logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Wielka-Litera
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2016-04-01 05:06
Premiery i zapowiedzi - kwiecień 2016

 

 

Zapraszam do subiektywnego wyboru nowości kwietnia.

 

Read more
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-09-20 13:27
Szczepionka na hejt, czyli „Masakra” Krzysztofa Vargi
Masakra - Krzysztof Varga

Poziom negatywnych emocji w narodzie z roku na rok rośnie. Ostatnio do standardowego zestawu osób, idei i instytucji, których statystyczny Polak nienawidzi z całych sił swoich, dołączają uchodźcy i organizacje uchodźców wspierające. To doskonały moment na to, by poświęcić parę chwil na refleksję i spróbować odpowiedzieć na pytanie: skąd się tyle tej żółci bierze? Dogłębną wiwisekcję polskich lęków, uprzedzeń i innych brudów znajdziemy w Masakrze Vargi – powieści, która znakomicie dopełnia kulturowo-społeczne obserwacje znane z felietonów pisarza.

 

Lektura Masakry przygnębia mniej więcej w takim samym stopniu, jak godzinny przegląd wszystkich fanpejdżów na Facebooku rozpoczynających się na słowo „beka”. Przegląd narodowych stereotypów i uprzedzeń jest tu dość długi – dostaje się i nacjonalistycznie zorientowanej młodzieży, i nieobecnej lewicy, której nieobecność sprawia, że ultraprawica zaczyna pełnić funkcję tejże brakującej lewicy. Dostaje się i poetom, i filistrom. Politykom, biznesmenom, ideowcom, dzieciom Neostrady, klerowi, a nawet harcerzom. Ale w przeciwieństwie do „bekowych” społeczności na FB, Varga nawet przez chwilę nie udaje, że ma z tego frajdę. Masakra to wiwisekcja zbiorowej podświadomości polskiego narodu, a nie zbiór niesmacznych dowcipów w Internecie.

 

Powieści Vargi patronuje Bolesław Prus. Na początku swojej pijackiej wędrówki po Warszawie bohater Masakry rozmawia z pomnikiem Bolesława Prusa, garbiącym się w zapomnieniu na Krakowskim Przedmieściu. A pod koniec tej delirycznej trasy spotyka współczesne inkarnacje Wokulskiego i panny Izabeli – parę tańczącą w knajpie na Powiślu. Masakra to wielki ukłon dla Prusa – zjadliwego krytyka swoich współczesnych, genialnego felietonisty i bystrego obserwatora chorób trawiących naród. Varga niewątpliwie stara się go naśladować – i w felietonach, i w powieściach.

 

W Masakrze pijacka pielgrzymka po Warszawie (Saska Kępa – Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat – Praga – Powiśle – znowu Centrum – Saska Kępa, o ile nie pomyliłem kolejności) jest pretekstem do obserwacji narodu, w którym nawet ateiści są katolikami. Narodu, w którym zbuntowana młodzież niemal zawsze wybiera skrajny konserwatyzm, co wcale nie przeszkadza jej w radosnym grzeszeniu, za to najbardziej pruderyjne, purytańskie niemal, są środowiska lewicowe – bo one są pod ciągłym obstrzałem opinii publicznej. Narodu, w którym nacjonalizm robi się ostatnio modny (…) jak jogging i homoseksualizm, aczkolwiek można powiedzieć, że w pewnym sensie odwrotnie. (s. 282)

 

Varga wraca w Masakrze do motywu, który w jago książkach lubię najbardziej – do ożywających warszawskich pomników. Tym razem jest to wspomniany już Prus i Chrystus, który bierze porządny zamach krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. A tło tej historii wypełnia święty narodowy Wrak, który ma być na Krakowskie Przedmieście przeniesiony. I nie wiadomo już, czyje to delirium – bohatera-pijaka, czy całego narodu.

 

Słabością tej książki jest jej emblematyczność – postaci, których bohater spotyka, to Poeta, Prezes, Docent itd. Szkoda, że nie są to pełnokrwiste postaci – nawet, jeżeli często całkiem łatwo rozpoznawalne są ich rzeczywiste pierwowzory, to u Vargi stają się one papierowe. Chciałoby się mieć na ich miejscu przekonywających bohaterów jak Buck Mulligan albo Ignacy Rzecki – żeby pozostać wyłącznie w kręgu tych autorów, do których Varga czyni czytelne aluzje.

 

Ale Masakrze jako tekstowi literackiemu szkodzi coś jeszcze – jego doraźność, polegająca na bardzo silnych odwołaniach do aktualnych narodowych skandali oraz bieżącej temperatury politycznej. To właśnie sprawiło, że wydana w pierwszej połowie 2015 roku książka już teraz (wrzesień 2015) zdążyła się nieco zestarzeć. Bo w kontekście fali nienawiści, która rozniosła się właśnie w związku z islamofobią i wielką uchodźcofobią narodową, emocje mierzone przez Vargę w Masakrze okazały się zaledwie letnie. Szkoda.

 

Mimo wszystko Masakra to całkiem dobra szczepionka na hejt. Której skuteczność – niestety – jak przy grypie nigdy nie wyniesie 100%. Co nie znaczy, że nie warto się szczepić.

 

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-07-07 05:20
Nowości - lipiec 2015

 

Wakacje i sezon urlopowy w pełni. Temperatura rośnie w zawrotnym tempie, fani opalania już rozkładają koce i leżaki, by oddać się ukochanym kąpielom słonecznym. A co jest najlepszym towarzyszem plażowicza? Książka, oczywiście.

 

Choć miesiące letnie zwane są "sezonem ogórkowym", w tym szykuje się kilka ciekawych premier. Na rynku pojawią się aż dwie pozycje poświęcone Pałacowi Kultury i Nauki oraz książki silnie związane z kultura i sztuką: malarstwo, film, muzyka, a nawet balet. Książki lekkie, interesujące, w sam raz na letnie leniuchowanie.

 

Read more
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-05-24 17:32
Maczyzm po polsku, czyli dlaczego nie boli mnie kryzys męskości? „Obok Julii” E. Rylskiego
Obok Julii - Eustachy Rylski

Być prawdziwym mężczyzną to bardzo trudna sztuka. Trzeba znać odpowiedni kod, odczytywać właściwie znaki, nadawać pewnym rzeczom znaczenie, a innym je odbierać. Trzeba umieć właściwie wysuszyć na kaloryferze, a następnie miętolić palcami papierosa bez filtra przed zapaleniem. Trzeba wiedzieć, jak pić rakiję z gwinta, wtedy ma się jakąś szansę na szacun od Serba (chociaż i tak będzie się dla niego obcym, a zatem gorszym). No i trzeba po prostu kurwa wiedzieć, co to jest męska śmierć, męska samotność, męska starość i męski świat. Inaczej życie tanio cię wyceni.

 

Powieść Obok Julii jest zbeletryzowanym traktatem o męskości. Męskości w twardym wydaniu. Rylski powołuje się nieustannie na Hemingwaya, którego namiętnie czytają: główny bohater, jego koledzy (szemrane towarzystwo), a także jego główny antagonista, potężny w swojej władzy ubek, pan życia i śmierci. Kto nie czyta Hemingwaya, nie liczy się w męskim świecie.

 

Pojawia się też Faulkner, jako kolejny stopień wtajemniczenia w męskość. Natomiast sceneria w powieści przypomina bieszczadzkie opowiadania Hłaski, z Bazą Sokołowską i Następnym do raju na czele. Bohaterowie Obok Julii wożą ciężarówkami drzewo z Czechosłowacji do Jeleniej Góry (chyba nie do końca legalnie), a jak koniecznie trzeba, to mogą też kogoś przeszmuglować przez granicę albo wsadzić komuś kosę pod żebra. Ruczaj, główny bohater, zazwyczaj pełni w tych zleceniach rolę kierowniczą (jest kierownikiem na placu przeładunkowym, a później przewodzi grupie sudeckich twardzieli od trudnych zadań) ale życie co jakiś czas każe mu się skonfrontować z losem prawdziwego mężczyzny. A wtedy trzeba pobrudzić sobie ręce. I dlatego Ruczaj rozjeżdża ciężarówką dozorcę placu, przyczynia się do samobójstwa ubeka i morduje dwóch serbskich zakapiorów.

 

Cała intryga oparta jest na relacji Ruczaja z tytułową Julią – nauczycielką rosyjskiego, rewolucjonistką. Julia próbowała zwerbować swoich uczniów do służby na rzecz rewolucji – nie udało się, dlatego nauczycielka musiała zniknąć. Ruczaj pomaga jej w przedostaniu się na drugą stronę Sudetów przez czeską granicę, w międzyczasie ma z nią krótkotrwały romans (ale to jest romans z tych, które pamięta się przez całe życie), a po latach wymierza na własną rękę sprawiedliwość wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób skrzywdzili Julię. Twardziel z tego Ruczaja.

 

Kryminalno-polityczna fabuła powieści Rylskiego jest jej najmocniejszą stroną, wraz z bardzo plastycznym, stylowym językiem. Z Rylskim jest trochę inny problem – autor przesyca całą narrację nieustanną refleksją na temat męskości, honoru, poważnego traktowania ciężkiego życia zdeterminowanego przez parszywy los. Na przykład w ten sposób: Młoda męska śmierć nieróżniąca się fizjologicznie od żadnej innej, a przecież wyróżniona jakimś podejrzanym sensem, usprawiedliwiona kanonem męskiego życia, brawurą, która to życie wynosi do znaczenia, jakiego nie ma i nigdy nie miało (s. 23).

 

Muszę szczerze przyznać, że jest to taki model męskości, który mnie zupełnie nie obchodzi. Mam wrażenie, że jesteśmy z innych światów. I że dzieli nas niemal wszystko, nawet sposób odczytania Faulknera.

 

Rylski urodził się w roku 1944, roku powstania warszawskiego i lądowania w Normandii. Jego bohaterowie też urodzili się mniej więcej w czasie wojny. W dorosłość wchodzą w twardych latach sześćdziesiątych – latach inwigilacji ze strony bezpieki, wsadzającej do kryminału za mrugnięcie okiem. Nie ma przebacz. Rylski czyni z tego etos męskości honorowej, opartej na odpowiedzialności za kolegów i towarzyszy niedoli, a nie takiej rozmemłanej jak teraz.

 

Ale ja jestem chłopakiem z innej epoki. Kryzys męskości dotknął cywilizację Zachodu, gdy byłem dzieckiem, a od twardego Hemingwaya większe wrażenie robił na mnie narcystyczny, zagubiony Kurt Cobain. I dlatego nie boli mnie upadek etosu prawdziwego mężczyzny. Nie boli mnie diagnozowany przez profesora Melosika kryzys męskości. Jakoś się z nim ułożyłem i myślę, że mężczyźni całkiem nieźle na tym kryzysie wyszli.

 

Mało tego, w moim modelu męskości takie rzeczy, jak umiejętność podjechania ciężarówką pod stromą górę na jedynce bez spalenia sprzęgła albo znajomość tajników suszenia na kaloryferze papierosów w ogóle nie definiują mnie jako mężczyznę. W przeciwieństwie np. do umiejętności rozmowy z własnym dzieckiem na trudne tematy bez hipokryzji i chowania głowy w piasek. Dlatego bardziej od słów szacunku ze strony kolegów, którym mogłaby potencjalnie zaimponować moja znajomość różnych gatunków piw, cieszy mnie pochwała od mojego synka, który mówi, że to ja najlepiej na świecie smażę mięso.

 

Dlatego nie wierzę Rylskiemu ani jego bohaterom. Może Ruczajowi byłoby łatwiej w życiu, gdyby zamiast „obok” Julii był „z” Julią? Może wcale jego męskość nie ucierpiałaby na tym znacząco.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2015-04-09 21:58
Nowości - kwiecień 2015

 

Wiosna! Po zeszłotygodniowym ataku zimy przez szczelną warstwę chmur przebiło się słońce, a temperatura stała się wreszcie znośna. Pora rozruszać kości i wybrać się na wiosenny spacer. Gdzie? Oczywiście do księgarni!

Zapraszam do przeglądu kwietniowych nowości. Wybór jest jak najbardziej subiektywny, więc jeśli pominęłam w nim jakąś, waszym zdaniem, godną uwagi książkę, dajcie mi o tym znać.

 

 

Read more
More posts
Your Dashboard view:
Need help?