logo
Wrong email address or username
Wrong email address or username
Incorrect verification code
back to top
Search tags: Wielka-Litera
Load new posts () and activity
Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-09-20 13:27
Szczepionka na hejt, czyli „Masakra” Krzysztofa Vargi
Masakra - Krzysztof Varga

Poziom negatywnych emocji w narodzie z roku na rok rośnie. Ostatnio do standardowego zestawu osób, idei i instytucji, których statystyczny Polak nienawidzi z całych sił swoich, dołączają uchodźcy i organizacje uchodźców wspierające. To doskonały moment na to, by poświęcić parę chwil na refleksję i spróbować odpowiedzieć na pytanie: skąd się tyle tej żółci bierze? Dogłębną wiwisekcję polskich lęków, uprzedzeń i innych brudów znajdziemy w Masakrze Vargi – powieści, która znakomicie dopełnia kulturowo-społeczne obserwacje znane z felietonów pisarza.

 

Lektura Masakry przygnębia mniej więcej w takim samym stopniu, jak godzinny przegląd wszystkich fanpejdżów na Facebooku rozpoczynających się na słowo „beka”. Przegląd narodowych stereotypów i uprzedzeń jest tu dość długi – dostaje się i nacjonalistycznie zorientowanej młodzieży, i nieobecnej lewicy, której nieobecność sprawia, że ultraprawica zaczyna pełnić funkcję tejże brakującej lewicy. Dostaje się i poetom, i filistrom. Politykom, biznesmenom, ideowcom, dzieciom Neostrady, klerowi, a nawet harcerzom. Ale w przeciwieństwie do „bekowych” społeczności na FB, Varga nawet przez chwilę nie udaje, że ma z tego frajdę. Masakra to wiwisekcja zbiorowej podświadomości polskiego narodu, a nie zbiór niesmacznych dowcipów w Internecie.

 

Powieści Vargi patronuje Bolesław Prus. Na początku swojej pijackiej wędrówki po Warszawie bohater Masakry rozmawia z pomnikiem Bolesława Prusa, garbiącym się w zapomnieniu na Krakowskim Przedmieściu. A pod koniec tej delirycznej trasy spotyka współczesne inkarnacje Wokulskiego i panny Izabeli – parę tańczącą w knajpie na Powiślu. Masakra to wielki ukłon dla Prusa – zjadliwego krytyka swoich współczesnych, genialnego felietonisty i bystrego obserwatora chorób trawiących naród. Varga niewątpliwie stara się go naśladować – i w felietonach, i w powieściach.

 

W Masakrze pijacka pielgrzymka po Warszawie (Saska Kępa – Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat – Praga – Powiśle – znowu Centrum – Saska Kępa, o ile nie pomyliłem kolejności) jest pretekstem do obserwacji narodu, w którym nawet ateiści są katolikami. Narodu, w którym zbuntowana młodzież niemal zawsze wybiera skrajny konserwatyzm, co wcale nie przeszkadza jej w radosnym grzeszeniu, za to najbardziej pruderyjne, purytańskie niemal, są środowiska lewicowe – bo one są pod ciągłym obstrzałem opinii publicznej. Narodu, w którym nacjonalizm robi się ostatnio modny (…) jak jogging i homoseksualizm, aczkolwiek można powiedzieć, że w pewnym sensie odwrotnie. (s. 282)

 

Varga wraca w Masakrze do motywu, który w jago książkach lubię najbardziej – do ożywających warszawskich pomników. Tym razem jest to wspomniany już Prus i Chrystus, który bierze porządny zamach krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. A tło tej historii wypełnia święty narodowy Wrak, który ma być na Krakowskie Przedmieście przeniesiony. I nie wiadomo już, czyje to delirium – bohatera-pijaka, czy całego narodu.

 

Słabością tej książki jest jej emblematyczność – postaci, których bohater spotyka, to Poeta, Prezes, Docent itd. Szkoda, że nie są to pełnokrwiste postaci – nawet, jeżeli często całkiem łatwo rozpoznawalne są ich rzeczywiste pierwowzory, to u Vargi stają się one papierowe. Chciałoby się mieć na ich miejscu przekonywających bohaterów jak Buck Mulligan albo Ignacy Rzecki – żeby pozostać wyłącznie w kręgu tych autorów, do których Varga czyni czytelne aluzje.

 

Ale Masakrze jako tekstowi literackiemu szkodzi coś jeszcze – jego doraźność, polegająca na bardzo silnych odwołaniach do aktualnych narodowych skandali oraz bieżącej temperatury politycznej. To właśnie sprawiło, że wydana w pierwszej połowie 2015 roku książka już teraz (wrzesień 2015) zdążyła się nieco zestarzeć. Bo w kontekście fali nienawiści, która rozniosła się właśnie w związku z islamofobią i wielką uchodźcofobią narodową, emocje mierzone przez Vargę w Masakrze okazały się zaledwie letnie. Szkoda.

 

Mimo wszystko Masakra to całkiem dobra szczepionka na hejt. Której skuteczność – niestety – jak przy grypie nigdy nie wyniesie 100%. Co nie znaczy, że nie warto się szczepić.

 

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

Like Reblog Comment
show activity (+)
review 2015-05-24 17:32
Maczyzm po polsku, czyli dlaczego nie boli mnie kryzys męskości? „Obok Julii” E. Rylskiego
Obok Julii - Eustachy Rylski

Być prawdziwym mężczyzną to bardzo trudna sztuka. Trzeba znać odpowiedni kod, odczytywać właściwie znaki, nadawać pewnym rzeczom znaczenie, a innym je odbierać. Trzeba umieć właściwie wysuszyć na kaloryferze, a następnie miętolić palcami papierosa bez filtra przed zapaleniem. Trzeba wiedzieć, jak pić rakiję z gwinta, wtedy ma się jakąś szansę na szacun od Serba (chociaż i tak będzie się dla niego obcym, a zatem gorszym). No i trzeba po prostu kurwa wiedzieć, co to jest męska śmierć, męska samotność, męska starość i męski świat. Inaczej życie tanio cię wyceni.

 

Powieść Obok Julii jest zbeletryzowanym traktatem o męskości. Męskości w twardym wydaniu. Rylski powołuje się nieustannie na Hemingwaya, którego namiętnie czytają: główny bohater, jego koledzy (szemrane towarzystwo), a także jego główny antagonista, potężny w swojej władzy ubek, pan życia i śmierci. Kto nie czyta Hemingwaya, nie liczy się w męskim świecie.

 

Pojawia się też Faulkner, jako kolejny stopień wtajemniczenia w męskość. Natomiast sceneria w powieści przypomina bieszczadzkie opowiadania Hłaski, z Bazą Sokołowską i Następnym do raju na czele. Bohaterowie Obok Julii wożą ciężarówkami drzewo z Czechosłowacji do Jeleniej Góry (chyba nie do końca legalnie), a jak koniecznie trzeba, to mogą też kogoś przeszmuglować przez granicę albo wsadzić komuś kosę pod żebra. Ruczaj, główny bohater, zazwyczaj pełni w tych zleceniach rolę kierowniczą (jest kierownikiem na placu przeładunkowym, a później przewodzi grupie sudeckich twardzieli od trudnych zadań) ale życie co jakiś czas każe mu się skonfrontować z losem prawdziwego mężczyzny. A wtedy trzeba pobrudzić sobie ręce. I dlatego Ruczaj rozjeżdża ciężarówką dozorcę placu, przyczynia się do samobójstwa ubeka i morduje dwóch serbskich zakapiorów.

 

Cała intryga oparta jest na relacji Ruczaja z tytułową Julią – nauczycielką rosyjskiego, rewolucjonistką. Julia próbowała zwerbować swoich uczniów do służby na rzecz rewolucji – nie udało się, dlatego nauczycielka musiała zniknąć. Ruczaj pomaga jej w przedostaniu się na drugą stronę Sudetów przez czeską granicę, w międzyczasie ma z nią krótkotrwały romans (ale to jest romans z tych, które pamięta się przez całe życie), a po latach wymierza na własną rękę sprawiedliwość wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób skrzywdzili Julię. Twardziel z tego Ruczaja.

 

Kryminalno-polityczna fabuła powieści Rylskiego jest jej najmocniejszą stroną, wraz z bardzo plastycznym, stylowym językiem. Z Rylskim jest trochę inny problem – autor przesyca całą narrację nieustanną refleksją na temat męskości, honoru, poważnego traktowania ciężkiego życia zdeterminowanego przez parszywy los. Na przykład w ten sposób: Młoda męska śmierć nieróżniąca się fizjologicznie od żadnej innej, a przecież wyróżniona jakimś podejrzanym sensem, usprawiedliwiona kanonem męskiego życia, brawurą, która to życie wynosi do znaczenia, jakiego nie ma i nigdy nie miało (s. 23).

 

Muszę szczerze przyznać, że jest to taki model męskości, który mnie zupełnie nie obchodzi. Mam wrażenie, że jesteśmy z innych światów. I że dzieli nas niemal wszystko, nawet sposób odczytania Faulknera.

 

Rylski urodził się w roku 1944, roku powstania warszawskiego i lądowania w Normandii. Jego bohaterowie też urodzili się mniej więcej w czasie wojny. W dorosłość wchodzą w twardych latach sześćdziesiątych – latach inwigilacji ze strony bezpieki, wsadzającej do kryminału za mrugnięcie okiem. Nie ma przebacz. Rylski czyni z tego etos męskości honorowej, opartej na odpowiedzialności za kolegów i towarzyszy niedoli, a nie takiej rozmemłanej jak teraz.

 

Ale ja jestem chłopakiem z innej epoki. Kryzys męskości dotknął cywilizację Zachodu, gdy byłem dzieckiem, a od twardego Hemingwaya większe wrażenie robił na mnie narcystyczny, zagubiony Kurt Cobain. I dlatego nie boli mnie upadek etosu prawdziwego mężczyzny. Nie boli mnie diagnozowany przez profesora Melosika kryzys męskości. Jakoś się z nim ułożyłem i myślę, że mężczyźni całkiem nieźle na tym kryzysie wyszli.

 

Mało tego, w moim modelu męskości takie rzeczy, jak umiejętność podjechania ciężarówką pod stromą górę na jedynce bez spalenia sprzęgła albo znajomość tajników suszenia na kaloryferze papierosów w ogóle nie definiują mnie jako mężczyznę. W przeciwieństwie np. do umiejętności rozmowy z własnym dzieckiem na trudne tematy bez hipokryzji i chowania głowy w piasek. Dlatego bardziej od słów szacunku ze strony kolegów, którym mogłaby potencjalnie zaimponować moja znajomość różnych gatunków piw, cieszy mnie pochwała od mojego synka, który mówi, że to ja najlepiej na świecie smażę mięso.

 

Dlatego nie wierzę Rylskiemu ani jego bohaterom. Może Ruczajowi byłoby łatwiej w życiu, gdyby zamiast „obok” Julii był „z” Julią? Może wcale jego męskość nie ucierpiałaby na tym znacząco.

 

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-11-10 07:27
Nowości - listopad 2014

Po obfitym w premiery literackie październiku przychodzi czas na zdecydowanie skromniejszy listopad. Ciekawych nowości jest zdecydowanie mniej (wiadomo, koniec roku tuż, tuż), co nie oznacza jednak, że w tym miesiącu nie dzieje się kompletnie nic ciekawego.

Poniżej tradycyjnie zamieszczam mój skromny wybór najbardziej intrygujących nowości.

 

Dyskretny bohater

Mario Vargas Llosa

Znak

planowana data premiery: 3 listopada 2014

 

Biznesmen Felicito Yanaque, zakochany do szaleństwa w uwodzicielskiej Mabel, podejmuje nierówną walkę z bezwzględnym szantażystą. Don Rigoberto i ponętna Lukrecja całe dnie spędzają w łóżku, nie podejrzewając zagrożenia, jakim jest tajemniczy przyjaciel ich syna Fonsita. Tymczasem w innej części Peru sędziwy Ismael Carrera płata swoim synom szatańskiego figla, planując perfidną zemstę.
Kto z nich okaże się dyskretnym bohaterem?
W najnowszej, trzymającej w napięciu do ostatniej strony powieści Mario Vargas Llosa serwuje wykwintny koktajl tajemnic, namiętności i zemsty, gdzie miłość i zdrada noszą jedno imię. Noblista perfekcyjnie wodzi czytelnika za nos, snując intrygę, w której wszyscy są podejrzani. Ta mistrzowska powieść zachwyci miłośników „Szelmostw niegrzecznej dziewczynki” i „Pochwały macochy”.

 

Spóźniony owoc radiofonizacji

Dariusz Sośnicki

Biuro literackie

planowana data premiery: 3 listopada

 

Precyzja tomu Spóźniony owoc radiofonizacji widoczna jest od pierwszego wiersza, w którym zarysowany zostaje charakter książki oraz relacji z czytelnikiem. Autor zaprasza do swojej poezji jako "widmowego domu", bo choć osadzona jest w rzeczywistości, to jednak przedstawiony w niej konkret istnieje wyłącznie w języku, w wyobraźni. Wiersz, podobnie jak radio, staje się otwarciem na świat i za swój cel obiera ludzkie poznanie. Potwierdzenie tego znajdziemy także w języku tomu – dojrzałym, opartym na pełnej frazie. 

 

Projekt handlu kabardyńskimi końmi

Krzysztof Środa

Wydawnictwo Czarne

planowana data premiery: 5 listopada

 

Projekt handlu kabardyńskimi końmi to szczególny dziennik podróży na Kaukaz. Wyprawa, która ma się skończyć sprowadzeniem wyjątkowo wytrzymałej rasy koni kabardyńskich do Polski, staje się pretekstem do przedstawienia gry pamięci. Książka zdobyła Nagrodę Literacką Gdynia w kategorii eseistyki (2007).

 

 

Jak działa architektura. Przybornik humanisty

Witold Rybczyński

Karakter

planowana data premiery: 6 listopada

 

Jedyna taka książka na polskim rynku. Fascynująca opowieść o tym, jak powstaje architektura i jak ją rozumieć. Witold Rybczyński odpowiada na najbardziej podstawowe pytania dotyczące tej dziedziny. Jakie idee stoją za powstaniem słynnych realizacji? Jakie są kulisy konkursów architektonicznych? Jak różni architekci odnoszą się do krajobrazu i otoczenia, w którym mają stanąć projektowane przez nich budynki? Co można wyczytać z planów i co wynika z doboru konkretnych materiałów budowlanych? Jak współczesna architektura odnosi się do przeszłości? Czym w architekturze jest smak? Co architektura naszych czasów mówi o nas samych?

W błyskotliwym eseju autor analizuje dziesiątki konkretnych budynków i przytacza wypowiedzi samych architektów – od Le Corbusiera i Miesa van der Rohe po Renzo Piano i Franka Gehry’ego. Bogato ilustrowana książka jest znakomitym wprowadzeniem do architektury nie tylko dla adeptów tej dziedziny, ale również dla tych, którzy chcieliby lepiej rozumieć otaczający nas świat.

 

Warszawa architekta
Marian Spychalski

Bellona

planowana data premiery: 6 listopada

 

Marian Spychalski jest znany przede wszystkim z działalności politycznej. Mało kto kojarzy go z zawodem architekta, czynnego w latach trzydziestych. Tej właśnie działalności jest poświęcona pierwsza część jego pamiętnika zatytułowana Wspomnienia z okresu pracy na stanowisku kierownika Wydziału Ogólnego Planu Zabudowania m. st. Warszawy. Lata 1935-1939.
W 1945 roku Spychalski rozstał się z zawodem architekta i zajął wyłącznie działalnością polityczną. Części tej działalności poświęcona jest druga część pamiętnika zatytułowana Wspomnienia z okresu pracy na stanowisku Prezydenta m. st. Warszawy 15 IX 1944 - 5 III 1945. Z tekstu dowiadujemy się o licznych, nieraz bardzo trudnych, dramatycznych okolicznościach towarzyszących organizowaniu administracji na Pradze oraz o ludziach uczestniczących w tych wydarzeniach. Dowiadujemy się po prostu o życiu codziennym. Tekst jest niecenioną lekturą dla zainteresowanych historią tego okresu, ponieważ, podobnie jak całe dzieje PRL, podlega on dziś często zafałszowaniu przez tych, którzy poprawność polityczną przedkładają nad rzetelność badawczą.

 

Świat żelaznych szmat

Zygmunt Kałużyński

Instytut Wydawniczy Latarnik

planowana data premiery: 6 listopada

 

"Świat żelaznych szmat" to wybór tekstów z ponad 50-letniej kariery tego wybitnego krytyka i publicysty Kałużyński pisze w nich o kinie (w książce znajdziecie m.in. recenzje "Okna na podwórze", "Przesłuchania" czy "Terminatora"), ale i nie ucieka od tematów, z którymi nie zwykliśmy go kojarzyć - religii, polityki, historii.

Nie zabraknie także błyskotliwych polemik m.in. z Jerzym Turowiczem oraz Jerzym Płażewskim. Erudycja, błyskotliwy humor, inteligencja i nieprawdopodobnie wprost lekkie pióro - oto za co czytelnicy kochali teksty Zygmunta Kałużyńskiego.

 

A hipopotamy żywcem się ugotowały

William S. Burroughs, Jack Kerouac

Wydawnictwo Czarne

planowana data premiery: 10 listopada

 

Latem 1944 roku Nowym Jorkiem wstrząsa informacja o morderstwie – młody Lucien Carr śmiertelnie rani o dziesięć lat starszego Davida Kammerera. Pierwszymi, którzy się o tym dowiadują, są… William Burroughs i Jack Kerouac.

A hipopotamy żywcem się ugotowały to opowieść o wydarzeniach poprzedzających tę zbrodnię, a jednocześnie wczesna próba talentu artystów, którzy przeszli do historii jako czołowi przedstawiciele Beat Generation. Burroughs i Kerouac bez pruderii portretują amerykańską bohemę końca lat czterdziestych, wypełniając nowojorskie bary miłością, alkoholem, narkotykami, przemocą i niekończącymi się dysputami. To jedyna książka napisana wspólnie przez obu pisarzy. Na pojawienie się drukiem czekała ponad sześćdziesiąt lat.

 

Złoty notes

Doris Lessing

Wielka litera

planowana data premiery: 12 listopada

 

Książka laureatki literackiej Nagrody Nobla 2007. Szeroko zakrojona powieść psychologiczno-obyczajowa na bogatym tle społecznym, uważana za najwybitniejsze dzieło noblistki. Wnikliwa panorama Zachodu połowy XX wieku, naznaczonego wojną, rozdartego między mieszczańskim "wolnym" modelem życia, między kapitalizmem a socjalizmem... Anna, czterdziestoletnia pisarka, prowadzi cztery notesy. Opisuje w nich swe nieudane związki uczuciowe, młodość spędzoną w Afryce, działalność w partii komunistycznej i jednocześnie pisze powieść.

 

Serce Europy

Norman Davies

Znak

planowana data premiery: 17 listopada

 

Historię Polski zazwyczaj poznajemy według utartego schematu: średniowiecze, nowożytność, zabory i powstania, odzyskanie niepodległości i wiek dwudziesty. Ale tak nie musi być! Norman Davies udowadnia, że nie ma dla niego schematów, od których nie można byłoby się oderwać. W „Sercu Europy” podróż przez polską historię biegnie ścieżką od czasów najnowszych do epok najbardziej w czasie odległych.
Dzięki temu zabiegowi autor „Powstania ‘44”, „Europy” oraz mnóstwa innych historycznych bestsellerów rozpościera przed czytelnikiem niezwykłą panoramę historycznych i kulturowych sił kształtujących naszą teraźniejszość. Historia, literatura, religia, konflikty międzynarodowe i wewnętrzne, polityczne intrygi i rywalizacje. W tej książce nie brakuje niczego.
Polska w „Sercu Europy” to nie tylko geograficzny środek kontynentu. To miejsce, w którym rytm rozwoju europejskiej cywilizacji jest najlepiej słyszalny. Pierwsze polskie wydanie tej książki to gratka dla wszystkich miłośników historii i pisarstwa Normana Daviesa.

 

Śmierć i życie wielkich miast Ameryki

Jane Jacobs

Centrum architektury

planowana data premiery: 19 listopada

 

W latach 50. miasta USA stały na skraju katastrofy – biała klasa średnia wynosiła się na przedmieścia, pozostawiając śródmieścia biedocie żyjącej w cieniu wspaniałych wieżowców. Metropolie dusiły się od samochodów, drobny handel i życie kulturalne obumierały, dramatycznie rosła przestępczość, a segregacja rasowa była na porządku dziennym. Jane Jacobs postanowiła zbadać przyczyny tych „miejskich plag” i zaproponować recepty na wyjście z kryzysu: przywrócenie życia ulicom, odrodzenie przedsiębiorczości i życia społecznego, zapewnienie bezpieczeństwa, tanich i dobrych mieszkań, właściwej równowagi między potrzebami kierowców i innych uczestników ruchu. Jej marzeniem było miasto, które dzięki wewnętrznej sile może samo się regenerować i stawiać czoła kryzysom.
Książka była pierwszą głośną salwą w wojnie z modernistyczną urbanistyką, z dominacją blokowisk i centrów handlowych, parkingów i tras szybkiego ruchu. To żarliwa polemika z ideami Le Corbusiera czy koncepcją miasta ogrodu, z wszechwładnymi urzędnikami i wielkimi deweloperami; to wołanie do architektów i urbanistów o zdrowy rozsądek i powrót na ziemię, bliżej realnych problemów. Oprócz błyskotliwych obserwacji z Nowego Jorku (słynna scena „ulicznego baletu na Hudson Street”), Bostonu, Filadelfii, Pittsburgha, San Francisco czy Los Angeles, autorka przedstawia konkretne rozwiązania sprzyjające naturalnemu i harmonijnemu rozwojowi miast i ich mieszkańców. To książka o „degeneracji i regeneracji miast".

Like Reblog Comment
show activity (+)
text 2014-10-03 17:00
Nowości - październik 2014

 

 

Nadszedł październik a wraz z nim wysyp nowości książkowych. W tym miesiącu na półkach sklepowych pojawi się długo wyczekiwana (i szumnie zapowiadana) powieść Olgi Tokarczuk, pierwszy, niewydany dotąd tomik Wisławy Szymborskiej, monumentalna praca ubiegłorocznej laureatki Bookera oraz Kroniki Boba Dylana. A to zaledwie niewielka część wszystkich intrygujących nowości.

Zapraszam do zapoznania się z moim niezwykle subiektywnym wyborem.

Read more
Like Reblog Comment
review 2014-09-10 09:24
Miłość w czasach Facebooka
Pigułka wolności - Piotr Czerwiński

Czy przez Internet można zrobić rewolucję? To pytanie zaprzątające umysły politologów, socjologów, pisarzy, reżyserów filmowych, ale też różnej maści specjalistów od e-commerce, social media i online marketingu. Odpowiedź na nie jest naprawdę istotna, bo może zależeć od niej nie tylko to, komu przypadnie w udziale kawałek tortu, ale nawet wynik całej gry o tron. Dlatego nad wykorzystaniem potencjału, jaki niesie uzależnienie całych społeczności i grup zawodowych od Internetu, głowią się zarówno grube ryby, jak i małe płotki.

 

Już zdawało się, że upowszechnienie sieci niesie wiosnę. Były ku temu przesłanki. Euromajdanowi na Ukrainie kibicowało pół Facebooka, twitterowa rewolucja w Iranie miała być przykładem demokratyzacji spadkobierców państwa Persów, a próbom ukrócenia internautom smyczy sprzeciwiały się postaci w maskach Guya Fawkesa, pojawiające się też przy okazji protestów przeciw karmieniu bankierów odpowiedzialnych za wywołanie światowego kryzysu finansowego. Po czasie przyszło nam jednak przełknąć gorzką prawdę. Na Majdanie ryzykowali zdrowie i życie prawdziwi ludzie, mając głęboko gdzieś lajki na Facebooku, a irańska rewolucja nazwana została twitterową mocno na wyrost. Wojciech Orliński pisze o tym w książce Internet. Czas się bać, przywołując dane podważające zasadność optymizmu cyberentuzjastów. Jak się okazało, gdy wybuchły zamieszki w Iranie, konta na Twitterze miało 0,027% populacji tego państwa, a spośród wszystkich osób twierdzących w Internecie, że są Irańczykami zdającymi relację z rewolucji, rzeczywistymi obywatelami Iranu było tylko sześćdziesięcioro internautów.

 

W autentyczność rewolucji proklamowanych na portalach społecznościowych nie wydaje się wierzyć również Piotr Czerwiński, pisarz wyjątkowo wrażliwy na problemy społeczne, a przy okazji trafnie wychwytujący niuanse internetowego slangu i języka sukcesu, czyli nowoczesnych mutacji nowomowy (a przecież wielu autorów połamało sobie na niej zęby). Dlatego Pigułka wolności to ważny głos na temat kondycji współczesnych społeczeństw – niby nowoczesnych, a jednak tak bardzo żałosnych, uzależnionych od zakupów w centrach handlowych oraz wygłaszanych w sieci pseudomądrości, wpatrzonych w kolejne wcielenia fałszywych proroków, posługujących się smutnym, korporacyjnym slangiem.

 

Rewolucja w Pigułce wolności okazuje się misternie ułożoną kampanią marketingową, a ubóstwiany przez hipsterów bohater, buntownik bez powodu, jest nikim – pijącym kupowane na promocjach najtańsze piwo zerem, któremu czasami wydaje się, że jest Jimem Morrisonem nawołującym do buntu w Five To One. A jednak o podobieństwie Roleksa do Morrisona świadczą tylko skórzane spodnie, w dodatku za duże.

 

Miłość w czasach Facebooka również skazana jest na klęskę. I to nie tylko dlatego, że może się okazać grą, elementem strategii rozwoju firmy lub zwykłym kłamstwem. Najczęściej po prostu wygrywa egoizm, skrywany za maską rzekomej wolności, prawem do picia latte w modnej kawiarni, w towarzystwie laptopa.

 

Zapytacie może, po co w takim razie czytać smutną książkę głoszącą prawdy oczywiste, że ani szczerości, ani miłości, ani jakiejś szczególnie wartościowej inicjatywy w sieci nie uświadczymy? O sile powieści decyduje język – dowcipny, wrażliwy na najdrobniejsze szczegóły slangu cybertubylców i korpomaszyn. A do tego dochodzą przenikliwe obserwacje naszego społeczeństwa – od cierpiących na chroniczne bezrobocie absolwentów filologii, poprzez internetowych trolli po menadżerów ds. wszystkiego, którzy nie znają się na niczym. Przykład? Jakiś Polak przy okazji wynalazł, że malawijska waluta nosi nazwę kwacha. Wywołało to salwy śmiechu, a następnie poważny konflikt w komentarzach, jak zwykle wśród Polaków. Esencja polskich internetów.

 

I nic się nie da poradzić na to, że artyści, którzy dostają dziewięć gwiazdek na Pitchforku ciągle nie umywają się do autentycznych buntowników z końca lat 60. Że nawet kompletne świry, jak Devendra Banhart, nijak się mają do Jima Morrisona, Boba Dylana i reszty. Może to cena, jaką płacimy za tanią/darmową muzykę. A może nie ma na co narzekać, tylko lajkować.

 

Martwi mnie tylko jedno. Skoro w sieci nic nie jest autentyczne, a na każdą inicjatywę na Facebooku czają się pazerni menadżerowie ds. social media, to dlaczego nikt nie chce mnie zmanipulować, za miliony zaprzedać? Czemu ciągle kupuję książki, a w najlepszym wypadku po bożemu wypożyczam je z Biblioteki Raczyńskich? A może jest jeszcze szansa na to, że bezinteresownych treści będzie się pojawiało coraz więcej?

 

 

 

Klicken Sie.

www.facebook.com/literaturasaute

More posts
Your Dashboard view:
Need help?