logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: poradnik
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2020-02-23 13:54
Dziesięć MITÓW o czytnikach Kindle – PRAWDA czy FAŁSZ?

Chwilę temu pojawił się w jednej z grup na FB wpis o tym, jakie to złe są czytniki Kindle i ekosystem Amazonu. Napisałem wtedy na szybko trochę emocjonalną odpowiedź, a wtedy autorka usunęła swój wpis. Trochę szkoda mi tego mojego tekstu, ale w sumie temat ciekawy, więc postanowiłem odtworzyć „zarzuty” kierowane w stronę urządzeń marki Kindle oraz tok swojego myślenia. Wracam do tematu bo to nie pierwszy i zapewne nie ostatni wpis tego typu. Popatrzmy, jakie „mity” niesie niekiedy ze sobą myślenie o kindelkach.

 

 

Mit pierwszy - Kindle mają „niepotrzebne bajery”

Wiele razy widziałem podobny argument u osób, które niby to pytały o wybór czytnika, a w końcu okazywało się, że raczej pokątnie promują jakiś przedpotopowy model, zalegający w magazynach polskich sklepów. W zależności od potrzeb naganiaczy, jako „bajery” podawano różne funkcje czytników:

- bezprzewodową przesyłkę plików wprost do czytnika;

- wodoodporność;

- dotykowy ekran;

- oświetlenie ekranu;

- możliwość korzystania z polskiego słownika;

- dzielenie wyrazów wg polskich reguł;

- odtwarzanie audiobooków;

- fizyczne przyciski zmiany stron.

 

Wiele osób twierdzi, że oświetlenie w czytniku traktowało jako zbędny bajer, aż do momentu, gdy je przetestowali w praktyce... (czytanie na dworcu autobusowym - kadr z indyjskiej reklamy Kindle Paperwhite 3)

 

Nie twierdzę, że prosty czytnik jest zły. Wierzę, że poza specjalistami od szeptanego marketingu, są także ludzie, którzy takowych faktycznie szukają i nie potrzebują np. dotykowego ekranu a za to chcą mieć urządzenie jak najtańsze. Twierdzę tylko, że skreślanie przy tej okazji czytników Kindle przeczy idei poszukiwania dobrego sprzętu. Akurat czytniki tej marki mają funkcje, które są przydatne przydają i polepszają komfort korzystania z urządzenia zwanego czytnikiem książek. Gdyby „dodatkowe” funkcje niosły ze sobą widoczną różnicę w cenie, wtedy to co innego. Ale co wtedy gdy oferują coś więcej w tej samej cenie, co konkurencja?

 

Mit pierwszy – fałsz. Czytniki Kindle nie mają „niepotrzebnych bajerów”. Przecież nie ma obowiązku korzystania z funkcji, których nie potrzebujemy (skoro nie zwiększają ceny sprzętu, patrz: mit szósty).

 

Mit drugi - Kindle fatalnie obsługuje PDFy

Format PDF nie jest przeznaczony na czytniki książek. Na czytnikach należy korzystać w pierwszym rzędzie z e-booków w „czytnikowych” formatach plików, czyli MOBI (Kindle) i EPUB (pozostałe marki). Ekran z papieru elektronicznego nie odda kolorów i nie pozwoli na płynne przesuwanie/skalowanie obrazu. Z urządzeń mobilnych, do PDFów prędzej bym polecił w miarę szybki tablet z dobrym wyświetlaczem. Natomiast większość czytników faktycznie słabo sobie z PDFami radzi. Aby to zmienić, powstały nawet specjalne urządzenia do pracy właśnie z takimi dokumentami. I ceny też mają one raczej specjalne – np. Sony Digital Paper z ekranem o przekątnej 10,3 cala oficjalnie wyceniono na ok. 500 USD (prawie 2 tys. PLN).

 

Pozostając w kręgu czytników z bardziej przystępną ceną, okazuje się, że akurat kindelki radzą sobie całkiem dobrze z plikami PDF. Robią to przede wszystkim szybko. Nie mają tak rozbudowanych narzędzi jak np. PocketBooki, ale nadrabiają sprawnością wyświetlania. Można w nich skorzystać z trybu kolumnowego (obcięcie marginesów) oraz wyświetlania w poziomie (tryb landscape) i PDFy daje się czytać. Sam parę ładnych książek w ten sposób przeczytałem.

 

Mit drugi – fałsz. Kindle (jak na czytniki) radzą sobie z PDFami całkiem sprawnie i znacznie lepiej od większości konkurencyjnych urządzeń tego typu. Są czytniki, które mają więcej opcji przetwarzania plików PDF (np. PocketBooki) lub lepiej je wyświetlają np. ze względu na wielkość ekranu. Ale czytniki Kindle są wciąż jednymi z najszybszych pod tym względem.

 

Mit trzeci - w czytnikach Kindle są takie same ekrany jak w innych czytnikach

Czytniki obecne na europejskim czy amerykańskim rynku korzystają z papieru elektronicznego pochodzącego z fabryk jednego producenta - firmy E-Ink. W związku z tym, może się wydawać, że takie same parametry wymienione w specyfikacji różnych czytników, będą odpowiadać identycznym wrażeniom przy czytaniu. Tak niestety nie jest. Są czytniki, które cechuje bardzo ładny kontrast, inne zaś (teoretycznie z takim samym ekranem) już tak dobrego efektu nie dają. I tu dość często widać różnicę na korzyść czytników Kindle. Zazwyczaj ich ekrany mają mniej szare tło i bardziej wypełnione czernią litery, a w końcowym efekcie – ładniej wygląda na nich tekst, niż w innych czytnikach. Nie zawsze tak jest, o czym można się przekonać porównując bezpośrednio Kindle z Kobo (często na korzyść tych drugich). Szczególnie udało się to jednak w Kindle Voyage, którego ekran może zawstydzić np. bieżący, najdroższy model z tej rodziny - Kindle Oasis 3. Choć temu ostatniemu na pewno trudno zarzucić złą jakość wyświetlanego tekstu.

 

Kindle Voyage (premiera w roku 2014) wciąż uważany jest za jeden z najlepszych czytników Amazonu, a ekran może "zawstydzić" najnowsze modele

 

Dlaczego tak jest? Nie do końca mam co do tego pewność. Rozważania na ten temat trochę wykraczają też poza ramy niniejszego wpisu. W skrócie: obstawiam m.in. trzy czynniki, takie jak poziom kontroli jakości, precyzyjne dopracowanie podstawowych sterowników ekranów (tzw. waveform) oraz różne pomysły producentów czytników na dodatkowe warstwy pokrywające sam ekran a odpowiadające np. za reakcję na dotyk.

 

I tak, ekrany w czytnikach Kindle też mogą się tłuc. To najdelikatniejsza część każdego czytnika. Choć akurat bieżące modele Kindle, dzięki solidnej konstrukcji obudowy (szczególnie np. Kindle Oasis 3 z metalowymi pleckami), wydają się trwalsze niż wcześniej. Jednak dopiero E-Ink w technologii Mobius (zastosowany np. w czytniku PocketBook InkPad X lub Kobo Forma) daje szansę na zlikwidowanie tej przypadłości.

 

Mit trzeci – częściowo prawda. Jednak często mając „identyczny” ekran jak u konkurencji, w Kindle otrzymać możemy realnie lepszy wygląd tekstu. To jednak zależy od konkretnych modeli a czasem i egzemplarzy.

 

Mit czwarty - Kindle nie są po polsku

Fakt, czytniki Kindle nie zostały spolszczone. Brak jest: polskiego menu, polskiej klawiatury, dzielenia wyrazów wg polskich reguł. A sam Amazon nie sprzedaje polskich e-booków. Na szczęście jest wiele świadectw, że nawet wiekowe osoby bez znajomości języka angielskiego, z powodzeniem korzystają z czytników. A to dzięki dużej intuicyjności cechującej te urządzenia. Z mojego doświadczenia wynika, że łatwiej nauczyć kogoś czytania e-booków na czytniku Kindle niż posługiwania się smartfonem. Są jednak zapewne i takie osoby, które sobie z taką barierą językową i technologiczną nie poradzą. Z powodu trudnego dostępu do polonizacji Kindle, w takim przypadku faktycznie lepiej poszukać innej marki. Polskie menu mają np. czytniki PocketBook.

 

Obsługa islandzkiego czy suahili w Kindle niespecjalnie nas urządza, to fakt

 

Mit czwarty – prawda.

 

Mit piąty - na Kindle nie da się czytać e-booków w formacie EPUB

To prawda, choć zarzut jest trochę wydumany. A to dlatego, że chyba wszystkie polskie księgarnie sprzedają e-booki zarówno w postaci pliku MOBI (na Kindle) jak i EPUB (na pozostałe czytniki). Jeśli jednak ktoś nagromadził książki akurat w EPUBach, to z czytaniem ich na kindelku też nie powinien mieć większych kłopotów. Są na to dwa proste sposoby. Pierwszy to wgranie ich do pamięci czytnika za pomocą bezpłatnego programu Calibre. W trakcie przesyłania, pliki zostaną automagicznie zamienione na MOBI. Wystarczy wysłać te pliki na adres poczty elektronicznej przypisany do czytnika, wcześniej zmieniając im rozszerzenie z *.epub na *.jpg. Dotrą na czytnika jako pliki MOBI.

 

Mit piąty – prawda, ale niewygodna.

 

Mit szósty - Kindle to takie produkty Apple wśród czytników

OK, niektórzy użytkownicy czytników Kindle zachowują się jak „stereotypowy” posiadacz produktu firmy Apple. Najnowszy przykład to choćby wpis jednego z członków jednej z grup na FB, związanej z czytnikami - „Poza tym to jest … a nie Kindle Oasis, gorsza marka gorsze rezultaty”. W miejsce trzech kropek można w zasadzie wstawić dowolną nazwę. Na szczęście takie podejście to jednak rzadkość.

 

Produkty Apple (poza solidnością wykonania) znane są m.in. z tego, że ich cena ustalana jest przez wykreowaną popularność marki, a nie rzeczywistą funkcjonalność czy przyjazność użytkownikom. Jest oznaką statusu, a za to się płaci. I ludzie płacą, o czym świadczą kolejne rekordowe zarobki producenta. Ale w przypadku kindelków jest jednak inaczej. Cena bynajmniej nie jest z kosmosu, a w czasie raz po raz organizowanych promocji cenowych – stosunek jakości do ceny jest trudny do pobicia przez (mniejszych) konkurentów. Czy wyobrażacie sobie, że najnowszy iPhone kosztuje w oficjalnym sklepie, przed najbliższymi świętami np. 2/3 ceny porównywalnych sprzętowo modeli konkurencji? No właśnie! I to już zupełnie obala mit szósty.

 

Mit szósty – fałsz, choć nawet niektórzy użytkownicy kindelków by chcieli aby był prawdziwy.

 

Mit siódmy - Amazon ma zamknięty ekosystem

Zamknięcie dotyczy jedynie audiobooków. One akurat (jeśli chcemy odtwarzać je na czytnikach Kindle) muszą pochodzić z firmowego sklepu Audible. To funkcja, która przez przeciwników marki często wskazywana jest też jako „niepotrzebny bajer” (patrz: mit pierwszy). Jednak już własne e-booki w formacie MOBI można przesyłać do czytnika zarówno bezprzewodowo jak i przez kabel USB. Jest nawet do tego specjalna aplikacja „Send to Kindle”. Ekosystem Amazonu można więc spokojnie wykorzystać do własnych celów (i własnych e-booków). Książki w formacie EPUB także nie powinny stanowić problemu (patrz mit piąty). Tak na marginesie, to już bardziej zamknięty ekosystem ma Kobo (własne pliki można wgrać tylko przez kabel).

 

Amazon udostępnia nawet specjalną aplikację, którą można wykorzystać do wysyłki własnych plików firmowej do chmury jak i czytnika Kindle

 

Mit siódmy – częściowo prawda. Najważniejsze elementy ekosystemu są przyjazne i otwarte dla użytkowników.

 

Mit ósmy - Amazon mnie szpieguje, a inni nie

Tak, to może być prawda, choć tylko częściowo. Inni też szpiegują, choć to Amazonu nie tłumaczy. No cóż, warto wiedzieć, że dziś wszystkie większe internetowe serwisy zapisują bardzo szczegółowe dane o naszym zachowaniu w sieci. Przoduje w tym Google czy Facebook, ale Amazon też to robi. Zarówno w sensie jednostkowym, jak i w odniesieniu do statystycznie opisanych zbiorowych zachowań użytkowników różnych urządzeń dostarczanych na rynek przez firmę. Amazon nie jest w tym odosobniony, choć to niewielka pociecha dla osób dbających o swoją prywatność. Szeroko opisał to ostatnio Robert Drózd (Świat Czytników) we wpisie „Czy Amazon śledzi każdy nasz ruch na Kindle? Dostałem swoje dane i oto, co w nich znalazłem”. Amazon ma szerokie możliwości śledzenia zachowań swoich klientów także poza czytnikami. Zastrzeżenia budzą szczególnie firmowe produkty Amazonu: na przykład sprzęty wyposażone w asystenta głosowego (Alexa) czy przekazujące obraz i dźwięk bezprzewodowe kamery zintegrowane z dzwonkiem do drzwi wejściowych do domu. Wciąż nie wiadomo, do czego miał służyć np. mikrofon w czytnikach Kindle 3 Keyboard. Amazon, podobnie jak inne firmy, posługuje się analizami opartymi na wielkich zbiorach danych, a takiego materiału największy sklep internetowy ma zapewne bez liku (por. np. Seth Stephens-Davidowitz „Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy”).

 

Seth Stephens-Davidowitz  „Wszyscy kłamią”... i wszyscy szpiegują... Książkę w każdym razie polecam!

 

Chcąc zminimalizować śledzenie naszych zachowań, można uciec się do izolowania urządzeń od sieci, zasłaniania kamer czy niewyrażaniu zgód na przetwarzanie naszych danych (czy ta ostatnia czynność coś daje, trudno powiedzieć). W czytnikach Kindle warto też wejść do menu Settings/Device Options/Advanced Options/Privacy i zaznaczyć „Disable”.

 

Ekran ustawień "prywatności" w Kindle

 

Mit ósmy – częściowo prawda. Czytniki Kindle zbierają o nas dane. Część z nich potrzebna jest zwyczajnie do prawidłowego funkcjonowania czytnika. Tylko włączenie trybu samolotowego oraz unikanie otwartych sieci wi-fi daje szansę na zachowanie prywatności przy korzystaniu z tego typu urządzeń mobilnych.

 

Mit dziewiąty - łatwo można zostać oszukanym, kupując używany czytnik Kindle

Mam wrażenie, że polskie serwisy ogłoszeniowe pełne są oszukańczych ofert. Całkiem sporo pojawia się czytników niby nowych „ale otwartych tylko do sprawdzenia”, niby „powystawowych” czy wręcz pochodzących zapewne z kradzieży lub przekrętu (bez możliwości rejestracji w Amazonie). Uczciwością nie grzeszą też niektóre sklepy handlujące czytnikami Kindle w Polsce, pochodzącymi np. spoza Europy. Zadziwia mnie wciąż jak już się już przyzwyczailiśmy do otaczających nas kłamstw z „telefonami za złotówkę”, „ratami zero procent”, ogłoszeniami „oddam” (z „ceną na priv.”) czy samochodami z cofniętymi licznikami i traktujemy je jako coś normalnego w naszej rzeczywistości. Przy używanych czytnikach Kindle można jednak po prostu wybrać zakup w Amazonie.

 

Niby "bezpłatne" ale jednak z ceną "na priv" (źródło: fb.com)

 

Mit dziewiąty – częściowo prawda. Aby nie dać się oszukać przy zakupie urządzenia z drugiej ręki, trzeba się na czytnikach dobrze znać. Wtedy można liczyć na ominięcie szerokim łukiem oszustów z serwisów ogłoszeniowych. Albo trzeba po prostu kupować w Amazon Warehouse.

 

Kindle 10 w ofercie Amazon Warehouse (źródło: amazon.de)

 

Bieżąca oferta używanych czytników Kindle

Kindle 10

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Paperwhite 4

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

Kindle Oasis 3

(oferty zależne od dostępności, ceny zależne od stanu czytników)

 

 Mit dziesiąty – nie kupię Kindle w Polsce

Można kupić bezpośrednio, nawet osobiście w fizycznym sklepie, ale lepiej tego nie robić. Zakup w Amazonie nie wymaga specjalnych umiejętności, a za przesyłkę dostarczoną bezpośrednio na polski adres nie musimy dopłacać. Jedyna niedogodność, to że musimy zamawiać dostawę kurierem. Nie można odebrać paczki w paczkomacie czy urzędzie pocztowym.

 

Kindle Oasis 2 w polskim sklepie był oferowany o ponad 400 PLN drożej niż normalnie w Amazonie

 

Ceny w polskich sklepach są też zwykle mocno zawyżone. Jeśli się nam nie spieszy z zakupem, warto poczekać na obniżkę ceny przy okazji organizowanych co miesiąc/dwa promocji w Amazonie. Najdroższy (i najbardziej zaawansowany model) czytnik z rodziny – Kindle Oasis 3 można zamówić do Polski tylko przez pośrednika pocztowego.

 

Bieżąca oferta nowych czytników Kindle

Kindle 10

(biały, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle 10

(czarny, 4 GB, wi-fi)

cena 93,01 EUR (ok. 400 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600, 167 ppi, oświetlenie 4 LEDy

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 8 GB, wi-fi)

cena 144,70 EUR (ok. 625 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Paperwhite 4

(czarny, 32 GB, wi-fi)

cena 175 EUR (ok. 760 PLN)

Ekran 6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080, 300 ppi, oświetlenie 5 LEDów; wodoodporny

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 8 GB, wi-fi)

cena 229,99 EUR (ok. 995 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(grafitowy, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

Kindle Oasis 3

(złoty, 32 GB, wi-fi)

cena 259,99 EUR (ok. 1 120 PLN)

Ekran 7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264, 300 ppi, wodoodporny, oświetlenie 25 LEDów, regulowana temperatura barwowa oświetlenia, zamówienie do Polski przez pośrednika pocztowego

 

Mit dziesiąty – fałsz. Ale tak czy inaczej nie warto kupować czytników Kindle w Polsce, ponieważ zazwyczaj słono przepłacamy i możemy zostać nabici w butelkę, kupując sprzęt z dystrybucji spoza Europy – a wtedy żegnaj amazonowa gwarancjo! Oficjalnym źródłem czytników Kindle dla klientów z Polski pozostaje (póki co) niemiecki Amazon.

 

Podsumowanie

Z czytników Kindle korzystam od 2011 roku. Poza pierwszymi trzema modelami wypuszczonymi przez firmę, wszystkie inne miałem dłuższą chwilę w rękach lub je nawet testowałem i recenzowałem. Moje opinie mają więc pewne podstawy. Nie mam pewności, skąd się bierze wiele postaw wrogich tej marce. Mogę się domyślać, że część z nich wynika ze zwykłej niewiedzy i uleganiu działaniom marketingowym prowadzonym na naszym rynku. Amazon praktycznie nie reklamuje u nas czytników, a ich popularność nie wynika wprost z marketingu prowadzonego przez amerykański sklep. Nie uważam, że ta marka zasługuje na wrogość, nawet jeśli jest najpopularniejsza w Polsce. Taka pozycja rynkowa to nie przypadek. Nie twierdzę też, że jest jedyna i najlepsza dla każdego, o czym chyba najlepiej świadczą rozliczne recenzje urządzeń innych marek na moim blogu. Uważam że Kindle zawdzięcza swoją pozycję bardzo dobrej jakości sprzętu, sprawności oraz prostocie użytkowania, tudzież dbaniu o klienta. Czego konkurencji jak i sobie można też życzyć.

 

Kindle 10 jako wierny towarzysz podróży to nie mit (Kovalam Beach, Kerala, Indie 2020 r.)

 

Odsyłacze do czytników, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon.

Like Reblog Comment
text 2020-02-09 06:22
Ostropest plamisty w ochronie zdrowia wątroby
zdrowa wątroba Klucz do ogólnego zdrowia - L. Heidn
Wątroba. - praca zbiorowa
Wątroba,drogi żółciowe,trzustka 202620200 - Heinrich Liehr
Wątroba - Poradnik zdrowia - Ewa Chomicka
Wątroba i drogi żółciowe - Leibod

Czym jest ostropest plamisty?

Ostropest plamisty to roślina zawierająca sylimarynę, substancję poprawiającą czynność wątroby. Ostropest pochodzi z Europy, jednak obecnie rośnie także w Stanach Zjednoczonych i wielu innych miejscach na świecie.

Można stosować ostropest w kapsułkach lub jako nalewkę (w połączeniu z alkoholem). Jest szeroko stosowany w Europie, gdzie jest powszechnie uznawanym środkiem leczniczym, wspomagającym leczenie w przypadku problemów z wątrobą, takich jak zapalenie wątroby i marskość wątrobyW Stanach Zjednoczonych jest sprzedawany jako suplement diety.

W jakim celu stosuje się ostropest plamisty?

Ludzie używają ostropestu plamistego jako uzupełniające leczenie problemów z wątrobą, zwłaszcza zapalenia wątroby i marskości wątroby oraz zapalenia dróg żółciowych. Badania sylimaryny sugerują, że może chronić wątrobę przed stanem zapalnym, nie ma jednak bezpośredniego wpływu na wirusy wywołujące zapalenie wątroby, takie jak wirus zapalenia wątroby typu C.s

Wstępne badania sugerują, że sylimaryna jest przeciwutleniaczem, który pomaga chronić organizm przed substancjami niszczącymi komórki, zwanymi wolnymi rodnikamiSylimaryna może również zmniejszać stany zapalne i blokować działanie toksyn uszkadzających wątrobę.ypis

Dwa badania dotyczące ostropestu plamistego wykazały sprzeczne wyniki. Jedno badanie wykazało, że ostropest plamisty wydaje się pomagać niektórym osobom z marskością wątroby żyć dłużej niż w innym przypadku, podczas gdy inne nie wykazały żadnej korzyści.

Czy ostropest plamisty jest bezpieczny?

Ostropest może powodować nudności, biegunkę, wzdęcia, ból lub alergie.

Większość instytucji zdrowia nie reguluje suplementów diety w taki sam sposób jak leki. Suplement diety można sprzedawać z ograniczonymi lub bez badań dotyczących jego skuteczności.

Zawsze należy poinformować lekarza, jeśli używa się suplementu diety lub zastanawia się nad połączeniem suplementu diety z konwencjonalnym leczeniem. Zrezygnowanie z konwencjonalnego leczenia może być niebezpieczne i nie może polegać wyłącznie na suplemencie diety. Jest to szczególnie ważne dla kobiet w ciąży lub karmiących piersią.

Korzystając z suplementów diety należy pamiętać o następujących kwestiach:

  • Podobnie jak konwencjonalne leki, suplementy diety mogą powodować działania niepożądane, wywoływać reakcje alergiczne lub wchodzić w interakcje z lekami na receptę i bez recepty lub innymi suplementami, które przyjmujesz. Efekt uboczny lub interakcja z innym lekiem lub suplementem może pogorszyć inne warunki zdrowotne.
  • Suplementy diety mogą nie być odpowiednio standaryzowane przy ich produkcji. Oznacza to, że skuteczność ich działania lub wszelkie wywoływane przez nie skutki uboczne mogą się różnić w zależności od marki, a nawet w obrębie różnych partii tej samej marki. Forma kupowana w zdrowej żywności lub sklepach spożywczych może nie być taka sama jak forma stosowana w badaniach.
  • Poza witaminami i minerałami, długoterminowe działanie większości suplementów diety nie jest znane. Dotyczy to również ostropestu plamistego.
Source: drakka.pl
Like Reblog Comment
text 2019-10-13 16:23
Czy Kindle... - Google PODPYTUJE, Cyfranek PODPOWIADA

Wyszukiwarka Google jest zapewne najczęściej używanym narzędziem do wyszukiwania informacji w internecie. Śledząc zachowaniach użytkowników, wyszukiwarka jest w stanie także podpowiadać często wyszukiwane informacje lub też korygować literówki czy przejęzyczenia.

 

Google to najpopularniejsza wyszukiwarka internetowa (źródło: google.pl)

 

Postanowiłem sprawdzić, jakie frazy zostaną mi podpowiedziane, gdy zacznę wpisywać wyszukiwanie zaczynające się od słów „czy Kindle”. Próbę wykonałem w przeglądarce Opera (której zazwyczaj używam), bez żadnego logowania w usługach Google'a. Nie jest wykluczone, że wpisując u siebie wspomnianą frazę, otrzymacie bardziej spersonalizowane podpowiedzi. Ja otrzymałem dziewięć, które omawiam poniżej...

 

Podpowiedzi wyszukiwarki Google do frazy "czy kindle" (źródło: google.pl)

 

1. Czy Kindle czyta EPUB?

Nie, czytniki Kindle nie wspierają tego formatu.

 

Plik EPUB można wysłać do czytnika np. korzystając z usługi Send To Kindle (źródło: amazon.com)

 

Jeśli jednak mamy e-book np. w popularnym formacie EPUB, nie powinno to stanowić większego problemu. Należy go przekonwertować na format akceptowany przez Kindle. Można to zrobić dość prosto i szybko przy pomocy bezpłatnych narzędzi. Jednym z nich jest Calibre, program do zarządzania biblioteczką e-booków. Plik EPUB zostanie automagicznie przetworzony na właściwy format, podczas przesyłania do pamięci Kindle. Można też użyć oficjalnej usługi Send To Kindle. Amazon udostępnia wygodną aplikację komputerową (do pobrania tutaj). Trzeba tylko przed wysyłką zmienić w pliku rozszerzenie z *.epub na *.png. następnie przeciągnąć i upuścić go na okno aplikacji oraz oczywiście potwierdzić wysyłkę. Po chwili otrzymamy przesłaną na czytnik książkę w formacie *.azw3, którą bez problemów powinno dać się czytać w Kindelku.

 

2. Czy Kindle czyta PDF?

Tak, czytniki Kindle otwierają i całkiem sprawnie (jak na czytniki) przetwarzają pliki w formacie PDF.

 

E-booki w postaci PDFów stanowią spore wyzwanie dla czytników. Różna bywa ich zawartość. Czasem to tekst, ale bywają i pliki graficzne będące skanami oryginałów papierowych. Szczególnie te drugie mogą być kłopotliwe, bo niewiele da się z nimi zrobić w czytniku. Dodatkowo PDFy zazwyczaj zapisywane są z myślą o wydruku w formacie znacznie większym niż ekran czytnika. Próby wyświetlenia zawartości kartki A4 (przekątna ok. 36,3 cm) na ekranie o przekątnej sześciu cali (ok. 15 cm, tyle ma ekran w Kindle Paperwhite) mogą rozczarowywać. Ale czytniki Kindle należą do tych, które i tak wyświetlają PDFy bardzo szybko. Nie mają niestety specjalnie rozbudowanych funkcji, ale obrócenie tekstu do trybu poziomego i obcięcie marginesów (uruchomienie tzw. trybu kolumnowego) powinno w wielu przypadkach pozwolić na czytanie PDFa.

 

Opcja przekształcenia PDFa na plik AZW3 w aplikacji Send To Kindle

 

Z góry uprzedzam, że konwersja dokumentów zapisanych w PDFie może być bardzo pracochłonna i (w efekcie) także frustrująca. Jeśli chcemy mieć bardziej przyjazny czytnikowi tekst, warto spróbować wysłać posiadany plik przez usługę Send To Kindle. W opcjach aplikacji należy wtedy zaznaczyć wykonanie konwersji na format czytnikowy. Efekty bywają zaskakująco dobre (ale bywają też i złe).

 

3. Czy Kindle niszczy wzrok?

Nie sądzę, żeby była satysfakcjonująca odpowiedź na takie egzystencjalne pytanie. Chyba dobrze by było posłużyć się tu analogią do papierowej książki. Ekran w czytnikach Kindle wykonany jest z papieru elektronicznego. Ma on maksymalnie przypominać papier wykorzystywany do druku książek. Można więc na powyższe pytanie odpowiedzieć, że rozsądne korzystanie z czytnika nie niszczy wzroku, tak samo jak rozsądne korzystanie z książek. Można też zaryzykować twierdzenie, że możliwość regulacji wielkości tekstu w czytniku powinna wpływać na mniejsze zmęczenie oczu czytelnika. Nie ma wtedy problemu np. zbyt małego druku, z którym bywa kłopot w przypadku wydań papierowych.

 

Porównanie widoczności tekstu w świetle słonecznym - tablet, książka papierowa z połowy XX wieku i czytnik Kindle Voyage

 

Ekran czytnika może być także oświetlony, co pozwala poprawić jakość elektronicznego druku, jeśli czytamy w miejscach o złych warunkach oświetleniowych. Czytając zwykłą książkę w ciemnawej poczekalni czy autobusie, oczy zapewne bardziej będą się męczyły. Oświetlenie zintegrowane w czytniku zachęca też do czytania w całkowitej ciemności, jednak ja nie jestem zwolennikiem tego typu warunków. Do czytania w nocy używam zawsze lampki.

 

Osobny temat stanowi porównanie z ekranami LCD spotykanymi powszechnie w komputerach, tabletach czy telefonach. One same emitują światło (są od spodu podświetlone LEDami lub świetlówkami), co zazwyczaj na dłuższą metę jest znacznie bardzie męczące (i szkodliwe?) niż w przypadku ekranów czytnikowych.

 

4. Czy Kindle ma polskie menu?

Nie, kupując czytnik Kindle nie ma się co spodziewać polskiego menu. Nie stanowi to jednak wielkiego wyzwania. Obsługa jest na tyle prosta i intuicyjna, że nawet bez znajomości języków obcych, można spokojnie czytać. Ja na przykład, przygotowując moją mamę do czytania na Kindle 3 Keyboard, przećwiczyłem z nią kilka standardowych sytuacji. Zapisała sobie na kartce co i jak, ale już przy drugiej książce, odręcznie napisana „ściągawka” spoczywała w kieszonce okładki czytnika.

 

Wśród języków menu dostępnych w Kindle, brak jest polskiego

 

Istnieje sposób na spolszczenie menu, ale nie jest oficjalnie dostępne.

 

5. Czy Kindle czyta DOC?

Na to pytanie także nie ma prostej odpowiedzi. Z jednej strony nie można po prostu skopiować pliku DOC do pamięci wewnętrznej czytnika i od razu otwierać.

 

Z drugiej strony tak, pliki DOC i DOCX można wysłać do czytnika Kindle i zostaną one automagicznie przekształcone na czytelne dokumenty. Można w tym celu skorzystać ze wspomnianej wyżej usługi Send To Kindle. W ten sposób da się przesłać także inne pliki tekstowe: PDF, TXT, RTF.

 

Z plików DOC czy DOCX można korzystać na czytniku po konwersji, np. w usłudze Send To Kindle

 

Format DOC zazwyczaj rozumiany jest jako standardowy typ dokumentu Microsoft Word. Sam Microsoft w przeszłości miał z tego typu plikami kłopoty w kolejnych wersjach swojego edytora tekstów. Może się więc zdarzyć, że i czytnik nie będzie mógł pliku wyświetlić identycznie jak komputerowa wersja Worda. Niestety, Amazon wciąż ignoruje otwarty format dokumentów – ODT. Tutaj, klapa.

 

6. Czy Kindle można ładować ładowarką do telefonu?

Tak, czytniki Kindle można ładować ładowarką telefoniczną. Musi to być ładowarka z gniazdem USB lub posiadać na końcu kabla wtyczkę microUSB. Warto jednak zadbać o to, aby korzystać z porządnego sprzętu. Ja od wielu lat korzystam m.in. z ładowarek dostarczanych kiedyś do smartfonów Palm i nie spotkały mnie żadne z tego wynikające przykrości. Ważne, żeby nie dopuścić do całkowitego i/lub długotrwałego rozładowania baterii. Warto podłączyć czytnik do ładowarki, gdy poziom naładowania baterii zbliża się do 10-20 %. Nie trzeba koniecznie ładować do pełna. Można nawet podpiąć czytnik do prądu np. na godzinę, gdy np. wybieramy się w dłuższą drogę.

 

Od lat korzystam ze smartfonowych ładowarek, także do ładowania czytników

 

Amazonowe ładowarki do czytników Kindle mają parametry np. 5W, 1A. Jeśli nie znamy się na „tajemniczych” oznaczeniach występujących na ładowarkach, warto korzystać przede wszystkim z tych, przeznaczonych do smartfonów, nawet tych starszych. Unikać natomiast produktów „no name”. Czytnik powinien także ładować się z powerbanka.

 

7. Czy Kindle czyta audiobooki?

Tak, czytniki Kindle odtwarzają audiobooki. Służy do tego bezprzewodowa transmisja Bluetooth, obecna w nowszych urządzeniach tej marki. Jeśli jednak mamy na myśli wgranie własnych plików w formacie mp3 do pamięci aktualnie oferowanych czytnikó Kindle, spotka nas zawód. Takich plików nie odtworzymy. Obecnie czytniki tej marki przystosowane są wyłącznie do wgrywania i odsłuchiwania plików zakupionych w amazonowej księgarni Audible. Brak w niej jednak polskich książek audio.

 

Księgarnia Audible jest zintegrowana z czytnikami Kindle

 

W sumie więc, odpowiedź skierowana do przeciętnego polskiego czytelnika brzmi jednak „nie”.

 

8. Czy Kindle jest po polsku?

Na to pytanie także są dwie pozornie sprzeczne odpowiedzi. Z jednej strony tak, Kindle jest po polsku. Można wgrać do pamięci czytnika polskie e-booki i bez problemu je czytać. Czytnik poprawnie wyświetla polskie znaki. Z drugiej strony nie, czytniki Kindle nie są spolszczone. Nie znajdziemy w nich (jak już wcześniej wspomniałem) polskiego menu czy polskich słowników. Istnieje sposób na polskie menu, ale nie jest ono publicznie dostępne. Są natomiast dostępne bezpłatne słowniki, które można samodzielnie w czytniku zainstalować w bardzo prosty sposób. Przykładem może być Słownik Języka Polskiego (wersja przygotowana przez athame z forum.eksiazki.org, do pobrania np. tutaj) i angielsko-polski BuMaTo. Pliki słownikowe wgrywamy do pamięci czytnika (Documents/dictionaries).

 

Przykład działania, zainstalowanego samodzielnie, słownika w Kindle

 

9. Czy Kindle czyta ebooki z Empiku?

Tak, czytniki Kindle bez problemów radzą sobie z e-bookami pochodzącymi z polskich księgarń, w tym także z Empiku. W niemal każdej można kupić i pobrać (na czytnik i komputer) jednocześnie dwa formaty – MOBI (dla czytników Kindle) i EPUB (dla pozostałych marek). Popularne księgarnie, oferujące duży wybór, to m.in. Publio, Ebookpoint, Woblink czy Virtualo. Duży zasób bezpłatnych, znakomicie przygotowanych e-booków znaleźć też można w Wolnych Lekturach. Wciąż zdarzają się jednak w sprzedaży pliki przygotowane niestarannie, czy nawet z błędami. Ale nie jest to (zazwyczaj) zależne od samej księgarni, ponieważ ona to pośrednik pomiędzy wydawcą a czytelnikiem. Choć warto pamiętać, że niekiedy wydawcy zlecają np. Empikowi przygotowanie wersji elektronicznej swojej książki.

 

Informacja o formatach książek dostępnych w księgarni empik.com (źródło: www.empik.com)

 

Kupując w Empiku książkę przeznaczoną na Kindle, należy wybrać format MOBI. Potem, do pobrania i tak będą dwa formaty plików, ale lepiej pamiętać o wskazaniu od razu kindlowego formatu. W innych księgarniach należy postępować podobnie, choć większość oferuje od razu obydwa najpopularniejsze formaty (MOBI, EPUB). Może się zdarzyć, że publikacja jest tylko w PDFie.

 

Z konta w księgarni Empik, w dziale "produkty cyfrowe", można zazwyczaj pobrać dwa formaty e-booków (źródło: www.empik.com)

 

Na to pytanie jest też odpowiedź przeciwna. Nie, czytniki Kindle nie współpracują z wypożyczalnią Empik Go. Jeśli pytając o e-booki z Empiku mamy na myśli abonament, to niestety nie jest on dostępny na Kindle. W takim przypadku warto zainteresować się wypożyczalnią Legimi.

 

Podsumowanie

Starałem się wyjaśnić powyższe kwestie, zachowując równowagę między trafnością odpowiedzi a wchodzeniem w szczegóły. Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania lub inne doświadczenia, podzielcie się nimi w komentarzach.

 

Od siebie dodam często padające pytanie "Czy najnowszy czytnik Kindle Oasis 3 można zamówić do Polski?". Odpowiedzi we wpisach o zamawianiu do niemieckiego paczkomatu przy granicy i do Polski przez pocztowego pośrednika

 

 

Porównanie aktualnych czytników rodziny Kindle

 

Kindle 10

Kindle Paperwhite 4

Kindle Oasis 3

data premiery

2019

2018

2019

ekran

6” (15,2 cm), E-Ink Carta 800×600

167 ppi

6” (15,2 cm), E-Ink Carta, 1430×1080

300 ppi

7” (17,7 cm ) E-Ink Carta, 1680×1264

300 ppi

pamięć wewn. [GB]

4

8/32

8/32

wbudowane oświetlenie

tak

(4 LED)

tak

(5 LED)

tak

(25 LED)

regulowana temperatura barwowa

nie

nie

tak

wodoodporność

nie

tak

tak

procesor [GHz]

1

1

1

rozmiary [mm]

160×113×8,7

167×116×8,18

159×141×3,4–8,3

Masa [g]

174

182

188

kolor obudowy

czarny, biały

czarny, niebieski

czarny, złoty

dodatkowe funkcje

audio (BT)

audio (BT)

audio (BT)

cena w amazon.de (bez reklam) z polskim podatkiem VAT [EUR]

93,01 EUR

(ok. 400 PLN)

od 144,70 EUR

(ok. 625 PLN)

229,99 EUR

(ok. 995 PLN)

(zakup do PL przez pośrednika pocztowego)

 

 

Odsyłacze do sklepu, zawarte w tekście, są częścią programu afiliacyjnego Amazon

 

Like Reblog Comment
text 2019-09-22 09:36
Tryb NOCNY w czytnikach Rakuten KOBO

Przy okazji dyskusji o nowej wersji oprogramowania wewnętrznego dla czytników Kobo, na forum Mobile Read pojawił się wątek dotyczący trybu „nocnego”. To sposób wyświetlania obrazu w negatywie, gdy białe litery są na czarnym tle ekranu. Sam z tego nie korzystam, ale wiem, że niektórzy użytkownicy czytników cenią czytanie w taki sposób, szczególnie po ciemku, bez lampki, a tylko z wykorzystaniem wbudowanego oświetlenia czytnika.

 

Tryb „nocny” w czytniku Kobo Aura ONE (po lewej) i Kindle Oasis 3 (po prawej)

 

Ze wspomnianej dyskusji wynika, że jest dość łatwy sposób na uzyskanie trybu „nocnego” w czytnikach Kobo. Trochę to dziwne, że nie ma tej opcji po prostu w menu czytników. Ale w Kobo sporo jest takich funkcji, które zdają się wręcz być celowo ukryte ku radości majsterkowiczów, którzy je odnajdą i udostępnią ogółowi.

 

Sposób włączania opcji programisty

 

Włączenie odwróconego sposobu wyświetlania wymaga przejścia czytnika w tryb programisty. Od razu zaznaczam, żeby nie korzystać na ślepo z opcji, które w ten sposób zostaną udostępnione. Proponuję poprzestać na włączeniu trybu nocnego i zapomnieć o reszcie. Tryb programisty włączyć można poprzez wpisane „devmodeon” w oknie wyszukiwania (ikona z lupką) i wciśnięciu klawisza Go na klawiaturze czytnika. Po zamknięciu okna wyszukiwania i przejściu do menu ustawień (Settings/Device Information), zobaczymy dodatkową opcję „Deveoper options”.

 

Włączone opcje programisty w menu ustawień czytnika Kobo (po lewej) i ich możliwości (po prawej)

 

Wejście do menu opcji programisty, pozwala na wybranie wspomnianego trybu wyświetlania. Trzeba zaznaczyć „Invert screen” aby wyświetlać biały tekst na czarnym tle, odznaczenie tej opcji przywraca ustawienia wyświetlania „czarno na białym”. Jeśli zdecydujemy się nie korzystać więcej ze wspomnianej funkcji, sugeruję wyłączenie „Deveoper options”. Można to zrobić (jak przy włączaniu) wpisując frazę „devmodeoff” i potwierdzając przyciskiem Go. Miłego czytania!

 

Like Reblog Comment
review 2019-03-23 16:51
KOReader dla CZYTNIKÓW PocketBook ROZSZERZA możliwości

Czytniki PocketBook mają bardzo przyjazne oprogramowanie oraz rozbudowane usługi towarzyszące. Mogą często zaoferować to, czego brak u (przynajmniej niektórych) konkurentów. To na przykład polskie menu, dzielenie wyrazów wg polskich reguł czy współpraca z biblioteczną wersją wypożyczalni Legimi. Ale wciąż brakuje w PocketBookach kilku funkcji, których użytkownicy mogą potrzebować. I o które się dopytują. Skłania więc to do poszukiwania rozwiązań alternatywnych. Jednym z nich jest KOReader. Zapraszam do lektury miniporadnika na jego temat.

 

Czy warto instalować KOReadera na PocketBooku?

 

KOReader (także) dla czytników PocketBook

KOReader to dostępna bezpłatnie i rozwijana (hobbystycznie) aplikacja do czytników e-booków i urządzeń mobilnych. To jednak znacznie więcej niż „amatorski” program freeware do wyświetlania książek. Przede wszystkim czyta całe multum różnych formatów tekstowych. Ma choćby funkcję menedżera plików, łączenia się z usługami zewnętrznymi (np. takimi jak Evernote lub Dropbox), statystyki czytania czy w końcu całkiem rozbudowane opcje formatowania tekstu. I właśnie niektóre z tych ostatnich funkcji budzą zainteresowanie posiadaczy PocketBooków. Pod tym kątem przetestowałem aplikację na PocketBooku Touch HD 3 z zainstalowanym najnowszym dostępnym oprogramowaniem wewnętrznym (w wersji 5.19.832).

 

Z poziomu KOReadera można sobie nawet pobrać słowniki, czy przeszukiwać Wikipedię

 

Co ma KOReader?

Jeśli brakuje Wam w PocketBooku którejś z wymienionych niżej funkcji, być może KOReader jest rozwiązaniem problemu.

 

Powiększanie rycin zawartych w e-booku to jeden z większych atutów KOReadera. Wystarczy przytrzymać palcem grafikę zawartą w tekście, a widzimy ją rozciągniętą na całą szerokość ekranu. Jeśli to za mało, można ją skalować (gestem szczypania) w całkiem dużym zakresie. O ile tylko plik zawarty w dokumencie jest przyzwoitej jakości, można odczytać w ten sposób nawet drobne szczegóły (teksty).

 

Jedną z pożądanych opcji KOReadera jest zwiększenie kontrastu

 

Zwiększanie kontrastu, nasycenia czcionki czernią „od zawsze” jest obecne w urządzeniach marki Kobo, a niedawno trafiło także do czytników Kindle. Tę funkcję oferuje także KOReader. Dzięki tej opcji, nawet słaba, blada, niedopasowana do ekranu E-Ink czcionka, może zamienić się w ostry jak brzytwa tekst. No, może z tą brzytwą to przesadziłem, ale wyrazistość wyświetlanych znaków można faktycznie znacznie poprawić. Regulacja odbywa się w zakresie od „Gamma czcionki ustawiona na 0.8„ do „Gamma czcionki ustawiona na 15”. W każdym razie różnicę widać gołym okiem.

 

Wymuszenie wyrównywania do prawego i lewego marginesu (justowania) jest funkcją, które pozwala cieszyć się ładniejszym e-bookiem bez potrzeby edytowania go w komputerze. O ile oczywiście przeszkadza nam poszarpany tekst wyrównywany do lewego marginesu (jak jest akurat w moim przypadku).

 

tryb nocny także jest obecny w KOReaderze

 

Tryb nocny mi osobiście nie jest do niczego potrzebny, ale raz po raz widzę pytania na jego temat. Mogę więc w przypadku KOReadera odpowiedzieć pozytywnie. Program ma taki tryb.

 

Jak zainstalować KOReadera?

Instalacja jest stosunkowo prosta. Potrzebne jest obeznanie (choć w minimalnym stopniu) ze sposobem kopiowania plików w odpowiednie miejsce. Proces polega na wgraniu plików programu do poszczególnych katalogów w czytniku.

 

Jedna z wersji programu została opracowana na potrzeby czytników marki PocketBook. W testach na PocketBooku Touch HD 3 (korzystałem z niedawno udostępnionej wersji 2019.03 "Marsdiep") program działał dość sprawnie. Można ją więc pobrać z GitHuba i samemu sprawdzić. W tym momencie najnowszą wersję zawiera archiwum: koreader-pocketbook-arm-obreey-linux-gnueabi-v2019.03.1.zip. Ale program jest aktualizowany dość regularnie, warto zaglądnąć pod wcześniej wspomniany adres zawierający ostatnie edycje programu.

 

Instalacja KOReadera w czytnikach PocketBook:

- pobrać plik koreader-pocketbook-arm-obreey-linux-gnueabi*.zip;

- rozpakować archiwum w komputerze;

- podłączyć kablem czytnik do komputera;

- włączyć w komputerze wyświetlanie plików systemowych/ukrytych (o ile tego nie mamy);

- skopiować zawartość katalogu „applications” do analogicznego katalogu w pamięci czytnika;

- skopiować plik koreader.app z katalogu „system/bin” do czytnika (oczywiście także do „system/bin”);

- wyedytować plik „extensions.cfg” znajdujący się w czytniku (katalog „system/config” lub "systemprofilesprofil_uzytkownikaconfig" jeśli mamy kilka kont różnych użytkowników na czytniku). Wato wcześniej zrobić sobie w komputerze kopię zapasową tego pliku. Do edycji nie należy używać programów w rodzaju MS Worda czy Writera z pakietu OpenOffice. Najlepiej Notepad++ lub podobny tekstowy edytor. W pliku „extensions.cfg” zmienić należy jedną linijkę: z „epub:@EPUB_file:1:eink-reader.app:ICON_EPUB” na „epub:@EPUB_file:1:eink-reader.app,koreader.app:ICON_EPUB”;

- zapisać zmiany dokonane w „extensions.cfg” w czytniku;

- odłączyć czytnik.

 

"Otwórz w" pojawia się w podręcznym menu po wgraniu programu i modyfikacji pliku extensions.cfg

 

Od momentu odłączenia od komputera, czytnik powinien dać możliwość otwarcia plików EPUB z biblioteczki przy pomocy KOReadera. W tym celu trzeba przytrzymać chwilę palec na tytule, a następnie rozwinąć menu „Otwórz z”. Tam powinny być dwie pozycje, KOReader właśnie oraz domyślny PB Reader.

 

Opisana wyżej instalacja umożliwi otwieranie tylko plików EPUB przez KOReadera z pomocą wyskakującego menu. Domyślnym programem otwierającym EPUBy wciąż będzie aplikacja systemowa. Plik raz otwarty w KOReaderze, potem już będzie przez czytnik właśnie w tym programie otwierany. Aby to zmienić, trzeba znowu skorzystać z wyskakującego menu i opcji „Otwórz w” i tym razem wybrać PB Reader. Jeśli chcemy umożliwić otwieranie w KOReaderze także innych plików, trzeba osobno dodać analogiczne wpisy (jak podałem wyżej, ale dla kolejnych typów plików) w pliku „extensions.cfg”.

 

Deinstalacja programu polega na usunięciu wgranych plików i przywróceniu pierwotnej treści pliku „extensions.cfg”. Trzeba uważać, żeby przy okazji nie usunąć za dużo plików!

 

Podsumowanie

Instalacja KOReadera nie niesie ze sobą specjalnych zagrożeń. W razie kłopotów z programem, zawsze można go odinstalować. Należy go traktować jako uzupełnienie funkcji czytnika, bo na przykład nie da on sobie rady z książkami pożyczanymi z Legimi.

 

Z poziomu KOReadera nie można regulować temperatury barwowej oświetlenia (tylko natężenie)

 

Przez tydzień korzystałem z aplikacji i mogę stwierdzić, że przed autorami jeszcze długa droga. Ogólnie KOReader na PocketBooku pracuje stabilnie i robi to, czego się od niego oczekuje. Miewa jednak wpadki. Raz mi się zawiesił, kiedy kończyłem czytanie i gdy sięgnąłem po czytnik kilka godzin później, bateria była wyładowana.

 

KOReader ma własny katalog czcionek, nie korzysta z tych, które są już obecne w czytniku. Tu widać oryginalny zestaw z jedną dodaną (Kobo)

 

Szwankuje niestety integracja aplikacji z niektórymi funkcjami czytnika (np. podmiana systemowego wygaszacza ekranu, wyjście do ekranu głównego zawsze kończy się wyświetleniem komunikatu „usypianie”). KOReader nie widzi czytnikowego katalogu z czcionkami, więc trzeba swoje pliki wgrywać osobno. Denerwująca jest konieczność definiowania domyślnych ustawień osobno dla każdego pliku. Program też trochę bałagani na dysku, bo dla każdego otwartego dokumentu tworzy nowy katalog. Niektórych plików EPUB nie udało mi się otworzyć w KOReaderze, choć np. PB Reder je potraktował normalnie. Napotkałem więc sporo zacięć czy potknięć programu. Jednak tak czy inaczej, moje uznanie zdobyły opisywane wyżej funkcje, które program realizuje poprawnie, a w PocketBookach by się ewidentnie przydały.

 

Mam nadzieję, że wspomniane wyżej funkcje znajdą się także w oprogramowaniu PocketBooków. Na razie jednak można KOReadera zainstalować i traktować go jako „awaryjną” aplikację do czytania e-booków, na przykład z dużą ilością map, infografik czy podobnych ilustracji. Przy okazji przypominam o innym alternatywnym programie, który opisałem w tekście „CoolReader dla czytników PocketBook przynosi pozytywne zmiany”.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?