logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Stany-Zjednoczone
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2020-01-04 08:35
Stare CZYTNIKI na NOWE w sklepie PocketBooka (na Ukrainie)

PocketBook na Ukrainie prowadzi akcję, mającą ułatwić posiadaczom starych modeli czytników, przejście na nowsze urządzenia. Firma udziela rabatu na zakup nowych czytników na podstawie wyceny posiadanego do tej pory egzemplarza. Nie ma znaczenia, czy stary czytnik jest sprawny czy nie oraz jakiej jest marki.

 

Reklama akcji "stare na nowe" na ukraińskiej stronie PocketBooka (źródło: pocketbook.ua)

 

Akcja trwa na Ukrainie ponad miesiąc - od grudnia do 13 stycznia 2020 roku. W tym czasie ukraińscy (potencjalni) klienci firmy mogą zwrócić się z prośbą o „wycenę” posiadanego starego czytnika. Na tej podstawie, powinni otrzymać rabat na zakup nowego czytnika w oficjalnym sklepie producenta. Firma udziela zniżki na na dwa modele: PocketBook Basic 3 oraz PocketBook Touch Lux 4. Nie są to najnowsze modele - PocketBook Basic 3 jest już na rynku od 2017 roku, a Touch Lux 4 od 2018. Ten drugi opisany jest w sklepie producenta jako „hit” sprzedażowy. Nie jest to dla mnie dziwne, bo to bardzo fajny czytnik. Sam jego recenzję zatytułowałem „PocketBook Touch Lux 4 – RECENZJA najtańszego sensownego CZYTNIKA do Legimi”. Choć akurat argument za obsługą wypożyczalni Legimi nie jest zapewne istotny dla przeciętnego czytelnika e-booków na Ukrainie.

 

PocketBook Touch Lux 4 ma na ukraińskiej stronie etykietkę "hitu" sprzedażowego. Kosztuje tam 4 099 UAH (ok. 660 PLN) (źródło: pocketbook.ua)

 

W oficjalnej informacji PocketBook nie podał, jakiego rabatu mogą spodziewać się posiadacze starych urządzeń. Dopóki ktoś do firmowego sklepu nie zadzwoni, to się nie dowie, czy chodzi tu o 1% czy może raczej o 25%. Ciekawi muszą spróbować, żeby się przekonać :)

 

Reklama programu trade-in, refundacji i rabatu za stare czytniki Kindle (źródło: amazon.com)

 

Podobne działania nie są nowością w świecie elektroniki użytkowej. Producenci prawdopodobnie chcą w ten sposób na przykład zachęcić klientów do zakupu nowszych urządzeń lub pozbawiać nieautoryzowane serwisy dostępu do części zapasowych. Znamy takie akcje też z polskich marketów oferujących AGD. Dlaczego wspominam wyżej akurat o rabacie 25%? Bo akurat na taką zniżkę mogą od dawna liczyć nabywcy nowych czytników Kindle, przy zwrocie starego. Ale to tylko klienci amerykańskiego Amazonu na terenie Stanów Zjednoczonych. Jest nawet specjalna strona w sklepie amazon.com. Można się na niej dowiedzieć o wysokości rabatu za stary czytnik. Zwykle jest to zakres 5-15 USD dla najstarszych modeli. Na przykład za mojego Kindle 3 Keyboard bym dostał 5 dolarów (nawet jeśli jest w idealnym stanie). Ale już za oddanie działającego Kindle Voyage można uzyskać nawet 50 USD. Nie ma sensu taki „interes”, ale gdyby ktoś bardzo chciał... Refundację otrzymuje się w postaci bonu zakupowego. Od razu można też zamówić bezpłatne odesłanie do Amazonu oraz otrzymać rabat 25% na zakup modelu Kindle, znajdującego się w bieżącej ofercie firmy.

 

Niezwykle wysoko, w amazonowym programie trade-in, jest wyceniony Kindle Voyage "na chodzie" (źródło: amazon.com)

 

Niestety, na razie nie ma się co spodziewać, że podobną akcję PocketBook podejmie także poza granicami Ukrainy. Ale warto wiedzieć, że są takie programy na świecie. Może i u nas producenci szerzej zadbają, w podobny sposób, o swoich wiernych klientów...

Like Reblog Comment
review 2019-01-17 22:18
Co by tu napisać przy okazji pracy, czyli recenzja książki „Świat według reportera. USA” Piotra Kraśki
USA. Świat według reportera - Piotr Kraśko

 

Z dużą dozą samozaparcia przebrnąłem przez książkę „USA” z serii „Świat według reportera” Piotra Kraśki. Udało się, ale nie jestem z siebie dumny niestety. Nie miałem kłopotów z samym tekstem. Pisany jest lekko i akapit szybko mija za akapitem. To niezaprzeczalny atut tej książki. Publikacja nie jest też specjalnie obszerna. Raz za razem zżymałem się jednak na treść i podejście autora do opisywanej rzeczywistości.

 

Wbrew podpisowi zdjęcia z książki „Świat według reportera. USA”, tzw. kiwony, to nie są maszyny wiertnicze (zrzut ekranu z e-booka „Świat według reportera. USA”)

 

Nie czytałem jakoś wiele książek polskich reporterów ze Stanów, ale po raz kolejny miałem wrażenie, że mam w ręku raczej folder reklamowy czy przewodnik turystyczny niż książkę „reporterską”. Wcześniej dotknęło mnie coś takiego przy „Drodze 66” Doroty Warakomskiej.

 

Moim zdaniem książka pod tytułem „USA”, będąca częścią większej serii mającej opisywać świat, powinna oferować czytelnikowi trochę (eufemizm) więcej. Tu otrzymujemy tylko migawki z zawodowego życia dziennikarza i to raptem w kilku miejscach z ogromnych (jak podkreśla sam autor oraz jego rozmówcy) Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tematy pojawiają się jeden po drugim tak trochę przy okazji zawodowych obowiązków. Dochodzą do tego fakty historyczne (raczej sprzed kilkudziesięciu niż sprzed kilku lat) i trochę anegdot. Można więc odnieść wrażenie, że „świat według reportera” składa się ze służbowych podróży w miejsca, gdzie coś się dzieje. I taka konstatacja to chyba największy atut tej książki. Szkoda tylko, że nie idzie to w parze z szerszym spojrzeniem, pogłębieniem tematu czy wyjaśnieniem problemu. No bo co na przykład otrzymujemy z pobytu w Nowym Orleanie po przejściu niszczycielskiego huraganu? Bynajmniej nie opowieść o jednej z największych katastrof humanitarnych w najbogatszym kraju świata, a historyjkę o barze, w którym można się było napić nawet wtedy, gdy naokoło ludzie głodowali a policjanci na noc barykadowali się na posterunkach w obawie przed uzbrojonymi bandami grasującymi po zdewastowanym mieście.

 

Bary w ogóle stanowią całkiem sporą część opowieści. Nie trzeba być reporterem, żeby przy piwie pogadać z przygodnie napotkanymi ludźmi. Wydawało by się, że reporter ma (czy też może powinien) mieć trochę większe ambicje jeśli pisze książkę po tytułem „USA”. Zapewne łatwiej jest nawiązać rozmowę przy piwie niż umówić się na rozmowę z kimś mającym istotny wpływ na opisywaną społeczność. Jestem jak najbardziej za pokazywaniem świata przez pryzmat zwykłych ludzi, ale jeśli reporterowi brakuje innych rozmówców, wychodzi z tego jednak dość jednostronna opowieść.

 

„Formalnie nie jest to część Stanów Zjednoczonych. Praktycznie pewnie będzie zawsze. Łącznie 120 km kwadratowych wody i lądu, jakie Amerykanie dzierżawią od Kuby od 1903 roku. Ummowę przedłużono na czas nieokreślony 29 lat później. Jest w niej zapis, że może wygasnąć tylko za zgodą obu stron, a takiej decyzji Waszyngton zapewne nigdy nie podejmie."

Piotr Kraśko „Świat według reportera. USA”

 

Nie wiem, czy z nieświadomości, czy z maniery czy z jeszcze innego powodu, autor nieustannie utożsamia Stany Zjednoczone Ameryki z Ameryką. Jest to może zrozumiałe dla samych obywateli tego kraju, którzy (jak to wynika także z tekstu recenzowanej pozycji) mają bardzo mgliste pojęcie o tym, co się dzieje poza ich stanem, a poza krajem to już tylko miejsca walk US Army. Ale dla wykształconego dziennikarza z Europy nie powinno to być aż takim problemem. A jednak jest.

 

Okładka e-booka Piotra Kraśki „Świat według reportera. USA” (źródło: ebookpoint.pl)

 

Problemem jest też zbytnia wiara autora w to, co mu opowiadają ludzie. Albo przynajmniej brak jakiegoś autorskiego komentarza, puszczenia oka do czytelnika czy głębszej refleksji (poza zwątpieniem w drzewo genealogiczne przewodnika po Nowym Orleanie). Oto z jednej strony pokazuje jak to czuł się uprzywilejowany lecąc samolotem pełnym rządowych agentów, których nie obowiązywały jakieś tam przepisy o odprawie wizowej na lotnisku czy zapinaniu pasów podczas startu samolotu. A w chwilę później z pełną powagą relacjonuje, że prawo jest jednakowe dla wszystkich i nawet niemal stuletnia babcia musi pokazać prawo jazdy w knajpie, żeby udowodnić, że jest już w wieku upoważniającym do zakupu alkoholu. Litości!

 

Póki co, lektury z serii „Świat według reportera” sobie odpuszczę.

 

Książkę w wersji elektronicznej można kupić m.in. w księgarni Ebookpoint: Piotr Kraśko „Świat według reportera. USA”.

 

Like Reblog Comment
text 2018-12-05 17:37
Czytniki marki PocketBook oficjalnie na RYNKU AMERYKAŃSKIM

Stany Zjednoczone to najbogatszy i najlepiej rozwinięty rynek książek elektronicznych. Jest równocześnie zdominowany przez księgarnię Amazon i jej czytniki – Kindle. Nie jest to rynek łatwy, o czym przekonuje się na własnej skórze choćby największa tamtejsza sieć księgarska – Barnes and Noble. Jej dział związany z czytnikami i e-bookami zmaga się w ostatnich latach z ciągłymi kłopotami i widmem zamknięcia – oddania pola Amazonowi. Również operujący z Kanady Rakuten Kobo, w walce o amerykańskich klientów, nie stanął w szranki sam. Chcąc zwiększyć szanse zaistnienia w Stanach, zawiązał sojusz handlowy z największą siecią sklepów – Walmart. Krótko rzecz ujmując - nie ma letko.

 

PocketBook Aqua 2 w ofercie sklepu Good e-Reader (źródło: goodereader.com/blog/shop)

 

Do gry dołączy kolejna marka. Dziś pojawiła się w sieci informacja, że kanadyjski serwis e-bookowy Good e-Reader, zajmie się od teraz dystrybucją czytników marki PocketBook. Czytniki mają trafiać głównie do klientów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Serwis jest autoryzowanym sprzedawcą na terenie dwóch krajów. W oficjalnej informacji podano, że można PocketBooki zamawiać także z innych regionów.

 

Obecnie oferowane są oficjalnie prawie wszystkie modele z bieżącej oferty producenta: PocketBook Aqua 2, PocketBook Touch HD 2, PocketBook Touch Lux 4, PocketBook Basic Lux 2 oraz PocketBook InkPad 3. Michael Kozlowski (współtwórca serwisu Good e-Reader) napisał, że PocketBooki to solidne urządzenia i podkreślił, że mają fizyczne przyciski zmiany stron. Od strony oprogramowania pochwalił stabilność oprogramowania wewnętrznego tych czytników. Bez szerokiego marketingu i powiązania czytników z anglojęzyczną księgarnią, trudno spodziewać się wielkiego sukcesu. Ale to i tak ciekawa opcja, bo do tej pory Good e-Reader zajmował się sprzedażą raczej dość egzotycznych androidowych urządzeń, na przykład chińskich czytników pod własną marką czy urządzeń marki Onyx Boox.

 

Like Reblog Comment
text 2018-08-24 13:51
Czytniki Kobo w sklepach sieci Walmart (w Stanach Zjednoczonych)

 

Czytniki i e-booki dostarczane przez Kobo trafiają właśnie do stacjonarnych sklepów sieci Walmart na terenie Stanach Zjednoczonych. Są już dostępne w internetowym sklepie koncernu. To może niewielki krok w rozwoju amerykańskiego rynku e-booków, ale wielki skok dla Kobo. Albo przynajmniej szansa na zaistnienie w świadomości amerykańskich klientów. Pojawienie się czytników Kobo w regularnej sprzedaży w Stanach jest efektem porozumienia, które zostało ogłoszone na początku tego roku (wpis „Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem”).

 

Klienci największej sieci sklepów detalicznych mogą teraz kupować także czytniki Kobo i e-booki (źródło: walmart.com)

 

Walmart to obecnie największa sieć sklepów detalicznych. Działa przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale podejmowała także (raczej nieudane) próby ekspansji w różnych miejscach na świecie. Raz po raz pojawiają się i u nas pogłoski, że Walmart ma wykupić polskie sklepy, np. Carrefoura czy Tesco. Do ekspansji na „nieznane” rynki produktów elektronicznych (w tym przypadku e-booków i audiobooków) słusznie wybrano więc japońsko-kanadyjskiego doświadczonego partnera - Rakuten Kobo.

 

Czytniki Kobo w ofercie Walmartu (źródło: walmart.com)

 

Na tronie internetowej sklepu amerykańscy klienci mogą znaleźć obecnie cztery czytniki Kobo oraz dostęp do księgarni sygnowanej logo Walmartu oraz Kobo. Jako, że na potrzeby amerykańskiego partnera stworzono nowy wirtualny sklep z osobnymi kontami, udostępnienie całego księgozbioru osobom logującym się ze strony walmart.com jeszcze ma potrwać.

 

Księgarnia prowadzona przez Kobo dla Walmartu została wzbogacona o logo sieci sklepów (źródło: kobo.com)

 

O ile czytniki będą prezentowane w wybranych sklepach Walmartu na terenie Stanów (ma ich być tysiąc), o tyle e-booki będą sprzedawane wszędzie. Są one eksponowane w postaci kartoników z tytułem i ceną. Nie wiem, jak się taka sprzedaż sprawdzi, ale może jest to jakaś metoda.

 

Kącik Kobo w Walmarcie (autor: rcentros)

 

Oferta e-booków w cenie 2,99-41,99 USD (autor: rcentros)

 

Prezentowane tu zdjęcia pochodzą z wpisu rcentrosa - użytkownika forum mobileread.com, który przeszedł się z do pobliskiego Walmartu, gdy organizowano tam „kącik Kobo”.

 

Podsumowanie

W ostatnich latach amerykańscy klienci nie mieli za bardzo możliwości zakupu czytników w fizycznych sklepach. Na rynku królują czytniki Kindle, które sprzedawane są przede wszystkim w sklepie internetowym. Jedynym dość dobrze dostępnym „od ręki” czytnikiem był Nook, oferowany w sieci księgarskiej Barnes and Noble. Jednak wspomniane księgarnie są znacznie rzadziej rozmieszczone niż obecny praktycznie wszędzie Walmart. Ciekawe jak to wpłynie na zainteresowanie amerykańskich klientów czytnikami i e-bookami i czy uda się dotrzeć do tych, którzy potrzebują fizycznego kontaktu z czytnikiem, aby się do niego przekonać.

 

Trudno powiedzieć, czy współpraca z Walmartem przyniesie spektakularny wzrost znaczenia Kobo na amerykańskim rynku. Oby tak się stało, bo może zmobilizuje to Amazon do większej kreatywności. Ale coś mi się wydaje, że ostatecznie pogrążyć to może księgarnię Barnes and Noble, w której trwa karuzela prezesów zarabiających ciężkie miliony dolarów przy jednoczesnym kryzysie działu czytników, na które nikt tam nie ma pomysłu (poza cięciami zatrudnienia i inwestycji).

 

Like Reblog Comment
text 2018-01-27 10:40
Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem

Kobo wkracza do Stanów Zjednoczonych, wchodząc w sojusz z Walmartem, największym detalistą na tamtejszym rynku. Do tej pory japońsko-kanadyjska firma starała się osiągnąć dobrą pozycję na rynkach, gdzie można było dużo osiągnąć nie ścigając się z lokalnym monopolistą. Na przykład Amazonem. Wygląda na to, że polityka firmy uległa niejakiej zmianie i zostanie podjęta walka o udziały w największym rynku książek elektronicznych.

 

Kobo Aura ONE najdroższy czytnik marki Kobo (źródło: kobo.com)

 

Współpraca z Walmartem ma być dwustronna. To znaczy Walmart pomoże Kobo w Stanach, a Rakuten (japoński właściciel Kobo) pomoże Walmartowi w Japonii. Do nowego partnerstwa, na terenie Stanów, Kobo wnosi przede wszystkim infrastrukturę informatyczną oraz wiedzę na temat funkcjonowania rynku e-booków. Firma posiada spore doświadczenie w tym względzie jak i bardzo rozbudowany system zarządzający. Dotyczy to nie tylko sprzedaży z internetowej księgarni, ale odnosi się również do danych na temat swoich klientów. W tym również informacji o zachowaniach czytelniczych rzecz jasna (wpis: „Kobo porzuca tablety na rzecz czytników książek, dlaczego?”). Kobo ma najsilniejszą pozycję w rodzimej Kanadzie, gdzie prowadzi księgarnię i dystrybucję czytników. Jest też (od roku) partnerem technologicznym dbającym o infrastrukturę informatyczną w niemieckim sojuszu Tolino. Firma obecna jest także na mniej rozwiniętych rynkach, budując sojusze z lokalnymi partnerami (wpis: „Kiedy Kobo wchodzi na nowy rynek – sześć zasad”).

 

Jeden z największych amerykańskich sklepów Walmart w Albany (źródło: maps.google.com)

 

Działania na rynku amerykańskim mają objąć sprzedaż czytników Kobo oraz kart podarunkowych w sklepach amerykańskiego detalisty. Walmart twierdzi, że ich sklepy odwiedza tygodniowo ok. 140 mln klientów. Kanadyjczycy mają w tym roku uruchomić internetową sprzedaż książek w wersji elektronicznej (także audio). Księgarnia będzie zintegrowana z już istniejącą platformą internetową Walmartu. Kobo oczywiście ma zapewnić dostęp do jak najszerszego katalogu publikacji. Firma chwali się, że posiada obecnie w swojej ofercie ponad sześć milionów pozycji (e-booków i audiobooków). Czytniki Kobo będzie też można kupić na stronie walmart.com. Planowana jest także, firmowana przez oba podmioty, nowa aplikacja mobilna (tylko dla iOS i Android OS) powiązana ze wspomnianą księgarnią.

 

Jeden z całodobowych sklepów Seiyu w Tokio (źródło: Google Street View)

 

Z kolei w Japonii działa już od roku 2000 sieć sklepów Seiyu, będąca własnością Walmartu. Na jej bazie powstanie w tym roku nowa marka „Rakuten Seiyu Netsuper”. Rakuten (właściciel Kobo) ma jej zapewnić internetową wersję sklepu, która będzie specjalizować się w dostawach zakupów (głównie spożywczych) do domu klienta. Źródłem zaopatrzenia będą zarówno już istniejące sklepy detaliczne jak i nowe centrum dystrybucyjne. Dostawy mają ruszyć w trzecim kwartale 2018 roku.

 

Podsumowanie

To dobra wiadomość dla czytelników w Stanach. Daje nadzieje na dalsze utrzymanie na rynku innowacyjnej marki, jaką jest Kobo i zmniejszenie monopolistycznej pozycji Amazonu. Cieszy mnie, że na rynku amerykańskim pojawi się choć jeden (bo Barnes and Noble ze swoim Nookiem słabo sobie radzi) poważny konkurent kindelków. Mam nadzieję, że skłoni to zarówno Amazon jak i Kobo do wprowadzania kolejnych czytnikowych innowacji. Opisywane partnerstwo na pewno nie zbliża czytników Kobo do Polski...

More posts
Your Dashboard view:
Need help?