logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Czarne
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-02-26 12:08
Seria „Orient Express” taniej z okazji premiery e-booka Paula Theroux

 

Do 4 III książki Wydawnictwa Czarne wydawane w serii „Orient Express” można kupić taniej. Akcja odbywa się przy okazji premiery e-booka Paula Theroux "Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik". W tej książce autor "w chybotliwym kajaku-składaku odwiedza wyspy południowego Pacyfiku. Podróż rozpoczyna w Nowej Zelandii, a kończy tysiące kilometrów dalej na rajskich Hawajach". 

 

E-booki z serii "Orient Express" w ebookpoint.pl taniej do 4 marca (źródło: ebookpoint.pl)

 

Opis premiery brzmi ciekawie, ale ja nadrabiam zaległości. Skusiłem się na „Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję” Paula Theroux, oczywiście ze względu na epizod indyjski w opisanej tam podróży. No i jest to najniższa cena tego e-booka od momentu jego pojawienia się na rynku. Po papierową wersję (412 stron) jakoś nie miałem siły sięgnąć.

Kilka pozycji zmieściło się w cenie poniżej 15 PLN. Podaję całą promocyjną ofertę, według rosnącej ceny:

Wolfgang Büscher „Hartland. Pieszo przez Amerykę”

11,54 PLN

Colin Thubron „Po Syberii”

14,94 PLN

John Gimlette „Teatr ryb. Podróże po Nowej Fundlandii i Labradorze”

14,95 PLN

Paul Theroux „Stary Ekspres Patagoński. Pociągiem przez Ameryki”

14,95 PLN

Paul Theroux „Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu”

14,95 PLN

Hugh Thomson „Biała Skała. W głąb krainy Inków”

14,95 PLN

Tony Anderson „Chleb i proch. Wędrówka przez góry Gruzji”

14,95 PLN

Paul Theroux „Ostatni pociąg do zona verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli”

14,95 PLN

John Gimlette „Dzikie wybrzeże. Podróż skrajem Ameryki Południowej”

14,95 PLN

Colin Thubron „Utracone serce Azji”

15,54 PLN

Rory Stewart „Między miejscami. Z psem przez Afganistan”

16,74 PLN

Colin Thubron „Góra w Tybecie. Pielgrzymka na święty szczyt”

16,74 PLN

Paul Theroux „Jechałem Żelaznym Kogutem. Pociągiem przez Chiny”

17,45 PLN

Colin Thubron „Za Murem. Podróż po Chinach”

17,94 PLN

Colin Thubron „Cień Jedwabnego szlaku”

17,94 PLN

Paul Theroux „Wielki bazar kolejowy. Pociągiem przez Azję”

19,00 PLN

Paul Theroux „Szczęśliwe wyspy Oceanii. Wiosłując przez Pacyfik”

32,90 PLN

 

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-01-23 13:34
Fabuła przewidywalna, ale bohater bardziej niż interesujący
Czarne echo - Michael Connelly

Po powieść sięgnąłem oczywiście tylko z powodu bardzo udanego (w mojej opinii) serialu wyprodukowanego przez Amazon: Bosch. Dość trudna postać, policjant na równi walczący ze zbrodnią, jak i z ludźmi stojącymi mu na drodze. Niestety najczęściej zwierzchnikami i prawem jako takim. Ale nie Brudny Harry (choć na imię też ma Harry), tylko skupiony na rozwiązaniu zagadki zawodowiec, który nienawidzi biurokracji.

 

I trzeba od razu przyznać, że serial jest faktycznym odzwierciedleniem jakości książki. To ten sam Bosch, z tym, że w serialu poznajemy go teraz, w XXI wieku, a pierwsza powieść rozgrywa się na początku lat 90. Jednakże motyw główny jest taki sam: Bosch jest policjantem w sile wieku i niejedno już przeżył. Pierwsze spotkanie z czytelnikiem ukazuje postać już totalnie ukształtowaną przez życie, ponadto policjanta z pewnymi sukcesami. Jednak przez trudny charakter sukcesy przysporzyły mu więcej wrogów, niż przyjaciół, i sama policja ma problem z niepokornym, trudnym w sterowaniu detektywem. Poznając Harry’ego przez obserwację początków jego kolejnego śledztwa dowiadujemy się sporo o przeszłości postaci, i ja od razu stałem się fanem. Choć przyznam, że czytając przed oczami widziałem Titusa Wellivera, a co lepsze dialogi odgrywały mi się w głowie z charakterystycznym spojrzeniem tego aktora (jednego z moich ulubionych, przyznaję). Zatem jestem dość stronniczy i powieść z góry miała u mnie fory.

 

Sama historia nie zwaliła mnie z nóg, niestety. Może ćwierć wieku temu niejednego potrafiła zaskoczyć, jednak od tamtych dni minęło zbyt wiele czasu i napisano zbyt wiele kryminałów. Dziś Czarne echo jest pozycją bardzo mocno przewidywalną, w której naprawdę trudno znaleźć coś, czego czytelnik nie dostrzegł wiele stron przed faktem. Sytuację jednak ratuje bohater, na tyle ciekawy, że po prostu chce się wiedzieć o nim więcej. Czytelnik jest na równi zainteresowany jego przeszłością, jak i przyszłością, ta bowiem przy jego sposobie bycia jest najdelikatniej mówiąc bardzo niepewna.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-08-14 12:56
Temat godny szacunku, ale wykonanie dalekie od ideału, czyli o "Czarnych skrzydłach" słów parę
Czarne skrzydła - Sue Monk Kidd

Poprawność polityczna skłania do przedstawienia Czarnych skrzydeł w samych superlatywach. Nie można inaczej mówić o książce przedstawiającej losy niewolników w Stanach Zjednoczonych, nie wypada! Jest to jednak powieść wcale nieokreślona jako “dla dzieci”, stąd czytelnik spodziewa się po niej czegoś więcej, niż tylko powielenia starego jak świat schematu: my, dobrzy, uczciwi walczymy z tymi złymi, nieuczciwymi, i gdy poniesiemy już odpowiednio imponujące ofiary, to na pewno zwyciężymy. Jednak trudno to “coś więcej” znaleźć, książka od początku do samego końca jest niestety czarno-białym przedstawieniem sytuacji, która czarno-biała wydawać się może jedynie najmłodszym i tylko największym idealistom.

 

Zdziwienie czytelnika trwa od pierwszych stron powieści. Zdziwienie i poczucie niejasności, coś tu nie gra. Jakim bowiem cudem mała dziewczynka, wychowywana w posiadłości białych, oczywiście posiadających niewolników, miałaby tak sama z siebie stwierdzić, że to jest złe? Bez żadnego większego zdarzenia, bez momentu przełomowego? Jasne, takich wydarzeń spotka kilka w dzieciństwie, jednak ona - bohaterka, Sara Grimke - jest przeciwna obecnemu stanowi rzeczy od samego początku, odkąd pamięta. Nie jestem w stanie tego zaakceptować.

 

Podobnie trudno mi zaakceptować wyraźne wywyższenie czarnych; przedstawienie niewolników jako ludzi niezwykle skomplikowanych. Cwanych - jasne. Sprytnych - oczywiście. Mających doskonały instynkt przetrwania - no wiadomo. Jednak tu ciemnoskórzy występują niczym od dawien dawna uświadomieni mędrcy, na tle zdecydowanie prostszych umysłowo właścicieli o białej skórze.

 

To jest zbyt proste ukazanie sceny, to nie jest rzeczywistość. Książce brakuje polotu w opisywaniu faktów, jest jak nie powieść, ale komiks o superbohaterach. Fajnie, że poznaliśmy dzięki niej siostry Grimke - postaci autentyczne, które na wiele lat przed secesją promowały nie tylko odejście od niewolnictwa, ale także zwiększenie roli kobiet w społeczeństwie. Dobrze jest dowiedzieć się o ich istnieniu, to inspirujący fakt. Ale przedstawienie postaci jest tak mało wiarygodne, że aż komiksowe; jest to historia zbyt prosta, w której o wiele większe znaczenie ma efekt działalności sióstr i to, co po sobie pozostawiły. Jednak ja nie poznając porządnej genezy, rzetelnej, autentycznej i brzmiącej realistycznie nie jestem w stanie się zachwycać historią, bo choć tło jest inspirujące, to wykonanie bardzo przeciętne. Jak ktoś pragnie rzewnej historii o trudnym losie niewolników, to wciąż o wiele lepszą lekturą pozostaje Chata wuja Toma, notabene powstała podobno także na kanwie opowieści sióstr Grimke, rzecz o wiele lepiej napisana i znacznie mocniej chwytająca za serce.

 

The Invention of Wings
Wydawnictwo Literackie 2014

Like Reblog Comment
review 2016-02-06 14:53
Prochaśko nadaje autobiografię z innej planety
z tego można zrobić kilka opowieści - Taras Prochaśko

Nie wiadomo, czy to nieuporządkowana autobiografia, czy mityczne opowieści spod znaku Brunona Schulza. I dlatego są takie fascynujące – nawet, gdy trudno nastawić swój odbiornik na częstotliwość, w której Prochaśko nadaje autorską audycję dla siebie i dla nikogo.

 

Cała recenzja: http://www.literaturasautee.pl/taras-prochasko-kilka-opowiesci/

Source: www.literaturasautee.pl/taras-prochasko-kilka-opowiesci
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-11-11 12:00
Proste historie miłosne z Angelusem, czyli „Mezopotamia” Serhija Żadana
Mezopotamia - Serhij Żadan

 

Wszystkie dobre książki są o miłości. Nawet, jeżeli wydaje się, że są o czymś innym. Jak nie ma w książce miłości (czy to szczęśliwej, czy paskudnie nieudanej), to wieje nudą i tyle – dlatego Kichot wymyślił sobie Dulcyneę, a zwycięski wódz spod Troi ginie we własnym domu za sprawą Klitajmestry. W końcu kogo naprawdę interesuje przegląd wojska?

 

Dobrze wie o tym Kundera, który do każdej książki o Czechach i Historii wkłada co najmniej ze trzy romanse. Wie o tym też Żadan, który co prawda mocno przynudzał we wszystkich swoich poprzednich powieściach (i osobiście plasowałem go gdzieś między Żulczykiem a Stasiukiem), ale za to w najnowszej książce opowiada kilka pełnokrwistych, stuprocentowo wiarygodnych i wciągających historii miłosnych. I zgarnia całą stawkę – Mezopotamia została w tym roku nagrodzona Angelusem za najlepszą powieść środkowoeuropejską.

 

Młody chłopak podkochujący się w Daszy – dziewczynie, do której wprowadza się, bo jego matka ugadała dla niego stancję przy wódce. Zapowiada się na namiętny romans (chłopak nasłuchuje po nocach kroków Daszy na klatce schodowej i robi wszystko, by zainteresować ją swoim młodym ciałem), ale nagle okazuje się, że Dasza ma całkiem sporego syna, który do tego absolutnie nie dopuści. Inny bohater, Mario, musi zaopiekować się swoją daleką kuzynką pod nieobecność wuja leżącego w szpitalu. Całymi nocami pije z nią wino i uprawia seks – do momentu, aż znany z porywistego temperamentu i bezwzględnej brutalności wuj nie stanie w progu. Brzmi nieźle?

 

A do tego wszystkiego otrzymujemy pełen przegląd współczesnych ukraińskich nostalgii, obaw i koszmarów, pięknie narysowany fresk ukazujący społeczność Charkowa i genialny język, podsłuchany przez Żadana u swoich znajomych, w knajpach, sklepach i na ulicach miasta. I o to chodzi w dobrej literaturze.

 

Wciąż czuć u Żadana wyraźny ton rozczarowania ukraińskim życiem społeczno-politycznym (wyrażony najdobitniej w powieści Depeche Mode pod postacią determinującego losy bohaterów pochuizmu), ale tym razem pojawia się coś więcej. Jakaś wyraźnie odczuwalna potrzeba opowiedzenia prostych historii zwykłych ludzi, którzy odkrywają w sobie coś wielkiego – miłość, pożądanie, radość. Wszystko to znajduje zwieńczenie w scenie z ostatniego opowiadania, w której chory na raka krtani Łuka tańczy do Glorii Patti Smith przed młodą dziewczyną zaraz po zakończeniu imprezy, na której żegna się ze swoimi przyjaciółmi – trudno o lepsze odświeżenie barokowego z ducha toposu tańca miłości i śmierci. Nawet, jeżeli to trochę patetyczne – bierze mnie to.

 

Na koniec mamy długi poemat, w którym pojawiają się postaci z opowiadań, a także przeplatające się w nich motywy i metafory. Pod względem konstrukcyjnym – opad szczęki. Językowo – trochę za mocno pachnie mi romantyzmem, ale skoro mówimy o literaturze ukraińskiej, można to jakoś Żadanowi wybaczyć (oni wciąż trochę się na tym naszym romantyzmie wzorują, podczas gdy u nas jest to zwykle negatywny punkt odniesienia – chyba, że pisze Rymkiewicz). Tak czy siak – Żadan wie, jak robić to dobrze.

 

Najlepsza – jak dotąd – książka Żadana? Na pewno. I jak dotąd szczytowe osiągnięcie nowej literatury ukraińskiej. Boom na nią zdawał się ostatnio przemijać, ale miejmy nadzieję, że to dopiero początek nowej fali. Ja następną książkę Żadana biorę w ciemno.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?