logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Marginesy
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-01-24 08:33
Zbrodnia w Barcelonie, czyli "Jaśnie Pan"
Jaśnie pan - Jaume Cabré,Anna Pol

"Jaśnie Pan" to bardzo dobry kryminał, stylowy i napisany pięknym językiem. Sceneria osiemnastowiecznej Barcelony oraz wtrącone tu i ówdzie nawiązania do kultury preromantycznej sprawiają, czy powieść czyta się z ogromną przyjemnością. Z pewnością decyduje o tym ogromny talent Cabrégo – trochę na wyrost uznanego za twórcę arcydzieł, ale bez wątpienia autora wciągających i stylowo skomponowanych powieści, co "Jaśnie Pan" tylko jasno i zdecydowanie potwierdza.

 

 

Cała recenzja na: Literatura sautée

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-07-07 05:20
Nowości - lipiec 2015

 

Wakacje i sezon urlopowy w pełni. Temperatura rośnie w zawrotnym tempie, fani opalania już rozkładają koce i leżaki, by oddać się ukochanym kąpielom słonecznym. A co jest najlepszym towarzyszem plażowicza? Książka, oczywiście.

 

Choć miesiące letnie zwane są "sezonem ogórkowym", w tym szykuje się kilka ciekawych premier. Na rynku pojawią się aż dwie pozycje poświęcone Pałacowi Kultury i Nauki oraz książki silnie związane z kultura i sztuką: malarstwo, film, muzyka, a nawet balet. Książki lekkie, interesujące, w sam raz na letnie leniuchowanie.

 

Read more
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-29 06:52
Gołas

 

Agnieszka Gołas

Marginesy, 2015

 

Po latach popularności i wzmożonej aktywności zawodowej słuch o nim zaginął. Zszedł ze sceny i zapadł się pod ziemię - w przenośni, bo przecież żyje, choć faktycznie niektórzy są przekonani, że ten, co śpiewał "W Polskę idziemy" odszedł w siną dal. Tymczasem on wciąż jest, czuwa i od czasu do czasu o sobie przypomina.

 

Książki pisane przez dzieci sławnych postaci dzielą się na trzy kategorie:

  1. a) książki-laurki
  2. b) książki z cyklu „mój tata/moja mama jakiej nie znacie”
  3. c) moje dzieciństwo było koszmarem

 

W przypadku książki „Gołas” mamy do czynienia z podpunktem a), radosną i beztroską opowieścią Agnieszki Gołas o ojcu Wiesławie, a właściwie nie opowieścią, tylko wywiadem-rzeką, w której aktor wspomina swoje beztroskie, nieco zawadiackie dzieciństwo, pierwsze kroki na scenie i bujny rozkwit kariery, która oprócz teatru objęła również kabaret oraz film. Czytając tę książkę można odnieść wrażenie, że autorka pragnie za pomocą tej rozmowy stworzyć rys biograficzny taty oraz tym samym złożyć mu hołd. A patrząc na liczbę sztuk i filmów, w których zagrał, można śmiało wywnioskować, że jest to hołd zasłużony.

 

„Gołas” ma wiele wspólnego z dwoma innymi wywiadami-rzekami, których wznowienia ostatnio pojawiły się na rynku, mianowicie z rozmowom z Hanną Krall oraz z Tadeuszem Konwickim. Podobnie jak w tych dwóch przypadkach, tak i tutaj nie uświadczymy zbyt wiele informacji o życiu prywatnym bohatera. Owszem, dość silnie rozbudowany jest wątek „dziecięcy”, przedstawiający zawadiackiego chłopca wzrastającego w muzykalnej rodzinie. Jednak od momentu rozpoczęcia studiów, cała uwaga czytelnika przenosi się na życie zawodowe aktora, zostawiając jego życie osobiste nieco na uboczu. Czasami odnosiłam wrażenie, że autorka prowadzi narrację w iście sienkiewiczowskim stylu, „ku pokrzepieniu serc”: skupia się na pozytywach, a o sytuacjach trudnych jedynie wspomina. Śmierć ojca i siostry, rozwód, nietrafione role – to wszystko jest tutaj obecne, ale ani autorka, ani Gołas się przy nich nie zatrzymują na dłużej.

 

Czy to źle? Ależ nie, każdy ma prawo do prywatności i jeśli ktoś nie czuje się na siłach, by przeprowadzić emocjonalny striptease (jak Cywińska w swoich wspomnieniach), to musimy to uszanować. Nasza wścibskość pozostanie niezaspokojona, ale za to otrzymamy w zamian wiele interesujących historii związanych z pracą w teatrze, odkryjemy genezę „Tupotu białych mew” i „W Polskę idziemy”, wybierzemy się razem z kabaretem „Dudek” w zagraniczne wojaże (tak, w PRL-u było to jak najbardziej możliwe) oraz trafimy na plan zdjęciowy kilku filmów. Gołas ma dar do opowiadania, słucha się go nad wyraz przyjemnie. Zresztą nie tylko jego, w książce pojawiają się również głosy osób, które miały okazję z nim współpracować. Autorka zasięgnęła opinii m.in. Gustawa Holoubka, Magdaleny Zawadzkiej, Jana Kobuszewskiego, Zbigniewa Bogdańskiego. Nie liczmy jednak, że dowiemy się od nich czegoś więcej, ich wypowiedzi utrzymane są w tym samym wspominkowo-żartobliwym nastroju. No może z jednym wyjątkiem.

 

Tym, na co zwracają uwagę aktorzy i twórcy wypowiadający się w tej książce, jest krzywda, jaką Gołasowi wyrządziło jego własne, wesołe usposobienie. Otóż niemal z miejsca został on zaklasyfikowany jako aktor charakterystyczny, typ nadający się do ról komediowych, co zdecydowanie ograniczyło wachlarz propozycji, w których miał okazję się zaprezentować. Stąd też zapewne wynika brak jego obecności w ważniejszych filmach polskiej szkoły filmowej, w których tak często pojawiał się Gustaw Holoubek czy Zbigniew Cybulski (wyjątek: „Prawo i pięść”). Współpracował z Bareją, którego twórczość nie była wówczas zbyt poważana (po pierwsze: antysystemowe aluzje, po drugie: mało artystyczne obrazy). Nie zmienia to faktu, że dzięki rolom w serialach telewizyjnych („Czterej pancerni i pies”, „Kapitan Sowa na tropie”) oraz obecności w „Kabarecie starszych panów” stał się on ulubieńcem publiczności, w tym szczególnie jej damskiej części. Mimo to ten brak szansy pokazania pełnego potencjału tkwi gdzieś między wierszami i przewija się przez cały tekst.

 

„Gołas” to coś więcej, niż książka typu „patrzcie, jakiego mam fajnego tatę, patrzcie jaką karierę zrobił”. Pojawia się tutaj kilka kwestii, które z jednej strony obnażają charakterystykę pracy w kulturze w czasach PRL-u, ale również są komentarzem dotyczącym specyfiki zawodu aktora. Ale przede wszystkim jest to ciekawa opowieść o Gołasie oraz o ludziach, którzy znaleźli się w jego otoczeniu. Starsi czytelnicy powspominają stare, dobre czasy, młodzi dowiedzą się, że kiedyś z polską kulturą nie było tak źle, jak to nie raz malują. A pan Gołas będzie miał okazję wyjść z domowego zacisza, w którym z taką lubością zaszył się kilka lat temu, i ponownie zmierzyć się z publicznością. Jak za dawnych lat.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-06-21 22:34
Jaśnie pan

 

Jaume Cabré

Marginesy, 2015

 

Barcelona, zmierzch XVIII wieku. Markiz de Dosrius organizuje przyjęcie na którym zjawiają się wybitne osobistości, zasłużone zarówno w dziedzinie kultury, jak i życia społecznego miasta. Spotkanie uświetnia Marie de l'Aube Desflors, znana śpiewaczka, obdarzona nie tylko pięknym głosem, ale i talentem do zwabiania mężczyzn do jej łoża. To huczne przyjęcie ma dla niej jednak niezwykle tragiczny finał. W pokoju hotelowym zostaje odnalezione ciało Marie, a wszystkie pozostawione ślady wskazują, że miało tam miejsce morderstwo. Do akcji wkracza prezes trybunału miejskiego, Rafel Massó, który ma znaleźć odpowiedź na typowe dla kryminałów pytanie: kto zabił?

 

Tak w dużym skrócie i bez ujawniania szczegółów wygląda początek „Jaśnie pana”, najnowszej (przynajmniej na rynku polskim) książki Cabré. Jak można się domyślić po obecności trupa i potrzebie odnalezienia winnego, tym razem ów pisarz oferuje nam kryminał. Oczywiście w pozostałych książkach autor przyzwyczaił nas do wątków zabawy w detektywa, jednak teraz miało do zdominować całość narracji. Ja się mu ten zabieg udał? Książka w momencie swojego wydania (1991 r.) w ojczyźnie autora wzbudziła pozytywne emocje zarówno wśród czytelników, jak i w gronie krytyków, stając się pierwszą książką Cabré, która odniosła sukces na tak dużą skalę.

 

W powieści tej spokojnie możemy odnaleźć większość cech typowych dla przeciętnego kryminału. Mamy zbrodnię, brakuje nam zbrodniarza. Pojawia się podejrzany, choć mamy wrażenie, że to raczej nie ta osoba, która faktycznie mogłaby się dopuścić takiego czynu. W między czasie poznajemy słodkie sekrety Rafaela, tytułowego „jaśnie pana”, który uwielbia spędzać czas z pięknymi kobietami (teleskop ustawiony w jego ogródku faktycznie służy mu do obserwacji ciał, tylko niekoniecznie niebieskich). Tak więc jak na porządny kryminał przystało, jest przemoc, jest też i seks. Ale na tym nie koniec, w tle pojawiają się również niesnaski polityczne, skorumpowana i zadufana w sobie władza, dla której bardziej niż faktyczna sprawiedliwość ważne są pieniądze i sława. Im dalej zagłębiamy się w tę książkę, tym więcej szczegółów wyjawia nam autor sprawiając, że choć cała sytuacja ze strony na stronę staje się coraz bardziej mroczna, to jednak wszystko powoli zaczyna układać się w logiczną całość.

 

Kryminał Cabré nie jest jednak typowym kryminałem. Nie znajdziemy tutaj bowiem żadnego suspensu, ten, który towarzyszy nam na początku lektury szybko się gdzieś ulatania, autor w połowie książki odkrywa przed czytelnikami większość kart (by resztę zachować dla siebie i nigdy się z czytelnikiem nimi nie podzielić), sprawiając, że ów szumnie zapowiadany kryminał zaczyna zmierzać w kierunku powieści obyczajowej z zagadką kryminalną w tle. Po dobrze zapowiadających się pierwszych dwóch częściach powieści, trzecia skupia się głównie na psychoanalizie bohatera oraz na zagadnieniu sprawiedliwości moralniej, zamieniając się tym samym w powieść o silnym zabarwieniu psychologiczno-obyczajowym. Nie znajdziemy tutaj zatem gwałtownych zwrotów akcji, ta snuje się tutaj raczej wolno, acz treściwie. Cabré już w 1991 roku przywiązywał wyjątkową wagę zarówno do słowa i stylu, jak i do tła historycznego, które stanowi niewątpliwie istotny element w tej powieści i pomaga czytelnikowi (zwłaszcza temu, który jest obeznany z dziejami Hiszpanii) lepiej wczuć się w klimat opowieści, a przez to może i lepiej zrozumieć zachowania bohaterów. Widać, że bardziej niż na stworzeniu wciągającego kryminału zależało mu na napisaniu uniwersalnego traktatu o źle i obłudzie. Czytając powieść odnosiłam czasem wrażenie, że Barcelona to miasto z najgorszego koszmaru, miejsce w którym różnego rodzaju żądze biorą górę nad rozwagą i intelektem.

 

„Jaśnie pan” jest powieścią zdecydowanie mniej rozbudowaną, niż „Wyznaję”, co akurat, moim zdaniem, działa na jej korzyść. Dzięki mniejszej liczbie wątków, skromniejszej liczbie bohaterów i braku ekstremalnych wycieczek w czasie i przestrzeni, łatwiej jest śledzić rozwój wydarzeń, co w przypadku tej pierwszej powieści było akurat nieco kłopotliwe. Można powiedzieć, że ta książka Cabré to ubogi krewny wychwalanego pod niebiosa bestsellera, uboższy w treść i środki ekspresji i jest w tym sporo racji. Nie ma tutaj tego rozmachu, co jednak nie oznacza, że „Jaśnie pan” to grafomańska próba literacka, bo do tego tej powieści daleko. I tutaj zdarza się wodzić autorowi czytelnika za nos, brutalnie rozwiewać nadzieje i przemilczeć kilka spraw. Trzeba po prostu wziąć po uwagę, że to przecież książka od której wszystko się zaczęło, dopiero po niej autor zaczął rozbudowywać swój styl i dążyć do tego, co znamy z jego współczesnej twórczości.

 

Nie będę ukrywać, że należałam do grona tych osób, których „Wyznaję” nie zachwyciło i do twórczości Cabré jestem nastawiona wyjątkowo sceptycznie. „Jaśnie pan” tej niechęci nie zmienił, choć muszę przyznać, że ta skromność i oszczędność środków bardziej przypadły mi do gustu. Trochę zawiodłam się na wątku kryminalnym, który w pewnym momencie nieco się rozmył i nie był w stanie utrzymać mojego zainteresowania, nieco przeszkadzał mi również dość silny moralizatorski wydźwięk całego tekstu. Mimo to mam wrażenie, że jest to szczersza, mniej wyrachowana i nastawiona na efekt wersja Katalończyka i ta naturalność pozwoliła mi po zakończeniu lektury uplasować „Jaśnie pana” w kategorii książek „z potencjałem, którym czegoś jednak zabrakło”.

 

Ale to tylko moja opinia, a ja ponownie jestem w mniejszości. Prawda jest taka, że tym, którzy zachwycali się „Wyznaję”, „Jaśnie pan” również przypadnie do gustu. To już tylko i wyłącznie kwestia oczekiwań i gustu, a o nim, jak wszyscy dobrze wiemy, dyskutować nie wypada.

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-06-03 07:37
Nowości - czerwiec 2015

 

Po majowym wysypie nowości nadchodzi czerwiec z początkiem sezonu ogórkowego. Ciekawych premier jakby mniej, ale i tak można znaleźć kilka intrygujących pozycji, w sam raz na pierwsze wakacyjno-urlopowe wyprawy. W tym zacnym gronie m.in. nowy Pilch oraz György Spiró, jak również pikantne ciekawostki dawnego Hollywood oraz Cesaria Evora i jej niesamowite życie.

Read more
More posts
Your Dashboard view:
Need help?