logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: notatki
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2018-07-23 10:22
Notatki w czytniku Kobo – jak wyeksportować?

 

O ile czytniki książek zazwyczaj umożliwiają wykonywanie zaznaczeń lub notatek, o tyle z eksportem ich do komputera bywa już gorzej. Tak jest właśnie w przypadku czytników Rakuten Kobo. Istnieje jednak w miarę proste rozwiązanie tego problemu, które może użytkownikom urządzeń tej marki ułatwić pracę z tekstem. Najprostszym (dla mnie) jest skorzystanie z wtyczki w Calibre, ale także dla tych, którzy z tego programu nie korzystają powstał niniejszy wpis.

 

 

SQLite

Notatki w czytnikach Kobo (zwane „annotations”) znajdują się w pliku bazodanowym w pamięci czytnika. Plik zapisany jako „KoboReader.sqlite” umieszczony jest w katalogu „.Kobo”. Znawcy SQLa nie powinni mieć z tym formatem kłopotów. Problem pojawia się w przypadku mniej zaawansowanych użytkowników. Do przedstawionego niżej rozwiązania wymagana jest trochę bardziej niż podstawowa znajomość zarządzania plikami komputerowymi. Warto jednak się nim zainteresować, jeśli zależy nam na eksporcie notatek z Kobo.

Osoby choć trochę zaznajomione z poleceniami systemu operacyjnego, mogą spróbować samodzielnie wydobyć notatki przy pomocy bezpłatnego narzędzia SQLite. Sposób został opisany m.in. na blogu „Lazing in the Web”. Tu przedstawiam spolszczenie wspomnianego wpisu:

 

i) do przetworzenia bazy danych Kobo potrzebny jest program SQLite. Można go pobrać np. ze strony https://www.sqlite.org/download.html (np. sqlite-tools-win32-x86-3240000.zip w przypadku MS Windows). Pobrane archiwum wypakowujemy w komputerze do nowego katalogu;

ii) plik z notatkami (KoboReader.sqlite), który znajdziemy w pamięci czytnika w katalogu „.Kobo”, także kopiujemy do komputera. Do tego samego katalogu, w którym mamy już rozpakowane wcześniej narzędzie SQLite;

iii) w edytorze tekstowym (np. windowsowy Notatnik czy Notepad++) tworzymy plik „notatki.bat”, do którego wklejamy:

sqlite3 KoboReader.sqlite < extr_annotations.txt

Następnie plik zapisujemy w tym samym katalogu;

iv) w edytorze tekstowym tworzymy plik „extr_annotations.txt”, do którego wklejamy

.eksport_notatek.doc

.separator "rn"

SELECT VolumeID, Text, Annotation

FROM Bookmark;

.exit

Obydwa wspomniane wyżej pliki można pobrać ode mnie tutaj.

v) sprawdzamy, czy w katalogu mamy następujące pliki:

extr_annotations.txt

KoboReader.sqlite

notatki.bat

sqldiff.exe

sqlite3.exe

sqlite3_analyzer.exe

 

Zawartość katalogu przygotowanego do eksportu notatek

 

vi) uruchamiany notatki.bat i cieszymy się utworzonym właśnie plikiem „annotations.doc”, który zawiera zakładki, zakreślenia i notatki z naszego czytnika. Można go zaimportować np. do OpenOffice Writera, czy MS Worda. Przy wczytywaniu należy wybrać kodowanie UTF-8. Każda kolejna notka wykonana w czytniku, zaczyna się od „file:///mnt/onboard/”;

vii) każde kolejne eksportowanie notatek polega na skopiowaniu aktualnego pliku KoboReader.sqlite do tego samego katalogu i uruchomieniu notatki.bat;

viii) uwaga: przy kolejnym przetwarzaniu nowego pliku z notatkami, dokument „annotations.doc” zostanie nadpisany nowszą wersją. Jeśli chcemy zachować wersję wcześniejszą, trzeba zmienić nazwę pliku, lub wcześniej przekopiować go do innego katalogu.

 

www.kobonotes.com

Warto pamiętać, że jest także strona WWW, która ma takie samo zadanie, ale nie zawsze ona działa, a poza tym nie każdemu odpowiada wysyłanie w nieznane swoich własnych notatek.

 

Nie udało mi się skorzystać z Kobo Notes (źródło: www.kobonotes.com)

 

Calibre - Kobo Utilities

Jest także wtyczka dla programu Calibre, przy pomocy której można skopiować notatki. Osoby, które korzystają z Calibre, powinny jej spróbować w pierwszym rzędzie. „Kobo Utilities” umożliwia skopiowanie do pamięci podręcznej komputera zaznaczenia i notatki z jednej lub wielu książek.

 

Osoby używające Calibre, powinny w pierwszym rzędzie przetestować wtyczkę Kobo Utilities

 

Aby skorzystać z notatek, trzeba;

i) podłączyć czytnik do komputera i uruchomić Calibre;

ii) zaznaczyć książkę, z której chccemy uzyskać notatki (można zaznaczyć więcej niż jedną);

iii) uruchomić wtyczkę Kobo Utilities i wybrać z menu „Copy annotations for Selected Book”;

iV) wskazać przycisk „Kopiuj do schowka” z okna, które się pokaże;

v) wkleić tekst ze schowka do edytora tekstu.

 

Calibre - Annotations

Dzięki poniższemu komentarzowi Roberta, dowiedziałem się o kolejnej wtyczce do Calibre – Annotations. Jej najnowsza wersja (1.8.3 beta) sprawuje się bardzo dobrze zarówno w czytnikach Kobo jak i Kindle oraz Tolino. Umożliwia import notatek z czytnika do osobnej kolumny w księgozbiorze Calibre, a następnie także skopiowanie do pamięci komputera. Czytelnie podzielone są zaznaczenia fragmentów tekstu i komentarze użytkownika.

 

Aby pobrać notatki z czytnika, należy wybrać z menu wtyczki opcję "Fetch annotations from..."

 

Aby pobrać notatki, należy oczywiście najpierw zainstalować wtyczkę. Warto także od razu utworzyć nową kolumnę, korzystając z opcji w menu wtyczki. Domyślnie nazywa się ona „Annotations”, ja podałem nazwę „Notatki”.

 

Ikona czarodziejskiej różdżki umożliwia dodanie kolumny, do której będą importowane notatki

 

Podłączenie czytnika wywołuje ikonę w pasku programu Calibre. Z menu wtyczki wystarczy wtedy wybrać „Fetch annotations from...”. Zostaną one dodane do wcześniej utworzonej kolumny. Tupnięcie myszką na zawartości kolumny „Notatki”, otwiera nowe okno wyświetlające zaimportowaną z czytnika treść. Z tego okna jest możliwość skopiowania do podręcznej pamięci komputera (i np. wklejenia do edytora tekstu). Więcej na temat wtyczki, oraz jej najnowszą (testową) wersję, można znaleźć na forum mobileread.com.

 

 

Tupnięcie na zawartości kolumny „Notatki”, otwiera okno, z którego łatwo skopiować treść notatek do pamięci podręcznej komputera

 

 

Kobo – modyfikacja pliku konfiguracyjnego

Z kolei dzięki poniższemu komentarzowi Robika, dowiedziałem się, że również modyfikacja pliku konfiguracyjnego czytnika Kobo, umożliwia eksport notatek. Dodałem więc do pliku „Kobo eReader.conf” odpowiedni wpis. Trzeba dopisać „ExportHighlights=true” do sekcji „[FeatureSettings]”. Można tego dokonać zwykłym edytorem tekstowym, sam plik jest w katalogu „.KoboKobo” w pamięci czytnika.

 

Po dodaniu odpowiedniego wpisu w pliku konfiguracyjnym, w menu notatek pojawia się opcja „Export to text file”

 

Po dodaniu wspomnianego wpisu, w menu notatek pojawia się opcja „Export to text file”. Po jej wybraniu, trzeba podać nazwę pliku tekstowego, który zostanie utworzony w katalogu głównym pamięci wewnętrznej czytnika. Aby go móc edytować, najlepiej skopiować do komputera i wczytać do edytora tekstu (wskazując kodowanie UTF-8).

 

 

Eksport notatek następuje do wskazanego pliku tekstowego (w tym przypadku będzie to notatki_Szwejk.txt)

 

Podsumowanie

Przedstawione sposoby działają w przypadku notatek pochodzących zarówno ze starszego jak i najnowszego oprogramowaniem wewnętrznego czytników Rakuten Kobo. Przetestowałem je pod MS Windows 10 z plikiem pochodzącym z czytnika Kobo, w którym zainstalowano firmware w wersji 4.9.11.311. Rozwiązanie SQLite może jest dalekie od elegancji współczesnych okienkowych systemów, ale działa. Mam nadzieję, że będzie przydatne dla osób dużo pracujących z tekstem przy użyciu tychże czytników, a nie korzystających z Calibre. Pozostałym, polecam ten bezpłatny program wspierający zarządzanie e-bookami, a także notatkami.

 

Like Reblog Comment
review SPOILER ALERT! 2015-02-18 00:06
Przy sklepie z pocztówkami
Notatki samobójcy - Michael Thomas Ford

Bardzo długo (jak dla mnie i moje pojęcie upływu czasu) zwlekałam z napisaniem czegokolwiek o tej książce. Może nie dlatego, iż podejmuje trudny temat związany z samobójstwem i różnego typu chorobami lub/i zaburzeniami psychicznymi. Nie. Tym razem nie chciałam tego robić, bo bałam się, że napiszę coś, co w sposób definitywny skreśli tę książkę u potencjalnych czytelników. Z tego też powodu chcę zaznaczyć, iż nie jest to książka beznadziejna. Jest nawet niezła, powiedziałabym, z tym, że temat... ach, temat! To jest jej jedyny minus. Ale o tym dalej.

 

Książkę "spotkałam" przeglądając stronę jakiejś księgarni internetowej. Była wtedy nowością, pewnie dlatego się na nią natknęłam. Ostatecznie postanowiłam ją przeczytać. Po kilku latach udało mi się to zrobić. Zamówiłam swój egzemplarz, usiadłam wygodnie przy gorącym grzejniku i sączyłam powolutku kawę, co by się nie skończyła za szybko. Jednak, co ważne, zapomniałam, że przez te kilka lat, które minęło odkąd pierwszy raz czytałam opis tej pozycji, zmieniłam się nie tylko ja i moje upodobania, ale i sposób odbioru oraz racjonalizowania faktów, które muszę w jakiś sposób przyswoić. Ale dałam szansę tej książce i w przeciągu doby została skończona (nie, żebym czytała całą dobę - jednak potrzebuję nieco snu, a szkoła też swoje wymaga).

 

Przyznam się, że dopóki nie sięgnęłam po Notatki nie znałam tego autora. No, chyba, że powinnam liczyć do znajomości posiadanie i wielokrotne czytanie książki o jakże chwytliwej nazwie 100 pytań i odpowiedzi wokół AIDS (o czym zdałam sobie dopiero... teraz, ale wstyd...). Jest znany przede wszystkim z tekstów, które często cechuje tematyka homoseksualna bądź seksualna sama w sobie. Jest autorem wielu pozycji poświęconych tematyce właśnie homoseksualnej, ale jak się okazuje - w Polsce ukazała się tylko publikacja dot. AIDS oraz Notatki. A szkoda, gdyż jest to ktoś, kto w sposób lekki i przyjemny wykłada na ławę sprawy trudne oraz w pewien sposób krępujące. Przede wszystkim - daje do myślenia.

 

Od strony technicznej - oczywiście maruda ma swoje zdanie i ubolewa nad faktem, iż nie ma wersji w miękkiej okładce, jednak już powoli się przyzwyczajam do tych twardych, więc jest postęp. Podobają mi się wewnętrzne okładki - mam tu na myśli te cztery pomarańczowe strony, na których widnieje drzewo oraz ptaki. Teoretycznie są one białe, jednak ich kolorystyka miejscami niemal wtapia się w tło - dla mnie cudo. Uwielbiam, gdy wewnątrz są "ubarwione", ale jednolicie. Ten zabieg jest na tyle delikatny, że nie gryzie się z moim poczuciem estetyki i dodaje tej książce fizycznego uroku. Wielki plus za grube kartki - niezmiernie przyjemne w dotyku. I pachnące.

 

Żeby nie było za słodko, podam największy minus, jaki dostrzegłam. I choć wiem, iż autor celowo to zrobił, nie potrafię jakoś tego przełknąć. O ile sam temat utworu jest naprawdę genialny i ciekawie zrealizowany, z pazurkiem, o tyle wiek i problemy głównego bohatera są... idiotyczne. Zanim poleje się fala jadu - zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy cierpią przez swoją odmienną orientację i jest im z tym trudno, niekiedy są zmuszani do ostateczności, ale... ten chłopak - nadmieńmy  tylko, że ma PIĘTNAŚCIE lat - pochodzi z tak zwanego dobrego domu, nie ma większych problemów z życiem niż cała rzesza innych nastolatków, raczej nigdy nie spotkał się z nietolerancją innych, a jedynym problemem, który urósł w jego mniemaniu do rangi chyba światowego jest to, iż zakochał się w drugim chłopaku. Ale, mało tego! Z tego powodu postanawia popełnić samobójstwo w jakże skuteczny sposób - podcinając nadgarstki. Na pewno mu się uda... Te trzy informacje niemal mnie zabiły. Co jak co, ale są tak błahe, tak nieistotne, tak... zwykłe, że robienie z tego powodu do samobójstwa staje się - głupie. Właśnie dlatego zdecydowałam się odjąć aż dwie gwiazdki. Zwyczajnie nie potrafię przejść obok tego obojętnie.

 

Podobało mi się, że Jeff uraczony został przez autora dość ciętym językiem i charakterkiem, który naprawdę mnie pociąga. Dzięki temu bohater ten stał się charakterystyczny i ciekawy. Jego postawa względem terapeuty też nie jest zbytnio naciągana - mając kontakt z ludźmi, którzy szkolą się na psychologów u innych psychologów trochę wiem o tym, że nim taki delikwent zacznie mówić z sensem wyrzuci z siebie całą masę głupot, za które być może jeszcze przeprosi, ale to dopiero na sam koniec, jak do niego dotrze jak irracjonalnie postępował. Panie Ford - wielki plusik za postać z pazurkiem!

 

Coś, na co chciałam zwrócić uwagę to nieszablonowość i tajemniczość innych bohaterów. Niezmiernie podoba mi się to, iż w sumie żadna ze wszystkich występujących w książce postaci nie jest podobna do drugiej. Różnią się od siebie w znaczący sposób, posiadają swoją niewytłumaczalną głębię, nutę osobowości prawdziwego człowieka. To czyni ich trójwymiarowymi - co nie zawsze jest spotykane.

 

Niesamowite jest też to, iż pomimo trudnego i ciężkostrawnego tematu związanego z leczeniem psychiatrycznym oraz obcowaniem z ludźmi posiadającymi jakieś problemy natury psychicznej, autor pisze z dużą lekkością słowa i pióra. Nie przygniata, ale daje do myślenia. Nie działa destruktywnie na dobry humor, lecz uaktywnia stronę rozważań o istnieniu. Coś naprawdę pięknego.

 

Już na sam koniec przyznam, że pomimo tego jednego rażącego minusa, książka zaskoczyła mnie i to pozytywnie. Może nie należy do najlepszych o tego typu tematyce jakie można spotkać, ale posiada w sobie to coś, dzięki czemu tkwi w naszych głowach dłużej niż przez pięć minut. Nie tylko przy sklepie z pocztówkami. 

Like Reblog Comment
review 2014-10-14 18:18
Notatki myśliwskie z Afryki. Somali
Notatki myśliwskie z Afryki. Somali - Józef Mikołaj Potocki Książka interesująca z dwóch powodów - po pierwsze opisuje kraj, do którego z uwagi na sytuację polityczną, praktycznie nie dociera przeciętny turysta (Somalia). Opisuje jak to dawniej (19 wiek) wyglądało. Co prawda opisów miast i wsi jest niewiele (autor skupia się głównie na opisie polowań, ukształtowania terenu i przygód w obozowiskach), ale co nieco można się dowiedzieć. Po drugie jest to bardzo zgrabnie napisana książka, która nie męczy czytelnika jakimiś udziwnionym "starodawnym" stylem pisania i nazewnictwem. Można by powiedzieć, że napisana współcześnie, na potrzeby jakiegoś portalu społecznościowego czy jakiegoś bloga. Jedyną wadą, którą można się dopatrzyć to powtarzające się zdarzenia nie posuwające akcji naprzód. No, ale to są relacje z polowania (a raczej z rzezi bezbronnych zwierząt)i często (codziennie) trzeba wykonywać podobne czynności by upolować upragnionego zwierza (ale po co to opisywać, dzień po dniu?). Dzięki tej książce można się przekonać również jakim poglądom hołdowało ówczesne polskie bogate ziemiaństwo.
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-09-28 12:16
Notatki z podróży
Notatki z podróży - Angelina Jolie

Jako, że bardzo lubię ją jako aktorkę, książka ta musiała być moja. A marzyłam o tym by ją wziąć w moje łapki od bardzo dawna. Byłam wniebowzięta gdy dowiedziałam się, że została wydana w naszym kraju. Dlatego zaraz po kupieniu zabrałam się za czytanie.

Książka napisana jest w formie pamiętnika, a bardziej dziennika. Mamy tu więc zapiski aktorki z jej wizyt w krajach dotkniętych wojną oraz notatki jakie poczyniła po spotkaniach tak z ważnymi przedstawicielami różnych organizacji, jak i z ludźmi cierpiącymi najbardziej..
"Notatki z podróży" dzielą się na 4 duże rozdziały. Pierwszy zawiera opisy z podróży do Afryki (Sierra Leone i Tanzanii), drugi to opisy z podróży do Kambodży, trzeci z Pakistanu i czwarty z Ekwadoru.
W Afryce aktorka zwiedza obozy dla uchodźców. Rozdział poświęcony jest głównie temu tematowi oraz organizacji UNHCR. W Kambodży porusza temat min, które ranią bądź powodują śmierć wielu cywilów. Rozdział poświęcony misji w Afganistanie porusza także problem uchodźstwa. Obok tego tematu mamy też biedę, nędzę i głód jakich doświadczają Afgańczycy. Ekwador to rozdział poświęcony nie tylko uchodźcom, dużo jest też spraw politycznych.

Fakt, iż tak długo polowałam na ten tytuł oraz to, że Angelina Jolie jest jedną z aktorek, którą wręcz uwielbiam nie ułatwia mi zadania jeśli chodzi o ocenę tej książki.
Moim zwyczajem jest jednak bycie obiektywną zarówno w swoich ocenach, jak i opiniach, dlatego przy całym szacunku do autorki, obejdzie się bez nadmiaru chwalenia.

Minusy:

- Moje największe zastrzeżenie: styl w jakim jest napisana. Mianowicie dość chaotyczny. Co da się zauważyć dość szybko. Szczególnie dotyczy to pierwszego rozdziału. W niektórych momentach miałam wrażenie, że jakiś temat się zaczyna, po czym autorka pisze już o czym innym. Tym bardziej to irytowało, gdy taka sytuacja miała miejsce co kilka akapitów.
- Mamy kilka zdjęć aktorki z podróży do opisywanych krajów. Co samo w sobie jest plusem, tylko, że są czarno-białe (a tego już nie pochwalam, głównie z uwagi na marną jakość papieru - jeśli już nie chciano całej książki wydrukować na lepszym papierze to chociaż te fotografie mogły być chociaż na porządnej wkładce),
- napis na okładce sugeruje, że czytelnik spotka się ze wzruszającymi opowieściami. Owszem, ale gdyby spojrzeć na to od strony liczbowej: spośród niekiedy chaotycznie napisanych sytuacji wyłuskać można mniej tych opisów konkretnych ludzi. Więcej tu mamy z polityki i samej działalności UNHCR.

Plusem tej pozycji jest fakt, że tutaj możemy dowiedzieć się więcej na temat działalności Angeliny w organizacji charytatywnej. A co więcej: zrozumieć motywy jej zachowania.
Plusem jest też to, że czytelnik może zauważyć różnicę między nią a innymi gwiazdami, które widzą szczytny cel tylko gdy są włączone kamery, i tylko tak żeby "za bardzo się nie pobrudzić" ani "nie zobaczyć za dużo cierpienia". W odróżnieniu od nich Angelina zrezygnowała z wszelkich luksusów by być bliżej tych ludzi.
Kolejnym plusem jest to, że czasem (choć rzadko i z zaskoczenia) Angelina potrafi chwycić za serce słowem. Niestety dopatrzyłam się małej ilości takich opisów, dlatego też czuję niedosyt.

Czy polecam?
Na pewno tym, którzy są zainteresowani tematem, a także fanom Angeliny Jolie - choć po lekturze tej książki mogą poczuć lekki niedosyt.
Pozostali mogą się wynudzić.

Ja daję pięć gwiazdek, co tu figuruje jako "przeciętna" choć w przypadku tej książki wyraziłabym się o niej jako o niezłej. Słowo "przeciętna" jest nieco krzywdzące. Dlatego niech te pięć gwiazdek symbolizuje książkę ani nie słabą, ani nie dobrą.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2013-11-23 20:15
Notatki samobójcy - Michael Thomas Ford

„Kiedy zrozumiesz, że po śmierci niczego się nie boisz, przestaniesz się martwić.”

 

Wyobraźcie sobie, że zasypiacie w swoich wygodnych łóżkach, okryci szczelnie ciepłymi kołdrami z dobrze znajomymi poszewkami. Wasza głowa skierowana jest ku ścianie, by nie rzucało wam się w oczy światło księżyca padające do pokoju poprzez skrawki odsłoniętego okna. Jesteście w swojej bezpiecznej bańce, gdzie nikt nie ma teraz prawa jej przekraczać, ale pobudka jest dla was zaskoczeniem.
     Unosicie powieki i na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w całkowitym porządku, ale czy naprawdę tak jest? Mrugacie kilkakrotnie i otwieracie szerzej oczy, bo już wiecie, że to nie jest wasz pokój, to nie wasze łóżko!
     Zostajecie uwięzieni w pewnym miejscu na jakąś liczbę dni. Nie podoba to się wam, prawda?
     Tak samo jest z Jeffem, który pewnego dnia budzi się w pokoju szpitala psychiatrycznego. Na początku sądzi, że to pomyłka, że on jest zdrowy i nie powinien być tam, gdzie aktualnie się znajduje. Wrogo odnosi się do personelu i wizja spędzenia czterdziestu pięciu dni na oddziale dla nastolatków zdaje się największym koszmarem jaki kiedykolwiek przeżył.
     Ale co jest tym czynnikiem, dla którego zamierzał targnąć się na swoje życie? Czym się kierował, kiedy przykładał ostrze do swoich nadgarstków, by skończyć ze sobą? I dlaczego próbuje sam sobie wmówić, że wszystko jest w porządku? Czego aż tak bardzo się wstydzi? Przecież zdrowy człowiek nie chciałby się zabić dla rozgłosu...

     Seria „Zbliżenia” to zbiór książek, w których możemy poznać ludzi takich jak my, jednak każdy z nich przeszedł lub przechodzi coś takiego w swoim życiu, co w jakiś sposób odróżnia go od nas, staje się dla społeczeństwa kimś innym. Z tej serii miałam już możliwość poznać Valerie, której chłopak popełnił samobójstwo zaraz po tym jak strzelał do niewinnych ludzi w szkole. Dziewczyna musiała się zmierzyć z ludźmi, którzy przeżyli masakrę, a także nauczyć się na nowo żyć w świecie bez ukochanego. Następnie była Tessie, która od czterech lat walczyła z nowotworem, z którym jednak przegrywała. Czując, że to koniec postanowiła stworzyć listę rzeczy, które pragnęła jeszcze przeżyć w swoim krótkim życiu i przed śmiercią - wykonać je. Tym razem wkroczyłam świat Jeffa, niedoszłego samobójcy.

 

„Związki nastolatków są bez sensu, bo nie mają przyszłości. Można by pomyśleć, że to jasne, ale nie. Ludzie nieustannie się zakochują i myślą, że ich uczucie przetrwa.”

 

     Książka porusza aspekt ludzi, którzy pobłądzili w swoim życiu czy przeżyli jakąś traumę, iż musieli odbyć terapię w jednym miejscu, które jest częstym powodem do żartów. Ile to razy gadaliśmy swoim znajomym, że powinni się leczyć, że czeka na nich psychiatryk z szeroko otwartymi wrotami? Na pewno było tak nie raz. Ja sama też tak mówiłam, ale zrozumiałam swój błąd, kiedy poznałam historię Jeffa.
     Główny bohater na początku okłamuje ludzi, że jest zdrowy i nie wie jak tam trafił. Jest arogancki dla personelu, co nie przystoi nikomu tak się odzywać. Ludzi ze swojej grupy uznawał za gorszych, nie miał ochoty spędzać z nimi czasu. Na samym początku ochrzaniałam go w duchu, ale po czasie zrozumiałam, że to był jego sposób na walkę z tamtejszą codziennością. Po prostu bronił się poprzez słowa. Z czasem jednak zaczął odkrywać karty i zrozumiał, że jednak naprawdę potrzebuje pomocy, a ludzie, którzy są wokół niego to ktoś, kto najlepiej w świecie może go zrozumieć w tej walce. Staje się bardziej otwarty i w końcu ujawnia całą prawdę na temat swojego „wybryku”.
     Książkę czyta się szybko, ale pan Ford wprowadza nas powoli w ten świat pełen „wariactwa”, lecz także pokazuje  jak może wyglądać czas spędzony na oddziale szpitala psychiatrycznego, co robią lekarze, by pomóc swoim pacjentom. Autor doskonale opisuje zachowanie piętnastoletniego chłopaka, który buntuje się przeciwko wszystkim i wszystkiemu, co go otacza i stworzył narrację w pierwszej formie liczby pojedynczej, dzięki czemu możemy głębiej wniknąć w umysł naszego bohatera i starać się zrozumieć jego zachowanie. Możemy to robić podczas zaznajamiania się z czterdziestoma pięcioma rozdziałami, a dokładniej czterdziestoma pięcioma dniami spisanymi w formie notatnika. Jesteśmy z Jeffem od początku jego terapii, aż do samego końca. I muszę jeszcze coś dodać - szybko nie dowiemy się dlaczego chłopak chciał się zabić, a jak już dobrniemy do tego to każdy inaczej zareaguje. Ja byłam zaskoczona.

 

„Mam wrażenie, że ten ktoś, kto siedzi w niebie, ma wielki wór jakiegoś paskudztwa - jak przeterminowany magiczny pył wróżek - i parę razy dziennie go wysypuje, doprowadzających wszystkich do obłędu.”

 

Podsumowując:
     „Notatki samobójcy” to dramat, który w pewien sposób daje wiele do myślenia. Ja po przeczytaniu tej książki zaczęłam inaczej postrzegać ludzi zamkniętych w czterech ścianach szpitala psychiatrycznego. Oni przecież też mają uczucia, nie powinniśmy się z nich naśmiewać.


Moja ocena: 7,5/10

Source: recenzentka-eurydyka.blogspot.com/2013/11/23-michael-thomas-ford-notatki-samobojcy.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?