logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: nook-glowlight-3
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2022-05-26 07:46
Premiera: Nook GlowLight 4e debiutuje w Stanach

W Stanach Zjednoczonych liczą się przede wszystkim czytniki Kindle, które zmonopolizowały tamtejszy rynek. Ale Amazon ma także konkurencję, próbującą powalczyć o serca czytelników na tym lukratywnym rynku. Z kindelkami konkurują czytniki Kobo, sprzedawane m.in. w sieci sklepów Walmart oraz Nook, oferowane przez sieć księgarni Barnes & Noble.

 

Nook GlowLight 4e (źródło: bn.com)

 

Wkrótce na amerykański rynek trafi czytnik Nook GlowLight 4e, który jest uproszczoną wersją sprzedawanego od zeszłego roku modelu Nook GlowLight 4. Informację podano na oficjalnej stronie Barnes & Noble. Sklep poszerza swoją ofertę czytnikową, czego raczej się nie spodziewano. W ostatnich latach częściej spekulowano raczej o redukowaniu obecności tej marki na rynku e-booków niż o ekspansji. Wygląda więc na to, że dni największego konkurenta Amazonu w zakresie sprzedaży książek, nie są jeszcze policzone.

 

Nowy model ma takie same wymiary, jak obecny wcześniej Nook GlowLight 4 (źródło: bn.com)

 

Barnes & Noble oferuje obecnie dwa modele czytników. Dostępny do niedawna, największy Nook GlowLight Plus z ekranem o przekątnej 7,8 cala znikł z oficjalnej strony księgarni. Obecnie widać tam Nook GlowLight 4 z sześciocalowym ekranem. A 7 VI 2022 roku ruszy na bieżąco sprzedaż modelu Nook GlowLight 4e.

 

 

Nook GlowLight 4

Nook GlowLight 4e

ekran (przekątna)

15,2 cm

15,2 cm

ekran (rozdzielczość)

300 ppi

212 ppi

płaski front

nie

nie

ekran dotykowy

tak

tak

wodoodporność

nie

nie

wbudowane oświetlenie

tak

tak

regulacja temperatury barwowej oświetlenia

tak

nie

pamięć wewnętrzna [GB]

32

8

procesor [GHz]

??

??

masa [g]

170

??

wymiary [mm]

155×112×8

155×112×8

fizyczne przyciski zmiany stron

tak

tak

kolor obudowy

czarny

czarny

dodatkowe uwagi

USB-C, ok. 5,2 GB pamięci na pliki użytkownika

USB-C, ok. ?? GB pamięci na pliki użytkownika

premiera rynkowa [rok]

2021

2022

cena katalogowa [USD]

149,99 (netto)

119,99 (netto)

 

Nowy Nook GlowLight 4e ma taką samą obudowę jak obecny już na rynku Nook GlowLight 4. Nie ma więc różnic w wyglądzie zewnętrznym. Pozostawiono także fizyczne przyciski zmiany stron. Zmieniono jednak całkiem sporo w środku, co może tłumaczyć cenę niższą o 30 USD w porównaniu to bardziej zaawansowanego modelu. Nowy Nook ma mniejszą pamięć wewnętrzną. O ile w GlowLight 4 jest to 32 GB, to w GlowLight 4e zamontowano 8 GB. Nie wiadomo dokładnie, ile z tego pozostawiono użytkownikowi. Na przykład w GlowLight 4 jest to tylko 5,2 GB. W nowym modelu może być podobnie. Pozostała pamięć jest zarezerwowana na pliki systemowe i zakupy z firmowej księgarni. GlowLight 4e nie ma regulowanej temperatury barwowej oświetlenia. No i co najważniejsze, ekran E-Ink ma w nowym modelu mniejszą rozdzielczość. Nie powinno to być wielkim problemem, bo to wciąż przyzwoita wartość 212 ppi.

 

Podsumowanie

Obecnie Nooki nie są sprzedawane poza Stanami Zjednoczonymi, więc i Nook GlowLight 4e nie będzie u nas dostępny. Ale wspominam o premierze, ponieważ także w Polsce są wciąż użytkownicy urządzeń tej marki. Czytniki Nook to zwykle solidnie wykonane urządzenia i sporo z nich trafiało na nasz rynek np. po przecenach w Wielkiej Brytanii, gdzie księgarnia Barnes & Noble była obecna przez wiele lat.

Like Reblog Comment
text 2019-05-23 19:31
NOOK GlowLight Plus – nowy, DUŻY czytnik księgarni Barnes and Noble

Amerykańska sieć księgarska Barnes & Noble ogłosiła właśnie wprowadzenie nowego czytnika Nook. W informacji prasowej zapowiedziano, że model Nook GlowLight Plus ma trafić w najbliższy poniedziałek (27 V 2019 r.) do stacjonarnych księgarni w Stanach Zjednoczonych. Sklep internetowy zacznie oferować nowe czytniki 29 maja. Co ciekawe, czytnik o takiej samej nazwie był już w ofercie amerykańskiego sklepu. Recenzowałem go w 2017 roku ("Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi").

 

Nowy Nook GlowLight Plus ma wyglądać, jak poprzednik (Nook GlowLight 3, na zdjęciu) tyle że z większym ekranem

 

Nook GlowLight Plus w nowej wersji będzie większy i wodoodporny, to główne nowości. W czytniku zastosowano ekran wysokiej rozdzielczości (300 ppi?) wykonany w technologii papieru elektronicznego. Będzie większy niż w poprzednich modelach, ma przekątną 7,8 cala. Został zamontowany w obudowie bardzo podobnej do poprzednika - GlowLight 3. Będą tu więc także fizyczne przyciski zmiany stron i oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową. Pamięć wewnętrzna ma 8 GB pojemności, ale nie wiadomo ile zostanie miejsca na samodzielnie wgrywane książki.

 

Barnes & Noble już wcześniej oferował czytnik, który nazywał się Nook GlowLight Plus

 

Nook GlowLight Plus ma być oferowany w cenie 199,99 USD (plus podatki stanowe). Nowy czytnik zapewne będzie sprzedawany tylko w Stanach. Nie ma się więc czym specjalnie ekscytować. A jeśli Nook GlowLight Plus ma takie samo oprogramowanie, jak recenzowany ostatnio przeze mnie Nook GlowLight 3, to spokojnie można sobie ten zakup odpuścić i zainwestować w coś porządnie działającego. Podobnej wielkości ekran ma np. Kobo Forma (8 cali), Kindle Oasis 2 (7 cali) oraz PocketBook InkPad 3 (7,8 cala).

 

Like Reblog Comment
text 2019-04-28 15:14
Barnes & Noble – zdecydowanie SŁABE doświadczenie ze WSPARCIEM klienta!

Do tej pory myślałem, że najgorszy kontakt ze swoimi klientami ma wrocławski Arta Tech. Wylano na ten temat w internetach całe morze elektronów. Ale ostatnio miałem potrzebę uzyskania wsparcia ze strony księgarni Barnes and Noble i oto zacząłem się zastanawiać, czy nie mam nowego pretendenta do pierwszego miejsca w zakresie charakteru pomocy dla klientów.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3

 

Otóż podczas testów czytnika Nook GlowLight 3, trzy razy przydarzyło mi się zniknięcie wszystkich pozycji zapisanych w pamięci czytnika. Krótka kwerenda na forach internetowych utwierdziła mnie w przekonaniu, że takie zachowanie najnowszego Nooka nie jest czymś wyjątkowym. Zwróciłem się więc do wsparcia klienta amerykańskiej księgarni z prośbą o rozwiązanie problemu znikających książek wgranych przeze mnie do pamięci czytnika.

 

Krok pierwszy – powrót do ustawień fabrycznych

Pierwszy kontakt ze wsparciem był łatwy do przewidzenia. Zaproponowano mi z marszu przywrócenie ustawień fabrycznych. Wiąże się to z wyrejestrowaniem czytnika, jego restartem i ponownym połączeniem z księgarnią. Jako, że i tak jego pamięć uległa wyczyszczeniu, nie miałem z tym problemów. Nic teraz nie straciłem. Na chwilę faktycznie pomogło. Pewnie tak samo, jak dowolne inne działanie, które mogłem podjąć.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - okno wyrejestrowania czytnika i przywrócenia ustawień fabrycznych

 

 

Krok drugi – jaką wersję oprogramowania masz w Nooku?

Ale po kolejnym zaniku wszystkich wgranych przeze mnie plików, napisałem do wsparcia ponownie. Miłe, że ktoś na kolejnym etapie zapytał o to, jaką wersję oprogramowania ma mój czytnik. na szczęście (?) już od dawna zrobiłem wszystkie aktualizacje. A w ostatnim roku były raptem dwie. W tym jedna, która prawdopodobnie powoduje opisane przeze mnie kłopoty. Odpisałem więc, że mam najnowsze jakie jest i proszę o pomoc w usunięciu błędu, który skutkuje kasowaniem zawartości pamięci w Nooku.

 

Krok trzeci – zrozumienie bez zrozumienia

Kolejny mój list ponownie spotkał się z pełnym zrozumieniem ze strony wsparcia klienta. Cathy napisała mi, że „rozumiemy, że znowu zniknęły z czytnika wgrane samodzielnie książki”. To miłe, ponieważ nie zawsze (szczególnie w obcym języku) można kolejny raz klarownie przekazać problem.

 

Na tym zakończyła się empatia firmy. W dalszej części listu Cathy wyjaśniła mi, że nie mam historii zakupów na koncie, ponieważ nie uzupełniłem swojego profilu o dane karty kredytowej z adresem rozliczeniowym na terenie Stanów Zjednoczonych. A skoro nie mam przypisanej do konta karty kredytowej, to wydawcy nie będą mi chcieli sprzedać książki! Co więcej, nawet przy pobieraniu bezpłatnych książek potrzebny jest numer karty kredytowej. Tego wymagają od księgarni wydawcy w ramach DRM (ang. Digital Right Management).

 

Super!

 

Krok czwarty – nie możemy odtworzyć twoich plików

Tym razem lekko podniosło mi się ciśnienie. Spytałem więc, w jakim niby celu mam podać numer karty kredytowej? Po czym oczywiście ponownie dodałem, że chcę po prostu korzystać na czytniku z moich własnych plików, bez ich spontanicznego znikania. Tym razem Hardy mi odpowiedział, że księgarnia nie może odzyskać moich plików. Żebym je sobie wgrał jeszcze raz. Nie, zakładek i notatek wgrać się ponownie nie da. Ale w czym problem?

 

Otóż problem w tym, że nie powinny moje pliki znikać z czytnika ot tak...

 

Krok piąty – rozumiemy, że chcesz dobrego firmware'u

Ponownie znalazłem zrozumienie w oczach Ruby'ego - ach, więc potrzebne jest oprogramowanie wolne od błędów? OK. No to proponujemy ponowne zarejestrowanie czytnika i wgranie własnych książek od nowa!

 

Partycja użytkownika w Nooku GlowLight 3 pewnego razu wyglądała tak...

 

Wrrrrr....... Ja. Chcę. Dobry. Firmware. Żebym. Mógł. Czytać. Własne. E-booki. Bez. Ich. Niespodziewanego. Znikania!

 

Krok ostatni – nie mamy dobrego oprogramowania

Koniec końców Hardy ze wsparcia przyznał, że firma „nie ma sprawnie działającego oprogramowania dla czytników Nook”. Zaznaczył też, że dzięki zastosowaniu Androida system Nooka jest bardzo bezpieczny i mało prawdopodobne, aby był zawirusowany. Początkowo niestety zrozumiałem, że Hardy sugeruje iż mam wirusa. Moja odpowiedź na ów list nie była więc aż tak grzeczna jak poprzednie.

 

To najwyraźniej zakończyło moją korespondencję z księgarnią Barnes and Noble.

 

Podsumowanie

Mój kontakt z amerykańską księgarnią Barnes & Noble wynikał tylko i wyłącznie z wadliwego działania czytnika. Nie pisałem do nich dlatego, że potrzebowałem nowego tematu na blogu. Chciałem sprawnie działającego oprogramowania w Nooku. Ewentualnie uzyskać jasną informację o przyjęciu (kolejnego) zgłoszenia (kolejnego) niezadowolonego klienta na temat (kolejnego) wystąpienia znanego błędu oprogramowania. I to w czasie pisania recenzji Nooka. Ciekawe, że mniej więcej połowa odpowiedzi i sugestii była zupełnie bez sensu i podnosiła mi tylko ciśnienie. Ale cierpliwie powtarzałem raz za razem, że chcę korzystać z Nooka bez spontanicznego kasowania moich plików. Godne pochwały, iż w końcu otrzymałem informację, że dobrego oprogramowania dla czytnika po prostu nie ma. Ale czy kiedyś będzie?

 

Dobranoc państwu.

 

Like Reblog Comment
review 2019-04-23 15:25
Nook GlowLight 3 – RECENZJA jedynego CZYTNIKA księgarni Barnes & Noble

Nook GlowLight 3 na pewno nie jest zbyt popularnym czytnikiem w naszym kraju. Ale skoro spędziłem z nim ostatnie trzy tygodnie, to podzielę się z Wami moimi wrażeniami na jego temat. Posiadacze starszych modeli tej marki może znajdą odpowiedź, czy kolejnym czytnikiem będzie znowu Nook...

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - jedyny czytnik amerykańskiej księgarni Barnes and Noble

 

Nook jest produktem amerykańskiej księgarni Barnes & Noble. Stanowi ona wciąż największą sieć tego typu fizycznych sklepów w Stanach Zjednoczonych. Oferuje głównie książki, ale nie tylko. Próbuje przyciągać klientów np. kawiarniami czy materiałami biurowymi. Niestety, w zakresie e-booków wykazuje ona daleko idącą nieporadność. Świadectwem tego są m.in. coroczne straty ponoszone przez dział zajmujący się czytnikami Nook. Ich wielkość liczona jest w milionach dolarów rocznie. W tym samym czasie podobnej wysokości są pensje wypłacane kolejnym prezesom firmy, którzy nie mają pomysłu na rozwój tej części działalności.

 

Nook GlowLight 3 - ekosystem

Recenzowany czytnik pod względem programowym jak i funkcjonowania ekosystemu niewiele różni się od Nooka GlowLight Plus, o którym pisałem półtora roku temu. Dlatego w tym miejscu odeślę bliżej zainteresowanych też do mojego tekstu „Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi” oraz gościnnego wpisu Becky „Nook Glowlight Plus – czy warto rootować?”.

 

Barnes & Noble w Los Angeles

Jedna z księgarń Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Nook GlowLight 3 – gdzie kupić?

Barnes & Noble wycofał się z Europy w 2016 roku w ramach cięcia kosztów. Jako, że księgarnia działa teraz tylko w Stanach Zjednoczonych, możliwość zakupu czytnika marki Nook jest dla nas bardzo ograniczona. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem ofert w serwisie eBay. Przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością dodatkowych opłat, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Nook GlowLight 3 w księgarni Barnes & Noble

Czytnik Nook Glowlight 3 przy kasie w księgarni Barnes & Noble (Los Angeles, 2019 r.)

 

Czytniki Nook oferowane są przez księgarnie Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka GlowLight 3 wynosi 119,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana bywa do stu dolarów.

 

Czytnik Nook GlowLight 3 w ofercie w sklepu internetowego Barnes and Noble (źródło: https://www.barnesandnoble.com)

 

Nook GlowLight 3 – pierwsze kroki

Pierwsze wrażenie po wzięciu Nooka do ręki jest takie, że oto cofnęliśmy się do epoki komputerów ośmiobitowych i kaset VHS. Nook Glowlight 3 wygląda jakby rozminął się ze współczesnością. Ogromniaste ramki, twarde przyciski, gruba obudowa – to zaprzeczenie „smukłych” trendów obowiązujących w świecie urządzeń mobilnych. Dość powiedzieć, że na czas testów umieściłem Nooka w okładce, która jest przeznaczona dla czytnika Kobo Aura H2O (z ekranem o przekątnej 6,8 cala). Na szczęście takie wrażenie trochę mija, gdy bliżej zapoznamy się ze sprzętem. Dodatkowo, w porównaniu z poprzednim Nookiem – Glowlight Plus, recenzowane urządzenie wygląda znacznie słabiej i bardziej "budżetowo" (czytaj: biedniej). W Nooku GlowLight 3 nie ma wodoodporności, metalowych plecków czy płaskiego frontu. No ogólnie taka trochę bieda. Aczkolwiek trzeba przyznać, że plastik obudowy recenzowanego Nooka nie budzi zastrzeżeń.

 

Nook GlowLight 3 w filcowej okładce dla Kobo Aury H2O

 

Czytnik posiada w sumie sześć fizycznych przycisków. Na bocznych ramkach ekranu umieszczono po dwa przyciski zmiany stron. To bardzo wygodne rozwiązanie, pozwalające nie przejmować się tym, w której ręce trzymamy czytnik podczas lektury. Zmiana stron będzie komfortowa tak czy inaczej. Choć moim zdaniem przyciski są zdecydowanie za twarde i za głośne, to wciąż bardzo użyteczne.

 

Nook GlowLight 3

Fizyczne przyciski zmiany stron znajdują się po obu bokach ekranu

 

Kolejnym fizycznym przyciskiem jest, umieszczona w ramce pod ekranem stylizowana litera „n” (jak „Nook”). Odsyła ona do ekranu startowego czytnika. W górnej krawędzi obudowy umieszczony jest wyłącznik. Zarówno przycisk „n” jak i wyłącznik mogą służyć do wybudzania czytnika. Niestety, nie można samodzielnie ustawić czasu, po którym czytnik będzie automatycznie usypiany czy wyłączany.

 

Nook GlowLight 3

Stylizowany przycisk wywołania ekranu głównego znajduje się tradycyjnie pod ekranem

 

Pierwsze uruchomienie czytnika połączone jest z bardzo prostą konfiguracją sprzętu. Polega ona głównie na zalogowaniu się do księgarni. Czytnik wita nas przyciskiem „Let's get started”. Najpierw trzeba wybrać strefę czasową. Do wyboru niestety są tylko Stany. Na szczęście potem da się wybrać jakiś czas europejski (menu „Select time zone”). Po podłączeniu do internetu (wi-fi), trzeba się zalogować do księgarni. Wato wcześniej założyć sobie konto przy pomocy komputerowej przeglądarki WWW. Pojawia się w końcu okno z możliwością dodania karty płatniczej (da się ten krok pominąć - „skip” w prawym górnym rogu ekranu). Powinniśmy zobaczyć „Setting up Profile, please wait” i po chwili czytnik jest gotowy do pracy.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - menu ustawień wywołuje się dotknięciem w ikonkę baterii 

 

Korzystanie z czytnika z włączonym wi-fi nie ma u nas sensu (chyba, że kupujemy e-booki w księgarni Barnes & Noble). Czytnik bez dostępu do sieci wolniej wyczerpie baterię, ale będzie też na głównym ekranie pokazywał raz po raz informację, że nie może załadować reklam z księgarni. Da się z tym żyć. Najlepiej na główną stronę nie wchodzić, pozostając przy wyborze książek z biblioteczki.

 

Ekran startowy czytnika jest dość standardowy. Górny pasek zawiera informacje o stanie czytnika (nazwa konta, stan oświetlenia, poziomu naładowania baterii, połączenia wi-fi i bieżący czas). Dotknięcie ekranu na nazwie profilu przenosi do jego ustawień, a na ikonce baterii – do regulacji poziomu oświetlenia i dalszych ustawień. Najwięcej miejsca poświecono liście ostatnio dodanych pozycji i (poniżej) propozycjom księgarni. U mnie akurat reklamy sklepu się nie ładują z bliżej nieokreślonego powodu. Podobnie bywa z okładkami własnych książek. Dolny pasek to ikony odsyłające (od lewej) do własnej biblioteczki, księgarni, ostatnio czytanej pozycji, propozycji księgarskich i wyszukiwarki.

 

Nook GlowLight 3

Dolny pasek ikon okna głównego. Puste pole nad nimi powinno zawierać propozycje księgarni, które się jednak u mnie nie ładują

 

Co miłe, czytnik startuje w miejscu, gdzie się uśpił. A więc na przykład na ostatnio czytanej stronie.

 

Ekran i oświetlenie

Ekran to zdecydowanie najmocniejsza strona recenzowanego Nooka. Trudno o nim powiedzieć coś niepochlebnego. W recenzowanym czytniku zastosowano papier elektroniczny E-Ink o przekątnej sześciu cali i najwyższej dostępnej obecnie rozdzielczości 300 ppi. Wygląda on bardzo dobrze zarówno w świetle słonecznym jak i sztucznym. Dotyk rozpoznawany jest przez podczerwień, z tego powodu ekran jest dość mocno zagłębiony w obudowę.

 

Również wbudowane oświetlenie stoi na wysokim poziomie. Odpowiada za nie siedem białych i sześć pomarańczowych LEDów umieszczonych pod górną ramką ekranu. Zarówno równomierność oświetlenia jak i jego zakres jest bardzo dobry. Białe LEDy dają lekki cień, ale nie przeszkadza on w czytaniu. Pomarańczowe diody odpowiadają za regulację temperatury barwowej oświetlenia. W Nooku to użytkownik decyduje, czy chce mieć bardziej niebieskawe czy żółtawe oświetlenie. Czy neutralne. Bardzo miła właściwość, którą znajdziemy także w czytnikach innych marek (Kobo, PocketBook czy Tolino).

 

Nook GlowLight 3 i Kindle Voyage

Natężenie światła 50%, najzimniejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

  

Nook GlowLight 3 i Kindle Voyage

Natężenie światła 50%, temperatura barwowa 30% (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

Natężenie światła 50%, najcieplejsza temperatura barwowa (Kindle Voyage po lewej, Nook GlowLight 3 po prawej)

 

Po raz pierwszy zdarzyło mi się, że byłem zadowolony z automatycznego trybu regulacji natężenia i temperatury barwowej. W innych czytnikach denerwowały mnie zawsze skokowe zmiany, realizowane czy to z automatu, czy na podstawie czujnika światła. Tutaj wcale mi automatyka nie przeszkadzała.

 

Nook GlowLight 3 na co dzień

Rozwój oprogramowania czytników Nook zatrzymał się gdzieś w epoce jurajskiej. O ile sprzętowo Nook GlowLight 3 wciąż może konkurować z bieżącą ofertą rynkową, o tyle pod względem możliwości został bardzo w tyle.

 

Uruchamianie Nooka przypomina start wersji czytników Kindle z reklamami. Oprócz użycia jednego z dwóch przycisków, aby włączyć urządzenie trzeba jeszcze przesunąć palcem po ekranie. Wyklucza to przypadkowe włączenie, ale chwilę się do tego musiałem przyzwyczajać.

 

Nook GlowLight 3

Uruchomienie Noooka wymaga przesunięcia palcem po ekranie - "Slide to unlock"

 

Czytanie e-booków można rozpocząć od zakupu w firmowej księgarni lub wgraniu własnego pliku EPUB przy pomocy kabla USB. Książki należy umieścić w katalogu NOOK/My Files. Calibre dobrze daje sobie z tym radę. Polskie e-booki są wyświetlane bez problemów. Czytnik natomiast co jakiś ma problem z wyświetlaniem plików wygenerowanych przez wtyczki do przeglądarek WWW (zapisane do EPUBa teksty ze stron internetowych).

 

Komfort czytania e-booków w formacie EPUB jest wysoki, choć psują go ubogie możliwości oprogramowania. Od strony sprzętowej - zarówno ekran, fizyczne przyciski zmiany stron jak i wbudowane oświetlenie stoją na najwyższym poziomie. Domyślnie górny przycisk służy do zmiany stron na dalsze, a dolny do powrotu na poprzednie. Na szczęście można to zmienić w ustawieniach. Szybkość zmiany stron także jest zadowalająca. Można mieć zastrzeżenia do szybkości reakcji urządzenia przy otwieraniu plików lub np. ich kasowaniu z pamięci czytnika. Ale wciąż są czasy akceptowalne.

 

Nook GlowLight 3

Menu formatowania wyglądu tekstu

 

Znacznie gorzej jest od strony programowej. Do niewątpliwych zalet programu wyświetlającego e-booki należy możliwość powiększania rycin zawartych w tekście (przytrzymanie palcem ilustracji powiększa ją na cały ekran, a potem można też skalować poprzez szczypanie ekranu). Opcje formatowania wywołuje się przez dotknięcie ekranu w środkowej części. I tu trafić można na drugi mocny atut - jest nim wymuszenie wyjustowania tekstu (wymuszenia wyrównywania do lewego i prawego marginesu). Można także zdać się na formatowanie wydawcy lub wymusić wyrównywanie do lewego marginesu. Niewiele dobrego można niestety powiedzieć o czcionkach obecnych w czytniku. Może poza tym, że są i jest ich siedem (trzy szeryfowe, trzy bezszeryfowe i Open Dyslexic). Niestety nie można dodać własnych krojów. Opcje zmiany sposobu wyświetlania tekstu obejmują także dziesięć stopni wielkości liter, trzy wielkości marginesu i trzy rodzaje odstępów między linijkami tekstu. Dzielenie wyrazów jest, ale nie uwzględnia polskich reguł. Podział wyrazów bywa więc dość zaskakujący.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3 - zestaw dostępnych czcionek

 

Podczas czytania cały czas wyświetlany jest tytuł książki (nagłówek) oraz numeracja stron (stopka). Nie są one wielkie, ale jednak trochę strata miejsca. Nijak nie można tego wyłączyć. Opcje takie jak spis treści, zaznaczanie zakładek (Add Bookmark), wyszukiwanie (Find in Book) i przeskakiwanie do wybranej strony (Jump to Page) są dostępne z górnego menu. Działają dość standardowo.

 

Pliki PDF wyświetlane są błyskawicznie. Dotyczy to także wyświetlania kolejnych stron, nawet jeśli zawierają one sporo zdjęć. Niestety, to wszystko, na co możemy liczyć z tego typu dokumentami. Czytnik nie posiada żadnych narzędzi dostosowania wyglądu strony jeśli jest ona nieczytelna z powodu małej powierzchni ekranu. Żadnego skalowania, przycinania marginesów czy choćby obrócenia tekstu o 90º stopni. To wyklucza użyteczność czytnika w przypadku większości plików w formacie PDF, które wyświetlone na sześciocalowym ekranie zazwyczaj są zwyczajnie nieczytelne. Nie z powodu jakości ekranu, ale niewielkich rozmiarów tekstu.

 

Nook GlowLight 3

Pliki PDF wyświetlane są sprawnie, ale nie ma mowy o żadnym ich dostosowaniu do małego ekranu czytnika

 

Biblioteczka prezentuje się ubogo pod względem opcji sortowania czy porządkowania. Jej działanie jest ponadto dość zagadkowe. Nie jestem w stanie ogarnąć sposobu sortowania wg „ostatnich pozycji” (ang. „recent”). Co bym nie dodał, czy nie otworzył i tak na początku może się pojawić jakaś losowo wybrana książka, którą wgrałem dawno temu i od jakiegoś czasu jej nie otwieram, bo już jest przeczytana. A to co teraz czytam, może być dopiero np. na ósmym miejscu. Poza tym można sortować wg tytułu lub autora publikacji. Raczej słabo. Da się też zdefiniować własne półki. Funkcja archiwizowania i przenoszenia do chmury dotyczy tylko pozycji zakupionych w firmowej księgarni.

 

Niemiłym zgrzytem w czasie testów było trzykrotne zniknięcie wszystkich moich plików z pamięci czytnika. Pewnego dnia podłączyłem Nooka do komputera i nie mogłem wejść do katalogu z e-bookami. Wysunąłem go więc bezpiecznie i odłączyłem. Pojawiło się wyskakujące okienko, w którym mogłem wybrać restart lub wyłączenie czytnika. Wybrałem restart i po ponownym uruchomieniu żadnego z moich (wcześniej wgranych) plików w czytniku nie było. Co ciekawe, wgrana ponownie książka otwarła się na ostatnio czytanej stronie! Kolejnym razem zobaczyłem okienko „Nook has stopped” i znowu, katalog z moimi plikami zniknął. Wszystko, co (mądrego) miał w tej sprawie do zaproponowania dział wsparcia, to przywrócenie ustawień fabrycznych. Wygląda na to, że Nooki mają problem ze stabilnością oprogramowania, a producent najwyraźniej nie ma na to lekarstwa.

 

Korzystając z Nooka, trzeba się liczyć z tym, że pewnego dnia zawartość jego pamięci będzie wyglądać jak wyżej...

 

Bateria działa dość długo, jak na standardowy czytnik z Androidem. Jest to jednak zauważalnie krócej w porównaniu z dobrze dopracowanymi urządzeniami jak Kobo czy Tolino (też pracujące pod Androidem). Jest to o tyle denerwujące, że w momencie, gdy poziom naładowania zbliży się do 13%, czytnik wyraźnie zwalnia i co chwilę domaga się podłączenia do ładowarki.

 

Podsumowanie

Nook GlowLight 3 wygląda jakby był z minionej epoki, ale znakomity ekran i fizyczne przyciski zmiany stron przeczą temu wrażeniu. Gdyby nie kłopoty w stabilności działania i zbyt ograniczona funkcjonalność, mógłby to być całkiem miły, prosty czytnik. Brakuje mi w nim też bezprzewodowej przesyłki własnych plików i wygodnego czytania PDFów. Choć Nook poprawnie odtwarza polskie e-booki, to jednak wciąż za mało, żeby go uznać w tym momencie za sprzęt godny polecenia. No chyba, że ktoś jest miłośnikiem tej marki i od razu po zakupie go zrootuje i sam dopasuje sobie sprawnie działające aplikacje. Bo na stabilne oprogramowanie od producenta raczej trudno liczyć.

 

Nook GlowLight 3

Nook GlowLight 3

 

Jeśli to ma być główny konkurent czytników Kindle na amerykańskim rynku, to nie ma się co dziwić, że Amazon ma praktycznie monopol w tym zakresie. Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli myślicie o zakupie Nooka a przypadkiem jedziecie do Stanów, to miejscu zainwestujcie w czytnik Kindle lub Kobo, jeśli natomiast macie pięć stówek do wydania w Polsce, to też lepiej je wydajcie na jakiś model Kindle lub PocketBooka. Nawet dla miłośników Nooka, znikanie książek z pamięci czytnika, to może być trudny do przełknięcia problem na dłuższą metę.

 

Plusy:

- bardzo ładny ekran;

- przyjemna dla oka regulacja temperatury barwowej oświetlenia;

- fizyczne przyciski zmiany stron;

- możliwość wymuszenia wyjustowania tekstu (wyrównania do prawego i lewego marginesu).

 

Minusy:

- bardzo duża (jak takiej wielkości ekran) obudowa;

- niestabilne oprogramowanie (znikające pliki użytkownika);

- brzydkie czcionki, brak możliwości wgrania własnych;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików;

- brak dzielenia wyrazów wg polskich reguł;

- brak języka polskiego;

- brak słowników (w tym języka polskiego) poza angielskim;

- brak możliwości komfortowego czytania plików PDF.

 

Nook GlowLight 3 - dane techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1448×1072 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem o regulowanej temperaturze barwowej;

gniazdo: microUSB

pamięć: 8 GB (6,7 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych;

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4.2

masa: 196 g

wymiary: 176×127×8,8 mm

Oficjalna strona produktu

Oficjalna strona wsparcia

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2017-07-11 13:59
Nook Glowlight Plus – czy warto rootować? [wpis gościnny Becky]

Dziękuję Becky, która zdecydowała się poświęcić chwilę i bliżej napisać o rootowaniu Nooka Glowlight Plus, do czego ja nie miałem serca. Ilustracje w niniejszym wpisie również są Jej autorstwa. 

 

Jak już w swoim wpisie wspominał Cyfranek – czytniki Nook Glowlight Plus (dalej NGP) nie są zbyt popularne w Polsce. Ale jeśli ktoś się uprze… Osobiście mam dwa egzemplarze. Jeden pozostał z oprogramowaniem firmowym, a drugi zrootowałam.

 

Dwa czytniki w etui

 

Włączone wygaszacze. Po lewej jeden z oryginalnych, po prawej własny wygaszacz

 

Uwagi ogólne

Oba czytniki kupiłam z etui, ale specjalnie do testów przez dwa miesiące korzystałam bez etui, aby osobiście poczuć „te straszne, zimne, metalowe krawędzie” często wspominane w recenzjach amerykańskich. I co się okazało? Metalowa obudowa rzeczywiście przy pierwszym dotknięciu wydaje się zimna, ale – jak to już bywa z metalami – po chwili metal nagrzewa się od ciepła rąk i staje się naprawdę miły. Trudno mi porównać to uczucie do czegokolwiek innego, bo jest to delikatnie ciepły metal, a nie coś lodowatego jak zimny kaloryfer lub parzącego niczym dotknięcie rozgrzanej karoserii samochodu podczas upałów. W każdym razie – czytnik zimny jest tylko przez chwilkę. Długo zastanawiałam się, o co chodzi z tymi ostrymi krawędziami, bo czytnik ma obły kształt. Domyślam się, że chodzi o te krawędzie z przodu, gdzie pojawia się malutka przerwa (na całym obwodzie ma nie więcej niż 1 mm szerokości, nie mieści się tam nawet krawędź paznokcia).

 

Czytnik niestety nie budzi się automatycznie po otwarciu etui, trzeba dodatkowo wcisnąć przycisk „Power”.

 

Zbliżenie na „ostry” brzeg. Widać przerwę pomiędzy metalowymi „pleckami” oraz płaskim ekranem. Dobrze widać też specyficzną fakturę przedniej części czytnika – przywodzi na myśl blachę antypoślizgową

 

Krawędzie naprawdę trudno nazwać ostrymi. Mają one ostrość tępej części noża kuchennego. Ale widocznie niektórzy mają delikatniejsze ręce ode mnie.

 

Jeszcze tylko słowo na temat ogólnego korzystania z NGP. Cyfranek wspominał, że czytnik niezbyt przypadł mu do gustu. Mnie czytnik naprawdę się podoba. 300 ppi jest widoczne – obraz jest „jak żyleta”; przy porównaniu z Kindle Paperwhite 3 – z pewnością mu nie ustępuje (piszę o ekranie, bo użytkowanie to inna sprawa). Nie miałam też problemów z przypisami, a doskonale znam ten ból, bo posiadam czytnik Tolino Vision 2, gdzie przejście do treści przypisu może doprowadzić do rozstroju nerwowego.

 

Rootowanie

Sama procedura nie jest absolutnie niezbędna, bo aplikacje można instalować przez ADB (Android Debug Bridge) – sama tego nie próbowałam, bo od razu zrobiłam root. Posiadanie roota pozwala na instalację aplikacji, które go wymagają i tych, które bardziej ingerują w system.

 

Sama procedura jest prosta. Pobieramy pakiet rootujący, uruchamiamy go i mamy dostęp do czytnika – możemy instalować swoje aplikacje, launchery i oczywiście alternatywne programy do obsługi ebooków. Można dodać sobie ulubione fonty do systemu i aplikacje powinny z nich korzystać.

 

Na początku – oczywiście w celach testowych – instalowałam mnóstwo aplikacji, aby przekonać się, czy działają i czy da się na nich pracować na czytniku, który ma tylko jeden przycisk. Przede wszystkim należy zainstalować sobie jakąś aplikację, która zapewni alternatywny dostęp do nieistniejącego przycisku „Back” (Wstecz), bez którego trudno wyobrazić sobie konfigurację czegokolwiek w systemie. Osobiście mogę polecić dwie aplikacje Button Savior Pro (10,39 zł) lub Swifty switch Pro (21,99 zł). Obie są konfigurowalne i obie się sprawdzają. Można użyć wersji bezpłatnych (bez „Pro”), ale ich możliwości są wtedy znacząco uboższe. Oczywiście oprócz wyświetlania na ekranie przycisku Wstecz otrzymujemy także wiele funkcji dodatkowych. Bardzo lubiłam Button Savior Pro, ale obecnie korzystam ze Swifty switch, bo mam od razu szybki dostęp do włączania/wyłączania wifi.

 

Dygresja o bateriach #1. Jeśli jesteście użytkownikami smartfonów, tabletów czy czytników opartych na systemie Android z pewnością zauważyliście, że im więcej aplikacji, które są uruchomione w tle (ale także zainstalowane) tym szybciej rozładowuje się bateria. Takie jest życie… Początkowo – testując sporo aplikacji i wciąż podpinając czytnik do komputera, aby doinstalować wciąż nową aplikację czy nową wersję – nie zauważałam tego, bo bateria za każdym razem się trochę doładowywała i „jakoś” było. Ale przyszedł czas na czytanie – i okazało się, że czytnik może rozładować się praktycznie w jedną dobę. Załamałam się i zaczęłam walczyć.

 

Co jeszcze warto zainstalować?

MoreLocale 2 – Android będzie po polsku.

 

NGP Sleep Screen – możliwość wgrania własnych wygaszaczy. Jest to osobna, niezależna aplikacja. Własne wygaszacze umieszcza się w folderze /NOOK/Pics/sleep. W NGP możliwość ustawiania własnych wygaszaczy została usunięta.

 

Ewentualnie: RelaunchX (wciąż rozwijany launcher dostosowany specjalnie dla ekranów E-ink).

 

Ewentualnie: E-ink Launcher (bardzo wczesna wersja 0.1.3 chińskiego launchera; częściowo spolszczona przez mojego sąsiada, autor wiele elementów przetłumaczył przez Google Translatora, posiada fajną funkcję – przy włączonym wifi – uruchomienia na czytniku serwera FTP, dzięki czemu jest do niego dostęp przez dowolnego klienta FTP w tej samej sieci).

 

Ewentualnie: klawiatura z obsługą polskich diakrytyków.

 

Ewentualnie: aplikacja do przełączania launcherów. Osobiście korzystam z aplikacji Twisted Home Manager, która u mnie sprawdza się najlepiej.

 

Ewentualnie: NGP Toolkit – wciąż rozwijany projekt, który dodaje lub zmienia funkcje w systemie NGP. Do swojej pracy wymaga Exposed Installera 2.6.1, bo powstał jako moduł tego frameworka. Jego podstawowe funkcje to:

  • dostęp do plików i folderów na czytniku przez MTP (USB),
  • obsługa podświetlenia przez dłuższe przytrzymanie przycisku „Home”,
  • wyłączenie budzenia czytnika po podłączeniu/odłączeniu od portu USB,
  • możliwość własnych wygaszaczy (u mnie ta opcja albo działała od czasu do czasu, albo wcale – widocznie występowała coś się „gryzło” między aplikacjami; nie chciało mi się wnikać),
  • wyłączenie domyślnego launchera (czyli tej domyślnej, oryginalnej „otoczki” czytnika),
  • włączenie domyślnego pasku statusu (czyli tego górnego, z godziną i ikonkami podświetlenia, wifi oraz baterią).

 

Ewentualnie: inny moduł do Xposed Installera o nazwie Xposed Additions Pro (14,58 zł), w którym możemy przypisać różne funkcje do naszego jedynego przycisku na czytniku, czyli „Home”. Obsługuje więc krótkie naciśnięcie (domyślne), długie naciśnięcie (przytrzymanie), dwukrotne naciśnięcie, trzykrotne naciśnięcie…

 

Ewentualnie: Root Explorer, Root Browser, Total Commander, inny menedżer plików.

 

Alternatywne programy do czytania ebooków

Testowałam przede wszystkim trzy aplikacje:

 

  • CoolReader

Aplikacja, która została przystosowana do NGP – cr3.1.2-87-ZeroLab.NeT_armv7a – jest do pobrania stąd).

 

Sam program działa sprawnie, szybko, ale przez feler, który opisany został w tym wątku (jeśli plik zawiera dzielenie wyrazów jest wyświetlany „dziwnie” brzydko i bardzo razi to moje oczy). Chcąc więc korzystać z CoolReadera należy pamiętać, aby otwierać w nim pliki nie zawierające dzielenia wyrazów, bo program sam sobie z tym poradzi. Naprawdę ogromne możliwości konfiguracyjne.

 

Informacje o wersji

 

Menu wywołane podczas czytania

 

  • FBReader

Ponieważ istniała wersja dostosowana do NGP – FBReaderJ_2.6.13-nglp-zerolab.net.apk – przetestowałam ją bardzo dokładnie. Ale w tej wersji nie działała funkcja FBReader® Book Network (chmura na książki, oparta o Google Drive, pozwala na synchronizację pomiędzy różnymi urządzeniami miejsca ostatniego czytania oraz zakładek), gdyż pomiędzy wersją 2.6.13 a 2.6.14 została zmieniona funkcja autentyfikacji Google. Napisałam więc do Nikolaya Pultsina – autora FBReadera – i zostałam betatesterką specjalnej edycji, która działa nie tylko w NST (Nook Simple Touch), ale także w NGP. Autor dodał kilka funkcji, o których go poinformowałam (np. możliwość uruchomienia programu jako launcher), a przy okazji wdrożył do tej wersji najnowszą aktualizację tłumaczenia programu, do czego również się przyczyniłam. Została opublikowana wersja 2.6.15, która może nie jest idealna, ale chmura działa. Tutaj oficjalna informacja o nowej wersji dla Nooków.

 

Informacje o wersji

 

Opcje synchronizacji

 

Opcje stosowania/ignorowania ostylowania ebooków

 

A dlaczego aplikacja nie jest idealna? Okazało się, że FBReader drenuje baterię, jeśli FBReader jest uruchomiony jako launcher czytnik leżący na półce z wyłączonym wifi rozładuje się w dwa-trzy dni. Może jest w tym jakaś moja wina, może coś źle zrobiłam – nie wiem.

 

Osobiście korzystam z tej aplikacji także na smartfonie i aby podziękować autorowi oczywiście zakupiłam wersję Premium (19,99 zł).

 

  • AlReader

Korzystam z wersji dostosowanej do NGP przez ZeroLab (jest to wersja 1.771609130). Nie jest to wersja najnowsza (na smartfonie mam zainstalowaną wersję 1.831703120), ale na czytniku działa dobrze. Przy wyłączonym wifi i AlReaderze ustawionym jako launcher czytnik wytrzymał 10 dni i 3 godziny (czytałam każdego dnia, wielokrotnie budząc i usypiając Nooka).

 

Informacje o wersji

 

Nie rozwodzę się tu nad plusami i minusami poszczególnych programów. Sporo informacji można znaleźć na forum.eksiazki.org, tylko trzeba trochę pogrzebać. Warto dodać, że wszystkie trzy aplikacje dobrze współpracują z serwerem calibre, choć może dziwić, że AlReader woli pobierać plik mobi niż epub, gdy ma dostępne oba formaty. Przesyłanie plików można więc sprawnie zorganizować bez korzystania z kabla USB. Wszystkie też potrafią dzielić wyrazy zgodnie z polskimi zasadami. Co do szczegółowych możliwości trzech powyższych aplikacji, warto też zajrzeć do porównania programów do czytania ebooków na angielskiej Wikipedii.

  

Może paść pytanie – a co z Legimi? Aplikacja działa jedynie w wersji normalnej (nie E-Ink). Pracuje trochę anemicznie (czyli podobnie jak na innych czytnikach), łącznie z krótką przerwą na doładowanie każdego kolejnego pliku. No i nie ma dzielenia wyrazów itd. O aplikacji Legimi napisano już wiele. Jeśli ktoś się uprze – da się z tego korzystać. Osobiście mam spore zapasy ebooków, na abonament się jeszcze (?) nie zdecydowałam, a moja biblioteka nie nawiązała współpracy z Legimi.

 

Dygresja o bateriach #2. Wciąż testuję NGP, bo przecież nie da się sprawdzić czasu pracy na baterii w jeden dzień. Być może któraś z aplikacji zbytnio drenuje baterię, a ja tego nie potrafię wykryć? Jeśli dowiem się czegoś nowego – dam znać.

 

Podsumowanie

Według mnie to całkiem niezły czytnik. Po prostu jest inny. Domyślna aplikacja działa sprawnie i ebooki czytane na czytniku bez rootowania osobiście bardzo mi się podobają. Są takie neutralne i bez nachalności. Daje możliwość wyboru odpowiedniego zestawu ulubionych aplikacji. Jeśli moje czytniki Kindle – z jailbreakiem, polonizacją i innymi dodatkami – potraktujemy jako wzór, to mogę uznać, że przy czytaniu beletrystyki NGP może być prawie równie wygodny. Kindle wygrywa przy łatwości zaznaczania, obsłudze słowników i błyskawicznym budzeniu po otwarciu etui, ale za to NGP z własnymi aplikacjami jest w stanie czytać wiele formatów i ma większe możliwości konfiguracyjne.

 

Mój ulubiony wygaszacz przedstawia obraz autorstwa Mariusza Stawarskiego pt. „Księgozbiór”. Oryginał można obejrzeć na trwającej właśnie wystawie na zamku w Malborku.

 

Jeśli ktoś ma jakieś pytania – proszę o komentarz poniżej lub wpis w wątku o NGP. Postaram się w miarę możliwości odpowiedzieć.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?