logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: seria
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-05-19 13:01
Cudze jabłka - Agnieszka Krakowiak-Kondracka

Druga powieść autorstwa Agnieszki Krakowiak – Kondrackiej pt. „Cudze jabłka” jest kolejnym tomem serii z fasonem ukazującej się pod szyldem Wydawnictwa Literackiego.

Autorka w swojej książce ukazuje nam historię małżeństwa Ewy i Marka Dragonów. Mają oni 11-letnią córkę Polę, a ich życie zdawać by się mogło opływa we wszystko, co potrzebne jest do szczęścia, gdyż Marek posiada własną firmę, zarabia więc na dom i rodzinę.

Sielanka rozsypuje się jednak w mgnieniu oka, kiedy okazuje się, iż biznesowi partnerzy oszukali Marka w efekcie czego firma chyli się ku upadkowi, a do drzwi Dragonów puka komornik…

Ewa, która do tej pory zajmowała się domem i nie pracowała zawodowo podejmuje pracę w hotelu należącym do męża jej dawnej przyjaciółki Iwony. Jej zajęciem jest sprzątanie, nasza bohaterka jednakże przez dłuższy czas nikomu z otoczenia nie przyznaje się do wykonywanego zajęcia. Mimo, iż ciąży jej zatajanie prawdy, cały czas uważa, że nie nadszedł jeszcze właściwy moment na to, aby wyjawić najbliższym swój sekret. Prawda wychodzi na jaw w dosyć przypadkowy sposób, gdy Pola pojawia się wraz z koleżanką na hotelowym basenie i zastaje matkę w uniformie firny sprzątającej.

Świat Poli po raz kolejny – pierwszy raz miało to miejsce, gdy Ewa i Marek podjęli decyzję o rozstaniu – rozsypuje się w drobny mak. Początkowo dziewczynka reaguje na całą sytuację ogromnym buntem i poczuciem krzywdy; stopniowo jednak zaczyna oswajać się z nową sytuacją, w której się znalazła i szuka sposobów radzenia sobie z nią. Jedną z takich metod jest organizacja szkolnej wymiany rzeczowej. Dzięki temu każdy może znaleźć dla siebie coś nowego bez konieczności ponoszenia nakładów pieniężnych.

Tak oto obie bohaterki powoli odnajdują się w sytuacji, w jakiej się znalazły. Ewa uświadamia sobie, iż żadna praca nie hańbi, Pola natomiast stopniowo zaczyna coraz bardziej doceniać nie tylko to, co ma, lecz również relację ze swoją mamą.

Książka ta jest opowieścią nie tylko o skomplikowanych relacjach rodzinnych i koleżeńskich, ale także, a może nawet przede wszystkim, o tym, że z każdego życiowego dna można się podnieść o ile tylko starczy nam ku temu sił, wewnętrznej determinacji i samozaparcia.

Autorka w sposób bardzo wyrazisty ukazała, iż wiara w siebie i swoje umiejętności oraz tkwiące w nas, często głęboko ukryte, możliwości jakimi dysponujemy, choć niejednokrotnie jest dla nas niebywale trudna w realizacji jest też równie niezbędna do tego, by stanąć na nogi po tym jak znana nam codzienność ulegnie niezależnie od nas obrotowi o 180 stopni.

Powieść czyta się szybko i bardzo dobrze, mimo, iż dotyka ona wielu trudnych i bolesnych życiowych kwestii.


Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2016/04/mae-szanse-sa-czesto-poczatkiem.html

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-03-25 12:39
Dante na tropie - Agnieszka Olejnik

Książka „Dante na tropie” jest czwartą odsłoną serii noszącej nazwę Literatura z fasonem.
Tym razem autorka wprowadza czytelników w nieco kryminalny klimat.

Główną bohaterką powieści jest młoda bibliotekarka Anna Drozd, która w wyniku pewnych życiowych zawirowań postanawia z dużego miasta przenieść się na prowincję. Swego nowego miejsca na ziemi upatruje w małym miasteczku noszącym nazwę Solec, gdzie nabywa ona stary dom zwany przez mieszkańców osady Dąbrową.

Pewnego dnia Anna wraz ze swoim psem wabiącym się Dante wybiera się na zwyczajowy długi spacer do okolicznego lasu. Podczas owej wyprawy pies przynosi swojej pani makabryczne znalezisko – ludzki palec…

Rozdygotana kobieta zgłasza sprawę na policję i tak oto rozpoczyna się śledztwo, które przynosi ze sobą wiele emocji i coraz bardziej zaskakujących informacji, od których senne dotąd miasteczko zaczyna wręcz buzować…
Podczas prowadzonych w toku postępowania czynności śledczych nasza bohaterka poznaje niezwykle przystojnego i równie tajemniczego komisarza Wiktora Grykę.

Z biegiem czasu dochodzenia staje się coraz bardziej skomplikowane, w związku z powyższym Anna postanawia prowadzić zapiski dotyczące wszystkiego co dzieje się wokół niej… Dochodzi do tego, że zaczynają ginąć ludzie, z którymi rozmawiała… Dla Anny powoli staje się również jasne, że ktoś dybie na jej życie.

Historię tę czyta się niezwykle płynnie i szybko. Nie brak w niej zadziwiających zwrotów akcji oraz interesujących portretów psychologicznych bohaterów.
Miłośniczki romansów również nie powinny być zawiedzione, gdyż w sensacyjną tematykę powieści bardzo celnie wkomponowany został wątek miłosny.

Jeśli chcecie więc poznać losy cichej i spokojnej mieszkanki Dąbrowy, odkryć tajemnicę komisarza Gryki, a także rozwikłać zagadkę przerażającej zdobyczy Dantego oraz tego, w jaki sposób wiązać może się ona z mieszkańcami Solca to najnowsza książka Agnieszki Olejnik jest właśnie dla Was.
„Dante na tropie” trzyma w napięciu lecz także bawi i wzrusza. Polecam!

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

* https://www.facebook.com/KsiazkowoLC *

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-02-11 07:07
Sabriel - Garth Nix
Sabriel - Garth Nix

Nekromanta to człowiek, który za pomocą magii (zwanej nekromancją) przyzywa cienie zmarłych, aby wyjaśnić jakieś niedokończone sprawy, lub do własnych potrzeb — jako sługi. W literaturze fantastycznej są to najczęściej postacie ożywiający zwłoki lub ludzkie szczątki. Jednak Garth Nix postanowił odejść od tego schematu i powołał nekromantę – Abhorsena, który stoi na straży Życia. Jego zadaniem jest odesłanie wszystkich demonów, dusz zmarłych i wytworów Wolnej Magii za ostatnią bramę śmierci, skąd nie będą mieli możliwości powrócić. Jak? Po co? I… Dlaczego? Aby tego się dowiedzieć, trzeba zajrzeć do pierwszego tomu – Sabriel, serii Stare Królestwo.

 

Sabriel prowadzi życie, jak przystało na nastolatkę. Uczęszcza do szkoły dla dobrze urodzonych panien i mieszka w tamtejszym internacie. To jednak tylko pozorny spokój, ponieważ dziewczyna jest córką Abhorsena – legendarnego wielkiego maga i nekromanty Starego Królestwa. Właśnie tam dziewczyna musi się udać, kiedy dostaje niespodziewaną wiadomość od ojca, który znajduje się w poważnym niebezpieczeństwie. Dlatego Sabriel musi przejąć jego obowiązki nekromanty i jednocześnie ruszyć mu na pomoc. Nim jednak postanowi jak tego dokonać, musi odnaleźć rodzinny dom, w którym była zaledwie parę razy, a do tego miała wtedy zaledwie kilka lat. Tam znajdzie pierwszego pozornego sprzymierzeńca w swojej krucjacie: gadającego kota Moggeta. Jednak nie jest on tym, na co wygląda.

 

Oboje wyruszają w niebezpieczną podróż na krańce Starego Królestwa. Będą musieli pokonać mnóstwo niebezpieczeństw i ze wszystkich sił starać się uciec przed pogonią… Być może pomoże im w tym kolejny kompan, który niespodziewanie do nich dołączy – królewski gwardzista Touchstone. Czy im się powiedzie? Z kim będą musieli się zmierzyć?

 

Garth Nix to australijski pisarz fantasy, który tworzy przede wszystkim dla młodzieży. Międzynarodowy rozgłos zyskał dopiero dzięki serii Stare Królestwo. Nim jednak zajął się pisaniem na dobre, pracował na wielu różnych stanowiskach: od księgarza, przez redaktora, przedstawiciela handlowego, konsultanta marketingowego, aż do żołnierza zawodowego w niepełnym wymiarze czasu.

 

Jeżeli chodzi o fabułę Sabriel, pisarz doskonale wiedział, co robi. Została ona dokładnie rozplanowana i przemyślana, a plan został wykonany praktycznie w stu procentach (z jednym małym minusikiem, ale o tym później). Ale po kolei…

 

Pierwsze co najbardziej rzuca się w oczy to kreacja całego świata. Garth Nix stworzył go całkowicie od podstaw. Jego ukształtowanie, prawa nim rządzące, legendy i wiele innych elementów, to wszystko wytwór wyobraźni jednego człowieka, a przemawia do tak wielu.

 

Od samego początku czytelnik zostaje wciągnięty do świata wykreowanego przez Nixa, do tego stopnia, że chwilami można utracić kontakt z rzeczywistością. No! Może z tym początkiem troszkę przesadziłam, bo autor z początku troszkę namieszał, przez co ciężko było się w tym wszystkim rozeznać. Wszystko z powodu zestawienia ze sobą czystej i pierwotnej magii z cudami ówczesnej techniki (np. samochody, elektryczność). Może byłoby to jeszcze znośne, gdyby zostało dokładnie wyjaśnione i rozpisane co i jak. Tymczasem na początek dostajemy miejsce akcji rodem ze średniowiecza, gdzie magia jest na porządku dziennym, aby po przekręceniu strony wpaść do świata na pozór podobnego do naszego. Na szczęście wszystko w końcu się klaruje i już do samego końca można cieszyć się intrygującą i pasjonującą lekturą.

 

Tempo akcji jest dość spokojne, ale za to niepozbawione wielu niespodzianego i zaskakujących zwrotów. Za ich pomocą Nix tworzy, już od prologu, dość mroczny oraz tajemniczy klimat wywołujący u czytelnika ciarki na całym ciele. Drugą stroną takich zabiegów jest to, że praktycznie tak samo często na twarzy może zagościć szeroki uśmiech (zwłaszcza za sprawą sarkastycznych i ironicznych wypowiedzi Moggeta).

 

Co mi więc nie pasowało? Ano… wątek romantyczny, który pojawił się ni z tego, ni z owego, na samym końcu. Pisarz nawet na chwilę nie zająknął się na jego temat. Chociaż jak teraz o tym myślę, to w sumie można dopatrzyć się kilku delikatnych aluzji, ale nie są na tyle wyraźne, aby zbudować na nich jakąś relację. Być może właśnie dlatego ten motyw wygląda, jak wygląda: jest kulawy i toporny. Na szczęście nie psuje całokształtu fabuły.

 

Szczerze mówiąc, do tej pory ciężko się zastanawiam, dlaczego wcześniej nie trafiłam na tę powieść?! Przecież to powieść z gatunku, który uwielbiam! Fantastyka w najczystszym wydaniu! Dlatego gorąco polecam, bo to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika tegoż gatunku… i nie tylko.

Source: gardensofimagination.blogspot.com/2015/01/sabriel-garth-nix.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-09-10 18:05
Ingrid Hedström - "Pod ziemią w Vilette"
Pod ziemią w Villette - Ingrid Hedström

To już trzecia część cyklu poświęconego bohaterce wykonującej bardzo interesujący zawód sędziego śledczego. I choć nastrojem oraz narracją powieść dorównuje tomom poprzednim, to jednak "Pod ziemią w Villette" nie ma takiej siły oddziaływania, jest pozycją fabularnie w widoczny sposób słabszą.

 

Martine Poirot tym razem musi rozwikłać zagadkę śmierci fotografa-dziennikarza, którego brak zajęcia sprowadził do jej miasta, i który podjął się napisania pracy dotyczącej katastrofy sprzed czterdziestu lat. Szybko się okazuje, że mimo tak długiego czasu ludzie wciąż mają swoje zdanie na temat wypadku, w którym zginęło prawie trzystu górników. Czyli podobnie jak w części pierwszej ("Nauczycielka z Villette") obserwujemy dwa dramaty: ten, który dzieje się w latach dziewięćdziesiątych, i ten z lat pięćdziesiątych. A żeby nie było aż tak widoczne, że autorka wykorzystuje schemat, który raz już się sprawdził (w dodatku całkiem nieźle), tym razem dodatkowo opowieść mimo, że przedstawia wydarzenia lokalne, to dzięki osobom dramatu zatacza kręgi po praktycznie całej ówczesnej Unii Europejskiej.

 

Powieść znowu przedstawia solidną ilość różnego rodzaju ludzkich dramatów, kontynuując styl zapoczątkowany w pierwszej odsłonie serii. Przez chwilę wydaje się nawet, że sama sędzia zostanie ciekawiej zaprezentowana, autorka sięga do przeszłości Martine nieco ją odsłaniając, pokazując pewne wydarzenia z czasów jej młodości. Lecz już gdy czytelnik z zainteresowaniem rozbudził się znad jednak sennej lektury, i już ma nadzieję, że zrobi się ciekawie, Ingrid Hedström zostawia Martine i zaczyna zajmować się innymi, nowymi bohaterami. Na domiar złego w pewnym momencie historia robi się chaotyczna, może chodziło o pokazanie głupoty niektórych praw, może bezsilności ludzi dobrych w świecie pełnym złych - nie wiem. Efekt jednak jest taki, że czytelnik znowu zaczyna przysypiać, zatem plan niespecjalnie się powiódł.

 

Według mnie widać tu wyraźny spadek formy. Rzecz jasna wciąż da się powieść czytać, i naprawdę bez kłopotu znajdziemy na rynku kryminały o wiele słabsze, jednak dwa poprzednie tomy były znacznie bardziej zwarte i solidne, imponowała mi konsekwencja autorki. Tymczasem w "Pod ziemią w Villette" widać stanowczo zbyt wiele powtórzeń względem poprzedników, zbyt mało tu dobrych, nowych pomysłów, podobnie jak i sama historia kryminalna nie jest pełna polotu, wręcz przeciwnie, jest schematyczna prawie do bólu.

 

Under jorden i Villette

Czarna Owca 2014

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-04-24 22:58
No Lasting Burial (The Zombie Bible #4) by Stant Litore
No Lasting Burial (The Zombie Bible) (Kindle Serial) - Stant Litore

Jesus of Nazareth walks the earth and he keenly feels the pain of the world.  The survivors of Kfar Nahum are a broken people despite following the law.  The dead over ran their small fishing town and in the process killed many and left the living broken. In retribution, those who were bitten and destined to rise with a hunger which could never be assuaged were dumped in the sea. The people of Kfar Nahum invoke the memory of Ezra and believe that they have invoked God's anger by not following the law closely enough.  This then explains not only why the dead walk but why those cast into the sea now consume the very fish they need to survive.

Yeshua makes his way out of the desert lost and confused, aware that somehow he must stop the sound of the voices screaming in his head.  He seeks to feed the people of Kfar Nahum by calling up the fish to feed the hungry but in the process calls the zombies out of the sea.  How will the people of Kfar Nahum deal with this horror again, now that they have lost so much?

To be honest, I picked up No Lasting Burial expecting it to be somewhat quirky.  A sort of biblical tale meets zombies ala The Walking Dead.  It's true that No Lasting Burial does indeed fit the model of a zombie apocalypse/dystopian in the loosest sense; however, the zombies themselves feel sort of extraneous to the story.  Life in that time period was hard, particularly for poor Jews.  Litore didn't need to add the zombies to give us a sense of suffering and the stark nature of life that the average human lived.  The zombies just were over to top. No Lasting Burial feels like an excuse to retell an already familiar biblical story.

I spent much of No Lasting Burial in a state of confusion.  There were parts of the story that were absolutely didactic and I felt as though Litore was proselytizing to me.  We were told repeatedly that Yeshua was the navi (read: chosen one) and this of course was backed up by his miraculous acts, like bringing someone back from the brink of death after being bitten by a zombie and healing the disabled.  Yeshua constantly spoke about his father's house and encouraged the citizens of Kfar Nahum to believe his truth.  If I hadn't wanted to read about the years Jesus walked the earth and the miracles he performed, I could have read the bible.  The zombies feelt like an excuse for Litore to simply convince the reader how powerful and full of grace Yeshua is.

 

 

Read More

 

Source: www.fangsforthefantasy.com/2014/04/no-lasting-burial-zombie-bible-4-by.html
More posts
Your Dashboard view:
Need help?