logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: trekstor
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
text 2016-05-01 08:56
Grafenowy e-papier z OED Technologies

 

Chińska firma OED Technologies ogłosiła, że w najbliższych miesiącach może przemysłowo produkować ekrany z elektronicznego papieru z zastosowaniem grafenu.

 

OED Technologies prezentuje wyświetlacze z grafenem

Przedprodukcyjne wersje wyświetlaczy opartych na grafenie z OED Technologies zaprezentowane na konferencji prasowej (źródło: economy.southcn.com)

 

Producent z Guangzhou znany był do tej pory na europejskim rynku e-papieru przede wszystkim jako dostawca ekranów zastosowanych w niektórych czytnikach niemieckiej marki TrekStor (np. Pyrus i Pyrus Mini). Obecność chińskich produktów na europejskim rynku spotkała się ze sprzeciwem potentata i w zasadzie monopolisty w branży wyświetlaczy dla czytników pracujących w technologii papieru elektronicznego - firmy E-Ink. TrekStor został nawet pozwany do sądu przez konkurenta za naruszenie należących do niej patentów. Niemiecka firma zaczęła wtedy stosować ekrany E-Ink, ale w końcu całkiem wycofała się z rynku czytników książek elektronicznych.

 

Zasada działania papieru elektronicznego O-paper

Zasada działania O-papieru (źródło: www.oedtech.com)

 

Pomimo utraty niemieckiego współpracownika, chiński producent ekranów (pośrednio) wygrał jednak sprawę przed niemieckim sądem i ma się nieźle. OED Technologies wciąż oferuje wyświetlacze „O-paper” w rozmiarach od 2,1 cala (etykiety sklepowe) do ośmiu cali (czytniki książek).

 

Kindle paperwhite 3 i etykieta z papieru elektronicznego

Papier elektroniczny jest już tak tani, że opłaca się robić etykiety sklepowe (po prawej) większe od czytników książek elektronicznych (Kindle Paperwhite 3 po lewej) opartych na tej samej technologii (Berlin, 2015 r.)

 

Dwa dni temu pojawiła się na temat OED Technologies kolejna ciekawa informacja. Chińczycy ogłosili, że są w stanie wyprodukować ekrany pracujące w technologii papieru elektronicznego z zastosowaniem grafenu. Dyrektor firmy, Chen Yu stwierdził, że w OED Technologies opracowano pierwszy na świecie taki papier elektroniczny. W porównaniu do istniejących dotychczas wyświetlaczy, "grafenowe" mają oferować elastyczność (lepsza odporność na uszkodzenia), nasycenie czernią (większa czytelność liter) i przede wszystkim - większą transparentność górnej powłoki (opisanej jako "front electrode" na rysunku powyżej). Może to oznaczać trwalsze i znacznie bardziej kontrastowe ekrany również dla czytników książek elektronicznych. Na konferencji prasowej, która odbyła się 27 IV 2016 r., podkreślono, że produkcja ekranów z grafenu (w przyszłości jak sądzę) powinna być znacznie tańsza od obecnych wyświetlaczy, zawierających rzadki i drogi ind. Zaprezentowano prototypowe wyświetlacze o wielkości mniejszej od najczęściej spotykanej obecnie w czytnikach.

 

Dyrektor OED Technologies - Chen Yu

Konferencję prasową 27 IV 2016 r. prowadził Chen Yu, stojący za sukcesem chińskiej OED Technologies (źródło: news.sciencenet.cn)

 

Trudno powiedzieć, jak daleko OED Technologies jest od przemysłowego wytwarzania wyświetlaczy opartych na grafenie. Firma obiecuje ruszyć z produkcją w ciągu roku. Póki co, właśnie przejście z fazy laboratoryjnej do przemysłowej jest największym problemem do rozwiązania przy zastosowaniu elastycznych i transparentnych powłok z grafenem. Głowią się nad tym zarówno instytuty technologiczne jak i wielkie koncerny przemysłowe. Kto będzie pierwszy, ten może zgarnąć dla siebie spore udziały w rynku wyświetlaczy urządzeń mobilnych.

 

Konferencja prasowa OED Technologies

Konferencja prasowa OED Technologies nie zebrała tłumów dziennikarzy z całego świata, ale może oznaczać przełom w produkcji papieru elektronicznego (źródło: news.sciencenet.cn)

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-11-11 10:07
Dwa lata blogu obrazki z Indii – wpisy z kręgu e-książek

 

Minęło dwa lata od kiedy rozpocząłem prowadzić blog „Obrazki z Indii”. Poświęcony jest on książkom z Indiami w tle (lub na pierwszym planie) i szeroko pojętej tematyce czytnikom e-booków i e-książek. Dziś krótkie podsumowanie tego, czego udało się dokonać właśnie w tym drugim zakresie.

 

Jesień 2014 r.

 

Wśród odwiedzających blog, największą popularnością niezmiennie cieszą się testy i recenzje czytników. A bazując na własnym doświadczeniu i odczuciach recenzowałem pięć urządzeń:

- TrekStor Pyrus;

- Kobo Mini;

- TrekStor Pyrus Mini;

- Lark Freebook 4.3;

- Tolino Shine.

Wszystkie te recenzje ukazywały się jako pierwsze w polskim internecie, obszerne testy, które nie bazują na materiałach prasowych i reklamowych, lecz przedstawiają konsumencki punkt widzenia.

 

Przy okazji recenzji i pytań czytelników pojawiły się też teksty poradnikowe, jak radzić sobie z bardziej zaawansowanymi problemami z czytnikami:

- aktualizacja firmware'u w Kobo Mini;

- dostępność Kobo Mini w Polsce;

- aktualizacja firmware'u w Trekstorze Pyrusie Mini.

 

Obserwuję też przy różnych okazjach, co się dzieje na rynku e-booków zarówno na świecie jak i na miejscu w Krakowie:

- Targi IFA 2012 (jeszcze na portalu eksiazki.org);

- Targi IFA 2013;

- Targi IFA 2014.

- Japonia;

- Indie;

- Niemcy (przy okazji Targów IFA w Belinie);

- Austria (przy okazji recenzji Tolino Shine);

- Kraków 2012 (jeszce na portalu eksiazki.org);

- Kraków 2013;

- Kraków 2014.

 

Z punktu widzenia czytelnika patrzę na e-booki:

- Legimi (kiedy usunęło mi książki z półki);

- jakość e-booków (kiedy skoczyło mi ciśnienie po lekturze niektórych e-booków);

- nowości w czeskich księgarniach (Send-to-PocketBook, również gościnnie na blogu swiatczytnikow.pl).

 

Podsumowując, przez dwa lata najwięcej bezpośrednich odsłon miały po kolei teksty o Kobo Mini (34% wszystkich odwiedzin), Larku 4.3 (13%), TrekStorze Pyrusie (6%), TrekStorze Mini (5%) oraz czytnikach w Japonii (4%).

 

Mam nadzieję, że kolejne lata dostarczą nowych, ciekawych tematów! Postaram się iść tropem najpopularniejszych tematów i już wkrótce obszerna recenzja PocketBooka (Basic Touch). Przy okazji drugich urodzin uruchomiłem profil bloga na Facebooku, który będzie zawierał dodatkowe wpisy właśnie o tematyce związanej z czytnikami książek i samymi e-bookami. Zapraszam do jego polubienia i śledzenia...

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-10-03 15:44
Z cyklu: akcesoria do czytników książek :)

Długo szukałem etui z podstawką do TrekStora Mini, aż w końcu kupiłem futerał przeznaczony do smartforna. Ale koniec końców znalazłem! I mogę teraz spokojnie czytać przy kolacji....

 

Nowa podstawka do TrekStora Mini

 

Ale nie tylko ja nie ustaję w poszukiwaniu "ciekawych" rozwiązań. Właśnie podesłano mi poniższe zdjęcie. Oto co zamieścił na Instagramie dla zwolenników czytania w kąpieli użytkownik marti_presents:

 

Czytanie w wannie z szelestem suchych kartek w komplecie

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-09-14 20:45
Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2014 w Berlinie – część II

Zapraszam na drugą część relacji z targów IFA 2014. W poprzedniej wskazałem raczej na mało optymistyczne strony targowej rzeczywistości. Teraz chciałbym napisać, co w ofercie czytników e-booków zwróciło moją uwagę w sensie pozytywnym.

 

Kobo Aura H2O w akwarium

 

Kobo Aura H2O

Stoisko Kobo było w tym roku inne niż poprzednio, przede wszystkim mniejsze. Składało się z kilku stolików oraz stojących wokół nich foteli. Czytniki natomiast albo pływały w akwarium bądź znajdowały się w rękach osób siedzących przy stolikach albo, tak trochę ukryte, stały na półce z tyłu stoiska. Odgrodzenie czytników od potoku zwiedzających przy pomocy stolików i foteli nie wydało mi się dobrym pomysłem, ale za to spokojnie mogłem porozmawiać chwilę z przedstawicielem firmy i to na siedząco. A podczas prezentacji nurkującego w akwarium czytnika i tak zatrzymywały się większe grupy targowych gości. Nie ma tego złego...

 

Czytnik Kobo H2O nurkujący w akwarium od razu wstrzymywał przepływający potok zwiedzających

 

Według przedstawiciela Kobo firma, jako producent czytników, ma dużą niezależność od japońskiego właściciela (Rakuten) posiadając jednocześnie stabilne zaplecze finansowe. Jednak nie znaczy to, że będzie zasypywać rynek mnogością nowych modeli, raczej będzie się skupiać na dodawaniu nowych funkcji ułatwiających korzystanie z e-książek. Na rynku na pewno wciąż obecne będą: Kobo Glo, Kobo Aura i Kobo H2O. Aura HD znajdzie swojego następcę właśnie w postaci Kobo H2O. Mini, zgodnie z wcześniejszymi informacjami, będzie wycofywane i już teraz dostępne jest w zasadzie tylko na rynku brytyjskim dzięki długotrwałej umowie z WH Smith (i chyba również dofinansowaniu ze strony brytyjskich księgarzy jak sądzę). Według słów przedstawiciela Kobo, nie ma się co spodziewać tanich produktów tej firmy konkurujących ceną z podstawowym Kindle. Rozwój w rozumieniu tej marki to raczej dostarczanie urządzeń dla osób mogących więcej zapłacić i chcących używać czytnik najwyższej jakości z ciekawymi dodatkami. Nie ukrywam, że mnie Kobo od samego początku ujęło właśnie tymi ostatnimi. Przykładowo Kobo Mini, którego recenzowałem półtora roku temu, posiadał to coś, co nadawało mu odmienność od innych czytników, które wcześniej miałem w rękach – np. nagrody za czytanie. Niby niewiele, niby jak zbieranie naklejek „dzielny pacjent” u lekarza, ale w moim przypadku wzbudziło od razu pozytywną więź z czytnikiem. Na szczęście Kobo z tego nie rezygnuje nawet w nowszych wersjach oprogramowania. Zapewniono mnie, że nawet starsze czytniki (przynajmniej Glo) mają być objęte również w przyszłości aktualizacjami firmware'u.

 

Zabezpieczenie przed zalaniem Kobo Aura H2O

 

Skoro rozmawiałem o nowościach i elementach wyróżniających czytniki Kobo, to spytałem również o innowacje w nowym H2O. Nie da się ukryć, że wodoodporność jako pierwszy wprowadził na rynek PocketBook Aqua. Przedstawiciel Kobo nie zamierzał jednak w żaden sposób porównywać Kobo H2O i pionierskiego Pocketbooka. Podkreślił jednak wodoodporność H2O, nawiązanie pod względem wzornictwa do Aury HD, znakomity ekran (E-Ink Carta, 265dpi 1430 x 1080 pikseli) o wysokiej rozdzielczości i kontraście oraz (jednak) kolejną wdrożoną nowinkę, czyli regulację jasności oświetlenia przy pomocy gestu po lewej stronie ekranu. Ruch palcem po lewym marginesie od góry do dołu zmniejsza poziom światła, a z dołu do góry – odwrotnie.

 

Konkurenci na rynku niemieckim Tolino Shine (po lewej) i Kobo Aura H2O (po prawej)

 

Wodoodporność Kobo H2O nie ma oczywiście służyć czytaniu w rzęsistym deszczu lub pod wodą. Przedstawiciel firmy twierdził, że wdrożenie normy typu IP67 pojawiało się bardzo często, kiedy rozpytywali się wokoło, co nowego powinien mieć kolejny czytnik. A oznacza to nie tylko wodo ale i pyłoszczelność. Tak więc czytnik powinien być bardziej odporny na niesprzyjające warunki naokoło i dzięki temu – bardziej niezawodny.

Wodoodporność uzyskano między innymi poprzez zastosowanie gumowej zaślepki zabezpieczającej umieszczone na dolnej krawędzi czytnika gniazdo kart pamięci (microSD) i port microUSB. Zrezygnowano też z przesuwanego wyłącznika na górnej krawędzi urządzenia.

 

Sam czytnik prezentuje się bardzo dobrze. Przede wszystkim ekran robi znakomite wrażenie. Urządzenie pracuje bardzo szybko. Jedyne opóźnienia jakie zauważyłem, to przy otwieraniu i zamykaniu plików znajdujących się na włożonej przeze mnie karcie pamięci. Może wynikało to z indeksowania nowego księgozbioru, a może takie zadania trwają po prostu dłużej. Tego podczas krótkiego testowania sprzętu na targowym stoisku nie byłem w stanie ocenić. Może uda się w ramach dłuższego testu.

W każdym razie posiadacze bardziej zasobnego portfela, chcący mieć niebanalne, bardziej odporne na warunki zewnętrzne urządzenie o ekranie znakomitej jakości powinni zwrócić uwagę na Kobo H2O.

 

Alcatel Onetouch E-card

Miniaturowy czytnik jako rozszerzenie smartfona zaproponowany przez Alcatela to dla mnie chyba największe zaskoczenie targów IFA 2014. Spędziłem przy nim chwilę, bo bardzo mnie zaciekawił. W każdym razie nie tylko mnie. Aby wykonać kilka czytelnych zdjęć musiałem przy jednym ze stoisk spędzić dłuższą chwilę. Prezentowane tam zestawy składały się ze smartfonów Onetouch, czytników E-card oraz hmmm.... pilotów do telefonów (?). Gdy brałem do ręki jedno urządzenie, ktoś z boku sięgał już po drugie. Gdy fotografowałem drugie, pierwsze było w rękach kogoś następnego. Przypomniałem sobie kolejki w sklepach mięsnych za komuny... Przy produktach Alcatela Onetouch było jednak całkiem sporo osób.

 

Stoisko Alcatel Onetouch było oblegane

 

Okazuje się, że połączenie e-papieru z telefonem wciąż zaprząta uwagę producentów. Choć droga do sukcesu komercyjnego chyba wciąż daleka. A to okładka PocketBooka, którą pokazywano w zeszłym roku, najwyraźniej nie weszła do produkcji. A to Yotaphone, gdy w końcu trafił na rynek, nie wzbudził zbyt pochlebnych opinii i już ogłoszono specyfikację jego następcy. A to pierwsza partia Midia InkPhone Onyksa sprzedała się i od dłuższej chwili jest „Out of stock” na oficjalnej stronie „Official Onyx BOOX store”. Miejsce na rynku wciąż wydaje się być wolne.

 

Zestaw Alcatel Onetouch - smartfon, czytnik i pilot

 

Do grona firm zainteresowanych papierem elektronicznym połączonym z telefonami dołączył właśnie teraz Alcatel. Idea pracy E-carda jest taka, że ma oszczędzać baterię smartfona poprzez wyświetlanie czytanej książki na miniaturowym ekranie wykonanym z papieru elektronicznego. No, może nie tak miniaturowym jak w zegarkach, które wypuszcza każdy „szanujący się” producent. Ale jednak z rodzaju tych najmniejszych z najmniejszych czytników. W tym czasie oczywiście telefon działa, ale ma wyłączony najbardziej prądożerną część, czyli wyświetlacz przekazując niektóre funkcje czytnikowi.

Pierwsza część zestawu składa się więc z aplikacji uruchomionej na telefonie i przesyłającej sukcesywnie tekst do czytnika. W przypadku Alcatela Onetouch jest to prosta aplikacja o mało odkrywczej nazwie Onetouch iReader. Można przesyłać też do czytnika np. zdjęcia (może być przydatne przy bilecie elektronicznym). Po nawiązaniu połączenia czas na przejście do drugiego elementu zestawu, czytnika E-card. Sam czytnik jest niewielki (ekran o przekątnej 3,5 cala) i z wyglądu przypomina bardzo mały tablet. Podobieństwo do tabletu wynika z tego, że ekran stanowi gładką powierzchnię, bez osadzonego ekranu w zagłębieniu jak do tego jesteśmy przyzwyczajeni z większości eCzytników. Przedni panel wygląda pod tym względem podobnie jak to jest w Kobo Aura. Sam w sobie E-card jest tylko terminalem dla telefonu. Poza czytaniem może on służyć do wyświetlania prognozy pogody, informacji o przychodzących rozmowach telefonicznych i treści SMSów.

 

Alcatel E-card z prognozą pogody na wyświetlaczu

 

Wspomniana wcześniej trzecia część zestawu pozostaje dla mnie dość zagadkowa i jest jakby pilotem do sterowania telefonem, gdy ten drugi jest w plecaku czy np. podłączony do sprzętu audio.

Według zapewnień przedstawicielki firmy czytnik E-card powinien pojawić się na rynku europejskim jeszcze w tym roku.

 

Polski e-book wyświetlał się poprawnie, choć mam wrażenie, że były kłopoty z dzieleniem wyrazów

 

Alcatel Onetouch E-card wydaje się ciekawą propozycją na przykład dla osób, które mają kłopoty z zasilaniem swojego smartfona. Może też dla takich, którzy niekoniecznie i nie w każdym otoczeniu chcą się chwalić swoim nowym wielgachnym phabletem, albo ciągłe sięganie po smartfona sprawia im kłopot a chcieliby poczytać na miłym dla oka ekranie.

 

Onyx Midia InkPhone

Na stoisku Onyxa znaleźć można było wszystkie produkty obecne w ofercie. Moją uwagę jednak zwrócił przede wszystkim telefon z ekranem E-Ink.

 

Onyx zaprezentował szeroką ofertę swoich produktów

 

Bez bicia mogę się przyznać, że sięgając po telefon Onyksa spodziewałem się bezwładnego ekranu z ociężałym Androidem i spotkała mnie bardzo miła niespodzianka. Pierwsza myśl była mniej więcej taka – „w jaki sposób mogli zrobić tak sprawnie działający smartfon bez gigabajtów pamięci, gigaherców w procesorze i najnowszych dedykowanych układów graficznych?”... A jednak można. No może nie do końca, bo sam nie wiem, czy można InkPhone'a nazwać smartfonem, skoro nie posiada możliwości pracy w trybie 3G. W każdym razie wiele smartfonowych cech posiada i zdaje się je realizować całkiem sprawnie. Jak to działa w praktyce na dłuższą metę trzeba się będzie przekonać samemu przy dłuższym obcowaniu, lub poczekać na niezależne recenzje użytkowników. Ale bez dwóch zdań jest to urządzenie, któremu warto przyjrzeć się dokładniej.

 

Ekran aplikacji w Midia InkPhone

 

Midia InkPhone pracuje pod kontrolą dość leciwej wersji Androida 2.3. Nie trzeba go rootować-cudować, ponieważ jest od razu otwarty dostęp do Android Market. Te aplikacje, które mają szansę działać na Androidzie 2.3, można pobrać (raczej przez wifi niż EDGE) i używać. Uruchomiona przeze mnie testowo aplikacja Amazona nie sprawowała się zbyt dobrze, ale inny program (nie pomnę jego nazwy) przykładowego e-booka wyświetlał poprawnie i sprawnie. Dotykowy ekran o przekątnej 4,3 cala robi dobre wrażenie przede wszystkim dzięki bardzo szybkiej reakcji zarówno na dotyk jak i podczas przechodzenia do wyświetlania kolejnych treści. Telefon jest lekki, sprawia wrażenie dobrze wykonanego i tylko czekać na jego dostępność.

 

Tolino Shine (po lewej) i Onyx Boox M96 (z prawej) z ekranem o przekątnej 9,7 cala

 

PocketBook Sense

PocketBook, podobnie jak Onyx, pokazał kilka nowych produktów takich jak model Ultra, InkPad i premierowy Sense. Stoisko to okazało się pełnym innowacji. To producent, którego warto pochwalić za poszukiwania nowych rozwiązań, które przypadną do gustu czytelnikom.

 

Wyposażony w aparat fotograficzny PocketBook Ultra wyświetla wykonaną przed chwilą fotografię

 

Ze zrozumiałych względów największe zainteresowanie wzbudzał nowy czytnik PocketBook Sense, który wkrótce ma się znaleźć na rynku europejskim. W jego nazwie ukryta jest najciekawsze rozwiązanie zastosowane w tym urządzeniu. Jest to mianowicie czujnik umożliwiający automagiczną regulację poziomu oświetlenia ekranu. W warunkach hali targowej trudno mi było przetestować wpływ takiego rozwiązania na komfort czytania. Ale przysłanianie ręką czujnika zmieniało poziom oświetlenia więc sam mechanizm działa, tyle mogę potwierdzić. Podobna funkcjonalność obecna w moim komputerze przyprawiała mnie o ból głowy i wyłączyłem w kilka godzin po uruchomieniu. Mam nadzieję, że przy ekranie z papieru elektronicznego sprawdzi się znacznie lepiej.

 

Czujnik światła w PocketBooku Sense zamontowano w górnej części ramki ekranu

 

Sam czytnik ma być produktem wyróżniającym się między innymi ze względu na okładkę. Niestety nie umożliwia ona postawienia czytnika na stole, co jest moją ulubioną funkcją tego rodzaju akcesoriów. Lubię czytać przy jedzeniu i tak się przyzwyczaiłem do okładki z podstawką w Kindle 3, że denerwują teraz mnie książki papierowe, które muszę czymś podpierać przy śniadaniu :) Wygląd upodobniający materiał okładki do krokodylej (?) skóry to kwestia gustu, ale sprawia solidne wrażenie. Czytnik będzie sprzedawany razem z okładką. Klapka chroniąca ekran Sense daje się łatwo odginać do tyłu i nie zasłania przy tym przycisków zmiany stron, w które na szczęście wyposażony jest czytnik. Zachowano też inne cenione przez użytkowników PocketBooka cechy, a więc gniazdo kart microSD, obsługę wielu formatów i niewielką wagę urządzenia (175 g).

 

Okładka PocketBook Sense w pełnej krasie

 

Zastosowany w Sense ekran E-Ink Pearl sprawia bardzo dobre wrażenie, podobnie jak kolor oświetlenia. Na szczegółowe wrażenia przyjdzie jednak poczekać aż czytnik wejdzie do sprzedaży.

 

Ekran PocketBook Sense sprawia bardzo pozytywne wrażenie

 

Podsumowując, moje obserwacje skłaniają mnie do refleksji, że targi IFA 2014 mogą budzić mieszane uczucia na temat rozwoju rynku czytników. Wszyscy wydają się zmagać z dominacją Amazona jednocześnie bazując na jednym dostawcy ekranów (E-Ink), co ogranicza konkurencję. Z jednej strony widać więc zmniejszenie oferty ze strony firm, które zajmowały się czytnikami całkiem poważnie (TrekStor) jak i przy okazji (Wexler, Manta). Z drugiej strony jednak warto zauważyć wysiłki pozostałych, aby zaproponować coś, co będzie wyróżniać się spośród obecnych na rynku modeli, co być może dostarczy czytelnikom więcej frajdy z czytania i co daje nadzieje na przyszłość.

 

P.S.

Zapraszam na relację z targów IFA 2015 - "Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2015 w Berlinie – część I".

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-09-08 12:23
Czytniki książek elektronicznych na targach IFA 2014 w Berlinie – część I

Zapraszam na relację z targów IFA 2014. W poprzednich latach (2012, 2013) przedstawiłem wrażenia z oferty firm produkujących i firmujących eCzytniki, w tym roku również udało mi się spędzić na terenie targów elektroniki konsumenckiej w Berlinie pełne dwa dni. Targi wciąż trwają, a sądząc po zasłyszanych rozmowach w tym roku Polaków tam nie brakowało zarówno wśród wystawców jak i wśród zwiedzających.

 

IFA 2014 zaprasza zwiedzających jeszcze przez dwa dni, Berlin zapewne dłużej

 

IFA 2014

 

Pod względem ilości firm, które zajmują się czytnikami e-booków rok 2014 nie wygląda źle, za to prezentowana oferta wydaje się być mniej zróżnicowana. Swoje stoiska z czytnikami ma w tym roku: Kobo, PocketBook, Arta Tech (Onyx), Prestigio, Manta, TrekStor i Alcatel. Dla kontaktów wyłącznie biznesowych, bez oferty wystawienniczej, przybyli także przedstawiciela Amazona (producent czytników Kindle) oraz E-Ink (dostawca znakomitej większości ekranów do czytników). Nowe czytniki nie pojawiły się w ofercie Sony, TrekStora, Manty i Wexlera, które poprzednio prezentowały przynajmniej po jednej nowości. Z katalogu Sony i Wexlera zniknęły całkowicie. Zagadkowa obecność Prestigio nie pozwala na stwierdzenie, z czym przyjechali w tym roku. Nadzieję wzbudza za to bardzo mocna obecność PocketBooka, Kobo, Onyksów i nowego produktu Alcatela.

 

Kindle obecny na IFA w Berlinie tylko w postaci reklamy


Berlińskie targi nie wydzieliły w tym roku osobnej strefy poświęconej książkom elektronicznym. Firmy, które przyjechały z czytnikami, rozrzucone były w kilku miejscach. Dodatkowo ani TrekStor ani Alcatel czy Manta raczej nie identyfikowały się z eczytaniem jako głównym obszarem zainteresowań.

 

Wexler, TrekStor, Manta, Prestigio, Sony – chwilowa porażka czy przegrana wojna?


Zmiany, jakie można w tym roku zaobserwować w ofercie czytników e-booków nie napawają optymizmem na pierwszy rzut oka. Kilka firm, które były obecne z czytnikami w poprzednich latach, w tym roku najwyraźniej się poddało. Są to Wexler, TrekStor, Manta i i-joy. W poprzednich latach Wexler zwracał uwagę rozległą ofertą targową, której jednak nie dało się zaobserwować na europejskim rynku. W tym roku od przedstawiciela Wexlera otrzymałem informację, że nie oferują już w ogóle czytników na sprzedaż. Sprawdzałem ich ofertę prezentowaną na firmowej stronie WWW jeszcze przed wyjazdem do Berlina. Wciąż są tam urządzenia z ekranami z papieru elektronicznego oferowane na rodzimy rynek rosyjski. Są też uwzględnione w rozdawanym na targach papierowym folderze z ofertą firmy. Ale na stoisku ich nie było. Jednak wygląda na to, że konsumentom niemieckim już nie będą proponowane. Firma, podobnie jak w poprzednich latach, miała bardzo okazałe stoisko. Ale słychać na nim było głównie przyjacielskie pogawędki w języku rosyjskim. Królowała oferta niczym nie wyróżniających się tabletów i w czasie, kiedy tam byłem lub przechodziłem - raczej nie wzbudzała zainteresowania zwiedzających spoza kręgu znajomych pracowników Wexlera.


Niewiele lepiej pod względem interesujących nas gadżetów wygląda sytuacja na stoisku niemieckiej firmy TrekStor. W poprzednich wpisach na moim blogu cyfranek.booklikes.com recenzowałem dwa ich czytniki (Pyrus, Pyrus Mini). Trekstory miały szansę zaistnieć głównie wśród czytelników z ograniczonym budżetem. Tym razem na stoisku brak było nowych produktów, choć w zeszłych latach raz po raz pojawiały się nowe urządzenia. Dwa prezentowane teraz czytniki (Pyrus i Pyrus 2 LED) zamknięte były w szklanej gablocie, zagubione wśród pendrive'ów i awaryjnych ładowarek USB. Raczej nie wzbudzały niczyjego zainteresowania (no, może moje, chwilę przy nich postałem, pogapiłem się, zrobiłem kilka zdjęć, ale byłem w tym osamotniony). Nikt z firmy chyba na zaciekawionych klientów nie liczył, ponieważ gablota była taka dość.... Określiłbym ją jako nieotwieralną. Aby ewentualnie coś z niej wyciągnąć, trzeba by ją rozmontować.

 

Czytniki TrekStora uwięzione w gablocie

 

Prezentowane obok tablety, choć wystawione na stole i na ścianie stoiska, zdawały się również nie przyciągać nawet przelotnych spojrzeń osób zwiedzających targi. Ogólny brak akcji. Co innego działo się w części, gdzie TrekStor promował „sprytne klucze” (cokolwiek to znaczy). W skrócie – to urządzenie, które w pudełku przypominającym większy pendrive mieści sześć wysuwanych końcówek tradycyjnych kluczy. W tej części bez przerwy kłębił się tłum potencjalnych klientów. W rozmowie z niemieckim serwisem lesen.net, przedstawicielka TrekStora stwierdziła, że do odwołania nie będzie nowych modeli czytników z logo tej firmy.

 

Sprytne klucze przyciągały tłumy, czytniki jakoś nie :(


Podobnie jak w zeszłym roku prezentuje się polska Manta. Jednak tym razem biały egzemplarz modelu Manta 04 wystawiony został w szklanej gablocie stanowiącej tylną ścianę stoiska, z dala od głównego potoku zwiedzających. Przedstawiciel firmy odszukał klucze i udostępnił urządzenia do bliższego oglądu, gdy zwróciłem się do niego z prośbą o przetestowanie. Czytnik wyglądał jak uproszczony klon znanego z naszego rynku TrekStora Pyrusa. Miałem go jednak zbyt krótko w rękach, aby się upewnić w tym pierwszym wrażeniu na jego temat. Pociągnięty za język pracownik Manty oględnie zaznaczył, że popyt w naszym kraju nie zachęca do kontynuowania tej linii produktów i aktualnie dostępny jest tylko model z białą obudową. Białość czytnika z gabloty była dość zamierzchła i raczej miniona, więc spytałem o inne wersje kolorystyczne, na których mniej by było znać znak czasu. Dowiedziałem się, że wersja czarna się sprzedała i raczej nie będzie już oferowana ani teraz ani w przyszłości. Można odnieść wrażenie, że więcej czytników od Manty nie zobaczymy. Ale to tylko moje przypuszczenie.

 

"Biały" czytnik Manty uwolniony z gabloty wystawowej


W zeszłym roku jeszcze widziałem na stoisku hiszpańskiej firmy i-joy m.in. klony TrekStora. Tym razem po żadnym czytniku nie było u nich śladu.


Kolejną firmą, która nie przywiozła na targi żadnego czytnika jest Sony. Już na długo przed targami pojawiały się informacje o stopniowym wycofywaniu się tej firmy z rynku czytników. Najpierw było to wstrzymanie sprzedaży czytnika PRS-T3 na rynku amerykańskim, potem przejęcie klientów księgarni przez Kobo, a w końcu ogłoszenie, że nowszego modelu już nie będzie. W roku 2014 e-papier był jednak obecny na ogromnej hali targowej zajętej przez Sony. Szkoda tylko, że wyłącznie w postaci wyświetlacza w jednym z bardziej promowanych typie gadżetów, czyli bransoletce dla biegaczy (która przy okazji łączy się ze smartfonem i coś tam wyświetla).

 

Nowy produkt Sony  z papierem elektronicznym (czytać będzie trudno)


Sporym zaskoczeniem było dla mnie stanowisko polskiego Prestigio. Produkty przez nich firmowane zdają się śmielej pojawiać na naszym rynku. Ostatnio widziałem nawet specjalne, wydzielone stoiska z produktami Prestigio ustawiane w jednej z sieci sklepów elektronicznych. Spodziewałem się więc, że na targach zobaczę coś nowego, co będzie kontynuacją tej ekspansji. I tu spotkało mnie zaskoczenie chyba nawet większe niż w przypadku TrekStora. Otóż stoisko Prestigio pierwszego dnia targów IFA (zaraz po otwarciu dla zwiedzających) składało się ze stolika, szafki, rozwijanej reklamy, dwóch krzeseł oraz dwojga młodych ludzi znakomicie zabawiających się wzajemnie rozmową. Dla zobaczenia tego fenomenu zaglądnąłem do Prestigio kilka razy również drugiego dnia targów, ale tym razem stoisko było zupełnie puste (poza umeblowaniem). Mam nadzieję, że wysłani do Berlina specjalni przedstawiciele Prestigio mieli ważniejsze sprawy do załatwiania niż prezentacja oferty handlowej firmy przewalającym się tłumom przypadkowych zwiedzających i potencjalnych klientów.

 

Stoisko Prestigio, dzień pierwszy

 

Stoisko Prestigio, dzień drugi


Ograniczona oferta wspomnianych pięciu firm skłania mnie do dwojakich wniosków dotyczących przyszłości czytników. Oczywiście przypomina to raczej wróżenie z fusów a nie rynkową analizę... albo po prostu oddaje moje odczucia. Tak więc z jednej strony negatywna zmiana może być efektem dominacji dużych firm na rynku niemieckim i trudności w znalezieniu dla siebie miejsca z tańszymi urządzeniami o słabszych parametrach lub mniej kompleksową ofertą. Mam na myśli przewagę na rynku przede wszystkim ekosystemów Amazona i Tolino (niedawno recenzowałem tu czytnik Tolino Shine). Z drugiej strony może to być efekt zainteresowania konsumentów innymi urządzeniami (np. tabletami), braku zadowalającej sprzedaży w tym segmencie rynku i rezygnowaniu firm z zajmowania się mniej dochodowymi produktami.


Tyle marudzenia. Czas przyglądnąć się pierwszym wrażeniom z oferty tych firm, które zaprezentowały czytniki.

 

PocketBook – wysyp nowości


PocketBook nie przestaje zaskakiwać poszukiwaniem nowych rozwiązań, które mogą przyciągnąć uwagę użytkowników. Trudno z góry założyć, czy nowe funkcje i rozbudowa funkcjonalności czytników przełoży się na popularność marki, ale zakres oferty i jakość urządzeń powinny wzbudzić zainteresowanie czytelników.

 

Kolejna innowacja PocketBooka - automagiczne dopasowywanie poziomu oświetlenia ekranu czytnika

 

Kobo – nowy flagowiec dla wymagających


Kobo przyzwyczaiło nas już do urządzeń, które wnoszą coś nowego. Tym razem wodoodporny czytnik debiutujący w Belinie został wyprzedzony przez PocketBooka Aqa. Jednak Kobo H2O kryje przynajmniej jedną nowinkę. A w najbliższej przyszłości zostanie on zastępcą Kobo Aura HD.

 

Kobo H2O prosto z kąpieli

 

Onyx – działający telefon E-Ink i nie tylko


Na stoisku wrocławskiego Arta Techu, podobnie jak u PocketBooka, zaprezentowano całą gamę ciekawych urządzeń. Najnowszy ich produkt (Onyx Boox T68 Lynx) był niedawno przedmiotem rozbudowanej recenzji na blogu swiatczytnikow.pl. Wyrażone tam opinie w połączeniu z moimi pierwszymi wrażeniami po kilku chwilach spędzonych z czytnikiem dają nadzieję, że jest to ciekawe urządzenie z bonusem w postaci otwartego i całkiem aktualnego androida. Jednak najciekawszym doświadczeniem była dla mnie zabawa z telefonem Onyksa zawierającym wyświetlacz z papieru elektronicznego.

 

Onyx do czytania, telefonowania i nie tylko


Alcatel – mały dodatek do dużych telefonów


Stoisko Alcatela było dla mnie miłym zaskoczeniem. Po raz kolejny okazało się, że Chińczycy mogą kupić znaną markę i pod znaną flagą zaprezentować kreatywne produkty. Mam na myśli konkretnie Alcatel E-Card, miniaturowy czytnik książek pomyślany jako dodatek do smartfona. Według wypowiedzi przedstawicielki producenta premiera owego innowacyjnego urządzenia powinna mieć miejsce na rynku konsumenckim w Europie jeszcze w tym roku. Skoro firma jest obecna (?) w Polsce (nie widziałem ich telefonów na sklepowych półkach, ale też jakoś specjalnie nigdy do tej pory nie szukałem), to może będzie dostępne i u nas.

 

Zestaw Alcatela, czytnik w środku

 

Już teraz zapraszam na drugą część relacji z targów IFA, gdzie zaprezentuję bliżej najciekawsze, moim zdaniem, czytniki i więcej pozytywnych obserwacji oraz wniosków. Berlin wciąż tętni targowym życiem, więc gdyby ktoś się chciał przekonać jak to jest na żywo, może jeszcze zdążyć zobaczyć to wszystko na własne oczy :)

More posts
Your Dashboard view:
Need help?