logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: alkoholizm
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-11-12 14:34
Trylogia obuwnicza #3
Czy rozwódka w średnim wieku ma jeszcze szanse na szczęście? A może pozostaje jej już tylko samotna, nudna egzystencja? Wokół Antoniny wciąż bardzo dużo się dzieje i nadal szuka swojego miejsca w świecie. A niebieskie sandały porzuciła na rzecz czerwonych szpilek... Wyobrażacie sobie babcię w czerwonych szpilkach?!
Ze słonecznego Egiptu główna bohaterka udaje się do Berlina. Ayman jest niepocieszony, że już go opuszcza, ale musi przecież zobaczyć swojego wnuczka! Mogłaby zachwycać się tym nowym członkiem rodziny bez końca, chociaż wypadałoby kiedyś w końcu wrócić do domu. Tyle że nie jest pewna, gdzie tak właściwie jest ten jej dom... Po przyjeździe do Ruczaju znów ma ręce pełne roboty. Dom kultury działa już pełną parą i właśnie przygotowuje wizytę zagranicznych gości. Potrzebny więc będzie tłumacz, a do tego Antonina ma jeszcze przygotować recital. Ayman tymczasem zarzuca ją mailami, Edek ciągle czai się gdzieś w pobliżu, a nowy wójt coraz częściej zagląda w progi jej skromnej chatki. Mimo że dużo się dzieje, Antoninie zaczyna doskwierać samotność. Czy naprawdę szczęście odnajdą wszyscy oprócz niej?
Zanim zabrałam się za czytanie tej trzeciej, ostatniej części przygód Antoniny, zastanawiałam się, gdzie tym razem będzie toczyć się akcja. Kalosze w Ruczaju, sandały w Egipcie, więc szpilki... hmmm, stawiałam na Berlin, bo przecież w czerwonych szpilkach po wiejskich dróżkach nie będzie biegała - myślałam. No i trochę się pomyliłam, ale z drugiej strony niezmiernie ucieszył mnie powrót poznanych już wcześniej ruczajowskich postaci. Zwłaszcza Steni i jej charakterystycznego darcia się (w mailach nie miała okazji, więc zdążyłam już za tym zatęsknić). Wiele się jednak zmieniło i kilkoro bohaterów bardzo mnie zadziwiło (ale nie zdradzę Wam szczegółów, nawet na to nie liczcie).
Z wielką przyjemnością zatopiłam się w lekturze, próbując jednocześnie zgadnąć, jak zakończy się cała ta historia. Miałam parę teorii, które dość szybko upadły, ale... nie zawiodłam się. W głębi serca na taki właśnie finał liczyłam (chociaż nie obyło się bez większych i mniejszych zaskoczeń). Jeśli lubicie lekkie i niezbyt obszerne lektury, poruszające przy tym tematy z gatunku tych poważniejszych, polecam Wam całą tę trylogię. Nieważne, ile macie lat i gdzie mieszkacie. Dzięki historii Antoniny przekonacie się, że na szczęście zasługuje każdy. Musi tylko znaleźć w sobie siłę, by o nie zawalczyć.
 
Za możliwość przeczytania wszystkich trzech części serdecznie dziękuję Autorce!
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2016/11/trylogia-obuwnicza-3-szpilki-wandy.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-10-04 20:59
[BOOK TOUR] "Za żadne skarby" Very Falski
 
 
Ostatnio coraz bardziej przekonuję się do książek polskich autorów. Tym razem moje serce skradło "Za żadne skarby" Very Falski. Tę niesamowitą powieść miałam szansę przeczytać dzięki akcji Book Tour organizowanej przez autorkę bloga Miłość do czytania, za co jej bardzo gorąco dziękuję! :)
 
 
Główną bohaterkę, Ewę Ochnik, poznajemy w niezwykle trudnym dla niej momencie. Wydaje się, że świetnie sobie w życiu radzi - udało jej się wyrwać z małej miejscowości na Mazurach, mieszka w Olsztynie ze swoim chłopakiem, z którym dobrze się dogaduje, robi doktorat z mikrobiologii, a przed nią ogromne szanse na staż w samym Paryżu! Jedna wiadomość sprawia jednak, że cały ten uporządkowany świat się rozpada. Kompletnie rozbita po informacji o nagłej śmierci matki i rozczarowana brakiem jakiegokolwiek wsparcia ze strony ukochanego, jedzie do Wężówki na pogrzeb. Ale to dopiero początek. Stanie przed ciężkim dylematem - wrócić do Olsztyna i kontynuować karierę naukową czy zostać na wsi, by pomóc rodzinie... Ojciec alkoholik i trójka młodszego rodzeństwa niczego jej nie ułatwiają. Chory brat potrzebuje drogiego leczenia, koszty są wręcz kosmiczne. Do tego o mało nie rozjeżdża jej mieszkający od pewnego czasu w sąsiedztwie milioner. Szaleńczo przystojny Aleksander Kropiwnicki, który wszystko w jej życiu zmieni (ale niezupełnie tak, jak się spodziewacie).
 

Ewa od razu zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Kobieta, która osiągnęła tak wiele wyłącznie swoją ciężką pracą to wzór godny naśladowania. Nie jest jednak idealna - i bardzo dobrze! Dzięki temu łatwiej ją polubić - perfekcyjni ludzie (a raczej ci, którzy tacy się wydają) działają na nerwy (nie wiem, czy Wam też, ale mi bardzo przeszkadza taka poza). Ma swoje wady i kompleksy, brakuje jej wiary w siebie. Chociaż wraz z rozwojem wydarzeń ona również się zmienia, rozkwita, pokonuje własne słabości i znajduje w sobie siłę, by walczyć o to, co dla niej ważne. 

Jej przeciwieństwem jest Patrycja, dziewczyna Aleksandra - typ, którego nigdy nie darzyłam sympatią i wątpię, żeby to się kiedyś zmieniło. Taka pusta lala, do tego złośliwa i mająca o sobie zdecydowanie zbyt wysokie mniemanie. 

Aleks z kolei jest jak książę z bajki. Przystojny, bogaty, o ujmującym sposobie bycia. I ratuje damy z opresji - wprawdzie nie przybywa z pomocą na białym koniu, ale za to koni pod maską jego range rovera z pewnością nie brakuje. Z czasem na jego wizerunku pojawiają się coraz głębsze rysy... ale o tym może przekonacie się już sami :)

Kogo jeszcze polubiłam? Oczywiście Sylwię, najlepszą przyjaciółkę Ewy. Odważną, silną, lojalną, zawsze gotową do pomocy - kto by nie chciał mieć kogoś takiego po swojej stronie? I jeszcze Marysię (Manię), siostrę naszej bohaterki - bez niej powieść straciłaby na uroku.


Powieść Very Falski była dla mnie niezapomnianą przygodą. To skomplikowana, wielowątkowa historia nie tylko o miłości, ale również (a może przede wszystkim) o trudnych relacjach rodzinnych, ważnych życiowych wyborach, poszukiwaniu szczęścia, przeżywaniu żałoby i znaczeniu przyjaźni. Mamy tu nawet wątek gangsterski! Lektura funduje nam szeroką gamę emocji - możemy śmiało śmiać się i płakać oraz wydawać okrzyki zdumienia. A zakończenie... zaskoczyło mnie całkowicie i pozostawiło z głębokim przekonaniem, że było warto, bo za żadne skarby nie chciałabym przegapić takiej książki ;)

Organizatorka akcji: Miłość do czytania
 
Source: ogrodksiazek.blogspot.com/2016/10/book-tour-za-zadne-skarby-very-falski.html
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-05-17 07:54
Doskonałe studium choroby alkoholowej a przy okazji niezły kryminał - czyli o "Dziewczynie z pociągu"
Dziewczyna z pociągu - Paula Hawkins

Z reguły nachalna promocja książki powoduje u mnie skutek przeciwny do zamierzonego - trzymam się od takowej z daleka. I potem czasem żałuję, że mnie coś dobrego tak długo omijało. :) Nie każde kreowanie przez wydawcę “bestsellera” jest po prostu prymitywną reklamą, o czym mogłem się kolejny raz przekonać sięgając po “Dziewczynę z pociągu”.

 

Co jest największą zaletą powieści, to sposób podzielenia jej na trzy równolegle prowadzone narracje. Bohaterkami są trzy kobiety - była żona, aktualna żona i sąsiadka. Była żona - Rachel - codziennie przejeżdża pociągiem w okolicy swojego dawnego domu, gdzie jej były mąż mieszka z drugą żoną. Parę szeregowców dalej mieszka para, która Rachel fascynuje. Kobieta układa sobie w głowie ich życie, wymyśla dla nich imiona, znajduje im wyimaginowane zawody - żyje ich nieprawdziwym życiem.

 

Oglądamy to z uczuciem coraz większego niepokoju, bo takie zachowanie nie wydaje się zbyt zdrowym objawem, prawda? Rachel nie potrafi pogodzić się z utratą męża, z faktem, że tak szybko ponownie się ożenił, i że już ma dziecko. Rachel coraz więcej pije, żyje w kłamstwie, zdając się na litość przyjaciółki, pogrąża się w alkoholizmie - i to jest naprawdę doskonale opisane. Paula Hawkins ze swojego kryminału zrobiła prawdziwe studium choroby psychicznej polegającej na uzależnieniu od alkoholu. Nie zaprezentuje nam jedynie klasycznych scen pełnych wymiocin, pozostawionej wokół brudnej bielizny, wstydu, jaki ogarnia alkoholika kolejnego dnia, gdy ktoś takiemu przypomni co wyczyniał. Poznamy czarne dziury w pamięci osoby uzależnionej, utracone godziny nie do odzyskania, plus co ważniejsze, poznamy także mechanizm samej choroby, która dotyka nie tylko chorego, ale i jego najbliższych. Z “Dziewczyny z pociągu” można wyczytać wiele o współuzależnieniu, o czym u nas mówi się za rzadko, w stosunku do ilości chorych. O bólu, strachu i niepokoju, o słabości i bezradności bliskich, uderzanych przez chorobę alkoholika.

 

Książka to kryminał, w którym rzecz jasna pada trup, a bohaterki z każdą stroną okazują się coraz bardziej tajemniczymi postaciami. Rzecz nieźle przedstawia przeróżne aspekty bycia żoną i/lub kochanką, kobietą za którą się oglądają lub młodą matką z urodą nieco sponiewieraną przez poród, sporo tu się mówi o kłamstwach i szacunku lub jego braku w związku - krótko mówiąc jest tak, jak lubię. Sam kryminał jest jedynie powodem do ukazania bardzo ciekawych, realistycznych postaci i wydarzeń, jakie mogą się stać udziałem każdego z nas. I dlatego też uważam, że “Dziewczyna z pociągu” jest godna polecenia, bo o ile sama sprawa, zagadka jest niezła - choć klasyczna - tak wszystko dookoła, cały świat przedstawiony i bohaterowie zostali wykreowani z ogromnym pietyzmem, i wręcz uważam, że z powieści można wydobyć znacznie więcej, niż tylko samą rozrywkę.

 

Świat Książki 2015

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-12-05 14:52
Małgorzata Halber - Najgorszy człowiek na świecie
Najgorszy człowiek na świecie - Małgorzata Halber
O książce dowiedziałam się od Matiego (lajkujcie tu!). Opowiedział mi o Bohaterze i dziennikarce, która kiedyś piła, a teraz pisze. A potem pożyczył mi lekturę o najbrzydszej okładce na świecie. Różowej, przesłodzonej i raczej nieadekwatnej do treści. Tylko kot ją ratuje. Na szczęście uczę się nie oceniać książki po okładce.
 
 
Zaczęłam czytać podczas gdy znajomi szaleli swoimi armiami w świecie Westeros. Oni starali się zagarnąć dla siebie jak najwięcej planszy (czy coś w tym stylu, nie wiem dokładnie, o co chodzi, no bo czytałam), a ja jak najwięcej zapamiętać z tej niezwykłej książki, która już od pierwszych zdań tak bardzo mnie zafascynowała.
Krystyna pije, bo czuje się samotna. Krystyna pije, bo chce się poczuć pewna siebie. Krystyna pije, bo wszyscy piją. Krystyna pije, bo, jasna cholera, mieszkamy w Polsce, jak można nie pić? Pewnego razu Krystyna jednak się potyka. O swój własny cień, być może. Jest oczywiście pijana, ale zaczyna się całkiem roztropnie zastanawiać, kiedy ostatnio była trzeźwa. Uświadamia sobie, że wysoce prawdopodobne jest, iż alkohol może stanowić w jej życiu całkiem poważny problem. Dlatego, żeby nie pić, zaczyna jarać marychę. I staje się najgorszym człowiekiem na świecie. Na szczęście podejmuje decyzję, że tak dalej być nie może. Postanowiłam przed trzydziestką zostać osobą zdrową. Usłyszałam, że w związku z tym nie mogę już palić jointów i mam pójść do betonowej przychodni ds. uzależnień, gdzie nie trzeba płacić za terapię, i żebym miała blisko, bo nie będzie mi się chciało chodzić - tak zaczyna się ta historia. Historia epicka, stara jak świat, nie mająca nigdy końca. Historia walki z samym sobą.

 

 

Nie płakałam, czytając tę książkę, bo powtarzałam sobie nieustannie, że jestem silna, choć autorka wciąż powtarzała, żeby lepiej tego nie robić, bo łatwo się potem w tym kłamstwie zgubić... Nie płaczę i teraz, pisząc o Najgorszym człowieku na świecie, czyli chyba o sobie, bo nie sądzę, by istniała osoba, która choć w połowie nie utożsamiałaby się z Krystyną. Ale chce mi się płakać. I normalnie aż zastanawiam się, jak to się stało, że nie jestem alkoholiczką. 
 
To jest książka o poszukiwaniu szczęścia. I o taplaniu się w bagnie rozpaczy. O tym, jak bardzo samotni jesteśmy, ze swoimi pragnieniami, indywidualnym sposobem myślenia i skonsternowaniem, bo przez to, że inni aktualnie tak wiele od nas wymagają, my nie potrafimy zadecydować, co jest dla nas najlepsze.
Hmm, brzmi znajomo.
Tak. Tekst Małgorzaty Halber cholernie przypomina mi Piromanów. Nie dość, że opowiada, jak główna bohaterka stara się wydostać z bałaganu, jaki wokół siebie narobiła i dowiedzieć się, kim tak naprawdę jest, że i Krystyna, i Lidia wreszcie lądują u specjalistów, to jeszcze język, jakim zostały napisane te dwie książki, jest tak do siebie podobny.
Szczery, ośmielę się rzec. Prosty. I bezlitosny.
 
Najgorszy człowiek na świecie to również lektura feministyczna. W pewnym sensie, bo trafi do każdego, nie tylko do kobiet, ale do nich zwłaszcza. To nam każą być zawsze piękne i uśmiechnięte, mieć najpiękniejsze włosy, najszczuplejsze ciała, radzić sobie z całym światem i być silnymi. Wtedy, kiedy nosimy ciężkie zakupy, i wtedy, gdy olewa nas nasz facet. A czy to jest w ogóle możliwe? Po lekturze zaczęłam się zastanawiać, jak to w końcu ze mną jest. To nieprawda, że nigdy nie płaczę. Ja po prostu nie pozwalam nikomu tego widzieć. Skąd w ogóle takie ściemnianie się wzięło? Najgorszy człowiek na świecie podsunął mi trochę odpowiedzi. Wam też podsunie. 
 
 
Kiedy czytałam, czułam się jakby mniej samotna. Zrozumiana. I pocieszona. To ogromna moc tej książki. Nigdy wcześniej nie miałam z takim utworem do czynienia. Książka wniknęła we mnie bardzo głęboko. Uświadomiła mi wiele rzeczy. Nie kierujcie się proszę tym, że to książca o walce z nałogiem, to zbytnie uproszczenie fabuły. Ta książka to życie, po prostu. I bardzo chciałabym, by każdy ją przeczytał. Poproście najbliższych, żeby sprezentowali ją Wam pod choinkę. Albo sami ją kupcie bliskiej Wam osobie, a potem sobie od niej pożyczcie. Dobrze Wam ta lektura w życiu zrobi.
Bo to jest dół, głęboki dół. Ale i drabina, dzięki której można się z tego doła wydostać. Ta lektura to wyciągnięcie ręki do każdego, kto potrzebuje pomocy. Byśmy wiedzieli, że to nie wstyd po prostu o nią poprosić.
 
9/10
Source: fabryka-dygresji.blogspot.com/2015/12/magorzata-halber-najgorszy-czowiek-na.html
Like Reblog Comment
review 2015-02-23 15:44
Blizny
Blizny - Katarzyna Michalik-Jaworska

Umierałam wiele razy. Śmiercią tragiczną, beznadziejną, bezsensowną i rozpaczliwą. Oprócz śmierci fizycznej są też śmierć emocjonalna i śmierć cywilna. Tragiczne jest to, że po nich się jeszcze oddycha, choć czasem już wbrew woli.

 

 

Mira, córka ojca samobójcy i matki pozbawionej uczuć, pasierbica i siostra alkoholika. Czy mając taki start w życiu, można samodzielnie wyplątać się z tego zaklętego kręgu? Czy można uniknąć powielania błędów w dorosłym życiu? Jedyne, czego Mirze przez całe dzieciństwo i wczesną dorosłość nie brakowało, to poczucie odrzucenia i rozpaczliwe uzależnienie od bliskich, od ich obecności. Zabrakło całej palety barw, jakimi może skrzyć się dobra młodość. Początkowo pomagała ucieczka w naukę, najpierw w szkole średniej, następnie na studiach. Sukces gonił sukces. Nieplanowana ciąża, a następnie kłopoty ze zdrowiem dziecka zatrzymały tę autoterapię. W samotnej walce o córkę Mira radziła sobie tak, jak umiała najlepiej, tak, jak nauczono ją w dzieciństwie – alkoholem. Zaklęty krąg.

 

Blizny Katarzyny Michalik–Jaworskiej to historia jakich wiele. Dzieją się one tuż za ścianą, a czasem i w naszym domu. Alkoholizm to choroba, która zamyka całą rodzinę szczelną klamrą, piętnując, niszcząc, niejednokrotnie samorzutnie przechodząc z pokolenia na pokolenie. Naznacza niczym stygmat, nie pozwalając zapomnieć i zaburzając prawidłowe funkcjonowanie całej rodziny oraz każdego jej członka z osobna. Potrzeba nie lada wysiłku, samozaparcia i ogromnej siły woli, aby nie pozwolić się jej zdominować i poddać. Czasem wystarczy tak niewiele, by zniszczyć z trudem wypracowany spokój. Michalik-Jaworska krok po kroku pokazuje mechanizm, który determinuje otoczenie alkoholika, zagłębiając się w świat dziecka, które staje się niewolnikiem uzależnienia rodzica.

 

Książek, które poruszają temat dorosłych dzieci alkoholików powstało i nadal powstaje dość dużo na naszym rynku wydawniczym. Może to wpływ czasów, w których przyszło nam żyć, że po alkohol sięga coraz więcej ludzi nie zdając sobie sprawy z jego siły i destrukcyjnego wpływu na najbliższych, a może zmiany w myśleniu społeczeństwa? Już nie ma ogólnego przyzwolenia na picie, ale i można zaobserwować coraz większą otwartość w mówieniu o problemie. Z pewnością warto zapoznać się z literaturą traktującą o uzależnieniu alkoholowym, czy to w celu poznawczym, czy też z potrzeby chorej duszy. Warto sięgnąć do Blizn.

 

Nie sposób jednak nie wspomnieć o literówkach, czy sporej ilości błędów językowych, które niestety bardzo przeszkadzają w lekturze i tworzą rysy na tym dobrze skonstruowanym tekście. Całość utworu chwilami przyprawia o dreszcz zaniepokojenia, ponieważ tworzy bardzo realistyczny obraz okrucieństw, jakie mogą wyrządzić sobie najbliżsi.

Source: ksiazkapolapkach.eu/zycie-z-pietnem-czyli-blizny-katarzyna-michalik-jaworska
More posts
Your Dashboard view:
Need help?