowe kategorie księgarskie - e-książki dla PocketBooków oraz dla Kindle

 

Pierwsze kroki z usługą Send-to-PocketBook wymagają rejestracji w usłudze oferowanej przez producenta czytnika. Aby ją aktywować należy w swoim urządzeniu wejść do menu Ustawienia/Konto i synchronizacja/Send-to-Pocketbook. Najważniejszy krok polega na podaniu swojego adresu pocztowego. Otrzymamy na niego odsyłacz do aktywacji oraz unikalny, nadany czytnikowi adres, na który należy wysyłać dokumenty. Wysłane na taki adres książki trafiać będą do czytnika automagicznie (przy załączonym wi-fi) lub po ręcznym wywołaniu usługi w czytniku. Drugi warunek rozpoczęcia korzystania z usługi to oczywiście posiadanie aktywnego konta w księgarni (z potwierdzonym adresem poczty elektronicznej).

 

Aby uruchomić usługę, na koncie w księgarni musimy podać adres naszego czytnika nadany w usłudze Send-to-PocketBook

 

Posiadając konto z potwierdzonym adresem poczty elektronicznej, można w ustawieniach podać również adres naszego czytnika (naszych czytników), na który będą wysyłane książki

 

Kiedy już znamy adres pocztowy czytnika, kolejnym krokiem jest jego podanie we własnych preferencjach księgarni. W tym momencie pierwsza książka może zostać do nas wysłana. Nie oznacza to niestety, że od razu będziemy się nią cieszyć. Do tego (ale tylko za pierwszym razem) trzeba jeszcze chwilę cierpliwości. Konfiguracja usługi chroni nasz czytnik przez niechcianymi przesyłkami, w związku z tym adres księgarni traktowany jest jako niezaufany. Tak więc za pierwszym razem (trzeba się uzbroić w cierpliwość, może to potrwać kilkanaście minut) otrzymamy od PocketBooka znowu prośbę o autoryzację nowego adresu, z którego będą do nas trafiać przesyłki. Po zatwierdzeniu wszystko już powinno działać bez dalszej ingerencji ze strony użytkownika.

 

Aby księgarnia mogła nam wysyłać książki na czytnik, musimy zaakceptować ją jako zaufanego nadawcę. Wystarczy wybrać odsyłacz zamieszczony w zapytaniu przysłanym z usługi PocketBook Sync

 

W czeskim sklepie rajknih.cz wyraźnie widoczne są przy książkach przyciski aktywujące wysyłkę do czytników („Poslat do PocketBook”, „Poslat do Kindle”) oraz wskazówki jak czytać w aplikacji Wooky. Trochę dziwny jest dla mnie brak możliwości w księgarni rajknih.cz zwykłego pobrania pliku EPUB czy MOBI na dysk komputera. Co mają robić posiadacze innych czytników? Tym bardziej, że pliki EPUB wydają się być zabezpieczone znakiem wodnym a nie DRM. Być może jest to sposób na ograniczenie możliwości powielania kopii książkowych plików? Inne czeskie księgarnie oferujące wysyłkę na czytniki PocketBooka (np. media.alza.cz) dają osobno możliwość pobrania pliku na komputer.

 

Mój pierwszy "nákup" ma trzy opcje wysyłki - PocketBook, Kindle i aplikacja Wooky

 

Podsumowanie

Zapewne przynajmniej niektóre polskie księgarnie mogą uruchomić podobną usługę. Są takie, które nie mają wysyłki na Kindle czy Dropboksa. Zapewne Send-to-PocketBook jest jedną z dróg poszerzania kręgu potencjalnych odbiorców zarówno samych czytników tej firmy jak i e-książek.

 

Pierwsza książka z czeskiej księgarni dotarła do mojego PocketBooka, kiedy taka funkcjonalność w Polsce?

 

P.S.

Tekst został równolegle opublikowany gościnnie na blogu swiatczytnikow.pl.

 

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-21 21:22
Zasady śmiesznego zachowania (2013) - Emil Hakl

Odsłona pierwsza. Wyobraź sobie miejsce i sytuację, która cię nieco przerasta. Trochę efemizm, bo boisz się jak cholera i bierzesz coś na uspokojenie, żeby tylko o tym nie myśleć. Coś mocnego. Tak bardzo nie chcesz myśleć o tym, co robisz w tej chwili i jak to się może skończyć, że przypominasz sobie najmniejsze szczegóły wydarzeń z wczoraj. Sprzed kilku tygodni. Sprzed kilku dekad. Czy jesteś tu z powodu nieszczęśliwego dzieciństwa? A może to wina wojska, tego całego gówna, w które się pakowałeś idąc z prądem? Zaraz, albo nieumiejętności stworzenia trwałego związku. Przynajmniej tak twierdzą wszystkie twoje byłe i naprawdę nie przebierają w słowach. 

 

Odsłona druga. Leżysz na podłodze, gapisz się w sufit i słuchasz głosu. Głosu, który znasz i nie znasz jednocześnie. To głos człowieka, który już nie istnieje. Który mógłby jeszcze dużo powiedzieć, ale już tego nie zrobi. Który mógł powiedzieć wiele, ale nie mówił. Stop. Nie chcesz o tym myśleć, ale czy on ci kogoś nie przypomina? 

 

Odsłona trzecia. Chciałeś tylko coś zmienić w życiu, a wydarzenia potoczyły się tak szybko, że nie zauważyłeś, jak wylądowałeś gdzieś na krańcu świata. Po środku niczego. Z dwoma facetami w łajbie. A może o to właśnie chodziło, żeby między jedną sraczką a drugą, w oparach absurdu pod rozgrzanym słońcem bezimiennego kraju poznać prawdę o sobie.

 

Ta książka może być o niczym. Słowa ślizgają się po powierzchni, czasami bawią, puszczają oko. Ta książka może też być o wszystkim. Boleśnie wgryzać się we wspomnienia, grać na nerwach i wytykać palcem to, co chcesz ukryć. 

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?