logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: rajska
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-09-05 17:53
Legimi w bibliotece – w Krakowie kodów brak

 

Miesiąc temu opisałem, jak w różnych polskich miastach, można skorzystać z dostępu do wypożyczalni Legimi poprzez biblioteki (wpis: „Legimi w bibliotece – za darmo...”. Jeśli ktoś do tej pory nie skorzystał, to (przynajmniej w Krakowie) może nie mieć już takiej szansy w tym roku (chyba, że wystarczy kodów z biblioteki miejskiej).

 

Reklama wypożyczalni Legimi na ekranie paczkomatu (Kraków, 2015 r.)

 

Wczoraj otrzymałem wiadomość, że zapewne do końca roku, nie dostanę już żadnych kodów dostępu z puli zakupionej przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie. W liście z Rajskiej napisano m.in., że "we wrześniu w naszych agendach nie będą wydawane kody dostępu do zasobu e-booków oferowanych przez firmę Legimi Sp. z o.o. Przerwa w dostępie może potrwać nawet do końca roku.". Oby przyszłoroczny budżet bibliotek oraz ceny bibliotecznego abonamentu były bardziej łaskawe dla e-czytelników!

 

Like Reblog Comment
text 2017-08-05 12:06
Legimi w bibliotece – za darmo...

 

Czy można korzystać z wypożyczalni Legimi nie płacąc samodzielnie abonamentu? Tak! Chcecie wiedzieć, jak? Na przykład tak, jak ja to robię od zeszłego roku...

 

Legimi w bibliotece...

 

Wypożyczanie e-booków nie jest prostą sprawą, ani od strony prawnej, ani organizacyjnej, ani czytelniczej. Dlaczego? Ano dlatego, że wciąż umowy z wydawcami, ustalenia prawne jak i technologia - nie nadążają za potrzebami czytelników. O krętych ścieżkach wypożyczania e-booków pisałem już kilka razy (m.in. „E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Na blogu publikowałem także efekty moich testów dwóch polskich serwisów wyspecjalizowanych w wypożyczaniu książek elektronicznych: iBuk Libra i czasczytania.pl. Moje opinie na ich temat, dalekie były od zachwytów. Główną ich wadą była tragiczna funkcjonalność na urządzeniach mobilnych (w tym czytnikach książek) oraz ograniczony wybór lektur. Próbowałem także przyglądać się organizacji wypożyczalni książek elektronicznych w Niderlandach i Luksemburgu (m.in. „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)” ). Teraz przyszedł czas na przetestowanie w praktyce analogicznej usługi Legimi.

 

Niniejszy wpis jest efektem moich doświadczeń, ale powstał głównie na bazie informacji udostępnionych przez Legimi oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie, za co serdecznie dziękuję.

 

Dlaczego Legimi?

Jeszcze rok temu wypożyczalnia Legimi pozostawała poza moimi zainteresowaniami. Głównie dlatego, że była ograniczona do wąskiego kręgu czytników z dystrybucji ArtaTechu (alternatywa w postaci czytania książek na ekranie LCD też mnie nie interesuje). Uruchomienie wypożyczalni Legimi na czytnikach PocketBook Touch Lux 2 i Touch Lux 3 zmieniło moje podejście. Ten ruch dowiódł, że usługa jednak może być porządnie zintegrowana z funkcjami czytnika, takimi jak: biblioteczka, wyszukiwanie w księgozbiorze, korzystanie ze słownika, dzielenie wyrazów. To mi się już zdecydowanie bardziej spodobało.

 

Do wypożyczalni Legimi przekonała mnie dopiero możliwość korzystania na PocketBooku

 

Chwilę później, na 20. Targach Książki w Krakowie (wpis: „20. Targi Książki w Krakowie – co warto wiedzieć”), krakowskie miejskie biblioteki publiczne zaczęły wszem i wobec głosić nowinę, że wypożyczalnie e-booków z Legimi będzie dostępne również dla mieszkańców Krakowa. Czytnik PocketBook Touch Lux 3 już miałem, konto w Legimi takoż – na Targach stałem się więc również posiadaczem krakowskiej karty bibliotecznej i odpowiedniego kodu wymaganego do uruchomienia usługi.

 

Legimi w bibliotekach – gdzie i dla kogo?

Wypożyczalnia Legimi dostępna jest dla mieszkańców Krakowa od jesieni 2016 roku. Ale od jej uruchomienia w 2015 roku, usługa objęła już w kilkanaście pojedynczych bibliotek i konsorcjów. Obecnie z usługi mogą korzystać m.in. członkowie bibliotek:

Stopniowo grupa ta się powiększa, a bibliotekarze potwierdzają to, co stało się w moim przypadku – czytelnicy zapisują się do bibliotek tylko po to, by mieć dostęp do wypożyczalni e-booków

 

Abonamenty wykupywane przez biblioteki różnią się od tego, który jest skierowany dla klientów indywidualnych, korzystających z abonamentowego dostępu do Legimi. Nie znajdziemy tu np. audiobooków, jeśli nie zostanie ta opcja dodatkowo wykupiona. Również ilość książek i zakres dostępu w poszczególnych bibliotekach może być różny.

 

Cennik wypożyczalni Legimi dla bibliotek (źródło: legimi.pl)

 

Co wpływa na popularność usługi wśród czytelników? Jednym z argumentów jest prostota uzyskania dostępu. Warunek jest prosty - trzeba mieć konto w bibliotece, konto w Legimi, urządzenie mobilne (czytnik, tablet, telefon) i kod z biblioteki.  Po uzyskaniu kodu w bibliotece, trzeba się zalogować do Legimi i na odpowiedniej (dla danej biblioteki) stronie, wpisać kod aktywujący dostęp do usługi. Od tej pory można dodawać książki (dostępne w abonamencie bibliotecznym) na swoją półkę i pobierać je na urządzenia mobilne (czytniki, tablety itp.). 

 

Ważny jest też fakt, że sami użytkownicy nie ponoszą bezpośrednio żadnych kosztów, o ile mają już czytnik, tablet lub smartfon. Biblioteki płacą za dostęp do księgozbioru Legimi z naszych podatków. Zarówno bibliotekarzom jak i czytelnikom powinno więc zależeć na wykorzystaniu zakupionej usługi. Jak jest ona propagowana? W pobliskiej bibliotece publicznej, jeszcze do niedawna były plakaty i sporo ulotek. Jako, że brakuje ostatnio kodów, również i plakaty zniknęły. Zapewne bibliotekarkom już nie zależy tak bardzo na reklamowaniu usługi, której dostępność jest bardzo ograniczona.

 

Aplikacja Legimi zoptymalizowna dla ekranów E-Ink, nie będzie działać na urządzeniach innych niż te, które poleca firma. Na czytniku Dibuk Saga testowałem usługę, korzystając ze zwykłej androidowej wersji

 

Biblioteki podają informacje o abonamencie Legimi, również na swoich stronach WWW. Od strony technicznej, na pierwszym miejscu wskazywana jest zazwyczaj możliwość korzystania w aplikacjach mobilnych. W sumie słusznie. Można założyć, że tablety i smartfony są powszechnie obecne w domach czytelników, potencjalnych użytkowników usługi. Inaczej jest jednak z czytnikami książek elektronicznych. Najwyraźniej nie należą do urządzeń, które bibliotekarze przygotowujący wspomniane opisy, znają czy szczególnie poważają. Oto np. na stronie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku w ogóle brak informacji o możliwości korzystania na czytnikach. W innym miejscu znalazło się z kolei takie oto wyjaśnienie na temat aplikacji mobilnej: „Aplikacje na iPada, iPhona, Androida, Windows Phone, Windows 8 i czytniki (z wyłączeniem Kindle)”. Tymczasem owo „wyłączenie” nie dotyczy tylko Kindle, ale w zasadzie wszystkich czytników, poza kilkoma modelami wspieranymi przez Legimi (pełna lista: certyfikowanych czytników).

 

Legimi w liczbach

Zaletą usługi Legimi, jest udostępnianie poszczególnym bibliotekom szczegółowych, codziennych zestawień statystyk na temat wypożyczeń. Jest to o tyle ważne, że każda umowa zawiera maksymalną liczbę stron do wykorzystania. Bibliotekarze wiedzą więc, jaka część w ramach limitu pozostała do wykorzystania przez czytelników.

 

Bibliotekarze mogą także na bieżąco uzyskać dane o popularności poszczególnych tytułów. To cenna wiedza, pozwalająca np. planować zakupy wydań papierowych. Biblioteka w Szczecinie opublikowała informacje zebrane w pierwszym kwartale funkcjonowania Legimi, pisząc m.in., że „Przez pierwsze trzy miesiące nasi Czytelnicy pobrali blisko 4,5 tys. książek. Rekordzista zgromadził ich 268 i przeczytał ponad 8 tys. stron!”.

 

Według podsumowań Legimi, czytelnicy (w skali całego kraju) w styczniu 2017 roku najchętniej czytali:

1. Pokolenie Ikea

2. Brud

3. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem

4. Dziewczyna z pociągu

5. Jack Reacher. Sto milionów dolarów

6. Zanim się pojawiłeś

7. Pochłaniacz

8. Inferno

9. Osobliwy dom pani Peregrine

10. Zakonnice odchodzą po cichu

 

Podobne zestawienie dla konsorcjum bibliotek małopolskich wskazuje, że czytelnicy otworzyli prawie 4 tys. książek. Pierwsza dziesiątka wyglądała następująco:

1. Dziewczyna z pociągu

2. Zanim się pojawiłeś

3. Lampiony

4. Inferno

5. Immunitet

6. Zakonnice odchodzą po cichu

7. Pokolenie Ikea

8. Król

9. Moje córki krowy

10. Złudzenie

 

„Dziewczyna z pociągu” zainteresowała, w małopolskim abonamencie bibliotecznym, 49 czytelników. Co ciekawe, ponad 1,7 tys. książek zostało pobranych w lutym tylko raz. To moim zdaniem dobrze świadczy o możliwościach usługi Legimi, jakie daje do dyspozycji pojedynczych czytelników. Mogą oni sięgać po to, co ich rzeczywiście zainteresuje, a niekoniecznie, po to co jest modne.

 

Legimi w Krakowie w praktyce

 

Na terenie Krakowa i okolic można korzystać z dostępu do Legimi z dwóch źródeł. W ramach biblioteki miejskiej oraz konsorcjum dwudziestu bibliotek małopolskich, któremu przewodzi WBP w Krakowie. Przykładowo, konsorcjum bibliotek małopolskich wykupiło najbardziej rozbudowany pakiet dla bibliotek publicznych. W ramach tego abonamentu można przeczytać ogółem 1 375 000 stron. Ale, jako że każde urządzenia stronę definiuje inaczej, w praktyce zliczane są słowa. W omawianym przypadku limit to 270 mln słów. Co miesiąc jest do rozdania do dwóch tysięcy kodów dostępu, po które mogą się zgłaszać czytelnicy. Każdy z kodów może być wykorzystany na dwóch urządzeniach. To też mniej niż w przypadku abonamentu indywidualnego. Małopolskie biblioteki zawarły umowę na rok, a już w pierwszych trzech miesiącach wykorzystano ok. 25% zaplanowanego limitu stron. Również informacje z innych bibliotek wskazują, że pakiety są wykorzystywane przez czytelników niemal w całości po 4-8 miesiącach od momentu uruchomienia dostępu.

 

Do książek z wypożyczalni Legimi mamy dostęp przez miesiąc działania jednorazowego kodu bibliotecznego, lub na okres samodzielnego opłacania abonamentu

 

Małopolskie konsorcjum bibliotek ma w swoim zasięgu prawie 200 tys. czytelników. Za bieżący pakiet zapłacono 36 900 zł brutto. Zakup był możliwy w dużej mierze dzięki dotacji celowej przyznanej WBP w Krakowie przez Sejmik Województwa Małopolskiego w wysokości 25 000 zł. Co miesiąc w bibliotekach rozdawanych jest tysiąc kodów dostępu. Są rozdzielane proporcjonalnie do liczby czytelników zarejestrowanych w poszczególnych placówkach. Na Rajskiej (WBP) co miesiąc do dyspozycji czytelników jest niespełna 300 kodów. Celem takiego działania jest z jednej strony bardziej równomierne wykorzystanie abonamentu przez poszczególne biblioteki, ale też aktywizacja czytelników z mniejszych ośrodków. Takich, gdzie miejskie biblioteki po prostu nie są w stanie samodzielnie zapłacić za dostęp do komercyjnej wypożyczalni, a czytelników może trudniej jest skłonić do czytania e-booków. Tylko w okresie od 1 listopada do 31 grudnia 2016 r. za pomocą kodów przyznanych konsorcjum aktywowano 381 kont czytelniczych, z których otwarto 3 317 książek i wykorzystano 29 615 106 słów z wykupionego limitu obliczonego przez Legimi na 275 000 000 słów.

 

W opublikowanym parę miesięcy temu raporcie, na temat krakowskich bibliotek miejskich, podkreślono m.in., że aktywni jak i potencjalni czytelnicy domagają się bieżących aktualizacji księgozbiorów jak i dostępu do e-booków. Autorzy opracowania „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” chwalą sposób organizacji wypożyczeń w ramach usługi Legimi, ponieważ korzystający z niej mieszkańcy małopolskich miast, utrzymują kontakt z bibliotekarzami (przychodząc po kody) a jednocześnie korzystają z lektur w postaci cyfrowej.

 

Autorzy raportu o krakowskich bibliotekach podkreślają rolę lokalnych filii, gdzie można łatwo dotrzeć, zaparkować rower, przyjść po kody Legimi, porozmawiać o książkach... 

 

W moich rozmowach z bibliotekarzami, pojawiały się także wątpliwości, czy biblioteki publiczne powinny samodzielnie rozwijać system wypożyczeń, czy też wykupywać usługi w zewnętrznych firmach (np. Legimi, iBuk Libra). W Niderlandach czy Luksemburgu, jak wspomniałem powyżej, zwyciężyła ta pierwsza opcja. Nasza Biblioteka Narodowa zachowuje się na tym polu biernie, więc w Polsce zwycięża opcja druga. Podobnie jest też w Krakowie.

 

Myśląc o tym wpisie, już na Targach Książki w Krakowie, zastanawiałem się, czy nie będę w ten sposób działał na własną szkodę. Panie bibliotekarki (już podczas zapisów, ale też i później) ostrzegały, że ilość miesięcznie wydawanych kodów w każdej bibliotece jest ograniczona. Im więcej osób korzysta z wypożyczalni, tym większa szansa, że z usługi wykupionej przez krakowskie biblioteki trudno będzie korzystać lub limit zakupionych stron ulegnie wyczerpaniu przed czasem. Tak więc, im większa osób z usługi w krakowskich bibliotekach korzysta, tym większe prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie dla mnie kodu zabraknie.

 

Na początku tego roku, wypożyczalnia Legimi była reklamowana nawet przed wejściem do pobliskiej biblioteki

 

 

No i stało się! Od trzech miesięcy filie krakowskich bibliotek otrzymują znacznie mniej kodów. W jednym z pobliskich oddziałów, jest teraz co miesiąc tylko jeden kod „do rozdania”. W mojej „osiedlowej” bibliotece jest ich za każdym razem kilka. A jeszcze w pierwszej połowie tego roku było ich (w tej samej placówce) kilkadziesiąt miesięcznie! W moim domu doprowadziło to do „racjonalizacji” wykorzystania dostępu. Ja na wakacjach czytam głównie e-booki zakupione dawno temu i dzielimy się jednym kodem (lub dwoma), ale korzystając z różnych urządzeń.

 

Z racji słabych perspektyw uzyskania kodów dla każdego z rodziny, zupełnie spontanicznie zapisaliśmy się także do wspomnianej już wcześniej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie... Tu również miesięczna ilość wydawanych kodów jest limitowana, ale chyba wciąż są łatwiej dostępne.

 

Usługa reklamowana jako „bez limitu”, w praktyce jest coraz bardziej limitowana (źródło: legimi.pl)

 

Oferta wypożyczalni Legimi nie obejmuje wszystkich e-booków dostępnych na rynku. Książki dostępne w pełnej wersji abonamentowej, niekoniecznie muszą być obecne w wersji bibliotecznej. Wciąż jednak do wyboru jest całkiem sporo ciekawych pozycji i co jakiś czas przybywają nowe. Warto też mieć na uwadze, że niektóre książki, które dziś są w abonamencie, jutro mogą z niego zniknąć. Mam kilka takich książek, które w abonamencie bibliotecznym kilka miesięcy temu czytałem, potem zniknęły a teraz znowu można je pobrać. Nie wiem, czy to wina systemu, czy celowe działania Legimi. W każdym razie, nie warto odkładać lektury na czas nieokreślony. Albo przynajmniej od razu dodać na półkę wszystko, co byśmy chcieli przeczytać. Jest szansa, że pobrać będzie można później, nawet jeśli książka nie jest w danym momencie w bibliotecznym abonamencie dostępna.

 

Podsumowanie

 

Nie wiem, jak to jest w innych miastach, ale w sumie cieszę się, że wypożyczanie e-booków z Legimi padło w Krakowie ofiarą własnego sukcesu! Bibliotekarzom udało się spopularyzować czytanie książek elektronicznych. Dotyczy to także osób, które zaczęły swoją przygodę z e-bookami, skuszone bezpłatnym dostępem do wypożyczalni Legimi. Ograniczanie dostępności rozdawanych co miesiąc kodów nie powinno nas zniechęcać. Wręcz przeciwnie! No bo kto w kolejnym budżecie da bibliotekom pieniądze na wykupienie nowego abonamentu wypożyczalni Legimi, jeśli obecna pula niewykorzystana zmarnuje się? To już lepiej czytać i zużyć dostępne limity przed czasem i dać bibliotekarzom do ręki oręż pod hasłem „Widzicie? Ludzie chcą czytać e-booki, jeśli dać im szansę!”...

 

Krakowscy bibliotekarze wiedzą, że czytelnicy chcą dostępu do e-booków (slajd z prezentacji "Mapa kierunków rozwoju Biblioteki Kraków. Kluczowe obszary")

 

 

W rozmowach z bibliotekarzami spotkałem się z opiniami, że usługa jest zwyczajnie zbyt droga. Do tego dochodzi problem niewysokich bibliotecznych budżetów, co powoduje, że usługa jest także zbyt ograniczona, jak na potrzeby czytelników. Rozwiązań tego dylematu może być kilka:

  • obniżenie przez Legimi cen bibliotecznych pakietów;
  • większy budżet bibliotek publicznych;
  • rozwiązanie kompleksowe, na przykład wprowadzone podobnej usługi „z urzędu” przez Bibliotekę Narodową.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli jesteście w zasięgu jednego ze wspomnianych wyżej miast i macie czytnik, na którym usługa będzie działać – żal nie skorzystać. Idźcie do biblioteki przy najbliższej okazji i poproście o kod do Legimi. Wspólnym, czytelniczym wysiłkiem wspomóżmy bibliotekarzy i pokażmy, że nie wydają pieniędzy podatników na darmo! Czytelnicy do czytników!

 

Plusy:

- (dla czytelników) za dostęp do wypożyczalni Legimi płacą biblioteki z pieniędzy podatników;

- działa bardzo dobrze na czytnikach PocketBook (Touch Lux 2, Touch Lux 3, Sense);

- bogata oferta tytułów jest stopniowo powiększana;

- (dla bibliotekarzy) konieczność wizyty czytelników w bibliotece, przynajmniej raz w miesiącu;

 

Minusy:

- (dla bibliotekarzy) wysoki koszt zakupu usługi;

- z czasem coraz mniejsza ilość kodów dostępu, wynikająca z dużego popytu (przynajmniej w Krakowie);

- niektóre książki raz są dostępne a innym razem nie;

- (dla czytelników i bibliotekarzy) potrzeba dystrybucji kodów i aktywowania dostępu co miesiąc.

 

P.S.

Listę urządzeń, na których mi się najlepiej korzysta(ło) z bibliotecznej wersji wypożyczalni Legimi podczas testów, znajdziecie poniżej:

 

- zdecydowanie najlepszy jest dla mnie czytnik PocketBook Touch Lux 3 – można m.in. kupić w amazon.de (używany, na gwarancji) za (np. w tym momencie) 97,17 EUR ≈ 415 PLN oraz w wielu polskich sklepach internetowych w cenie od 459 PLN (nowe) – integracja aplikacji Legimi z funkcjami czytnika (możliwość korzystania ze słownika, wszystkie książki w czytniku to jeden księgozbiór), dzielenie wyrazów, Send-to-PocketBook;

 

- smartfon YotaPhone 2 (recenzja tutaj) – ultramobilne rozwiązanie dla tych, którzy nie rozstają się ze smartfonem, chcą czytać na porządnym ekranie E-Ink, a czytnika im się nosić nie chce;

 

- czytnik Dibuk Saga (recenzja tutaj) – niedrogi czytnik, jak na urządzenie z ekranem E-Ink o rozdzielczości 300 ppi, z możliwością samodzielnego doinstalowania androidowej aplikacji Legimi.

 

Najwygodniej mi się korzysta z Legimi na czytniku PocketBook Touch Lux 3, do kupienia (używany, na gwarancji) m.in. w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Podziękowania

Dziękuję za informacje, które pomogły mi w niniejszym wpisie. Korzystałem głównie z:

- „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” - projekt badawczo-konsultacyjny zrealizowany na zlecenie Gminy Miejskiej Kraków przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie – zespół autorski w składzie: Jacek Gądecki, Bartłomiej Homiński, Wit Hubert, Piotr Knaś, Wojciech Kowalik, Anna Miodyńska, Weronika Stępniak, Miłosz Ukleja, Sebastian Wacięga, Magdalena Zdrodowska;

- informacji uzyskanych z Legimi;

- informacji uzyskanych z Zespołu ds. Zasobów Elektronicznych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie;

- informacji uzyskanych w rozmowach z bibliotekarzami w filiach.

 

O doświadczeniach innych blogerów z biblioteczną usługą Legimi, możecie przeczytać tutaj:

- „Sposób na ebooki bez limitu w Legimi za darmo” na blogu eczytanie.blox.pl;

- „Skandal !!! Ebooki za darmo i to legalnie!” na blogu bezdruku.pl.

 

[Aktualizacja 4 IX 2017 r.]

Niestety, prawdopodobnie czytelnicy Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie też już „rozbili bank". W wiadomości, którą otrzymałem dziś z Rajskiej, można przeczytać m.in., że „we wrześniu w naszych agendach nie będą wydawane kody dostępu do zasobu e-booków oferowanych przez firmę Legimi Sp. z o.o. Przerwa w dostępie może potrwać nawet do końca roku.”. Przyjdzie nam poczekać na kolejne kody dostępowe do następnego budżetu...

 

[Aktualizacja 24 X 2017 r.]

Kolejny model PocketBooka otrzymał obsługę wypożyczalni Legimi. O tym, jak mi się z Legimi korzysta na PocketBooku Touch HD, można przeczytać we wpisie „PocketBook Touch HD – wypożyczalnia Legimi w trybie wysokiej rozdzielczości”.

Like Reblog Comment
review 2014-08-05 00:00
Rajska pułapka
Rajska pułapka - Ann Carol Crispin "Rajska pułapka" jest pierwszą częścią młodzieńczej trylogii Hana Solo. Poznajemy tutaj jego dzieciństwo, a także lata młodości zanim jeszcze nie stał się przemytnikiem jakiego znamy z filmowych części. Teraz jednak, zanim przejdę do recenzji książki, rozszyfruję inicjały autora, które właśnie w taki sposób - A.C. Crispin - były napisane na książce. Ann Carol Crispin. Muszę dalej pisać, czy już wiecie jaka będzie ocena końcowa?;> Czy ja zawsze muszę mieć takiego pecha i nawet wtedy kiedy świadomie nie chcę czytać fantastycznych książek pisanych przez kobiety, to jakimś dziwnym trafem wpadam na nie zupełnie przypadkiem? Już po kilku pierwszych stronach zauważyłem, że coś jest nie tak. Kobiece brednie da się tak łatwo poznać, że to jest aż zatrważające. Niby początkowy opis ucieczki Hana od jego obecnego "opiekuna" Garissa Shrike’a, dla którego od najmłodszych lat żebrał i kradł wyglądała dość normalnie. Aż do momentu kiedy zaczęły się pojawiać pierwsze postaci kobiece, czyli do około 3 strony. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Te czułostki, mazgajstwo, nad wyraz rozwinięta uczuciowość Hana obrzydziły mi tę książkę aż do samego końca. Niby miało z niej wynikać późniejsze nastawienie Hana do miłości i kobiet jako takich, ale ta zmiana charakterologiczna postaci było po prostu szokująca. I nawet to, że akcja była zadowalająco ciekawa, początkowa ucieczka na planetę Ylesia, najęcie się tam w roli przewoźnika, spotkanie Brii (najgorszy moment całej książki, który będzie miał później sromotne konsekwencje w postaci mdłości czytającego), późniejsza ucieczka i kolejne niepotrzebne wątki na Koreli aż do ostatniego akcentu na Coruscant, czyli wstąpienia Hana do Akademii. Historyjka sama w sobie dość ciekawa, choć dziwnie rozłożono w niej akcenty i napięcie, które wygada jakieś 70-80 stron przed końcem, żeby później snuć się w tempie żałosnego melodramatu aż do samego końca. Równie przeogromne pokłady ckliwości i wcześniej wspomniana zupełna zmiana charakteru Solo nie pozawalają mi tej książki ocenić wysoko, a i chęć lektury dalszych części trylogii stanęła pod wielkim znakiem zapytania.
More posts
Your Dashboard view:
Need help?