logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: indiegogo
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-06-18 10:40
Icarus Illumina XL HD – zapowiedź dużego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Icarus Illumina XL HD (E785BK) to nowa propozycja niderlandzkiej firmy DistriRead. Holendrzy mają w swojej ofercie całą gamę firmowanych przez siebie czytników. Niektóre z nich znamy również z polskiego rynku, choć u nas reklamowane są jako „polskie produkty”. Na moim blogu znajdziecie na przykład recenzję modelu Icarus Illumina XL (wpis: „Android i osiem cali - recenzja czytnika Icarus Illumina XL”). To poprzednik zapowiadanego właśnie modelu Icarus Illumina XL HD, który występuje jednocześnie na naszym rynku, jako "dumnie stworzony w Polsce" InkBook 8.

 

Zapowiedziany Icarus Illumina XL HD (źródło: youtube.com)

 

Icarus Illumina XL HD został zapowiedziany przedwczoraj jako kolejna kampania organizowana w serwisie Indiegogo. W taki właśnie sposób został wprowadzony na rynek również Icarus Illumna XL (wpis: „Dwie kampanie współfinansowania czytników e-booków - Icarus Illumina XL i Ultimate E-Reader”). Póki co jednak nie widzę wspomnianej oferty Icarusa na Indiegogo. Na stronie dystrybutora znajdziemy informację, że czytniki będą dostępne od sierpnia 2017 r., za niecałe 200 EUR (ok. 850 PLN). Firmowa okładka oferowana jest za 14,95 EUR.

 

Zapowiedź czytnika Icarus Illumina XL HD (źródło: youtube.com)

 

Icarus Illumina XL HD - specyfikacja

Nowa oferta z rodziny Icarusa może trafiać parametrami w oczekiwania osób, które marzą o dużym czytniku z dobrym ekranem. A całkiem sporo wyrazów takich oczekiwań czytałem na różnych forach. Co oferuje nowy Icarus? Głównym atutem jest dotykowy ekran E-Ink Carta o przekątnej 19,8 cm (7,8 cala) i rozdzielczości 300 ppi (1872x1404 pikseli). Czytnik posiada wbudowane oświetlenie, za które odpowiada 8 LEDów. Wrażenie robi również rozmiar wbudowanej pamięci, bo jest to aż 16 GB. Tym razem zrezygnowano z gniazda kart pamięci. Również procesor 1,8 GHz i wielkość pamięci RAM - 1 GB robią wrażenie. Łączność wi-fi można traktować jako standard, ale obsługa audio (przez gniazdo mini jack 3,5 mm) może być miłym dodatkiem. Poza wyłącznikiem, czytnik ma jeden fizyczny przycisk (pod ekranem), odsyłający do ekranu startowego. Urządzenia ma rozmiary 145x200x9 mm i waży 275 gramów.

Od strony programowej, czytnikiem zarządza Android OS w wersji 4.2 z możliwością instalacji aplikacji m.in. ze sklepu Google Play.

 

W odróżnieniu od reklamy na YouTube, grafika na stronie dystrybutora informuje, że czytniki będą sprzedawane tylko na icarusreader.com (źródło: https://www.icarusreader.com)

 

Icarus Illumina XL HD – czy warto?

Ja osobiście, po testach modelu Icarus Illumina XL, jestem z takich czytników wyleczony. Mam tu na myśli brak poprawek zgłaszanych błędów, wrogą użytkownikowi nakładkę na Androida i samą organizację funkcjonowania czytnika. Daje to tylko namiastkę komfortu czytania e-booków, jakiego można doświadczyć korzystając z przemyślanych systemów: Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook. Uważam, że hasła reklamowe o „wolności” i „otwartości” są w tym przypadku przykrywką dla bałaganu, w którym użytkownik ma sam sobie posprzątać, a i tak do ładu się nie dojdzie. Może, z odpowiednim doświadczeniem i samozaparciem, da się to wszystko porównywalnie zorganizować, ale to nie dla mnie.

Jeśli ktoś szuka sprzętu w celu zainstalowania specyficznych androidowych aplikacji np. do czytania PDFów lub komiksów, to być może ten czytnik jest ciekawą propozycją. Jeśli Icarus Illumina XL HD trafi na polski rynek np. jako kolejny InkBook, będzie to również warta rozważenia opcja dla klientów wypożyczalni Legimi. Oczywiście pod warunkiem, że ten model zostanie zaakceptowany przez Legimi i będzie na nim działać aplikacja dopasowana do ekranów E-Ink. Gdybym ja jednak miał wydać 200 EUR na taki czytnik, to już bym wolał dopłacić te 20-30 EUR i kupić np. Kobo Aura One.

 

[Aktualizacja 19 VI 2017 r.]

Dystrybutor Icarusa zamieścił dwa nowe filmy, prezentujące przykładowe możliwości nowego czytnika. O ile szybkość działania robi pozytywne wrażenie, o tyle nakładka na Androida i organizacja biblioteczki wydaje się pozostawać na równie słabym poziomie, co w poprzedniej wersji. Szkoda!

 

Icarus Illumina XL HD - główne menu, zmiana stron i wielkości tekstu (źródło: youtube.com)

 

Icarus Illumina XL HD - zmiana stron w komiksie (źródło: youtube.com)

 

[Aktualizacja 26 VI 2016 r.]

23 czerwca ogłoszono na Twitterze rozpoczęcie zapisów na zakup czytnika w ramach platformy Indiegogo. Myślę, że start należy do udanych. W sześć dni od startu akcji (20 VI), sprzedano partię dwudziestu pierwszych, najtańszych urządzeń, oferowanych po 179 USD (ok. 680 PLN). Na droższe (po 199 USD + koszty wysyłki) na razie brak chętnych. Oficjalna strona zbiórki: https://igg.me/at/kFJj6QppdFw/x/2537767

 

Ogłoszenie o uruchomieniu zbiórki pieniędzy na czytnik Icarus Illumina XL HD (źródło: twitter.com)

 

Po pierwszych sześciu dniach zbiórki, zebrano 20% spodziewanych funduszy (źródło; indiegogo.com)

 

Like Reblog Comment
text 2017-03-19 19:45
Nie będzie ani popSLATE 2 ani zwrotu pieniędzy

 

Rok temu pisałem o zbiórce pieniędzy na drugą wersję popSLATE – okładki z ekranem E-Ink na różne wersje telefonów iPhone 6 (wpis: „popSLATE 2 - ekran E-Ink dla iPhone'a z Indiegogo”). Niedawno jej organizatorzy ogłosili, że ich produkt nie przeszedł testów zgodności wymaganych przez Apple przy certyfikacji. Wczoraj pojawiła się informacja, że sam pomysł popSLATE 2 jak i zbiórka funduszy zakończyła się plajtą.

 

Na stronie popSLATE okładki opisane są jako WYPRZEDANE (źródło: popslate.com)

 

Zbiórki funduszy, czy to na Kickstarterze czy na Indiegogo, obarczone są pewnym ryzykiem. Wpłacający zawierzają swoje pieniądze organizatorowi, który może nie mieć nic poza pomysłem. Tym razem sytuacja była trochę inna, bo na rynku była już pierwsza wersja etui popSLATE. Organizator zbiórki nie był więc nikomu nieznanym pomysłodawcą. Co prawda pierwsza wersja okładki pojawiła się ze znacznym opóźnieniem, co prawda nie spełniała obietnic producenta, co prawda nie wzbudzała zachwytów użytkowników, ale organizatorzy przynajmniej częściowo wywiązali się ze swoich obietnic. Nic nie wskazuje na to, aby miało tak się stać z popSLATE 2.

 

A miało być tak pięknie... (źródło: popslate.com)

 

W grudniu pojawiły się oficjalne informacje, że w popSLATE są kłopoty z uzyskaniem certyfikatu od Apple, znanego jako “Made for iPhone (MFi)”. Najpierw problemem miała być zgodność ze złączem ligtning. To znają wszyscy, którzy na przykład próbowali do nowych telefonów Apple podłączać „nieoryginalne” kable. Potem w testach pojawił się kłopot z tłumieniem sygnału radiowego telefonu. Dodatkowa obudowa (wykonana z włókna szklanego) prawdopodobnie zbytnio osłabiała sygnał wysyłany i odbierany przez smartfon. Producent popSLATE zarzeka się, że etui zostało zaprojektowane zgodnie z wytycznymi Apple, ale to nie uzdrawia sytuacji niestety. Pamiętamy, że na przykład iPhone 4 i bez dodatkowych nakładek miał kłopoty z utrzymaniem połączenia. Dodatkowa warstwa plastiku i elektroniki może więc i nowym iPhone'om nie służy? Przy okazji firma popSLATE podała, że wyczerpała już wszystkie zgromadzone fundusze i nie stać jej na to, by dalej „użerać się” z Apple.

 

Rok temu zbiórka zakończyła się ogromnym sukcesem, zgromadzono ponad milion USD - 1371% pierwotnie zakładanej kwoty (źródło: indiegogo.com)

 

Można się zastanawiać, gdzie podział się ponad milion dolarów amerykańskich, zebrany na Indiegogo i dodatkowe fundusze (w bliżej nieokreślonej kwocie), pozyskane od inwestorów. Tu przypomnę, że organizatorzy zebrali 1371% zakładanej pierwotnie kwoty. Można też pytać o losy tych pieniędzy, ale odpowiedzi raczej nie otrzymamy. Rozżaleni (niedoszli) klienci firmy założyli na razie na Facebooku grupę pod wiele mówiącą nazwą „POP SLATE SCAM” ("Przekręt POP SLATE").

 

 

Grupa dla rozżalonych klientów nosi nazwę POP SLATE SCAM (źródło: fb.com)

 

Na koniec swojego komentarza pod zbiórką na Indiegogo firma napisała m.in., że rozpoczęła postępowanie upadłościowe, nie będzie wysyłki popSLATE 2, nie będzie zwrotu wpłaconych pieniędzy, nie będzie dodatkowych wyjaśnień:

„popSLATE has entered into the legal process for dissolution of the company

Your popSLATE 2 will not be fulfilled

There is no money available for refunds

This will be our final update”.

 

Po internetach raz po raz krążą ostatnio plotki, że następny iPhone to już na pewno będzie miał dwa ekrany, w tym jeden wykonany w technologii E-Ink. Podobnie jak z założonym etui popSLATE (czy YotaPhone)... Pożyjemy, zobaczymy. Ale popSLATE 2 pewnie już nie zobaczymy.

 

Like Reblog Comment
text 2016-12-02 20:39
E-Ink wallet – portfel z ekranem E-Ink z Indiegogo

Ekrany E-Ink znajdują coraz to nowe zastosowania, co powinno nas cieszyć. Im szersze zapotrzebowanie i produkcja papieru elektronicznego, tym większa szansa, że stosowane w czytnikach książek wyświetlacze będą taniały. A gdyby to jeszcze zachęciło konkurentów firmy E-Ink do śmielszych działań...

 

E-Ink wallet to projekt łączący aplikację mobilną z portfelem wyposażonym w ekran i lokalizator GPS (źródło: indiegogo.com)

 

Jednym z pomysłów na upowszechnienie wykorzystania ekranów z papieru elektronicznego jest portfel „następnej generacji”. W serwisie Indiegogo uruchomiono właśnie zbiórkę funduszy na ten projekt. Celowo użyłem słowa projekt, ponieważ zawiera ono w sobie również coś, co nie jest jeszcze gotowym produktem a raczej pomysłem. Chyba tak właśnie jest w przypadku E-Ink wallet.

 

Projekt na razie doczekał się jednej wpłaty w wysokości 5 USD (źródło: Indiegogo)

 

Za projektem stoi Bala Murugan, który przedstawia się jako pasjonat gadżetów z Bengaluru (Indie). Jego pomysł polega, jak sądzę, na dość oczywistym skojarzeniu, że sporo osób nosi w portfelu na przykład fotografie swoich bliskich. Dlaczego nie wykorzystać do tego celu papieru elektronicznego? No cóż, tu pojawia się pierwszy problem. Takie wyświetlacze nie są szczególnie cenione za trwałość i odporność na uszkodzenia mechaniczne. Jak teraz wyobrażę sobie, że jadę autobusem po indyjskich drogach przez kilkanaście godzin z takim portfelem w tylnej kieszeni spodni.... to mój entuzjazm dla takiego gadżetu trochę słabnie.

 

Jakie dodatkowo cechy ma mieć portfel? Projekt zakłada skojarzenie go z aplikacją mobilną. Ma ona nie tylko przesyłać do portfela zdjęcia, ale zarządzać bardziej zaawansowanymi funkcjami. Na pewno użyteczne będzie zdalne włączenie alarmu, co ułatwi poszukiwanie portfela jeśli go gdzieś „posiejemy”.

 

E-Ink wallet

Jedna z funkcji E-Ink wallet, to zdalny alarm ułatwiający odszukanie zguby np. w domu (źródło: Indiegogo)

 

Druga ważna funkcja, to lokalizacja oparta na GPS i sieci komórkowej. Portfel ma posiadać gniazdo kart SIM, co będzie można wykorzystać do wysyłania danych o lokalizacji portfela gdy np. utraci on łączność ze sparowanym smartfonem. Odszukanie „zguby” ma w takim przypadku ułatwić aplikacja, pokazująca współrzędne geograficzne na mapie. Tu pojawia się kolejny problem, dotyczący podmiotu zajmującego się gromadzeniem i/lub przetwarzaniem takich danych.

 

Aplikacja mobilna skojarzona z portfelem ma obsługiwać geolokalizację (źródło: Indiegogo)

 

E-Ink wallet ma więc cechować dość różnorodna funkcjonalność przy pracy przez 3 do 6 miesięcy na jednym ładowaniu. Wbudowana bateria ma też służyć nawet jako zewnętrzne źródło zasilania smartfona (tzw. powerbank). O miejscu na karty płatnicze i banknoty nie wspominając.

 

Bateria w portfelu ma być w pełni naładowana już po 20 minutach (źródło: Indiegogo)

 

Podsumowanie

O ile podoba mi się sam pomysł, to obawiam się, że ekrany E-Ink (nawet te giętkie) technologicznie mogą nie sprostać wyzwaniu, jakim jest portfel codziennego użytku. Zbiórka na razie nie cieszy się specjalnym powodzeniem, ale miło by było, gdyby koncept doczekał się realizacji. Ja jednak jestem człowiekiem zbyt małej wiary, by go wesprzeć. Pierwsze portfele można zamówić po 149 USD, cena detaliczna będzie wynosić 229 USD. Wysyłka planowana jest na marzec 2017 r. Ktoś chętny?

 

Strona projektu E-Ink wallet: https://www.indiegogo.com/projects/e-ink-wallet-the-next-generation-wallet-gadget-gadgets

 

Like Reblog Comment
text 2016-06-07 18:29
Dasung Paperlike - monitor komputerowy z ekranem E-Ink

 

Prawie 100 osób zdecydowało się już na wsparcie zbiórki prowadzonej na rzecz uruchomienia produkcji monitora komputerowego z ekranem E-Ink. Akcja prowadzona jest właśnie na platformie Indiegogo. Podobne pomysły hobbystycznie już były realizowane na bazie istniejących czytników książek elektronicznych. Tym razem pomysłodawcy projektu zdecydowali się wykorzystać ekran o przekątnej 13,3 cala, który niedługo będzie można zobaczyć także w czytniku Good e-Reader 13.3 czy Onyx Boox Max.

 

Dasung Paperlike

Dasung Paperlike - monitor komputerowy o przekątnej 13,3" w technologii papieru elektronicznego (źródło: dasung.com.cn)

 

Projekt firmuje chińska firma Dasung Tech, założona w 2014 roku w Pekinie. Swój projekt kieruje do tych, którzy mają dość świecących w oczy monitorów komputerowych.

 

Ray Chen z Dasung Tech

Ray Chen, jeden ze współzałożycieli firmy, prezentuje Paperlike (źródło: youtube.com)

 

Ekran Dasung Paperlike wykonany w technologii E-Ink został (na ile to aktualnie możliwe) dopasowany do pracy z aplikacjami komputerowymi. Od razu należy zaznaczyć, że nie nadaje się do oglądania filmów, większości gier czy obróbki materiałów graficznych. Ekran E-Ink po pierwsze ma sporą bezwładność a po drugie, wyświetla tylko 16 odcieni szarości. Kłopoty wynikające z zastosowania ekranu E-Ink mają być częściowo zniwelowane przez elektronikę jak i dedykowane oprogramowanie korygujące pracę monitora. Opracowane sterowniki są zgodne z MS Windows XP, MS Windows od 7 do 10 oraz MacOS. Podstawowe parametry obrazu nie różnią się od wspomnianych już czytników książek: rozdzielczość  800x600 lub 1600x1200 pikseli (ok. 150 ppi). W obudowie monitora przewidziano m.in. gniazdo USB, które może służyć do zamontowania lampki doświetlającej obraz. Do czego więc taki monitor się nadaje?

 

Twórcy projektu prezentują zalety monitora Paperlike (źródło: youtube.com)

 

Dasung Paperlike powinien zapewnić przyzwoity komfort pracy z aplikacjami, które całkiem często są używane, a więc przede wszystkim z arkuszami kalkulacyjnymi i edytorami tekstu. Można się spodziewać, że nie wchodzi w grę szybkie przesuwanie arkuszy liczących setki tysięcy rekordów ani szybkie kartkowanie kilkusetstronicowego dokumentu. Ale pisanie i formatowanie tekstu, wprowadzanie danych czy praca np. z kodem strony HTML czy programu komputerowego - to może już się sprawdzić.

 

Dasung Paperlike w działaniu (źródło: youtube.com

 

Ważne, że urządzenie zapewnia dobrą widoczność nawet w pełnym świetle dziennym oraz energooszczędność. Może pracować jako drugi monitor duplikujący obraz pierwotnego monitora lub go zastąpić. O czytelności w naturalnym oświetleniu świadczy już sama technologia papieru elektronicznego wykorzystana do budowy wyświetlacza, a więc taka jak w czytnikach książek. Monitor Paperlike na pewno nie będzie tak oszczędny w gospodarowaniu energią jak czytnik. Ale do jego zasilania wystarczy port USB. Można się więc spodziewać, że i tak mniej obciąży np. baterię notebooka niż ekran LCD, który cały czas musi być podświetlany.

 

Dasung Paperlike z MS Surface Pro

Znakomita widoczność w pełnym świetle dziennym to jeden z atutów monitora paperlike (źródło: www.indiegogo.com)

 

No i najważniejsze - cena. Obecnie można wpłacać po 799 dolarów amerykańskich (równowartość ok. 3 080 PLN), za które otrzymamy monitor z kablem i drucianą podstawką pozwalającą ustawić monitor w pionie lub poziomie (jak na powyższym zdjęciu) oraz darmową przesyłkę. Do końca akcji pozostało 16 dni. Póki co, zyskał uznanie 99 osób. Cena detaliczna, po zakończeniu zbiórki na Indiegogo, ma wynosić 995 USD. Wysyłka planowana jest na sierpień 2016 roku. Firma nie posiada centrów serwisowych poza Chinami. Ja trzymam kciuki za projekt Paperlike. Gdybym miał luźne 800 dolarów, właśnie bym został setnym uczestnikiem akcji...

 

Kampania Dasung Paperlike na Indiegogo

Projekt Dasung Paperlike zebrał już ponad 68 tys. USD (źródło: https://www.indiegogo.com)

 

Oficjalna strona kampanii: https://igg.me/at/dasungpaperlike/x/2537767

 

[Aktualizacja: 22 VI 2016 r, godz. 12:30]

Sądzę, że projekt można uznać za całkiem udany pod względem finansowym. Na niespełna 20 godzin przed zakończeniem kampanii, zebrano ponad 100 tys. USD. Sprzedano prawie wszystkie egzemplarze, ze 110 sztuk pierwszego rzutu, w cenie 799 dolarów amerykańskich. Do odbiorców na całym świecie powinno trafić prawie 130 monitorów. Nie jest to dużo w porównaniu do innych producentów, ale pierwszy krok w kierunku monitorów e-ink wydaje się być zrobiony. Pozostaje czekać na pierwsze recenzje użytkowników.

 

Wynika zbiórki funduszy na monitor Paperlike na 20 godzin przed jej zakończeniem (źródło: indiegogo.com)

 

[Aktualizacja: 23 VI 2016 r., godz. 9:30]

Pomysłodawcy zbiórki najwyraźniej liczą na większy sukces, ponieważ akcję wydłużono o kolejnych 10 dni.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2016-05-30 15:38
Good e-Reader 13.3 - czytnik z ekranem o przekątnej 13 cali

 

Ekran E-Ink o przekątnej 13,3 cala (33,8 cm) ma czytnik oferowany przez autorów bloga Good e-Reader. Pierwsza tura kampanii zbiórki funduszy na nowy czytnik zakończyła się niewątpliwym sukcesem i akcja została przedłużona o kolejne dwa miesiące. Póki co zebrano prawie 150 tys. dolarów amerykańskich (USD). To już druga tego typu akcja Kanadyjczyków. Ta również prowadzona jest na platformie Indiegogo, wspomagającej zbiórki pieniędzy na określony cel. Poprzednia kampania serwisu Good e-Reader zakończyła się fiaskiem. Opisałem ją szerzej w listopadzie 2015 roku, we wpisie zatytułowanym „Dwie kampanie współfinansowania czytników e-booków - Icarus Illumina XL i Ultimate E-Reader”, przy okazji zbiórki prowadzonej przez holenderską firmę DistriRead na czytnik Icarus Illumina XL. Tym razem inicjatorzy sprzedaży czytnika z ekranem o przekątnej 13,3 cala mogą świętować sukces.

 

Michael Kozlowski z czytnikiem Good e-Reader 13.3 (źródło: youtube.com)

 

Sukces może wynikać m.in. z faktu, że oferowany czytnik ma tym razem lepiej odpowiadać zapotrzebowaniu potencjalnych klientów. Zapewnić ma to, czego domagali się wcześniej czytelnicy serwisu Good e-Reader - większy ekran. Drugim atutem, przemawiającym na korzyść trwającej aktualnie kampanii, jest fakt, że produkt jest już gotowy. Wystarczy go zamówić u producenta i czekać na dostawę. Przy poprzedniej akcji, jej inicjatorzy nie byli w stanie zaprezentować żadnego egzemplarza testowego. Teraz mają w ręku czytnik i prezentują go w działaniu.

 

Film promocyjny czytnika Good e-Reader 13.3 (źródło: youtube.com)

 

Dostawcą nowego czytnika będzie zapewne, znana od dawna na rynku czytników książek elektronicznych, firma Netronix. Ten producent dostarczał już w przeszłości wiele modeli czytników pod różnymi markami. Również pierwszy „polski” czytnik - eClicto - był wytwarzany właśnie przez Netronix. O mało go nie kupiłem na 15. Targach Książki w Krakowie, ale nie miałem przy sobie wtedy gotówki. Może to i dobrze, bo urządzenie nie zawojowało polskiego rynku, a Robert Drózd określił go nawet jako "czytnik straconej szansy".

 

Siedziba firmy Netronix (źródło: http://www.netronixinc.com)

 

Jeśli spojrzymy na aktualną ofertę chińskiej firmy, znajdziemy tam przynajmniej dwa zdjęcia znajomo wyglądających urządzeń. Pierwsze z nich to E60QH2. Jest już od pół roku w sprzedaży detalicznej przynajmniej w trzech krajach - w Hiszpanii, Portugalii i na Słowacji. Wersja z Półwyspu Iberyjskiego nazywa się Cervantes 3. U naszych południowych sąsiadów to czytnik znany jako Dibuk Saga i firmowany przez Deutsche Telekom (więcej informacji we wpisie „Dibuk Saga - Słowacy mają swój czytnik e-booków”). Pracuje pod Androidem z zaprojektowaną po spartańsku słowacką nakładką. Wyróżnia się jednak wśród konkurentów zastosowaniem najnowszego, dotykowego ekranu z wbudowanym oświetleniem (E-Ink Carta) o rozdzielczości 1448x1072 piksele i gęstości obrazu 300 ppi (podobnie jak np. w Kindle Paperwhite 3 czy Kobo Glo HD).

 

Dibuk Saga jako E60QH2 (źródło: http://www.netronixinc.com)

 

Drugi czytnik z aktualnej oferty Netroniksa, który może wydawać się znajomy, producent reklamuje jako Electronic Notepad. Do złudzenia przypomina on ofertę firmowaną przez Good e-Reader. U producenta występuje jako model ED0Q02.

 

Electronic Notepad, czyli ED0Q02 w ofercie firmy Netronix (źródło: http://www.netronixinc.com)

 

Najważniejszą jego cechą jest oczywiście ekran E-Ink Mobius o imponującej przekątnej 13,3 cala i rozdzielczości 1600x1200, wykonany w technologii papieru elektronicznego. Daje to gęstość wyświetlania rzędu 150 ppi. Można powiedzieć, że to raczej słabo. Gorzej niż mój pierwszy czytnik - Kindle 3 Keyboard... Poza tym urządzenie ma procesor pracujący z częstotliwością 1 GHz, 4 GB pamięci wewnętrznej (zapewne ok. 2 GB dostępne dla użytkownika), gniazdo kart microSD (do 32 GB) oraz wi-fi. Wykonywanie notatek i rysunków ma ułatwiać znajdujący się w zestawie rysik. Czytnik bez okładki waży 420 g.

 

Good e-Reader 13.3 jako ED0Q02 (źródło: http://www.netronixinc.com)

 

 

W opisie zbiórki w serwisie Indiegogo można dowiedzieć się jeszcze kilku szczegółów. Na przykład to, że rysik ma umożliwiać rozpoznawanie 1024 poziomów siły nacisku. Czytnik ma także mieć obsługę sklepu Gogle Play, z którego można instalować androidowe aplikacje. Podstawowa oferta w cenie 699 USD obejmuje czytnik z rysikiem i koszty przesyłki. Dostawa planowana jest w sierpniu 2016 roku. W maju pojawił się również bardzo podobny model Onyx Boox Max. Ten z kolei oferowany jest przez Onyx na rynku niemieckim za 696 EUR. W sklepie wciąż widnieje jako "przedsprzedaż", choć są już jego konsumenckie opinie.

 

Oficjalna strona kampanii Good eReader 13.3 na Indiegogo: https://igg.me/at/bigereader/x/2537767

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?