logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: wypozyczalnia
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-08-05 12:06
Legimi w bibliotece – za darmo...

 

Czy można korzystać z wypożyczalni Legimi nie płacąc samodzielnie abonamentu? Tak! Chcecie wiedzieć, jak? Na przykład tak, jak ja to robię od zeszłego roku...

 

Legimi w bibliotece...

 

Wypożyczanie e-booków nie jest prostą sprawą, ani od strony prawnej, ani organizacyjnej, ani czytelniczej. Dlaczego? Ano dlatego, że wciąż umowy z wydawcami, ustalenia prawne jak i technologia - nie nadążają za potrzebami czytelników. O krętych ścieżkach wypożyczania e-booków pisałem już kilka razy (m.in. „E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Na blogu publikowałem także efekty moich testów dwóch polskich serwisów wyspecjalizowanych w wypożyczaniu książek elektronicznych: iBuk Libra i czasczytania.pl. Moje opinie na ich temat, dalekie były od zachwytów. Główną ich wadą była tragiczna funkcjonalność na urządzeniach mobilnych (w tym czytnikach książek) oraz ograniczony wybór lektur. Próbowałem także przyglądać się organizacji wypożyczalni książek elektronicznych w Niderlandach i Luksemburgu (m.in. „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)” ). Teraz przyszedł czas na przetestowanie w praktyce analogicznej usługi Legimi.

 

Niniejszy wpis jest efektem moich doświadczeń, ale powstał głównie na bazie informacji udostępnionych przez Legimi oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie, za co serdecznie dziękuję.

 

Dlaczego Legimi?

Jeszcze rok temu wypożyczalnia Legimi pozostawała poza moimi zainteresowaniami. Głównie dlatego, że była ograniczona do wąskiego kręgu czytników z dystrybucji ArtaTechu (alternatywa w postaci czytania książek na ekranie LCD też mnie nie interesuje). Uruchomienie wypożyczalni Legimi na czytnikach PocketBook Touch Lux 2 i Touch Lux 3 zmieniło moje podejście. Ten ruch dowiódł, że usługa jednak może być porządnie zintegrowana z funkcjami czytnika, takimi jak: biblioteczka, wyszukiwanie w księgozbiorze, korzystanie ze słownika, dzielenie wyrazów. To mi się już zdecydowanie bardziej spodobało.

 

Do wypożyczalni Legimi przekonała mnie dopiero możliwość korzystania na PocketBooku

 

Chwilę później, na 20. Targach Książki w Krakowie (wpis: „20. Targi Książki w Krakowie – co warto wiedzieć”), krakowskie miejskie biblioteki publiczne zaczęły wszem i wobec głosić nowinę, że wypożyczalnie e-booków z Legimi będzie dostępne również dla mieszkańców Krakowa. Czytnik PocketBook Touch Lux 3 już miałem, konto w Legimi takoż – na Targach stałem się więc również posiadaczem krakowskiej karty bibliotecznej i odpowiedniego kodu wymaganego do uruchomienia usługi.

 

Legimi w bibliotekach – gdzie i dla kogo?

Wypożyczalnia Legimi dostępna jest dla mieszkańców Krakowa od jesieni 2016 roku. Ale od jej uruchomienia w 2015 roku, usługa objęła już w kilkanaście pojedynczych bibliotek i konsorcjów. Obecnie z usługi mogą korzystać m.in. członkowie bibliotek:

Stopniowo grupa ta się powiększa, a bibliotekarze potwierdzają to, co stało się w moim przypadku – czytelnicy zapisują się do bibliotek tylko po to, by mieć dostęp do wypożyczalni e-booków

 

Abonamenty wykupywane przez biblioteki różnią się od tego, który jest skierowany dla klientów indywidualnych, korzystających z abonamentowego dostępu do Legimi. Nie znajdziemy tu np. audiobooków, jeśli nie zostanie ta opcja dodatkowo wykupiona. Również ilość książek i zakres dostępu w poszczególnych bibliotekach może być różny.

 

Cennik wypożyczalni Legimi dla bibliotek (źródło: legimi.pl)

 

Co wpływa na popularność usługi wśród czytelników? Jednym z argumentów jest prostota uzyskania dostępu. Warunek jest prosty - trzeba mieć konto w bibliotece, konto w Legimi, urządzenie mobilne (czytnik, tablet, telefon) i kod z biblioteki.  Po uzyskaniu kodu w bibliotece, trzeba się zalogować do Legimi i na odpowiedniej (dla danej biblioteki) stronie, wpisać kod aktywujący dostęp do usługi. Od tej pory można dodawać książki (dostępne w abonamencie bibliotecznym) na swoją półkę i pobierać je na urządzenia mobilne (czytniki, tablety itp.). 

 

Ważny jest też fakt, że sami użytkownicy nie ponoszą bezpośrednio żadnych kosztów, o ile mają już czytnik, tablet lub smartfon. Biblioteki płacą za dostęp do księgozbioru Legimi z naszych podatków. Zarówno bibliotekarzom jak i czytelnikom powinno więc zależeć na wykorzystaniu zakupionej usługi. Jak jest ona propagowana? W pobliskiej bibliotece publicznej, jeszcze do niedawna były plakaty i sporo ulotek. Jako, że brakuje ostatnio kodów, również i plakaty zniknęły. Zapewne bibliotekarkom już nie zależy tak bardzo na reklamowaniu usługi, której dostępność jest bardzo ograniczona.

 

Aplikacja Legimi zoptymalizowna dla ekranów E-Ink, nie będzie działać na urządzeniach innych niż te, które poleca firma. Na czytniku Dibuk Saga testowałem usługę, korzystając ze zwykłej androidowej wersji

 

Biblioteki podają informacje o abonamencie Legimi, również na swoich stronach WWW. Od strony technicznej, na pierwszym miejscu wskazywana jest zazwyczaj możliwość korzystania w aplikacjach mobilnych. W sumie słusznie. Można założyć, że tablety i smartfony są powszechnie obecne w domach czytelników, potencjalnych użytkowników usługi. Inaczej jest jednak z czytnikami książek elektronicznych. Najwyraźniej nie należą do urządzeń, które bibliotekarze przygotowujący wspomniane opisy, znają czy szczególnie poważają. Oto np. na stronie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku w ogóle brak informacji o możliwości korzystania na czytnikach. W innym miejscu znalazło się z kolei takie oto wyjaśnienie na temat aplikacji mobilnej: „Aplikacje na iPada, iPhona, Androida, Windows Phone, Windows 8 i czytniki (z wyłączeniem Kindle)”. Tymczasem owo „wyłączenie” nie dotyczy tylko Kindle, ale w zasadzie wszystkich czytników, poza kilkoma modelami wspieranymi przez Legimi (pełna lista: certyfikowanych czytników).

 

Legimi w liczbach

Zaletą usługi Legimi, jest udostępnianie poszczególnym bibliotekom szczegółowych, codziennych zestawień statystyk na temat wypożyczeń. Jest to o tyle ważne, że każda umowa zawiera maksymalną liczbę stron do wykorzystania. Bibliotekarze wiedzą więc, jaka część w ramach limitu pozostała do wykorzystania przez czytelników.

 

Bibliotekarze mogą także na bieżąco uzyskać dane o popularności poszczególnych tytułów. To cenna wiedza, pozwalająca np. planować zakupy wydań papierowych. Biblioteka w Szczecinie opublikowała informacje zebrane w pierwszym kwartale funkcjonowania Legimi, pisząc m.in., że „Przez pierwsze trzy miesiące nasi Czytelnicy pobrali blisko 4,5 tys. książek. Rekordzista zgromadził ich 268 i przeczytał ponad 8 tys. stron!”.

 

Według podsumowań Legimi, czytelnicy (w skali całego kraju) w styczniu 2017 roku najchętniej czytali:

1. Pokolenie Ikea

2. Brud

3. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem

4. Dziewczyna z pociągu

5. Jack Reacher. Sto milionów dolarów

6. Zanim się pojawiłeś

7. Pochłaniacz

8. Inferno

9. Osobliwy dom pani Peregrine

10. Zakonnice odchodzą po cichu

 

Podobne zestawienie dla konsorcjum bibliotek małopolskich wskazuje, że czytelnicy otworzyli prawie 4 tys. książek. Pierwsza dziesiątka wyglądała następująco:

1. Dziewczyna z pociągu

2. Zanim się pojawiłeś

3. Lampiony

4. Inferno

5. Immunitet

6. Zakonnice odchodzą po cichu

7. Pokolenie Ikea

8. Król

9. Moje córki krowy

10. Złudzenie

 

„Dziewczyna z pociągu” zainteresowała, w małopolskim abonamencie bibliotecznym, 49 czytelników. Co ciekawe, ponad 1,7 tys. książek zostało pobranych w lutym tylko raz. To moim zdaniem dobrze świadczy o możliwościach usługi Legimi, jakie daje do dyspozycji pojedynczych czytelników. Mogą oni sięgać po to, co ich rzeczywiście zainteresuje, a niekoniecznie, po to co jest modne.

 

Legimi w Krakowie w praktyce

 

Na terenie Krakowa i okolic można korzystać z dostępu do Legimi z dwóch źródeł. W ramach biblioteki miejskiej oraz konsorcjum dwudziestu bibliotek małopolskich, któremu przewodzi WBP w Krakowie. Przykładowo, konsorcjum bibliotek małopolskich wykupiło najbardziej rozbudowany pakiet dla bibliotek publicznych. W ramach tego abonamentu można przeczytać ogółem 1 375 000 stron. Ale, jako że każde urządzenia stronę definiuje inaczej, w praktyce zliczane są słowa. W omawianym przypadku limit to 270 mln słów. Co miesiąc jest do rozdania do dwóch tysięcy kodów dostępu, po które mogą się zgłaszać czytelnicy. Każdy z kodów może być wykorzystany na dwóch urządzeniach. To też mniej niż w przypadku abonamentu indywidualnego. Małopolskie biblioteki zawarły umowę na rok, a już w pierwszych trzech miesiącach wykorzystano ok. 25% zaplanowanego limitu stron. Również informacje z innych bibliotek wskazują, że pakiety są wykorzystywane przez czytelników niemal w całości po 4-8 miesiącach od momentu uruchomienia dostępu.

 

Do książek z wypożyczalni Legimi mamy dostęp przez miesiąc działania jednorazowego kodu bibliotecznego, lub na okres samodzielnego opłacania abonamentu

 

Małopolskie konsorcjum bibliotek ma w swoim zasięgu prawie 200 tys. czytelników. Za bieżący pakiet zapłacono 36 900 zł brutto. Zakup był możliwy w dużej mierze dzięki dotacji celowej przyznanej WBP w Krakowie przez Sejmik Województwa Małopolskiego w wysokości 25 000 zł. Co miesiąc w bibliotekach rozdawanych jest tysiąc kodów dostępu. Są rozdzielane proporcjonalnie do liczby czytelników zarejestrowanych w poszczególnych placówkach. Na Rajskiej (WBP) co miesiąc do dyspozycji czytelników jest niespełna 300 kodów. Celem takiego działania jest z jednej strony bardziej równomierne wykorzystanie abonamentu przez poszczególne biblioteki, ale też aktywizacja czytelników z mniejszych ośrodków. Takich, gdzie miejskie biblioteki po prostu nie są w stanie samodzielnie zapłacić za dostęp do komercyjnej wypożyczalni, a czytelników może trudniej jest skłonić do czytania e-booków. Tylko w okresie od 1 listopada do 31 grudnia 2016 r. za pomocą kodów przyznanych konsorcjum aktywowano 381 kont czytelniczych, z których otwarto 3 317 książek i wykorzystano 29 615 106 słów z wykupionego limitu obliczonego przez Legimi na 275 000 000 słów.

 

W opublikowanym parę miesięcy temu raporcie, na temat krakowskich bibliotek miejskich, podkreślono m.in., że aktywni jak i potencjalni czytelnicy domagają się bieżących aktualizacji księgozbiorów jak i dostępu do e-booków. Autorzy opracowania „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” chwalą sposób organizacji wypożyczeń w ramach usługi Legimi, ponieważ korzystający z niej mieszkańcy małopolskich miast, utrzymują kontakt z bibliotekarzami (przychodząc po kody) a jednocześnie korzystają z lektur w postaci cyfrowej.

 

Autorzy raportu o krakowskich bibliotekach podkreślają rolę lokalnych filii, gdzie można łatwo dotrzeć, zaparkować rower, przyjść po kody Legimi, porozmawiać o książkach... 

 

W moich rozmowach z bibliotekarzami, pojawiały się także wątpliwości, czy biblioteki publiczne powinny samodzielnie rozwijać system wypożyczeń, czy też wykupywać usługi w zewnętrznych firmach (np. Legimi, iBuk Libra). W Niderlandach czy Luksemburgu, jak wspomniałem powyżej, zwyciężyła ta pierwsza opcja. Nasza Biblioteka Narodowa zachowuje się na tym polu biernie, więc w Polsce zwycięża opcja druga. Podobnie jest też w Krakowie.

 

Myśląc o tym wpisie, już na Targach Książki w Krakowie, zastanawiałem się, czy nie będę w ten sposób działał na własną szkodę. Panie bibliotekarki (już podczas zapisów, ale też i później) ostrzegały, że ilość miesięcznie wydawanych kodów w każdej bibliotece jest ograniczona. Im więcej osób korzysta z wypożyczalni, tym większa szansa, że z usługi wykupionej przez krakowskie biblioteki trudno będzie korzystać lub limit zakupionych stron ulegnie wyczerpaniu przed czasem. Tak więc, im większa osób z usługi w krakowskich bibliotekach korzysta, tym większe prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie dla mnie kodu zabraknie.

 

Na początku tego roku, wypożyczalnia Legimi była reklamowana nawet przed wejściem do pobliskiej biblioteki

 

 

No i stało się! Od trzech miesięcy filie krakowskich bibliotek otrzymują znacznie mniej kodów. W jednym z pobliskich oddziałów, jest teraz co miesiąc tylko jeden kod „do rozdania”. W mojej „osiedlowej” bibliotece jest ich za każdym razem kilka. A jeszcze w pierwszej połowie tego roku było ich (w tej samej placówce) kilkadziesiąt miesięcznie! W moim domu doprowadziło to do „racjonalizacji” wykorzystania dostępu. Ja na wakacjach czytam głównie e-booki zakupione dawno temu i dzielimy się jednym kodem (lub dwoma), ale korzystając z różnych urządzeń.

 

Z racji słabych perspektyw uzyskania kodów dla każdego z rodziny, zupełnie spontanicznie zapisaliśmy się także do wspomnianej już wcześniej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie... Tu również miesięczna ilość wydawanych kodów jest limitowana, ale chyba wciąż są łatwiej dostępne.

 

Usługa reklamowana jako „bez limitu”, w praktyce jest coraz bardziej limitowana (źródło: legimi.pl)

 

Oferta wypożyczalni Legimi nie obejmuje wszystkich e-booków dostępnych na rynku. Książki dostępne w pełnej wersji abonamentowej, niekoniecznie muszą być obecne w wersji bibliotecznej. Wciąż jednak do wyboru jest całkiem sporo ciekawych pozycji i co jakiś czas przybywają nowe. Warto też mieć na uwadze, że niektóre książki, które dziś są w abonamencie, jutro mogą z niego zniknąć. Mam kilka takich książek, które w abonamencie bibliotecznym kilka miesięcy temu czytałem, potem zniknęły a teraz znowu można je pobrać. Nie wiem, czy to wina systemu, czy celowe działania Legimi. W każdym razie, nie warto odkładać lektury na czas nieokreślony. Albo przynajmniej od razu dodać na półkę wszystko, co byśmy chcieli przeczytać. Jest szansa, że pobrać będzie można później, nawet jeśli książka nie jest w danym momencie w bibliotecznym abonamencie dostępna.

 

Podsumowanie

 

Nie wiem, jak to jest w innych miastach, ale w sumie cieszę się, że wypożyczanie e-booków z Legimi padło w Krakowie ofiarą własnego sukcesu! Bibliotekarzom udało się spopularyzować czytanie książek elektronicznych. Dotyczy to także osób, które zaczęły swoją przygodę z e-bookami, skuszone bezpłatnym dostępem do wypożyczalni Legimi. Ograniczanie dostępności rozdawanych co miesiąc kodów nie powinno nas zniechęcać. Wręcz przeciwnie! No bo kto w kolejnym budżecie da bibliotekom pieniądze na wykupienie nowego abonamentu wypożyczalni Legimi, jeśli obecna pula niewykorzystana zmarnuje się? To już lepiej czytać i zużyć dostępne limity przed czasem i dać bibliotekarzom do ręki oręż pod hasłem „Widzicie? Ludzie chcą czytać e-booki, jeśli dać im szansę!”...

 

Krakowscy bibliotekarze wiedzą, że czytelnicy chcą dostępu do e-booków (slajd z prezentacji "Mapa kierunków rozwoju Biblioteki Kraków. Kluczowe obszary")

 

 

W rozmowach z bibliotekarzami spotkałem się z opiniami, że usługa jest zwyczajnie zbyt droga. Do tego dochodzi problem niewysokich bibliotecznych budżetów, co powoduje, że usługa jest także zbyt ograniczona, jak na potrzeby czytelników. Rozwiązań tego dylematu może być kilka:

  • obniżenie przez Legimi cen bibliotecznych pakietów;
  • większy budżet bibliotek publicznych;
  • rozwiązanie kompleksowe, na przykład wprowadzone podobnej usługi „z urzędu” przez Bibliotekę Narodową.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli jesteście w zasięgu jednego ze wspomnianych wyżej miast i macie czytnik, na którym usługa będzie działać – żal nie skorzystać. Idźcie do biblioteki przy najbliższej okazji i poproście o kod do Legimi. Wspólnym, czytelniczym wysiłkiem wspomóżmy bibliotekarzy i pokażmy, że nie wydają pieniędzy podatników na darmo! Czytelnicy do czytników!

 

Plusy:

- (dla czytelników) za dostęp do wypożyczalni Legimi płacą biblioteki z pieniędzy podatników;

- działa bardzo dobrze na czytnikach PocketBook (Touch Lux 2, Touch Lux 3, Sense);

- bogata oferta tytułów jest stopniowo powiększana;

- (dla bibliotekarzy) konieczność wizyty czytelników w bibliotece, przynajmniej raz w miesiącu;

 

Minusy:

- (dla bibliotekarzy) wysoki koszt zakupu usługi;

- z czasem coraz mniejsza ilość kodów dostępu, wynikająca z dużego popytu (przynajmniej w Krakowie);

- niektóre książki raz są dostępne a innym razem nie;

- (dla czytelników i bibliotekarzy) potrzeba dystrybucji kodów i aktywowania dostępu co miesiąc.

 

P.S.

Listę urządzeń, na których mi się najlepiej korzysta(ło) z bibliotecznej wersji wypożyczalni Legimi podczas testów, znajdziecie poniżej:

 

- zdecydowanie najlepszy jest dla mnie czytnik PocketBook Touch Lux 3 – można m.in. kupić w amazon.de (używany, na gwarancji) za (np. w tym momencie) 97,17 EUR ≈ 415 PLN oraz w wielu polskich sklepach internetowych w cenie od 459 PLN (nowe) – integracja aplikacji Legimi z funkcjami czytnika (możliwość korzystania ze słownika, wszystkie książki w czytniku to jeden księgozbiór), dzielenie wyrazów, Send-to-PocketBook;

 

- smartfon YotaPhone 2 (recenzja tutaj) – ultramobilne rozwiązanie dla tych, którzy nie rozstają się ze smartfonem, chcą czytać na porządnym ekranie E-Ink, a czytnika im się nosić nie chce;

 

- czytnik Dibuk Saga (recenzja tutaj) – niedrogi czytnik, jak na urządzenie z ekranem E-Ink o rozdzielczości 300 ppi, z możliwością samodzielnego doinstalowania androidowej aplikacji Legimi.

 

Najwygodniej mi się korzysta z Legimi na czytniku PocketBook Touch Lux 3, do kupienia (używany, na gwarancji) m.in. w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Podziękowania

Dziękuję za informacje, które pomogły mi w niniejszym wpisie. Korzystałem głównie z:

- „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” - projekt badawczo-konsultacyjny zrealizowany na zlecenie Gminy Miejskiej Kraków przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie – zespół autorski w składzie: Jacek Gądecki, Bartłomiej Homiński, Wit Hubert, Piotr Knaś, Wojciech Kowalik, Anna Miodyńska, Weronika Stępniak, Miłosz Ukleja, Sebastian Wacięga, Magdalena Zdrodowska;

- informacji uzyskanych z Legimi;

- informacji uzyskanych z Zespołu ds. Zasobów Elektronicznych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie;

- informacji uzyskanych w rozmowach z bibliotekarzami w filiach.

 

O doświadczeniach innych blogerów z biblioteczną usługą Legimi, możecie przeczytać tutaj:

- „Sposób na ebooki bez limitu w Legimi za darmo” na blogu eczytanie.blox.pl;

- „Skandal !!! Ebooki za darmo i to legalnie!” na blogu bezdruku.pl.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2016-08-24 09:23
PocketBook i Legimi łączą siły - najszersza oferta abonamentowa polskich e-booków

Wypożyczalnie e-booków to w niektórych krajach całkiem popularna forma dostępu do literatury. Niestety, większość tego typu ofert bazuje na aplikacjach, które nie działają na czytnikach książek. Pozytywnym wyjątkiem (poza granicami naszego kraju) jest na przykład oferta Amazonu sprzężona z czytnikami Kindle (tzw. „Kindle Unlimited”) czy abonament holenderskiej Biblioteki Królewskiej (wpis „Sprzedaż i wypożyczenia e-booków rosną - w Holandii”). Wypożyczalnie książek elektronicznych, funkcjonujące na polskim rynku, nie wzbudziły do tej pory mojego uznania. Wyrażałem już na tym blogu moje opinie na temat korzystania z oferty IBUK Libra (wpis „IBUK Libra - miesiąc w wypożyczalni e-booków”), czasczytania.pl (wpis „czasczytania.pl - nowa czytelnio-księgarnia”) czy aplikacji Legimi (przy okazji recenzowania czytnika Icarus Illumina XL). Krótko rzecz biorąc, nie były one pozytywne. Teraz jednak sytuacja się zmienia, ponieważ od dziś z wypożyczalni Legimi można korzystać także na czytniku PocketBook Touch Lux 3. Jeśli ktoś szuka połączenia porządnego czytnika z ciekawą ofertą abonamentową – warto zastanowić się nad dzisiejszą nowością.

 

Od dziś czas w Legimi płynie inaczej, abonament dostępny jest również na czytniku PocketBook Touch Lux 3

 

PocketBook Touch Lux 3 - flagowy model firmy

Do tej pory, aby korzystać z wypożyczalni Legimi na czytniku, trzeba było się zdać na ograniczoną ofertę urządzeń, pochodzących z dystrybucji firmy ArtaTech. Skończył się monopol, księgarnia otwarła się na inny sprzęt. Od teraz z abonamentu Legimi mogą korzystać także posiadacze flagowego, najpopularniejszego modelu PocketBooka – Touch Lux 3. W przyszłości można się spodziewać udostępnienia usługi również na innych czytnikach firmy (prawdopodobnie PB Sense i PB Ultra). PocketBook nie podaje jednak, jakie mogą to być modele. Jako, że PocketBook Touch Lux 2 ma to samo oprogramowanie wewnętrzne co trójka - zapewne i na nim Legimi będzie działać.

PocketBook podaje, że Touch Lux 3 jest obecnie najczęściej kupowanym czytnikiem tej marki. W tym roku ukazała się jego nowa wersja kolorystyczna – PocketBook Touch Lux 3 Ruby Red (wpis „PocketBook Touch Lux 3 Ruby Red – eczytanie w kolorze rubinowym”). Samo urządzenie jest już na rynku od ponad roku i doczekało się pozytywnych opinii. Model określany też jako PocketBook 626 ma dotykowy ekran z papieru elektronicznego (E-Ink Carta o rozdzielczości HD) 1024x758 (212 ppi) i przekątnej 6 cali. Umożliwia komfortowe czytanie w słabych warunkach oświetleniowych dzięki wbudowanemu oświetleniu. Dla mnie ważne są także zamontowane w nim fizyczne przyciski, służące do zmiany stron. Umieszczone są one na froncie czytnika, poniżej ekranu. Książki można wgrywać do pamięci wewnętrznej o pojemności 4 GB, z możliwością rozszerzenia kartą microSD (do 32 GB). Całość napędza procesor 1 GHz z 256 MB pamięci RAM. W polskich sklepach internetowych można go już znaleźć w cenie od ok. 460 PLN.

 

Abonament Legimi na czytniku PocketBook Touch Lux 3

Aplikacja Legimi instaluje się na czytniku, zastępując księgarnię BookLand. Pierwsze uruchomienie nowej funkcji, wymaga zalogowania się na istniejące konto Legimi.

 

Jeśli aplikacja Legimi nie jest widoczna po aktualizacji oprogramowania, należy wybrać ikonę "Sklep"

 

Jeśli po raz pierwszy używamy usługi Legimi, to początkowe kroki warto wykonać przy użyciu komputerowej przeglądarki WWW lub aplikacji mobilnej. Dzięki nim można wybrać dostępne w abonamencie książki, które będą potem widnieć w księgozbiorze na czytniku. Po odszukaniu interesującej nas pozycji, należy wskazać opcję „Pobierz na półkę”. Teraz można przejść do działań na czytniku.

 

Zarządzanie książkami czytanymi w ramach abonamentu musi odbywać się poza PocketBookiem - na stronie WWW księgarni lub w aplikacji mobilnej (źródło: legimi.com)

 

Aplikacja Legimi w wersji na czytniki PocketBooku została znacznie uproszczona i wtopiona w oprogramowanie czytnikia. Okno programu w PocketBooku podzielone jest na trzy główne części.

 

Ekran startowy aplikacji Legimi w PocketBooku

 

Po starcie widzimy „Moje Legimi”, gdzie wyświetlane są informacje na temat rodzaju abonamentu i statystykami czytania. Tu niestety spotkał mnie lekki zawód, ponieważ informacje o postępach w czytaniu, w moim przypadku mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Na przykład kilka godzin ciągłej lektury zaowocowało słupkiem opisanym wartością „39 min.”. Jako, że ta opcja również w androidowej aplikacji Legimi działała podobnie, nie przejąłem się tym zbytnio. Sądzę jednak, że skoro statystyki czytelnictwa zostały umieszczone na pierwszym miejscu, powinny działać sprawniej.

 

W oknie "Moje książki" widoczne są pozycje zakupione w księgarni jak i wypożyczone w ramach abonamentu

 

Druga opcja to „Moje książki”. Tu powinny pojawić się książki zakupione w księgarni Legimi, lub te, które zostały dodane na półkę w ramach abonamentu. Przy każdej okładce widnieje napis „Pobierz” lub „Otwórz”. Trochę niewygodne jest to, że nie można księgozbioru w żaden sposób sortować w obrębie aplikacji Legimi. Wyświetlone są e-booki od najstarszych do najnowszych. Ja bym akurat wolał domyślnie odwrotne sortowanie. Choć muszę się przyznać, że pierwszej książki zakupionej w Legimi w 2011 roku, wciąż nie przeczytałem... Książki z abonamentu, widoczne są na samym końcu listy. Aby je jednak zobaczyć, należy najpierw uruchomić synchronizację.

 

Menu zarządzania programem Legmi w PocketBooku

 

Trzecia opcja w aplikacji Legimi, pozwala właśnie na synchronizację półki. Po wykonaniu tej czynności, zobaczymy nasz zakupiony lub wypożyczony księgozbiór. Można tu także wybrać opcję pobrania od razu wszystkich plików na czytnik. Dzięki temu, nawet będąc poza zasięgiem sieci, można na przykład rozpocząć lekturę nowej książki. W tym menu można też wywołać informację o statusie subskrypcji i wylogować się.

 

Książki z Legimi wyświetlane są w FB Readerze, który wygląda tak samo, jak ten standardowo instalowany do tej pory w czytnikach PocketBook

 

Pobrane książki nie są już otwierane w aplikacji Legimi, jak ma to miejsce w urządzeniach mobilnych. Do czytania służy zmodyfikowana wersja FB Readera. Tu Legimi znakomicie wpisuje się w sposób funkcjonowania PocketBooków, ponieważ wykorzystuje program domyślnie służący w nich do otwierania e-booków. Użytkownik w tym przypadku nie odczuje zmiany w sposobie korzystania z czytnika.

 

Wśród opcji zmiany wyglądu tekstu w menu FB Readera, brak jest justowania, czego mi akurat brakuje

 

Integracja z czytnikiem objawia się również tym, że pobrane e-booki widoczne są jako zwyczajne pliki w czytnikowej biblioteczce. Tak więc bez względu na to, czy książki znajdują się na karcie pamięci, zostały wgrane samodzielnie, pochodzą z Dropboksa czy z Legimi – widoczne są jako jeden wspólny księgozbiór w menu „Książki”. Można go w jednym miejscu wyświetlać, sortować, przeglądać czy przeszukiwać wedle uznania (bo opcji tych PocketBook posiada całą masę). Tym samym rozwiązany został problem, który mnie irytuje podczas korzystania z czytnika pracującego pod kiepsko dopracowanym androidem (np. Icarus Illumina XL). Tam każda aplikacja ma swój własny księgozbiór, który jest niewidoczny dla innych programów czy nawet samego czytnika. bardzo mi odpowiada takie podejście do tematu.

 

Integracja konta Legimi z PocketBookiem to między innymi wyświetlanie książek z księgarni na równi z księgozbiorem z innych źródeł

 

Abonament Legimi – ile to kosztuje

Przed zawarciem umowy, warto mieć na uwadze całość oferty, związanych z tym opłat, zysków i strat. Jedna z najważniejszych korzyści to wygodny dostęp do prawie 16 tys. tytułów bez konieczności zastanawiania się nad cenami poszczególnych tytułów. Rodzaje abonamentów nakładają jednak na nas limit przeczytanych stron. Tylko najdroższy z nich daje możliwość czytania ile tylko damy radę (oraz dodatkowo dostęp do audiobooków). Warto mieć też na uwadze, że książki dostępne są tak długo, jak płacimy za subskrypcję.

I w końcu - ceny. Jeśli jesteśmy zainteresowani zakupem usługi wraz z czytnikiem, podobnie jak do tej pory, cena urządzenia (499 zł) rozłożona jest na raty w ramach odpowiednio droższego abonamentu. Do 31 sierpnia obowiązuje cena promocyjna, wynosząca 49,99 zł miesięcznie. Od września ta sama oferta będzie najprawdopodobniej dostępna w cenie regularnej - 54,99 zł/mies. Do każdej długoterminowej umowy, abonent otrzymuje jeden miesiąc bezpłatnego korzystania z usługi, bezpłatną wysyłkę czytnika wraz z ochronnym etui.

 

Cennik abonamentu Legimi z czytnikiem PocketBook (źródło: legimi.com)

 

I tak przy wyborze umowy na 24 miesiące z czytnikiem, sumaryczna opłata wyniesie 1200,76 zł. Przy umowie rocznej cały wydatek to prawie 899 zł, a przy półrocznej – prawie 729 zł. Na wspomniane ceny składają się opłaty za czytnik i abonament, czyli:

1 zł + 24 miesiące po 49,99 zł;

299 zł + 12 mies. po 49,99 zł;

429 zł + 6 mies. po 49,99 zł.

Jak łatwo zauważyć, Legimi zachęca nas do zawarcia umowy na dwa lata. W takim przypadku niemal cała cena czytnika (poza początkową opłatą 1 zł) rozłożona jest na raty (w abonamencie).

A co, jeżeli nie chcemy czytnika z Legimi lub już go mamy? Można wtedy wybrać na przykład roczną umowę (32,99 zł/mies.) i zapłacić za ten okres czytania w sumie 395,88 PLN. Szczególy cennika abonamentu Legimi bez czytnka można znaleźć tutaj (http://www.legimi.com/pl/cennik/).

 

PocketBook Touch Lux 3 z abonamentem Legimi – nowe oprogramowanie

Aby korzystać z Legimi w czytnikach PocketBook, muszą być one posiadać specjalnie przygotowaną wersję oprogramowania wewnętrznego (aktualnie jest to firmware w wersji 5.14.615). Do tej pory można było zamiennie używać różnych wersji oprogramowania, dostępnych np. dla czytników np. z rynku niemieckiego czy ukraińskiego – teraz sytuacja ulegnie zmianie. Oprogramowanie przystosowane do obsługi Legimi jest unikalne i dostosowane do firmowych zabezpieczeń przed kopiowaniem plików.

Jeśli chcemy używać Legimi na czytnikach, które zostały zakupione poza dystrybucją Legimi – można zaktualizować je samodzielnie. W tym celu należy pobrać nową wersję oprogramowania wewnętrznego z oficjalnej strony PocketBooka i wgrać do katalogu głównego w czytniku wypakowany z archiwum plik SWUPDATE.BIN a następnie uruchomić procedurę aktualizacji. Powinna być ona poprzedzona naładowaniem akumulatora i powrotem do ustawień fabrycznych czytnika (Ustawienia/Konserwacja/Ustawienia fabryczne). Samą aktualizację można wywołać z menu (Ustawienia/Oprogramowanie/Aktualizacja oprogramowania) lub wykonać ją przy okazji restartu czytnika. Taki restart wykonuje się poprzez włączenie czytnika, przy jednoczesnym naciśnięciu obydwu przycisków zmiany stron. Gdy czytnik zaczyna startować, należy puścić wyłącznik i trzymać klawisze zmiany stron do momentu ukazania się napisu „Updating firmware”. Jeśli, pomino aktualizacji, na czytniku nie pojawi się Legimi, lub nie będzie możliwe zalogowanie - należy skontaktować się ze wsparciem PocketBooka lub Legimi z prośbą o włączenie Legimi i przesłać numer seryjny posiadanego czytnika (np. pisząc na help@pocketbook-int.com; numer seryjny można znaleźć wchodząc w czytniku do menu ustawień a następnie - O urządzeniu/Model urządzenia)

Ale tu uwaga! Po zainstalowaniu oprogramowania Legimi, nie udało mi się już go z czytnika usunąć i wrócić do pierwotnych, fabrycznych ustawień. Dlaczego zwracam na to uwagę? Choć aplikacja Legimi jest wkomponowana w oprogramowanie czytnika, to część funkcji z niego „wypycha”. Może nie są one powszechnie używane w Polsce, ale dla niektórych użytkowników, mogą akurat być ważne. Pierwszą zmianą jest wyłączenie dostępu do usługi „PocketBook Cloud”. Ona akurat nie jest skierowana do polskich użytkowników, więc nie ma czego żałować. Pisałem o niej więcej przy okazji jej premiery na rynku niemieckojęzycznych e-booków (wpis: „Chmura PocketBook w nowej wersji oprogramowania czytników”). Drugą ważną zmianą jest brak możliwości korzystania z Adobe Readera, jako alternatywnego programu do wyświetlania e-booków pochodzących z wypożyczalni Legimi. Wybranie go z menu, i tak powoduje otwarcie informacji o uszkodzonym pliku. Ostatnia zmiana w nowym oprogramowaniu, to usunięcie księgarni Bookland. Ale po niej to akurat nikt chyba płakał nie będzie, ponieważ jej oferta jest bardzo skromna. Jedyne obawy mam w przypadku zakupu oferowanych tam różnorodnych słowników, opracowanych specjalnie dla PocketBooków. Nie wiem, czy można teraz będzie je kupić.

Aplikację Legimi używam od niecałego tygodnia, będę ją jeszcze testował i informował o ewentualnych zmianach. Mam nadzieję, że w następnych wersjach firmware'u, uda się powrócić do możliwości korzystania z wyżej wymienionych funkcji. 

 

Podsumowanie

Połączenie czytników PocketBook i abonamentu Legimi pozwoliło na stworzenie nowej oferty dla zwolenników dostępu do e-booków w subskrypcji. To obecnie najatrakcyjniejsza tego typu oferta na polskim rynku. Tworzy ją z jednej strony objętość biblioteki, liczącej prawie 16 tys. książek elektronicznych, a z drugiej – różnorodność czytników zgodnych z usługą. PocketBook Touch Lux 3 to bardzo dobry czytnik i powinien sprawdzić się również jako integralna część czytelni Legimi.

Należy pamiętać, że abonament Legimi to usługa polegająca na wypożyczaniu e-booków. Mamy dostęp do biblioteki dopóty, dopóki płacimy miesięczne opłaty. Jednak wybierając ofertę z czytnikiem, nawet jeśli po zakończeniu umowy nie zostaną nam na dysku pliki z książkami, będziemy mieć w ręku przynajmniej porządny sprzęt. A na nim można przecież czytać i w abonamencie i bez niego.

 

Oficjalna reklama usługi Legimi na PocketBook (źródło: youtube.com)

 

Oficjalna strona oferty: http://legimi.com/pocketbook/

 

Plusy:

- najobszerniejsza oferta abonamentowego dostępu do e-booków w Polsce;

- możliwość korzystania na różnych czytnikach książek elektronicznych;

- integracja usługi z czytnikiem;

- możliwość korzystania z e-booków Legimi jak z innych książek wgranych do pamięci czytnika (korzystanie ze słowników - np. słownik języka polskiego sjp.pl w wersji przygotowanej przez athame, zaznaczanie tekstu, wykonywanie notatek);

- możliwość czytania książek z wypożyczalni przez 30 dni bez podłączenia do sieci w czasie ważności konta (po pobraniu książek na czytnik).

 

Minusy:

- brak możliwości samodzielnego dopracowania wyglądu e-booków (np. włączenie justowania) w zewnętrznym programie, jeśli nie odpowiada nam formatowanie;

- brak podziału wyrazów na końcach linii;

- wyłączenie niektórych standardowych opcji czytnika (np. PocketBook Cloud, księgarnia BookLand);

- po okresie opłacania abonamentu, tracimy dostęp do przeczytanych e-booków.

 

P.S.

Zapraszam do lektury poradnika, jak rozpocząć czytanie z PocketBookiem: "PocketBook Touch Lux 3 – pierwsze kroki z czytnikiem - poradnik".

Like Reblog Comment
text 2016-04-27 20:59
Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)

 

Opublikowano właśnie wyniki kolejnych badań rynku e-booków w Niderlandach. Pisałem już tu niedawno o bardzo dobrej kondycji rynku książek elektronicznych w Holandii i Luksemburgu we wpisie „Sprzedaż i wypożyczenia e-booków rosną - w Holandii”. Co prawda obecnie sprzedaż książek elektronicznych stopniowo się tam zmniejsza, ale dynamicznie rośnie liczba wypożyczeń. Wpływ na to mają przede wszystkim duże projekty tamtejszych bibliotek publicznych, umożliwiające korzystanie również z czytników książek. 

 

Holenderska Biblioteka Narodowa ma długofalowy projekt upowszechnienia wypożyczania e-booków, również na czytniki (źródło: www.bibliotheek.nl)

 

W opublikowanym kilka dni temu raporcie, odnotowano sprzedaż e-booków mniejszą niż rok temu (o 7% mniej niż w pierwszym kwartale 2015 r.). W porównaniu do poprzedniego, bardzo słabego kwartału, zanotowano niewielki wzrost sprzedaży. Bardzo dobrą wiadomością dla czytelników jest również dalszy spadek średniej sugerowanej ceny książek w wersji elektronicznej (w stosunku do ceny książki papierowej - 54,6%). To chyba sytuacja zupełnie odwrotna niż w naszym kraju. W każdym razie reakcja holenderskich wydawnictw nie zmieniła wyraźnej stagnacji w liczbie sprzedaży e-booków.

 

W Niderlandach spada przeciętny koszt zakupu e-booków, w porównaniu do cen wydań papierowych (źródło: cb.nl)  

 

Kwartalna sprzedaż (kolor czerwony) i wypożyczenia (kolor niebieski) e-booków na rynku holenderskim. Ostatnie dwa słupki, to pierwszy kwartał 2016 r. (źródło: cb.nl)

 

Bardzo pozytywnie wygląda w Niderlandach sytuacja z wypożyczeniami. Ich liczba rośnie dynamicznie (o 110 w porównaniu do pierwszego kwartału 2015 r.) i po raz pierwszy przewyższyła ilość sprzedanych egzemplarzy. Obok komercyjnych wypożyczalni z abonamentem jak Bliyoo, MOFIBO czy Elly's Choice (brak statystyk na temat ich funkcjonowania), w Niderlandach działa prężnie Biblioteka Narodowa. Oferowane przez nią książki można czytać na czytnikach książek elektronicznych (wspierających EPUB DRM). To znowu sytuacja dalece inna od naszego podwórka. U nas Biblioteka Narodowa jest pod tym względem bierna a poszczególne biblioteki publiczne wykupują usługi w komercyjnych ofertach takich jak Legimi, IBUK czy OSBI. Polskie wypożyczalnie cechuje jedna istotna różnica w stosunku do ofert opisywanych przeze mnie bibliotek na Zachodzie - ignorowanie czytników e-booków. Przykład funkcjonowania wypożyczalni IBUK opisałem niedawno w tekście „IBUK Libra - miesiąc w wypożyczalni e-booków”. Jedynym chlubnym wyjątkiem na naszym rynku, pod względem dostrzegania czytników, jest usługa Legimi. Aplikacja dedykowana tej wypożyczalni, umożliwia czytanie również na kilku mało popularnych urządzeniach z ekranem E-Ink będących w dystrybucji firmy ArtaTech.

 

W Holandii działają również komercyjne serwisy oferujące wypożyczenia e-booków, ale brak danych o ich wpływie na czytelnictwo (źródło: www.ellyschoice.nl)

 

Po raz pierwszy w holenderskim badaniu, pokazano czas życia przeciętnego bestsellera. W Holandii około 90% pozycji z pierwszej sześćdziesiątki dostępne jest w wersji elektronicznej. Nowość ma szansę sprzedać się najlepiej w pierwszym miesiącu.

 

 

Żywot książkowego bestsellera na rynku holenderskim (źródło: cb.nl)

 

Wysokie zainteresowanie nowościami utrzymuje się w Holandii przez około sześć miesięcy. To i tak dłużej, niż sądziłem. Po tym czasie wydawnictwa raczej niewiele tracą sprzedając licencję na e-booka bibliotekom. Warto dodać, że najlepiej sprzedają się nowości (nie starsze niż rok), a wśród e-booków z wypożyczalni dominują książki o przeciętnym stażu trzech lat.

 

Podsumowanie

W ramach bardzo taniego abonamentu (równowartość ok. 16 PLN miesięcznie), Holendrzy otrzymują powszechny dostęp do e-booków w ramach programu prowadzonego przez Koninklijke Bibliotheek (Bibliotekę Narodową). Trudno się więc dziwić, że wypożyczenia e-booków cieszą się w Niderlandach coraz większym powodzeniem. Nie pozostanie to zapewne bez wpływu na czytelnictwo w tym kraju. Zderzenie tego z informacją polskiej Najwyższej Izby Kontroli, na temat tego co się dzieje w naszym kraju - „że działania upowszechniające czytelnictwo w niewielkim stopniu dotyczyły książek w formie elektronicznej (e-booków i audiobooków)” - mówi samo za siebie.

 

Like Reblog Comment
review 2016-04-08 21:00
IBUK Libra - miesiąc w wypożyczalni e-booków

IBUK Libra to wypożyczalnia książek elektronicznych, która prowadzona jest przez PWN. Zmagałem się już wcześniej z serwisem czasczytania.pl oraz aplikacją wypożyczalni Legimi i polskie usługi biblioteczne nie wzbudziły we mnie do tej pory zbyt wielu pozytywnych uczuć. A przecież są sposoby na wygodne wypożyczanie książek w różnych formatach (więcej: "Sprzedaż i wypożyczenia e-booków rosną - w Holandii"). W tym również na czytniki. Rośnie ilość wypożyczeń e-booków (także w formacie EPUB) zarówno w Europie jak i w Stanach (więcej: "Kobo porzuca tablety na rzecz czytników książek, dlaczego?"). Wypożyczanie e-booków jest więc jedną z dróg dotarcia do czytelnika, przynajmniej może być o ile jest sprawnie realizowane.

 

myIBUK - okno logownia

myIBUK - okno logowania w mobilnej przeglądarce WWW

 

Przez cztery tygodnie marca próbowałem zmierzyć się z czytaniem w polskiej wypożyczalni - IBUK. Choć oferta firmy skierowana jest raczej do instytucji, może się zdarzyć, że będziemy mieć do niej dostęp choćby w bibliotece akademickiej czy publicznej. Obecność na uczelniach wyższych wynika zapewne po części z oryginalnej oferty Wydawnictwa PWN, specjalizującego się przez długie lata w publikacjach naukowych i podręcznikowych. Usługa jest popularna. W samym Krakowie platforma obecna jest w 19 bibliotekach, głównie akademickich. Księgozbiór IBUKa nie jest tylko naukowy, zawiera również beletrystykę. Nie zauważyłem jednak działań PWNu w stronę bezpośredniego zainteresowania swoją ofertą indywidualnych odbiorców. Mimo to, zapraszam do lektury recenzji serwisu. Spróbuję ocenić jego funkcjonalność i przyjazność dla użytkownika...

 

IBUK Libra strona główna serwisu

Strona główna serwisu libra.ibuk.pl

 

Autorzy czytelni IBUK ostrzegają, że będzie ona działać poprawnie tylko na najnowszych wersjach przeglądarek internetowych: Safari, Firefox i Chrome. Jednak czytanie na ekranie komputerowym od razu odrzuciłem. Nigdy w taki sposób nie przeczytałem żadnej książki i nie chcę również teraz. Zapewne postąpiłem niezgodnie z założeniami twórców usługi, ale ja akurat nie lubię być przykuty do komputera podczas czytania. Zdecydowałem się więc na urządzenia mobilne. Początkowo próbowałem IBUKa testować na czytniku książek elektronicznych, ale szybko porzuciłem ten pomysł. Nie z własnej woli, zwyczajnie nie mogłem się nawet zalogować na konto.

 

 

myIBUK - zalogowanie na Kobo Glo HD nie jest możliwe

Wygląd serwisu myIBUK w przeglądarce WWW  czytnika książek elektronicznych

 

 

Podobnie nijak było z tabletem pracującym pod systemem WebOS. Połowiczny sukces osiągnąłem na tablecie z leciwym Androidem (w wersji 4.0.3). Instalacja najnowszej wersji mobilnego Firefoksa pozwoliła mi przeczytać pół książki. Po jakimś czasie jednak żadna próba logowania do IBUKa nie zakończyła się sukcesem. Pozostały jeszcze w moim zasięgu dwa urządzenia - jedno pracujące pod iOS a drugie pod Androidem 5.0.2. I one jako tako dawały radę. Na nich przynajmniej z logowaniem nie było problemów.


IBUK Libra - potrzebny kod PINAby korzystać z wypożyczalni, należy pobrać i (po zalogowaniu) wpisać kod z instytucji, która wykupiła abonament

 

libra.ibuk.pl

Platforma IBUK Libra składa się z dwóch oddzielnych części. Pierwsza z nich - libra.ibuk.pl - zapewnia dostęp do określonego księgozbioru, zarządzania wypożyczeniami oraz przeglądanie zawartości e-booków. Druga - myibuk.pl - umożliwia czytanie.

Aby korzystać z wypożyczalni, trzeba na swoim koncie w serwisie libra.ibuk.pl wprowadzić kod otrzymany w bibliotece. Po jego aktywacji, można przystąpić do wyboru książki z dostępnego (wykupionego przez bibliotekę) zasobu. Już na tym etapie miałem kłopoty z funkcjonowaniem wyszukiwarki serwisu. Raz książki były wyszukiwane a za innym razem wpisywanie tych samych słów kluczowych nie dawało żadnego rezultatu. Ale w końcu udało mi się znaleźć coś ciekawego i dodać na własną półkę.

 

IBUK Libra - podgląd książki

Nie da się czytać książki w libra.ibuk.pl, jedyna sensowna opcja to otwarcie jej w serwisie myibuk.pl. Wymaga to osobnego logowania

 

Otwarcie książki w serwisie libra.ibuk.pl daje możliwość tylko jej przeglądnięcia. O wygodnym czytaniu czy pracy z tekstem nie ma mowy. Szansę na to daje przełączenie się na serwis myibuk.pl, na który osobno trzeba się zalogować Nie wiem, jaki w tym sens i cel. Dlaczego nie można było tego zrobić w jednym serwisie, czy jednym oknie przeglądarki. Ale jak już sobie coś do czytania znajdziemy i przekażemy książkę na półkę w myibuk.pl, można zacząć lekturę.

 

myibuk.pl

Myibuk.pl umożliwia czytanie pod warunkiem, że nasze urządzenie jest cały czas podłączone do internetu. Książki otwierają się w przeglądarce internetowej, a ta cały czas sprawdza, cały czas ładuje kolejne mikroskopijne fragmenty książki, cały czas się łączy, co chwile traci połączenie i wymaga załadowania książki od nowa… Jednym słowem jest to narzędzie dla ludzi obdarzonych całym bezkresem cierpliwości i dobrej woli. Ja do takich nie należę, więc korzystanie z myibuk.pl było dla mnie pasmem niekończącej się irytacji. To co napisałem powyżej, nie jest do końca prawdą, ale ładnie zabrzmiało i nie chce mi się już tego kasować. Z tym bezkresem to już absolutnie przesadziłem, bo przecież wraz z zakończeniem ważności mojego dostępu do wypożyczalni - skończyło się korzystanie z serwisu. Teraz już jestem spokojny! Przez pewien czas odczuwałem nawet coś na kształt euforii, wracając do lektury tradycyjnych plików EPUB i MOBI pachnących bitami z recyklingu na “starym, sprawdzonym” czytniku książek. Ulżyło mi po porzuceniu tych wszystkich nowoczesnych dziwadeł w postaci przeglądarek WWW. Chyba te nowinki technologiczne to już nie dla mnie...

 

myIBUK - widok optymalny

"Widok optymalny" pozwala zmniejszyć marginesy

 

Plusy

- serwis działa przez większą część doby;

- w zasobach jest wiele książek, których biblioteki nie kupują w formie papierowej;

 

myIBUK - błędnie wyświetlany tekst e-booka

Niepoprawne wyświetlanie tekstu to zbyt często przypadłość serwisu myIBUK

 

 

Minusy

- konieczność przełączania się między libra.ibuk.pl a myibuk.pl;

- funkcjonuje tylko w najnowszych przeglądarkach WWW;

- nie działają "aktywne" odsyłacze (przypisy);

- zaznaczenie fragmentu tekstu powoduje przełączenie na inną stronę książki (kilka ekranów wstecz);

- brak możliwości wyświetlenia tekstu czcionką szeryfową;

- brak regulacji interlinii;

- brak dzielenia wyrazów;

- ciągłe łączenie się z serwisem;

- ciągłe wczytywanie tekstu po kawałeczku;

-  urywane tekstu na ekranie, nawet w środku zdania (kontynuacja na następnym ekranie po wczytaniu z sieci kolejnej porcji tekstu);

- ciągle pojawiająca się ikona chmurki;

- start z inną wielkością czcionki niż zostało to wcześniej zdefiniowane;

- brak możliwości powiększenia (w telefonie) małych, a więc nieczytelnych ilustracji;

- brak możliwości pomniejszenia lub przesuwania po ekranie rycin, które nie mieszczą się na ekranie;

- złe wyszukiwanie książek w libra.ibuk.pl;

- złe wyświetlanie w przeglądarce libra.ibuk.pl (brak końca strony lub pomieszane fragmenty różnych stron na jednym ekranie);

- wygaszenie sesji w libra.ibuk.pl przełącza do początku książki;

- wyłączanie serwisu około północy...

 

myIBUK - za duża rycina nie mieści się na ekranie

Jeśli ryciny są za duże... to trudno!

 

Podsumowanie

Korzystanie z wypożyczalni IBUK było dla mnie zarówno niewygodne jak i irytujące. Moim zdaniem trzeba sporej desperacji lub samozaparcia, żeby czytać beletrystykę czy podręczniki w ten sposób. Do czytania podręczników zapewne wystarcza groźba braku zaliczenia lub negatywnej oceny na egzaminie. Ani siedzenie przed ekranem komputera ani korzystanie z przeglądarki WWW w nowoczesnych urządzeń mobilnych, nie zapewnia komfortu obcowania z e-bookami. Ciągłe oczekiwanie na załadowanie kolejnych fragmentów książek, brak możliwości trwałego ustawienia sposobu wyświetlania wielkości czcionki, brak obsługi przypisów czy mieszanie fragmentów tekstu w oknie przeglądarki to tylko najbardziej irytujące felery. Nie wiem, dla kogo zaprojektowano tę usługę, ale raczej nie dla czytelników. Nie powinienem tu chyba używać słowa “zaprojektowano”.

Serwis zapewne utrzyma się długo na rynku z różnych względów. Może jednak już czas, aby instytucje płacące za jego używanie, zapytały użytkowników, co taka usługa powinna sobą prezentować i zgłosić to do PWNu?

 

myIBUK - utracone połączenieNajczęściej wyświetlany tekst w oknie serwisu myIBUK

 

myIBUK - utracone połączenie

Drugie miejsce pod względem częstotliwości wyświetlania

 

Like Reblog Comment
text 2016-03-06 12:53
Tydzień E-Książki w Bibliotece Głównej - podsumowanie

 

Zakończyła się impreza „Tydzień E-Książki w Bibliotece Głównej”, zorganizowana przez Bibliotekę Główną Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Jedyne, co mi przychodzi do głowy jako ilustracja tego, w czym uczestniczyłem, to poniższa fotografia.

 

 

Fotografia: © Copyright Chris Downer and licensed for reuse under this Creative Commons Licence

 

 

Impreza miała kilka odsłon. Przez cały czas trwała wystawa zorganizowana w holu Biblioteki Głównej. Tematyka dotyczyła oczywiście e-booków, a zdjęcia mówią chyba same za siebie.

 

Wystawa w ramach "Tygodnia e-książki"...

 

Część informacyjna: wady i zalety PDF

 

Część tekstowa i gablotka wystawy

 

Najjaśniejszym punktem całego programu była prezentacja czytników marki PocketBook w pierwszym dniu imprezy. Ktoś przygotowujący imprezę, najwyraźniej nie odrobił zadania domowego, bo PocketBooki zostały w programie opisane jako „czytniki elektroniczne”. Spodziewam się, że takie określenie na pewno dużo powiedziało studentom kierunków humanistycznych i niezawodnie zachęciło ich do odwiedzenia w tym dniu biblioteki...

 

Pierwszy dzień to prezentacja czytników PocketBook w praktyce

 

W czasie, kiedy bawiłem się ośmiocalowym inkPadem (PB 840), została nawet przyprowadzona grupka studentów. Nie wiem, czy w ramach zajęć, czy po zajęciach. Ale pojawiła się pani, która spytała, czy „jej studenci dotarli”... Największy ruch na korytarzu Biblioteki związany był jednak nie z korzystaniem przez studentów z wypożyczalni czy trwającą imprezą e-bookową. Wynikał z gorączkowego malowania, sprzątania i wymianą starych bibliotecznych komputerów na nowsze, przed nadchodzącą wizytą ministra nauki i szkolnictwa wyższego... Przed moimi oczyma, zamiast tłumu studentów zainteresowanych książkami papierowymi czy też elektronicznymi, przewijał się więc głównie korowód służb uczelnianych, zaaferowanych przygotowaniami do ministerialnej wizyty.

 

 

Drugi dzień imprezy poświęcono na spotkanie z historią e-booków. Co prawda temat prezentacji brzmiał „E-booki – książki bez kartek”, ale w zasadzie dotyczył etapów rozwoju książek elektronicznych od powstania Projektu Gutenberg po najważniejsze (zdaniem prelegentki) serwisy internetowe związane z e-bookami. Podano najważniejsze daty w rozwoju książki elektronicznej, jak na przykład rok 1997, w którym założono E-Ink Corporation czy rok 2007. W tym właśnie roku „firma APPLE Inc. wprowadza na rynek nowość - iPhone, który w krótkim czasie staje się najpopularniejszym czytnikiem e-książek na świecie”.

 

Slajd z prezentacji „E-booki – książki bez kartek”

 

Okazało się przy okazji, że jestem przedstawicielem prehistorycznego gatunku, a to dlatego, że zacząłem czytać e-booki po polsku zanim jeszcze zaczęła się ich historia! Jednak w sumie miło się dowiedzieć, że dziesiątki e-booków, które przeczytałem na moim palmtopie nie mieszczą się w ramach historii. A ta zaczęła się oficjalnie w naszym kraju w roku 2000, wraz z wydaniem książki Olgi Tokarczuk „Dom dzienny, dom nocny”. Również współczesność książki elektronicznej w Polsce odbiega w moim mniemaniu od tego, czego się dowiedziałem z prezentacji. Z wielką ciekawością sprawdziłem więc polecaną na pierwszym miejscu księgarnię internetową. I mimo najszczerszych chęci nie znalazłem żadnego e-booka w sklepie www.ibook.net.pl...

 

Księgarnie polecane w prezentacji „E-booki – książki bez kartek”

 

Dobrze, że na spotkanie została doprowadzona (przez nauczycieli) młodzież szkolna, bo poza mną i prelegentką by nie było nikogo.

 

Prezentacja czytelni IBUK miała miejsce w trzecim dniu

 

Trzeci dzień „Tygodnia E-Książki” poświęcony był na prezentację komercyjnych czytelni książek elektronicznych dostępnych w tutejszej Bibliotece. Zaprezentowano sposób korzystania z wypożyczalni IBUK (PWN) oraz NASBI (Helion). W obydwu przypadkach, oczywiście dla wygody czytelników, ograniczono w nich dostęp do książek tylko do przeglądarek WWW. Żadnej książki oferowanej przez te serwisy nie można otworzyć i wygodnie używać na urządzeniach dedykowanych, czyli czytnikach książek elektronicznych. Czytnik myIBUK na przeglądarkach czytnikowych po prostu nie działa. Książki z NASBI podobno otworzyć można, ale przedstawiciel firmy stwierdził, że „to działanie nie jest naszym zdaniem satysfakcjonujące dla czytelnika”. Przedstawiciele obydwu czytelni w sumie nie widzieli jednak suma sumarum w tym nic złego, ale pojawiło się stwierdzenie, że producenci czytników już zauważyli swój błąd (m.in. przewagę tabletów) i „to oni próbują teraz nadgonić ten rynek”. Kto wie, może za chwilę Kindle, czy Kobo zrezygnuje z zainstalwoanych w czytnikach aplikacji do czytania e-booków i wszystkie będą wyświetlać książki przez WWW?

 

Druga prezentacja dotyczyła projektów e-bookowych grupy Helion

 

Tym razem sala głównej czytelni była pełna, dzięki doprowadzonej na prezentacje grupie studentów. Prezentacja z dnia czwartego została przesunięta na dzień wcześniejszy z powodu wspomnianej wcześniej wizyty ministerialnej.

 

Ostatnia prezentacja imprezy - "Od papieru do e-booka"

 

Ostatni, piąty dzień imprezy, poświęcono problemowi digitalizacji wydawnictw papierowych. Trzech przedstawicieli Biblioteki Głównej pokazało etapy przetwarzania książek poprzez skanowanie, obróbkę plików graficznych, rozpoznawanie tekstu (OCR) po generowanie pliku PDF a potem ewentualne przetwarzanie pliku PDF do bardziej przyjaznego nowoczesnemu czytelnikowi pliku EPUB. Na szczęście odchodzi się od tworzenia książek w formacie DjVu, które sami pracownicy Biblioteki określili jako kłopotliwe w użyciu. Nastał więc czas książek elektronicznych w formacie PDF (częściowo przerabianych z DjVu). Tu również bibliotekarze zauważyli, że jest to format nieprzystający do współczesnych potrzeb czytelnika, ale „chodzi też o pieniądze”. Oprogramowanie zakupione przez bibliotekę komercyjny format PDF wspiera, a na przykład otwartego EPUBa już nie.

 

Droga do EPUBa wiedzie przez PDF - slajd z prezentacji "Od papieru do e-booka"

 

 

Tym razem również dopisała widownia w postaci, doprowadzonej przez nauczycieli, młodzieży szkolnej.

 

Autorzy prezentacji "Od papieru do e-booka" zdecydowanie polecają Świat Czytników

 

Podsumowanie

W sumie zaskoczył mnie brak spontanicznej, niezorganizowanej obecności studentów na „Tygodniu E-Książki”. Przecież chyba nie wiedzieli z góry, że na prezentacjach zostaną przekazane głównie treści historyczne lub nieprzystające dla potrzeb nowoczesnego czytelnika. Mimo to, nie przyszli... W czasie, gdy ja studiowałem (koniec mezozoiku), objawieniem były (nieliczne) kserografy. Pozwoliły one uwolnić się od ślęczenia w czytelni nad pojedynczymi podręcznikami. Pozwoliły one uwolnić się od czatowania na moment, kiedy poprzednia osoba przygotowująca się np. do egzaminu, będzie mogła przekazać zaczytany egzemplarz komuś następnemu. Podłej jakości fotokopie rozwiązały problem dostępności i mobilności treści. Dziś podobną funkcję spełniają skany krążące w internetach czy wprost przekazywane między studentami. Studenci owszem czytają, ale głównie na swoich czytnikach, tabletach i innych mobilnych urządzeniach, bo tak im po prostu wygodniej. Przykuwanie ich od nowa do stacjonarnego komputera czy przeglądarki WWW na pewno takie nie jest. Może to przyczyna braku zainteresowania imprezą? Może dlatego w uniwersytecie, w którym przebywa jednocześnie kilka tysięcy osób, nikt spontanicznie na odczytach się nie pojawił? A może czas na zmianę podejścia do czytelników?

Piszę ten tekst z punktu widzenia czytelnika. Korzystam z bibliotek mniej lub bardziej intensywnie od kilkudziesięciu lat. Mam w pamięci żywe wspomnienie wpisania się do miejskiej biblioteki „dla dorosłych” tylko po to, by z półki wziąć opasłe tomy „Władcy Pierścieni”, których nie było w bibliotecznym oddziale „dla dzieci”. Później pomału odchodziłem od wypożyczania książek papierowych na rzecz krążących wśród studentów kserokopii a potem wersji elektronicznych (na przykład plików niemal profesjonalnie przygotowywanych przez grupę SCAN-DAL, jeszcze w czasach FidoNetu). Teraz zaopatruję się w e-booki poprzez księgarnie internetowe, które dorosły już do potrzeb czytelnika-klienta. Może podobny czas nadejdzie również w bibliotekach? Na razie chyba nie naszych, choć przykład Niderlandów i Luksemburga, opisany przeze mnie niedawno, wskazuje, że można...

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?