logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: biblioteka
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-09-07 15:10
Legimi na czytniki Kindle – czy uda się rewolucja na rynku wypożyczalni?

 

Legimi przełamuje kolejne bariery, zapowiadając walkę o szerokie rzesze użytkowników czytników Kindle. Abonamentowa wypożyczalnia Legimi będzie już niedługo dostępna na najpopularniejszych czytnikach na świecie!

 

Legimi na Kindle - czy czeka nas rewolucja? (źródło: legimi.pl)

 

Walka o Kindle

Zarówno w naszym kraju, jak i w wielu innych regionach, użytkownicy czytników Kindle stanowią dominującą grupę wśród najaktywniejszych czytelników, czyli posiadaczy czytników e-booków. Podobnie jest i w Polsce, gdzie czytniki Kindle stanowią około 2/3 tego typu urządzeń. Dominacja urządzeń z Amazonu to nie przypadek. Liczne promocje cenowe, bardzo dobra jakość urządzeń, intuicyjność, stabilność, sprawność działania oprogramowania oraz przyjazne wsparcie użytkowników – to wszystko zdecydowało o dominacji czytników Kindle na wielu rynkach. W Polsce sprzyja temu także możliwość bezpośredniego zamawiania czytników z niemieckiego Amazonu bez dodatkowych opłat.

 

Legimi na Kindle

Dotarcie do najliczniejszej grupy posiadaczy czytników książek jest zapewne strategicznym celem każdego sprzedawcy e-booków. Nie jest to więc przypadek, że polskie księgarnie oferują zarówno pliki w formacie EPUB jak i MOBI (te drugie są przeznaczone właśnie dla czytników Kindle). Ekosystem Amazonu uznawany jest jednak za zamknięty, ponieważ amerykański gigant handlu internetowego sprzedaje książki przeznaczone dla swoich czytników i zabezpieczone własnym mechanizmem DRM. Polskie księgarnie sprzedają e-booki na Kindle bez tego zabezpieczenia. Na więcej jednak Amazon sobie nie pozwala, wprowadzając kolejne zabezpieczenia przy okazji aktualizacji oprogramowania.

 

I oto Legimi zapowiada przełomową usługę – wypożyczalnię e-booków na czytniki Kindle! Firma właśnie ogłosiła, że jej sztandarowy produkt – abonamentowy dostęp do wypożyczalni wkroczy niebawem również na te czytniki. Według mojego rozeznania to pierwsze takie rozwiązanie na świecie. Amazon ma swoją wypożyczalnię i nie dopuszczał do tej pory możliwości takiej usługi świadczonej przez zewnętrzną firmę. Choć mamy przykład z rynku chińskiego, gdzie amerykanie uruchomili na swoich urządzeniach również dostęp do księgarni chińskiej. Inne zewnętrzne podmioty nie miały do tej pory dostępu do czytników Amazonu.

 

Uruchomienie wypożyczalni, która będzie działać na czytnikach Kindle to może być przełomowa decyzja, która zmieni rynek e-booków. Ciekawe, jak zareaguje na to Amazon. Firma promuje swoją własną usługę abonamentowego dostępu do e-booków i mogę sobie wyobrazić, że nerwowo zareaguje na konkurencję z Polski. Ale skoro do tej pory Amazon nie zaoferował swoich usług polskim czytelnikom, to można stwierdzić, że „sam jest sobie winien”. Należy się cieszyć, że polska firma weszła w niszę, której gigant do tej pory nie zagospodarował.

 

 

Legimi na Kindle - jak to jest zrobione

Na razie nie zdradzono technicznych szczegółów. Jeśli miałbym zgadywać (a usługi w działaniu na oczy nie widziałem), to bym wskazywał na mechanizm, o którym pisałem przy okazji usługi Reabble.

 

Póki co na Kindle dostępnych będzie przynajmniej pięć tysięcy tytułów. Legimi zakłada, że liczba będzie znacznie większa. Wielu wydawców zapewne także dołączy swoje tytuły. Wśród już potwierdzonych są m.in. Albatros, Świat Książki, Fabryka Słów czy też HarperCollins. Na Kindle będzie można korzystać aktywując jeden z dostępnych pakietów bez limitu, dających dostęp do ebooków (od 32,99 zł miesięcznie) lub ebooków i audiobooków (od 39,99 zł).

 

Informacja o konkursie promującym wprowadzenie nowej usługi (źródło: legimi.pl)

 

Podsumowanie

Trudno obecnie przecenić wagę tej informacji. Anons nowej usługi Legimi zbiega się z działaniami firmy, zmierzającymi do uzyskania środków finansowych na rozwój dalszej działalności (m.in. w Niemczech i Chinach). Zależy jej więc na przekazaniu informacji do jak największej liczby potencjalnych inwestorów, chętnych do zakupu obligacji. Na oficjalnej stronie projektu https://www.legimi.pl/kindle/, Legimi zachęca do włączenia się w propagowanie pomysłu i wygrania miesięcznego abonamentu. Informacje dla potencjalnych inwestorów zostaną podane w najbliższym terminie.

Like Reblog Comment
text 2017-09-05 17:53
Legimi w bibliotece – w Krakowie kodów brak

 

Miesiąc temu opisałem, jak w różnych polskich miastach, można skorzystać z dostępu do wypożyczalni Legimi poprzez biblioteki (wpis: „Legimi w bibliotece – za darmo...”. Jeśli ktoś do tej pory nie skorzystał, to (przynajmniej w Krakowie) może nie mieć już takiej szansy w tym roku (chyba, że wystarczy kodów z biblioteki miejskiej).

 

Reklama wypożyczalni Legimi na ekranie paczkomatu (Kraków, 2015 r.)

 

Wczoraj otrzymałem wiadomość, że zapewne do końca roku, nie dostanę już żadnych kodów dostępu z puli zakupionej przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie. W liście z Rajskiej napisano m.in., że "we wrześniu w naszych agendach nie będą wydawane kody dostępu do zasobu e-booków oferowanych przez firmę Legimi Sp. z o.o. Przerwa w dostępie może potrwać nawet do końca roku.". Oby przyszłoroczny budżet bibliotek oraz ceny bibliotecznego abonamentu były bardziej łaskawe dla e-czytelników!

 

Like Reblog Comment
text 2017-08-05 12:06
Legimi w bibliotece – za darmo...

 

Czy można korzystać z wypożyczalni Legimi nie płacąc samodzielnie abonamentu? Tak! Chcecie wiedzieć, jak? Na przykład tak, jak ja to robię od zeszłego roku...

 

Legimi w bibliotece...

 

Wypożyczanie e-booków nie jest prostą sprawą, ani od strony prawnej, ani organizacyjnej, ani czytelniczej. Dlaczego? Ano dlatego, że wciąż umowy z wydawcami, ustalenia prawne jak i technologia - nie nadążają za potrzebami czytelników. O krętych ścieżkach wypożyczania e-booków pisałem już kilka razy (m.in. „E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową”). Na blogu publikowałem także efekty moich testów dwóch polskich serwisów wyspecjalizowanych w wypożyczaniu książek elektronicznych: iBuk Libra i czasczytania.pl. Moje opinie na ich temat, dalekie były od zachwytów. Główną ich wadą była tragiczna funkcjonalność na urządzeniach mobilnych (w tym czytnikach książek) oraz ograniczony wybór lektur. Próbowałem także przyglądać się organizacji wypożyczalni książek elektronicznych w Niderlandach i Luksemburgu (m.in. „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)” ). Teraz przyszedł czas na przetestowanie w praktyce analogicznej usługi Legimi.

 

Niniejszy wpis jest efektem moich doświadczeń, ale powstał głównie na bazie informacji udostępnionych przez Legimi oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie, za co serdecznie dziękuję.

 

Dlaczego Legimi?

Jeszcze rok temu wypożyczalnia Legimi pozostawała poza moimi zainteresowaniami. Głównie dlatego, że była ograniczona do wąskiego kręgu czytników z dystrybucji ArtaTechu (alternatywa w postaci czytania książek na ekranie LCD też mnie nie interesuje). Uruchomienie wypożyczalni Legimi na czytnikach PocketBook Touch Lux 2 i Touch Lux 3 zmieniło moje podejście. Ten ruch dowiódł, że usługa jednak może być porządnie zintegrowana z funkcjami czytnika, takimi jak: biblioteczka, wyszukiwanie w księgozbiorze, korzystanie ze słownika, dzielenie wyrazów. To mi się już zdecydowanie bardziej spodobało.

 

Do wypożyczalni Legimi przekonała mnie dopiero możliwość korzystania na PocketBooku

 

Chwilę później, na 20. Targach Książki w Krakowie (wpis: „20. Targi Książki w Krakowie – co warto wiedzieć”), krakowskie miejskie biblioteki publiczne zaczęły wszem i wobec głosić nowinę, że wypożyczalnie e-booków z Legimi będzie dostępne również dla mieszkańców Krakowa. Czytnik PocketBook Touch Lux 3 już miałem, konto w Legimi takoż – na Targach stałem się więc również posiadaczem krakowskiej karty bibliotecznej i odpowiedniego kodu wymaganego do uruchomienia usługi.

 

Legimi w bibliotekach – gdzie i dla kogo?

Wypożyczalnia Legimi dostępna jest dla mieszkańców Krakowa od jesieni 2016 roku. Ale od jej uruchomienia w 2015 roku, usługa objęła już w kilkanaście pojedynczych bibliotek i konsorcjów. Obecnie z usługi mogą korzystać m.in. członkowie bibliotek:

Stopniowo grupa ta się powiększa, a bibliotekarze potwierdzają to, co stało się w moim przypadku – czytelnicy zapisują się do bibliotek tylko po to, by mieć dostęp do wypożyczalni e-booków

 

Abonamenty wykupywane przez biblioteki różnią się od tego, który jest skierowany dla klientów indywidualnych, korzystających z abonamentowego dostępu do Legimi. Nie znajdziemy tu np. audiobooków, jeśli nie zostanie ta opcja dodatkowo wykupiona. Również ilość książek i zakres dostępu w poszczególnych bibliotekach może być różny.

 

Cennik wypożyczalni Legimi dla bibliotek (źródło: legimi.pl)

 

Co wpływa na popularność usługi wśród czytelników? Jednym z argumentów jest prostota uzyskania dostępu. Warunek jest prosty - trzeba mieć konto w bibliotece, konto w Legimi, urządzenie mobilne (czytnik, tablet, telefon) i kod z biblioteki.  Po uzyskaniu kodu w bibliotece, trzeba się zalogować do Legimi i na odpowiedniej (dla danej biblioteki) stronie, wpisać kod aktywujący dostęp do usługi. Od tej pory można dodawać książki (dostępne w abonamencie bibliotecznym) na swoją półkę i pobierać je na urządzenia mobilne (czytniki, tablety itp.). 

 

Ważny jest też fakt, że sami użytkownicy nie ponoszą bezpośrednio żadnych kosztów, o ile mają już czytnik, tablet lub smartfon. Biblioteki płacą za dostęp do księgozbioru Legimi z naszych podatków. Zarówno bibliotekarzom jak i czytelnikom powinno więc zależeć na wykorzystaniu zakupionej usługi. Jak jest ona propagowana? W pobliskiej bibliotece publicznej, jeszcze do niedawna były plakaty i sporo ulotek. Jako, że brakuje ostatnio kodów, również i plakaty zniknęły. Zapewne bibliotekarkom już nie zależy tak bardzo na reklamowaniu usługi, której dostępność jest bardzo ograniczona.

 

Aplikacja Legimi zoptymalizowna dla ekranów E-Ink, nie będzie działać na urządzeniach innych niż te, które poleca firma. Na czytniku Dibuk Saga testowałem usługę, korzystając ze zwykłej androidowej wersji

 

Biblioteki podają informacje o abonamencie Legimi, również na swoich stronach WWW. Od strony technicznej, na pierwszym miejscu wskazywana jest zazwyczaj możliwość korzystania w aplikacjach mobilnych. W sumie słusznie. Można założyć, że tablety i smartfony są powszechnie obecne w domach czytelników, potencjalnych użytkowników usługi. Inaczej jest jednak z czytnikami książek elektronicznych. Najwyraźniej nie należą do urządzeń, które bibliotekarze przygotowujący wspomniane opisy, znają czy szczególnie poważają. Oto np. na stronie Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Gdańsku w ogóle brak informacji o możliwości korzystania na czytnikach. W innym miejscu znalazło się z kolei takie oto wyjaśnienie na temat aplikacji mobilnej: „Aplikacje na iPada, iPhona, Androida, Windows Phone, Windows 8 i czytniki (z wyłączeniem Kindle)”. Tymczasem owo „wyłączenie” nie dotyczy tylko Kindle, ale w zasadzie wszystkich czytników, poza kilkoma modelami wspieranymi przez Legimi (pełna lista: certyfikowanych czytników).

 

Legimi w liczbach

Zaletą usługi Legimi, jest udostępnianie poszczególnym bibliotekom szczegółowych, codziennych zestawień statystyk na temat wypożyczeń. Jest to o tyle ważne, że każda umowa zawiera maksymalną liczbę stron do wykorzystania. Bibliotekarze wiedzą więc, jaka część w ramach limitu pozostała do wykorzystania przez czytelników.

 

Bibliotekarze mogą także na bieżąco uzyskać dane o popularności poszczególnych tytułów. To cenna wiedza, pozwalająca np. planować zakupy wydań papierowych. Biblioteka w Szczecinie opublikowała informacje zebrane w pierwszym kwartale funkcjonowania Legimi, pisząc m.in., że „Przez pierwsze trzy miesiące nasi Czytelnicy pobrali blisko 4,5 tys. książek. Rekordzista zgromadził ich 268 i przeczytał ponad 8 tys. stron!”.

 

Według podsumowań Legimi, czytelnicy (w skali całego kraju) w styczniu 2017 roku najchętniej czytali:

1. Pokolenie Ikea

2. Brud

3. Jak stać się szczęśliwym człowiekiem

4. Dziewczyna z pociągu

5. Jack Reacher. Sto milionów dolarów

6. Zanim się pojawiłeś

7. Pochłaniacz

8. Inferno

9. Osobliwy dom pani Peregrine

10. Zakonnice odchodzą po cichu

 

Podobne zestawienie dla konsorcjum bibliotek małopolskich wskazuje, że czytelnicy otworzyli prawie 4 tys. książek. Pierwsza dziesiątka wyglądała następująco:

1. Dziewczyna z pociągu

2. Zanim się pojawiłeś

3. Lampiony

4. Inferno

5. Immunitet

6. Zakonnice odchodzą po cichu

7. Pokolenie Ikea

8. Król

9. Moje córki krowy

10. Złudzenie

 

„Dziewczyna z pociągu” zainteresowała, w małopolskim abonamencie bibliotecznym, 49 czytelników. Co ciekawe, ponad 1,7 tys. książek zostało pobranych w lutym tylko raz. To moim zdaniem dobrze świadczy o możliwościach usługi Legimi, jakie daje do dyspozycji pojedynczych czytelników. Mogą oni sięgać po to, co ich rzeczywiście zainteresuje, a niekoniecznie, po to co jest modne.

 

Legimi w Krakowie w praktyce

 

Na terenie Krakowa i okolic można korzystać z dostępu do Legimi z dwóch źródeł. W ramach biblioteki miejskiej oraz konsorcjum dwudziestu bibliotek małopolskich, któremu przewodzi WBP w Krakowie. Przykładowo, konsorcjum bibliotek małopolskich wykupiło najbardziej rozbudowany pakiet dla bibliotek publicznych. W ramach tego abonamentu można przeczytać ogółem 1 375 000 stron. Ale, jako że każde urządzenia stronę definiuje inaczej, w praktyce zliczane są słowa. W omawianym przypadku limit to 270 mln słów. Co miesiąc jest do rozdania do dwóch tysięcy kodów dostępu, po które mogą się zgłaszać czytelnicy. Każdy z kodów może być wykorzystany na dwóch urządzeniach. To też mniej niż w przypadku abonamentu indywidualnego. Małopolskie biblioteki zawarły umowę na rok, a już w pierwszych trzech miesiącach wykorzystano ok. 25% zaplanowanego limitu stron. Również informacje z innych bibliotek wskazują, że pakiety są wykorzystywane przez czytelników niemal w całości po 4-8 miesiącach od momentu uruchomienia dostępu.

 

Do książek z wypożyczalni Legimi mamy dostęp przez miesiąc działania jednorazowego kodu bibliotecznego, lub na okres samodzielnego opłacania abonamentu

 

Małopolskie konsorcjum bibliotek ma w swoim zasięgu prawie 200 tys. czytelników. Za bieżący pakiet zapłacono 36 900 zł brutto. Zakup był możliwy w dużej mierze dzięki dotacji celowej przyznanej WBP w Krakowie przez Sejmik Województwa Małopolskiego w wysokości 25 000 zł. Co miesiąc w bibliotekach rozdawanych jest tysiąc kodów dostępu. Są rozdzielane proporcjonalnie do liczby czytelników zarejestrowanych w poszczególnych placówkach. Na Rajskiej (WBP) co miesiąc do dyspozycji czytelników jest niespełna 300 kodów. Celem takiego działania jest z jednej strony bardziej równomierne wykorzystanie abonamentu przez poszczególne biblioteki, ale też aktywizacja czytelników z mniejszych ośrodków. Takich, gdzie miejskie biblioteki po prostu nie są w stanie samodzielnie zapłacić za dostęp do komercyjnej wypożyczalni, a czytelników może trudniej jest skłonić do czytania e-booków. Tylko w okresie od 1 listopada do 31 grudnia 2016 r. za pomocą kodów przyznanych konsorcjum aktywowano 381 kont czytelniczych, z których otwarto 3 317 książek i wykorzystano 29 615 106 słów z wykupionego limitu obliczonego przez Legimi na 275 000 000 słów.

 

W opublikowanym parę miesięcy temu raporcie, na temat krakowskich bibliotek miejskich, podkreślono m.in., że aktywni jak i potencjalni czytelnicy domagają się bieżących aktualizacji księgozbiorów jak i dostępu do e-booków. Autorzy opracowania „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” chwalą sposób organizacji wypożyczeń w ramach usługi Legimi, ponieważ korzystający z niej mieszkańcy małopolskich miast, utrzymują kontakt z bibliotekarzami (przychodząc po kody) a jednocześnie korzystają z lektur w postaci cyfrowej.

 

Autorzy raportu o krakowskich bibliotekach podkreślają rolę lokalnych filii, gdzie można łatwo dotrzeć, zaparkować rower, przyjść po kody Legimi, porozmawiać o książkach... 

 

W moich rozmowach z bibliotekarzami, pojawiały się także wątpliwości, czy biblioteki publiczne powinny samodzielnie rozwijać system wypożyczeń, czy też wykupywać usługi w zewnętrznych firmach (np. Legimi, iBuk Libra). W Niderlandach czy Luksemburgu, jak wspomniałem powyżej, zwyciężyła ta pierwsza opcja. Nasza Biblioteka Narodowa zachowuje się na tym polu biernie, więc w Polsce zwycięża opcja druga. Podobnie jest też w Krakowie.

 

Myśląc o tym wpisie, już na Targach Książki w Krakowie, zastanawiałem się, czy nie będę w ten sposób działał na własną szkodę. Panie bibliotekarki (już podczas zapisów, ale też i później) ostrzegały, że ilość miesięcznie wydawanych kodów w każdej bibliotece jest ograniczona. Im więcej osób korzysta z wypożyczalni, tym większa szansa, że z usługi wykupionej przez krakowskie biblioteki trudno będzie korzystać lub limit zakupionych stron ulegnie wyczerpaniu przed czasem. Tak więc, im większa osób z usługi w krakowskich bibliotekach korzysta, tym większe prawdopodobieństwo, że w pewnym momencie dla mnie kodu zabraknie.

 

Na początku tego roku, wypożyczalnia Legimi była reklamowana nawet przed wejściem do pobliskiej biblioteki

 

 

No i stało się! Od trzech miesięcy filie krakowskich bibliotek otrzymują znacznie mniej kodów. W jednym z pobliskich oddziałów, jest teraz co miesiąc tylko jeden kod „do rozdania”. W mojej „osiedlowej” bibliotece jest ich za każdym razem kilka. A jeszcze w pierwszej połowie tego roku było ich (w tej samej placówce) kilkadziesiąt miesięcznie! W moim domu doprowadziło to do „racjonalizacji” wykorzystania dostępu. Ja na wakacjach czytam głównie e-booki zakupione dawno temu i dzielimy się jednym kodem (lub dwoma), ale korzystając z różnych urządzeń.

 

Z racji słabych perspektyw uzyskania kodów dla każdego z rodziny, zupełnie spontanicznie zapisaliśmy się także do wspomnianej już wcześniej Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie... Tu również miesięczna ilość wydawanych kodów jest limitowana, ale chyba wciąż są łatwiej dostępne.

 

Usługa reklamowana jako „bez limitu”, w praktyce jest coraz bardziej limitowana (źródło: legimi.pl)

 

Oferta wypożyczalni Legimi nie obejmuje wszystkich e-booków dostępnych na rynku. Książki dostępne w pełnej wersji abonamentowej, niekoniecznie muszą być obecne w wersji bibliotecznej. Wciąż jednak do wyboru jest całkiem sporo ciekawych pozycji i co jakiś czas przybywają nowe. Warto też mieć na uwadze, że niektóre książki, które dziś są w abonamencie, jutro mogą z niego zniknąć. Mam kilka takich książek, które w abonamencie bibliotecznym kilka miesięcy temu czytałem, potem zniknęły a teraz znowu można je pobrać. Nie wiem, czy to wina systemu, czy celowe działania Legimi. W każdym razie, nie warto odkładać lektury na czas nieokreślony. Albo przynajmniej od razu dodać na półkę wszystko, co byśmy chcieli przeczytać. Jest szansa, że pobrać będzie można później, nawet jeśli książka nie jest w danym momencie w bibliotecznym abonamencie dostępna.

 

Podsumowanie

 

Nie wiem, jak to jest w innych miastach, ale w sumie cieszę się, że wypożyczanie e-booków z Legimi padło w Krakowie ofiarą własnego sukcesu! Bibliotekarzom udało się spopularyzować czytanie książek elektronicznych. Dotyczy to także osób, które zaczęły swoją przygodę z e-bookami, skuszone bezpłatnym dostępem do wypożyczalni Legimi. Ograniczanie dostępności rozdawanych co miesiąc kodów nie powinno nas zniechęcać. Wręcz przeciwnie! No bo kto w kolejnym budżecie da bibliotekom pieniądze na wykupienie nowego abonamentu wypożyczalni Legimi, jeśli obecna pula niewykorzystana zmarnuje się? To już lepiej czytać i zużyć dostępne limity przed czasem i dać bibliotekarzom do ręki oręż pod hasłem „Widzicie? Ludzie chcą czytać e-booki, jeśli dać im szansę!”...

 

Krakowscy bibliotekarze wiedzą, że czytelnicy chcą dostępu do e-booków (slajd z prezentacji "Mapa kierunków rozwoju Biblioteki Kraków. Kluczowe obszary")

 

 

W rozmowach z bibliotekarzami spotkałem się z opiniami, że usługa jest zwyczajnie zbyt droga. Do tego dochodzi problem niewysokich bibliotecznych budżetów, co powoduje, że usługa jest także zbyt ograniczona, jak na potrzeby czytelników. Rozwiązań tego dylematu może być kilka:

  • obniżenie przez Legimi cen bibliotecznych pakietów;
  • większy budżet bibliotek publicznych;
  • rozwiązanie kompleksowe, na przykład wprowadzone podobnej usługi „z urzędu” przez Bibliotekę Narodową.

 

Porada konsumencka na dziś brzmi: jeśli jesteście w zasięgu jednego ze wspomnianych wyżej miast i macie czytnik, na którym usługa będzie działać – żal nie skorzystać. Idźcie do biblioteki przy najbliższej okazji i poproście o kod do Legimi. Wspólnym, czytelniczym wysiłkiem wspomóżmy bibliotekarzy i pokażmy, że nie wydają pieniędzy podatników na darmo! Czytelnicy do czytników!

 

Plusy:

- (dla czytelników) za dostęp do wypożyczalni Legimi płacą biblioteki z pieniędzy podatników;

- działa bardzo dobrze na czytnikach PocketBook (Touch Lux 2, Touch Lux 3, Sense);

- bogata oferta tytułów jest stopniowo powiększana;

- (dla bibliotekarzy) konieczność wizyty czytelników w bibliotece, przynajmniej raz w miesiącu;

 

Minusy:

- (dla bibliotekarzy) wysoki koszt zakupu usługi;

- z czasem coraz mniejsza ilość kodów dostępu, wynikająca z dużego popytu (przynajmniej w Krakowie);

- niektóre książki raz są dostępne a innym razem nie;

- (dla czytelników i bibliotekarzy) potrzeba dystrybucji kodów i aktywowania dostępu co miesiąc.

 

P.S.

Listę urządzeń, na których mi się najlepiej korzysta(ło) z bibliotecznej wersji wypożyczalni Legimi podczas testów, znajdziecie poniżej:

 

- zdecydowanie najlepszy jest dla mnie czytnik PocketBook Touch Lux 3 – można m.in. kupić w amazon.de (używany, na gwarancji) za (np. w tym momencie) 97,17 EUR ≈ 415 PLN oraz w wielu polskich sklepach internetowych w cenie od 459 PLN (nowe) – integracja aplikacji Legimi z funkcjami czytnika (możliwość korzystania ze słownika, wszystkie książki w czytniku to jeden księgozbiór), dzielenie wyrazów, Send-to-PocketBook;

 

- smartfon YotaPhone 2 (recenzja tutaj) – ultramobilne rozwiązanie dla tych, którzy nie rozstają się ze smartfonem, chcą czytać na porządnym ekranie E-Ink, a czytnika im się nosić nie chce;

 

- czytnik Dibuk Saga (recenzja tutaj) – niedrogi czytnik, jak na urządzenie z ekranem E-Ink o rozdzielczości 300 ppi, z możliwością samodzielnego doinstalowania androidowej aplikacji Legimi.

 

Najwygodniej mi się korzysta z Legimi na czytniku PocketBook Touch Lux 3, do kupienia (używany, na gwarancji) m.in. w Amazonie (źródło: amazon.de)

 

Podziękowania

Dziękuję za informacje, które pomogły mi w niniejszym wpisie. Korzystałem głównie z:

- „Biblioteka Kraków. Rozwój sieci miejskich bibliotek publicznych” - projekt badawczo-konsultacyjny zrealizowany na zlecenie Gminy Miejskiej Kraków przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie – zespół autorski w składzie: Jacek Gądecki, Bartłomiej Homiński, Wit Hubert, Piotr Knaś, Wojciech Kowalik, Anna Miodyńska, Weronika Stępniak, Miłosz Ukleja, Sebastian Wacięga, Magdalena Zdrodowska;

- informacji uzyskanych z Legimi;

- informacji uzyskanych z Zespołu ds. Zasobów Elektronicznych Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie;

- informacji uzyskanych w rozmowach z bibliotekarzami w filiach.

 

O doświadczeniach innych blogerów z biblioteczną usługą Legimi, możecie przeczytać tutaj:

- „Sposób na ebooki bez limitu w Legimi za darmo” na blogu eczytanie.blox.pl;

- „Skandal !!! Ebooki za darmo i to legalnie!” na blogu bezdruku.pl.

 

[Aktualizacja 4 IX 2017 r.]

Niestety, prawdopodobnie czytelnicy Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie też już "rozbili bank". W wiadomości, którą otrzymałem dziś z Rajskiej, można przeczytać m.in., że "we wrześniu w naszych agendach nie będą wydawane kody dostępu do zasobu e-booków oferowanych przez firmę Legimi Sp. z o.o. Przerwa w dostępie może potrwać nawet do końca roku.". Przyjdzie nam poczekać na kolejne kody dostępowe do następnego budżetu...

Like Reblog Comment
text 2017-07-15 07:32
E-booki trzymają się mocno (w Niderlandach)

Właśnie opublikowano świeży raport na temat holenderskiego rynku e-booków. Publikacja „E-book Barometer Q2 2017” jest o tyle ciekawa, że dotyczy rynku europejskiego i nieanglojęzycznego. Zazwyczaj trafiają do nas informacje ze Stanów czy Wielkiej Brytanii i na tej podstawie budujemy sobie wyobrażenie o trendach na świecie. Autorem opracowania jest firma odpowiadająca za niemal cały obrót e-bookami na terenie Królestwa Niderlandów. Raport obejmuje więc prawie cały tamtejszy rynek.

 

E-booki w Niderlandach pomalutku zyskują coraz większy udział (od lewej) zarówno w sprzedaży ogółem jak i przez sieć (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Co wynika z danych na temat holenderskiego rynku księgarskiego?

Publikacje elektroniczne znalazły sobie w Niderlandach stałe miejsce na rynku księgarskim. W drugim kwartale tego roku miały one udział 6,7% w ogólnej sprzedaży książek, ale stanowiły aż 30,9% zakupów książkowych przez internet. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, sprzedaż e-booków zwiększyła się o 10,3%. Te liczby pokazują, że książka elektroniczna wciąż nie zawojowała rynku księgarskiego, ale też stopniowo zwiększa swój udziału w sprzedaży. Trochę słabo wygląda udział e-booków wśród 60 najlepiej sprzedawanych wydawnictw. Siedem z sześćdziesięciu bestsellerów drugiego kwartału tego roku, nie miało swojego wydania elektronicznego.

 

Holenderska Biblioteka Narodowa uczestniczy aktywnie w promocji czytelnictwa, także e-booków (źródło: https://www.bibliotheek.nl)

 

W omawianym okresie, po raz kolejny, liczba wypożyczonych e-booków (810 tys.) była większa od zakupionych egzemplarzy (765 tys.). Dużą pracę u podstaw w tym zakresie wykonuje Holenderska Biblioteka Narodowa, która konsekwentnie współtworzy rynek czytelnictwa książek elektronicznych w Niderlandach. Wspominałem o tym przy okazji kilku wpisów pokazujących funkcjonowanie tamtejszego rynku („Sprzedaż i wypożyczenia e-booków rosną - w Holandii”, „Coraz więcej e-booków z bibliotek publicznych (w Holandii)”  oraz „Wakacyjna biblioteka po holendersku”).

 

Zwykły, nieduży sklep AGD w dwustutysięcznej Bredzie - (od lewej) Kobo Aura H2O, Kobo Glo HD, Icarus Illumina i Autovision Lumiread (Breda, 2015 r.)

 

 

Jednak w lutym tego roku pojawiła się jeszcze jedna usługa uruchomiona wspólnie przez BOL i Kobo – Kobo Plus. Może ona wydatnie wpłynąć na wygląd rynku. Jak sama nazwa wskazuje, nowa wypożyczalnia dostępna jest mi.in. bezpośrednio na czytnikach Kobo, które w Niderlandach są powszechnie dostępne w marketach z elektroniką (można wnioskować, że także dość popularne). Księgarnia Bol reklamuje się, że w jej zasobach jest prawie 83 tys. e-booków. Niestety (dla lokalesów) nie oznacza to, że wszystkie są po holendersku. W drugim kwartale 2017 roku zanotowano dostępność ponad 49 tys. e-booków w tym języku. Ale za 10 EUR (ok. 42 PLN) miesięcznie w Kobo Plus, wybór jest już całkiem spory. Start tej usługi zdecydowało zapewne o tym, że w omawianym okresie wartość sprzedaży abonamentów do wypożyczalni wzrosła o 430%.

 

Reklama usługi Kobo Plus (źródło: youtube.com)

Z raportu dowiedzieliśmy się także, ile Holendrzy mają czytników książek elektronicznych. Liczbę takich urządzeń szacuje się obecnie na 2 miliony. W ciągu ostatniego roku nastąpił wzrost ich liczby o ok. 8%. Odpowiada za to w dużej mierze zainteresowanie ofertą wypożyczalni Kobo.

 

W ostatnich dwunastu miesiącach zanotowano w Holandii (od lewej) wzrost ilości czytników przy stagnacji tabletów i smartfonów (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Podsumowanie

Okazuje się, że nawet na tak rozwiniętym rynku, jak holenderski, wciąż jest miejsce na wzrost udziału czytelnictwa e-booków i nowych usług. Można się zastanawiać, czy kompleksowa obsługa klientów – sprzedaż czytników, sprzedaż oraz wypożyczanie e-booków (księgarnia Bol i usługa Kobo Plus) może mieć większy sens niż wąska specjalizacja. Tym bardziej, że wzrost rynku publikacji elektronicznych odbywa się w Niderlandach przy przy jednocześnie malejącej liczbie sprzedawców...

 

Na holenderskim rynku jest (od lewej) więcej e-booków po holendersku, ale mniej wydawców i sprzedawców (źródło: https://www.cb.nl/)

 

Like Reblog Comment
text 2016-11-10 22:25
E-book to książka – można ją wypożyczać tak samo jak wersję papierową

Publiczne biblioteki będą mogły wypożyczać e-booki tak samo jak papierowe książki, nie kupując do tego celu żadnej specjalnej licencji. Będą miały prawo udostępniać swoim czytelnikom książki elektroniczne na takich samych zasadach, jak dzieje się to z publikacjami papierowymi.

 

Dyrektywa 2006/115/WE

 

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przychylił się w dniu dzisiejszym do omawianej wcześniej ekspertyzy prawnej mec. Macieja Szpunara, wydając wyrok utrzymany w duchu interpretacji przedstawionej przez prawnika (wpis „E-book to książka”). Nie mam należnej wiedzy aby móc interpretować cały wyrok w sprawie C‑174/15, ale kilka spraw wydaje mi się zrozumiałych.

 

Pochodzenie kopii bibliotecznej

Tu Trybunał wskazuje jednoznacznie, że kopia nie może pochodzić z nielegalnego źródła. Oznacza to, jak sądzę, że biblioteka jako podmiot musi e-booka zakupić u oficjalnego wydawcy/dystrybutora.

 

Wynagrodzenie

W wyroku zaznaczono, że należy zapewniać równowagę pomiędzy z jednej strony interesami autorów a z drugiej strony promocją kultury. W związku z tym, przynajmniej autorzy powinni otrzymywać wynagrodzenia z tytułu użyczenia.

 

Użyczenie”

Trybunał uznał, że biblioteki publiczne mogą umieszczać na swoich serwerach e-book i udostępniać je czytelnikom na określony czas. Należy przy tym stosować zasadę, że jedna zakupiona do księgozbioru kopia może być udostępniona jednemu użytkownikowi. Po zwróceniu wypożyczonej książki czytelnik nie może mieć już do niej dostępu, (chyba, że wypożyczy ją na nowo lub prolonguje wypożyczenie).

 

W tym roku na Targach Książki w Krakowie, krakowskie biblioteki publiczne promowały rozwiązania zewnętrzne - IBUK Libra oraz Legimi. Może jednak czas na własne wypożyczalnie, stworzone przez biblioteki?

 

Podsumowanie

Wyrok jest (jak dla mnie) zadziwiająco krótki i jasny – zgodnie z prawem, e-booki mogą być kupowane bez żadnych specjalnych licencji „na wypożyczanie” a następnie czasowo udostępniane czytelnikom w takiej ilości, jak liczba cyfrowych egzemplarzy będących w posiadaniu biblioteki. W zasadzie wszystko w tym momencie rozbija się o wykorzystanie powszechnie dostępnych mechanizmów zarządzania dostępem do e-booków na czytnikach lub wprowadzeniem własnych rozwiązań. Takie sprawnie działające i cieszące się powodzeniem ogólnokrajowe systemy, działają już w Niderlandach i Luksemburgu. Oparte są o powszechnie obsługiwany przez czytniki Adobe DRM. Szkoda, że w Polsce wciąż brak ogólnokrajowego, wzorcowego rozwiązania, z którego mogłyby korzystać również biblioteki lokalnego szczebla.

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?