logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Kobo-Mini
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-03-28 09:23
Jak zainstalować własny słownik w czytniku Kobo - poradnik

Czytniki Kobo mają szerokie grono zwolenników, choć w Polsce nie jest ich wielu. Użytkownicy cenią w nich jakość wykonania czy spore możliwości modyfikacji wyglądu tekstu. Niestety dostępność tej marki w naszym kraju jest ograniczona a firma nie jest oficjalnie u nas obecna. Czytniki Kobo nie mają problemów z polskimi książkami, ale nie ma w nich choćby możliwości instalacji polskojęzycznych słowników. Ten mankament w produktach globalnej firmy również nie sprzyja popularności jej produktów w Polsce.

 

Naklejka

Dziś zapraszam do mojego "Kobo Welcome"

 

Mnie czytniki Kobo podobają się od momentu, gdy kupiłem Kobo Mini i opublikowałem pierwszy polski test tego czytnika. O ile w Mini brak słownika mi nie przeszkadzał, o tyle regularne korzystanie z usługi “Pocket” w Kobo Glo HD, wykazało dobitnie jego brak. Postanowiłem poszukać sposobu na wgranie słownika angielsko-polskiego. Okazało się to sporym wyzwaniem. Po początkowym sukcesie (instalacja słownika) spotkało mnie jednak niepowodzenie (regularne usuwanie słownika przez oprogramowanie czytnika). Udało mi się znaleźć w miarę trwałe rozwiązanie, które przedstawiam w postaci niniejszego wpisu. Opisane tu działania polegają na ingerencji w oprogramowanie czytnika, dlatego przy ich wprowadzaniu należy zachować szczególną ostrożność. Wszystkie ewentualne zmiany dokonujecie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Moje działania pokazuję na przykładzie czytnika Kobo Glo HD (recenzję czytnika można przeczytać we wpisie: "Kobo Glo HD - recenzja czytnika z sześciocalowym ekranem 300 ppi"). Procedura została przetestowana i opisana dla firmware w wersji 3.19.5761. Trzeba mieć na uwadze, że w innych modelach może to wyglądać inaczej a przy kolejnej wersji oprogramowania na pewno będzie wyglądać inaczej. Należy wtedy sięgnąć do oryginalnych plików, które zapewne będą udostępnione na forum Mobileread. Opisanej tu procedury nie polecam osobom, które nie posiadają więcej niż podstawowej znajomości komputerów i języka angielskiego.

 

Niniejszy wpis opieram na wiedzy, doświadczeniu i materiałach udostępnianych regularnie przez społeczność forum Mobileread. Moja rola polega więc na zebraniu przedstawionych tam rozwiązań, na przykładzie instalacji własnego słownika. Szczególne podziękowania należą się użytkownikom forum: AlPe (autor skryptu do generowania słowników), RobertW (autor plików polskich słowników), murg (zestawienie aktualnych wersji oprogramowania wewnętrznego czytników), GeoffR (instrukcja instalowania łatek systemowych) oraz wielu innym wymyślającym i udostępniającym poprawki systemowe.

 

Cała procedura została przeze mnie przeprowadzona z sukcesem w poniższych krokach:

  • Instalacja i kopia istniejących słowników;
  • Odszukanie potrzebnego słownika;
  • Określenie modelu czytnika i wersji oprogramowania wewnętrznego (firmware);
  • Pobranie pliku instalacyjnego oprogramowania;
  • Aktualizacja czytnika;
  • Pobranie łatki (patcha);
  • Rozpoznanie przydatnych modyfikacji (np. częstotliwość odświeżanie ekranu, własne słowniki);
  • Przygotowanie i wgranie patcha;
  • Instalacja słownika.

 

Instalacja i kopia istniejących słowników

Kobo udostępnia sporo słowników, choć dla mnie nie są one użyteczne. Na początek warto wejść do menu ustawień czytnika (Settings/Language/Dictionary - edit) i zainstalować wszystkie te, które mogą być potrzebne. W moim przypadku jest to słownik języka angielskiego i angielsko-portugalski. Ten drugi zostanie później zastąpiony angielsko-polskim. Pobrane przez czytnik pliki zostaną zapisane w katalogu .kobo/dict. Warto sobie zrobić ich kopię na dysku w komputerze.

 

Instalacja słowników w Kobo Glo HD

Instalacja oficjalnych słowników odbywa się w ustawieniach czytnika. Zainstalowany angielsko-portugalski zostanie za chwilę podmieniony angielsko-polskim

 

Odszukanie potrzebnego słownika

Chyba wszystkie upublicznione słowniki opracowane na czytniki Kobo zostały udostępnione na forum w wątku “Index of Custom Dictionaries for Kobo eReader”. Z polskich, są tam wymienione słowniki umożliwiające przekład z języka angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego i włoskiego. Niestety, dwa ostatnie nie są już dostępne we wskazanej lokalizacji. Ja pobrałem słownik angielsko-polski. Można także w opisany sposób zainstalować słownik języka polskiego bazujący na sjp.pl. Pliki przygotował Mietek (do pobrania tutaj).

 

Określenie modelu czytnika i wersji oprogramowania

Czytniki Kobo określane są nazwami kodowymi, które teraz należy poznać. Umożliwi to wybór właściwej wersji oprogramowania. Poniżej przedstawiam odpowiednie zestawienie.

 

Model czytnika Kobo

Nazwa kodowa

Najnowsza wersja firmware’u

Mini, Glo, Aura HD

Mark 4

styczeń 2016 - 3.19.5761

Aura, Aura H2O

Mark 5

styczeń 2016 - 3.19.5761

Glo HD, Touch 2.0

Mark 6

styczeń 2016 - 3.19.5761

 

Konieczne jest pobranie właściwego pliku aktualizacyjnego na dysk komputera ze strony “Direct Links to Kobo Firmware”. Znajdują się one w sekcji “Jan 2016 Release - 3.19.5761 - The One Hundred Forty Eight Builds Later Release”. Kolejnym krokiem będzie sprawdzenie, czy posiadany czytnik ma najnowszą wersję oprogramowania (menu Settings/Device information/Software details). Jeśli tak, aktualizacja czytnika w tym momencie nie jest konieczna (można pominąć poniższy akapit “Aktualizacja czytnika”). Jeśli nie, to do dalszego postępowania konieczna jest aktualizacja oprogramowania czytnika do najnowszej wersji firmware’u.

 

Wersja firmware'u w Kobo Glo HD

Wersję zainstalowanego firmware'u można sprawdzić w ustawieniach czytnika

 

Przed dalszymi krokami, warto sprawdzić, czy bateria w czytniku jest (w pełni) naładowana.

 

Aktualizacja firmware w czytniku Kobo

Koniecznie trzeba się upewnić, że pobrany właśnie plik np. “kobo-update-3.19.5761.zip” przeznaczony jest do posiadanego czytnika. Wtedy dopiero:

- podłączamy Kobo (przy użyciu kabla USB) do komputera;

- rozpakowujemy archiwum *.zip w komputerze i rozpakowaną zawartość kopiujemy do katalogu .kobo w pamięci czytnika;

- wysuwamy bezpiecznie urządzenie.

Proces aktualizacji firmware’u rozpocznie się automagicznie. Na koniec jeszcze raz sprawdzamy wersję oprogramowania zainstalowaną w czytniku. Musi być zgodna z pobranym plikiem (który użyty zostanie do patchowania w dalszej części opisu).

 

Pobranie łatki (patcha)

Pobrany ze strony “Instructions for patching firmware 3.19.5761” plik patch_kobo_3195761.zip należy rozpakować na dysku komputera. W nazwie ścieżki dostępu (katalogów pod MS Windows) nie może wystąpić znak “&”. Lepiej też, żeby nie było w nazwach nadrzędnych katalogów spacji i polskich znaków. Pobrany wcześniej plik z oprogramowaniem czytnika w wersji 3.19.5761 trzeba skopiować teraz do powstałego właśnie podkatalogu 3.19.5761_source/. W tym momencie jesteśmy gotowi do wyboru odpowiedniej łatki.

 

Aktualizacja firmware'u i patchowanie odbywa się na odpowiedzialność użytkownika (źródło: www.mobileread.com)

 

Rozpoznanie przydatnych modyfikacji w Kobo

Kluczowe pliki z rozszerzeniem *.patch znajdują się w podkatalogu 3.19.5761_source/. Należy je kolejno otwierać w edytorze tekstowym. Nie może to być MS Word czy OpenOffice Writer, najlepiej użyć systemowego Notatnika, edytora Notepad++ lub podobny program pracujący w trybie tekstowym. Edycja plików polega na wyszukaniu poszczególnych łatek i włączeniu ich. Służy temu w każdym przypadku sekcja: patch_enable=`yes`. Wyłączenie łatki następuje poprzez wpisanie “no” zamiast “yes”, jak tutaj: patch_enable=`no`. Niektóre łatki, jak choćby regulacja marginesów, wymagają wprowadzenia jeszcze własnych parametrów. Sposób działania poszczególnych łatek opisany jest na stronie “Index to the Metazoa firmware patches”.

 

Patch

Łatka pozwalająca zdefiniować własne słowniki została włączona

 

W omawianym przypadku kluczowa zmiana jest wprowadzana w sekcji opisanej jako: patch_name = `Change dicthtml strings to micthtml`. To tutaj trzeba zmienić patch_enable = `no` na patch_enable = `yes`. Z tego, co zrozumiałem, wprowadzona będzie w czytniku zmiana, polegająca na przesunięciu katalogu ze słownikami z partycji systemowej na partycję użytkownika. Spowoduje to możliwość wgrania i zachowania własnych plików ze słownikami.

Proponuję jeszcze uruchomienie łatki zwiększającej ilość stron, po której nastąpi pełne odświeżenie ekranu w czytniku. Domyślnie liczba ta maksymalnie może wynosić 6, po włączeniu łatki opisanej jako: patch_name = `Custom page refresh options (1,2,3,...,12)`. Pozwoli to później ustawić odświeżanie ekranu co 12 stron.

 

Patch dla Kobo zmieniający częstotliwość pełnego odświeżania ekranu

Oryginalnie pełne odświeżanie ekranu można ustawić między 1 a 6 stron, po wgraniu wspomnianej łatki - maksymalnie co 12 stron

 

Pozostałe łatki można wyłączyć. Po zakończeniu edycji należy zapisać zmiany wprowadzone w pliku i zamknąć go.

Można (rozważnie) włączyć jeszcze inne łatki, ale koniecznie należy się zapoznać z opisem ich działania. Warto pamiętać, że niektóre z nich nie mogą być włączane jednocześnie, a jeszcze inne są przeznaczone tylko do określonego modelu czytnika.  

Przygotowanie i wgranie patcha w czytnikach Kobo

Przygotowanie właściwego pliku polega na uruchomieniu pliku wsadowego. W MS Windows trzeba np. dwa razy tupnąć myszką na nazwie pliku 3.19.5761.bat lub uruchomić go w wierszu poleceń terminala. Jeśli na koniec zobaczymy informację o braku błędów (no errors), można przygotowany plik KoboRoot.tgz z podkatalogu 3.19.5761_target/ skopiować (przy użyciu kabla USB) do katalogu .kobo w czytniku. Bezpieczne usunięcie czytnika i odłączenie go, spowoduje zastosowanie przygotowanej modyfikacji i restart urządzenia.
Uwaga, jeśli okaże się konieczne cofnięcie modyfikacji, należy wszystkie patch_enable = `yes` zmienić na patch_enable = `no` i zainstalować ponownie przygotowany plik KoboRoot.tgz.

 

Instalacja słownika w Kobo

Ostatnim krokiem jest wgranie własnego pliku słownika. Kobo nie dopuszcza języków innych, niż przewidziane przez producenta. W związku z tym należy podmienić już istniejący słownik. Mój wybór padł na portugalski.

 

Słownik angielsko-polski w Kobo

Słownik angielsko-polski w Kobo zostanie wyświetlony po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

 

Aby własny słownik był widoczny, należy nadać mu nazwę micthtml-en-pt.zip i wgrać do katalogu ./kobo/dict. Po bezpiecznym odłączeniu czytnika, słownik będzie można używać w anglojęzycznych tekstach. Należy wskazać tłumaczenie English-Português.

 

Słownik w Kobo

W słowniku Kobo można również wyszukiwać słowa wpisywane z klawiatury

 

 

Podsumowanie

Nie mam do końca pewności, jak zachowa się czytnik przy kolejnej aktualizacji oprogramowania wewnętrznego. Dlatego, dla pewności sugeruję cofnięcie instalacji łatek przed dokonaniem aktualizacji. Albo pozostanie przy posiadanej wersji firmware’u. [Aktualizacja: można wgrywać kolejne wersje firmware'u na zmienione oprogramowanie. Nie trzeba cofać wprowadzonych samodzielnie modyfikacji]

Mam nadzieję, że polscy użytkownicy Kobo zyskają, dzięki własnym słownikom, kolejną użyteczną funkcję. 

 

 

Własny słownik w Kobo Glo HD: http://bit.ly/1MSJnfK #kobo #słownik #czytnik #ebook #ereader #koboglohd

Film zamieszczony przez użytkownika @cyfranek 30 Mar, 2016 o 7:17 PDT


Obszerną recenzję czytnika można znaleźć we wpisie "Kobo Glo HD - recenzja czytnika z sześciocalowym ekranem 300 ppi".

Like Reblog Comment
text 2015-11-04 09:53
Nowy Kobo Mini dostępny w Kanadzie

Kobo Mini był jednym z pierwszych recenzowanych przeze mnie czytników. Jego omówienie to wciąż jeden z najczęściej odwiedzanych tekstów na moim blogu. Pisałem potem jeszcze o aktualizacji firmware w tym modelu. Czytnik ujął mnie poręcznością oraz nowinkami wprowadzonymi przez Kobo (np. odznaki za osiągnięcia czytelnicze). To solidny sprzęt, o czym świadczy fakt, że recenzowany przeze mnie egzemplarz wciąż służy wiernie swojej właścicielce, sprawdzając się szczególnie dobrze (ukryty lekko pośród papierów) na nudnych wykładach.

 

Nowa wersja Kobo Mini spodziewana była w tym roku. Jednak zapytany na ten temat na Targach IFA 2015 w Berlinie przedstawiciel firmy, dość stanowczo zaprzeczył takim planom. Stało się jednak inaczej!

 

Kobo Mini (2015) dostępny testowo w Kanadzie (źródło goodereader.com)

 

I oto w tym tygodniu w Kanadzie prowadzona jest testowa sprzedaż pierwszej partii odnowionego Kobo Mini. Serwis goodereader.com oraz blog www.liseuses.net poinformowały, że nowa wersja Kobo Mini (2015) niewiele różni się od starej, ale wydaje się, że ma kilka atutów. Po pierwsze szarawy ekran Vizplex został zastąpiony wyświetlaczem E-Ink Pearl. Ten drugi nie jest żadną nowością, ale wciąż może konkurować kolorem tła i czernią czcionek z najnowszymi wersjami serii E-Ink Carta. Drugi ciekawy element to cena. Czytnik z silikonowym etui oferowany jest za 49 CAD. To równowartość około 150 PLN. Sądzę, że Kanadyjczycy wzięli sobie do serca uwagi klientów, że Kobo Touch 2.0 jest stanowczo za drogi, jak na podstawowy model. W Europie spodziewana cena za ten czytnik wynosi 90 EUR. To dość drogo przy braku oświetlenia i ekranie E-Ink Pearl o rozdzielczości 800x600 pikseli. Poza tymi dwoma nowościami, reszta pozostała w Kobo Mini prawdopodobnie bez zmian. Warto zauważyć, że oprogramowanie zainstalowane w czytniku to najnowsza z wersji firmware Kobo, która jest również w pozostałych czytnikach firmy.

 

Aktualna w listopadzie 2015 r. oferta obejmuje dodatkowo silikonowe etui (źródło: www.liseuses.net)

 

Kobo prawdopodobnie testuje poziom zainteresowania klientów tanim czytnikiem z ekranem o przekątnej 12,7 cm (5") i od poziomu sprzedaży prowadzonej w dniach 3-7 XI uzależni dalsze losy Kobo Mini. 

 

[Aktualizacja 10 XI 2015 r.]

Niebywałe wieści na temat Kobo Mini znów napływają z serwisu Goodereader. Tym razem autor opisuje frustrację osób, które kupiły czytniki w omawianej promocji. Klienci (przynajmniej niektórzy) twierdzą, że otrzymali urządzenia z partii wycofywanej z kanadyjskich sklepów rok temu.  Według relacji, które trafiają do autora omawianego wpisu, są to także czytniki leżące długo na wystawie sklepowej, na pewno nie nowe i ze słabo funkcjonującymi bateriami. Część osób nie otrzymała obiecywanego dodatku w postaci silikonowego etui. Podobno firma bombardowana jest telefonami od zawiedzionych (czy może oszukanych) klientów. W komentarzach do innych artykułów na ten temat, pojawia się również informacja, że Kobo wysłał partię starych egzemplarzy przez pomyłkę.

 

Faktura otrzymana przez jednego z blogerów opisuje czytnik jako "Kobo Mini demo" - egzemplarz pokazowy (źródło: the-digital-reader.com) 

 

Na stronie promocji organizowanej przez Kobo nigdzie nie było informacji, że oferta dotyczy starych, wycofanych ze sklepów czytników. Jeśli to wszystko to celowe działanie Kobo, trudno mi sobie wyobrazić, kto wymyślił taką akcję i tak spektakularną wpadkę wizerunkową poważnej przecież firmy. I nie ma tu znaczenia, że ilość czytników była niewielka bo wyprzedała się błyskawicznie.

 

[Aktualizacja 10 XI 2015 r.]

Kobo przyzwoicie się znalazło, wydając następujące oświadczenie:

"The Kobo Mini eReaders that were sold from November 3 to 7 in Canada and the US were devices produced for retail store demo environments. Although the eReaders were unused and in original, sealed packaging, the description onKobo.com should have explicitly stated that they were demo devices. This was an error and it was not Rakuten Kobo’s intention to mislead customers. As such, those who bought the Kobo Mini will automatically receive a full refund for the device and shipping costs, and are welcome to keep the device if they wish. Rakuten Kobo apologizes for this unfortunate error and is working quickly to get booklovers back to reading."

 

W skrócie: Wysłano klientom stare egzemplarze demonstracyjne. Sprzedaliśmy je nie zaznaczając tego w ofercie. Został popełniony błąd, ale intencją firmy nie było wprowadzanie w błąd klientów. Wszyscy, którzy zakupili czytniki otrzymają pełną refundację i mogą zachować urządznia. Rakuten Kobo przeprasza.

 

Czekam jednak na nowe Kobo Mini i mam nadzieję, że nikt nie musiał popełniać seppuku...

Like Reblog Comment
review 2014-06-08 19:19
Kobo Mini – aktualizacja oprogramowania wewnętrznego (firmware)

Firmware w wersji 3.4.1 przeznaczone dla recenzowanego przeze mnie czytnika Kobo Mini przynosi funkcjonalność, dla której warto wykonać aktualizację!

 

Mało co tak uatrakcyjnia życie jak nowe zabawki. Ale i stare mogą sprawić wiele radości, jeśli można je wyposażyć w nowe możliwości. Internetowe fora pełne są poradników jak wgrać poprawki, uaktualnienia, uzupełnienia czy rozszerzenia do różnych gadżetów. Czytniki nie są wyjątkiem a przykładem jest aktualizacja oprogramowania wewnętrznego. Kobo długo kazało czekać na wprowadzenie funkcji, znanych z najnowszych czytników do Mini. Najważniejszą jest integracja z serwisem pocket.com, która umożliwia wysyłanie i czytanie artykułów ze stron WWW bez podłączenia z internetem. Tę opcję miały już wcześniej nie tylko nowe Kobo ale i czytniki konkurencji (np. Kindle). Teraz trafiła oficjalnie do Mini. Zapraszam do zapoznania się z opisem aktualizacji i nowych funkcjonalności w Kobo Mini.

 

Instalowanie aktualizacji Kobo Mini

Czytnik, który mam do dyspozycji, nie sprawiał kłopotów, nie zawieszał się, poprawnie funkcjonował, ale i tak zdecydowałem się na aktualizację. Zdecydowała nowa funkcja – integracja z getpocket.com.

Podobno czytnik Kobo może się zaktualizować automatycznie na dwa sposoby. Pierwszy z nich to podpięcie czytnika do komputera kablem USB i uruchomienie aplikacji Kobo Desktop. Mnie w ten sposób nigdy aktualizacja się nie udała. Jednak aplikacji Kobo używam sporadycznie z powodu jej nikłej użyteczności i może to jest przyczyną. Drugi sposób to uruchomienie synchronizacji, kiedy czytnik jest podłączony do internetu. Ten sposób jest dobry, jeśli komuś nie zależy na tym, kiedy zostaną pobrane odpowiednie pliki. Czasami nasz czytnik może otrzymać aktualizację od razu, a bywa, że po kilku miesiącach od jej udostępnienia. U mnie żaden z powyższych sposobów nie zadziałał. Czekać nie chciałem. A skoro automagicznie się nie udało, postanowiłem wgrać firmware ręcznie.

Do ręcznej aktualizacji potrzebny jest przede wszystkim plik z nowym oprogramowaniem. Można go znaleźć np. tutaj: http://download.kobobooks.com/firmwares/kobo4/miniforkids/kobo-update-3.4.1.zip. Pobrany plik kobo-update-3.4.1.zip należy rozpakować.

Po rozpakowaniu pliku *.zip powinniśmy zobaczyć trzy elementy:

- katalog „upgrade” wraz z podkatalogami - Linux

- plik „manifest.md5sum” – sumy kontrolne md5

- plik „KoboRoot.tgz” - firmware.

 

Trwa aktualizacja firmware'u w Kobo Mini

 

Teraz czas na podłączenie czytnika do komputera przy pomocy kabla USB. W Mini należy wybrać opcję „CONNECT” (na ekranie Kobo powinien pojawić się napis „Connected and Charging”). Przed przystąpieniem do dalszych działań wato się upewnić, że bateria w czytniku jest naładowana. Najlepiej, aby na ekranie Mini była wyświetlona informacja „Connected and Charged”. Przed dalszymi działaniami należy też się upewnić, że na komputerze nie ma uruchomionego programu do zarządzania książkami – Kobo Desktop czy Calibre. Zawartość czytnika można otworzyć w dowolnym programie typu menedżer plików (np. Total Commander). Rozpakowaną wcześniej zawartość pliku kobo-update-3.4.1.zip skopiować w całości do katalogu „.kobo”. Po skopiowaniu można odłączyć czytnik, najlepiej korzystając z bezpiecznego usuwania sprzętu. Powinien rozpocząć się proces aktualizacji, który może potrwać kilkanaście minut.

 

Aktualizacja zakończona pomyślnie

 

Start czytnika po udanej aktualizacji

 

GetPocket

Najważniejszą nowością, którą przynosi firmware 3.4.1 jest integracja z serwisem Pocket (https://getpocket.com). Wcześniej usługa nazywała się „Read It Later”, co znakomicie opisuje jej podstawową funkcję – zapisywanie na swoim koncie stron WWW do późniejszej lektury w bardziej dogodnym czasie i miejscu. Działa to na przykład dzięki wtyczce zainstalowanej w przeglądarce internetowej komputera. Kiedy napotkamy ciekawy artykuł, a nie mamy czasu go przeczytać, możemy jednym tupnięciem myszki wysłać go na swoje konto. Dostęp do tak przygotowanych treści można później uzyskać na urządzeniach mobilnych, w tym na czytnikach Kobo. Korzystam z takiego czytania od wielu lat na moim Kindle 3 i bardzo to sobie chwalę. Na Kobo Mini teraz wszystko odbywa się równie sprawnie.

 

Zakładanie konta i używanie getpocket.com jest bezpłatne

 

 

Na początek jednak należy założyć konto w serwisie Pocket. Można też skorzystać z założonego wcześniej. Korzystanie z usługi jest bezpłatne. Pocket ma wersję polskojęzyczną. Kolejnym krokiem powinno być zainstalowanie wtyczki w przeglądarce internetowej w komputerze. Wtyczki zaprojektowano do współpracy z takimi przeglądarkami jak Google Chrome, Safari, Firefox, Opera. W moim przypadku jest to Opera. Po zainstalowaniu wtyczka wymaga zalogowania się w serwisie Pocket. Od tej pory można wysyłać strony WWW na swoje konto.

 

Wtyczka getpocket.com dla przeglądarki Opera

 

Po zainstalowaniu wtyczki należy zalogować się do serwisu (ikona wtyczki w prawym górnym rogu)

 

Z drugiej strony, na Kobo Mini można wygodnie korzystać z zarchiwizowanych treści. Tu również należy się zalogować na swoje konto Pocket. Tę opcję można znaleźć na początku listy ustawień (Settings) pod nazwą „konta” (Accounts). Oczywiście należy mieć połączenie z internetem i wybrać przycisk „SIGN IN”. Po synchronizacji można cieszyć się zapisanymi stronami WWW. Dostęp do nich znajduje się w sekcji „Articles from Pocket” menu „Library” na głównym ekranie czytnika. Artykuły zgromadzone na swoim koncie w getpocket.com mogą być kasowane z poziomu czytnika (o ile mamy w danym momencie połączenie z internetem).

 

Logowanie do getpocket.com w Kobo Mini

 

Wygląd konta getpocket.com w Kobo Mini

 

Artykuły ze stron WWW pobrane na czytnik wyświetlają się w przyjaznej formie 

 

Artykuły z getpocket.com można formatować tak jak książki

 

Zdjęcie z czytanego artykułu wyświetlane jest jako wygaszacz ekranu (zamiast okładki książki)

 

Nowe elementy oprogramowania

Aktualizacja firmware'u przynosi jeszcze kilka innych nowych funkcji. Jest to na przykład nowy wygląd ekranu startowego, integracja z Wikipedią, możliwość pobierania słowników (wciąż brak polskiego) nowy układ klawiatury wirtualnej i zmieniona przeglądarka WWW. Wygląd i funkcjonalność oprogramowania Kobo Mini jest teraz na poziomie najnowszych modeli firmy.

 

Nowa wersja ekranu startowego Kobo Mini

 

Łatwy dostęp do artykułów z getpocket.com

 

Nowa klawiatura ekranowa Kobo Mini

 

Wybrane słowo może być wyszukiwane w słowniku lub w Wikipedii

 

Efekty wyszukiwania mogą odbiegać od oczekiwań (na ekranie wyszukiwanie słowa Kobo z czytnika Kobo)

 

Podsumowanie

 

Aktualizacja oprogramowania 3.4.1 w Kobo Mini przynosi ważne uzupełnienia i warta jest zainstalowania. To także dobry znak dla użytkowników czytników Kobo, a mianowicie taki, że firma nie zapomina o swoich klientach nawet jeśli używają starszych urządzeń.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-11 17:40
TrekStor Pyrus Mini – recenzja czytnika książek elektronicznych z ekranem 4,3” - część III i ostatnia

Zapraszam do lektury trzeciej części recenzji czytnika ebooków TrekStor Pyrus Mini. Pierwszą część opublikowałem prawie tydzień temu, a drugą kilka dni temu.

 

 

 

Nie siadajcie na TrekStorze w domu

 

Czytanie - ogólne odczucia

 

TrekStor Pyrus Mini nie nadaje się do żadnych zaawansowanych działań z e-bookami. To prosty czytnik, w którym brak jest zaawansowanych funkcji. Jest za to wszystko, co możemy nazwać podstawową funkcjonalnością. Strony zmienia się bardzo wygodnie przy pomocy bocznych przycisków lub przycisku pod ekranem. Przełączanie jest dość sprawne i nie denerwuje nadmiernym migotaniem. Częstotliwość czyszczenia ekranu z „duchów” można zmieniać. W menu „Tryb odświeżania” znajdują się opcje:

- Po każdej stronie;

- Po 3 stronach;

- Po 5 stronach.

Wybranie drugiej pozycji zmniejsza częstotliwość migotania całego ekranu a nie pogarsza jakoś istotnie kontrastu i jakości czcionek. Da się jednak zauważyć słabszy kontrast. Gorzej jest przy opcji trzeciej, tu ekran przed piątą stroną traci kontrast i pojawiają się widoczne „duchy”. W odróżnieniu jednak od Trekstora Pyrusa tych opcji po prostu można używać.

 

Należy jednak zauważyć, że komfort zmiany stron jest raczej na poziomie starszych generacji czytników a nie na miarę najnowszych modeli obecnych na rynku. Tu nie ma czego porównywać. „Przewracanie kartek” trwa w Pyrusie Mini dłużej i efekt odświeżania ekranu jest zauważalny choć nie denerwujący. Na forum eksiazki.org jeden z użytkowników zgłaszał też problem związany ze zmianą stron. I mogę go potwierdzić. Czytnik posiada denerwującą cechę polegającą na „zacięciu się” co kilkanaście, może kilkadziesiąt stron. Naciśnięcie przycisku zmiany strony nie wywołuje wtedy żadnej reakcji. Można odnieść wrażenie, że czytnik nie zareagował na zbyt słaby nacisk. Niestety, po następnym wybraniu przycisku tekst przeskakuje od razu o dwie strony i trzeba o jedną stronę wrócić.

 

Menu opcji w książce w Pyrusie Mini

 

Czytnik posiada jednak sporo opcji, których niekoniecznie można się spodziewać w najtańszym urządzeniu. Ma wiele ustawień modyfikujących sposoby wyświetlania tekstu. Po otwarciu książki otrzymujemy dostęp do następujących opcji menu:

- Dodaj zakładkę (dodanie zakładki na bieżącej stronie);

- Zakładki (wyświetlanie zakładek dodanych w otwartej książce);

- Spis treści (przejście do spisu treści otwartej książki);

- Przejdź do strony (przejście do określonego numeru strony);

- Wyszukaj (wyszukiwanie ciągu znaków w tekście);

- Rozmiar czcionki (mała, średnia, duża, XL, XXL, XXXL);

- Czcionka (szeryfowa, bezszeryfowa);

- Margines (mały, średni, duży);

- Obróć ekran (o 90 stopni w prawo lub lewo);

- Auto przewracanie (automatyczna zmiana stron bez ingerencji czytelnika regulowane od 1 do 5 minut);

- Tryb odświeżania (po każdej stronie, po 3 lub 5 stronach);

- Dodaj do ulubionych (przypisanie książki do kategorii „ulubione”, którą można osobno wyświetlać w biblioteczce);

- O książce (informacje o autorze, tytule, wydawcy, formacie, liczbie stron, ew. okresie autoryzacji DRM);

- Ustawienia kodowania (w tym. m.in. Baltic and Polish ISO885913, Unicode UTF8, Central European Windows 1250);

- Odstępy między wierszami (małe, średnie, duże);

- Wyjdź.

 

Menu zmiany wielkości czcionki w Pyrusie Mini

 

Trochę inaczej wygląda sytuacja w przypadku pliku PDF. W menu pojawia się opcja „Tylko tekst” (zamiast „Czcionka”). Można wtedy wyświetlać pliki w tzw. trybie „reflow”, co znacznie ułatwia czytanie tego typu dokumentów. Po zastosowaniu tej opcji tekst z pliku PDF wyświetlany jest prawie jak zwykły EPUB. Można też po prostu powiększyć stronę z pliku PDF wybierając większy rozmiar czcionki.

 

Tryb reflow w Pyrusie Mini

 

Czego więc brak? Po pierwsze zaznaczania fragmentów tekstu. Mnie zazwyczaj ta opcja jest przydatna do zaznaczania błędów składu i formatowania plików udostępnianych w polskich księgarniach. Niestety zbyt często ta opcja czytnikowego oprogramowania bywa przydatna przy czytaniu zakupionych u nas plików i w TrekStorze właśnie jej brakuje mi najbardziej. W urządzeniu brak jest jakiegokolwiek słownika, nie ma też możliwości jego dodania. Oprogramowanie czytnika tego nie przewiduje.

 

 

W sumie więc Pyrus Mini posiada całkiem rozległe możliwości dostosowania wyświetlanego tekstu do indywidualnych preferencji. Ale tak naprawdę to zapewne będzie wszystkim chodziło o upchnięcie maksymalnej ilości tekstu na niewielkiej powierzchni ekranu. Tu TrekStor spisuje się na przykład lepiej od Kobo Mini, ponieważ można bardzo ograniczyć marginesy bez specjalnych dodatków (hacków).

 

Niestety gorzej wypada jakość wyświetlanej czcionki. W Kobo Mini można wgrać własną czcionkę, ale i obecne w czytniku są całkowicie do zaakceptowania. Czcionki Kobo cechują się dobrym wypełnieniem i jednolitą barwą na całej powierzchni liter. W przypadku TrekStora wygląda to gorzej. Owszem, jest do dyspozycji czcionka szeryfowa i bezszeryfowa, ale albo czegoś w nich brakuje. Trudno jednak określić, czy ich słabsze wypełnienie wynika z zastosowanego pliku czcionki, czy ekran nie jest w stanie ich precyzyjnie wypełnić (zaczernić) atramentem. Być może jedno i drugie.

 

Czcionka szeryfowa w Pyrusie Mini

 

Czcionka szeryfowa w Kobo Mini

 

Czcionka szeryfowa w Kindle Paperwhite

 

 

No i jeszcze jedna rzecz, która jest a jakby jej nie było. Trudno mi więc zdecydować, czy Pyrus Mini jest wyposażony w korzystanie z przypisów w e-bookach, czy też nie. Prawdopodobnie odpowiedź zależy od tego czy się jest nietoperzem, czy człowiekiem. Ja, co pewnie zdziwi inżynierów pracujących dla TrekStora, jestem istotą ludzką i zwyczajnie nie widzę kiedy mogę przejść do przypisu lub wrócić do wcześniej czytanego tekstu. Dla pozostałych, którzy nie są nietoperzami, opiszę pokrótce do czego udało mi się dojść przez te kilka miesięcy. Otóż z początku myślałem, że przypisy zwyczajnie nie działają. Po pewnym czasie zauważyłem, że jednak mogę się mylić. Może pierwsze porażki wynikały z faktu, że chciałem po prostu czytać książkę i pięć minut ślęczenia nad jedną stroną wydawało mi się zwyczajnie bez sensu? Ale stopniowo powinność recenzenta wzięła górę i rozgryzłem zagadkę, którą postawili przede mną twórcy TrekStora. Nie było letko, oj nie. Chyba nawet z tej okazji zajrzałem do instrukcji obsługi. Przyznaję się do tego bez bicia. Instrukcja nie pomogła, ale oto wyniki mojego postępowania. Na stronie z przypisem pojawia się oczywiście sam przypis a w prawym górnym rogu ekranu dodatkowo symbol strzałki. W takim przypadku zmienia się funkcjonalność czterokierunkowego przycisku pod ekranem (nie można w tym momencie przy jego pomocy zmienić strony na następną). Należy nacisnąć ten przycisk w dół. Nie widać tego zapewne ale zostaje wtedy podświetlony pierwszy przypis. W razie większej ilości przypisów należy odpowiednią ilość razy nacisnąć czterokierunkowy przycisk w dół. Po podświetleniu (na wyczucie) odpowiedniego przypisu można przejść do wyjaśnień w tekście poprzez naciśnięcie wnętrza czterokierunkowego przycisku. Przy kilku przypisach i chwili zastanowienia, można się domyślić, który przypis jest w danym momencie podświetlony (wybrany). Przy jednym żadnego podświetlenia nie widać.

 

Obsługa przypisów w tekście w Pyrusie Mini jest prosta jak budowa cepa, ale nie dla mnie

 

 

Podobnie następuje powrót ze strony z przypisami. Niestety, w jednej z ostatnio czytanych książek powrót do czytanego tekstu na przykład następował pięć stron przed przypisem! W innej z kolei wszystko działało bez problemu. Może to wina formatowania pliku EPUB. Zupełna porażka w tym względzie niestety. Jak się już na to wpadnie, to proste, prawda? No niestety nie.

 

Okładka? Zrób to sam!

 

Wiele osób uważa okładkę lub futerał na czytnik za jego integralną część. I nie ma się czemu dziwić skoro mowa o urządzeniu użytkowanym i przenoszonym w bardzo różnych warunkach. Popularne czytniki posiadają całą gamę okładek posiadających nawet dodatkowe funkcje jak oświetlenie, uchwyt ułatwiający trzymanie w jednej ręce czy podpórkę aby się dało ustawić czytnik na stole. Niestety, tego wszystkiego nie znajdziemy w przypadku Pyrusa Mini. W sumie ten akurat czytnik można zmieścić w niespecjalnie rozciągniętej skarpecie, ale nie będzie to być może zbyt estetyczne rozwiązanie. TrekStor oferuje w swoim sklepie neoprenowe etui za niemal 10 EUR i to w zasadzie wszystko co jest dostępne na rynku.

 

TrekStor Pyrus Mini w futerale Golla Ocean mieści się "na styk"

 

 

Użytkownikowi pozostaje więc poszukiwanie czegoś na własną rękę. Mnie nie udało się znaleźć tradycyjnej okładki dla czytników w rozmiarze Pyrusa Mini. Postanowiłem więc mój czytnik zabezpieczyć uniwersalnym etui wyprodukowanym z myślą o smartfonie. Dość dobrze sprawdza mi się etui Golla Ocean G1283, choć do prawdziwej, czytnikowej okładki mu daleko. A mianowicie nie spełnia jednej bardzo dla mnie ważnej funkcji – możliwości postawienia czytnika na stole.

 

Podsumowanie – e-book najlepszym przyjacielem człowieka!

 

Trekstor Pyrus Mini jest prostym czytnikiem książek elektronicznych. Nie należy po nim spodziewać się niczego więcej ponad podstawową funkcjonalnością. Czytanie na nim jest przyjemne, a oferowane w cenie poniżej 200 złotych jakość należy uznać za przynajmniej dobrą. Kupując go, należy mieć na uwadze nie tylko zalety niewielkiego, poręcznego urządzenia, ale i kompromisy wynikające z bardzo niskiej ceny i małego ekranu. Należy jednak pamiętać, że jest to urządzenie przyzwoitej jakości choć nie wolne od opisanych przeze mnie wad.

 

 

Mój egzemplarz potrafił jednak sprawiać przykre niespodzianki. O ile jego większy brat – Trekstor Pyrus sprawował się jak białoruski ciągnik, który odpala przy +30ºC jak i przy -30ºC i jest gotowy do niespiesznej orki czy innej harówki, o tyle wersja Mini nie może być uznana za tak solidną. Mały czytnik jest szybszy, bardziej zgrabny, jednak zdarzają mu się spontaniczne restarty (np. po wgraniu pliku PDF z biletem PKP czy po obróceniu tekstu), co nie może wywoływać spontanicznej radości u użytkownika.

 

Pyrus Mini nie dorównuje funkcjonalnością Kobo Mini ani PosketBookowi Mini, ale jest lepszy od czytnika Lark Freebook 4.3. Jeśli więc ktoś chciałby mieć czytnik o ekranie mniejszym niż 6 cali, a na przykład nie stać go na Kobo Mini – mogę mu zasugerować rozglądanie się za TrekStorem Pyrusem Mini. Jeśli ktoś, zamiast ekscytującego urządzenia, chce mieć mniej lub bardziej nudziarski, działający przewidywalnie eczytnik, niech sobie kupi wspomnianego wcześniej Kobo lub PocketBooka.

 

Ja małego TrekStora i tak po prostu lubię, mam go zawsze przy sobie i dzięki niemu z większym zaangażowaniem realizuję hasło „e-book najlepszym przyjacielem człowieka!”.

 

P.S.

Większość opisywanych w recenzji kłopotów z czytnikiem została usunięta w nowszej wersji oprogramowania (firmware). Więcej na temat aktualizacji TrekStora Mini można przeczytać tutaj.

 

Plusy:

- niewielka cena (w niemieckich sklepach, po obniżce);

- bardzo poręczny;

- dobrze wykonany;

- bardzo lekki;

- regulacja kroju (szeryfowa i bezszeryfowa) i wielkości czcionki;

- regulacja odstępów między liniami;

- regulacja marginesów;

- poprawne wyświetlanie plików PDF w trybie tekstowym (tzw. reflow);

- odczyt plików MOBI (czytnik oficjalnie nie wspiera książek w tym formacie);

- możliwość zmiany kodowania znaków bezpośrednio w urządzeniu;

- zegarek wyświetlany w górnej części ekranu podczas czytania.

 

Minusy:

- co kilkanaście stron brak reakcji na naciśnięcie klawisza zmiany strony, kolejne naciśnięcie przycisku przerzuca o dwie strony – trzeba jedną wrócić;

- niestabilne oprogramowanie przy wyświetlaniu obróconego tekstu lub wgraniu egzotycznego pliku (np. plik o bardzo długiej nazwie lub PDF z biletem PKP);

- ekran przeciętnej jakości;

- bateria działająca wyraźnie krócej w porównaniu z dużymi czytnikami;

- pozostają dobrze widoczne ślady palców na ramce wokół ekranu;

 

Podobne czytniki obecne na rynku:

- Kobo Mini (recenzja tutaj);

- Lark Freebook 4.3 (test sklepowy tutaj);

- Pocketbook 515 Mini (recenzja na blogu swiatczytnikow);

- Ritmix RBK-200;

- teXet TB-446.

 

Dane techniczne wg producenta:

Pamięć wewnętrzna: 2 GB

Ekran: wyświetlacz Digital Ink® (papier elektroniczny)

Przekątna ekranu: 10,9 cm (4,3")

Rozmiar ekranu: 66 mm x 88 mm

Rozdzielczość ekranu: 600 x 800 pikseli

Rozszerzenie pamięci: gniazdo karty microSD lub microSDHC (FAT32)

Łączność: USB 2.0 (Micro-USB)

Kolor: czarny, czerwony, niebieski

Rozmiary czytnika: 85 mm x 128 mm x 9 mm

Waga ok.: 111 g (z baterią)

Obudowa: plastikowa (gumowana)

Ilość przycisków: 10

 

Formaty plików tekstowych: EPUB (wsparcie Adobe DRM), FB2, HTML, PDB, PDF (wsparcie dla Adobe DRM, tryb reflow), RTF, TXT, nieoficjalnie acz poprawnie również MOBI;

Formaty plików graficznych: BMP, GIF (do 2.5 MP bez animacji), JPEG, PNG (do 2.5 MP);

informacja o pliku: nazwa pliku, tytuł, autor

Zarządzanie plikami: nawigacja w katalogach (kasowanie plików z poziomu urządzenia), kopiowanie z komputera PC w trybie dysku USB lub z poziomu programu TrekStor Ebook Suite

Wersje językowe: angielska, francuska, holenderska, hiszpańska, niemiecka, polska, portugalska, szwedzka, ukraińska, włoska

Wspierane systemy operacyjne: Microsoft Windows Vista, Microsoft Windows 7, Microsoft Windows 8, Microsoft Windows XP (SP2), Linux od jądra 2.6.x, Mac OS X od wersji10.6.x

 

Zasilanie: bateria Lithium-polymer, port USB

Ładowanie: port USB, ładowarka USB

Czas ładowania ok. 3 godz.

 

Zawartość opakowania: czytnik eBook Reader Pyrus Mini, kabel USB 2.0 (Micro-USB (męski) / USB-A (męski), instrukcja obsługi

 

Oficjalna strona WWW: http://www.trekstor.de/detail-ebook-reader-en/product/ebook-reader-pyrus-mini.html 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-01-05 13:13
TrekStor Pyrus Mini – recenzja czytnika książek elektronicznych z ekranem 4,3” - część I

Przyszła kolej na recenzję trzeciego czytnika książek elektronicznych pretendującego do miana najmniejszego z najmniejszych. Trekstor Pyrus Mini – czytnik z ekranem 4,3 cala. Postaram się więc przy tej okazji porównać Trekstora Mini z Kobo Mini oraz Larkiem 4.3.

 

TrekStor Pyrus Mini – ekscytujące urządzenie?

 

Trudno jest recenzować czytnik, który wzbudza emocje. Z drugiej strony, jak tego nie zrobić? Współczesny świat pełen jest nudnych rzeczy takich jak na przykład gotowe dania, plastikowe zabawki pochodzące z plastikowego zagłębia gdzieś w Chinach, programy rozrywkowe polskich stacji telewizyjnych czy w końcu czytniki książek, które nigdy się nie psują a nawet jak na nich usiądziemy to i tak przyślą nam ze Stanów nowy. Jak żyć w takim nudnym świecie? Potrzebna jest jakaś niepewność, jakaś rysa w szarobetonowej rzeczywistości, jakieś wyzwanie – na przykład czytnik widmo! Właśnie takiego enigmatycznego urządzenia dotyczy ten test.

 

TrekStor Pyrus Mini

 

 

Moje pierwsze spotkanie z TrekStorem Pyrusem Mini miało miejsce na targach IFA 2012 w Berlinie. Odwiedziłem wtedy stoisko niemieckiego „producenta”. TrekStor Mni pojawił się nagle znikąd w rękach przedstawiciela firmy, zupełnie jak na pokazie dobrego prestidigitatora. Czytnik od razu zdobył serca towarzyszących mi osób płci pięknej, a poniekąd również i moje. A efektem tego zauroczenia był zakup... Kobo Mini. Bywa i tak.

 

Jednak myśl o malutkim, niedrogim, prostym czytniku wciąż kwitła w mojej głowie. I oto rok później znowu byłem w Berlinie, znowu przy okazji tagów IFA 2013, znowu odwiedziłem stoisko TrekStora. Jakże inne to było spotkanie, a jednak jakże ekscytujące! Tym razem Pyrus Mini prezentowany był zupełnie oficjalnie. Wyglądał tak jakoś przyćmiony (nomen omen) blaskiem premierowego Pyrusa 2 LED. Już myślałem, że nic ekscytującego mnie tym razem nie spotka, ale przedstawicielka firmy postarała się, aby mój pobyt w Belinie nie był nudny. Zmotywowany znacznymi obniżkami cen Pyrusa Mini w Niemczech, spytałem ją „gdzie mogę kupić Mini w Berlinie”. Nie wywlekałem wcale na światło dzienne takich faktów jak:

- jesteście niemiecką firmą;

- jesteśmy w stolicy Niemiec;

- jesteśmy na targach, gdzie pokazujecie czytniki;

- chcę kupić niemiecki czytnik w Niemczech przy okazji niemieckich targów.

Ale takie argumenty kołatały się tylko w mojej głowie, lecz albo grzeczność albo ograniczona znajomość języka niemieckiego nie pozwoliła mi ich użyć w dyskusji. W wyniku rozwlekłych dywagacji po angielsku i trwającego mniej więcej tyle co ostatnia epoka lodowcowa pobytu przedstawicielki firmy na zapleczu stoiska, otrzymałem wskazówkę na temat możliwości kupna Pyrusa Mini w stołecznym mieście w samym środku Europy (znaczy w Berlinie, a nie w Warszawie czy Krakowie). Oczywiście nie była to zwykła odpowiedź typu „na Friedrichstrasse 55 w cenie X euro”, ale tajemnicza (czysta) serwetka z odręcznie nagryzmoloną informacją w stylu „gdzie ukryto skarb piratów”.

 

Mapa piratów otrzymana od przedstawicielki TrekStora w Berlinie

 

Do poszukiwań zabrałem się dość standardowo, czyli sprawdziłem adresy, nazwy, linie metra. Ale rzeczywistość miała mnie jeszcze zaskoczyć. We wskazanych miejscach nie dość, że nie było czytnika, to jeszcze nie było tych miejsc. Zupełnie jakby coś stało się z tym miastem, czego pani z TrekStora nie zauważyła. Nie wiem czego... upadku Muru Berlińskiego, wkroczenia czterech pancernych i psa, a może likwidacji wskazanej sieci księgarskiej? Dość powiedzieć, że z Berlina wróciłem bez czytnika. Ale to tylko wzmogło moją chęć zdobycia zakazanego dobra. Oczywiście zakup w firmowym sklepie za firmową cenę (plus firmowe koszty przesyłki do Polski) uznałem za zbyt nudne. Ostatni akt zakupowej epopei rozegrał się więc na niemieckiej wersji serwisu „aukcyjnego” w postaci kilku przegranych i jednej wygranej aukcji. Tak, nie mylicie się! Napisałem o aukcjach, w których licytowałem Trekstora. To prawda, że w niektórych krajach na serwisach aukcyjnych wciąż niektóre dobra sprzedawane są w drodze aukcji! Wiem, że trudno w to uwierzyć bazując na polskich doświadczeniach, ale możecie mi wierzyć na słowo. I w końcu jako posiadacz dobra niemal spod lady (IFA 2012), po wielu wysiłkach przypominających lata komunistycznej gospodarki niedoboru (IFA 2013) stałem się posiadaczem unikalnego (jak dla mnie) egzemplarza TrekStora Pyrusa Mini. Czyż nie jest to ekscytujące urządzenie?

 

Dostęp do Pyrusa Mini nie jest łatwy

 

 

Czytnik – garść faktów

 

Trekstor Pyrus Mini to czytnik książek elektronicznych z ekranem wykonanym w technologii papieru elektronicznego o przekątnej 10,9 cm (4,3"). Dostarczany jest do Europy przez niemiecką firmę TrekStor, specjalizującą się w peryferiach komputerowych, tabletach jak i czytnikach e-booków właśnie. Jego większy odpowiednik – Trekstor Pyrus – był obecny na rynku polskim w roku 2012 w sieci sklepów Empik. W innych sklepach w Polsce jak i za granicą jest on zresztą sprzedawany do dziś. Być może Empik wycofał Pyrusa z oferty, ponieważ przestraszył się pozwu, jaki został złożony przeciw TrekStorowi przez dominującą na rynku papieru elektronicznego amerykańską firmę E Ink. Ona to dostarcza wyświetlacze m.in. do czytników Amazona czy Kobo a do urządzeń TrekStora zaś robiła to Guangzhou OED Technologies. I właśnie ta ostatnia posądzana jest o skopiowanie chronionej patentami technologii E Ink. Wciąż trwa batalia sądowa w Niemczech a pierwszych rozstrzygnięć strony spodziewają się podobno najwcześniej za kilkanaście miesięcy. Póki co czytniki TrekStora z ekranami z Chin będą więc dostępne na rynku europejskim. Ale TrekStor również zabezpiecza się, wprowadzając właśnie na rynek czytnik z ekranem E Ink Pearl i oświetleniem (Pyrus 2 LED).

 

Kobo Mini i TrekStor Pyrus Mini

Kobo Mini (po lewej) i TrekStor Pyrus Mini (po prawej)

 

Pyrus Mini jednak, jak na razie, oficjalnie do Polski nie trafił. A szkoda, bo jest to urządzenie warte uwagi i mogące sprawić wiele radości (a nawet może być ekscytujące; ale nie wiem, czy Wam życzę takich ekscytacji jakie mnie spotkały w Berlinie). Wydaje się być szczególnie przydatnym dla tych czytelników, którzy dużo czasu spędzają w komunikacji miejskiej. No i nie chcą wydać na czytnik zbyt dużo a mieć urządzenie przyzwoitej jakości. Gdybym był sprzedawcą w polskim serwisie „aukcyjnym” i sprzedawał na przykład żel do ciała przydatny w solarium, w tym miejscu bym napisał „to super gadżet za małe pieniążki”. Ale nie zrobię tego, ponieważ z miejsca sam bym znienawidził jak i Wam zohydził coś, co z takim trudem zdobyłem. Z tym żelem to trochę przesadziłem, bo jakiż to gadżet, ale taka oferta sprzedaży pojawiła się jako jedna z pierwszych gdy wpisałem w wyszukiwarkę frazę z owymi „małymi pieniążkami”.

 

Chowając Pyrusa Mini do kieszeni trzeba pamiętać, do której, żeby uniknąć przygód p. Hilarego

 

Pyrus Mini jest urządzeniem bardzo poręcznym. Waży zaledwie 111 g przy rozmiarach 85 mm x 128 mm x 9 mm. Ekran wykonany w technologii cyfrowego atramentu ma przekątną 10,9 cm (4,3 cala). Czyni go to z wielu względów czytnikiem naj... Jest to obecnie najmniejsze, niemal najlżejsze i co ważne - najtańsze urządzenie do czytania e-booków dostępne na rynku. Napisałem powyżej „niemal najlżejsze”, ponieważ Wexler One jest o 1g lżejszy (przy większym ekranie).

 

Na taki czytnik należy moim zdaniem zwrócić uwagę. Wspomniałem już, że mnie spodobał się od pierwszego wejrzenia przy okazji odwiedzin na stoisku TrekStora w czasie berlińskich targów IFA 2012. Już wtedy trudno go było nazwać najbardziej innowacyjnym lub zaawansowanym technologicznie, zapewne nie to było priorytetem przy jego projektowaniu. Pomimo prostoty jednak coś w sobie ma. Być może moja opinia wynika z faktu, że wiele książek przeczytałem na trochę mniejszym i też niezwykle poręcznym urządzeniu – palmtopie Palm Tungsten|C.

 

 

TrekStor Pyrus Mini nie jest pierwszym ani jedynym małym czytnikiem e-booków. Przy okazji recenzji Kobo Mini wspominałem między innymi o porównywalnych poprzednikach. Były to: Sony PRS-350, Bookeen Cybook Opus, PocketBook 360. Najpoważniejszym konkurentem Pyrusa Mini, obok Kobo Mini, jest obecnie Pocketbook 515 Mini, który miał premierę na targach IFA 2013. Jest on dostępny w Polsce przez oficjalnego dystrybutora. Ponadto na rynku rosyjskim jak i na targach IFA 2013 pojawiły się też klony pochodzące zapewne z tej samej taśmy produkcyjnej, co Pyrus Mini. W Berlinie podobne urządzenie prezentowali Hiszpanie (nie widać go na ich stornie WWW), a w sieci można obecnie znaleźć kilka zbliżonych możliwościami urządzeń dostępnych w Rosji. Jest to m.in. Ritmix RBK-200 oraz teXet TB-446.

 

Czy to najtańszy czytnik również dla nas?

 

Czytnik nie jest oficjalnie sprzedawany w Polsce. Na stronie producenta oferowany jest obecnie (wraz z etui) za 44 EUR, ale trzeba jeszcze doliczyć koszty przesyłki do Polski. Jednak zarówno w sieciach sklepów stacjonarnych z elektroniką jak i w jednym ze sklepów internetowych był wcześniej w RFN oferowany za 29 EUR. O ile w sklepach stacjonarnych wyprzedał się błyskawicznie, o tyle w redcoon.de raz po raz jeszcze się w takiej cenie pojawiał wielokrotnie. I równie szybko znikał. Pozostaje mieć nadzieję, że więcej przecenionych urządzeń trafi jeszcze na rynek.

 

Jak wspomniałem wcześniej, klony małego TrekStora oferowane są też przez sklepy rosyjskie, białoruskie i ukraińskie. Za Bugiem jest to wersja m.in. z dwukrotnie większą pamięcią, obsługą mp3 i dodaną ładowarką. Komplet do nabycia za równowartość około 200 PLN.

 

TrekStor Pyrus Mini zdobyty i zrecenzowany

 

Pomimo, że nie udało mi się kupić Pyrusa Mini podczas pobytu w Berlinie. Pomimo, że profesjonalizm obsługi stoiska TrekStora na targach IFA 2013 raczej osłabił niż zachęcił mnie do kontaktów z produktami przez nich sygnowanymi, jednak w końcu uznałem, że 29 EUR jest ceną obok której nie można przejść obojętnie. I oto po wygranej licytacji na niemieckiej wersji serwisu aukcyjnego oraz kilku miesiącach użytkowania czytnika mogę zaprezentować jego recenzję.

 

P.S. Już teraz zapraszam na drugą część recenzji czytnika TrekStor Pyrus Mini. Już wkrótce na Booklikes...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?