logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: nook-glowlight-3
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2019-05-23 19:31
NOOK GlowLight Plus – nowy, DUŻY czytnik księgarni Barnes and Noble

Amerykańska sieć księgarska Barnes & Noble ogłosiła właśnie wprowadzenie nowego czytnika Nook. W informacji prasowej zapowiedziano, że model Nook GlowLight Plus ma trafić w najbliższy poniedziałek (27 V 2019 r.) do stacjonarnych księgarni w Stanach Zjednoczonych. Sklep internetowy zacznie oferować nowe czytniki 29 maja. Co ciekawe, czytnik o takiej samej nazwie był już w ofercie amerykańskiego sklepu. Recenzowałem go w 2017 roku ("Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi").

 

Nowy Nook GlowLight Plus ma wyglądać, jak poprzednik (Nook GlowLight 3, na zdjęciu) tyle że z większym ekranem

 

Nook GlowLight Plus w nowej wersji będzie większy i wodoodporny, to główne nowości. W czytniku zastosowano ekran wysokiej rozdzielczości (300 ppi?) wykonany w technologii papieru elektronicznego. Będzie większy niż w poprzednich modelach, ma przekątną 7,8 cala. Został zamontowany w obudowie bardzo podobnej do poprzednika - GlowLight 3. Będą tu więc także fizyczne przyciski zmiany stron i oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową. Pamięć wewnętrzna ma 8 GB pojemności, ale nie wiadomo ile zostanie miejsca na samodzielnie wgrywane książki.

 

Barnes & Noble już wcześniej oferował czytnik, który nazywał się Nook GlowLight Plus

 

Nook GlowLight Plus ma być oferowany w cenie 199,99 USD (plus podatki stanowe). Nowy czytnik zapewne będzie sprzedawany tylko w Stanach. Nie ma się więc czym specjalnie ekscytować. A jeśli Nook GlowLight Plus ma takie samo oprogramowanie, jak recenzowany ostatnio przeze mnie Nook GlowLight 3, to spokojnie można sobie ten zakup odpuścić i zainwestować w coś porządnie działającego. Podobnej wielkości ekran ma np. Kobo Forma (8 cali), Kindle Oasis 2 (7 cali) oraz PocketBook InkPad 3 (7,8 cala).

 

Like Reblog Comment
text 2019-04-28 15:14
Barnes & Noble – zdecydowanie SŁABE doświadczenie ze WSPARCIEM klienta!

Do tej pory myślałem, że najgorszy kontakt ze swoimi klientami ma wrocławski Arta Tech. Wylano na ten temat w internetach całe morze elektronów. Ale ostatnio miałem potrzebę uzyskania wsparcia ze strony księgarni Barnes and Noble i oto zacząłem się zastanawiać, czy nie mam nowego pretendenta do pierwszego miejsca w zakresie charakteru pomocy dla klientów.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3

 

Otóż podczas testów czytnika Nook GlowLight 3, trzy razy przydarzyło mi się zniknięcie wszystkich pozycji zapisanych w pamięci czytnika. Krótka kwerenda na forach internetowych utwierdziła mnie w przekonaniu, że takie zachowanie najnowszego Nooka nie jest czymś wyjątkowym. Zwróciłem się więc do wsparcia klienta amerykańskiej księgarni z prośbą o rozwiązanie problemu znikających książek wgranych przeze mnie do pamięci czytnika.

 

Krok pierwszy – powrót do ustawień fabrycznych

Pierwszy kontakt ze wsparciem był łatwy do przewidzenia. Zaproponowano mi z marszu przywrócenie ustawień fabrycznych. Wiąże się to z wyrejestrowaniem czytnika, jego restartem i ponownym połączeniem z księgarnią. Jako, że i tak jego pamięć uległa wyczyszczeniu, nie miałem z tym problemów. Nic teraz nie straciłem. Na chwilę faktycznie pomogło. Pewnie tak samo, jak dowolne inne działanie, które mogłem podjąć.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - okno wyrejestrowania czytnika i przywrócenia ustawień fabrycznych

 

 

Krok drugi – jaką wersję oprogramowania masz w Nooku?

Ale po kolejnym zaniku wszystkich wgranych przeze mnie plików, napisałem do wsparcia ponownie. Miłe, że ktoś na kolejnym etapie zapytał o to, jaką wersję oprogramowania ma mój czytnik. na szczęście (?) już od dawna zrobiłem wszystkie aktualizacje. A w ostatnim roku były raptem dwie. W tym jedna, która prawdopodobnie powoduje opisane przeze mnie kłopoty. Odpisałem więc, że mam najnowsze jakie jest i proszę o pomoc w usunięciu błędu, który skutkuje kasowaniem zawartości pamięci w Nooku.

 

Krok trzeci – zrozumienie bez zrozumienia

Kolejny mój list ponownie spotkał się z pełnym zrozumieniem ze strony wsparcia klienta. Cathy napisała mi, że „rozumiemy, że znowu zniknęły z czytnika wgrane samodzielnie książki”. To miłe, ponieważ nie zawsze (szczególnie w obcym języku) można kolejny raz klarownie przekazać problem.

 

Na tym zakończyła się empatia firmy. W dalszej części listu Cathy wyjaśniła mi, że nie mam historii zakupów na koncie, ponieważ nie uzupełniłem swojego profilu o dane karty kredytowej z adresem rozliczeniowym na terenie Stanów Zjednoczonych. A skoro nie mam przypisanej do konta karty kredytowej, to wydawcy nie będą mi chcieli sprzedać książki! Co więcej, nawet przy pobieraniu bezpłatnych książek potrzebny jest numer karty kredytowej. Tego wymagają od księgarni wydawcy w ramach DRM (ang. Digital Right Management).

 

Super!

 

Krok czwarty – nie możemy odtworzyć twoich plików

Tym razem lekko podniosło mi się ciśnienie. Spytałem więc, w jakim niby celu mam podać numer karty kredytowej? Po czym oczywiście ponownie dodałem, że chcę po prostu korzystać na czytniku z moich własnych plików, bez ich spontanicznego znikania. Tym razem Hardy mi odpowiedział, że księgarnia nie może odzyskać moich plików. Żebym je sobie wgrał jeszcze raz. Nie, zakładek i notatek wgrać się ponownie nie da. Ale w czym problem?

 

Otóż problem w tym, że nie powinny moje pliki znikać z czytnika ot tak...

 

Krok piąty – rozumiemy, że chcesz dobrego firmware'u

Ponownie znalazłem zrozumienie w oczach Ruby'ego - ach, więc potrzebne jest oprogramowanie wolne od błędów? OK. No to proponujemy ponowne zarejestrowanie czytnika i wgranie własnych książek od nowa!

 

Partycja użytkownika w Nooku GlowLight 3 pewnego razu wyglądała tak...

 

Wrrrrr....... Ja. Chcę. Dobry. Firmware. Żebym. Mógł. Czytać. Własne. E-booki. Bez. Ich. Niespodziewanego. Znikania!

 

Krok ostatni – nie mamy dobrego oprogramowania

Koniec końców Hardy ze wsparcia przyznał, że firma „nie ma sprawnie działającego oprogramowania dla czytników Nook”. Zaznaczył też, że dzięki zastosowaniu Androida system Nooka jest bardzo bezpieczny i mało prawdopodobne, aby był zawirusowany. Początkowo niestety zrozumiałem, że Hardy sugeruje iż mam wirusa. Moja odpowiedź na ów list nie była więc aż tak grzeczna jak poprzednie.

 

To najwyraźniej zakończyło moją korespondencję z księgarnią Barnes and Noble.

 

Podsumowanie

Mój kontakt z amerykańską księgarnią Barnes & Noble wynikał tylko i wyłącznie z wadliwego działania czytnika. Nie pisałem do nich dlatego, że potrzebowałem nowego tematu na blogu. Chciałem sprawnie działającego oprogramowania w Nooku. Ewentualnie uzyskać jasną informację o przyjęciu (kolejnego) zgłoszenia (kolejnego) niezadowolonego klienta na temat (kolejnego) wystąpienia znanego błędu oprogramowania. I to w czasie pisania recenzji Nooka. Ciekawe, że mniej więcej połowa odpowiedzi i sugestii była zupełnie bez sensu i podnosiła mi tylko ciśnienie. Ale cierpliwie powtarzałem raz za razem, że chcę korzystać z Nooka bez spontanicznego kasowania moich plików. Godne pochwały, iż w końcu otrzymałem informację, że dobrego oprogramowania dla czytnika po prostu nie ma. Ale czy kiedyś będzie?

 

Dobranoc państwu.

 

Like Reblog Comment
review 2019-04-23 15:25
Nook GlowLight 3 – RECENZJA jedynego CZYTNIKA księgarni Barnes & Noble

Nook GlowLight 3 na pewno nie jest zbyt popularnym czytnikiem w naszym kraju. Ale skoro spędziłem z nim ostatnie trzy tygodnie, to podzielę się z Wami moimi wrażeniami na jego temat. Posiadacze starszych modeli tej marki może znajdą odpowiedź, czy kolejnym czytnikiem będzie znowu Nook...

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - jedyny czytnik amerykańskiej księgarni Barnes and Noble

 

Nook jest produktem amerykańskiej księgarni Barnes & Noble. Stanowi ona wciąż największą sieć tego typu fizycznych sklepów w Stanach Zjednoczonych. Oferuje głównie książki, ale nie tylko. Próbuje przyciągać klientów np. kawiarniami czy materiałami biurowymi. Niestety, w zakresie e-booków wykazuje ona daleko idącą nieporadność. Świadectwem tego są m.in. coroczne straty ponoszone przez dział zajmujący się czytnikami Nook. Ich wielkość liczona jest w milionach dolarów rocznie. W tym samym czasie podobnej wysokości są pensje wypłacane kolejnym prezesom firmy, którzy nie mają pomysłu na rozwój tej części działalności.

 

Nook GlowLight 3 - ekosystem

Recenzowany czytnik pod względem programowym jak i funkcjonowania ekosystemu niewiele różni się od Nooka GlowLight Plus, o którym pisałem półtora roku temu. Dlatego w tym miejscu odeślę bliżej zainteresowanych też do mojego tekstu „Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi” oraz gościnnego wpisu Becky „Nook Glowlight Plus – czy warto rootować?”.

 

Barnes & Noble w Los Angeles

Jedna z księgarń Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Nook GlowLight 3 – gdzie kupić?

Barnes & Noble wycofał się z Europy w 2016 roku w ramach cięcia kosztów. Jako, że księgarnia działa teraz tylko w Stanach Zjednoczonych, możliwość zakupu czytnika marki Nook jest dla nas bardzo ograniczona. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem ofert w serwisie eBay. Przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością dodatkowych opłat, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Nook GlowLight 3 w księgarni Barnes & Noble

Czytnik Nook Glowlight 3 przy kasie w księgarni Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Czytniki Nook oferowane są przez księgarnie Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka GlowLight 3 wynosi 119,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana bywa do stu dolarów.

 

Czytnik Nook GlowLight 3 w ofercie w sklepu internetowego Barnes and Noble (źródło: https://www.barnesandnoble.com)

 

Nook GlowLight 3 – pierwsze kroki

Pierwsze wrażenie po wzięciu Nooka do ręki jest takie, że oto cofnęliśmy się do epoki komputerów ośmiobitowych i kaset VHS. Nook Glowlight 3 wygląda jakby rozminął się ze współczesnością. Ogromniaste ramki, twarde przyciski, gruba obudowa – to zaprzeczenie „smukłych” trendów obowiązujących w świecie urządzeń mobilnych. Dość powiedzieć, że na czas testów umieściłem Nooka w okładce, która jest przeznaczona dla czytnika Kobo Aura H2O (z ekranem o przekątnej 6,8 cala). Na szczęście takie wrażenie trochę mija, gdy bliżej zapoznamy się ze sprzętem. Dodatkowo, w porównaniu z poprzednim Nookiem – Glowlight Plus, recenzowane urządzenie wygląda znacznie słabiej i bardziej "budżetowo" (czytaj: biedniej). W Nooku GlowLight 3 nie ma wodoodporności, metalowych plecków czy płaskiego frontu. No ogólnie taka trochę bieda. Aczkolwiek trzeba przyznać, że plastik obudowy recenzowanego Nooka nie budzi zastrzeżeń.

 

Nook GlowLight 3 w filcowej okładce dla Kobo Aury H2O

 

Czytnik posiada w sumie sześć fizycznych przycisków. Na bocznych ramkach ekranu umieszczono po dwa przyciski zmiany stron. To bardzo wygodne rozwiązanie, pozwalające nie przejmować się tym, w której ręce trzymamy czytnik podczas lektury. Zmiana stron będzie komfortowa tak czy inaczej. Choć moim zdaniem przyciski są zdecydowanie za twarde i za głośne, to wciąż bardzo użyteczne.

 

Nook GlowLight 3

Fizyczne przyciski zmiany stron znajdują się po obu bokach ekranu

 

Kolejnym fizycznym przyciskiem jest, umieszczona w ramce pod ekranem stylizowana litera „n” (jak „Nook”). Odsyła ona do ekranu startowego czytnika. W górnej krawędzi obudowy umieszczony jest wyłącznik. Zarówno przycisk „n” jak i wyłącznik mogą służyć do wybudzania czytnika. Niestety, nie można samodzielnie ustawić czasu, po którym czytnik będzie automatycznie usypiany czy wyłączany.

 

Nook GlowLight 3

Stylizowany przycisk wywołania ekranu głównego znajduje się tradycyjnie pod ekranem

 

Pierwsze uruchomienie czytnika połączone jest z bardzo prostą konfiguracją sprzętu. Polega ona głównie na zalogowaniu się do księgarni. Czytnik wita nas przyciskiem „Let's get started”. Najpierw trzeba wybrać strefę czasową. Do wyboru niestety są tylko Stany. Na szczęście potem da się wybrać jakiś czas europejski (menu „Select time zone”). Po podłączeniu do internetu (wi-fi), trzeba się zalogować do księgarni. Wato wcześniej założyć sobie konto przy pomocy komputerowej przeglądarki WWW. Pojawia się w końcu okno z możliwością dodania karty płatniczej (da się ten krok pominąć - „skip” w prawym górnym rogu ekranu). Powinniśmy zobaczyć „Setting up Profile, please wait” i po chwili czytnik jest gotowy do pracy.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - menu ustawień wywołuje się dotknięciem w ikonkę baterii 

 

Korzystanie z czytnika z włączonym wi-fi nie ma u nas sensu (chyba, że kupujemy e-booki w księgarni Barnes & Noble). Czytnik bez dostępu do sieci wolniej wyczerpie baterię, ale będzie też na głównym ekranie pokazywał raz po raz informację, że nie może załadować reklam z księgarni. Da się z tym żyć. Najlepiej na główną stronę nie wchodzić, pozostając przy wyborze książek z biblioteczki.

 

Ekran startowy czytnika jest dość standardowy. Górny pasek zawiera informacje o stanie czytnika (nazwa konta, stan oświetlenia, poziomu naładowania baterii, połączenia wi-fi i bieżący czas). Dotknięcie ekranu na nazwie profilu przenosi do jego ustawień, a na ikonce baterii – do regulacji poziomu oświetlenia i dalszych ustawień. Najwięcej miejsca poświecono liście ostatnio dodanych pozycji i (poniżej) propozycjom księgarni. U mnie akurat reklamy sklepu się nie ładują z bliżej nieokreślonego powodu. Podobnie bywa z okładkami własnych książek. Dolny pasek to ikony odsyłające (od lewej) do własnej biblioteczki, księgarni, ostatnio czytanej pozycji, propozycji księgarskich i wyszukiwarki.

 

Nook GlowLight 3

Dolny pasek ikon okna głównego. Puste pole nad nimi powinno zawierać propozycje księgarni, które się jednak u mnie nie ładują

 

Co miłe, czytnik startuje w miejscu, gdzie się uśpił. A więc na przykład na ostatnio czytanej stronie.

 

Ekran i oświetlenie

Ekran to zdecydowanie najmocniejsza strona recenzowanego Nooka. Trudno o nim powiedzieć coś niepochlebnego. W recenzowanym czytniku zastosowano papier elektroniczny E-Ink o przekątnej sześciu cali i najwyższej dostępnej obecnie rozdzielczości 300 ppi. Wygląda on bardzo dobrze zarówno w świetle słonecznym jak i sztucznym. Dotyk rozpoznawany jest przez podczerwień, z tego powodu ekran jest dość mocno zagłębiony w obudowę.

 

Również wbudowane oświetlenie stoi na wysokim poziomie. Odpowiada za nie siedem białych i sześć pomarańczowych LEDów umieszczonych pod górną ramką ekranu. Zarówno równomierność oświetlenia jak i jego zakres jest bardzo dobry. Białe LEDy dają lekki cień, ale nie przeszkadza on w czytaniu. Pomarańczowe diody odpowiadają za regulację temperatury barwowej oświetlenia. W Nooku to użytkownik decyduje, czy chce mieć bardziej niebieskawe czy żółtawe oświetlenie. Czy neutralne. Bardzo miła właściwość, którą znajdziemy także w czytnikach innych marek (Kobo, PocketBook czy Tolino).

 

Nook GlowLight 3 i Kindle Voyage

Natężenie światła 50%, najzimniejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

  

Nook GlowLight 3 i Kindle Voyage

Natężenie światła 50%, temperatura barwowa 30% (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

Natężenie światła 50%, najcieplejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że byłem zadowolony z automatycznego trybu regulacji natężenia i temperatury barwowej. W innych czytnikach denerwowały mnie zawsze skokowe zmiany, realizowane czy to z automatu, czy na podstawie czujnika światła. Tutaj wcale mi automatyka nie przeszkadzała.

 

Nook GlowLight 3 na co dzień

Rozwój oprogramowania czytników Nook zatrzymał się gdzieś w epoce jurajskiej. O ile sprzętowo Nook GlowLight 3 wciąż może konkurować z bieżącą ofertą rynkową, o tyle pod względem możliwości został bardzo w tyle.

 

Uruchamianie Nooka przypomina start wersji czytników Kindle z reklamami. Oprócz użycia jednego z dwóch przycisków, aby włączyć urządzenie trzeba jeszcze przesunąć palcem po ekranie. Wyklucza to przypadkowe włączenie, ale chwilę się do tego musiałem przyzwyczajać.

 

Nook GlowLight 3

Uruchomienie Noooka wymaga przesunięcia palcem po ekranie - "Slide to unlock"

 

Czytanie e-booków można rozpocząć od zakupu w firmowej księgarni lub wgraniu własnego pliku EPUB przy pomocy kabla USB. Książki należy umieścić w katalogu NOOK/My Files. Calibre dobrze daje sobie z tym radę. Polskie e-booki są wyświetlane bez problemów. Czytnik natomiast co jakiś ma problem z wyświetlaniem plików wygenerowanych przez wtyczki do przeglądarek WWW (zapisane do EPUBa teksty ze stron internetowych).

 

Komfort czytania e-booków w formacie EPUB jest wysoki, choć psują go ubogie możliwości oprogramowania. Od strony sprzętowej - zarówno ekran, fizyczne przyciski zmiany stron jak i wbudowane oświetlenie stoją na najwyższym poziomie. Domyślnie górny przycisk służy do zmiany stron na dalsze, a dolny do powrotu na poprzednie. Na szczęście można to zmienić w ustawieniach. Szybkość zmiany stron także jest zadowalająca. Można mieć zastrzeżenia do szybkości reakcji urządzenia przy otwieraniu plików lub np. ich kasowaniu z pamięci czytnika. Ale wciąż są czasy akceptowalne.

 

Nook GlowLight 3

Menu formatowania wyglądu tekstu

 

Znacznie gorzej jest od strony programowej. Do niewątpliwych zalet programu wyświetlającego e-booki należy możliwość powiększania rycin zawartych w tekście (przytrzymanie palcem ilustracji powiększa ją na cały ekran, a potem można też skalować poprzez szczypanie ekranu). Opcje formatowania wywołuje się przez dotknięcie ekranu w środkowej części. I tu trafić można na drugi mocny atut - jest nim wymuszenie wyjustowania tekstu (wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu). Można także zdać się na formatowanie wydawcy lub wymusić wyrównywanie do lewego marginesu. Niewiele dobrego można niestety powiedzieć o czcionkach obecnych w czytniku. Może poza tym, że są i jest ich siedem (trzy szeryfowe, trzy bezszeryfowe i Open Dyslexic). Niestety nie można dodać własnych krojów. Opcje zmiany sposobu wyświetlania tekstu obejmują także dziesięć stopni wielkości liter, trzy wielkości marginesu i trzy rodzaje odstępów między linijkami tekstu. Dzielenie wyrazów jest, ale nie uwzględnia polskich reguł. Podział wyrazów bywa więc dość zaskakujący.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - zestaw dostępnych czcionek

 

Podczas czytania cały czas wyświetlany jest tytuł książki (nagłówek) oraz numeracja stron (stopka). Nie są one wielkie, ale jednak trochę strata miejsca. Nijak nie można tego wyłączyć. Opcje takie jak spis treści, zaznaczanie zakładek (Add Bookmark), wyszukiwanie (Find in Book) i przeskakiwanie do wybranej strony (Jump to Page) są dostępne z górnego menu. Działają dość standardowo.

 

Pliki PDF wyświetlane są błyskawicznie. Dotyczy to także wyświetlania kolejnych stron, nawet jeśli zawierają one sporo zdjęć. Niestety, to wszystko, na co możemy liczyć z tego typu dokumentami. Czytnik nie posiada żadnych narzędzi dostosowania wyglądu strony jeśli jest ona nieczytelna z powodu małej powierzchni ekranu. Żadnego skalowania, przycinania marginesów czy choćby obrócenia tekstu o 90º stopni. To wyklucza użyteczność czytnika w przypadku większości plików w formacie PDF, które wyświetlone na sześciocalowym ekranie zazwyczaj są zwyczajnie nieczytelne. Nie z powodu jakości ekranu, ale niewielkich rozmiarów tekstu.

 

Nook GlowLight 3

Pliki PDF wyświetlane są sprawnie, ale nie ma mowy o żadnym ich dostosowaniu do małego ekranu czytnika

 

Biblioteczka prezentuje się ubogo pod względem opcji sortowania czy porządkowania. Jej działanie jest ponadto dość zagadkowe. Nie jestem w stanie ogarnąć sposobu sortowania wg „ostatnich pozycji” (ang. „recent”). Co bym nie dodał, czy nie otworzył i tak na początku może się pojawić jakaś losowo wybrana książka, którą wgrałem dawno temu i od jakiegoś czasu jej nie otwieram, bo już jest przeczytana. A to co teraz czytam, może być dopiero np. na ósmym miejscu. Poza tym można sortować wg tytułu lub autora publikacji. Raczej słabo. Da się też zdefiniować własne półki. Funkcja archiwizowania i przenoszenia do chmury dotyczy tylko pozycji zakupionych w firmowej księgarni.

 

Niemiłym zgrzytem w czasie testów było trzykrotne zniknięcie wszystkich moich plików z pamięci czytnika. Pewnego dnia podłączyłem Nooka do komputera i nie mogłem wejść do katalogu z e-bookami. Wysunąłem go więc bezpiecznie i odłączyłem. Pojawiło się wyskakujące okienko, w którym mogłem wybrać restart lub wyłączenie czytnika. Wybrałem restart i po ponownym uruchomieniu żadnego z moich (wcześniej wgranych) plików w czytniku nie było. Co ciekawe, wgrana ponownie książka otwarła się na ostatnio czytanej stronie! Kolejnym razem zobaczyłem okienko „Nook has stopped” i znowu, katalog z moimi plikami zniknął. Wszystko, co (mądrego) miał w tej sprawie do zaproponowania dział wsparcia, to przywrócenie ustawień fabrycznych. Wygląda na to, że Nooki mają problem ze stabilnością oprogramowania, a producent najwyraźniej nie ma na to lekarstwa.

 

Korzystając z Nooka, trzeba się liczyć z tym, że pewnego dnia zawartość jego pamięci będzie wyglądać jak wyżej...

 

Bateria działa dość długo, jak na standardowy czytnik z Androidem. Jest to jednak zauważalnie krócej w porównaniu z dobrze dopracowanymi urządzeniami jak Kobo czy Tolino (też pracujące pod Androidem). Jest to o tyle denerwujące, że w momencie, gdy poziom naładowania zbliży się do 13%, czytnik wyraźnie zwalnia i co chwilę domaga się podłączenia do ładowarki.

 

Podsumowanie

Nook GlowLight 3 wygląda jakby był z minionej epoki, ale znakomity ekran i fizyczne przyciski zmiany stron przeczą temu wrażeniu. Gdyby nie kłopoty w stabilności działania i zbyt ograniczona funkcjonalność, mógłby to być całkiem miły, prosty czytnik. Brakuje mi w nim też bezprzewodowej przesyłki własnych plików i wygodnego czytania PDFów. Choć Nook poprawnie odtwarza polskie e-booki, to jednak wciąż za mało, żeby go uznać w tym momencie za sprzęt godny polecenia. No chyba, że ktoś jest miłośnikiem tej marki i od razu po zakupie go zrootuje i sam dopasuje sobie sprawnie działające aplikacje. Bo na stabilne oprogramowanie od producenta raczej trudno liczyć.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3

 

Jeśli to ma być główny konkurent czytników Kindle na amerykańskim rynku, to nie ma się co dziwić, że Amazon ma praktycznie monopol w tym zakresie. Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli myślicie o zakupie Nooka a przypadkiem jedziecie do Stanów, to miejscu zainwestujcie w czytnik Kindle lub Kobo, jeśli natomiast macie pięć stówek do wydania w Polsce, to też lepiej je wydajcie na jakiś model Kindle lub PocketBooka. Nawet dla miłośników Nooka, znikanie książek z pamięci czytnika, to może być trudny do przełknięcia problem na dłuższą metę.

 

Plusy:

- bardzo ładny ekran;

- przyjemna dla oka regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość wymuszenia wyjustowania tekstu (wyrównania do prawego i lewego marginesu).

 

Minusy:

- bardzo duża (jak takiej wielkości ekran) obudowa;

- niestabilne oprogramowanie (znikające pliki użytkownika);

- brzydkie czcionki, brak możliwości wgrania własnych;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak dzielenia wyrazów wg polskich reguł;

- brak języka polskiego;

- brak słowników (w tym języka polskiego) poza angielskim;

- brak możliwości komfortowego czytania plików PDF.

 

Nook GlowLight 3 - dane techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1448×1072 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej;

gniazdo: microUSB

pamięć: 8 GB (6,7 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych;

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4.2

masa: 196 g

wymiary: 176×127×8,8 mm

Oficjalna strona produktu

Oficjalna strona wsparcia

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-07-11 13:59
Nook Glowlight Plus – czy warto rootować? [wpis gościnny Becky]

Dziękuję Becky, która zdecydowała się poświęcić chwilę i bliżej napisać o rootowaniu Nooka Glowlight Plus, do czego ja nie miałem serca. Ilustracje w niniejszym wpisie również są Jej autorstwa. 

 

Jak już w swoim wpisie wspominał Cyfranek – czytniki Nook Glowlight Plus (dalej NGP) nie są zbyt popularne w Polsce. Ale jeśli ktoś się uprze… Osobiście mam dwa egzemplarze. Jeden pozostał z oprogramowaniem firmowym, a drugi zrootowałam.

 

Dwa czytniki w etui

 

Włączone wygaszacze. Po lewej jeden z oryginalnych, po prawej własny wygaszacz

 

Uwagi ogólne

Oba czytniki kupiłam z etui, ale specjalnie do testów przez dwa miesiące korzystałam bez etui, aby osobiście poczuć „te straszne, zimne, metalowe krawędzie” często wspominane w recenzjach amerykańskich. I co się okazało? Metalowa obudowa rzeczywiście przy pierwszym dotknięciu wydaje się zimna, ale – jak to już bywa z metalami – po chwili metal nagrzewa się od ciepła rąk i staje się naprawdę miły. Trudno mi porównać to uczucie do czegokolwiek innego, bo jest to delikatnie ciepły metal, a nie coś lodowatego jak zimny kaloryfer lub parzącego niczym dotknięcie rozgrzanej karoserii samochodu podczas upałów. W każdym razie – czytnik zimny jest tylko przez chwilkę. Długo zastanawiałam się, o co chodzi z tymi ostrymi krawędziami, bo czytnik ma obły kształt. Domyślam się, że chodzi o te krawędzie z przodu, gdzie pojawia się malutka przerwa (na całym obwodzie ma nie więcej niż 1 mm szerokości, nie mieści się tam nawet krawędź paznokcia).

 

Czytnik niestety nie budzi się automatycznie po otwarciu etui, trzeba dodatkowo wcisnąć przycisk „Power”.

 

Zbliżenie na „ostry” brzeg. Widać przerwę pomiędzy metalowymi „pleckami” oraz płaskim ekranem. Dobrze widać też specyficzną fakturę przedniej części czytnika – przywodzi na myśl blachę antypoślizgową

 

Krawędzie naprawdę trudno nazwać ostrymi. Mają one ostrość tępej części noża kuchennego. Ale widocznie niektórzy mają delikatniejsze ręce ode mnie.

 

Jeszcze tylko słowo na temat ogólnego korzystania z NGP. Cyfranek wspominał, że czytnik niezbyt przypadł mu do gustu. Mnie czytnik naprawdę się podoba. 300 ppi jest widoczne – obraz jest „jak żyleta”; przy porównaniu z Kindle Paperwhite 3 – z pewnością mu nie ustępuje (piszę o ekranie, bo użytkowanie to inna sprawa). Nie miałam też problemów z przypisami, a doskonale znam ten ból, bo posiadam czytnik Tolino Vision 2, gdzie przejście do treści przypisu może doprowadzić do rozstroju nerwowego.

 

Rootowanie

Sama procedura nie jest absolutnie niezbędna, bo aplikacje można instalować przez ADB (Android Debug Bridge) – sama tego nie próbowałam, bo od razu zrobiłam root. Posiadanie roota pozwala na instalację aplikacji, które go wymagają i tych, które bardziej ingerują w system.

 

Sama procedura jest prosta. Pobieramy pakiet rootujący, uruchamiamy go i mamy dostęp do czytnika – możemy instalować swoje aplikacje, launchery i oczywiście alternatywne programy do obsługi ebooków. Można dodać sobie ulubione fonty do systemu i aplikacje powinny z nich korzystać.

 

Na początku – oczywiście w celach testowych – instalowałam mnóstwo aplikacji, aby przekonać się, czy działają i czy da się na nich pracować na czytniku, który ma tylko jeden przycisk. Przede wszystkim należy zainstalować sobie jakąś aplikację, która zapewni alternatywny dostęp do nieistniejącego przycisku „Back” (Wstecz), bez którego trudno wyobrazić sobie konfigurację czegokolwiek w systemie. Osobiście mogę polecić dwie aplikacje Button Savior Pro (10,39 zł) lub Swifty switch Pro (21,99 zł). Obie są konfigurowalne i obie się sprawdzają. Można użyć wersji bezpłatnych (bez „Pro”), ale ich możliwości są wtedy znacząco uboższe. Oczywiście oprócz wyświetlania na ekranie przycisku Wstecz otrzymujemy także wiele funkcji dodatkowych. Bardzo lubiłam Button Savior Pro, ale obecnie korzystam ze Swifty switch, bo mam od razu szybki dostęp do włączania/wyłączania wifi.

 

Dygresja o bateriach #1. Jeśli jesteście użytkownikami smartfonów, tabletów czy czytników opartych na systemie Android z pewnością zauważyliście, że im więcej aplikacji, które są uruchomione w tle (ale także zainstalowane) tym szybciej rozładowuje się bateria. Takie jest życie… Początkowo – testując sporo aplikacji i wciąż podpinając czytnik do komputera, aby doinstalować wciąż nową aplikację czy nową wersję – nie zauważałam tego, bo bateria za każdym razem się trochę doładowywała i „jakoś” było. Ale przyszedł czas na czytanie – i okazało się, że czytnik może rozładować się praktycznie w jedną dobę. Załamałam się i zaczęłam walczyć.

 

Co jeszcze warto zainstalować?

MoreLocale 2 – Android będzie po polsku.

 

NGP Sleep Screen – możliwość wgrania własnych wygaszaczy. Jest to osobna, niezależna aplikacja. Własne wygaszacze umieszcza się w folderze /NOOK/Pics/sleep. W NGP możliwość ustawiania własnych wygaszaczy została usunięta.

 

Ewentualnie: RelaunchX (wciąż rozwijany launcher dostosowany specjalnie dla ekranów E-ink).

 

Ewentualnie: E-ink Launcher (bardzo wczesna wersja 0.1.3 chińskiego launchera; częściowo spolszczona przez mojego sąsiada, autor wiele elementów przetłumaczył przez Google Translatora, posiada fajną funkcję – przy włączonym wifi – uruchomienia na czytniku serwera FTP, dzięki czemu jest do niego dostęp przez dowolnego klienta FTP w tej samej sieci).

 

Ewentualnie: klawiatura z obsługą polskich diakrytyków.

 

Ewentualnie: aplikacja do przełączania launcherów. Osobiście korzystam z aplikacji Twisted Home Manager, która u mnie sprawdza się najlepiej.

 

Ewentualnie: NGP Toolkit – wciąż rozwijany projekt, który dodaje lub zmienia funkcje w systemie NGP. Do swojej pracy wymaga Exposed Installera 2.6.1, bo powstał jako moduł tego frameworka. Jego podstawowe funkcje to:

  • dostęp do plików i folderów na czytniku przez MTP (USB),
  • obsługa podświetlenia przez dłuższe przytrzymanie przycisku „Home”,
  • wyłączenie budzenia czytnika po podłączeniu/odłączeniu od portu USB,
  • możliwość własnych wygaszaczy (u mnie ta opcja albo działała od czasu do czasu, albo wcale – widocznie występowała coś się „gryzło” między aplikacjami; nie chciało mi się wnikać),
  • wyłączenie domyślnego launchera (czyli tej domyślnej, oryginalnej „otoczki” czytnika),
  • włączenie domyślnego pasku statusu (czyli tego górnego, z godziną i ikonkami podświetlenia, wifi oraz baterią).

 

Ewentualnie: inny moduł do Xposed Installera o nazwie Xposed Additions Pro (14,58 zł), w którym możemy przypisać różne funkcje do naszego jedynego przycisku na czytniku, czyli „Home”. Obsługuje więc krótkie naciśnięcie (domyślne), długie naciśnięcie (przytrzymanie), dwukrotne naciśnięcie, trzykrotne naciśnięcie…

 

Ewentualnie: Root Explorer, Root Browser, Total Commander, inny menedżer plików.

 

Alternatywne programy do czytania ebooków

Testowałam przede wszystkim trzy aplikacje:

 

  • CoolReader

Aplikacja, która została przystosowana do NGP – cr3.1.2-87-ZeroLab.NeT_armv7a – jest do pobrania stąd).

 

Sam program działa sprawnie, szybko, ale przez feler, który opisany został w tym wątku (jeśli plik zawiera dzielenie wyrazów jest wyświetlany „dziwnie” brzydko i bardzo razi to moje oczy). Chcąc więc korzystać z CoolReadera należy pamiętać, aby otwierać w nim pliki nie zawierające dzielenia wyrazów, bo program sam sobie z tym poradzi. Naprawdę ogromne możliwości konfiguracyjne.

 

Informacje o wersji

 

Menu wywołane podczas czytania

 

  • FBReader

Ponieważ istniała wersja dostosowana do NGP – FBReaderJ_2.6.13-nglp-zerolab.net.apk – przetestowałam ją bardzo dokładnie. Ale w tej wersji nie działała funkcja FBReader® Book Network (chmura na książki, oparta o Google Drive, pozwala na synchronizację pomiędzy różnymi urządzeniami miejsca ostatniego czytania oraz zakładek), gdyż pomiędzy wersją 2.6.13 a 2.6.14 została zmieniona funkcja autentyfikacji Google. Napisałam więc do Nikolaya Pultsina – autora FBReadera – i zostałam betatesterką specjalnej edycji, która działa nie tylko w NST (Nook Simple Touch), ale także w NGP. Autor dodał kilka funkcji, o których go poinformowałam (np. możliwość uruchomienia programu jako launcher), a przy okazji wdrożył do tej wersji najnowszą aktualizację tłumaczenia programu, do czego również się przyczyniłam. Została opublikowana wersja 2.6.15, która może nie jest idealna, ale chmura działa. Tutaj oficjalna informacja o nowej wersji dla Nooków.

 

Informacje o wersji

 

Opcje synchronizacji

 

Opcje stosowania/ignorowania ostylowania ebooków

 

A dlaczego aplikacja nie jest idealna? Okazało się, że FBReader drenuje baterię, jeśli FBReader jest uruchomiony jako launcher czytnik leżący na półce z wyłączonym wifi rozładuje się w dwa-trzy dni. Może jest w tym jakaś moja wina, może coś źle zrobiłam – nie wiem.

 

Osobiście korzystam z tej aplikacji także na smartfonie i aby podziękować autorowi oczywiście zakupiłam wersję Premium (19,99 zł).

 

  • AlReader

Korzystam z wersji dostosowanej do NGP przez ZeroLab (jest to wersja 1.771609130). Nie jest to wersja najnowsza (na smartfonie mam zainstalowaną wersję 1.831703120), ale na czytniku działa dobrze. Przy wyłączonym wifi i AlReaderze ustawionym jako launcher czytnik wytrzymał 10 dni i 3 godziny (czytałam każdego dnia, wielokrotnie budząc i usypiając Nooka).

 

Informacje o wersji

 

Nie rozwodzę się tu nad plusami i minusami poszczególnych programów. Sporo informacji można znaleźć na forum.eksiazki.org, tylko trzeba trochę pogrzebać. Warto dodać, że wszystkie trzy aplikacje dobrze współpracują z serwerem calibre, choć może dziwić, że AlReader woli pobierać plik mobi niż epub, gdy ma dostępne oba formaty. Przesyłanie plików można więc sprawnie zorganizować bez korzystania z kabla USB. Wszystkie też potrafią dzielić wyrazy zgodnie z polskimi zasadami. Co do szczegółowych możliwości trzech powyższych aplikacji, warto też zajrzeć do porównania programów do czytania ebooków na angielskiej Wikipedii.

  

Może paść pytanie – a co z Legimi? Aplikacja działa jedynie w wersji normalnej (nie E-Ink). Pracuje trochę anemicznie (czyli podobnie jak na innych czytnikach), łącznie z krótką przerwą na doładowanie każdego kolejnego pliku. No i nie ma dzielenia wyrazów itd. O aplikacji Legimi napisano już wiele. Jeśli ktoś się uprze – da się z tego korzystać. Osobiście mam spore zapasy ebooków, na abonament się jeszcze (?) nie zdecydowałam, a moja biblioteka nie nawiązała współpracy z Legimi.

 

Dygresja o bateriach #2. Wciąż testuję NGP, bo przecież nie da się sprawdzić czasu pracy na baterii w jeden dzień. Być może któraś z aplikacji zbytnio drenuje baterię, a ja tego nie potrafię wykryć? Jeśli dowiem się czegoś nowego – dam znać.

 

Podsumowanie

Według mnie to całkiem niezły czytnik. Po prostu jest inny. Domyślna aplikacja działa sprawnie i ebooki czytane na czytniku bez rootowania osobiście bardzo mi się podobają. Są takie neutralne i bez nachalności. Daje możliwość wyboru odpowiedniego zestawu ulubionych aplikacji. Jeśli moje czytniki Kindle – z jailbreakiem, polonizacją i innymi dodatkami – potraktujemy jako wzór, to mogę uznać, że przy czytaniu beletrystyki NGP może być prawie równie wygodny. Kindle wygrywa przy łatwości zaznaczania, obsłudze słowników i błyskawicznym budzeniu po otwarciu etui, ale za to NGP z własnymi aplikacjami jest w stanie czytać wiele formatów i ma większe możliwości konfiguracyjne.

 

Mój ulubiony wygaszacz przedstawia obraz autorstwa Mariusza Stawarskiego pt. „Księgozbiór”. Oryginał można obejrzeć na trwającej właśnie wystawie na zamku w Malborku.

 

Jeśli ktoś ma jakieś pytania – proszę o komentarz poniżej lub wpis w wątku o NGP. Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?