logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Jerzy-Jarniewicz
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2014-07-13 20:47
Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim.

 

Jerzy Jarniewicz

Znak, 2012

 

Na początek małe zadanie:

Przypomnijcie sobie ostatnią przeczytaną książkę zagraniczną. Przywołajcie jej tytuł oraz autora. Nie jest to trudne, prawda? Pamiętacie jej okładkę, bez problemu przypomnicie sobie jej treść, być może wciąż pamiętacie imiona bohaterów. A czy pamiętacie, kim była osoba, która dokonała jej przekładu? Lub może inaczej: czy w ogóle zwróciliście wagę na to, kto jest jej tłumaczem? Nie? No właśnie.

 

Życie tłumacza nie jest usłane różami. Niewielu czytelników zdaje sobie sprawę z tego, że autorem danego dzieła literatury powszechniej nie jest wyłącznie osoba wypisana dużymi literami na okładce, ale również i ten osobnik, którego imię i nazwisko zostało ukryte wewnątrz książki, w miejscu, na które praktycznie nikt nie zwraca uwagi. Tak naprawdę to, co czytamy, poszczególne słowa, całe zwroty i pojęcia, wyszły w przyswojonej przez nas formie nie spod pióra autora, ale są właśnie dziełem tłumacza. Czasem bardziej wiernym oryginałowi, czasem mniej. Chwaląc kunszt danego tekstu nie wiadomo, czyje umiejętności językowe tak naprawdę doceniamy - autora, czy może tłumacza? I w drugą stronę: jeśli książka jest napisana topornym językiem, to czy zawinił faktyczne autor danego gniota, czy może powinniśmy zrzucić odpowiedzialność na mało uzdolnionego autora przekładu?

 

Nic dziwnego, że tłumacze mają już dość bycia niewidzialnymi i chcą wreszcie wyjść z cienia autora i pokazać wszystkim, jaką ciężką pracę muszą wykonać, by polski czytelnik mógł zapoznać się z nowościami oraz arcydziełami literatury światowej. Jeden z nich, Jerzy Jarniewicz, tłumacz takich autorów jak Philip Roth czy John Banville, zdecydował się wydać książkę poświęconą w całości warsztatowi tłumacza literackiego. Zbiór esejów Gościnność słowa. Szkice o przekładzie literackim, wprowadza nieświadomego czytelnika w arkana pracy tłumacza pokazując mu, że dobry przekład nie polega na wiernym oddawaniu znaczenia obcych słów, ale wykracza znacznie poza ten utrwalony w społeczeństwie mit.

 

Zacznijmy od tego, że praca tłumacza to droga pełna dylematów. Pierwszy z nich pojawia się już na starcie. Choć nie do końca zdajemy sobie sprawę, wielokrotnie właśnie to tłumacz decyduje się wprowadzić dany tytuł na rynek polski. Tak właśnie było z Giaurem Lorda Byrona, którego na naszą polską ziemię sprowadził Adam Mickiewicz. Jego decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, nie dość, że ten skromny dramat widnieje po dziś dzień na liście lektur szkolnych i dał naszej literaturze "bohatera bajronicznego", to jeszcze sprawił, że ów angielski poeta i dramaturg zyskał większą popularność w nadwiślańskim kraju, niż na rodzimych Wyspach. Bywają jednak i decyzje nietrafione, wystarczy spojrzeć na liczbę książek zalegających na półkach w księgarniach, które z bliżej nieznanych przyczyn nie mogą przyjąć się wśród polskich czytelników.

 

Dalej nie jest łatwiej, tłumacz przystępując do pracy musi dokonać wielu innych, kluczowych wyborów. Czy decydować się na zachowane egzotycznego brzmienia tekstu, czy może spolszczać wszystkie oznaki zdradzające, że dany utwór niewiele ma wspólnego z Polską? (Spójrzcie na stare przekłady tekstów, w których tłumacze z uporem maniaka spolszczali nawet angielskie imiona) A co począć z obco brzmiącym tytułem? Zostawić w oryginalnym brzmieniu, przetłumaczyć, a może wymyślić swój własny? (Pamiętacie "Wirujący seks"?) Pozostać wiernym stylowi autora, czy może poświęcić nieco więcej wysiłku i spróbować nieco pobawić się z tekstem?

 

To ostatnie pytanie staje się kluczowe w przypadku tłumaczenia poezji. Tutaj dosłowne tłumaczenie może wielokrotnie doprowadzić do katastrofy, w końcu w tym przypadku styl poety plasuje się na równi z treścią jego dzieła. Co gorsza, rzadko kiedy można oddać obie te wartości i często trzeba dokonać drastycznego wyboru i poświęcić dokładność słów kosztem zachowania rytmu i wszelkich ozdobników stylistycznych (lub na odwrót - to już zależy wyłącznie od tłumacza).

 

A skoro jesteśmy przy poezji, to w trakcie dokonywania przekładu tłumacz musi zmierzyć się z problemem nieobcym wszystkim innym czytelnikom: "Co autor miał na myśli?". W przypadku tłumaczenia właściwa interpretacja utworu ma jednak znacznie większe znaczenie, w końcu w wyniku niedopatrzenia można pozbawić tekst jakiegoś ukrytego, a niezmiernie ważnego dla wymowy dzieła detalu. Jak bez problemu wyłowić wszelkie ukryte podteksty, których nośnikiem nie są jedynie wyrazy, ale równie często i styl?

 

Te problemy to tylko wierzchołek góry trudności, jakim musi sprostać tłumacz. Jerzy Jarniewicz w swoich esejach pochyla się nad każdym z nich. Wyłuszcza je czytelnikowi, popiera konkretnym przykładem i omawia. Poświęca również całe rozdziały na omówienie konkretnych przykładów tłumaczeń znanych testów, opowiada o karkołomnej próbie przetłumaczenia Trenów Jana Kochanowskiego, czy innowacyjnym przekładzie Transatlantyku Witolda Gombrowicza. Znajdziemy również słowo o "kreatywnym" tłumaczeniu Kubusia Puchatka Ireny Tuwim oraz osobiste refleksje autora na temat jego autorskiego przekładu Portretu artysty w wieku młodzieńczym Joyce’a. W swoich tekstach wielokrotnie poddaje krytyce tłumaczenia swoich kolegów (swoja drogą, to krok dość ryzykowny), proponuje inne rozwiązania, chociaż niczego nie narzuca. W końcu nie istnieje jedyne, właściwe tłumaczenie, nie istnieje jedno rozwiązanie bolączek tłumacza. Trzeba próbować.

 

Jerzy Jarniewicz w eseju otwierającym zbiór nawołuje tłumaczy do wyjścia z wnętrza książek na okładki, postulując równość autora i translatora. Choć w pierwszej chwili może tak śmiałe stwierdzenie razić czytelnika, to sądzę, że po lekturze Gościnności słowa nikt już nie będzie miał wątpliwości, że ma on rację. Całe szczęście sytuacja powoli zaczyna się zmieniać. Stopniowo ich nazwiska zaczynają pojawiać się na okładkach (choć póki co ogranicza się to w dużej mierze do poezji), zostają również nagradzani. Od ponad 20 lat trud tłumaczy docenia czasopismo "Literatura na świecie" (którego zespół współtworzy nota bene również Jarniewicz) wręczając tym najlepszym swoje własne nagrody. Od tego roku pracę tłumaczy zastają nagrodzone również Nagrodą Literacką Gdynia (w której kapitule zasiada Jarniewicz oraz wielu innych tłumaczy). Jest nadzieja. Być może kiedyś wreszcie dojdziemy do tego momentu, w którym będziemy w stanie oprócz nazwiska autora bez problemu wymienić również nazwisko tłumacza danego dzieła. Myślę, że książka Jarniewicza nam w tym zdecydowanie pomoże.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-07-13 09:05
MSA 2014 - dzień dziesiąty

Przed nami dziesiąty dzień Miesiąca Spotkań Autorskich. Ten letni, niedzielny wieczór warto spędzić we wrocławskiej Mediatece, którą tym razem odwiedzą poeta, tłumacz oraz krytyk literacki Jerzy Jarniewicz oraz szkocki powieściopisarz Nick Brooks.

 

 

Jerzy Jarniewicz

 

Poeta, tłumacz, krytyk literacki. Redaktor Literatury na Świecie, stały współpracownik Gazety WyborczejTygodnika Powszechnego. Autor dwunastu książek poetyckich, dziesięciu krytycznoliterackich i licznych szkiców o współczesnej literaturze anglojęzycznej. Ostatnio wydał antologię Sześć poetek irlandzkich (2012), tom szkiców o przekładzie literackim Gościnność słowa (2012) oraz tomy wierszy Oranżada (2005), Makijaż (2009) i nominowany do Nagrody Poetyckiej Silesius Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną (2012). Tłumaczył m.in. utwory Jamesa Joyce’a, Raymonda Carvera, Philipa Rotha, Johna Banville’a. Mieszka w Łodzi.

 

 

Nick Brooks

 
Urodził się i mieszka w Glasgow. Z wyróżnieniem ukończył filologię angielską oraz twórcze pisanie na tamtejszym uniwersytecie. Imał się różnych zajęć, pracował między innymi jako muzyk, rysownik i witrażysta. Debiutował w 2005 roku powieścią My Name is Denise Forrester, rok później wydał The Good Death. Jest doktorantem na Uniwersytecie Zachodniej Szkocji. W kwietniu 2014 została opublikowana trzecia powieść autora, Indecent Acts.

 

Spotkania odbędą się we wrocławskiej Medatece w niedzielę (13.07), kolejno o godzinie 19:00 i 20:30.

Internetowa transmisja spotkań dostępna jest na tej stronie.

 

Materiały fotograficzne oraz noty biograficzne pochodzą ze strony festiwalu.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-07-06 19:12
5 konkursów na 20-lecie

 

Poezja? Nuda. Zbiór wersów złożonych bez ładu i składu, z których i tak nic konkretnego nie wynika. Podobno gdzieś w tych minimalistycznych tekstach skrywa się jakieś drugie dno, jednak kto by się tam go dopatrywał. Szkoda na to czasu.

 

Czas raz na zawsze obalić mit głoszący, że poezja jest zarezerwowana jedynie dla wybranych, że tworzy ona ścianę, przez którą nie sposób się przebić. Jak to zrobić? No cóż, jeśli samo słowo pisane odstrasza potencjalnych czytelników, to może połączyć poezję z innymi dziedzinami sztuki?

 

Na taki pomysł wpadło wrocławskie Biuro Literackie, które już od kilku lat zachęca zdolnych i kreatywnych twórców do wzięcia na warsztat utworów poetyckich i stworzenia na ich podstawie własnego dzieła. Do tej pory wiersze dały inspirację do stworzenia etiud filmowych oraz komiksów. W tym roku do tego repertuaru dołączają trzy nowe opcje: piosenka, scenariusz oraz projekt artystyczny realizowany w przestrzeni miejskiej.

 

Read more
Like Reblog Comment
text 2014-07-02 18:35
Miesiąc Spotkań Autorskich 2014

 

Już pojutrze, 4 lipca, w stolicy Dolnego Śląska startuje Miesiąc Spotkań Autorskich. To już czwarta edycja zapoczątkowanego w czeskim Brnie festiwalu, który od 2011 roku odbywa się również w Koszycach, Ostrawie a także we Wrocławiu. Od 4 lipca do 3 sierpnia we wrocławskiej Mediatece czytelnicy będą mieli możliwość każdego dnia spotkać się z pisarzami i poetami, zarówno polskimi, jak i czeskimi oraz słowackimi. Dodatkowo odbywać będą się również spotkania z autorami pochodzącymi z kraju-gościa honorowego, którym w tym roku została Szkocja.

 

Z kim będziemy mieli okazję spotkać się w ramach tego wydarzenia? Festiwal otworzy Tomas Zmeskal, czeski prozaik, autor książki „Sokrates na równiku” (godz. 19:00) oraz szkocka pisarka i dziennikarka Kristin Innes (godz. 20:30). W pozostałych dniach w Mediatece zagoszczą m.in. Sylwia Chutnik, Filip Springer, Małgorzata Rejmer, Wojciech Bonowicz, Jerzy Jarniewicz, Krzysztof Varga, Jacek Dehnel, Wojciech Tochman, czy Ziemowit Szczerek, jak również wielu wybitnych, aczkolwiek jeszcze nie do końca znanych polskiej publiczności pisarzy szkockich oraz reprezentujących naszych południowych sąsiadów.

Wstęp na spotkania jest bezpłatny.

 

Program festiwalu

 

A już od jutra, codziennie* na blogu pojawiać się będą informacje o autorach występujących w ramach festiwalu. 

 

*o ile o tym nie zapomnę. Wiadomo, ludzka pamięć bywa zawodna.

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2013-12-27 18:36
Nagroda Literacka Dynia 2013

 

W Wigilię poznaliśmy laureatów pierwszej edycji nowej, wrocławskiej nagrody o jakże intrygującej nazwie Nagroda Literacka Dynia. W opisie nagrody możemy przeczytać, że:

 

"Wrocławska Nagroda Literacka Dynia to crème de la crème wśród polskich wyróżnień przyznawanych w dziedzinie literatury. To drugi - po Nagrodzie Nike - najbardziej opiniotwórczy laur literacki w Polsce, a nagradzane są najgorsze książki i cytaty roku. Żarty się nas trzymają?
Niekoniecznie, bo Dynia to protest przeciwko nagradzaniu tytułów literacko wątpliwych. Wśród nominowanych książek rekrutują się najsłabsze tytuły wyróżniane i nagradzane w ogólnopolskich konkursach literackich. Nagroda Literacka Dynia będzie wyróżniać najbardziej spektakularne kiksy kapituł, m.in. Nagrody Nike, Kościelskich, Silesiusa czy... Gdyni. W ten sposób wybierane będą najgorsze z najlepszych książek w Polsce."

 

Jednym słowem jest to nagroda przyznawana najgorszym z najlepszych. No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że decyzje jury są wielokrotnie dyskusyjne, nierzadko zagadkowe lub kontrowersyjne. Nie raz sami łapiemy się za głowę słysząc werdykt i mamy ochotę otwarcie zaprotestować. O krok dalej poszli krytyk literacki Grzegorz Czekański oraz poeta Konrad Góra, którzy postanowili wytknąć pomyłki kapituł konkursów i przyznać swoje antynagrody, póki co ograniczając się jedynie do formy poetyckiej.

 

Zwycięzcą pierwszej edycji został Marcin Baran i jego nagrodzony Silesiusem tomik Niemal całkowita utrata płynności. Wyróżniony za „Najbardziej Nadęty Cytat Roku” został natomiast Jan Polkowski, który w nagrodzonych Orfeuszem Głosach zawarł następujący tekst:

"(...)

Cóż innego mam widzieć, jeśli nie kołyszącą światem

połyskującą falę, rybią łuskę śmierci

krę krwawiącego brzegu. Teraz moim morzem

jest kuchenny stół a z pokładu zmywa mnie jak śmieci

bezbrzeżna noc. Żona śpi, ciebie je ma

nawet w tętnie śniegu. Więc płynę samotnie

ku rozbitym światłom dzieciństwa".

Na tym jednak nie koniec! Do 31 grudnia można głosować na Nagrodę Publiczności (wiadomo, kapitule nie można nigdy ufać). Nominacje prezentują się następująco:


1. Marcin Baran, „Niemal całkowita utrata płynności” (EMG);
2. Justyna Bargielska, „Bach for my baby” (Biuro Literackie);
3. Darek Foks, „Liceum” (Raymond Q);
4. Jerzy Jarniewicz, „Na dzień dzisiejszy i chwilę obecną” (Biuro Literackie);
5. Barbara Klicka, „Same same” (Instytut Mikołowski);
6. Andrzej Niewiadomski, „Dzikie lilie” (Wydawnictwo WBPiCAK);
7. Dariusz Suska, „Duchy dni” (Biuro Literackie);
8. Jerzy Kronhold, „Epitafium dla Lucy” (Zeszyty Literackie);
9. Kacper Płusa, „Ze skraju i ze światła” (Wydawnictwo Kwadratura, Łódzki Dom Kultury);
10. Andrzej Sosnowski, „Sylwetki i cienie” (Biuro Literackie);
11.Urszula Kulbacka, „Rdzenni mieszkańcy” (Stowarzyszenie Pisarzy Polskich / „Arterie”);
12. Tomasz Pietrzak, „Rekordy” (Mamiko);
13. Łukasz Jarosz, „Pełna krew" (Znak);
14. Jerzy Górzański "Festyn" (Nowy świat);
15. Teresa Ferenc, „Widok na życie” (Biblioteka „Toposu”);
16. Kazimierz Brakoniecki, „Chiazma" (Biblioteka „Toposu”);
17. Krystyna Dąbrowska, „Białe krzesła" (WBPiCAK);
18. Krzysztof Karasek, „Dziennik rozbitka” (Instytut Mikołowski);
19. Jan Polkowski,Głosy” (Biblioteka „Toposu”).
20. Bartosz Sadulski, "Post" (WBPiCAK)
21. Ilona Witkowska, "Splendida realta" (WBPiCAK)
22. Tomasz Ososiński, "Pięć bajek" (Zeszyty Poetyckie).

 

"Dynia" to ciekawy pomysł, który w nieco ironiczny sposób próbuje zwrócić uwagę na enigmatyczne decyzje kapituł, jednak mimo wszystko ja spoglądam na nią nieco z przymrużeniem oka. Chociaż pomysłodawcy zarzekają się, że całość należy traktować jak najbardziej serio, to jednak cała inicjatywa została utrzymana w zdecydowanie żartobliwym tonie. Poza tym, chcąc nie chcąc, panowie sami wcielili się w rolę jury i tym razem to z ich decyzjami mogą nie zgadzać się czytelnicy. Ci mają co prawda możliwość przyznania własnej nagrody, ale znowu – każdy kieruje się nieco innymi pobudkami i czy ich decyzja będzie szczera, czy kierowana jedynie chęcią ‘dokopania’ komuś, kto w minionym roku zyskał uznanie autorytetów i powiększył swój stan konta, pozostanie tajemnicą.

 

Tak poza tym, to ciekawa jestem co stanie się, gdy Konrad Góra zostanie nominowany do którejś z prestiżowych nagród. Czy wpisze się na listę nominowanych?

 

Po więcej informacji odsyłam na profil Nagrody na Facebooku.

Source: www.facebook.com/pages/Nagroda-Literacka-Dynia/585779911459331
More posts
Your Dashboard view:
Need help?