logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Stany-Zjednoczone
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2017-11-01 21:33
Nook GlowLight 3 to nowy czytnik amerykańskiej księgarni Barnes & Noble

Amerykańska księgarnia Barnes and Noble wprowadziła właśnie do sprzedaży swój nowy czytnik książek elektronicznych Nook GlowLight 3. Pomimo sporych kłopotów, głównie na rynku e-booków, sklep pozostaje jednym z głównych konkurentów, dominującego w Stanach, Amazonu.

 

Tryb nocny, to jedna z nowości w Nooku GlowLigh 3 (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Recenzując czytnik Nook Glowlight Plus, sądziłem, że na długo może to być ostatni czytnik firmy. Firma na tym polu ponosi co roku milionowe straty, a kolejni prezesi, pobierając milionowe pensje, nie potrafili znaleźć rozwiązania problemu. Barnes and Noble zdecydował się jednak na wprowadzenie nowego urządzenia, które wkrótce trafi do sklepów stacjonarnych na amerykańskim rynku, a już dziś może być zarezerwowane na stronie WWW.

 

 

Czytnik Nook GlowLight 3 można w Stanach już zamawiać w przedsprzedaży (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Nook Glowlight 3 to czytnik wpisujący się w najnowsze trendy. Przede wszystkim został wyposażony w oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową. To rozwiązanie znane już choćby z urządzeń marki Kobo i Tolino. Pozwala dopasować światło emitowane przez diody otaczające ekran, do upodobań użytkownika, pory dnia lub barwy światła zewnętrznego. Czytnik wyposażono w tryb pracy „Night Mode” - ze szczególnie ciepłym i łagodnym światłem. Dotykowy ekran E-Ink o przekątnej sześciu cali, to najlepsza w tym momencie na rynku wersja z rozdzielczością 300 ppi.

 

Nook GlowLight 3 wyposażono w oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Obudowa pokryta jest, jak się zdaje, gumowanym plastikiem. Jest bardziej zaokrąglona, niż poprzedni model tej marki. W ramkach po bokach ekranu zamontowano fizyczne przyciski zmiany stron. W środku zainstalowano 8 GB pamięci, ale część jest wykorzystana przez system i pliki zakupione w firmowym sklepie. Tylko część (chyba 2,5 GB) można wykorzystać na własne pliki. Czytnik nie ma gniazda kart pamięci. Poza tym, urządzenie standardowo posiada moduł wi-fi, a ładowanie odbywa się przez kabel microUSB.

 

Fizyczne przyciski powinny wyróżniać czytnik na amerykańskim rynku, mają je tylko najdroższe modele głównego konkurenta (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Oprogramowanie wygląda dość podobnie do tego, co już znamy z Nooka Glowlight Plus. Czytnik obsługuje pliki tekstowe w formacie ePub i PDF (również DRM Adobe). Tym razem przygotowanie całego urządzenia zlecono zewnętrznej firmie. Może więc Nook Glowlight 3 będzie bardziej przyjazny użytkownikowi i funkcjonalny bez rootowania.

 

Oprogramowanie wygląda bardzo podobnie do tego, co znamy z poprzedniego modelu  (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Czytnik można już zamawiać na stronie WWW księgarni, w cenie 120 USD. Wysyłka planowana jest od 8 XI 2017 r. Księgarnia nie realizuje zakupów poza Stany Zjednoczone.

 

Oficjalna strona produktu: https://www.barnesandnoble.com/w/nook-glow-light-3-barnes-noble/1127329365

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

Like Reblog Comment
review 2017-07-08 13:33
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi

 

Nook Glowlight Plus zadebiutował w październiku 2015 roku. Do tej pory pozostaje jedynym czytnikiem książek elektronicznych w ofercie amerykańskiej sieci księgarskiej Barnes and Noble. Od razu przyznam, że nie mam specjalnego sentymentu do Nooków. Moje pierwsze spotkanie z czytnikiem Nook Simple Touch GlowLight nie było zachęcające, a to z powodu przykrego dla oczu, niebieskawego oświetlenia. Postanowiłem jednak sprawdzić, jakie wrażenie sprawia Nook GlowLight Plus. Zapraszam na recenzję jednego z bardziej egzotycznych czytników, który nie jest oficjalnie sprzedawany poza Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Nie dziwi więc, że brak jest w polskich internetach omówień tego modelu. Jedyną recenzję udało mi się namierzyć na blogu „Świat jutra” (dzięki Becky z forum.eksiazki.org). Być może szerszego omówienia Nooka są ciekawi obecni posiadacze starszych modeli tej marki, którzy myślą o czymś nowszym. Może nawet o nowszym Nooku? Zatem poznajcie go, oto Nook Glowlight Plus.

 

Nook Glowlight Plus jest wodoodporny

 

Barnes and Noble

Recenzowany czytnik, Nook Glowlight Plus, firmowany jest przez sieć księgarską Barnes & Noble. To wciąż jedna z największych sieci księgarń w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w roku 2016 sprzedała ponad 19 mln e-booków, co plasuje ją na trzecim miejscu na rynku amerykańskim (pierwsze miejsce Amazon ze sprzedażą 406 mln). Firma boryka się jednak w ostatnich latach ze sporymi kłopotami. Prawdopodobnie złożyły się na to m.in.: ostra konkurencja ze strony Amazonu, niekonsekwentna polityka w zakresie e-booków i wręcz wrogie działania w stosunku do własnych klientów. Przykładowo do najdziwniejszych kroków właściciela Nooków należy drastyczne obcięcie w czytnikach tej marki przestrzeni na wgrywanie plików użytkowników (do 500 MB) i uniemożliwienie klientom pobierania zakupionych w księgarni publikacji w formie pliku np. do własnych komputerów (na potrzeby kopii zapasowych) czy innych urządzeń (spoza rodziny Nook).

 

Księgarnia stawia na słowo drukowane, czego przykładem jest akcja „Summer reading program”, w którym uczniowie, na podstawie pisemnych recenzji swoich lektur, mogą otrzymać darmową książkę

 

Dodatkowo, rok temu firma zachowała się jak na typową amerykańską korporację przystało i w obliczu finansowych kłopotów, wycofała się z brytyjskiego rynku. Dbając o centralę firmy, skupiła się na prowadzeniu biznesu w Stanach, pozostawiając europejskich klientów na lodzie (wpis: „Nook znika z Europy”). Obrazu po bitwie dopełniają statystyki z Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie Amazon ma odpowiadać za 60% rynku książek papierowych i 95% publikacji elektronicznych. Do tego wszystkiego, internety raz po raz obiegają informacje o sporych stratach finansowych firmy (liczonych w milionach dolarów, tylko w odniesieniu do samego oddziału firmy odpowiedzialnego za Nooka) przy milionowych zarobkach kolejnych dyrektorów.

 

Nook Glowlight Plus – gdzie kupić?

Nie mam niestety dobrych wieści dla osób zainteresowanych najnowszym czytnikiem marki Nook. Nie znalazłem żadnych ofert sprzedaży tego czytnika w Polsce, choć na przykład jeszcze w roku 2013 ówczesne Nooki były (poza rodziną Kindle) najczęściej kupowanymi czytnikami na Allegro! Po wycofaniu się księgarni Barnes & Noble z Europy, praktycznie wyschło „tradycyjne” źródło dostaw tych urządzeń na nasz rynek. W poprzednich latach znakomita większość Nooków w Polsce pochodziła z wyprzedaży lub serwisów w Wielkiej Brytanii. Aktualny model można kupić w zasadzie wyłącznie w Stanach Zjednoczonych, lub (w dość wygórowanych cenach, wliczając transport) ze Stanów np. za pośrednictwem serwisu eBay. Do tego, przy zakupie zza Wielkiej Wody, należy się liczyć z możliwością opłat celnych, które jeszcze bardziej ograniczają opłacalność całego przedsięwzięcia.

 

Siłą Barnes & Noble jest rozległa sieć sklepów na terenie całych Stanów Zjednoczonych, w których można także kupić Nooki

 

 

Jeśli ktoś jest bardzo zdeterminowany, można poczekać na pozbywanie się czytników przez amerykańskich użytkowników lub kupić Nooka na miejscu – czyli np. w jednej z ponad sześciuset fizycznych księgarni Barnes & Noble na terenie Stanów Zjednoczonych. Katalogowa cena Nooka Glowlight Plus wynosi 129,99 USD (plus stanowe podatki), choć czasami cena netto obniżana jest do stu dolarów.

 

Nook – ekosystem

Księgarnia Barnes & Noble działa obecnie wyłącznie na rynku amerykańskim. Firma skupia się raczej na książkach papierowych. Wciąż oferuje publikacje elektroniczne oraz urządzenia i aplikacje mobilne, ale czyni to bez przekonania. Jeden z głównych elementów ekosystemu – czytnik Nook – zyskał sobie kilka lat temu wielu wrogów po tym, jak producent ograniczył przestrzeń dostępną dla plików użytkownika. Posiadacze Nooków pomstowali, że 500 MB w czytniku na własne pliki to zdecydowanie za mało. Nook Glowlight Plus na szczęście daje użytkownikowi do dyspozycji trochę ponad 2,8 GB pamięci. Jest jednak dość ściśle przywiązany do księgarni. E-booki zakupione w księgarni B&N będą się synchronizować zarówno z urządzeniami mobilnymi jak i firmową aplikacją. Polskie książki da się bez problemu wgrywać jedynie przez kabel USB. Nie ma możliwości bezprzewodowej wysyłki własnych plików. Czytnik jest widoczny, po podłączeniu do komputera, jako urządzenie USB. Biblioteczką można zarządzać również przy użyciu programu calibre.

 

Calibre radzi sobie z zarządzeniem biblioteczką w Nooku

 

Księgarnia Barnes & Noble ma w swojej ofercie (poza czytnikami) również tablety i aplikację mobilną. Aplikacja „Nook: Read eBooks & Magazines”, jak sama nazwa wskazuje, służy do czytania publikacji elektronicznych, synchronizacji zakupów oraz postępów czytania między różnymi urządzeniami. Przeznaczona jest dla użytkowników z rynku amerykańskiego. Jeśli chcemy ją zainstalować, trzeba pobrać z innego źródła niż sklep Google Play. Można to zrobić np. ze strony Good e-Reader App Store.

 

Aplikację mobilną można pobrać ze sklepu Good e-Reader, co pozwoli ominąć ograniczenia regionalne Google Play

 

Aplikacja umiarkowanie nadaje się do czytania polskich e-booków, co nie jest zaskoczeniem. Brak dzielenia wyrazów powoduje, że justowany tekst wygląda niezbyt ładnie. Poza tym aplikacja mobilna ma dość podobny wygląd i funkcje, jak ta w czytniku. Dysponuje np. tylko jednym słownikiem – języka angielskiego (Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary, Eleventh Edition). Ma też dodatkowe cechy, których brakuje w czytniku. Ostatnia wersja tego programu została wzbogacona o ciekawą funkcję wyszukiwania głosowego. Wykorzystuje w tym celu mechanizmy Google’a. Androidowa wersja działa dość sprawnie. Aplikacji można użyć zarówno do czytania e-booków zakupionych w Barnes & Noble, jak i własnych plików wgranych do katalogu „NOOK” w pamięci urządzenia mobilnego. Aplikacja mobilna ma, jak się okazuje, większe możliwości od firmowego czytnika (znajdzie np. pliki przesłane bezprzewodowo).

 

Aplikacja mobilna umożliwia wyszukiwanie głosowe w katalogu księgarni

 

Jest jeszcze aplikacja na komputery osobiste (NOOK for PC), ale ona nie jest już chyba rozwijana. Można w niej czytać zarówno publikacje zakupione w księgarni B&N, jak i własne pliki dodane z dysku.

Zakupów książek można dokonywać także za pośrednictwem czytnika. Jeśli w ustawieniach konta podany jest numer karty płatniczej, transakcja jest szybka i prosta. Zakupiona publikacja pojawia się automagicznie w biblioteczce czytnika. Czytnik dobrze wpisuje się w system sprzedaży e-booków. Łatwo można w nim kupić książki z firmowej księgarni, ale dostęp do własnych plików jest niestety utrudniony, choć możliwy.

 

Zarówno w aplikacji mobilnej jak i w czytniku udostępniono „B&N Readouts”, krótkie teksty do codziennego czytania w odcinkach

 

Nook Glowlight Plus – ekran

Nook Glowlight Plus to pierwszy (i póki co ostatni) czytnik księgarni Barnes & Noble, który wyposażono w ekran E-Ink Carta o rozdzielczości 300 ppi (1440x1080 pikseli). Takie parametry, przy przekątnej sześciu cali (15,1 cm), nie robią już dziś specjalnego wrażenia, choć są wciąż zarezerwowane dla droższych urządzeń. Na wbudowane oświetlenie składa się pięć LEDów, umieszczonych pod górną częścią ramki otaczającej ekran. Światło ma lekko niebieskawy odcień i jest bardzo równomiernie rozprowadzane i trudno dopatrzeć się cieni, które w innych czytnikach zdarzają się w różnych miejscach ekranu. Odnoszę wrażenie, jakby tekst lekko tracił na kontraście przy włączonym oświetleniu. Obsługa dotykowa jest dość sprawna. Dotknięcie ekranu po bokach zmienia strony na kolejną (po prawej stronie)  lub poprzednią (po lewej stronie). Wskazanie środka ekranu wywołuje menu. Nie ma możliwości zmiany tych ustawień. W codziennym korzystaniu z Nooka, problemy pojawiają się przy wybieraniu przypisów. W tym przypadku czytnik nie sprawdza się, podobnie jak Tolino. Często przypis udaje mi się wybrać dopiero za czwartym lub piątym razem.

 

Połowa poziomu oświetlenia w Nooku (po lewej) i Kindle Voyage (po prawej) wykazuje lekkie przebarwienia, przy jednocześnie dość równomiernym rozłożeniu natężenia światła

 

Poziom oświetlenia ustawiony na 75% pozwala określić, że Kindle Voyage (po prawej) ma trochę większy zakres regulacji natężenia i bardziej kremowy odcień niż Nook Glowlight Plus (po lewej)

 

Niby więc fajnie… Jednak za każdym razem, gdy zabieram się za czytanie, zastanawiam się, czy aby na pewno patrzę na ekran E-Ink Carta 300 ppi? Obraz nie jest tak kontrastowy i wyraźny jak być powinien... Widzę delikatną różnicę, na niekorzyść Nooka, gdy go bezpośrednio porównam np. z Kindle Voyage czy nawet (teoretycznie słabszym) ekranem w Kobo Aura H2O. Być może jest to wina szybki pokrywającej front Nooka, a może też trochę białej ramki naokoło ekranu. Płaski front może być odpowiedzialny za lekkie „rozmycie” obrazu, podczas gdy biała ramka może dawać subiektywne wrażenie bardziej szarego tła. W przeprowadzonym przeze mnie „ślepym” teście, ekran Nooka opisywany był również przez inne osoby, jako „bardziej szary” a tekst „mniej wyraźny” niż w Kindle Voyage. Na plus należy zaliczyć praktyczny brak artefaktów z poprzednich stron, które bywały typową przypadłością poprzednich generacji ekranów E-Ink.

Żeby było jasne, na Nooku nie czyta się źle. Różnica w stosunku do Kindle Voyage czy Kobo Aura H2O nie jest drastyczna, jednak zauważalna, szczególnie przy bezpośrednim porównaniu. Jednym słowem – parametry podane w specyfikacji, to jeszcze nie wszystko.

 

Nook Glowlight Plus – konstrukcja

Urządzenia mobilne z rodziny Nook dostarcza obecnie Amerykanom dwóch uznanych producentów. Tablety pochodzą z fabryk południowokoreańskiego Samsunga, a czytniki wytwarza tajwański Netronix. Recenzowany Nook na pierwszy rzut oka sprawia solidne wrażenie. Czytnik posiada kilka cech, wyróżniających go na rynku, choć nie unikalnych. Należy wymienić tu przede wszystkim zgodność z normą IP67. Zapewnia to wodoodporność (w słodkiej wodzie) do 30 min. na głębokości do 1 m. Powinno też zapewnić odporność na pył i brud. Podobne właściwości mają także niektóre czytniki Kobo, Tolino czy PocketBook.

Drugą cechą jest płaski front. To w czytnikach wciąż dość rzadkie rozwiązanie, choć obecne np. w Kindle Voyage czy droższych modelach Tolino. Niektóre z firm z takiego rozwiązania rezygnują w nowszych konstrukcjach (np. PocketBook w przypadku InkPada 2).

 

Metalowa obudowa Nooka to unikat wśród czytników

 

Nook Glowlight Plus ma także jedną całkiem unikalną cechę. Mianowicie wyróżnia się na tle konkurencji metalowymi pleckami. Zarówno tył jak i brzegi obudowy urządzenia wykonane są z jednolitego kawałka aluminium w trudnym do określenia kolorze. Specjaliści od marketingu być może opiszą go np. jako szampański. Ja nie będę go określał, żeby się nie wygłupiać. Zwyczajnie nie mam pojęcia, jak go nazwać. Metalowa konstrukcja sprawia bardzo solidne wrażenie i wzbudza zaufanie do trzymanego w ręku sprzętu. W codziennym korzystaniu nie jest już tak szampańsko. Między ramkami ekranu a metalową krawędzią jest mniej więcej milimetrowa szczelinka, w którą uwielbiają wpadać paprochy. Również kant obudowy wbija mi się w rękę nawet przy krótkim użytkowaniu. Dość szybko więc sprawiłem sobie okładkę.

 

Wyłącznik znajduje się na lewej krawędzi obudowy

 

Nook Glowlight Plus ma tylko jeden fizyczny przycisk. To wyłącznik, który umieszczono na lewej krawędzi obudowy. Działa sprawnie, choć trochę „twardo”. Poniżej ekranu znajduje się logo Nooka, które jest jednocześnie dotykowym odpowiednikiem przycisku wywołującego ekran domowy.

Na dolnej krawędzi urządzenia znajdziemy gniazdo microUSB. Podłączony do niego kabel służyć może do ładowania baterii jak i przesyłania plików do pamięci czytnika. Ładowanie baterii sygnalizowane jest pomarańczowym kolorem diody ukrytej w lewym dolnym rogu ramki otaczającej ekran.

 

Gniazdo microUSB służy do ładowania baterii i przesyłania plików przez kabel USB

 

Można więc w sumie powiedzieć, że Nook Glowlight Plus jest solidnie wykonanym, wyróżniającym się wśród konkurencji czytnikiem.

 

 

Nook Glowlight Plus sprzedawany jest w solidnym kartonowym pudełku (wraz z ulotką informacyjną i kablem USB)

 

To tyle od strony sprzętowej. W drugiej części recenzji zaprezentuję moje wrażenia z codziennego użytkowania czytnika podczas prawie dwóch miesięcy konsumenckich testów. Można ją znaleźć tutaj.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-03-08 20:41
O Adamie, Kainie i Ablu, tylko trochę inaczej, opowiada J. Steinbeck
Na wschód od Edenu - John Steinbeck

Nie ma sensu się rozwodzić - to świetna książka. I bardzo prosta w odbiorze, jeśli ktoś się boi różnego rodzaju klasyki, może przestać - sama się czyta. Myślę, że jest tak łatwa i przyjemna w odbiorze, że w ogóle można by zacząć czytanie książek od niej (no dobra, od “Mysz i ludzi” a potem od niej). Steinbeck opowiada dość uniwersalną historię o prostych, zwykłych ludziach, a najlepszy jest jego styl - prosty właśnie. Sam siebie autor umieszcza w powieści, jako członka rodziny, która w pewien sposób była związana z bohaterem - Adamem Traskiem i jego synami. Dodaje to uroku opowieści, większej głębi, czytelnik zaczyna szukać na mapie miejscowości, o których tu mowa, i próbuje się zorientować w pokazanych czasach jak najlepiej - by móc wyciągnąć jeszcze więcej przyjemności z lektury. Steinbeck skłania do poznawania świata, Stanów Zjednoczonych konkretnie, do nie tylko poznania historii bohaterów, ale także zrozumienia skąd i w jaki sposób akurat takie historie mogły się zdarzyć.

 

Siłą książki są jej bohaterowie, autor pokazuje kilka typów ludzi, od idealnie dobrych, pogodzonych z życiem i jego niezrozumiałą niesprawiedliwością, przez prostych i podatnych na wpływy aż do prawdziwych potworów, twierdząc, że tacy się czasem po prostu rodzą. Nie stają, a rodzą, i nic nie można z tym zrobić. Historia związku Adama z Cathy oraz późniejsze ojcostwo Adama naznaczone tym, jak sam był wychowany to opowieść rewelacyjna. Dziś ani odkrywcza, ani pokazująca coś nowego; w prosty sposób przedstawiająca zdarzenia, których czytelnik doskonale się domyśla, a jednak go dziwią, wywołują skrajne emocje. Czytając “Na wschód od Edenu” miałem wrażenie, jakby Steinbeck opowiedział tu tę samą historię, którą życie opowiada od zarania dziejów, z tym, że akurat talent tego twórcy pozwala się nią cieszyć mimo braku zaskakujących zwrotów akcji i łatwego przewidywania kolejnych dramatów.

 

Interesujące wrażenie pozostawia po sobie właśnie bardzo udana kreacja różnych typów postaci, bez podjęcia prób wytłumaczenia ich cech, sposobu bycia, mentalności. Spodziewam się, że niejeden czujący gwałtowną potrzebę czytelnik mógł dokonywać coraz to bardziej karkołomnych interpretacji poznanych tu wydarzeń; boję się, że niektóre prawdziwe (wiecie, nie z bloga:)) recenzje także kreują “Na wschód od Edenu” jako coś ogromnego, oszałamiającego, odkrywczego - no i przez to książka może budzić strach. A w rzeczywistości to dość rozbudowana, ale nieskomplikowana opowieść, przedstawiona tak, że oderwać się od lektury nie można, i w zasadzie ukazująca jedną, podstawową prawdę o życiu - tę najważniejszą.

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2016-01-25 10:35
Sekretne życie Indusów
Sekretna córka -

"Sekretna córka" jest zapewne odbiciem przeżyć samej autorki, która pracowała w indyjskim sierocińcu, a sama urodziła się w Toronto w rodzinie indyjskich imigrantów. Opowiedziana historia przynajmniej częściowo odzwierciedla jej życie - dorastanie w imigranckiej rodzinie, poznawanie części rodziny, która pozostała w Indiach, odkrywanie Indii tak różnych od kanadyjskiej codzienności. Całość ma więc solidne podstawy.

Zrazu styl pisania zdecydowanie mnie nie ujął, wręcz zniechęcając do czytania. Nie wiem, czy to z powodu stylu pisania autorki, czy przekładu na język polski. Miałem wrażenie, że czytam relację z życia bohaterów powieści, a nie powieść ("Somer otwiera oczy i od razu dostrzega ustawioną obok łózka kroplówkę. Szybko zamyka je z powrotem..."). No i jeszcze czas teraźniejszy pomieszany z przeszłym. Denerwowały mnie również moje własne podejrzenia, że rozpocząłem lekturę melodramatu w amerykańskim stylu, przebranym tylko w indyjskie ciuszki.

 

"Jasu‌ udziela odpowiedzi, po której pandit odczytuje‍ z astrologicznych tablic horoskop chłopca. Ciało Kavity ogarnia napięcie. Przepowiednia przesądzi o życiu jej synka – jego zdrowiu, powodzeniu, małżeństwie – a dziś wskaże imię. Pandit zamyśla‍ się głęboko, po czym podnosi‌ wzrok i spogląda na siedzącą w pobliżu siostrę Jasu.
– Wybierz imię na „V”.
Oczy wszystkich zgromadzonych zwracają się ku dziewczynie. Chwila namysłu, uśmiech i pochylenie, by wyszeptać dziecku do ucha wybrane imię.
– Vijay – mówi rozpromieniona.
Jasu odwraca się do gości i podnosi syna do góry, aby wszyscy mogli go obejrzeć. Pandit kiwa głową z aprobatą, zaś tłum krewnych wiwatuje z radości i powtarza imię dziecka."

Shilpi Somaya Gowda "Sekretna córka"


"Sekretna córka" porusza fundamentalny problem indyjskiego społeczeństwa - niechęci do potomstwa płci żeńskiej. Cała opowieść to próba napiętnowania narosłych przez lata zwyczajów związanych z zamążpójściem i koniecznością zgromadzenia posagu, który może być rujnujący dla rodziny panny młodej. Dodaje do tego efekty współczesnych przemian objawiających się na przykład mobilnymi punktami przeprowadzającymi badania ultrasonograficzne i pomagających zawczasu określić płeć dziecka. Shilpi Somaya Gowda próbuje zaglądnąć w życie dwóch różnych światów - bogatego Zachodu i indyjskich kontrastów społeczno-majątkowych. Chyba udało jej się jednak pokazać, co tam zobaczyła.

 

Araku Valley, Indie

Pomoc w obowiązkach domowych, czy zabawa? (Araku Valley, 2011 r.)


Na szczęście historia okazała się na tyle wciągająca, i naładowana realiami oraz emocjami, że zapomniałem o stylu pisania, zapomniałem o melodramatycznych ciągotkach autorki i zapomniałem o otaczającej mnie rzeczywistości. Dałem się wciągnąć tej opowieści, czego i Wam życzę.

More posts
Your Dashboard view:
Need help?