logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Stany-Zjednoczone
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2018-12-05 17:37
Czytniki marki PocketBook oficjalnie na RYNKU AMERYKAŃSKIM

Stany Zjednoczone to najbogatszy i najlepiej rozwinięty rynek książek elektronicznych. Jest równocześnie zdominowany przez księgarnię Amazon i jej czytniki – Kindle. Nie jest to rynek łatwy, o czym przekonuje się na własnej skórze choćby największa tamtejsza sieć księgarska – Barnes and Noble. Jej dział związany z czytnikami i e-bookami zmaga się w ostatnich latach z ciągłymi kłopotami i widmem zamknięcia – oddania pola Amazonowi. Również operujący z Kanady Rakuten Kobo, w walce o amerykańskich klientów, nie stanął w szranki sam. Chcąc zwiększyć szanse zaistnienia w Stanach, zawiązał sojusz handlowy z największą siecią sklepów – Walmart. Krótko rzecz ujmując - nie ma letko.

 

PocketBook Aqua 2 w ofercie sklepu Good e-Reader (źródło: goodereader.com/blog/shop)

 

Do gry dołączy kolejna marka. Dziś pojawiła się w sieci informacja, że kanadyjski serwis e-bookowy Good e-Reader, zajmie się od teraz dystrybucją czytników marki PocketBook. Czytniki mają trafiać głównie do klientów ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Serwis jest autoryzowanym sprzedawcą na terenie dwóch krajów. W oficjalnej informacji podano, że można PocketBooki zamawiać także z innych regionów.

 

Obecnie oferowane są oficjalnie prawie wszystkie modele z bieżącej oferty producenta: PocketBook Aqua 2, PocketBook Touch HD 2, PocketBook Touch Lux 4, PocketBook Basic Lux 2 oraz PocketBook InkPad 3. Michael Kozlowski (współtwórca serwisu Good e-Reader) napisał, że PocketBooki to solidne urządzenia i podkreślił, że mają fizyczne przyciski zmiany stron. Od strony oprogramowania pochwalił stabilność oprogramowania wewnętrznego tych czytników. Bez szerokiego marketingu i powiązania czytników z anglojęzyczną księgarnią, trudno spodziewać się wielkiego sukcesu. Ale to i tak ciekawa opcja, bo do tej pory Good e-Reader zajmował się sprzedażą raczej dość egzotycznych androidowych urządzeń, na przykład chińskich czytników pod własną marką czy urządzeń marki Onyx Boox.

 

Like Reblog Comment
text 2018-08-24 13:51
Czytniki Kobo w sklepach sieci Walmart (w Stanach Zjednoczonych)

 

Czytniki i e-booki dostarczane przez Kobo trafiają właśnie do stacjonarnych sklepów sieci Walmart na terenie Stanach Zjednoczonych. Są już dostępne w internetowym sklepie koncernu. To może niewielki krok w rozwoju amerykańskiego rynku e-booków, ale wielki skok dla Kobo. Albo przynajmniej szansa na zaistnienie w świadomości amerykańskich klientów. Pojawienie się czytników Kobo w regularnej sprzedaży w Stanach jest efektem porozumienia, które zostało ogłoszone na początku tego roku (wpis „Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem”).

 

Klienci największej sieci sklepów detalicznych mogą teraz kupować także czytniki Kobo i e-booki (źródło: walmart.com)

 

Walmart to obecnie największa sieć sklepów detalicznych. Działa przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, ale podejmowała także (raczej nieudane) próby ekspansji w różnych miejscach na świecie. Raz po raz pojawiają się i u nas pogłoski, że Walmart ma wykupić polskie sklepy, np. Carrefoura czy Tesco. Do ekspansji na „nieznane” rynki produktów elektronicznych (w tym przypadku e-booków i audiobooków) słusznie wybrano więc japońsko-kanadyjskiego doświadczonego partnera - Rakuten Kobo.

 

Czytniki Kobo w ofercie Walmartu (źródło: walmart.com)

 

Na tronie internetowej sklepu amerykańscy klienci mogą znaleźć obecnie cztery czytniki Kobo oraz dostęp do księgarni sygnowanej logo Walmartu oraz Kobo. Jako, że na potrzeby amerykańskiego partnera stworzono nowy wirtualny sklep z osobnymi kontami, udostępnienie całego księgozbioru osobom logującym się ze strony walmart.com jeszcze ma potrwać.

 

Księgarnia prowadzona przez Kobo dla Walmartu została wzbogacona o logo sieci sklepów (źródło: kobo.com)

 

O ile czytniki będą prezentowane w wybranych sklepach Walmartu na terenie Stanów (ma ich być tysiąc), o tyle e-booki będą sprzedawane wszędzie. Są one eksponowane w postaci kartoników z tytułem i ceną. Nie wiem, jak się taka sprzedaż sprawdzi, ale może jest to jakaś metoda.

 

Kącik Kobo w Walmarcie (autor: rcentros)

 

Oferta e-booków w cenie 2,99-41,99 USD (autor: rcentros)

 

Prezentowane tu zdjęcia pochodzą z wpisu rcentrosa - użytkownika forum mobileread.com, który przeszedł się z do pobliskiego Walmartu, gdy organizowano tam „kącik Kobo”.

 

Podsumowanie

W ostatnich latach amerykańscy klienci nie mieli za bardzo możliwości zakupu czytników w fizycznych sklepach. Na rynku królują czytniki Kindle, które sprzedawane są przede wszystkim w sklepie internetowym. Jedynym dość dobrze dostępnym „od ręki” czytnikiem był Nook, oferowany w sieci księgarskiej Barnes and Noble. Jednak wspomniane księgarnie są znacznie rzadziej rozmieszczone niż obecny praktycznie wszędzie Walmart. Ciekawe jak to wpłynie na zainteresowanie amerykańskich klientów czytnikami i e-bookami i czy uda się dotrzeć do tych, którzy potrzebują fizycznego kontaktu z czytnikiem, aby się do niego przekonać.

 

Trudno powiedzieć, czy współpraca z Walmartem przyniesie spektakularny wzrost znaczenia Kobo na amerykańskim rynku. Oby tak się stało, bo może zmobilizuje to Amazon do większej kreatywności. Ale coś mi się wydaje, że ostatecznie pogrążyć to może księgarnię Barnes and Noble, w której trwa karuzela prezesów zarabiających ciężkie miliony dolarów przy jednoczesnym kryzysie działu czytników, na które nikt tam nie ma pomysłu (poza cięciami zatrudnienia i inwestycji).

 

Like Reblog Comment
text 2018-01-27 10:40
Kobo wkracza do Stanów w partnerstwie z Walmartem

Kobo wkracza do Stanów Zjednoczonych, wchodząc w sojusz z Walmartem, największym detalistą na tamtejszym rynku. Do tej pory japońsko-kanadyjska firma starała się osiągnąć dobrą pozycję na rynkach, gdzie można było dużo osiągnąć nie ścigając się z lokalnym monopolistą. Na przykład Amazonem. Wygląda na to, że polityka firmy uległa niejakiej zmianie i zostanie podjęta walka o udziały w największym rynku książek elektronicznych.

 

Kobo Aura ONE najdroższy czytnik marki Kobo (źródło: kobo.com)

 

Współpraca z Walmartem ma być dwustronna. To znaczy Walmart pomoże Kobo w Stanach, a Rakuten (japoński właściciel Kobo) pomoże Walmartowi w Japonii. Do nowego partnerstwa, na terenie Stanów, Kobo wnosi przede wszystkim infrastrukturę informatyczną oraz wiedzę na temat funkcjonowania rynku e-booków. Firma posiada spore doświadczenie w tym względzie jak i bardzo rozbudowany system zarządzający. Dotyczy to nie tylko sprzedaży z internetowej księgarni, ale odnosi się również do danych na temat swoich klientów. W tym również informacji o zachowaniach czytelniczych rzecz jasna (wpis: „Kobo porzuca tablety na rzecz czytników książek, dlaczego?”). Kobo ma najsilniejszą pozycję w rodzimej Kanadzie, gdzie prowadzi księgarnię i dystrybucję czytników. Jest też (od roku) partnerem technologicznym dbającym o infrastrukturę informatyczną w niemieckim sojuszu Tolino. Firma obecna jest także na mniej rozwiniętych rynkach, budując sojusze z lokalnymi partnerami (wpis: „Kiedy Kobo wchodzi na nowy rynek – sześć zasad”).

 

Jeden z największych amerykańskich sklepów Walmart w Albany (źródło: maps.google.com)

 

Działania na rynku amerykańskim mają objąć sprzedaż czytników Kobo oraz kart podarunkowych w sklepach amerykańskiego detalisty. Walmart twierdzi, że ich sklepy odwiedza tygodniowo ok. 140 mln klientów. Kanadyjczycy mają w tym roku uruchomić internetową sprzedaż książek w wersji elektronicznej (także audio). Księgarnia będzie zintegrowana z już istniejącą platformą internetową Walmartu. Kobo oczywiście ma zapewnić dostęp do jak najszerszego katalogu publikacji. Firma chwali się, że posiada obecnie w swojej ofercie ponad sześć milionów pozycji (e-booków i audiobooków). Czytniki Kobo będzie też można kupić na stronie walmart.com. Planowana jest także, firmowana przez oba podmioty, nowa aplikacja mobilna (tylko dla iOS i Android OS) powiązana ze wspomnianą księgarnią.

 

Jeden z całodobowych sklepów Seiyu w Tokio (źródło: Google Street View)

 

Z kolei w Japonii działa już od roku 2000 sieć sklepów Seiyu, będąca własnością Walmartu. Na jej bazie powstanie w tym roku nowa marka „Rakuten Seiyu Netsuper”. Rakuten (właściciel Kobo) ma jej zapewnić internetową wersję sklepu, która będzie specjalizować się w dostawach zakupów (głównie spożywczych) do domu klienta. Źródłem zaopatrzenia będą zarówno już istniejące sklepy detaliczne jak i nowe centrum dystrybucyjne. Dostawy mają ruszyć w trzecim kwartale 2018 roku.

 

Podsumowanie

To dobra wiadomość dla czytelników w Stanach. Daje nadzieje na dalsze utrzymanie na rynku innowacyjnej marki, jaką jest Kobo i zmniejszenie monopolistycznej pozycji Amazonu. Cieszy mnie, że na rynku amerykańskim pojawi się choć jeden (bo Barnes and Noble ze swoim Nookiem słabo sobie radzi) poważny konkurent kindelków. Mam nadzieję, że skłoni to zarówno Amazon jak i Kobo do wprowadzania kolejnych czytnikowych innowacji. Opisywane partnerstwo na pewno nie zbliża czytników Kobo do Polski...

Like Reblog Comment
text 2017-11-01 21:33
Nook GlowLight 3 to nowy czytnik amerykańskiej księgarni Barnes & Noble

Amerykańska księgarnia Barnes and Noble wprowadziła właśnie do sprzedaży swój nowy czytnik książek elektronicznych Nook GlowLight 3. Pomimo sporych kłopotów, głównie na rynku e-booków, sklep pozostaje jednym z głównych konkurentów, dominującego w Stanach, Amazonu.

 

Tryb nocny, to jedna z nowości w Nooku GlowLigh 3 (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Recenzując czytnik Nook Glowlight Plus, sądziłem, że na długo może to być ostatni czytnik firmy. Firma na tym polu ponosi co roku milionowe straty, a kolejni prezesi, pobierając milionowe pensje, nie potrafili znaleźć rozwiązania problemu. Barnes and Noble zdecydował się jednak na wprowadzenie nowego urządzenia, które wkrótce trafi do sklepów stacjonarnych na amerykańskim rynku, a już dziś może być zarezerwowane na stronie WWW.

 

 

Czytnik Nook GlowLight 3 można w Stanach już zamawiać w przedsprzedaży (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Nook Glowlight 3 to czytnik wpisujący się w najnowsze trendy. Przede wszystkim został wyposażony w oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową. To rozwiązanie znane już choćby z urządzeń marki Kobo i Tolino. Pozwala dopasować światło emitowane przez diody otaczające ekran, do upodobań użytkownika, pory dnia lub barwy światła zewnętrznego. Czytnik wyposażono w tryb pracy „Night Mode” - ze szczególnie ciepłym i łagodnym światłem. Dotykowy ekran E-Ink o przekątnej sześciu cali, to najlepsza w tym momencie na rynku wersja z rozdzielczością 300 ppi.

 

Nook GlowLight 3 wyposażono w oświetlenie z regulowaną temperaturą barwową (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Obudowa pokryta jest, jak się zdaje, gumowanym plastikiem. Jest bardziej zaokrąglona, niż poprzedni model tej marki. W ramkach po bokach ekranu zamontowano fizyczne przyciski zmiany stron. W środku zainstalowano 8 GB pamięci, ale część jest wykorzystana przez system i pliki zakupione w firmowym sklepie. Tylko część (chyba 2,5 GB) można wykorzystać na własne pliki. Czytnik nie ma gniazda kart pamięci. Poza tym, urządzenie standardowo posiada moduł wi-fi, a ładowanie odbywa się przez kabel microUSB.

 

Fizyczne przyciski powinny wyróżniać czytnik na amerykańskim rynku, mają je tylko najdroższe modele głównego konkurenta (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Oprogramowanie wygląda dość podobnie do tego, co już znamy z Nooka Glowlight Plus. Czytnik obsługuje pliki tekstowe w formacie ePub i PDF (również DRM Adobe). Tym razem przygotowanie całego urządzenia zlecono zewnętrznej firmie. Może więc Nook Glowlight 3 będzie bardziej przyjazny użytkownikowi i funkcjonalny bez rootowania.

 

Oprogramowanie wygląda bardzo podobnie do tego, co znamy z poprzedniego modelu  (źródło: www.barnesandnoble.com)

 

Czytnik można już zamawiać na stronie WWW księgarni, w cenie 120 USD. Wysyłka planowana jest od 8 XI 2017 r. Księgarnia nie realizuje zakupów poza Stany Zjednoczone.

 

Oficjalna strona produktu: https://www.barnesandnoble.com/w/nook-glow-light-3-barnes-noble/1127329365

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2017-07-09 20:41
Nook Glowlight Plus – recenzja wodoodpornego czytnika z ekranem 300 ppi (część II)

 

Czytnik Nook Glowlight Plus towarzyszył mi przez ostatnie dwa miesiące. W pierwszej części recenzji skupiłem się na jego stronie sprzętowej, druga część prezentuje moje wrażenia i opinie zebrane w czasie codziennego użytkowania. Ale jednocześnie już teraz zapraszam do lektury gościnnego wpisu Becky z forum.eksiazki.org, która z kolei jest zadowoloną użytkowniczką dwóch egzemplarzy recenzowanego modelu Nooka.

 

Nook Glowlight Plus z wygaszaczem „Authors”

 

Nook Glowlight Plus – oprogramowanie

Urządzenie ani razu nie zawiesiło mi się, ani nie zresetowało. Chyba tylko tyle dobrego mogę napisać o oprogramowaniu Nooka...

Mam wrażenie, że wszystkie wypowiedzi polskich zwolenników Nooków, jakie czytałem, brzmiały podobnie – „po rootowaniu i podmianie całego oprogramowania, to bardzo dobry czytnik, który znakomicie sobie radzi zarówno z PDFami jak i EPUBami”. Oczywiście przesadzam, ale właśnie takie wrażenie mi pozostało z lektury wielu wypowiedzi użytkowników urządzeń tej marki. Również oprogramowanie recenzowanego modelu można przerobić według własnego uznania. Zabezpieczenia czytnika zostały ominięte w dwa miesiące po premierze (więcej szczegółów na forum XDA Developers). Ja jednak recenzuję Nooka w takiej postaci, w jakiej trafia do użytkownika. Wszystkie moje uwagi dotyczą oryginalnie zainstalowanego oprogramowania w aktualnie dostępnej wersji 4.7.0.43 (z 13 IV 2017 r.).

Oprogramowanie czytnika działa, jak już wspomniałem, stabilnie choć ma swoje fanaberie. Najbardziej denerwujące jest zapominanie ustawień sposobu wyświetlania e-booka oraz nieotwieranie ostatnio czytanej książki po starcie urządzenia. Zrazu czytnik startował na ekranie początkowym. Myślałem, że tak ma być. Potem, nagle, to się zmieniło i przez jakiś czas po wybudzeniu widziałem od razu otwartą ostatnio czytaną stronę. Potem znowu mu się odmieniło. Podobnie jest z ustawieniami wyglądu książki. Raz czytnik zapamiętywał moje ustawienia (wybraną czcionkę), a potem znowu nie (i wracał samoczynnie do korzystania z „Original Fonts”). Poprawne działanie wróciło po zmianie wygaszacza ekranu. Przynajmniej na chwilę. Więc jeśli czytnik nie chce Wam startować na ostatnio czytanej stronie – trzeba zmienić wygaszacz. Proste i logiczne, prawda? Wiem, że dla takich właśnie życiowych porad czytacie moje recenzje, więc teraz już wiecie! A tak na poważnie, podobno pomaga wyrejestrowanie czytnika i przywrócenie go do stanu fabrycznego. Ale nie wiem, na jak długo rozwiązuje to opisany problem.

Nook Glowlight Plus nie należy do demonów szybkości. Jednak zarówno wybudzanie czytnika jak i otwieranie plików książek, czy zmiana stron, odbywają się w akceptowalnym tempie. Czytnik nie wyłącza się, tylko usypia, co pozwala uniknąć długiego oczekiwania na start systemu. Bateria działa na jednym ładowaniu trochę krócej w porównaniu do innych testowanych przeze mnie urządzeń z Androidem (np. Tolino). Trochę to dziwne, tym bardziej, że w Nooku wyłączyłem wi-fi (jest w naszych warunkach bezużyteczne). Nie robiłem jednak porządnego badania w tym zakresie, więc może to tylko takie wrażenie.

Oprogramowanie czytnika w zasadzie nie posiada dodatkowych funkcji, wykraczających poza czytanie lub zakupy w firmowej księgarni. Brak jest bezprzewodowej wysyłki (Kindle, PocketBook) czy integracji z usługą czytania artykułów z sieci (Kobo). Nie ma nawet dostępu do własnych plików w chmurze (Kindle, Tolino, PocketBook). Poza podstawowe zadania wykracza tylko udostępnianie cytatów na Facebooku. Choć akurat u mnie to nie działa, odkąd się wylogowałem z FB na czytniku. Nie mogę zalogować ponownie.

 

Noog Glowlight Plus jest połączony ze sklepem B&N

 

Ogólnie można stwierdzić, że oprogramowanie Nooka jest proste i pozbawione dodatkowych funkcji, ale niestety nie wpływa to pozytywnie na jego niezawodność.

 

Nook Glowlight Plus – pierwsze kroki

Przed uruchomieniem czytnika warto założyć sobie konto na stronie księgarni – http://www.barnesandnoble.com. Te same dane, co do logowania w księgarni, mogą być użyte oczywiście również w Nooku czy aplikacji mobilnej. Po podłączeniu do wi-fi i zalogowaniu, do dalszego korzystania z czytnika, nie jest konieczne połączenie z internetem. Jeśli nie korzystamy z konta w księgarni, to nawet lepiej wyłączyć wi-fi – oszczędzimy baterię a czytnik nie będzie pokazywał reklam (w postaci propozycji książkowych B&N).

 

Fragment listu powitalnego, do nowego użytkownika Nooka

 

 

Menu czytnika Nook Glowlight Plus dostępne jest tylko w języku angielskim, co w sumie nie dziwi, skoro firma skupiła się na rynku amerykańskim. Nie można także wybrać lokalizacji zamieszkania innej niż Stany Zjednoczone. Na szczęście, czytnik można aktywować również poza Stanami.

Pierwsze kroki z czytnikiem ułatwia m.in. list powitalny, który każdy użytkownik otrzymuje po aktywacji czytnika na swoim koncie.

 

Nook Glowlight Plus - ekran startowy. Pliki bez widocznych okładek takie są, to nie jest błąd oprogramowania czytnika

 

Ekran startowy jest przejrzysty i prosty. Górną belkę zajmują ikony informujące o stanie czytnika. Warta uwagi jest jedna z nich, znajdująca się w lewym górnym rogu. Dzięki niej zawsze można szybko otworzyć ostatnio czytaną książkę. Większa część górnej połowy ekranu startowego przeznaczona jest na ostatnio czytane lub wgrane pozycje. Jednocześnie wyświetlane są trzy miniaturki okładek, ale listę można przesuwać gestem. Dolna część ekranu startowego to głównie propozycje księgarni. Wyświetlane trzy pozycje należące do jednej z grup tematycznych np. „New York Times Best Sellers” czy „NOOK Recommends”. Jeśli nie ma dostępnej sieci (lub wyłączymy wi-fi), ten obszar będzie bez reklam, z informacją „Trying to load...”. Na samym dole ekranu startowego znajduje się pasek ikon menu czytnika. Od lewej są to:

- biblioteczka (Library);

- sklep (Shop);

- propozycje wybrane przez redaktorów (B&N Readouts);

- ustawienia czytnika (Settings);

- wyszukiwanie w biblioteczce lub sklepie (Search).

 

Krótkie teksy udostępniane przez księgarnię w ramach programu „B&N Readouts” wyświetlane są w przeglądarce WWW. Nie ma w nich możliwości korzystania ze słownika

 

Biblioteczka (Library) to jedyna ikona z dolnego paska, z której na co dzień korzystam. Spośród różnych opcji wyświetlania książek, na stałe mam włączoną „My Files”. Pozostałe (poza wirtualnymi półkami) są bezużyteczne, ponieważ służą do sortowania treści (książki, gazety), zakupionych w księgarni. Książki można sortować według autora, tytułu lub czasu wgrania. Książki są prezentowane w postaci listy lub miniatur okładek.

 

W biblioteczce najbardziej użyteczna opcja to „My Files”

 

Ustawienia czytnika nie należą do rozbudowanych. Służą w zasadzie do ustawienia połączenia z księgarnią (logowanie, sieć bezprzewodowa). Nie jest to specjalny zarzut. Czytnik ma służyć do czytania. Jedynym ukłonem w stronę osób, które lubią sobie coś poustawiać jest możliwość zmiany wygaszaczy ekranu, które pojawiają się w trybie uśpienia. Można wybierać między całkiem miłymi dla oka portretami anglojęzycznych pisarzy a fragmentami klasycznych tekstów czy cytatami „z mądrych ludzi”. Da się również ustawić profile dla różnych użytkowników (jeśli ktoś np. chce dać czytnik do ręki dziecku, które niekoniecznie musi mieć dostęp do wszystkich zgromadzonych w czytniku książek).

 

Nook Glowlight Plus na co dzień

Codzienne korzystanie z Nooka nie sprawia większych problemów, poza wspomnianym już zapominaniem ustawień użytkownika, dotyczących sposobu wyświetlania e-booka. Z drugiej strony korzystanie z Nooka nie sprawia mi też specjalnej radości.

Czytnik nadaje się do korzystania z polskich e-booków. Własne pliki można wgrywać do pamięci urządzenia przez kabel USB przy pomocy calibre, lub samodzielnie kopiując pliki do katalogu NOOK/Internal storage/NOOK/My Files. Do dyspozycji użytkownika jest ok. 2,8 GB pamięci wewnętrznej.

Czytanie książek na Nooku jest dość wygodne, choć bywa denerwujące. Pierwsze, co się rzuca w oczy po otwarciu e-booka, to marnowanie miejsca na ekranie w nagłówku (wyświetlany cały czas tytuł książki) oraz stopce (numery stron) bez możliwości wyłączenia tych informacji. Nie zawsze można liczyć na podział wyrazów w polskich e-bookach (EPUB). Niektóre pliki go miewają a inne nie. Nie dopatrzyłem się w tym reguły. Aplikacja wyświetlająca EPUBy w Nooku ma jeszcze jedną denerwującą wadę. Z bliżej nieznanych przyczyn potrafi przełamywać tekst i np. urywa go w połowie ekranu. Zazwyczaj jest to przed rozpoczęciem długiego akapitu, ale nie zawsze. Czasami podział jest w dość losowo wybranym miejscu. Nie wygląda to ładnie.

 

Strona czytanej książki bywa nieoczekiwanie przełamywana, nawet w środku zdania

 

 

Można zapomnieć o czytaniu książek w plikach PDF w Nooku. To chyba pierwszy testowany przeze mnie czytnik, do którego nawet nie wgrywałem biletów kolejowych, coby się nie najeść wstydu przy konduktorze. PDFa nie można w żaden sposób powiększyć, o trybie rozpływu nawet nie wspominając. Jednym słowem do tego typu plików czytnik jest bezużyteczny, chyba że ktoś ma mikroskopy zamiast oczu.

 

Dziesięć stopni regulacji wielkości czcionki daje spore możliwości dopasowania wielkości tekstu do własnych wymagań

 

Jak to w czytniku bywa, tekst można dopasować do własnych upodobań. Menu formatowania e-booka zawiera:

- całkiem spory zakres zmiany wielkości tekstu (dziesięć rozmiarów);

- wbudowane kroje czcionek: Mundo Sans, Baskerwille, Georgia, Ascender Sans, Malabar, Joanna San, o których trudno powiedzieć coś więcej, poza tym, że są;

- bardzo ciekawą funkcję pogrubiania lub cieniowania liter;

- ustawianie trzech rozmiarów marginesów, odstępów między liniami oraz zmiany wyrównywania na justowanie (wyrównanie do prawego i lewego marginesu) lub wyrównywania do lewej.

 

Czytnik udostępnia sześć krojów czcionek, ale u mnie i tak zawsze wracał do korzystania z „Original Fonts” po ponownym otwarciu książki

 

Standardowo można także wyświetlić spis treści, zaznaczenia użytkownika (zakładki, cytaty). Czytnik zapamiętuje także listę słów, których definicje sprawdziliśmy w słowniku (Look up). Jest jednak możliwość korzystania tylko z jednego słownika. To, podobnie jak w aplikacji mobilnej, Merriam-Webster’s Collegiate Dictionary. W łatwy sposób można go wywołać, przytrzymując palec na szukanym słowie.

 

Słownik obecny w czytniku należy zaliczyć do mocnych stron Nooka

 

Wyskakujące menu ma jeszcze inne funkcje. Poczynając od lewej, są to ikony odpowiedzialne za:

- dodawanie notatki tekstowej (Add Note);

- zakreślanie wybranego fragmentu tekstu (Highlight), co jest potem zupełnie nieczytelne na ekranie (widać to dobrze na zdjęciu, które umieściłem na Instagramie, tam naprawdę jest zaznaczony fragment);

- kopiowanie tekstu do pamięci czytnika (w bliżej nieokreślonym celu, bo nigdzie potem nie można tego tekstu wkleić);

- udostępnianie zaznaczenia na Facebooku (nie działa, nie mogę się ponownie zalogować do FB);

- słownik języka angielskiego (Look Up);

- wyszukiwanie zaznaczonego słowa (możliwe wpisanie własnego wyszukiwania).

 

Wyskakujące menu po przytrzymaniu palca na wybranym słowie

 

Do bardzo pozytywnych cech aplikacji należy możliwość powiększania ilustracji zawartych w tekście. Dwukrotne stuknięcie w ekran pozwala w dużym zakresie powiększać elementy graficzne, czy to zdjęcia, czy inne ryciny. To powinien mieć każdy czytnik.

Moim zdaniem Nook Glowlight Plus nie jest wzorem komfortu czytania i funkcjonalności. A tego by się można spodziewać po produkcie firmowanym przez jedną z większych amerykańskich księgarń, do tego (podobno) największego konkurenta czytników Kindle. Takie czytniki jak Nook Glowlight Plus, pozwalają mi docenić jak dużo dobrej roboty z Androidem wykonali np. programiści tworzący dla Sony czy Tolino.

 

Gdyby ktoś szukał okładki na Nooka, to warto wiedzieć, że pasują na niego wszystkie uniwersalne przeznaczone dla Kindle Paperwhite. A takowych na rynku mnóstwo

 

Nook Glowlight Plus – podsumowanie

Nie kupowałem Nooka licząc na ósmy cud świata, ale jednak czuję się trochę zawiedziony. Po wielkim amerykańskim koncernie, który miał pretensje do konkurowania z Amazonem na rynku amerykańskim jak i europejskim, spodziewałem się jednak czegoś więcej. Więcej dbałości o oprogramowanie, więcej dbałości o komfort posługiwania się czytnikiem, więcej.... tu by można jeszcze całkiem sporo powymieniać. Czytnik obecny ponad rok na rynku jednak powinien poprawnie wyświetlać e-booki czy startować na ostatnio czytanej stronie książki. Podobnie chyba uważają klienci amerykańscy, ponieważ ze 129 recenzji zamieszczonych na stronie księgarni, wyłania się trójka z plusem (3,1/5). Nook Glowlight Plus to może nie jest zły czytnik, ale przyzwyczajony do korzystania urządzeń spod znaku Kindle, Kobo, Tolino, PocketBook czy Cybook, jednak poznałem co to znaczy bardzo dobra jakość lub wygoda posługiwania się nimi. W Nooku mi tego zwyczajnie zabrakło.

Porada konsumencka na dziś brzmi. Jeśli przypadkiem lub specjalnie jedziecie do Stanów i chcecie sobie tam kupić Nooka, to spokojnie możecie przeznaczyć pieniądze na czytnik z rodziny Kobo lub Kindle.

 

Plusy:

- wodoodporność;

- solidna, wyróżniająca się stylem, metalowa obudowa;

- płaski front z wyczuwalnym zaznaczeniem ramki;

- możliwość wymuszenia wyrównywania tekstu do prawego i lewego marginesu (justowania);

- powiększanie rycin zawartych w e-booku;

- przeglądanie listy i definicji słów sprawdzanych w słowniku.

- brak reklam, kiedy czytnik nie jest połączony z internetem;

- rozmiary jak Kindle Paperwhite – duży wybór okładek.

 

Minusy:

- ostry kant metalowej ramki obudowy;

- włącza się czasami na stronie startowej a nie ostatnio otwartej stronie w aktualnie czytanej książce;

- przypadkowe łamanie strony w plikach EPUB;

- marnowanie powierzchni ekranu na (zawsze wyświetlane) nagłówki i stopki;

- brak fizycznych przycisków zmiany stron;

- utrudnione wybieranie przypisów z powodu nieprecyzyjnej reakcji na dotyk;

- nieczytelne zaznaczenia tekstu;

- sporadyczny brak dzielenia wyrazów w polskich książkach;

- brak możliwości dodania/wybrania innego słownika niż angielski;

- wgrane samodzielnie e-booki wyświetlane są w biblioteczce nie jako książki (Books), lecz pliki (My files);

- brak możliwości pobrania na dysk lokalny pliku zakupionego w firmowej księgarni Barnes & Noble (np. dla wykonania kopii zapasowej);

- brak możliwości powiększenia stron PDFów;

- brak możliwości bezprzewodowej wysyłki własnej książki;

- dostępność tylko w Stanach Zjedn. Am.

 

Użytkownicy innych czytników, mogą pozazdrościć właścicielom Noooków wygaszaczy ekranu

 

 

Dante techniczne wg producenta i Wikipedii:

ekran: E-Ink Carta, 1440x1080 pikseli, 300 ppi przekątna 15,1 cm (6”), dotykowy z wbudowanym oświetleniem

gniazdo: microUSB

pamięć: 4 GB (2,8 GB dostępne dla użytkownika);

pliki tekstowe: ePub, PDF, Adobe DRM ePub i PDF;

wodoodporność: IP67

łączność: Wi-Fi (802.11 a/b/g/n), bezpłatne Wi-Fi w księgarniach Barnes & Noble i 30 tys. punktach AT&T na terenie Stanów Zjednoczonych

procesor: Freescale i.MX6L 1 GHz

pamięć RAM: 512 MB

system operacyjny: Android OS 4.4 KitKat

masa: 195 g

wymiary: 163,6x119,6x8,6 mm

Oficjalna strona produktu: http://www.barnesandnoble.com/w/nook-glowlight-plus-barnes-noble/1122314015

Oficjalna strona wsparcia: https://help.barnesandnoble.com/app/nook_support/ereaders/glowlight_plus/list/c/2463

 

More posts
Your Dashboard view:
Need help?